Wygoda czy przepłacanie? Przetestowałem klasę Premium Economy w LOT na 11,5-godzinnym locie do San Francisco

Wygoda czy przepłacanie?
Wygodne fotele, rewelacyjna obsługa i…dodatkowe atrakcje na trasie. Podczas inauguracyjnego połączenia LOT z Warszawy do San Francisco miałem okazję przetestować klasę Premium Economy na pokładzie narodowego przewoźnika. Jak wypada? Sprawdźmy.

Premium Economy maszynką do zarabiania pieniędzy

Nie tak wygodnie jak w biznesie, ale zdecydowanie bardziej komfortowo niż w klasie ekonomicznej i to za rozsądne pieniądze – tak w skrócie można podsumować klasę Premium Economy, która cieszy się niesłabnącą popularnością wśród pasażerów oraz… przewoźników. Dość powiedzieć, że nawet linia Emirates prowadzi teraz program modernizacyjny swojej floty, którego jednym z głównych punktów jest właśnie wprowadzenie tej klasy do jej samolotów. Powód? Oczywiście finanse. Kilka lat temu Lufthansa chwaliła się, że jej przychód w klasie Premium Economy w przeliczeniu na metr kwadratowy powierzchni w samolocie jest o 39 procent większy niż w klasie biznes. Jak wygląda lot klasą Premium Economy na pokładzie LOT i na jakie udogodnienia mogą liczyć pasażerowie? Sprawdźmy.

Na początek kilka informacji porządkowych

Klasa Premium Economy w LOT-owskich Dreamlinerach składa się z 21 foteli ustawionych w układzie 2-3-2. Decydując się na lot w tej taryfie, możemy nadać 2 sztuki bagażu po 23 kilogramy każdy oraz bagaż podręczny o wadze do 10 kilogramów i wybrany przedmiot osobisty. O tym, że jest wygodniej, przekonujemy się już na lotnisku – odprawić się na lot i nadać bagaże możemy na dedykowanym stanowisku dla pasażerów premium i klasy biznes, a w cenie biletu mamy też Fast Track. Niestety, bilet w taryfie premium nie obejmuje wstępu do saloniku lotniskowego.

Foto: Mariusz Piotrowski

Kilka słów o fotelu

Fotele w klasie Premium Economy są wygodne i przestronne, choć widać już po nich oznaki zużycia. Ze specyfikacji wynika, że przestrzeń między rzędami wynosi 38 cali, a więc 96,5 cm (dla porównania: w klasie ekonomicznej to 31-32 cale), można więc całkiem wygodnie wyciągnąć nogi i cieszyć się podróżą.

Foto: Mariusz Piotrowski

Oczywiście nie da się jak w biznesie wyregulować fotela do pozycji łóżka, ale można go wygodnie pochylić o kilkanaście centymetrów. W połączeniu z podnoszonym podnóżkiem można dzięki temu spokojnie naładować akumulatory i zapaść w spokojny sen.

Foto: Mariusz Piotrowski

Przed startem

Po sprawnym boardingu kieruję się do swojego fotela. Znajduję tam standardowy zestaw, czyli słuchawki, koc i poduszę, a także butelkę wody i kosmetyczkę z niezbędnymi przyborami do odświeżenia się: jest pasta i szczoteczka do zębów, krem do twarzy i rąk oraz opaska na oczy.

Foto: Mariusz Piotrowski

Jeszcze przed startem pasażerowie Premium Economy otrzymują powitalny napój: do wyboru jest szampan, woda lub sok. Oprócz tego dostajemy też małą przekąskę na zaostrzenie apetytu.

Foto: Mariusz Piotrowski

Samolot w końcu startuje, a my możemy się zająć testowaniem systemu rozrywki pokładowej. Jest on dość intuicyjny – wysuwanym z podłokietnika ekranem możemy sterować dotykowo lub za pomocą specjalnego pilota. W systemie rozrywki pokładowej znajdziemy ok. 100 filmów, seriali, a także muzykę czy nawet programy popularnonaukowe.

Foto: Mariusz Piotrowski

Jest to typowa mieszanka klasyki (głównie amerykańskiego) kina, polskie filmy (które co ciekawe – są zdecydowanie najchętniej oglądane na pokładach Dreamlinerów przez pasażerów) i hollywoodzkie nowości – z najnowszych pozycji LOT oferował np. nową ekranizację „Wichrowych Wzgórz”, która miała swoją kinową premierę w lutym.

W systemie rozrywki pokładowej możemy też oczywiście oglądać mapy i na bieżąco śledzić nasz lot. Jako entuzjasta lotnictwa na pierwszy ogień wybrałem koszulę bliższą ciału i film, w którym w dość ważnej roli występuje lotnisko w Radomiu 😉

Foto: Mariusz Piotrowski

Posiłki

Po kilkunastu minutach od startu zaczyna się pierwszy serwis, czyli obiad. Do wyboru mamy pierś z kurczaka z kluskami śląskimi lub wegetariańską lasagne. Do tego sałatka, wędzony łosoś na zimno i brownie na deser. Całość prezentuje się poprawnie, dania są bardzo estetycznie podane na porcelanie, w smaku też niczego nie można zarzucić, choć trudno tu o zachwyty – najtrafniejszym terminem jest znany skądinąd zwrot „samolotowe jedzenie”.

Foto: Mariusz Piotrowski
Foto: Mariusz Piotrowski
Foto: Mariusz Piotrowski
Foto: Mariusz Piotrowski
Foto: Mariusz Piotrowski
Foto: Mariusz Piotrowski

Uprzedzając fakty: tak prezentowała się kolacja, podana na nieco ponad godzinę przed lądowaniem. Przez cały czas pasażerowie mają też dostęp do napojów i przekąsek: na stanie są m.in. orzeszki, wafelki czy krówki.

Foto: Mariusz Piotrowski

Kilkadziesiąt minut po posiłku w samolocie przygaszane są światła – część pasażerów zapada w sen, reszta buszuje po systemie rozrywki pokładowej.

Bonus: Niesamowite widoki na Grenlandię!

Kto nie spał, ten mniej więcej w połowie lotu miał okazję podziwiać – zachęcony przez pilota – lądolód grenlandzki. Grenlandia oglądana z góry wyglądała niesamowicie, a spektakl ten można było podziwiać przez dobre kilka minut, z czego skwapliwie skorzystała część podróżnych.

Foto: Mariusz Piotrowski

Czas lądować

Nieco ponad godzinę przed lądowaniem ponownie zapalane są światła w kabinach i zaczyna się drugi serwis, czyli w tym przypadku kolacja. Dodatkowo oprócz napojów serwowana jest kawa lub herbata. Samo lądowanie przebiega bez komplikacji, choć trwa dłużej niż zakładaliśmy – samolot musiał bowiem kołować w powietrzu przez dobre 40 minut ze względu na duże natężenie ruchu na lotnisku w San Francisco.

Foto: Mariusz Piotrowski

Po lądowaniu udaliśmy się do kontroli paszportowej i szczęśliwie nie musimy długo czekać. Następnie udajemy się do zlokalizowanego w terminalu Aviation Museum na uroczystą inaugurację nowej trasy. Swoją drogą – jeśli będziecie mieli chwilę czasu po wylądowaniu, to gorąco polecam to miejsce. To mus dla każdego fana lotnictwa – w środku znajdziecie między innymi archiwalne plakaty reklamujące nowe trasy i linie lotnicze, miniatury samolotów i inne artefakty, a wszystko we wnętrzach stylizowanych na starą poczekalnię lotniska w San Francisco.

Foto: Mariusz Piotrowski

Premium Economy w LOT. Czy warto?

Wszystko jest oczywiście kwestią ceny, jaką musimy zapłacić za bilet. Z jednej strony trudno się przyczepić do komfortu podróży i – przede wszystkim – świetnej obsługi, która od lat jest znakiem rozpoznawczym LOT. Z drugiej strony wyraźnie widać, że produkt ten jest już dość solidnie wysłużony i tak jak w przypadku klasy biznes – zdecydowanie przyda mu się retrofit. Ten rozpocznie się już pod koniec tego roku, gdy „na warsztat” trafią dwie pierwsze ósemki.

Foto: Mariusz Piotrowski

Co zmieni się w klasie Premium Economy po retroficie?

Z zapowiedzi przewoźnika wynika, że w klasie ekonomicznej premium pojawią się zupełnie nowe fotele firmy Recaro (model PL3530) oraz nowe ekrany do systemu rozrywki pokładowej w rozdzielczości 4K o przekątnej 13,3 cala. Narodowy przewoźnik obiecuje też więcej miejsca na rozłożenie nóg, co ma też praktyczne zastosowanie – lądując w środkowym fotelu będzie można łatwiej przedostać się do alejki. Po retroficie wszystkie Boeingi 787-8 będą też miały dostęp do internetu – mój test samolotowego Wi-Fi na pokładzie narodowego przewoźnika możecie przeczytać tutaj.

Foto: wizualizacja
Foto: wizualizacja
Foto: wizualizacja

LOT nadgoni więc zaległości w stosunku do swoich konkurentów, co jest absolutną koniecznością. Dobrze, żeby w ślad za dobrym serwisem stał też lepszy produkt niż to, co od momentu wejścia do służby kilkanaście lat temu jest już nieco nadgryzione zębem czasu.

***

W inauguracyjnym rejsie LOT z Warszawy do San Francisco uczestniczyłem na zaproszenie Polskich Linii Lotniczych LOT. Przewoźnik w żaden sposób nie wpłynął na treść powyższej publikacji.

Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Dodaj jako źródło w Google
Sprawdź inne superokazje 🔥
Czarnogóra tanio 😮 Budva od piątku do wtorku za 659 PLN 🌤️😎 Loty i noclegi
Czarnogóra z Gdańska 659 PLN

Idealne miejsce na wycieczkę z weekendem: loty i noclegi w Budvie

Kreta latem tuż przy plaży 🏖️🇬🇷 All inclusive w 4* hotelu za 2889 PLN
Grecja z Poznania 2889 PLN

Kreta latem tuż przy plaży: all inclusive w 4* hotelu

Wczasy na Gran Canarii z wyżywieniem 🌴☀️ 7 dni w Playa del Inglés za 2746 PLN
Hiszpania z Katowic 2746 PLN

Wczasy na Gran Canarii z wyżywieniem: 7 dni w Playa del Inglés

City break na Sycylii z widokiem na morze 🌊✈️ 3 dni w San Vito lo Capo ze śniadaniami za 609 PLN
Włochy z Wrocławia 609 PLN

Wycieczka na słoneczną Sycylię

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?