REKLAMA

15 lat temu zaczęło się w Polsce tanie latanie. Jak, za ile i dokąd lataliśmy?

Foto: Wikipedia

– Zdecydowaliśmy się na Polskę, bo w innych krajach ta inicjatywa mogłaby upaść – tak początki Wizz Aira wspomina Jozsef Varadi. 19 maja 2004 roku to symboliczna data dla wszystkich polskich fanów latania – zobaczcie, jak to wtedy wyglądało. To bardzo ciekawe czasy, w których nawet mając tani bilet, nie mogliście być pewni, że faktycznie polecicie.

Była środa, godzina 6.20 rano. Z lotniska w Pyrzowicach, które niewiele przypominało dzisiejszy, mocno rozbudowany port lotniczy, odleciał pierwszy w historii samolot linii Wizz Air, numer lotu 101 – wówczas kompletnie anonimowego przewoźnika, który na tle konkurencji wyróżniał się jedynie charakterystycznym, różowo-fioletowym malowaniem swoich samolotów. Kierunek? Jedyny słuszny, czyli lotnisko Londyn-Luton. Nie mogło być zresztą inaczej, bo kilkanaście dni wcześniej Polska stała się członkiem Unii Europejskiej, a tysiące rodaków ruszyło w poszukiwaniu szczęścia na Wyspy Brytyjskie. Początkowo autokarami, ale szybko pojawiły się linie lotnicze, które zwąchały świetny interes w tym, że gdy tylko kraje “starej Unii” otworzą przed nami swoje rynki pracy, gromadnie będziemy tam podróżować.

Wizz Air nie był pierwszą tanią linią lotniczą, która uruchomiła loty z Polski, ale postanowiliśmy uznać datę 19 maja za nieoficjalny początek tanich lotów z naszego kraju, bo przewoźnicy, którzy pojawili się przed nim, nie wytrzymali próby czasu, a “landrynka” do dziś z powodzeniem działa na naszym rynku. Jak to wyglądało na początku? Zapraszamy do naszego wehikułu czasu.

Foto: Lotnisko Katowice

“Lotnisko pośrodku niczego”

– Kiedy zawitaliśmy tu po raz pierwszy, by negocjować pojawienie się w Katowicach, lotnisko stało dosłownie pośrodku niczego – tak Jozsef Varadi, czyli prezes Wizz Aira, wspomina absolutne początki działalności węgierskiego przewoźnika.

Do stworzenia nowej taniej linii przymierzał się od 2002 roku, gdy po zmianie władzy na Węgrzech przestał być prezesem Maleva, czyli narodowego przewoźnika w tym kraju. Rok później pojawiły się sprzyjające okoliczności: w referendum zdecydowana większość Węgrów (83,3 procenta) zagłosowała za przystąpieniem do Unii Europejskiej, podobnie jak obywatele dziewięciu innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski. W efekcie uzyskaliśmy prawo swobodnego podróżowania i osiedlania się w Europie, a także legalnego zatrudnienia. Czas był idealny.

– Nie bylibyśmy w stanie zrobić tego wcześniej ze względu na niekorzystne regulacje prawne. Gdybyśmy z kolei uruchomili linię później, konkurencja już dawno przejęłaby ten rynek – wspominał Varadi w jednym z wywiadów.

Kluczowe było jednak zdobycie finansowania dla nowej inicjatywy i tu bezcenny okazał się fundusz Indigo Partners, który został strategicznym inwestorem linii. Na jego czele stoi 81-letni dzisiaj Bill Franke, którego sylwetkę opisaliśmy w tekście „Poznajcie guru taniego latania, który prawie kupił LOT”.

Niezbędne było też zdobycie branżowego know-how, więc Varadi wyjechał na kilka miesięcy do Ameryki Północnej, gdzie podglądał modele biznesowe takich linii jak: Southwest, WestJet czy JetBlue.

– Od początku wiedzieliśmy, że Wizz Air będzie przewoźnikiem niskokosztowym. Naszym celem było sprawienie, aby latanie stało się znacznie bardziej dostępne, aby więcej ludzi było stać na lot samolotem – tłumaczył.

A skąd wybór, by węgierska linia zaczęła loty z Katowic, a nie z Budapesztu?

Nie byliśmy pewni, czy Węgrom spodoba się ta inicjatywa i czy przypadkiem nie zabiją biznesu – mówi z rozbrajającą szczerością szef Wizz Aira.

Reszta jest historią – kilka dni temu Wizz Air świętował przewiezienie 20-milionowego pasażera z Katowic.

Foto: Lotnisko Katowice

Najtańsze bilety? Nie było znowu aż tak tanio

Pojawienie się Wizza w Katowicach było prawdziwą rewolucją. Na starcie, oprócz codziennego połączenia do Londynu, przewoźnik uruchomił też loty do Mediolanu i Rzymu. Od 1 lipca Wizz Air jeszcze mocniej zwiększył oferowanie z Katowic – do 50 lotów w tygodniu. Nowe trasy, poza wymienionymi powyżej, to także: Dortmund, Wenecja, Ateny, Barcelona, Budapeszt, Monachium, Paryż i Sztokholm.

– Polacy dzięki nam znacznie bardziej docenią swoje nowe członkostwo w Unii Europejskiej. Na pewno zmienimy dynamikę latania samolotem w Polsce – mówił Varadi.

W depeszy PAP dotyczącej inauguracji lotów Wizz Aira czytamy, że średnia cena biletu z wszelkimi opłatami, w tym lotniskowymi, wynosi od 200 do 300 PLN w jedną stronę. Promocyjne ceny na loty z Katowic zaczynają się od 49 PLN za lot w jedną stronę (bez opłat lotniskowych). Najdroższy bilet? 799 PLN za lot do Londynu, zarezerwowany 24 godziny przed wylotem.

Foto: Wikipedia

Konkurencja? To lotniczy “dziki zachód”

Jak wspominaliśmy wcześniej, Wizz Air nie był pierwszą “tanią” linią na polskim rynku. Od kwietnia 2003 roku swoje loty uruchomiła bowiem Air Polonia, uchodząca za pierwszą “polską tanią linię lotniczą”. Miała duże ambicje i imponującą siatkę połączeń – latała m.in. z: Warszawy, Gdańska, Katowic, Krakowa i Poznania, a na liście kierunków znalazły się m.in.: Londyn, Bruksela, Madryt, Sztokholm czy Paryż. Przewoźnik latał też na trasach krajowych: realizował bowiem loty między Warszawą a Wrocławiem i Gdańskiem. Linia dysponowała 6 samolotami i ponoć wszystko szło świetnie, a obłożenie wynosiło 90 proc. pojemności maszyn. Jednak w grudniu 2004 roku przewoźnik niespodziewanie zawiesił działalność. Jak się okazało – miał 26 mln PLN długów. Oficjalnym powodem był fakt, że z dofinansowania linii wycofał się inwestor z Irlandii i zabrakło pieniędzy na dalszy leasing samolotów. Przewoźnik zostawił na lodzie kilkanaście tysięcy pasażerów, którzy wykupili bilety na loty zimą i wiosną 2005 roku.

Nieco dłużej potrwała przygoda z Polską słowackiej taniej linii SkyEurope, która pierwsze loty z naszego kraju uruchomiła 2 maja 2004 roku, czyli kilkanaście dni przed Wizz Airem. Na dobry początek przewoźnik otworzył loty ze “słynnego” terminalu dla tanich linii – Etiuda na Okęciu, a pierwszymi trasami były połączenia do… Budapesztu i Bratysławy, skąd linia przewoziła za 10 EUR chętnych autokarem do Wiednia. Potem przyszły kolejne połączenia: do Londynu, Paryża, Amsterdamu, Rzymu, Mediolanu i Zurychu, z najniższą ceną za bilet wynoszącą 99 PLN (bez podatków i opłat lotniskowych).

Potem słowacka linia weszła też na inne lotniska i przez kilka lat działała tu z pewnymi sukcesami: w 2006 roku wyprzedziła LOT i stała się największym przewoźnikiem na lotnisku w Krakowie. W szczytowym momencie Słowacy latali aż na 19 trasach z Krakowa. Ostatecznie przewoźnik zbankrutował jesienią 2009 roku.

Z kolei jesienią 2004 roku w Polsce pojawił się po raz pierwszy brytyjski easyJet. Także z warszawskiej Etiudy latał do Londynu i Bristolu, jednak zawiesił te trasy w 2009 roku, gdy słynny low-costowy terminal został zamknięty i zwinął się z Warszawy. Jak doskonale pamiętamy, wrócił dopiero w ubiegłym roku, po 9 latach przerwy.

No dobrze, tak wymieniamy sobie te tanie linie, ale w tej układance brakuje jednego przewoźnika. Gdzie jesteś, Michaelu O’Leary?

Foto: Ryanair

Obrazoburczy Ryanair zaczyna z Wrocławia

Na pierwszy lot irlandzkiego przewoźnika z Polski musieliśmy czekać do 2005 roku. Należy jednak pamiętać, że nie był to ten Ryanair, którego znamy dzisiaj, z frazesami w stylu “Always getting better”. Nie, to była agresywna, mająca gdzieś wygodę pasażerów linia, która przebojem podbijała rynek przy pomocy najróżniejszych sztuczek.

Przykład? Proszę bardzo. W 2002 roku brytyjscy konsumenci złożyli pozew przeciw Ryanairowi, w którym skarżyli się, że ten reklamował i sprzedawał na swojej stronie loty do stolicy Danii, czyli Kopenhagi, podczas gdy w rzeczywistości samolot leciał do… Malmo w Szwecji. Oczywiście, oba miasta dzieli od siebie ledwie 45 kilometrów, ale jednak Szwecja a Dania to subtelna, acz znacząca różnica.

Co na to Ryanair? Ówczesny dyrektor komunikacji zbagatelizował sprawę. Stwierdził, że owszem, przewoźnik reklamował loty do Kopenhagi (gdzie wówczas nie latał) i przewoził pasażerów do Malmo, ale kampania reklamowa była realizowana tylko 2 razy w ubiegłym roku i miała na celu pomóc przewoźnikowi autobusowemu w uruchomieniu… połączenia między oboma miastami. Fajnie, prawda?

A do tego te słynne obrazoburcze reklamy w prasie, atakujące LOT lub przedstawiające Jana Pawła II, zdradzającego czwartą tajemnicę fatimską. Ma ona brzmieć – bez zaskoczenia – że najtańsze loty po Europie oferuje Ryanair.

Wróćmy jednak do Polski – pierwszy lot Ryanair z naszego kraju odbył się 24 marca 2005 roku z lotniska we Wrocławiu. Kierunek: Londyn Stansted.

Ryanair zadebiutował w Polsce z wielkim przytupem – chwalił się, że współczynnik wypełnienia samolotów na pierwsze rejsy to 100 procent. Nie omieszkał przy tym dodać, że dopiero jego pojawienie się w naszym kraju oznacza, że w Polsce obecne są tanie linie. Aby tego dowieźć sprzedawał bilety na pierwszej trasie w cenie od 1,99 EUR w jedną stronę. Oczywiście bez podatków i opłat lotniskowych – po ich doliczeniu cena rosła do 12,29 EUR.

Aby oddać klimat “starego” Ryanaira, zacytujmy komunikat prasowy z tamtego czasu.

„Dziś, w związku z pierwszym lotem Ryanair z Londynu do Wrocławia, tanie linie lotnicze nareszcie zawitały do Polski. Ryanair na swojej nowej trasie przewiezie w ciągu pierwszego roku ponad 100 tys. pasażerów. Dla Polaków i Brytyjczyków, od dziś podróżujących z Ryanair, przyniesie to oszczędności w wysokości ponad 10 milionów euro w porównaniu do cen oferowanych przez linie LOT. Dodatkowo, teraz podróż z Wrocławia do Londynu dzięki Ryanair staje się nie tylko tańsza, ale i znacznie szybsza. W porównaniu z liniami LOT, które oferują ponad pięciogodzinną podróż przez Warszawę, z Ryanair bezpośrednia podróż trwa zaledwie nieco ponad dwie godziny. W 2005 r. Ryanair przywiezie do Polski ponad 40 tys. turystów z Wielkiej Brytanii, dzięki czemu stworzy ponad 100 nowych miejsc pracy w obszarze turystyki we Wrocławiu i jego okolicach.” – mówiła Caroline Baldwin, dyrektor ds. Marketingu.

***

I tak z grubsza zaczęła się największa zmiana w naszych podróżniczych przyzwyczajeniach w historii tego kraju. Tanie linie – nie znosimy ich, wkurzamy się na kolejne dodatkowe opłaty, ale jednak zawsze wracamy. Pamiętacie swój pierwszy lot tanimi liniami? Piszcie!

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Sliema Malta
Najlepsza oferta

Tydzień na Malcie za 333 PLN!

Paweł Iwanczenko | 2019-10-18 08:02
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel