To już pewne: za rok zmieni się sposób, w jaki kupujesz bilety lotnicze. Czy na lepsze? Wyjaśniamy, bo to nie takie proste…
Reforma praw pasażerów uzgodniona
W piątek Rada UE i Parlament Europejski uzgodniły kompromisową reformę praw pasażerów, o czym pisaliśmy na łamach Fly4free.pl. Zmiany mają być przegłosowane w poniedziałek przez europosłow z Komisji Transportu i Turystyki TRAN, a następnie przez sam Parlament Europejski i kraje członkowskie, co według unijnych źródeł ma być formalnością. Największe emocje dotyczą kwestii bagażu podręcznego i jego limitów, wliczonych w cenę biletu. Co udało się wynegocjować i co to zmieni w połowie przyszłego roku, gdy zmiany wejdą w życie?
Costa Brava od 2012 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Kemer od 2106 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Pafos od 2869 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Europosłowie chcieli walizki kabinowej bez dodatkowych opłat
Plan Parlamentu Europejskiego był prosty: europosłowie chcieli, by w cenie biletu każdy pasażer mógł zabrać ze sobą przedmiot osobisty o wymiarach 40x30x15 cm oraz walizkę kabinową o wymiarach 55x40x20 cm i wadze do 7 kilogramów. Plan ten od początku wydawał się dość utopijny, bo przecież linie lotnicze w takiej sytuacji od razu podniosłyby ceny biletów. Zresztą, od początku zapowiadały, że tak właśnie zrobią.
Ostatecznie zmiany te udało się przeforsować, ale tylko w teorii.
Jak wygląda kompromis?
Według uzyskanego kompromisu – linie lotnicze będą musiały w swoich bazowych taryfach sprzedawać bilety z dwiema sztukami bagażu podręcznego: przedmiotem osobistym i większą walizką kabinową. Będzie to „oferta startowa” dla każdego pasażera, w której linia lotnicza będzie musiała jasno wskazać, ile kosztuje walizka kabinowa, którą zabieramy na pokład. To oznacza, że już na starcie bazowe ceny biletów znacząco wzrosną, choć według Brukseli pozytywem jest większa transparentność. Skończą się bowiem czasy, gdy przewoźnik chwali się np. promocją z biletami za 9,99 euro, czyli ceną, która po dodaniu w procesie rezerwacji większego bagażu znacząco się zwiększa.
Tańsze bilety z plecakiem wciąż możliwe, ale…
Czy to oznacza, że tanie loty całkowicie znikną? Nie, ale w myśl nowych przepisów zmieni się cała procedura, a inicjatywa w tej sprawie zostanie przerzucona na pasażera. Klient linii będzie mógł bowiem w procesie rezerwacji zrezygnować z zabrania na pokład walizki kabinowej i w efekcie uzyska tańszy bilet ze zniżką odpowiadającą wartości bagażu kabinowego. W tej sytuacji na pokład będziemy mogli zabrać ze sobą w dalszym ciągu tylko mały plecak o wymiarach 40x30x15 cm, który będziemy musieli umieścić pod poprzedzającym nas fotelem. Czy to dobra propozycja? Mamy kilka wątpliwości, a oto najważniejsze z nich.
Po pierwsze: wraca ryzyko chaosu z wymiarami kabinówek
Europosłom nie udało się przekonać linii lotniczych do kwestii standaryzacji, a w kompromisowej propozycji nie znalazły się żadne zapisy dotyczące maksymalnej wagi i wymiarów bagażu kabinowego. Zwiększa to ryzyko chaosu, gdy różni przewoźnicy będą mieli różne wymiary bagażu podręcznego, a więc chaosu, którego wyeliminowanie było głównym powodem podjęcia bagażowej reformy.
Po drugie: ceny biletów najpewniej wzrosną
Chciałbym być takim optymistą jak europoseł Dariusz Joński, który kilka miesięcy temu przekonywał, że jest spokojny o ceny biletów, bo zadziała niewidzialna ręka rynku, a konkurencja sprawi, że linie nie będą szarżowały z cenami. Niestety, z doświadczenia wiemy, że jakiekolwiek zmiany taryfowe wprowadzane przez linie lotnicze zazwyczaj wiążą się z ukrytymi podwyżkami cen biletów. Przykład to choćby zapoczątkowany przez tanie linie, a podchwycony przez przewoźników legacy trend „basic economy”, czyli wspomnianych wcześniej gołych taryf z samym plecakiem. Wprowadzając je linie zawsze przekonują, że to tania alternatywa dla podróżnych, a po jakimś czasie, gdy porównamy ceny do tych sprzed kilku miesięcy, okazuje się, że taryfa basic jest zbliżona cenowo do historycznej taryfy z walizką kabinową. W tym przypadku dochodzi jeszcze jeden argument: w przyszłym roku, gdy zmiany wejdą w życie, linie będą miały doskonałe wytłumaczenie podwyżek, tłumacząc je trwającym obecnie kryzysem na Bliskim Wschodzie, drogą ropą i koniecznością powetowania sobie tegorocznych strat.
Można mieć co prawda nadzieję (nikłą, ale zawsze), że nowe przepisy powstrzymają zapędy low-costów, które stosują dynamiczne cenniki w przypadku bagaży (zarówno rejestrowanych jak i dużych bagaży podręcznych), jednak nie jest to wcale pewne, a przepisy w żaden sposób nie chronią przed tym pasażerów.
***
Co sądzicie o unijnym kompromisie w sprawie bagażu podręcznego?
👉 Nowy standard ma zakładać w bazowej taryfie dwie sztuki bagażu podręcznego: przedmiot osobisty (np. 40x30x15 cm) i walizkę kabinową; linie mają od razu jasno pokazywać koszt tej walizki, co ograniczy „bilety za 9,99 euro” bez realnej ceny po dopłatach.
👉 Tańszy bilet tylko z małym plecakiem nadal będzie możliwy, ale pasażer będzie musiał aktywnie zrezygnować z walizki kabinowej i dostać zniżkę odpowiadającą jej wartości.
👉 Brak obowiązkowej standaryzacji wymiarów i wagi kabinówek może utrzymać chaos między przewoźnikami, a bazowe ceny biletów najpewniej wzrosną, bo linie wykorzystają reformę jako uzasadnienie podwyżek.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?