Prezes LOT: Nie wykluczam, że zaczniemy latać z lotniska w Radomiu
Odkąd w styczniu władze Radomia podpisały list intencyjny z Państwowymi Portami Lotniczymi w sprawie rozbudowy lotniska, temat ten budzi duże kontrowersje. Przypomnijmy, że w myśl pomysłu PPL, do Radomia z Lotniska Chopina miałyby przenieść swoje operacje tanie linie lotnicze oraz przewoźnicy czarterowi, aby zrobić miejsce dla LOT, który dynamicznie rozwija się w Warszawie. Plany PPL wobec Radomia są imponujące – na początku lotnisko ma obsługiwać 6, a docelowo nawet 10 mln pasażerów rocznie. Wrażenie robi też wartość inwestycji, sięgająca według ostrożnych szacunków ponad 500 mln PLN.
Problem tylko w tym, że sami przewoźnicy są bardzo niechętni do przenosin. Prezes Wizz Air jasno stwierdził w rozmowie z nami, że nigdzie się z Lotniska Chopina nie wybiera, podobnie jak linie czarterowe. Na pomyśle rozbudowy Radomia suchej nitki nie zostawiają też eksperci, według których znacznie lepszym miejscem do stworzenia low-costowego lotniska jest Modlin. Tam jednak udziałowcy portu pozostają w konflikcie, a PPL blokuje rozbudowę portu.
Podczas wizyty w Seattle rozmawialiśmy na temat całej tej sytuacji z Rafałem Milczarskim, prezesem LOT.
– Kluczowym tematem jest dla mnie zwiększenie przepustowości w naszym hubie, czyli na Lotnisku Chopina, które najłatwiej uzyskamy przenosząc linie niskokosztowe i czartery do innego portu. Jako LOT jesteśmy przewoźnikiem transferowym i nie możemy się rozwijać poprzez stworzenie duoportu z Modlinem i przeniesienie tam części operacji, bo żaden nasz pasażer nie będzie leciał do Modlina, aby potem podróżować na Okęcie i przesiąść się na samolot. Co do Radomia to myślę, że to lotnisko może odnieść sukces i uważam, że w momencie powstania Centralnego Portu Komunikacyjnego Radom będzie najpewniej jedynym lotniskiem w okolicy, które w dłuższej perspektywie ma szansę przetrwać – mówi Milczarski.
I zaraz dodaje, że LOT… być może będzie zainteresowany lotami z Radomia.
– Jeżeli rozbudowane lotnisko w Radomiu powstanie, spojrzymy na jego cennik i nie wykluczam, że zaczniemy z niego latać. Tak jak z innych portów regionalnych – mówi Milczarski.
Prezesa LOT zapytaliśmy też o to, czy jako radomianin i lokalny patriota lobbował jakoś za tym, aby PPL wybrał właśnie Radom.
– Nie lobbowałem i nie zamierzam tego robić. Mam wystarczająco własnych obowiązków w LOT, aby nie zajmować się sprawami, na które nie mam wpływu. Ale oczywiście bardzo lubię Radom i nie wypieram się tego – mówi Milczarski.
Lotnisko w Radomiu od końca października stoi puste – po wycofaniu się Sprint Aira, po pasie startowym hula wiatr, a w ciągu pierwszych miesięcy nowego roku przez lotnisko przewinęło się ledwie kilkuset pasażerów. Jednocześnie port lotniczy w dalszym ciągu generuje ogromne koszty – przez pierwsze 1,5 miesiąca na pensje dla 113 pracowników spółki wydano ponad 1 mln PLN. Samo lotnisko wystąpiło zaś do władz miasta o kolejne pieniądze na swoje utrzymanie.
Już w czwartek na łamach Fly4free.pl opublikujemy długą rozmowę z prezesem LOT, Rafałem Milczarskim. Zapraszamy!