REKLAMA

„Dalej jest już tylko biegun”. Jak dolecieć za grosze tanimi liniami z Polski na… koniec świata

Foto: Paweł Kunz, Fly4free
To tutaj poczujesz, że prawie wszystko jest „naj” – a jednocześnie dostaniesz się tu dzięki tanim liniom. Będziesz opędzać się od reniferów, uciekać przed niedźwiedziem polarnym, nie zobaczysz ciemności (lub słońca) przez kilka miesięcy... i wypijesz najlepszą whisky na świecie. Witaj na Spitsbergenie, 1100 km od bieguna północnego.

– Uważaj z bronią. Jak wychodzisz poza miasto, obowiązkowo miej ją załadowaną. W mieście możesz wejść do sklepu ze strzelbą, ale zdeponuj ją w szafce, jak plecak. Acha, do banku jest zakaz wchodzenia ze sztucerem. W pudełku masz 12 nabojów. Niech wrócą wszystkie.

– A jak zwrócę mniej?

– To znaczy, że strzelałeś. Do niedźwiedzia. I miałeś, kolego, kupę szczęścia, że teraz rozmawiamy.

…czy ja naprawdę jeszcze kilka godzin temu byłem w Polsce, jadąc na lotnisko w Katowicach? I dostałem się tutaj tanimi liniami lotniczymi, za stosunkowo niewielkie pieniądze?

Far North

Czytaliście wczorajszy tekst mojego redakcyjnego kolegi, Mariusza Piotrowskiego (o nietypowych miejscach, do których możecie dolecieć tanimi liniami lotniczymi)? Każda z tych propozycji jest interesująca, ale brakuje tam miejsca, które jest tak KOSMICZNIE odmienne od tego, co mamy na co dzień, że warto je nieco przybliżyć.

Arktyka. Już od samej nazwy robi się zimno. Patrząc na globus, jedziemy palcem w górę wzdłuż Skandynawii, docieramy do czubka Norwegii… i nie zatrzymujemy się, tylko kontynuujemy ruch ręką. Na północ, tysiąc kilometrów dalej. To Svalbard, norweska prowincja w Arktyce, obejmująca swym zasięgiem archipelag Svalbard (którego największą wyspą jest Spitsbergen) wraz z kilkoma wyspami nie wchodzącymi w skład archipelagu (m.in. Wyspa Niedźwiedzia – Bjørnøya).

Trudno na pozór o bardziej niegościnne miejsce. A z drugiej strony: w Longyearbyen w sezonie (który trwa 3 miesiące) łatwiej jest spotkać turystę niż miejscowego. W tym Polaków, spragnionych czegoś innego niż kolejny wypad do Barcelony lub Londynu.

Okolice Longyearbyen Camping, fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Dojazd

– Przecież to Arktyka, pewnie koszty dolotu na Spitsbergen to jakieś ogromne sumy!

Nic bardziej mylnego. Jak można tanio się dostać do Longyearbyen, które jest najdalej na północ położonym lotniskiem cywilnym świata, obsługującym ruch pasażerski oraz tanie linie? Na przykład można polecieć z wielu miast w Polsce (m.in. z Warszawy, Katowic, Gdańska, Szczecina czy Wrocławia) do norweskiego Oslo-Torp – lotniska położonego na południe od stolicy Norwegii. Ceny biletów na przelot linią Wizz Air bywają po prostu śmieszne: bez większego problemu upolujecie je odpowiednio wcześniej za 39 PLN w jedną stronę.

Z Oslo-Torp do centrum Oslo (na dworzec kolejowy) dostaniecie się autobusem – tutaj nasi przedsiębiorczy rodacy praktycznie zmonopolizowali ten rynek, oferując przejazdy busami pod takimi ciekawymi szyldami, jak budzący jednoznaczne skojarzenia… PKS Oslo. Cena przejazdu w jedną stronę: ok. 200-250 NOK (91-105 PLN). A na dworcu wystarczy kupić bilet w automacie na pociąg NSB, kursujący na lotnisko (aktualna cena to 93 NOK, czyli 42 PLN). I 25 minut później jesteście na największym lotnisku w Norwegii, oczekując na swój lot tanią linią lotniczą do Arktyki! Jak to możliwe?

Do Longyearbyen (małe miasteczko, będące stolicą Svalbardu) rejsy oferuje regularny przewoźnik SAS, ale także niskokosztowy przewoźnik Norwegian. 3 razy w tygodniu, wygodnym samolotem możemy przemieścić się z Oslo w samo centrum Arktyki. I, co ciekawe, koszt takiego przelotu jest niewielki: polując na promocje, można „złapać” bilet nawet za 299 NOK (137 PLN) w jedną stronę.

Policzmy zatem: 2x 39 PLN + 2x 91 PLN + 2x 42 PLN + 2x 137 PLN daje nam 618 PLN. Za całą trasę w dwie strony, z Polski, z transferami między lotniskami i z bagażem podręcznym. Podkreślmy to: za trasę na „koniec świata”. Niemożliwe? Możliwe – tyle właśnie kosztował mnie ów transport.

Mapa: gcmaps.com

Lotnisko

Już samo lądowanie przysparza wielu emocji – lotnisko położone jest bardzo blisko pasma górskiego oraz fjordu… i widoki są obłędne, dopóki nie uświadomicie sobie, że margines ewentualnego błędu pilotów jest bardzo mały. Lotnisko jest od 1975 roku dla wszystkich mieszkańców Svalbardu prawdziwym oknem na świat: alternatywą jest długi rejs, który w warunkach polarnych (i podczas arktycznej zimy) może być po prostu niemożliwy.

Ciekawostką jest to, że na tej trasie – z Oslo do Longyearbyen – niekiedy Norwegian podstawia… Dreamlinera. Tak, Boeinga 787, chlubę m.in. floty naszego rodzimego przewoźnika, LOT. Różnica jest taka, że tutaj możemy napotkać jego najnowszą wersję. Przeżyłem spore zdziwienie, gdy będąc już na Spitsbergenie, otrzymałem SMSa od Norwegian o treści:

We are glad to inform you that your flight DYxxx from Longyearbyen-Svalbard (LYR) to Oslo (OSL) will be operated by our own Dreamliner 787-9. The departure time, flight number and booking reference is still the same. Best regards. Norwegian.

Cóż – miła niespodzianka!

Po wyjściu z samolotu wita was krajobraz, który zapada w pamięć.

Lotnisko w Longyearbyen, fot. Paweł Kunz / Fly4free.pl

Szybka sesja fotograficzna na płycie lotniska, wchodzicie do wnętrza malutkiego terminalu… i zamykacie oczy. Przed sobą widzicie niedźwiedzia! Ogromnego niedźwiedzia. Tym razem macie szczęście, niedźwiedź jest wypchany. Ale to pierwszy sygnał, że tutaj skończyły się przelewki i żarty, tutaj nie wy rozdajecie karty… lecz przyroda i natura.

Przesada? Ależ skąd. Ludność Svalbardu to dokładnie 2667 osób. A niedźwiedzi polarnych, żyjących tutaj swobodnie i polujących na całym terytorium – jest około 3 tys. Do kompletu dodajmy mnóstwo reniferów (tutejsze uznaje się za odrębny podgatunek) oraz lisów polarnych. Uprzedzając fakty: o ile szansa na napotkanie niedźwiedzia jest niewielka, o tyle na renifery natkniecie się praktycznie na każdym kroku, w tym także w samym mieście – chodzą swobodnie po kilku ulicach, składających się na „stolicę Svalbardu”.

Natura jest za progiem. Dosłownie! Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Zatem dotarliście do miejsca, które wymyka się wszelkim klasycznym opisom. Jest środek wakacji, pełnia arktycznego lata, temperatura nie przekracza 10 stopni. Do bieguna północnego zostało wam nieco ponad 1000 km, świadomość że jesteście dalej na północy niż Islandia, połowa Grenlandii i 3/4 Kanady, jest obezwładniająca. Co tutaj w ogóle robią ludzie?

Łyk historii – w 1596 do wyspy dotarł holenderski podróżnik Willem Barents. Pod koniec XIX wieku odkryto tu bogate złoża surowców mineralnych, a w 1899 r. rozpoczęto wydobycie węgla kamiennego. Skąd nazwa stolicy Svalbardu? W 1906 osadę założył John Munroe Longyear, główny właściciel firmy Arctic Coal Company. I to od jego nazwiska wzięło nazwę miasto.

Co ciekawe: na mocy podpisanego w 1920 roku Traktatu Spitsbergeńskiego cały archipelag oddano pod zarząd administracyjny Norwegii, ale państwa-sygnatariusze mają równe prawo do korzystania z zasobów naturalnych archipelagu i prowadzenia na jego terenie badań naukowych. Które państwa z tego korzystają? W zakresie działalności gospodarczej – jedynie Norwegia i Rosja (do Rosji i jej obecności na Svalbardzie jeszcze wrócę) które mają tutaj kopalnie węgla kamiennego – chociaż bardziej adekwatne byłoby słowo: mieli. Pozostałe państwa, w tym w dużym zakresie Polska, prowadzą tam badania naukowe. I możemy się pochwalić prężnie działającą Polską Stacją Polarną Hornsund, położoną w południowej części wyspy Spitsbergen.

Zatem jesteście już tutaj, robicie zdjęcie pewnemu słynnemu drogowskazowi, znajdującemu się przed lotniskiem…

Stąd wszędzie jest daleko, fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

…i zaczynacie się zastanawiać: co można robić w Longyearbyen i jego bezpośredniej okolicy? Sięgam zatem pamięcią do mojego ostatniego wyjazdu w to miejsce, zapraszam do odbycia małej podróży…

Into the wild 

Svalbard to jeden wielki park przyrody. Dzikiej. I dla miłośników obcowania z naturą – to raj w czystej postaci. Tutaj nie ma szlaków: po prostu wychodzisz poza Longyearbyen… i idziesz gdzie chcesz (no, prawie).

Góry? Fjordy? Ptaki? Rośliny? Przestrzeń i cisza? To wszystko obok was, na wyciągnięcie ręki!

Witaj na północy. Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Ale podstawą jest bezpieczeństwo. I tutaj mamy unikalną okazję poczuć się jak prawdziwy traper, ponieważ potrzebna jest… strzelba. Prawo jest jasne: dla własnego bezpieczeństwa, nie powinniście się wybierać poza miasto bez broni.

Procedura jej uzyskania jest prosta: wystarczy zaświadczenie o niekaralności, wystawione w Polsce przez Krajowy Rejestr Karny, które (przetłumaczone na język norweski lub angielski) należy dostarczyć do biura Gubernatora Svalbardu – można to zrobić drogą elektroniczną przed przylotem, można osobiście. I… już. Dostajecie dokumenty, które upoważniają was do wypożyczenia broni w jednym z 2-3 punktów w Longyearbyen. Koszt? Poniżej 100 PLN za dobę i około 400 PLN za tydzień.

Żarty się skończyły, Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Sama broń to temat na osobną opowieść: najczęściej są to kilkudziesięcioletnie Mausery, które ważą ponad 4 kilogramy. Ale świadomość, że na plecach nosicie śmiercionośną broń, która może wam uratować życie – jest czymś niesamowitym.

To nie zabawka. To coś, co może być niezbędne przy kontakcie z niedźwiedziem. I – przynajmniej w moim przypadku – włócząc się po Nordenskjold Land i śpiąc z gotową do strzału bronią przy boku, czułem jak bardzo jestem oddalony od bezpiecznego domu, łóżka, cywilizacji. Unikalne uczucie.

Wycieczki

Okej, ale może to nie jest rozrywka dla was? Potrzebujecie czegoś spokojnego, zorganizowanego, chcecie zwiedzać. Nic trudnego – w Longyearbyen znajduje się kilkanaście firm, które w swojej ofercie mają naprawdę wiele atrakcji. Sztandarowe są dwie: rejs-wycieczka do rosyjskiej osady górniczej Barentsburg (tutaj czeka na nas m.in. możliwość spróbowania rosyjskich specjałów, w tym ryb i… wódki) oraz podobny rejs, ale do poradzieckiego miasta górniczego Pyramiden.

Tylko z góry musicie się przygotować na pewien szok poznawczy: Rosjanie dosyć specyficznie podchodzili do rozbudowy swoich osad w Arktyce… więc obecność stert żelastwa i ogólny bałagan… a obok kolorowe elewacje bloków rodem z polskich miast i pomnik Lenina – stanowią ogromny kontrast do tego, co możecie zobaczyć w Longyearbyen.

Skrawek Rosji w samym sercu Arktyki, fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Nie ma problemu z zorganizowaniem obserwacji przyrodniczych (foki, ptaki, a przy odrobinie szczęścia – niedźwiedzie), niesamowitych wrażeń można również doznać, wybierając się na rejs po fjordzie Isfjord – czekają na was strome klify, ściany lodowców… i ten charakterystyczny odgłos, gdy fragment lodowca odrywa się od większej całości i zaczyna dryfować.

I nawet przeszywające zimno i wiatr, wbijający tysiące igiełek w nasze gardło, nie stanowi aż takiego utrudnienia w podziwianiu piękna Spitsbergenu.

Majestatyczne, piękne i… groźne. Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Tylko jedna uwaga: każda z tych atrakcji kosztuje – i to niemało. Normą są ceny od kilkuset PLN w górę za osobę. Należy być przygotowanym na to, że uczestnictwo w takich zorganizowanych atrakcjach może szybko wydrenować budżet wyjazdowy.

A może zaprzęgi?

Kto powiedział, że psy pociągowe można wykorzystywać tylko zimą? Tutaj, na Svalbardzie, psy pracują cały rok. Gdy nie ma śniegu – i sań do ciągnięcia – psy pociągowe zaprzęgane są do specjalnych wózków. I nie ma przeszkód, aby odbyć przejażdżkę takim zaprzęgiem.

Czy jest to bezpieczne? Tak, nad wszystkim czuwają opiekuni, którzy w przypadku jakichkolwiek problemów, mogą „przejąć sterowanie”. Dla bojaźliwych (lub leniwych) opcją jest po prostu bycie… pasażerem na wózku, którym kieruje pracownik jednej z firm, oferujących taką atrakcję.

Brak śniegu? Nieistotny! Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Miejsce Sądu Ostatecznego

Tak określił ów budynek jeden z moich norweskich przyjaciół. Nie będziecie mogli wejść do środka, ale już wizyta w jego okolicy dostarczy wielu wrażeń. To Globalny Bank Nasion.

Historia rodem z filmów science-fiction. Na Spitsbergenie znajduje się specjalny bank nasion – zbudowany 9 lat temu tylko w jednym celu: bezpiecznego przechowywania nasion roślin jadalnych z całego świata. Bank ulokowany jest w tunelu wydrążonym w wiecznej zmarzlinie. Za sprawą bardzo niskiej temperatury otoczenia, przechowywanie nasion odbywa się bez wykorzystania elektryczności. I, co ważne, w środku znajduje się blisko 1 mln nasion z całego świata – które w przyszłości (oby nie było takiej potrzeby!) mogą uratować świat przed wielkim głodem i zachować szansę na odtworzenie upraw na wypadek globalnej zagłady.

To mądra i ważna inicjatywa – miejmy nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, gdy ludzkość będzie zmuszona sięgać do zapasów, które są przechowywane w Globalnym Banku Nasion.

Zabezpieczenie przed globalną katastrofą. Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Urbex czyli urban exploration

Spitsbergen jest nietypowym miejscem. Mnóstwo tu śladów po działalności wydobywczej (w końcu to właśnie węgiel był powodem, dla którego cała okolica się rozwijała). Większość kopalni jest zamknięta – ale przy odrobinie dobrej woli, możemy pobawić się w prawdziwych eksploratorów opuszczonych miejsc.

Zachowując ostrożność, mamy unikalną możliwość obejrzenia, jak wyglądały dawne budynki kopalni, zaglądnięcia w okolice konstrukcji, którymi transportowano urobek z kopalni, a nawet… podglądnięcia, co górnicy wieszali sobie na ścianach budynków kilkadziesiąt lat temu. Cóż, patrząc na resztki fotografii, widać wyraźnie że w sferze obyczajowej zmieniło się sporo: zdjęcia, które przed wojną były synonimem erotyki, teraz nie bulwersują w żadnym stopniu, bo większy stopień golizny widzimy chociażby w reklamach emitowanych w telewizji 😉

Resztki dawnej kopalni oraz resztki dawnej rozrywki. Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Alkohol? Mamy! I to jaki…

Gratka dla miłośników „napoju z pianką”? To tutaj możecie się napić piwa z najdalej na północ położonego browaru na świecie. Piwo warzone jest na miejscu, w Longyearbyen, dla chętnych organizowane jest krótkie zwiedzanie zakładu, połączone z degustacją. Jak smakuje piwo Spitsbergen Pale Ale, Spitsbergen IPA czy Spitsbergen Pilsner wprost ze Svalbard Bryggeri? Jest… nietypowe. Szału nie ma, ale też nie jest słabe. Ująłbym to słowem: poprawne.

Mało wrażeń procentowych? Wejście do Karlsberger Pub w centrum Longyearbyen może przyprawić o zawał serca. Mały lokal na końcu świata, wchodzicie do środka z nadzieją, że przynajmniej piwo będą mieć… a czeka na was kilkaset gatunków alkoholi. Armaniaki sprzed kilkudziesięciu lat. Single malt whisky, w tym edycje mające grubo powyżej 30 lat i pochodzące z destylarni, które już nie istnieją (na przykład Port Ellen). Istna nirvana. Tylko trzymajcie swoją kartę kredytową w bezpiecznym miejscu, bo chwila szaleństwa zakupowego może się skończyć potężnymi wydatkami.

Generalnie, oferta rozrywkowa jest zaskakująco bogata jak na miejsce, gdzie mieszka na stałe niecałe 3000 ludzi. Kilka pubów, sporo restauracji, a nawet… dyskoteka, jeżeli ktoś lubi ten typ rozrywki. Oczywiście, ceny są adekwatne do miejsca, w którym się znajdujecie – kupno w pubie piwa za równowartość 30 PLN jest prawdziwą sztuką. W restauracjach można przeczytać lokalną prasę, Svalbard Posten. Temat okładkowy? Cóż… niedźwiedź 😉

Aktualności w formie papierowej, fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Po prostu być.

A może nie mieć żadnego planu? I spędzić czas na Svalbardzie na niespiesznym poznawaniu okolicy. Iść w okolice najdalej na północ położonego kościoła na świecie. Zajrzeć do muzeum wypraw na biegun północny (North Pole Expeditions Museum). Przespacerować się w pobliże majestatycznego szczytu Sarkofagen, zamykającego dolinę, w której położone jest miasto. Albo po prostu chodzić bez celu, obserwując statki i jachty, które wpływają do portu.

Fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Niesamowitym uczuciem jest pobyt na Svalbardzie w czasie, gdy słońce nawet na sekundę nie chowa się poniżej linii widnokręgu – dzień polarny potrafi sprawić wiele figli, szczególnie osobom, które po raz pierwszy mają okazję na takie doświadczenie. 2 w nocy, a na zewnątrz jasno jak w dzień… i tak przez kilka miesięcy. Problemy z zaśnięciem są gwarantowane 😉

Środek nocy na Spitsbergenie, fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Zakwaterowanie i… pływanie?

W całym tym szaleństwie cen norweskich, szczególnie w przypadku kosztów noclegów, jest sposób na oszczędność. Jeżeli nie boicie się skromnych warunków i przebywania blisko natury, możecie spać na kempingu – tak, jest tutaj kemping, czynny przez 3 miesiące w roku – za niewielkie jak na Svalbard kwoty. Rozbicie namiotu i nocleg, z dostępem do wspólnego budynku (w którym są prysznice, kuchnia, duża sala do spotkań) kosztuje 120 NOK, czyli 55 PLN za dobę. To właśnie tutaj zatrzymuje się większość osób, które odwiedzają Longyearbyen.

Wśród międzynarodowego towarzystwa, które przewija się przez to miejsce, słychać często język polski – nasi rodacy coraz liczniej odwiedzają Svalbard.

Tania opcja noclegowa na Spitsbergenie, fot. Paweł Kunz, Fly4free.pl

Wisienka na torcie? Cóż, w ramach kempingu działa nietypowy klub: Arctic Naked Bathing Club. Zasady przystąpienia do niego są proste: musisz (przy oficjalnym świadku, czyli szefach kempingu)… rozebrać się do naga, wskoczyć do lodowatego fiordu i spędzić w nim chwilę, pływając. W nagrodę otrzymujesz certyfikat i „wieczną chwałę” oraz żeton na bezpłatne wskoczenie pod gorący prysznic.

Corocznie ponad 150 śmiałków dołącza do tego grona. Dołączyłem i ja. Cóż mogę powiedzieć? Było… zimno 😉

Czy warto?

Nie napisałem o dziesiątkach innych powodów, dla których warto odwiedzić to miejsce. Zdecydowanie nie jest to destynacja (ach, cóż to za dziwne określenie w stosunku do Arktyki) dla każdego. Miłośnicy plażowania i ciepłych klimatów raczej nie uznają tego miejsca za swój idealny, przyszły kierunek wyjazdowy.

Z kolei dla innych – zacytuję tutaj mojego znajomego – „to totalnie odjechany świat”. Dziwny i nietypowy, bardzo przyciągający swoją odmiennością. Svalbard to cudowna mieszanka postindustrialnego klimatu i nieskażonej przyrody. Śpieszcie się go odkrywać, zanim zmieni się w kolejne gładkie, czyste i monotonne miejsce, jakich jest wiele na świecie. Część z naszych czytelników również miała okazję odwiedzić Svalbard – zachęcam do przeczytania relacji autorstwa m.in. Adamek i  artur87.

Arktyka to specyficzny region świata. Można ją pokochać, można znienawidzić, ciężko przejść obojętnie. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie: czy warto tam polecieć. A jeżeli podejmiecie taką decyzję, szukajcie okazji na tanie połączenia – to naprawdę jedno z najbardziej oryginalnych miejsc, gdzie możecie za relatywnie niewielkie pieniądze, przy pomocy tanich linii lotniczych dotrzeć z Polski.

 

Wiem jedno. Wrócę tam.

 

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Paweł, fajny artykuł :) Warto dodać, że na forum znajdziecie kilka świetnych relacji z praktycznymi, bardzo przydatnymi informacjami.
jasiub, 4 września 2017, 19:41 | odpowiedz
jasiub Paweł, fajny artykuł 🙂 Warto dodać, że na forum znajdziecie kilka świetnych relacji z praktycznymi, bardzo przydatnymi informacjami.
To prawda, niektórzy z naszych czytelników (w tym także, o ile dobrze pamiętam, autor komentarza ;) )mieli okazję odwiedzić Arktykę – ich relacje są inspirujące. Dołączyłem linki do dwóch ciekawych relacji (autorstwa Adamek i artur87) do artykułu.
Paweł Kunz, 4 września 2017, 20:25 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Wspaniały artykuł, aż nabrałem ochoty, żeby tam pojechać. To może być niezły plan na następne wakacje.
qwesn, 4 września 2017, 21:49 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Z torp na lotnisko Oslo można przecież bezpośrednio pociągiem i cena minipris zaczyna się od 199nok
bugimen, 4 września 2017, 22:31 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Byłem, widziałem, polecam :) Co do tanich linii, przy bagażu głównym lepiej złapać promocję z super wygodną przesiadką z Berlina lub Gdańska bezpośrednio w SAS za tysiaka. Gdy ktoś ma dwa dni polecam dwa wypady, brzegiem na płd-wsch, później pod górę na płaskowyż i z powrotem na camping + druga rowerem na wschód blisko lodowców. Nawet nie myślcie o psich zaprzęgach, przez 99% trzymane są tam w klatkach, aby raz na jakiś czas zaznać wolności z turystami.
dar_kozlowski, 5 września 2017, 1:04 | odpowiedz

Sint Maarten
Najlepsza oferta

Leć na Karaiby: Sint Maarten od 2150 PLN

Karolina Solecka | 2019-08-20 19:00
REKLAMA
REKLAMA
Poznaj nasz kierunek miesiąca
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel