Fly4free.pl

Polski rząd może iść na wojnę z Ryanairem! Jeśli tak się stanie… rykoszetem dostanie LOT

Ryanair
Foto: Dmitry Birin / Shutterstock

“Solidarność” apeluje do rządu, aby ten przywołał do porządku Ryanaira wysyłającego pracujących dla niego polskich pracowników na przymusowe samozatrudnienie – czytamy w “Tygodniku Solidarność”. Jeśli brzmi to dla Was znajomo, to macie rację… Ryanair to nie jedyną linią lotniczą w Polsce stosująca taką formę zatrudnienia. A to oznacza, że jeśli rząd faktycznie zajmie się tą sprawą, problem może mieć również LOT.

“Nie od dziś wiadomo, że jedną z “wizytówek” konkurencyjnych linii lotniczych Ryanair jest bezwzględne oszczędzanie na kosztach ludzkich” – zaczyna się tekst w “Tygodniku Solidarność” na temat Ryanaira i jego problemów ze związkami zawodowymi. Przypomnijmy więc pokrótce: pod presją pracowników Ryanair uznał związki zawodowe i od prawie roku negocjuje z nimi nowe warunki zatrudnienia. Rozmowy są trudne i towarzyszyły im liczne strajki w wakacje, z powodu których Ryanair musiał odwoływać setki lotów, ale stopniowo irlandzki low-cost dogadywał się ze związkami w kolejnych państwach.

Główną kością niezgody było to, że związkowcy domagali się od Ryanaira, aby linia zatrudniała ich według przepisów krajów, w których żyją i pracują. I oczywiście na umowie o pracę. Z jednym bardzo wyraźnym wyjątkiem, czyli Polską.

Samozatrudnienie? Nie robimy nic złego. “Solidarność” oburzona!

Jak pisalismy już na łamach Fly4free.pl, Polska będzie jedynym krajem w Europie, gdzie powstała osobna spółka do zatrudniania pracowników, a piloci i stewardesy zamiast etatów będą musieli zakładać własne firmy. Chodzi o firmę Warsaw Aviation, która od 1 stycznia ma “przejąć” wszystkich polskich pracowników Ryanaira – mają oni czas do końca roku, by przejść na samozatrudnienie. Sprawa jest podwójnie skomplikowana, bo we wrześniu… powstał pierwszy w Polsce związek zawodowy pracowników Ryanaira. Organizacja nazywa się CWR Cabin Crew Union i została zrzeszona w NSZZ “Solidarność”. I chce walczyć o zachowanie etatów, ale… Ryanair na razie kompletnie ją ignoruje.

Sprawą zajęli się eksperci “Solidarności” i są oburzeni!

– To jest bezczelne wypychanie pracowników na fałszywe samozatrudnienie – nie ma wątpliwości Barbara Surdykowska, ekspert Komisji Krajowej. – Specyfika pracy w pasażerskim transporcie lotniczym jest taka, że element podporządkowania jest wręcz oczywisty. Jeżeli nie powstrzymamy takich wybryków, to okaże się, że jednoznaczna norma z art. 22 kodeksu pracy wskazująca, iż w przypadku gdy praca charakteryzuje się podporządkowaniem, stronny winne związać się umową o pracę, nie jest zbyt dużo warta – dodaje ekspertka.

Z tego powodu Komisja Krajowa zwróciła się do polskiego rządu o interwencję u Ryanaira.

– Nie akceptujemy takiej sytuacji, że Ryanair rozmawia ze związkami w Europie Zachodniej, a udaje, że ich nie dostrzega w naszym kraju. Dlatego Prezydium KK przyjęło (…) jednoznaczne stanowisko w tej sprawie, oczekując od rządu, że zwróci uwagę irlandzkiemu pracodawcy na konieczność przestrzegania polskiego prawa pracy – mówi z kolei Bogdan Kubiak, zastępca Przewodniczącego KK i przewodniczący Sekretariatu Transportowców NSZZ Solidarność.

Brzmi to dość mocno, ale sprawa nie jest tak prosta. Jeśli bowiem rząd przychyli się do wniosku “Solidarności” (a czemu miałby tego nie zrobić?), to niewykluczone, że będzie to niosło za sobą pewne zmiany w… LOT.

Foto: pio3 / Shutterstock

Sytuacja jest... bardzo skomplikowana

Zacznijmy od tego, że polscy pracownicy zatrudnieni przez Ryanaira i zrzeszeni w związku zawodowym CWR oczekują umów o pracę. I oczywiście można ich zrozumieć, bo gwarantują one prawo do urlopu wypoczynkowego, chorobowego i szereg innych świadczeń. Tyle tylko, że… polscy związkowcy i tak stanowią ewenement na skalę Europy – domagają się bowiem umów o pracy w oparciu o prawo irlandzkie, a nie polskie, czyli zachowania status quo – zupełnie inaczej niż wszystkie związki w Europie. Powód? Oczywiście, wyższe świadczenia.

Sytuacja pracowników Ryanaira nie jest godna pozazdroszczenia – w “Wyborczej” czytamy, że samozatrudnienie w Ryanairze oznacza zwiększenie zarobków o 12 proc. (według ogłoszeń o pracę stawki mają wynieść 24,5-30 EUR za godzinę), ale gorsze warunki zatrudnienia.

Spośród 370 osób, już co najmniej 1/3 stewardes i stewardów Ryanaira podpisało z Ryanairem kontrakty na firmę. Jednak najprawdopodobniej ponad sto osób nie zgodzi się na taką zmianę i przestanie tam pracować.

Pracownicy za bardzo nie wiedzą, co się z nimi stanie.

– Od dwóch miesięcy nie wiemy, co nas czeka. Spodziewamy się zwolnień grupowych, a to oznaczałoby okres płatnego bezrobocia i odszkodowanie. Nikt nam jednak tego nie potwierdza – mówi “Wyborczej” Justyna Boczkur z działającej w Ryanairze “Solidarności”.

Foto: frantic00 / Shutterstock

Ryanair: Zatrudniamy tak jak LOT

Tu dochodzimy jednak do powodów, dla których Ryanair nie zamierza dawać polskim pracownikom etatów – ani polskich ani irlandzkich. Mówił o nich w rozmowie z Fly4free.pl Kenny Jacobs, dyrektor ds. marketingu Ryanaira. Przypomnijmy jej fragment.

– Czy taki model, jaki zaprowadzimy w Polsce będzie obecny także w innych krajach? Nie. Czy to swego rodzaju eksperyment? Też nie! Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, w jaki sposób ten model zatrudnienia będzie obowiązywał w Polsce. Podobnie jest zresztą z regulatorem rynku. Myślę, że to pokazuje, że jesteśmy elastyczni i jak szybko potrafimy się zmieniać. Za 6 miesięcy będziemy normalną firmą ze związkami zawodowymi. To oczywiście oznacza, że od czasu do czasu będą u nas strajki, ale tak czy inaczej, szybko uda nam się porozumieć z pracownikami – mówi Jacobs.

 A co z polskimi pracownikami? U nas nie będzie strajków, bo samozatrudnieni  nie mogą być członkami związków zawodowych.

– Polska jest trochę innym rynkiem niż kraje w Europie Zachodniej.

– A może zamiast etatów każecie pracownikom zakładać własne firmy dlatego, że w Polsce związek zawodowy Ryanaira jest świeży i po prostu nie ma siły przebicia?

– Z pewnością polskie związki będą to próbowały sprzedawać w ten sposób, ale prawda jest taka, że decyzja o tym, aby w taki sposób prowadzić biznes w Polsce zapadła na długo, zanim powstał polski związek zawodowy jak w Ryanairze. Polska jest wciąż dla nas bardzo ważnym rynkiem, rośniemy tu w sposób naturalny, a przy Warsaw Aviation nie musimy dokonywać wielu rewolucyjnych zmian w naszej działalności.

– Skoro tak, to dlaczego nie dacie swoim pracownikom z Polski etatów? Dajecie je praktycznie w każdym europejskim kraju.

– Forma zatrudnienia i kontrakty, jakie oferujemy naszym pracownikom są dokładnie identyczne jak w LOT. To jest coś, co istnieje na polskim rynku od dawna i pracownicy są do tej formy przyzwyczajeni. Dlatego to my decydujemy się na formę zatrudnienia, która jest już szeroko obecna w branży lotniczej. Ta propozycja jest też lepsza dla samych związkowców, bo po dokładnej analizie pracownicy z pewnością dojdą do wniosku, że na rękę będą zarabiać zdecydowanie więcej.

– Chciałbym dobrze zrozumieć: Gdyby LOT oferował nowym pracownikom etaty, wy zrobilibyście tak samo?

– Dokładnie tak by było, ale to jest czysta ekonomia. Musisz po prostu znaleźć ludzi, którzy będą obsługiwali twoje samoloty. LOT jest ważną linią w tym kraju i samozatrudnienie to ich wybór, który wpływa na cały rynek. Nie wszędzie tak jest – gdy kilkanaście lat temu po raz pierwszy pojawiliśmy się w Niemczech, większość naszych pilotów miało własną działalność gospodarczą. Obecnie, jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia wszyscy nasi piloci będą zatrudnieni na etatach. To banalnie prosta sprawa – dostosowujemy nasz model zatrudnienia do realiów rynku w Polsce.

Dreamliner 787-9 LOT
Foto: Mariusz Piotrowski / Fly4free.pl

Co z pracownikami LOT?

Tu dochodzimy do sedna sporu. Można się zgodzić z argumentami “Solidarności” czy samych pracowników Ryanaira, że taka praca jaką wykonują (z grafikami lotów etc.) to posada, która powinna gwarantować umowę o pracę (choć oczywiście nie brakuje w tej sprawie odmiennych opinii). Tyle tylko, że… dokładnie w ten sam sposób jak Ryanair już od kilku lat swoich pracowników zatrudnia LOT. Obecnie na 700 pilotów, 350 pracuje na etacie, a druga połowa ma własną działalność gospodarczą. W przypadku załóg pokładowych te proporcje są już wyższe na korzyść samozatrudnienia – na 1300 stewardów i stewardes, etat ma tylko 600 osób.

Dlaczego to ważne? Bo przywrócenie do zatrudniania pracowników w oparciu o umowy o pracę jest jednym z postulatów związkowców LOT, którzy we wrześniu ogłosili trwający kilkanaście dni strajk, a obecnie prowadzą w tej sprawie rozmowy z zarządem.

W sprawie formy zatrudnienia nowych pracowników w LOT głos zabrała też Państwowa Inspekcja Pracy, która stwierdziła, że nie ma żadnej różnicy między stewardesami i członkami personelu lotniczego, którzy pracują w PLL LOT na podstawie umowy o pracę i osobami, które robią to na podstawie umów z firmą LOT Crew (odpowiednik Warsaw Aviation w Ryanairze). Inspekcja zaleciła przewoźnikowi zatrudnianie wszystkich osób na podstawie umowy o pracę, podkreślając, że zmiana takich umów – z cywilno-prawnych na etaty – może odbyć się przymusowo tylko na podstawie wyroku sądu pracy.

LOT nie zgadza się z takim postawieniem sprawy i odwołał się od decyzji PIP, która ukarała mandatami zarząd spółki.

Ale w tym miejscu mamy do czynienia z kolejnymi “smaczkami”. „Solidarność”… nie poparła bowiem strajku w LOT i odcięła się od protestu.

Na szczęście czasy, kiedy był jeden związek zawodowy, już minęły. (…) Solidarność nie jest stroną w tym proteście. Solidarność zakładowa podpisała porozumienie o zmianie regulaminu wynagrodzeń w LOT. Każdy broni swoich członków związku. My też i jesteśmy w tym skuteczni. (…) A skoro OPZZ uważa, że mają rację w sporze z PLL LOT, to proszę bardzo – mówił Piotr Duda, przewodniczący „Solidarności”.

Związek kompletnie zignorował wówczas kwestię formy zatrudnienia pracowników. Co z tego wynika? Że jeśli teraz rząd faktycznie zajmie się postulatem “Solidarności” i w jakikolwiek sposób spróbuje “zdyscyplinować” Ryanaira, to siłą rzeczy będzie też musiał “zdyscyplinować” LOT. Czy narodowy przewoźnik nie obawia się, że na tej awanturze dostanie rykoszetem?

– Jesteśmy otwarci na opinie, zapoznamy się z nimi i weźmiemy je pod uwagę. Ze strony LOT-u potwierdzam, że nadal zatrudniamy nowych pracowników w oparciu o umowy cywilno-prawne, ponieważ jest to forma zatrudnienia w pełni zgodna z polskim prawem, a każdy kandydat już od początku procesu rekrutacji doskonale wie, jakie są warunki umowy i dobrowolnie się na nie zgadza. LOT cały czas rekrutuje nowych pracowników, np. do końca przyszłego roku chcemy zatrudnić kolejnych 300 pilotów. Ta rekrutacja cieszy się dużym powodzeniem – otrzymaliśmy ponad 1000 zgłoszeń głównie z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, ale też z innych miejsc świata – mówi Konrad Majszyk z biura prasowego LOT.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Człowieku, jak już wklejasz artykuł z translatora to popraw chociaż literówki. W artkule o LOT też proszę :)
oskiboski, 12 listopada 2018, 21:02 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »