Temu lotnisku mogą zazdrościć wszyscy w Polsce! Oaza tanich lotów… na cały świat
Ograniczenia Lotniska Chopina i Modlina związane z przepustowością, sprawiają, że port w Krakowie rozwija się coraz szybciej. Miłośnicy latania w Małopolsce mogą zacierać ręce. Ale wraz z gigantycznym wzrostem na horyzoncie pojawiają się też problemy.
Informacja ze środy, że od marca 2020 roku Air France zacznie codziennie latać z Krakowa to kolejny dowód na to, że na tle innych lotnisk w Polsce port w Małopolsce rozwija się w niesamowitym tempie. Tym bardziej, że rozwój ten ma bardzo zrównoważony charakter – mocno rosną zarówno tanie linie, jak i przewoźnicy regularni.
I choć z pewnością najważniejszym wydarzeniem ostatnich miesięcy było uruchomienie bazy w Krakowie przez Wizz Aira i otwarcie kilkunastu nowych tras (a w ślad za nim odpowiedź Ryanaira), to równie ważne rzeczy dzieją się na odcinku przewoźników tradycyjnych. Pojawienie się Air France oznacza bowiem, że lotnisko w Krakowie – używając terminologii tenisowej – zdobyło lotniczego “wielkiego szlema”, jeśli chodzi o dostęp do największych europejskich hubów przesiadkowych.
Spójrzmy więc na siatkę połączeń i przewoźników latających do Krakowa: mamy więc linię Air France, która poleci na lotnisko CDG w Paryżu, KLM latające do Amsterdamu, British Airways na lotnisko Heathrow, Lufthansę do Frankfurtu i Monachium. A w odwodzie są też inne ciekawe opcje: linia Flydubai lata na lotnisko w Dubaju, UIA (ale też Ryanair) latają na lotnisko w Boryspolu pod Kijowem, Finnair do Helsinek, a Austrian do Wiednia, gdzie w ostatnim czasie rozszalała się wojna cenowa tanich linii lotniczych (choć musimy pamiętać, że od końca października swoje połączenie do stolicy Austrii zawiesi Lauda).
Co to oznacza? Że miłośnicy latania z Małopolski uzyskają praktycznie nielimitowany wybór i dostęp do tanich lotów międzykontynentalnych z łatwą przesiadką. Przede wszystkim są to loty transatlantyckie – pisaliśmy już na łamach Fly4free.pl o tym, że kolejne linie lotnicze wprowadzają taryfy z samym bagażem podręcznym, przez co nie ma dziś większego problemu, aby polecieć do USA za nieco więcej niż 1000 PLN w obie strony. Ale równie szeroki jest dostęp możliwości taniego podróżowania do Azji – KLM wprowadził już taryfy z samym bagażem podręcznym na wszystkie dalekie trasy, a dobre ceny można też uzyskać, lecąc do Azji z przesiadką w Kijowie, Dubaju czy Helsinkach, skąd Finnair lata na ponad 20 lotnisk, głównie do Chin i Japonii.
Ale równie ważna dla rozwoju lotniska jest też niedawna deklaracja prezesa LOT, Rafała Milczarski.
Chopin zapchany? To polecimy z Krakowa
Narodowy przewoźnik, który rozwija się w bardzo szybkim tempie, ma duże ambicje – spółka szacuje, że do czasu otwarcia Centralnego Portu Komunikacyjnego chce przewozić 25 mln pasażerów rocznie – to ponad 2,5 raza więcej niż obecnie. Oczywiście, linia nie będzie w stanie realizować całego tego ruchu z Lotniska Chopina, które ma poważne ograniczenia z przepustowością. Stąd pojawienie się LOT w Budapeszcie, skąd przewoźnik uruchomił w zeszłym roku rejsy do Chicago i Nowego Jorku, ale planuje też rozwój siatki krótkich połączeń przewozowych.
Ale LOT planuje też rozwijać się na lotnisku w Balicach.
– Chcę, aby LOT korzystał z możliwości rozwoju również na lotnisku w Krakowie oraz w Budapeszcie, gdzie powstaje nasz nowy hub. Będzie to część naszej strategii na lata 2020-2028 – powiedział Milczarski.
LOT już teraz mocniej zainwestował w Kraków – oprócz trasy do Chicago oraz “tradycyjnego” połączenia do Warszawy, narodowy przewoźnik lata też stąd do Budapesztu, Bukaresztu i Tel Awiwu. Są też 2 sezonowe połączenia: z Krakowa LOT lata na lotnisko Olsztyn-Mazury w Szymanach, a do końca września realizuje wakacyjne loty do Dubrownika. I wszystko wskazuje na to, że nie zamierza na tym poprzestać.
Problemy? Oczywiście, są
Ambitne plany oznaczają, że coraz szybciej rośnie liczba pasażerów: w maju ich liczba wzrosła o 23 procent w skali roku, w czerwcu – aż o 26 procent! Maj to absolutny rekord lotniska – po raz pierwszy w historii w ciągu 30 dni obsłużono tu ponad 750 tysięcy pasażerów, w czerwcu – niemal tyle samo.
To nie tylko efekt wzrostu tradycyjnych linii, ale też low-costów – Wizz Air do jesieni otworzy stąd aż 18 nowych tras, a Ryanair obsługuje obecnie z Krakowa ponad 70 kierunków. W tym drugim przypadku irlandzka linia rozwija się w Krakowie także “kosztem” Modlina, gdzie impas w sprawie rozbudowy blokuje ogłaszanie nowych kierunków. Także dzięki temu Kraków rośnie jak na drożdżach i dziś jest piątym największym lotniskiem w siatce Ryanaira.
Tak szybki wzrost zwiastuje też jednak problemy – wszystko wskazuje na to, że port przekroczy w tym roku barierę 8 mln pasażerów rocznie, a to z kolei oznacza, że już wkrótce przepustowość rozbudowanego w 2015 roku lotniska zostanie przekroczona.
Lotnisko w Krakowie oczywiście nosi się z zamiarem rozbudowy: w planach jest m.in. powiększenie terminalu pasażerskiego, budowa drogi startowej i przebudowa całego układu komunikacyjnego wokół lotniska. Całość prac, które mają kosztować ponad 1 mld PLN, ma być skończona w 2036 roku – port będzie wówczas w stanie przyjąć 12 mln pasażerów rocznie. Jednak patrząc na tempo, w jakim rozwija się lotnisko oraz plany poszczególnych przewoźników wydaje się, że ten pułap port lotniczy osiągnie znacznie wcześniej.
Problemy z przepustowością widać zresztą w Krakowie już teraz, a cierpią na tym pasażerowie. Chodzi tu m.in. o wskaźniki punktualności lotów. Z danych serwisu OAG wynika, że w 2018 roku tylko 66,8 procent wszystkich operacji lotniczych z Krakowa było realizowanych o czasie – oznacza to, że co trzeci lot z tego lotniska notował opóźnienie.
Kiepskie informacje przyniósł też niedawny ranking lotnisk, stworzony przez firmę Air Help, w którym pod uwagę, oprócz punktualności, brano też komfort i zadowolenie pasażerów. W tym zestawieniu lotnisko w Krakowie zajęło dopiero 112. miejsce na 132 sklasyfikowane lotniska, z wynikiem 6,94 punktu na 10 możliwych do zdobycia.