„Stare ale jare”, „Dresiary o tępym spojrzeniu” czyli o wieku stewardes słów kilka
Bezpośrednią przyczyną powstania tego tekstu jest mój ostatni lot na pokładzie przewoźnika UTair Aviation, kilka dni temu. Zwróciłem uwagę na jeden charakterystyczny szczegół. I nie był to stan techniczny samolotu Boeing 737-500. Moją uwagę przyciągnęły… stewardesy. Wprawdzie kobietom w metrykę nie powinno się zaglądać, ale każda z nich miała dużo powyżej 40 lat. Inna rzecz, że wyglądały niezwykle elegancko i „z klasą”.
Zaintrygowany, postanowiłem zapytać jednej z nich o warunki pracy i ewentualne wymogi – jednocześnie próbując sobie przypomnieć średni wiek personelu pokładowego w innych liniach lotniczych, oraz rozmaite opinie na temat stewardes i ich pracy. A trzeba przyznać, że materiał jest bogaty i różnorodny, niekiedy bardzo kontrowersyjny. Spróbujmy zatem odpowiedzieć sobie na kilka pytań.
A czy w ślad z wiekiem i nabytym doświadczeniem... idzie podejście do pasażera? Oj, z tym bywa niestety różnie. Tutaj od razu przypominam sobie lot z Warszawy do Tbilisi, 4 lata temu... kiedy opryskliwość szefowej pokładu (dla porządku: pani po 40-tce) była tak ewidentna, że zastanawiałem się nad złożeniem skargi na jej zachowanie.
Każda czynność wykonywana była z wyniosłą miną, z uśmiechem u niej było jak z Yeti (podobno ktoś gdzieś kiedyś go widział, ale to tylko plotki), bardzo niekulturalnie nakrzyczała na pasażera, który poprosił o wodę do popicia tabletki („- Mógł Pan o to prosić podczas serwisu pokładowego!”). A każde podniesienie głosu przez dziecko podczas lotu, kwitowane było kwaśnym spojrzeniem. Eeeech, nie tędy droga.
Cóż to za linia lotnicza? Niestety, LOT.
Fot. pcruciatti, shutterstock
