Kuriozalna promocja Wizz Aira. Reklamują ofertę, która… nie działa na lotach z Polski
Polskie lotniska wykluczone z promocji Wizz Aira
Promocja wystartowała w walentynkowy poranek i obejmuje prawie wszystkie loty z siatki węgierskiego przewoźnika w okresie od 14 lutego do 21 maja. Prawie, bo po wczytaniu się w szczegóły oferty okazuje się, że nie zostały w niej uwzględnione połączenia do i z Polski.
Dlaczego jako jedyni zostaliśmy wykluczeni? Tego nie wiem – zwłaszcza, że akcja jest reklamowana w języku polskim, w polskiej wersji strony internetowej. Widocznie miłość węgierskiego przewoźnika do nas nie jest tak gorącą, a jak mogłoby się wydawać.
Gdyby tego było mało, akcja wcale nie dotyczy zniżek na bilety węgierskiego przewoźnika. Choć widoczna na grafice kwota “od 89 zł” najprawdopodobniej odnosi się do ceny lotów, o tyle promocja związana jest ze zniżką na miejsca w samolocie.
Widać to na przykładzie wybranego przeze mnie lotu z Berlina do Tuzli, gdzie zamiast 7 i 8 euro zapłacimy odpowiednio 3,50 i 4 euro. W tym przypadku oszczędności sięgają więc ok. 30 zł – choć dla tych, którzy zazwyczaj nie wykupują miejsc nie będzie to żadna promocja.
O kuriozalnej promocji Wizz Aira poinformował mnie czytelnik, Przemysław Janceki. Dziękujemy!
Moja opinia o działaniach Wizz Aira
Walentynkowa promocja to już kolejne działanie Wizz Aira, w której zapowiedzi nie mają zbyt wielkiego związku z rzeczywistością. W połowie stycznia węgierski przewoźnik uruchomił kuriozalną biznes klasę, której cena – zgodnie z pierwotnymi zapowiedziami – miała zaczynać się od 50 euro.
Dopiero w trakcie testów usługi “Wizz Class” okazało się, że obowiązuje ona wyłącznie w taryfach Smart oraz Plus, a na dodatek konieczne jest dokupienie miejsca w pierwszym rzędzie. Nie mówiąc już o tym, że pokładowy posiłek okazał się… butelką wody i paczką orzeszków.
W czwartek Wizz Air poinformował natomiast o usłudze Wizz Link, która miała ułatwić organizację lotów z przesiadką. Po wczytaniu się w szczegóły znów okazało się jednak, że “umożliwia ona rezerwację lotów z samodzielnym transferem”.
Co to takiego ten „samodzielny transfer”? Jak tłumaczy Mariusz Piotrowski z Fly4free.pl: to klasyczna formułka stosowana przez tanie linie lotnicze, która… nic nam nie daje. Jest to po prostu zakup dwóch oddzielnych biletów w ramach jednej transakcji, ale bez żadnych dodatkowych benefitów”. W przekazach marketingowych zabrakło też informacji, że ubezpieczenie w przypadku zakłócenia pierwszego lotu jest dodatkowo płatne.
Dziś natomiast dostaliśmy promocję, która została tak skonstruowana, by pasażer liczył na tańsze bilety – a nie tylko miejsca w samolocie. Informację o wykluczeniu lotów z Polski dodano natomiast małym drukiem. Trudno nie odnieść wrażenia, że Wizz Air liczył na naiwność swoich klientów, którzy skuszeni promocją wejdą na stronę, dodadzą bilety do koszyka i ostatecznie nawet bez zniżek dokonają rezerwacji. Ciekawe co na to UOKIK?
👉 Promocja wbrew pozorom nie dotyczy tańszych biletów. Obejmuje tylko zniżki na rezerwację miejsc w samolocie, mimo sugerowanej na grafikach ceny „od 89 zł”.
👉 To nie pierwsze działanie Wizz Aira pełne „kruczków”. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Wizz Class czy Wizz Link.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?