Airbnb żyłą złota dla wynajmujących! Najlepszy zarobił w rok prawie 10 mln PLN
Nawet sto razy więcej niż przeciętne wynagrodzenie – tyle rekordowo zarobił jeden z użytkowników Airbnb na wynajmowaniu mieszkań. Nic więc dziwnego, że pojawiają się pytania, czy to jeszcze „platforma społecznościowa”, czy biznes, który wciąż nie jest dostatecznie uregulowany.
Z najnowszych danych Inside Airbnb (niezależnego od Airbnb serwisu, który analizuje dane dotyczące tej znanej platformy) wynika, że wśród zwykłych gospodarzy, którzy od czasu do czasu wynajmują swoje mieszkania, nie brakuje też takich, którzy dzięki serwisowi zarabiają ogromne pieniądze.
Rekordzista osiągnął roczne przychody na poziomie 2,3 mln EUR, czyli równowartość 9,8 mln PLN. Mężczyzna ma jednak aż 63 lokale, które wynajmuje w Barcelonie. A te pozwalają mu na stukrotnie większy zysk niż z przeciętnej pensji w Hiszpanii. Za nim uplasował się właściciel mieszkań w Paryżu, który oferując 50 nieruchomości zarobił 1,35 mln EUR. Gorzej, ale na pewno nie bardzo źle, było też w Berlinie, gdzie najlepszy gospodarz zarobił 500 tys. EUR, w Brukseli – 356 tys. EUR, Amsterdamie – 267 tys. EUR, Monachium – 264 tys. EUR czy Wiedniu – 202 tys. EUR.
Ale podobnych przypadków jest bardzo wiele. Najbogatszymi gospodarzami – co całkiem logiczne – są ci, którzy mogą wynajmować wiele lokali równocześnie. I to oni gromadzą większość zysków z platformy. W Barcelonie 10 najlepszych gospodarzy może pochwalić się w sumie aż 434 nieruchomościami, a w Paryżu pierwsza dziesiątka wystawia 299 ofert.
Te dane sprawiają, że tym łatwiej zrozumieć miasta, które notorycznie wprowadzają ograniczenia dla platformy. Wiedzą bowiem, że wiele osób zamiast skorzystać z portalu zgodnie z jego założeniami – wynajmując nasz dom, gdy wyjeżdżamy na wakacje lub drugie mieszkanie, z którego na razie nie korzystamy – dzięki platformie tworzy mini hotele czy sieć apartamentów, jednocześnie zgrabnie omijając warunki, które muszą spełniać klasyczni hotelarze.
– Trzeba jednak pamiętać, że platforma naprawdę napędza rewolucję gospodarczą. Dzięki swojej działalności tylko w ubiegłym roku wniosła do PKB unijnych krajów aż 100 mln EUR dziennie (!), ale czy to znaczy, że powinni funkcjonować bez konkretnych regulacji? Absolutnie nie – powiedział Murray Cox, założyciel Inside Airbnb cytowany przez The Telegraph. – Rządy muszą mieć prawo do równoważenia turystyki przy jednoczesnej ochronie społeczności. To właśnie dlatego, razem z politykami na całym świecie, trzeba poszukiwać odpowiednich rozwiązań i nowych przepisów.
Ograniczenia wprowadziły już lub zapowiedziały władze m.in. na Balearach, w Helsinkach, Madrycie, Laponii, Maroku, Japonii. Oczywiście niezmiennie z platformą wojuje chociażby Berlin, Amsterdam i Barcelona. A takie dane na pewno nie załagodzą sytuacji.