Podróżujesz po Polsce? Szykuj się na podwyżki – nowe przepisy wkrótce wejdą w życie
Koniec z nietypowymi formami udostępniania noclegów według własnych, bliżej nieokreślonych zasad – tak zdecydował rząd i intensywnie rozpoczyna prace nad zmianą przepisów dotyczących wynajmu krótkoterminowego. Dla turystów może to oznaczać tylko jedno: zapłacimy więcej.
Zmieni się przede wszystkim podejście do wynajmu krótkoterminowego, z którego słynie chociażby popularny portal Airbnb. Zarówno ministerstwo jak i wspomniana izba, chcieliby, żeby nad właścicielami nieruchomości była większa kontrola i ciążyła większa odpowiedzialność. Co to konkretnie oznacza? Wszyscy wynajmujący, nawet jeśli oferują pokoje na kilka dni będą musieli zarejestrować takie miejsce, a także zaczną być traktowani jak obiekty hotelowe.
To znowu sugeruje, że mieszkania czy obiekty pod krótkoterminowy wynajem będą musiały spełniać przepisy sanitarne czy przeciwpożarowe – na tym samym poziomie, który dotyczy zwykłych hoteli. Liczne kontrole mogą też zmusić wielu wynajmujących do uregulowania kwestii prawno-podatkowych, np. przez założenie działalności gospodarczej.
Uaktualnienia i zmiany ustawy domaga się przede wszystkim Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego, która z odpowiednim wnioskiem zgłosiła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki. Ale resort w dużej mierze popiera potencjalne zmiany, choć jego przedstawiciele przyznają, że cały projekt jest dopiero na początku drogi legislacyjnej.
Ministerstwo zapewnia, że wszystkie zmiany mają zapobiec rozwijaniu się szarej strefy, nad którą nikt nie sprawuje kontroli. Tym bardziej, że sytuacja jest bardzo rozwojowa, bo jeszcze parę lat temu mało kto słyszał o wynajmie, jaki dziś oferuje Airbnb. W samym Krakowie według danych AirDNA do dyspozycji turystów jest prawie 5,5 tysiąca miejsc, w Warszawie 4,8 tys., w Trójmieście ponad 3 tys. a we Wrocławiu ponad 1,7 tys. W ekspresowym tempie rośnie też popyt na tego rodzaju usługi. Jeszcze trzy lata temu w sumie w ciągu roku wynajmowano ok. 2,6 tys. noclegów, a w ubiegłym roku było ich niemal pięciokrotnie więcej. Podobnie sytuacja ma się w innych polskich miastach.
Według wstępnych szacunków nowe prawo może zacząć obowiązywać już za kilka miesięcy. Resort dopuszcza jednak możliwość wprowadzenia okresu przejściowego, w którym wynajmujący będą mieli czas na dostosowanie się do nowych wymogów. Ostatecznie jednak cały proces ma zakończyć się najdalej w 2019 roku.
Walka z Airbnb w całej Europie trwa w najlepsze. Coraz częściej jednak do przeciwników popularnej platformy dołączają władze miast na całym świecie – np. Tokio. Niedawno na łamach Fly4free, informowaliśmy też o zmianach, jakie w tej materii chciałyby wprowadzić np. Kraków, Warszawa czy Gdańsk. Jak dotąd ograniczenia w Polsce, pozostawały w strefie marzeń władz i hotelarzy. Teraz może się to zmienić.