REKLAMA

Chcecie tanich biletów? Tu wcale nie trzeba Ryanaira. Na tych trasach w Europie o pasażera walczy nawet 9 linii. Jak jest w Polsce?

korek na lotnisku
Foto: badahos, Shutterstock

Czy doczekamy się w Polsce walki cenowej o pasażera z prawdziwego zdarzenia? Sprawdziliśmy, jak wygląda sytuacja w Europie na najbardziej konkurencyjnych trasach lotniczych. Rezultaty są… imponujące.

Na jaki temat narzekają wszystkie linie lotnicze, nie tylko Ryanair? Oczywiście, chodzi o wysokość opłat lotniskowych i wszelkich innych podatków związanych z lataniem. O to, że jedni mają bardzo duże zniżki, inni nie mają ich wcale i że generalnie jest za drogo. Eh, gdyby tylko te złe lotniska obniżyły opłaty, to Ty, drogi pasażerze, latałbyś właściwie za półdarmo – narzekają przewoźnicy.

Czy tak jest faktycznie? Z niedawno opublikowanego raportu firmy badawczej ICF wynika, że wysokość opłat lotniskowych nie wpływa na ceny biletów.

– Opłaty mogą wpływać na to, na którym lotnisku linia rozwija swoją sieć połączeń, ale nie ma to przełożenia na ceny biletów lotniczych – mówi wiceprezes ICF, Kata Cserep, cytowana przez „Rynek Lotniczy”.

Według firmy badawczej, głównym wyznacznikiem wpływającym na ceny biletów jest podstawowy popyt i ceny oferowane przez konkurencje na danej trasie. Co to oznacza? Że linie lotnicze zawsze będą dążyły do wykorzystania swojej dominującej pozycji, niezależnie od dodatkowych kosztów i opłat. Ale z drugiej strony – im większa konkurencja, tym teoretycznie powinno być taniej.

Czy tak jest faktycznie? Branżowy serwis „Anker Report” przygotował bardzo ciekawy raport opisujący najbardziej konkurencyjne trasy lotnicze w Europie (dane na sierpień 2018 r.). Jak się okazuje, na wielu destynacjach rywalizuje z sobą nawet 9 linii lotniczych i niekoniecznie są to low-costy.

Wyniki są bardzo ciekawe, choć trzeba pamiętać, że dane te dotyczą kilku lotnisk (czyli np. w przypadku Londynu pod uwagę brane są loty nie tylko z Heathrow, ale też ze Stansted, Luton i innych portów).

Najbardziej konkurencyjne trasy lotnicze w Europie
Foto: Anker Report

Największa konkurencja na największych rynkach

Nie jest to wielkim zaskoczeniem, ale najbardziej konkurencyjne trasy lotnicze w Europie dotyczą największych rynków lotniczych na Starym Kontynencie, czyli Londynu i Paryża.

Najbardziej konkurencyjne trasy lotnicze w Europie są obsługiwane przez 9 linii lotniczych. Pierwsza z nich to połączenie z Londynu do… cypryjskiej Larnaki, gdzie linie lotnicze latają aż 79 razy w tygodniu. Najwięksi przewoźnicy na tej trasie to British Airways oraz Cobalt – obie linie oferują po 14 połączeń w tygodniu. Na kolejnych miejscach są easyJet, TUI Airways i Wizz Air (codzienne loty), Jet2.com (5 lotów w tygodniu), rumuński Blue Air (4 połączenia), Thomas Cook Airlines (3 loty) i Norwegian, który lata na danej trasie 2 razy w tygodniu. Musimy tu mieć na uwadze, że w dużej mierze są to połączenia sezonowe, jednak ich skala i tak robi wrażenie.

Tym bardziej, że w zeszłym sezonie przewoźników rywalizujących na trasie na Cypr było aż 10 – połączenia realizowały wówczas także linie Aegean oraz upadły Monarch, a w tym roku nowym graczem na tej trasie jest Wizz Air.

Równie konkurencyjną trasą jest połączenie z Paryża do Nowego Jorku – z lotnisk w stolicy Francji do „Wielkiego Jabłka” realizowanych jest aż 107 samolotów tygodniowo! Niekwestionowanym liderem jest Air France, który wykonuje na tej trasie aż 35 lotów w tygodniu, kolejne miejsca zajmują amerykańska Delta i Norwegian (po 14 lotów), La Compagnie (10), American Airlines, Primera Air, United Airines i XL Airways France (po 7 lotów w tygodniu) oraz British Airways (sześć).

Analogiczna trasa z Londynu do Nowego Jorku to aż 226 lotów w tygodniu, choć rywalizujących ze sobą przewoźników jest… zaledwie ośmiu. Tu karty rozgrywa przede wszystkim British Airways (77 połączeń), a tuż za nim znajdują się linie Virgin Atlantic (49 lotów), United (35), American Airlines (28), Delta Airlines (14), Norwegian (13), Primera Air (7), a nawet… Air India (3 loty tygodniowo).

Kreml Moskwa
Foto: Viacheslav Lopatin / Shutterstock

W Rosji też linie się tłoczą

Wyjątkowo duży ruch lotniczy panuje też na trasach krajowych w Rosji.  Najwięcej przewoźników, bo aż 9 rywalizuje na trasie z Moskwy do Soczi (221 lotów w tygodniu), a także na drugim połączeniu krajowym z lotnisk stolicy Rosji, czyli trasie do Krasnodaru.

Wśród innych wyjątkowo „zatłoczonych” tras znajduje się choćby połączenie z Berlina na Kretę oraz z Paryża do Palma de Mallorca. Na obu tych trasach rywalizuje ze sobą po 8 linii lotniczych, ale szczególnie ciekawe jest to drugie połączenie, ponieważ linie lotnicze oferuję tu „zaledwie” 42 loty tygodniowo.

Z raportu Ankera wynika też, że w Europie jest obecnie 15 tras, na których rywalizuje ze sobą co najmniej 7 linii lotniczych (co ciekawe, aż 11 z nich to znowu połączenia… z Londynem). Większość z nich to kierunki wakacyjne: do Grecji, Hiszpanii, po jednej trasie na Maltę i do Chorwacji.

Foto: VanWolf Images / Shutterstock

A jak jest w Polsce?

Ostatnio na Fly4free.pl pisaliśmy, że na razie linie lotnicze nie konkurują ze sobą szczególnie mocno i raczej starają się nie wchodzić sobie w drogę. Dlaczego? Idealnie ujął to nasz ekspert, Michał Leman.

– Wojenki między przewoźnikami na poszczególnych lotniskach w Polsce z pewnością mogą mieć miejsce, ale raczej na pojedynczych trasach, bo linie lotnicze będą raczej unikały konkurowania ze sobą. Powód jest prosty: Ryanair jak i Wizz Air boją się nakręcania spirali wojny cenowej, która przy dużej liczbie obsłużonych pasażerów sprawi, że ich marże będą jeszcze niższe niż obecnie. To trochę taka nieformalna zmowa cenowa. Tym bardziej, że w Polsce mamy do czynienia z dziwną sytuacją, w której to lotniska konkurują o przewoźnika, a nie na odwrót – mówił w rozmowie z Fly4free.pl.

Ale czy faktycznie tak jest? Kilkanaście dni temu pisaliśmy o rychłym zakończeniu przez Wizz Air połączenia z Poznania do Barcelony. Czy to przypadek, że na tej samej trasie (choć na oddalone o 100 km od Barcelony lotnisko w Gironie) lata z Poznania Ryanair?

Wydaje się, że to tylko wyjątek potwierdzający regułą, bo konkurencji na rynku nie mamy obecnie wiele. Najciekawsza jest chyba sytuacja w Warszawie. Nie możemy tu co prawda mówić o konkurencji innych linii z Ryanairem, który dzieli i rządzi na lotnisku w Modlinie, ale nawet na Lotnisku Chopina w ostatnich miesiącach pojawiła się ciekawa rywalizacja między LOT a Wizz Air, który w ramach eksperymentu zaczął latać na trasach po Europie Środkowej (gdzie dotychczas królował LOT), takich jak Wilno czy Bukareszt, ale też innych połączeń, będących dotąd domeną LOT, np. do Nicei. Czy pojawienie się konkurencji w jakiś sposób wpłynęło na ceny?

– Niekoniecznie, bo rywalizujemy o inne grupy pasażerów. Naszą przewagą jest fakt, że oferujemy połączenia na danych trasach znacznie częściej, więc pasażerowie mają dużo możliwości wyboru dogodnego terminu podróży. Jesteśmy też bardziej elastyczni, bo w zależności od popytu na dany rejs, możemy decydować, którą maszynę wysłać – mówi Adrian Kubicki, rzecznik prasowy LOT.

Tak naprawdę o dużej konkurencji nie może być mowy, bo choć jesteśmy jednym z najszybciej rosnących rynków lotniczych w Europie, to wciąż samolotami lata relatywnie niewielu ludzi. W zeszłym roku przez polskie lotniska przewinęło się 40 mln pasażerów. Dla porównania: w tym roku lotniska w Niemczech planują obsłużyć ponad 6 razy więcej ludzi, czyli 245 mln pasażerów.

A nawet, gdy linie lotnicze zaczynają ze sobą konkurować na tych samych trasach, to szybko okazuje się, że potencjał rynku jest tak duży, że wszyscy mają pełne samoloty i nie ma potrzeby korekt cenowych. Tak było choćby z LOT i Ryanairem, które rywalizowały ze sobą na lotach krajowych z Warszawy do Gdańska i Wrocławia. Przypomnijmy: gdy Ryanair przenosił loty krajowe z Modlina na Lotnisko Chopina, nie brakowało ekspertów, według których będzie to oznaczało problemy dla LOT. Tymczasem okazało się, że mimo zwiększenia częstotliwości lotów o 3 dodatkowe połączenia dziennie (i to 189-miejscowym Boeingiem 737-800 Ryanaira) obaj przewoźnicy latali pełnymi samolotami. Mało tego – przedstawiciele lotnisk we Wrocławiu i Gdańsku mówili, że chętnie przyjęliby jeszcze więcej połączeń, bo zapotrzebowanie ze strony pasażerów jest znacznie większe.

Tak jest też teraz w przypadku lotów do Izraela, które z portów regionalnych realizują LOT, Ryanair i Wizz Air, i to z sukcesami. I tak będzie też w przypadku lotów na Ukrainę, gdzie do LOT i Wizz Aira już na jesieni dołączy Ryanair. Potencjał tych połączeń jest tak duży, że każdy przewoźnik bez większych problemów będzie w stanie zapełnić swój samolot.

A konkurencja? Przyjdzie nam na nią jeszcze poczekać. Ale póki co, chyba nie mamy aż tak bardzo na co narzekać, jeśli chodzi o ceny biletów.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Alicante aleja w mieście
Najlepsza oferta

Tydzień w Alicante za 646 PLN

Tomasz Świerczyński | 2019-10-14 08:40
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel