REKLAMA

Budżetowa podróż życia? Jak oblecieć Ziemię dookoła i zobaczyć (tanio!) 7 nowych cudów świata

7 nowych cudów świata
Foto: bolopakistan / seven wonders
Marzenia to realne cele z odroczonym terminem realizacji. Przedstawiam Wam nietypowe marzenie i plan jak je urzeczywistnić. Dołączylibyście?

Styczeń 2018. Wizyta w centrum handlowym. W jednym z biur podróży widzę reklamę wczasów w Grecji. 5-gwiazdkowy hotel Domes Noruz Chania, pobyt na 12 dni, ze śniadaniami. Ogromny pokój, widok na morze.

Cena? 24 128 PLN za osobę. Tak, nie pomyliłem cyferek. Wyjazd dla dwóch osób w ramach tej oferty to koszt blisko 50 tys. PLN. Bez dodatkowych świadczeń. Jestem oszołomiony.

Luty 2018. Ktoś podsyła mi ofertę wyjazdu: podróży dookoła świata, której głównym celem jest zobaczenie na własne oczy 7 nowych cudów świata. 31 dni w podróży, ze śniadaniami, cena bazowa to około 35 tys. PLN, po dodaniu wszystkich niezbędnych kosztów zbliża się do 50 tys. PLN. Za osobę. Plan piękny, cena kosmiczna.

Luksusowa oferta wypoczynku

Fot. Itaka

Pomysł?

Wyobraźnia zaczyna mi pracować. Zastanawiam się, czy komuś, kto preferuje aktywny wypoczynek, i zamiast wydawać „miliony monet” na 5-gwiazdkowy hotel w Grecji, chciałby oblecieć świat, oglądając 7 nowych cudów – musi się naprawdę szykować na wydatek rzędu ceny nowego samochodu? A może to genialny pomysł na przygodę życia?

Nie trzeba sprzedawać samochodu, aby spełniać marzenia. Przedstawiam wam pomysł, który kiedyś zrealizuję. Może wcześniej, może później. Być może ktoś zostanie zainspirowany taką trasą – a może będzie ona podstawą do stworzenia swojej własnej? Ponieważ jesteśmy na Fly4free.pl, skupmy się na lotach i konkretach 😉

Drogi czytelniku, nie masz przypadkiem 6 tygodni wolnego? Wiesz, w sam raz, aby wybrać się w podróż. Nie byle jaką, dookoła świata. Ale nie taką sztampową, „klasycznie budżetową”, którą część z naszych czytelników odbyła – stałe triki, dolot do Dubaju na pokładzie taniego przewoźnika, oferta przewoźnika Cebu Pacific Air, kilka innych promocji. Kolejna mapa, na której będzie Dubaj, Filipiny, Australia, Hawaje, USA i Polska. Niee, idźmy na całość!

7 nowych cudów świata to współczesna lista miejsc, które są ikonami, odpowiednikiem starożytnego zestawienia. Listę ogłoszono 07.07.2007, wyniki odzwierciedlały głosowanie blisko 90 mln osób. Imponujące, nieprawdaż? Jakie obiekty zostały zatem nowymi cudami świata?

  • Wielki Mur Chiński (będący symbolem wytrwałości i uporczywości)
  • Petra w Jordanii (symbolizująca inżynierię i ochronę)
  • Pomnik Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro w Brazylii (jako symbol powitania i gościnności)
  • Machu Picchu w Peru (symbolizujące społeczność i poświęcenie)
  • Chichén Itzá w Meksyku (atrybut? Pracowitość i wiedza)
  • Koloseum w Rzymie we Włoszech (symbol radości i cierpienia)
  • Tadź Mahal w Indiach (symbolizujące miłość i pasję)

A gdyby tak odwiedzić je wszystkie w trakcie jednej podróży? Do tego dołączając wiele innych niesamowitych miejsc? Spróbujmy zwizualizować sobie taką wyprawę życia!

* * *

Mapa podróży

Fot. Collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

Rzym, 21.04.2018. Jestem na lotnisku Fiumicino, przeglądam zdjęcia z Koloseum. Przyleciałem tu przedwczoraj, 19 kwietnia, z Warszawy (a precyzując: z lotniska w Modlinie, niedaleko Nowego Dworu Mazowieckiego). Za bilet zapłaciłem 162 PLN. Wieczór spędziłem na spacerze po Rzymie, odwiedzając ciekawe miejsca. Hiszpańskie Schody, fontanna Di Trevi, okolice zamku Świętego Anioła. A potem był czas na wyśmienite specjały kuchni włoskiej. Wieczór może sponsorować literka „p” – pizza, pasta, pesto.

20 kwietnia rano udałem się do Watykanu, zwiedziłem Bazylikę św. Piotra, obejrzałem panoramę Rzymu z góry – a wracając, podziwiałem Forum Romanum.

Popołudnie to czas na największą atrakcję – pierwszy z 7 nowych cudów świata, czyli Koloseum. Niesamowity Amfiteatr Flawiuszów, który już blisko 2000 lat temu mógł pomieścić kilkadziesiąt tysięcy ludzi. To miejsce ikoniczne, które zasłużenie trafiło na listę. Historia szepcze do nas z każdego kąta tej pięknej budowli.

Koloseum

Fot. belenos / shutterstock

Co dalej? Czas na odwiedziny w kolejnym miejscu z listy 7 nowych cudów świata – legendarnej Petrze w Jordanii. Ale najpierw chcę zobaczyć piramidy i słynego Sfinksa w Egipcie.

Lecę więc z Rzymu do Kairu, robiąc króciutką przerwę w Atenach. W stolicy Egiptu ląduję 6,5 godziny później, za bilet zapłaciłem 493 PLN.

Marszruta podróży lotniczej

Fot. collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

Jest sobota, 21 kwietnia – i do 24 kwietnia spędzam czas na podziwianiu pozostałości po egipskiej kulturze. A jest co oglądać – sam Sfinks budzi duże wrażenie. I nawet tłumy turystów, które zazwyczaj kłębią się w tym miejscu, nie są zbytnią przeszkodą.

Do tego piramida Cheopsa, która była jednym z 7 cudów starożytnego świata. A ja przecież podróżuję śladami współczesnej wersji tego zestawienia!

Piramidy w Egipcie

Fot. Collage / Repina Valeriya, shutterstock

Piramidy za mną, po 3 dniach pobytu w Egipcie wsiadam w samolot linii Royal Jordanian i lecę z Kairu do Ammanu. Za bilet płacę 588 PLN.

W Jordanii spędzam cztery dni: czas ten wypełniony jest zwiedzaniem stolicy, przejazdem na pustynię Wadi Rum (i noclegiem u beduinów) – ale najważniejsza jest dwudniowa eksploracja Petry. To miejsce, które wymyka się opisom, stolica królestwa Nabatejczyków, położona w skalnej dolinie.

Trasa podróży

Fot. collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

Petra słynie również z drogich biletów wstępu (dwudniowy bilet to koszt ok. 264 PLN). Ale jest na liście 7 nowych cudów świata, i warto wysupłać z portfela każde pieniądze, aby ją zobaczyć.

Drugi z celów mojej podróży już za mną.

Petra

Fot. Collage / Federica Violin, Aleksandra H. Kossowska / shutterstock

Co dalej? Widziałem już Koloseum i Petrę, czas na 3 obiekt z listy 7 nowych cudów świata – Tadź Mahal. Najszybciej się tam dostanę drogą lotniczą, lecąc z Ammanu do indyjskiego Delhi.

28 kwietnia wsiadam więc w samolot linii Gulf Air i na drugi dzień (mam międzylądowanie w Bahrajnie) jestem już w Delhi. Bilet kosztuje 699 PLN… i od tego momentu mam 3,5 dnia na to, aby spokojnie zrealizować swój kolejny cel.

Marszruta podróży

Fot. collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

Co można powiedzieć o Tadź Mahal? Wizerunek tego indyjskiego mauzoleum jest powszechnie rozpoznawalny na całym świecie. Obiekt bywa nazywany świątynią miłości – został wzniesiony na pamiątkę zmarłej żony Szahdżahana.

Legenda mówi, że ukochana żona przed śmiercią zobowiązała męża do spełnienia 3 obietnic. Szach miał zaopiekować się dziećmi, nigdy więcej się nie ożenić oraz postawić na jej cześć budynek, który będzie ją upamiętniał.

I tak się właśnie stało. Aktualnie mauzoleum jest odwiedzane przez dziesiątki tysięcy turystów z całego świata (położone jest w Agrze, ok. 200 km od Delhi). Tadź Mahal jest na liście 7 nowych cudów świata – i cieszę się, że mogę tutaj być.

Tadź Mahal

Fot. Yury Talanik, shutterstock

Spędziłem w Indiach blisko 3 dni, teraz czas najwyższy na przemieszczenie się do Chin, na terenie których jest kolejna budowla z listy 7 nowych cudów świata. To Wielki Mur Chiński.

Wykorzystuję połączenie Singapore Airlines, płacę za bilet 740 PLN i lecąc z Delhi (z międzylądowaniem w Singapurze) pojawiam się w Pekinie 2 maja o 14:40. Od początku mojej podróży minęły równe dwa tygodnie.

Marszruta podróży

Fot. collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

Jest środa, a ja mam czas do poniedziałku na eksplorację Pekinu i jego okolic. Biegnę na targ Wangfujing, chcąc spróbować skorpionów. Podziwiam Plac Niebiańskiego Spokoju (Tian’anmen), zwiedzam Zakazane Miasto i zaglądam do hutongów. Główny cel moich odwiedzin w Chinach jest położony niedaleko – z Pekinu bardzo łatwo dostać się na Wielki Mur Chiński.

Jak opisać ogrom tego systemu obronnego? Fortów, wież obserwacyjnych, murów obronnych? Całość miała bronić Chiny przed najazdami obcych plemion, a przy okazji jego zachodni odcinek chronił część Jedwabnego Szlaku.

Do dyspozycji turystów oddano część fragmentów Muru, m.in. w Mutianyu i Badaling. O kosztach dotarcia do tego miejsca mogliście już przeczytać na naszych łamach, a nawet obejrzeć film, który nakręciłem dla Was w 2016 roku.

Pekin i Wielki Mur Chiński

Fot. Collage / Songquan Deng, aphotostory / shutterstock

Zwiedzając Wielki Mur Chiński uświadamiam sobie, że to czwarty punkt z listy 7 nowych cudów świata. Ponad połowa już za mną – czas na kolejny, który wymagać będzie długiej podróży drogą lotniczą. Lecę zatem do Meksyku!

Wykorzystując niesamowicie przydatne w całym planie podróży połączenie przewoźnika Hainan Airlines (przy okazji, kiedyś opisywałem dla Was wrażenia z lotu tą 5-gwiazdkową linią lotniczą), lecę 7 maja z Pekinu do Tijuany w Meksyku. Lot trwa 12 godzin i 15 minut, a bilet można kupić za 1156 PLN.

Plan podróży

Fot. collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

Nie zatrzymuję się długo w Tijuanie, tylko kilkanaście godzin później łapię połączenie do Cancun (z międzylądowaniem w Guadalajarze). Bilet kosztował 384PLN, przewoźnikiem jest Interjet.

Trasa podróży

Fot. collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

Kalendarz pokazuje wtorek, 9 maja – a ja mam przed sobą czas do niedzieli, 13 maja. Główny cel? Prekolumbijskie miasto, założone przez Majów na półwyspie Jukatan.

To piąty z siedmiu nowych cudów świata, które chcę odwiedzić podczas tej podróży dookoła świata.

Chichen Itza

Fot. Aleksandar Todorovic, shutterstock

Chichén Itzá budzi ogromne wrażenie. Świątynia Wojowników, słynne el Castillo czy okrągła wieża zwana Ślimakiem (El Caracon) – zwiedzając okolicę, można próbować sobie wyobrazić potęgę i władzę, którą kiedyś dysponowali Toltekowie. Nie przeszkadza w tym nawet fakt, że miasto zostało opuszczone kilkaset lat temu.

A co robić w pozostałe dni pobytu w Meksyku? Odpoczywać, opalać się, nurkować, korzystać z pięknych okoliczności przyrody, które nas otaczają.

Jukatan

Fot. Collage / Svetlana Bogomolova, Subbotina Anna / shutterstock

13 maja, po odpoczynku na Półwyspie Jukatan, ruszam w drogę w kierunku do przedostatniego celu na mojej liście – to legendarne Machu Picchu, najlepiej zachowane miasto Inków. Jak się tam dostanę? Z Cancun polecę do stolicy Peru, Limy (mając międzylądowanie w Mexico City i płacąc za bilet 644 PLN). Wykorzystuję okazję, i zostaję tam kilkanaście godzin, chcąc chociaż przez chwilę złapać klimat, który panuje w stolicy.

Szybkie popołudniowe i wieczorne zwiedzanie, nocleg w hotelu – a na następny dzień na pokładzie samolotu linii Avianca lecę z Limy do Cuzco. Bilet kosztuje 430 PLN, umożliwi mi także powrót z Cuzco do Limy.

Trasa podróży

Fot. collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

Ahoj, przygodo! Z Cuzco jest nieco ponad 100 km do Machu Picchu – pamiętajmy, że położone jest ono na wysokości ponad 2000 metrów. Nieprawdopodobne, ale zostało odkryte dopiero w 1911 (chociaż nieoficjalnie wiadomo, że wcześniej docierali tutaj ludzie). Reszta jest już milczeniem, a raczej podziwianiem cudu, jakim jest Machu Picchu.

Miasto zostało opuszczone w 1537 roku… i tylko można sobie wyobrażać, jak wszystko mogło wyglądać w latach jego świetności. Bez dwóch zdań: gdyby lista 7 nowych cudów świata nie obejmowała tego miejsca, źle to by świadczyło o liście.

Machu Picchu

Fot. Mario Dias, shutterstock

3 dni później czas na ostatni skok – moim celem będzie pomnik Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro. Ostatni z obiektów na liście 7 nowych cudów świata, będący symbolem Rio. Ale czym byłaby taka podróż bez wisienki na torcie – chcę zobaczyć prawdziwą Amazonkę, może udałoby się także podziwiać wodospad Iguazú? Wszystko jest możliwe, przy odrobinie szczęścia można ułożyć całą trasę.

Zatem: z Limy do portu lotniczego Iquitos dzięki Viva Air (bilet za 242 PLN), potem speedboat do Leticii (Tabatingi, to dodatkowy koszt 230 PLN) a następnie do Manaus, w samo serce brazylijskiej dżungli – kupując bilet na połączenie liniami Azul za 403 PLN.

Dość wrażeń, czas na Rio! LATAM Airlines umożliwi mi lot z Manaus do Rio de Janeiro, gdzie zjawię się po 7 godzinach i 35 minutach od startu, lżejszy o 301 PLN. I od razu udaję się pod pomnik Chrystusa Odkupiciela. To naprawdę jest możliwe!

Trasa podróży

Fot. collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

Tutaj, pod 38-metrowym pomnikiem, kończy się cała przygoda z listą 7 nowych cudów świata, rozpoczęta 19 kwietnia 2018 r. Mamy 24 maja – a za sobą podróż życia!

Koloseum, Petra, Tadź Mahal, Wielki Mur Chiński, Chichén Itzá, Machu Picchu i pomnik Chrystusa Odkupiciela. A przecież po drodze były jeszcze piramidy, kolory Indii, odmienność Pekinu, cudowny lazur wody na Jukatanie, amazońska dżungla, pustynia Wadi Rum…

Pomnik w Rio de Janeiro

Fot. marchello74, shutterstock

Koniec listy, ale czy koniec podróży? Nie, musimy wrócić do Polski – zamykając nasze kółko wokół Ziemi. Ale zanim wylądujemy w Polsce, udajemy się do miejsca, które dla mnie jest cudem równym tym siedmiu, które już odwiedziliśmy. To położony na przysłowiowym „końcu świata” nietypowy budynek.

Miejmy nadzieję, że nigdy nie dojdzie do sytuacji, w której ludzkość będzie musiała z jego zawartości skorzystać na większą skalę. Lecimy do… Arktyki!

28 maja 2018, po 4 dniach spędzonych w Rio de Janeiro, dzięki liniom TAP Portugal (oraz wydaniu 1371 PLN) odbywamy podróż do norweskiego Oslo (z międzylądowaniem w portugalskiej Lizbonie). Kilkanaście godzin później mamy połączenie do Longyearbyen – liniami SAS za 307 PLN.

Trasa podróży

Fot. collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

Jesteśmy w Arktyce, na Svalbardzie – w miejscu, które jeden z moich norweskich przyjaciół określił mianem Sądu Ostatecznego. Stoimy przed budynkiem, będącym Globalnym Bankiem Nasion.

Historia rodem z filmów science-fiction. Na Spitsbergenie znajduje się specjalny bank nasion – zbudowany blisko 10 lat temu tylko w jednym celu: bezpiecznego przechowywania nasion roślin jadalnych z całego świata. Bank ulokowany jest w tunelu wydrążonym w wiecznej zmarzlinie. Za sprawą bardzo niskiej temperatury otoczenia, przechowywanie nasion odbywa się bez wykorzystania elektryczności.

I, co ważne, w środku znajduje się blisko 1 mln nasion z całego świata – które w przyszłości (oby nie było takiej potrzeby!) mogą uratować świat przed wielkim głodem i zachować szansę na odtworzenie upraw na wypadek globalnej zagłady.

Longyearbyen

Fot. Theerasak Namkampa, ginger_polina_bublik / Shutterstock

To mądra i ważna inicjatywa – miejmy nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, gdy ludzkość będzie zmuszona sięgać do zapasów, które są przechowywane w Globalnym Banku Nasion. Samo miejsce jest cudem. Jakim? Cudem możliwości ponownych narodzin przyrody.

Jesteście ciekawi, jak to wygląda na miejscu? Opisałem dla Was moją wizytę w Longyearbyen – przeczytajcie relację z podróży.

Czas do domu, do Polski. Jeszcze tylko piękna Norwegia i brama do Arktyki, którą jest Tromso – 3 czerwca 2018 lecimy z Longyearbyen na pokładzie linii SAS, kupując bilet za 351 PLN. A z Tromso do Gdańska, 2 dni później, odbywamy ostatni lot podczas naszej podróży dookoła świata. Czym będziemy lecieć? Samolotem taniej linii lotniczej Wizz Air (koszt biletu to 261 PLN).

Marszruta podróży

Trasa podróży

Fot. collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

* * *

Plan na podróż życia? Z pewnością. To nieprawdopodobna podróż dookoła świata, trwająca 48 dni. 1,5 miesiąca w drodze – i miliony wrażeń, które z tej trasy przywieziemy.

Ile kosztuje ta przyjemność? Cóż, w przedstawionej przeze mnie wersji, bilety lotnicze to koszt 8762 PLN. Taki był przynajmniej ich poziom w momencie powstawania niniejszego artykułu. Do tego należy oczywiście doliczyć koszty dodatkowe – wyżywienie, noclegi, atrakcje, inne przejazdy. Całość powinna spokojnie zamknąć się w kwocie 15-18 tys. PLN.

Czy to dużo? Wróćmy do początku tego artykułu. Pamiętacie propozycję urlopu w Grecji za 24 128 PLN? Mając do wyboru ów grecki wypoczynek lub przygodę życia, nie wahałbym się nawet sekundy. Marzenia to realne cele z odroczonym terminem realizacji, pamiętacie? 😉

Popatrzcie na mapę.

Mapa RTW

Fot. collage / gcmap / Paweł Kunz, Fly4free.pl

Wybiorę się w taką podróż. To nie jest kwestia „czy”, ale kwestia „kiedy”.

A Wy?

Współpraca: Adam Płaszczymąka

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
A ja nie.
boots, 13 marca 2018, 20:48 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Sprawdziłem - Hotel hotel Domes Noruz Chania kosztuje w najlepszej wersji 420E za pokój. Co dla 2ch osób daje 16K PLN za 12 dniowy pobyt (aktualnie jest zniżka 15%). Jeśli biuro podróży sprzedaje tam nocleg za 50K PLN, to albo przycina srogo i zarabiają 300% na naiwniakach. Albo liczą ze zrobią last minutes i puszcza za 20K aby nowobogaccy się rzucili na okazję. Kiedyś mój znajomy kupił wczasy w Grecji za 12K PLN dla 2 osób. Po miesiącu te same wczasy można było nabyć za 7K PLN.
Noach Hunter, 13 marca 2018, 21:11 | odpowiedz
Noach Hunter SprawdziłemJeśli biuro podróży sprzedaje tam nocleg za 50K PLN, to albo przycina srogo i zarabiają 300% na naiwniakach. Albo liczą ze zrobią last minutes i puszcza za 20K aby nowobogaccy się rzucili na okazję.
Z ciekawości wszedłem na ten hotel i ową ofertę jeszcze raz, 5 minut temu po przeczytaniu Twojego komentarza. Jest aktywna na stronie biura, podpisanego pod zdjęciem. Hotel Domes Noruz, 2 osoby dorosłe, termin 25.07-05.08, wylot z Warszawy, śniadania, pokój maisonette 2 os w/morze. Cena za osobę: 24 128 PLN. Cena za 2 osoby: 48 256. Linku ze zrozumiałych względów tu nie wrzucę... ;)
Paweł Kunz, 13 marca 2018, 21:40 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Czy taka podroz naprawde ma sens? Co potem? Czy warto "nachapac" sie wszystkich ciekawych rzeczy w jeden podrozy? Czy nie lepiej celebrowac tego co swiat ma do zaoferowania przez cale zycie, kawalek po kawaleczku?
szychoo, 13 marca 2018, 22:27 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Dodam, że w prognozowanej podróży, autor odwiedził dodatkowo dwie z siedmiu cudów natury: Amazonie i Wodospad Iguazú. Przy niewielkich kosztach (w porównaniu do kosztów całej wyprawy), można by odwiedzić dodatkowo cztery cudy natury, wszystko w Azji: zatoka Ha Long, wyspa Komodo i Jeju, oraz podziemną rzekę Puertoprincesa. Może by doszło z 3 tysiące więcej. Pozostało by jedynie góra stołowa w RPA
ekaczm, 13 marca 2018, 23:51 | odpowiedz
Avatar użytkownika
ekaczm Dodam, że w prognozowanej podróży, autor odwiedził dodatkowo dwie z siedmiu cudów natury: Amazonie i Wodospad Iguazú. Przy niewielkich kosztach (w porównaniu do kosztów całej wyprawy), można by odwiedzić dodatkowo cztery cudy natury, wszystko w Azji: zatoka Ha Long, wyspa Komodo i Jeju, oraz podziemną rzekę Puertoprincesa. Może by doszło z 3 tysiące więcej. Pozostało by jedynie góra stołowa w RPA
Podróż super, ale Iguazu to w niej nie ma ;)
mkdabr, 14 marca 2018, 0:35 | odpowiedz
Avatar użytkownika
mkdabr
ekaczm Dodam, że w prognozowanej podróży, autor odwiedził dodatkowo dwie z siedmiu cudów natury: Amazonie i Wodospad Iguazú. Przy niewielkich kosztach (w porównaniu do kosztów całej wyprawy), można by odwiedzić dodatkowo cztery cudy natury, wszystko w Azji: zatoka Ha Long, wyspa Komodo i Jeju, oraz podziemną rzekę Puertoprincesa. Może by doszło z 3 tysiące więcej. Pozostało by jedynie góra stołowa w RPA
Podróż super, ale Iguazu to w niej nie ma 😉
Faktycznie nie ma, było tylko o tym wspomniane, ale będąc w tych "okolicach" warto zajrzeć za "grosze" :|)
ekaczm, 14 marca 2018, 2:21 | odpowiedz
Avatar użytkownika
szychoo Czy taka podroz naprawde ma sens? Co potem? Czy warto „nachapac” sie wszystkich ciekawych rzeczy w jeden podrozy? Czy nie lepiej celebrowac tego co swiat ma do zaoferowania przez cale zycie, kawalek po kawaleczku?
Ja pewnie też wolałbym sobie wszystko rozłożyć w czasie, ale każdy lubi co innego :) a na świecie jest wystarczająco dużo do zobaczenia żeby nie nudzić się przez całe życie :)
fafaldo, 14 marca 2018, 8:16 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Świetny pomysł dla kogoś, kto nie widział zbyt wiele na świecie i chce za jednym zamachem nadrobić zaległości. Byłem w 95% wymienionych miejsc (poza Spitsbergenem) i kosztowało mnie to mniej więcej dwa razy więcej niż podaje autor. Z tym, że to moje poznawanie tych miejsc trwało nie 48 dni a 480 dni (orientacyjna sumaryczna długość wyjazdów do tych miejsc). No i nie poznałem na tych wyjazdach 30 wymienionych miast a grubo ponad 300. Podróże dookoła świata, poza satysfakcją z "okrążenia globu ziemskiego" są bardzo nieekonomiczne.Mało sensowne są przeloty przez Pacyfik, tylko z tego powodu, by zobaczyć w jednej podróży dwa odległe (interesujące) miejsca. Reasumując: warto raz w życiu wybrać się dookoła świata docierając do miejsc opuszczonych wcześniej. Ale resztę życia trzeba poświęcić na eksploracje poszczególnych regionów.
Kornel, 14 marca 2018, 8:59 | odpowiedz
Mogan plaża
Najlepsza oferta

Urlop na Gran Canarii za 603 PLN

2018-09-26 08:28 | Paweł Iwanczenko
REKLAMA
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel