Fly4free.pl

Jak omikron zmieni tanie latanie w 2022 roku? 7 najważniejszych pytań i odpowiedzi

Foto: pradview / Shutterstock
Odwołane loty, niepewność, dodatkowa biurokracja i testy – 2022 zaczyna się podobnie jak niedawno miniony rok. Wiele wskazuje jednak na to, że dla branży lotniczej nie będzie to aż tak zły rok, jak jeszcze niedawno można było się spodziewać. Co się zmieni? Sprawdźmy.

Omikron zaskoczył praktycznie wszystkich, choć tak naprawdę nowego wariantu koronawirusa można było się spodziewać. A jednak, gdy na przełomie listopada i grudnia pojawiły się informacje o nowej odmianie wirusa, świat oszalał. Pierwsze ucierpiały linie lotnicze, których ceny akcji poleciały na łeb na szyję. W ślad za tym wydarzeniem dramatycznie spadł popyt. Nie mogło jednak być inaczej, skoro poszczególne kraje, które dopiero co otworzyły swoje granice dla podróżnych, zaczęły się nagle przerzucać dodatkowymi obostrzeniami i restrykcjami. Także dla podróżnych w pełni zaszczepionych. Świat wyraźnie więc spanikował, choć chyba więcej było w tym zawiedzionych nadziei na to, że po kilku spokojnych miesiącach latem, jesienią i zimą czeka nas względna stabilizacja. Tymczasem dostaliśmy tysiące odwołanych lotów i otwarte pytania o to, dokąd zmierza kolejna fala pandemii i jak wpłynie na nasze latanie oraz podróże? No właśnie – jak? Zebraliśmy kilka głosów oraz najważniejsze pytania i odpowiedzi.

Zacznijmy od linii lotniczych, bo to one są najważniejsze. Analizując wypowiedzi prezesów widać, że wielu z nich… także spanikowało. Weźmy Tima Clarka, czyli prezesa linii Emirates – w połowie grudnia stwierdził on w rozmowie z Reutersem, że efektem omikrona może być „długotrwała trauma” dla branży lotniczej. Teraz zaś wychodzi on z innego założenia.

– Omikron spowolnił odbudowę ruchu lotniczego, ale wciąż widzimy pozytywne sygnały, jeśli chodzi o popyt. Jak dotąd nie mamy do czynienia ze znaczącym załamaniem sytuacji na rynku, czego początkowo się obawialiśmy – mówi Clark w rozmowie z BBC.

Zgadza się z nim Tony Douglas, prezes linii Etihad.
– Głód podróżowania, powiązany z chęcią odwiedzania rodzin i znajomych, jest zbyt duży – mówi. A wtóruje mu też Akbar Al Baker, czyli szef Qatar Airways, którego zdaniem wpływ omikrona na odbudowę branży lotniczej będzie w najlepszym razie ograniczony.

To jednak linie z Zatoki Perskiej. Większa niepewność towarzyszy w Europie, gdzie z powodu wspomnianego wcześniej nagromadzenia restrykcji w poszczególnych krajach, trudno jasno deklarować, jak szybko ruch lotniczy się odbuduje. Z drugiej strony widzimy, że na rynki stopniowo wraca delikatny optymizm. W pierwszych dniach nowego roku mocno rosną akcje linii lotniczych, zarówno w Europie jak i Ameryce Północnej. Jest to związane z szeregiem pozytywnych sygnałów, m.in. wypowiedzi ekspertów, z których wynika, że w Wielkiej Brytanii i innych krajach Europy szczyt kolejnej fali koronawirusa może być już za nami.
Kolejny pozytywny punkt to wstępne analizy, z których wynika, że o ile nowy wariant koronawirusa rzeczywiście jest bardziej zakaźny, to z drugiej strony przebieg tej choroby jest statystycznie znacznie „łagodniejszy”, zwłaszcza dla osób w pełni zaszczepionych. Jak to się przekłada na możliwe zmiany w branży lotniczej w tym roku? Sprawdźmy.
 

pasazer na pokladzie
Foto: bub / Shutterstock

1. Maseczki w samolotach raczej z nami zostaną

Maski ochronne na usta i nos pojawiły się w samolotach w momencie pojawienia się koronawirusa i wszystko wskazuje na to, że zostaną z nami jeszcze na długo. Fakt, w przypływie optymizmu linie SAS, Norwegian i kilku innych przewoźników ze Skandynawii zdecydowało się na częściowe zawieszenie wymogu noszenia maseczek na części połączeń, optowały też za tym niektóre linie z USA, ale omikron pokrzyżował te plany.
W efekcie wydaje się, że maseczki w samolotach zostaną z nami na dłużej. I… niekoniecznie będzie to związane z kwestią koronawirusowej ochrony, bo jak pisaliśmy już na naszych łamach wielokrotnie, samoloty są jednymi z najbezpieczniejszych środków transportu. O co więc chodzi? Trochę o PR i utrzymanie tego wizerunku – ostatecznie liczba zakażeń COVID-19, do których doszło w samolotach, to absolutnie marginalne przypadki. Dlatego regulatorom ani samym przewoźnikom nie będzie mocno zależało na zniesieniu tego zakazu, aby nikt nie połączył kwestii nowych zakażeń z usunięciem obowiązku noszenia masek.

2. A kary dla nieposłusznych pasażerów mogą być wyższe

Maski i wszystkie dodatkowe, okołobiurokratyczne wymogi związane z podróżami, powodują zwiększoną nerwowość, ta zaś prowadzi do większej liczby incydentów na pokładzie samolotów z udziałem niesfornych pasażerów. W samych Stanach Zjednoczonych w okresie od stycznia do końca listopada zanotowano aż 5300 tego typu incydentów. Dlatego wydaje się niemal pewne, że kary za wszelkiego rodzaju niesubordynację i (postawmy sprawę jasno) narażanie współpasażerów na niebezpieczeństwo w czasie lotu wzrosną. Czy powstrzyma to co bardziej krewkich podróżników? Miejmy nadzieję!

Foto: PL Wroclaw

3. Czy rozkłady lotów będą bardziej dostosowane do potencjalnego popytu?

To jedna z kluczowych kwestii w kontekście dalszego rozwoju branży lotniczej w czasie pandemii. Analizując poprzednie sezony, jakie spędziliśmy w towarzystwie koronawirusa, możemy założyć, że wiosną liczba zakażeń zacznie gwałtownie spadać, poszczególne kraje zaczną znosić obostrzenia, a popyt na latanie wystrzeli w górę. Jak wówczas zachowają się przewoźnicy? W tym miejscu możemy patrzeć na przykłady Ryanaira i Wizz Aira, które zdecydowały się na bardzo ambitne siatki połączeń, a potem musiały je ostro redukować (dotyczy to zwłaszcza Wizz Aira, który już od jesieni kilka razy dokonywał korekt w swojej siatce). Nietrudno się domyślić, że takie praktyki bardzo źle wpływają na odzyskanie zaufania ze strony pasażerów do całej branży lotniczej, a w szczególności do linii, które decydują się na takie praktyki. Jak więc będzie? Zaryzykujemy stwierdzenie, że rozkłady znów będą ambitne (dużo tras, dużo rotacji), a linie lotnicze będą miały nadzieję, że tym razem pandemia nie uderzy już tak mocno w okresie jesienno-zimowym.

4. Elastyczne zmiany rezerwacji – problem dla low-costów?

Ciekawą kwestią jest też to, w jaki sposób tanie linie lotnicze będą prowadziły swoją politykę sprzedażową. W ostatnim czasie wyraźnie widzimy, że low-costy rezygnują z polityki darmowej zmiany rezerwacji, wychodząc z założenia, że wystarczają zachętą dla pasażerów są bardzo tanie bilety. W efekcie, jeśli z powodu kwarantanny czy innych okołocovidowych okoliczności ich pasażer nie może lecieć, to… jeśli wykupił bilet w najtańszej taryfie, nie ma właściwie żadnych możliwości darmowej zmiany rezerwacji. Jeśli faktycznie są to niskie kwoty, to pół biedy. Ale gdy bilet jest droższy, cała sprawa zaczyna się komplikować. I zastanawiamy się, czy to przypadkiem nie oznacza, że w lepszej sytuacji znajdą się linie tradycyjne, wciąż oferujące możliwość damowej zmiany rezerwacji. Tym bardziej, że…

Bagaże na taśmie
Foto: Shutterstock

5.   … taniej już chyba nie będzie

W minionym sezonie wakacyjnym widzieliśmy to już na rynku touroperatorskim: biura podróży zareagowały na znaczącą zwyżkę popytu podniesieniem cen, by odbić sobie koronawirusową posuchę. Tak samo może być w przypadku linii lotniczych: gdy popyt znów wystrzeli w górę (a po kolejnej fali zakaże i ograniczeniu w podróżach to bardziej niż pewne), ceny także mogą wzrosnąć. Będzie to tym bardziej odczuwalne, że ubiegły rok to czas odbudowy popytu, gdy przewoźnicy byli de facto zmuszeni do kuszenia potencjalnych klientów biletami w niskich cenach. Będzie więc drożej, ale wciąż taniej niż przed pandemią.

6. Biurokracja i kolejki na lotniskach

To może być kolejny element latania, który się nie zmieni. Nawet bowiem, gdy kraje UE zniosą obostrzenia, wciąż w wielu przypadkach pozostaną z nami formularze lokalizacyjne, sprawdzanie certyfikatów i inne nieprzyjemne obowiązki, które zabierają czas i tworzą kolejki. Zapewne na dłużej trzeba się będzie więc pożegnać z wpadaniem na lotnisko tuż przed wylotem (zwłaszcza w szczycie sezonu) i oswoić się z myślą, by przybywać na lotnisko z dłuższym wyprzedzeniem. W najgorszym razie… pochodzicie trochę po sklepach duty free.

7. Dokąd będziemy latać?

Omikron pokrzyżował przede wszystkim plany tradycyjnych przewoźników, bo po raz kolejny opóźnił ewentualną odbudowę segmentu podróży służbowych, czyli dominującego elementu branży lotniczej w sezonie jesienno-zimowym. Oznacza to, że kolejny rok z rzędu linie lotnicze będą stawiać na kierunki typowo urlopowe (także kosztem klasycznych city breaków), a zamiast zabytków i zwiedzania, dominującym elementem ma być morze, plaża i wysokie temperatury.
 

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »