Młoda para zabalowała w podróży poślubnej. Rano okazało się, że wydali 30 tys. GBP i są… właścicielami hotelu
Dwoje brytyjskich nowożeńców tak bardzo dało się ponieść zabawie na Sri Lance, że między kolejnymi drinkami postanowili wydzierżawić hotel, w którym się znajdują. Transakcja kosztowała ich blisko 150 tys. PLN. Tymczasem, choć historia brzmi jak największy życiowy błąd, to nietrzeźwa decyzja okazała się być świetnym biznesem.
33-letnia Gina Lyons i 35-letni Mark Lee rok temu wyjechali w podróż poślubną na Sri Lankę. W trakcie jednej z pierwszych nocy zatrzymali się w tanim i niezbyt urokliwym hotelu. Jak sami twierdzą, wybrali go, bo był przy plaży i miał domek na drzewie.
Szybko poznali obsługę i postanowili napić się z jednym z barmanów. Kilka godzin i parę butelek rumu później dowiedzieli się, że niedługo wygasa umowa dzierżawy hotelu. Gina i Mark uznali, że to świetna okazja, by rozkręcić własny biznes i postanowili wynająć obiekt na… 3 lata.
– Byliśmy tak pijani, że uważaliśmy kupienie hotelu za świetny pomysł – relacjonowała świeżo upieczona panna młoda w rozmowie z Daily Mirror.
Para przyznała, że nie miała takich oszczędności, a wręcz nie zdążyła jeszcze spłacić długu, jaki zaciągnęli na własny ślub. Zdradzili też, że reszta formalności też przebiegła w mocno imprezowy sposób.
– Następnego dnia spotkaliśmy się z parą, z którą musieliśmy negocjować dzierżawę. Nie mówili po angielsku, więc musieliśmy wziąć ze sobą przyjaciół. Nic nie rozumieliśmy, więc po prostu… piliśmy dalej – wspomina Gina.
Nowożeńcy ustalili, że zapłacą 30 tys. GBP za pierwsze trzy lata dzierżawy. Najpierw połowę w pierwszym roku, a do marca 2019 drugą część. Gdy tylko przelali pierwszą transzę, okazało się, że Gina jest w ciąży.
– Nawet nasi przyjaciele i rodzina myślą, że jesteśmy idiotami i nie powinniśmy byli tego robić. Mieliśmy dług ze ślubu, mieszkaliśmy w małym mieszkaniu, a teraz jeszcze było w drodze dziecko – tłumaczy 33-latka.
Ale to właśnie wtedy młode małżeństwo zrozumiało, że zabawa się skończyła. Postanowili zmierzyć się ze swoją decyzją, zostawili życie w Londynie i na poważnie zabrali się za biznes na Sri Lance. Od trzech miesięcy hotel funkcjonuje pełną parą, a rezerwacji nie brakuje. Od otwarcia niemal nie ma dnia, w którym większość pokoi nie jest zajętych. Dziś para przyznaje, że decyzja – choć nieprzemyślana – przekształciła się w najlepszy interes i całkowicie odmieniła ich życie.
To już kolejny przykład, że czasem z pozoru najgłupsze, najbardziej absurdalne i nieprzemyślane decyzje, okazują się być trafione. Niedawno opisywaliśmy historię 27-letniego Jamiego Athera, który w trakcie imprezy postanowił kupić bilet do Brazylii. Choć rano zupełnie nie pamiętał swojej decyzji, ostatecznie zdecydował wyruszyć w podróż. Wyjazd okazał się być strzałem w dziesiątkę, a Jamie od tamtej pory podróżuje regularnie i zwiedza kolejne kraje.