REKLAMA

Internetowi żebroturyści z Polski. Jak (nie) szukać sponsora na wyjazd

Foto: MD_Photography / Shutterstock

Masz pomysł na świetny wyjazd lub wyprawę, lecz brakuje Ci funduszy? Spróbuj ich poszukać i znaleźć patrona lub sponsora. Ale rób to z głową!

Mail do redakcji: „[…] Proszę Was o wsparcie mojej podróży dookoła Bałtyku”. Kilka dni później: […] „Ruszam w niesamowitą i oryginalną podróż do Tajlandii, oferuję Wam patronat i logo na czapce”. Do kompletu brakuje tylko opiewanego w licznych internetowych memach → „Mam horom curke, chcę jechać na wakacje”.

Zdajecie sobie sprawę, że podróżowanie z zajęcia elitarnego stało się czymś egalitarnym? I takich jak Wy, szykujących się do wyjazdu lub wyprawy, w samej Polsce są setki? Poszukiwanie wsparcia i partnerów do realizacji marzeń nie jest czymś złym. Warto jednak pamiętać, że łatwo przekroczyć Rubikon śmieszności – i zamiast oczekiwanego wsparcia, odbić się od muru niezrozumienia lub ironii.

Sponsora mieć…

Temat sponsoringu, zbierania funduszy na podróż oraz rozmaitych zjawisk, które w trakcie samej podróży mogą wystąpić (m.in. „żebroturystów”, czyli begpackersów  – na naszych łamach pochylaliśmy się już nad tym problemem), jest dość kontrowersyjny. Zostawiając z boku kwestie turystów, którzy na ulicach miast proszą obcych ludzi o pieniądze na dalszą podróż, chciałbym pokazać inne zjawisko. Nazwę je wprost: to internetowe żebractwo turystyczne.

Zjawisko i jego intensywność występowania w ostatnich latach przybiera na sile, a patrząc na dziesiątki wiadomości spływających na naszą redakcyjną skrzynkę mailową – wymaga odrobiny wyjaśnienia i refleksji.

* * *

Rozmawiam z Michałem Leksińskim, byłym rzecznikiem prasowym Narodowej Zimowej Wyprawy na K2 2017/2018 – i zarazem osobą, która na temacie travelmarketingu i poszukiwaniu patronów na rozmaite wyprawy i wyjazdy zjadła zęby.

– Poszukiwanie sponsorów to wyprawa na bezkresne wody, gdzie czai się wiele pułapek i maili bez odpowiedzi. W naszych staraniach często nie jesteśmy osamotnieni – wielu podróżników, sportowców i eksploratorów stara się zainteresować firmy swoimi działaniami w celu pozyskania wsparcia na swoje projekty – opowiada mi Michał. – Jak więc wyróżnić się na tle wielu ofert sponsorskich? Dopasowanie działań i zaoferowanie unikatowego barteru to istotny element podróży po świecie sponsoringu. Jednak to, co najważniejsze, to odnalezienie współbrzmienia – aby firma i osoba walcząca o wsparcie komunikowały się na tej samej płaszczyźnie i mówiły o tych samych wartościach – dodaje Michał Leksiński.

No właśnie! Mówienie o tych samych wartościach oraz dopasowanie działań. Niestety, to chyba jeden z większych problemów: coraz więcej domorosłych podróżników wychodzi z założenia: mam pomysł na wyjazd, więc napiszę „gdzie się da”, może ktoś mnie wypromuje albo da mi pieniądze.

Zaglądam na redakcyjną skrzynkę mailową Fly4free – i widzę wiadomość (pisownia oryginalna):

– Planuję małą wyprawę. Chcę mieć jakąś pulę pieniędzy i wydać to na bilety i polatać sobie od kraju do kraju tam gdzie bilet tańszy i lokalizacja ciekawa. W każdym kraju chcę nagrać co najmniej video jednej piosenki w moim wykonaniu i oczywiście wszystko na bieżąco opisywać i robić materiały video i foto. Szukam partnerów którzy pomogliby w promowaniu tej akcji, pomyślałem o Was bo bardzo by to pasowało do profilu waszej działalności.

Kolejna wiadomość, która dotarła do redakcji nieco okrężną drogą:

– Hej, Fly4free! Wy macie dostęp do tanich biletów lotniczych, ja zacząłem prowadzić bloga o podróżach. Byłem już na Bałkanach i w Europie Zachodniej, możemy się umówić, że wy będziecie mi kupować bilety lotnicze do Azji i Afryki, a ja będę opisywać te kraje na swoim blogu i dawać link do Waszego portalu jako sponsora.

Sing4free plus szukanie frajerów (pardon my french)? Co na to Michał Leksiński, który na temat temat zdobywania finansowania, patronów medialnych i ewentualnych sponsorów napisał książkę „Projekt: wyprawa. #travelmarketing”?

– Nie warto strzelać ofertami sponsorskimi totalnie na oślep, prosząc o wsparcie kogo popadnie, bo metoda „a nuż się uda” i „zrobię kilka zdjęć” z pewnością nie przyniesie oczekiwanego skutku. Co więcej, może doprowadzić do utraty wiarygodności, a ta jest niezwykle trudna do odbudowania – mówi mi Michał.

Turysta
Foto: DavideAngelini / Shutterstock

Wszyscy chcą podróżować…

Nie zrozumcie mnie źle: moim celem nie jest jakiekolwiek wyśmiewanie się z „ofert współpracy”, które trafiają notorycznie na naszą redakcyjną skrzynkę mailową. Tu po prostu chodzi o znalezienie wspólnego celu, pomysłu… a niestety 95 proc. wszystkich ofert wygląda podobnie. Na domiar tego, im więcej takich propozycji czytam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że podróżowanie w wersji „mam nieszablonowy pomysł i chcę znaleźć patrona” chyba jednak nie jest dla wszystkich.

– […] Ruszam w niesamowitą i oryginalną podróż do Tajlandii. Przez dwa tygodnie chcę zobaczyć wszystkie najciekawsze miejsca turystyczne w tym kraju, odpocząć na jego słynnych plażach i spróbować lokalnej kuchni. Oferuję Wam patronat i logo na czapce […]

Jak myślicie, jaka może być nasza reakcja, czytając tego typu wiadomość? → „Super! Wchodzimy w to!” ←? Cóż, niekoniecznie…

Czy dwutygodniowe wczasy-urlop w Tajlandii (pozbądźmy się złudzeń o „niesamowitości” i „oryginalności” takiego wyjazdu) zasługują na wzmiankę, wsparcie logistyczne, objęcie patronatem? Cóż w nim jest tak interesującego, odmiennego od tysięcy innych wakacyjnych wojaży naszych rodaków, że wymaga wsparcia finansowego i poszukiwania patronów, których logo byłoby eksponowane na czapce?

Bez żartów: tylko na naszym forum Fly4free mamy setki pasjonatów, którzy za własne pieniądze przemierzają świat, dzieląc się z czytelnikami swoimi przeżyciami, poradami, trikami na tanie podróżowanie. Jak to się ma do planów domorosłych podróżników, który szukają fra***, ups, przepraszam, chętnych do sfinansowania ich wakacji?

Znajmy umiar

To jakaś plaga. Dawniej słowo „wyprawa” było zarezerwowane dla wielopłaszczyznowych projektów, unikalnych przez obrany cel, trudność realizacji, pierwiastek nieznanego. A teraz? Czy czytając na jednym z forów podróżniczych kolejną wiadomość, w której ktoś chciałby 7000 PLN wsparcia na swoją podróż z Polski do Lizbony autostopem, szlakiem najbardziej znanych zabytków (i nazywa całość tej wycieczki → „Wyprawa Kultura 2019”), nie czujecie, że coś jest nie tak?

Zajrzyjcie na Społeczność Fly4free – i na wszystkie relacje, okraszone pięknymi zdjęciami. To także były „wyprawy”? Nie, ich autorzy, nasi czytelnicy, po prostu ruszają w świat. Za swoje pieniądze. Zarobione, zaoszczędzone, zachomikowane. Nie muszą nazywać tego szumnie „wyprawami”.

Wracam do rozmowy z Michałem Leksińskim.

– Pamiętajmy, że współpraca na linii firma-podróżnik/sportowiec to wymagające przedsięwzięcie, w którym obie strony muszą traktować się z dużym szacunkiem i po partnersku, aby osiągnąć jak najlepsze korzyści ze wspólnych działań – opowiada Michał.

Jak to się ma do propozycji: „Pozwoliłam sobie wysłać do Państwa Naszą ofertę, z racji tego, że możemy sobie nawzajem pomóc. Możemy wzajemnie się promować. Napiszcie o mnie na swojej stronie. Ja na razie mam 800-1000 osób miesięcznie na swoim blogu podróżniczym, ale jak pojawi się logo Fly4free na mojej stronie, to na pewno wiele osób do Was zawita”.

Turystka
Foto: Lucie Kusova / Shutterstock

Napiszę o was, ale dajcie mi coś za darmo

Co ciekawe, zjawisko natarczywego poszukiwania partnerów do uzupełnienia budżetu wyjazdowego, oferując w zamian korzyść w postaci wpisu na Instagramie lub Facebooku, rośnie w ekspresowym tempie. Magiczne słowo, które zrobiło zawrotną karierę także wśród turystów? Influencer.

– Przynajmniej kilka razy w miesiącu mam zapytanie od influencera, blogera turystycznego lub z „branży spożywczej”, nie tylko z naszego kraju, ale także obcojęzycznych, czy nie zechciałbym go gościć w swojej restauracji, w zamian za wpis promujący mój lokal w jego mediach społecznościowych. Przestałem już nawet reagować i odpisywać na takie wiadomości – śmieje się Maciej Dąbrowski, prowadzący w Krakowie małą restaurację.

Myślicie, że to dotyczy tylko restauracji? Ależ skąd. W mediach co chwilę przewijają się opowieści hotelarzy, którzy pokazują na konkretnych przykładach, że wielu podróżników szuka sposobu na tanie, wręcz bezpłatne podróżowanie i nocowanie. Jak? Oferując „barter” w postaci opisania danego miejsca.

Nie czas na szersze opisywanie tego zjawiska, wróćmy do tych wszystkich, którzy marzą o znalezieniu patrona na swoją wyprawę.

Bloger w podróży
Foto: Alex Brylov / Shutterstock

Jak szukać sponsora? Rozsądnie!

Raz jeszcze: szukanie wsparcia w realizacji pomysłów turystyczno-wyjazdowych nie jest czymś złym. Absolutnie! Ale należy do tego podejść w sposób racjonalny, na spokojnie odpowiadając sobie na pytanie: czy aby na pewno moja oferta/propozycja jest dobrze adresowana?

Oszacujcie swoje siły, swój „pakiet korzyści” i swoje zamiary ZANIM wyślecie maila do konkretnej firmy, portalu lub innego medium.

Unikniecie w ten sposób wielu rozczarowań.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
I do tego jeszcze żebractwo instagramowe... gdzie leniwe dziunie piszą do restauracji propozycje typu jedzenie za recenzję. Ostatnio idą dalej, jedzenie i aperol spritz bez limitu :-)  Nie ma to jak nie mieć nic do zaoferowania i chcieć się prześlizgać na plecach innych . Do roboty lenie śmierdzące jak chcecie podróżować !
204432, 12 lipca 2019, 22:27 | odpowiedz
"Dalej jazda do roboty jeb... nieroby" - śpiewał kiedyś Kazik Staszewski. Ech, życie, ten świat zmierza ku samozagładzie.
Picolo, 13 lipca 2019, 14:22 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Mnie cały trend, z całym szacunkiem przypomina żebranie pod sklepem monopolowym o 11 koło południa. Marzenia i ich realizacja są piękną wizją, ale zaczyna robić się z tego masówka bez żadnego pomysłu. Jeszcze pracując parę lat temu w hotelu dawałem się przekonać do akcji barterowych, ale dziś to już ten kanał się wypalił. Zysk żaden a koszt konkretny.
Tomasz Te, 13 lipca 2019, 23:05 | odpowiedz

Zadar
Najlepsza oferta

City break w Chorwacji za 355 PLN

Igor Więcek | 2019-07-19 08:46
REKLAMA
REKLAMA
Poznaj nasz kierunek miesiąca
Aplikacja Fly4free.pl
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel