turystki na plaży

Co jest największym turystycznym obciachem? Zapytałam podróżników i rozpętałam burzę

Poczucie obciachu jest rzeczą szalenie subiektywną. Pozornie może się wydawać, że wiele rzeczy jest bezdyskusyjnie żenujących. Ale czy na pewno? Wybrałam najczęściej piętnowane wyczyny turystów i doszłam do zaskakującego wniosku.

Od klaskania w samolocie, przez usilne mówienie wyłącznie we własnym języku czy zajmowanie leżaków bladym świtem, aż po domaganie się schabowego w hotelowej restauracji arabskiego kurortu – niby wszyscy lubimy pośmiać się z takiego zachowania, ale czy to już podróżniczy obciach? Jeden przytaknie z przekonaniem, inny powie, że do żenady jeszcze daleko. A co z zamienianiem się miejscami w samolocie, bo nie chciałeś dodatkowo zapłacić za siedzenie obok swojej dziewczyny, paleniem w publicznych miejscach, obfitym prowiantem na drogę, targowaniem się? Coś czuję, że tu już u niektórych pojawi się zmarszczona brewka, a palce przygotują się do napisania bezlitosnego komentarza!

Ale spokojnie, przeczytajcie do końca, weźcie głęboki oddech i pamiętajcie, że ilu ludzi, tyle opinii. I ja zamierzam to udowodnić.

„Wsadziłaś kij w mrowisko”, „otworzyłaś puszkę Pandory”, „ale rozpętałaś burzę!”, „tak to jest zachęcić ludzi do narzekania…” – pisały mi osoby, które były świadkami, jak na bieżąco, z godziny na godzinę przybywa kolejnych wątków w temacie. I rzeczywiście. Gdy kilka dni temu, zabierałam się do napisania tego tekstu, nie sądziłam, że spędzę kilka godzin na czytaniu setek opinii. Chciałam, żeby powstał w oparciu o zdanie innych podróżników, a nie moje własne, ale nie sądziłam, że spotkam się z tak gigantycznym odzewem. Przeanalizowałam więc ponad 650 głosów w dyskusji. Oto efekt.

Klasyka pozostaje niezmienna

Niektóre zachowania były wymieniane tak często, że spokojnie mogłyby stanowić trzon jakiejś „obciachopedii”. Klaskanie w samolocie, upijanie się w podróży, jedzenie śmierdzących rzeczy, bardzo głośne wypowiadanie opinii na temat wszystkiego i wszystkich.

I gdy już myślałam, że absolutnie wszyscy ochoczo przyklasną tym kilku sprawom, do dyskusji dołączyła się Karolina.

– Wiem, że to obciach, ale mnie ten moment wzrusza, że w ten sposób dziękujemy pilotowi, że wylądowaliśmy szczęśliwie – Klaskanie w ogóle mi nie przeszkadza, może dlatego, że od dziecka zawód pilota bardzo mi imponuje – dodała Natalia.

Szybko więc pojawiło się sporo głosów ludzi, którzy sami nie klaszczą, ale też nie uważają tego za coś żenującego. „Krzywdy nikomu tym nie robią” właściwie zamyka dyskusję. No, i pamiętajcie, że Polacy wbrew powszechnej opinii, wcale nie są klaszczącym wyjątkiem.

Ktoś napisał, że obciachem jest jedzenie w sieciowych fast foodach, gdy pod nosem nie brakuje lokalnego jedzenia. Ktoś inny dorzucił do tego wożenie własnego pasztetu, bez próbowania miejscowych specjałów. A ja od razu przypomniałam sobie sytuację, jak w Azji po trzech tygodniach jedzenia ryżu trzy razy dziennie, aż mi się oczy zaszkliły na widok obficie posolonych fryteczek. Wierzcie mi, nigdy wcześniej, ani później nie smakowały tak dobrze. Być może ktoś dokładnie tak samo ocenił mnie, gdy zobaczył jak wchodzę do sieciówki. A nie miał pojęcia, że jeszcze jeden „chicken rice” i zamienię się w jedno wielkie ziarenko ryżu.

– Dla mnie najgorsze jest zachowanie, które nazywam „umysłem ściśniętym”. Chodzi o wieczne niezadowolenie, rozczarowanie, narzekanie i właśnie to negatywne zaskoczenie, że coś gdzieś wygląda inaczej – opisała Ewa. – Tak samo zły humor, muchy w nosie i uparte szukanie negatywów i dziury w całym niż pozwolenie samemu sobie na otwarcie się trochę na klimat danego miejsca i patrzenie na to chwilowo inne życie bardziej przychylnym i ciekawskim okiem – mówi.

Przewinęła się też kwestia zbierania pieniędzy na podróże od obcych ludzi – zarówno w delikatnej formie, czyli przez portale crowdfundingowe, jak i w tej najbardziej skrajnej, czyli przez żebranie w Azji pod przykrywką występu, sprzedaży pocztówek itd., co niestety staje się aż nadto popularne. Dyskusja była zacięta, a granica wykorzystywania i żenady baaardzo cienka i trudna do określenia.

– Żenujące jest dla mnie podróżowanie na tzw. cebulę. Budżetowo to jest po taniości, ale płaci się za transport, kupuje coś lokalnego, spróbuje się lokalnego jedzenia. A „cebula” to bilet za 2 PLN, a potem autostop, chleb z pasztetem z Polski i wbijanie się do ludzi, aby za darmo ugościli, szczególnie w biedniejszych krajach – pisze Kinga. – Sama jestem hostem na couchsurfingu, ale uważam, że zawsze można dać coś od siebie. A czytałam blogi osób, które chcą podróżować tak tanio, że robią awantury o jakiekolwiek opłaty – tłumaczy.

Nie musiałam długo czekać, by oberwało się także wczasom zorganizowanym. All inclusive powracało w komentarzach nie gorzej niż umiejętnie obsługiwany bumerang.

– Dla mnie obciachowe jest, gdy ludzie na all inclusive nakładają pełne talerze jedzenia, którego nie są w stanie przejeść i to ląduje w koszu. Nawet wolę jak ktoś wyniesie jedną bułeczkę czy ciastko, które mu zostało i to zje, niż jak miałoby się zmarnować – ocenia Helena. – Wyobraźcie sobie obiad w hotelu, trzy rodzaje zup, podchodzi kobieta lat 50-60 i z każdego garnka wyjmuje chochlę z odrobiną zupy i prosto z niej próbuje – wspomina Ola.

turysta
Foto: diy13 / Shutterstock

Właśni rodacy doprowadzają nas do szału?

Zdecydowana większość zarzutów dotyczyła ludzi z całego świata, ale wachlarz polskich wyczynów też był szeroki. Za najbardziej obciachowe uznano usilne posługiwanie się językiem polskim, gdy ktoś choć bardzo się stara, kompletnie nie rozumie, co do niego mówimy. Ale po drugiej stronie medalu było też poczucie, że skoro mówimy po polsku to nie rozumie nas… nikt.

– To przekonanie, że nikt polskiego nie zna i głośne komentowanie wszystkiego, w tym ubioru czy wyglądu… Zwłaszcza, że są rzeczy które ludzie zrozumieją, nawet języka nie znając – mówi Weronika. – A z drugiej strony udawanie, że nie rozumie się po polsku, wstydzenie się swojego języka i rozmowy między sobą po angielsku za granicą – dodaje Barbara.

W puli znalazło się też zagradzanie sporej części plaży parawanem, ubiór nieadekwatny do miejsca, nie zostawianie napiwków, tam gdzie kultura tego wymaga, śmiecenie, notoryczne grzebanie w schowkach bagażowych i ignorowanie zakazów czy nakazów.

– Mnie najbardziej irytuje brak szacunku dla innych kultur/zwyczajów, ale jednoczesne oczekiwanie, że wszyscy dostosują się do naszych – opowiada Monika. – Prosty przykład: metro w Dubaju, przedział dla kobiet. Wchodzi polska rodzina, z Panem domu na czele. Mimo, że własne dzieci zwróciły mu uwagę, że w tym miejscu mogą przebywać tylko kobiety, pan się jakoś specjalnie nie przejął – dodaje. – Na ostatniej wycieczce wkurzało mnie zapalanie świec w cerkwiach bez uiszczania za nie opłaty, bo przecież: „dobra, nie przesadzaj, nikt nie widzi…” – wtóruje jej imienniczka.

Regularnie przewijała się też roszczeniowa postawa, podejście „zapłaciłem, więc wymagam”.

– Widziałam na własne oczy pretensje do rezydenta i grożenie negatywnymi opiniami w internecie i nasłaniem służby konsumentów za to, że kelnerzy i barmani nie mówią po polsku – napisała Monika.

I niestety doskonale wiemy, że skargi turystów potrafią być równie absurdalne, co sprzedawanie świeżego powietrza w sprayu przez Nową Zelandię (za jedyne 250 PLN). „W morzu było sporo ryb, dzieci były przerażone”, „Mój mąż ogląda się za kobietami opalającymi się topless”, „niemiecka para z gołymi tyłkami” – to tylko kilka perełek, jakie udało nam się wyciągnąć przy okazji sprawdzania, na co narzekają turyści. 

Gdyby więc stworzyć najbardziej obciachowego człowieka wśród wszystkich turystów, to musiałby być mężczyzną, który siedzi w samolocie z dużym, obwisłym brzuchem opartym na najbardziej wyciętych kąpielówkach. Taki w średnim wieku. Sygnalizacja „zapiąć pasy” jest włączona, a on stoi i – jak gdyby nigdy nic – je kanapkę z kiełbasą i jajkiem zapakowaną w torbę z fast foodu, jednocześnie klaszcząc. Pomiędzy kęsami wydziera się po polsku, że wszyscy inni pasażerowie to jełopy, a obsługa ma stać przy nim przez cały lot, bo zapłacił za bilet.

Widzicie to? I czy nie macie poczucia, że nagle każde z żenujących zachowań, jakimi byliście świadkami nieco straciło na sile? Mogło być gorzej.

turyści na skuterze
Foto: Opolja / Shutterstock

Wyluzuj, jesteś na wakacjach

I nie tylko ja to widzę. Wśród wielu zarzutów, nie brakowało apeli o większą wyrozumiałość. Przecież to wakacje, każdy ma prawo żyć po swojemu.

– A mnie mało rzeczy w podróży oburza. Ani klaskanie w samolocie, wręcz przeciwnie, to moja ulubiona część lotu, ani wynoszenie jedzenia, ani jedzenie bułek z pasztetem przez tydzień – mówi Aneta. – Moim zdaniem, jak ktoś ma kasę tylko na lot i nocleg, a na jedzenie już nie, to lepiej pojechać i zwiedzić w ten sposób, niż w ogóle zrezygnować – dodaje.

Część osób zauważyła, że wyśmiewanie się z tzw. „Januszy” podróży wcale nie jest lepsza niż to, z czego się śmiejemy. Podział na turystów i podróżników, który usilnie próbujemy wprowadzać, może okazać się tak pozorny, jak pierwsza wielka miłość w 3 klasie podstawówki.

– Ja pomyślałam o tym, że sami bywamy w różnych rolach. Jednym razem jestem z plecakiem na budżetowym wyjeździe, następnym pojadę na przykład na jakiś panieński i to ja będę balować, kolejnym razem będę chciała wygrzać się na brzegu basenu z dzieciakami. Ci, z których się nabijamy mogą mieć większa wiedzę i doświadczenie podróżnicze niż my – napisała w opozycji do większości Anna. – Tylko np. dla odmiany robią ukochanej prezent w postaci jej wymarzonego all inclusive, albo ktoś podróżuje z malutkimi dzieciakami, które nie chcą zejść na śniadanie i trzeba im je wynieść. Nie znamy ludzi, a czasem łatwo nam ich ocenić – dodała zupełnie słusznie.

To nie jedyna taka opinia.

– Podróżowałam na różne sposoby. Kiedyś szlajałam się po hostelach z plecakiem, a od kiedy mam dziecko i więcej kasy to nie odmawiam sobie 5* hoteli i wypasionych atrakcji. Moi teściowie zawsze podróżują z biurem, nie znają języków obcych, ale założę się, że o wielu egzotycznych miejscach mogliby powiedzieć więcej niż backpackersi i przede wszystkim szanują inne kultury. Nie oszukujmy się, backpacking już od dawna jest mainstreamem – punktuje niektóre komentarze Anna.

I wiecie co? Trudno nie przyznać im racji. Oczywiście są radykalne sytuacje, które nawet trudno skomentować. Jednak nie popadając w skrajności, każdy z nas czasem robi coś obciachowego.

– Dla mnie, dopóki ktoś czegoś nie niszczy, nie sprawia komuś problemów lub przykrości to jest okej. Niech jedni jedzą pasztet, inni piją alkohol, a kolejni kupią burgera w maku. Może właśnie to są ich wymarzone wakacje i to dobrze, że nie udają wielkich podróżników – mówi Aneta.

Różnimy się kulturami, podróżniczym doświadczeniem i ogarnięciem, mówimy w różnych językach, jesteśmy z różnych domów, wychowani w różnych światach, z kompletnie różnym budżetem czy oczekiwaniami. Ani ja, ani nikt z was nie jest święty. Lubimy czasem się ponabijać, czasem powspominać najbardziej żenujące sytuacje, a może i opowiedzieć własne gafy.

Ale wszystkich nas – niezależnie od formy wyjazdu, kierunku, środków transportu i zamożności, łączy jedno. Podróże. A te przecież uczą otwartości i tolerancji.

Czy nie?

Sprawdź inne superokazje 🔥
Albania z klasą 🌊⭐⭐⭐⭐⭐ Tydzień z all inclusive w Golem za 2499 PLN
Albania z Rzeszowa 2499 PLN

Albania z klasą: 4* tydzień z all inclusive w Golem

🏛️ Odkryj Bukareszt w supercenie ✨ Loty i hotel w centrum ze śniadaniami za… 425 PLN 😱🤩
Bukareszt z Krakowa 425 PLN

Weekend w pięknej rumuńskiej stolicy. Loty i hotel ze śniadaniami

✈️ Jeden wyjazd, dwa światy, masa wrażeń 🥰 Los Angeles i Hawaje za 3293 PLN 🏙️+🏝️
Los Angeles i Hawaje z Berlina 3293 PLN

Wielkie miasto i rajska wyspa w jednej podróży. Dwa światy w supercenie!

Egipt w dobrej cenie 🌅🏖️ 7 dni z all inclusive w 4* hotelu w Sahl Hasheesh za 2499 PLN
Egipt z Warszawy 2499 PLN

Egipt w dobrej cenie: 7 dni z all inclusive w 4* hotelu w Sahl Hashee

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Avatar użytkownika
Z wiekiem i doświadczeniem oraz możliwościami finansowymi zmienia się optyka podróży  ....Ale frajda z poznawania nowych kultur , miejsc ......jest zawsze taka sama  ...
Biko, 15 lutego 2019, 8:47 | odpowiedz