Fly4free.pl

To był bardzo „czarny piątek” dla linii lotniczych. Nie, nie chodzi o promocje na bilety

odwołany lot
Foto: Anna Shvets / Pexels
Kursy akcji linii lotniczych i innych firm z sektora turystycznego spadały w piątek o kilkanaście procent. Powód? Nowa mutacja koronawirusa z RPA, która wywołuje poważne obawy o to, czy spodziewane ożywienie w branży lotniczo-podrózniczej rzeczywiście nastąpi.

Nowa odmiana koronawirusa i obawy związane z faktem, że jest odporna na obecnie podawane szczepionki na koronawirusa sprawiły, że w piątek mocno traciły wszelkiego rodzaju firmy związane z podróżami czy turystyką. Już otwarcie giełd w Europie wyglądało dość dramatycznie: akcje koncernu IAG, w skład którego wchodzi m.in. linia British Airways, spadały na otwarciu o 20 procent, kurs akcji easyJet spadał o 17 procent, a Lufthansa – pikowała w dół o 12 procent. Pikowały też jednak inne spółki, nawet luźniej związane z branżą podróżniczą – akcje Airbusa spadały o 9 procent (ostatecznie kurs spadł o 11,4 punktu procentowego), francuskiego koncernu hotelarskiego Accor (o 8 procent), a InterContinentalGroup – o 9 procent.

W ciągu dnia nastąpiło delikatne odbicie, ale i tak linie lotnicze kończyły piątek z ogromnymi spadkami. Kurs akcji Ryanaira spadł w piątek o 12,1 punktu procentowego do poziomu 14,06 EUR za akcję. Aż o 15,23 procent pikowały w dół akcje Wizz Aira (najniższy kurs akcji od roku), a Lufthansy – o 12,84 procenta, do poziomu 5,42 EUR za akcję. Również o 12,14 proc. straciły w piątek na wartości akcje easyJet, a IAG dołował tego dnia o 14,62 procenta. Negatywną zmianę odczuł też Enter Air – notowana na GPW spółka zamknęła wczorajszy dzień ze stratą 9,81 punktu procentowego.

Jednocześnie spadały też główne indeksy na wszystkich światowych giełdach, a ceny ropy spadły o ponad 10 procent.
Eksperci uspokajają, że za kilka dni sytuacja wróci do normy i przewoźnicy zaczną odrabiać straty, ale nie da się ukryć, że „omicron” (tak ochrzczono nową mutację koronawirusa) mocno namieszał w planach przewoźników, którzy liczyli na wychodzenie z pandemicznego kryzysu.

Najlepiej widać to po hucznych zapowiedziach Ryanaira – jeszcze na początku listopada Michael O’Leary mówił o „dramatycznym” wzroście popytu na loty i wieszczył, że jego linia w tym roku fiskalnym przewiezie ponad 100 mln pasażerów. Kilka dni temu przyznał jednak, że może być trudno zrealizować ten plan.

– Do zeszłego weekendu wszystko szło świetnie, a ceny biletów wróciły do tych sprzed pandemii. Zostało to zakłócone przez restrykcje w Austrii i w Europie ponownie pojawiły się obawy o czwartą lub piątą falę COVID-19 – powiedział szef Ryanaira, dodając, że w najbliższych miesiącach linie lotnicze czekają ciężkie czasy.

A w ślad za liniami także pasażerów, czego dowód mogliśmy oglądać wczoraj, gdy Wizz Air dosłownie przeorał swoją siatkę połączeń w Polsce, zawieszając od stycznia 36 tras z naszego kraju i zmniejszając liczbę lotów na wielu innych połączeń.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
"pikowały w dół" to da się pikować w górę? 
wiks91, 27 listopada 2021, 20:19 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »