REKLAMA

Z tych miejsc na bank nie będziesz mieć zdjęcia. Popularne miejsca mają dość „pstrykania fot”

Foto: BublikHaus / Shutterstock

Zakazy fotografowania, opłaty za wniesienie aparatu, coraz to nowsze obostrzenia dotyczące chociażby selfie czy wyznaczania konkretnych miejsc, z których możemy zrobić zdjęcie. Atrakcje turystyczne, organizatorzy imprez, a czasem lokalne władze coraz częściej wprowadzają tego typu ograniczenia. A turystom pozwalają na coraz mniej.

Pamiętacie jeszcze te czasy, gdy nawet z długiej podróży przywoziło się 24 albo, w najlepszym przypadku, 36 zdjęć? Jedna klisza, bez klikania do skutku i bez podglądania, kto jaką minę zrobił  – przynajmniej do czasu wywołania. Dokładnie tak już pewnie nigdy nie będzie, ale biorąc pod uwagę, że coraz więcej miejsc zakazuje robienia zdjęć, wprowadza za nie opłaty i na wiele sposobów utrudnia uwiecznienie ulotnych momentów – może się okazać, że liczba zdjęć przywożonych z wakacji będzie regularnie maleć.

Zobaczcie, o jakich zdjęciach musicie zapomnieć, gdzie nie wejdziecie z aparatem bez dodatkowych opłat, gdzie zakazane są selfie sticki i które fotografie mogą przysporzyć Wam… nawet solidnych kłopotów.

Bezwzględny zakaz – coraz popularniejszy

Całkowity zakaz robienia zdjęć wbrew pozorom wcale nie jest rzadkością. Obowiązuje np. w dzielnicy barów Golden Gai w Tokio czy na słynnym targu rybnym w Tsukiji. Kilka miesięcy temu pojawił się także w dzielnicy gejsz w Kioto, gdzie zakazano robienia zdjęć na wszystkich prywatnych ulicach i w słynnej Kaplicy Czasek w Kutnej Horze. Zdjęć nie zrobicie także w Opactwie Westminsterskim w Londynie, w Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie, w środku Tadż Mahal, a także na wielu imprezach masowych. Coraz częściej artyści proszą bowiem, by schować telefony, nie nagrywać, nie robić zdjęć, aby po pierwsze – przeżyć wydarzenie naprawdę, a po drugie – nie psuć zabawy innym, którzy dopiero będą mieli okazję w nim uczestniczyć (np. w kolejnym mieście na trasie).

W chińskiej prowincji Syczuan zakazem fotografowania objęto… pandy. Ze względów bezpieczeństwa i z powodu zbyt dużego zainteresowania, a często i głupiego zachowania turystów, lokalne władze postanowiły zabronić fotografowania tych zwierząt. Władze Hanoi poszły o krok dalej – zamiast wprowadzać zakaz fotografowania, po prostu zamknęły popularną ulicę – Train Street.

Takie zakazy pojawiają się też w sklepach z pamiątkami czy w tych, które po prostu są popularne wśród turystów. Wszystko dlatego, że ludzie robili zdjęcia przedmiotów i wychodzili – nie kupując nic konkretnego. Właściciele oburzają się więc, że ich sklep to biznes a nie muzeum i mają do tego pełne prawo.

Często za możliwość robienia zdjęć będziecie musieli po prostu zapłacić przy okazji kupowania biletu wstępu. Tak jest np. w Casa Azul, muzeum i dawnym domu Fridy Khalo czy w Casa Barragan – domu i pracowni Luisa Barragána. Często jest to kwota jedynie symboliczna, a czasem obowiązuje tylko tych, którzy chcieliby później wykorzystywać zdjęcia komercyjnie. Np. za sesję ślubną w Tatrach, Tatrzański Park Narodowy pobiera jednorazową opłatę 150 PLN – chyba że fotograf wykupił roczny abonament. 

Oczywiście z egzekwowaniem zakazów bywa różnie – na Instagramie znajdziecie mnóstwo zdjęć Kaplicy Sykstyńskiej, wieży Eiffla czy z wydarzeń masowych, które były objęte zakazem. Nie da się upilnować każdego człowieka, a samokontrola turystów nie zawsze sprawdza się w 100 procentach. To, czy zastosujecie się do regulaminów, często zależy wyłącznie od was samych, bo nikt z batem nad wami stać nie będzie.

Okazuje się jednak, że są nawet osoby, które w pełni świadomie są gotowe zrezygnować z „trzaskania” zdjęć na lewo i prawo. Za granicą pojawiły się już firmy, które organizują wyjazdy bez możliwości robienia zdjęć telefonem, bo te… oddaje się na początku wyjazdu. Wciąż można jednak korzystać z tradycyjnego aparatu. Kilkanaście dni temu Wyspa Man też próbowała odciągnąć turystów od telefonów. Jeśli zrezygnują z ich używania, w zamian dostaną specjalne pudełka z analogowymi gadżetami – w tym aparatem fotograficznym.

Foto: zeljkodan / Shutterstock

Kłopotliwe fotografie z martwym prawem w tle

Wróćmy do tej nieszczęsnej wieży Eiffla. Wiedzieliście, że legalnie można ją fotografować tylko za dnia? Wszystko rozgrywa się o prawa autorskie do oświetlenia, które oficjalnie uznaje się za instalację artystyczną chronioną prawem. Gdy oświetlenie jest włączone, zdjęcia są zakazane. Choć oczywiście – wszyscy i tak je robią.

Brzmi to jak absurd, bo to jedno z martwych praw, które mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Nie jest to jednak jedyna taka sytuacja na świecie. W teorii problematyczne może być także robienie zdjęć lądujących i startujących samolotów, gdy przez przypadek zdarzy nam się uchwycić pracę niektórych służb, których fotografować nie powinniśmy.

Warto zresztą pamiętać, że w wielu krajach obowiązują dodatkowe przepisy w tym temacie. Niemal wszędzie na świecie kłopotliwe może stać się robienie zdjęć obiektom rządowym i administracyjnym czy wszelkim służbom – wojsku, policji itd. (chyba że sami na to pozwalają – wszak czasem funkcjonariusze sami chętnie pozują do zdjęć). Trzeba na to uważać, bo często takie obiekty mają piękną formę architektoniczną – są np. skrywane w pałacach, zabytkowych budynkach itd.

W Wielkiej Brytanii zakaz zdjęć obejmuje też część budynków należących do rodziny królewskiej – np. w Tower of London nie wolno fotografować królewskich kosztowności i klejnotów. Zdjęć nie zrobicie też w magazynach z bronią i wszędzie tam, gdzie dokładna dokumentacja mogłaby później ułatwić działania terrorystyczne.

Foto: Yulia Mayorova / Shutterstock

Zwykłe zdjęcie – w porządku, selfie i dron – odpada

Coraz więcej miejsc decyduje się też na inne zakazy związane z robieniem zdjęć. Choć dopuszczają możliwość fotografowania, to powstrzymują turystów przed „trzaskaniem selfie”, gdzie popadnie. Dlatego po prostu zabraniają wnoszenia selfie sticków.

Taki zakaz obowiązuje już w tysiącach miejsc. Do najpopularniejszych należy m.in. Disneyland, Mekka, Zakazane Miasto w Pekinie, Pałac w Wersalu, Musee d’Orsay w Paryżu, Koloseum w Rzymie, Ermitaż, British Museum, Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, muzeum Guggenheima, stadion Wembley, O2 Arena, Wimbledon, Opera Królewska w Sydney,

Muzeum Van Gogha w Amsterdamie wyznaczyło za to specjalne strefy do robienia zdjęć. Dzięki temu turyści spragnieni fotografowania, nie przeszkadzają tym, którzy chcą w spokoju kontemplować sztukę.

Podobne punkty chciał wyznaczyć także irlandzki polityk – Jim Daily. W najpopularniejszych turystycznie miejscach miały powstać tzw. selfie seats, które jednocześnie zagwarantują dobry kadr, ale i bezpieczeństwo turystów. 

W Bombaju pojawiły się za to strefy, gdzie selfie zostało zakazane. Indie należą bowiem do czołówki krajów, w których dochodzi do śmiertelnych wypadków podczas robienia tego rodzaju zdjęć. Na razie bez zakazu, ale z ostrzeżeniami funkcjonuje park Yellowstone. Podobny zakaz rozważało też wprowadzić Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Ostatecznie jednak nigdy nie wszedł on w życie. Do turystów zaapelowano jedynie o rozsądek i szacunek.

Coraz bardziej problematyczne są także drony. Nie wolno ich używać m.in. w Angkor Wat, na Wielkim Murze, w Koloseum, w Parku Narodowym Krugera w RPA czy w okolicy Statuy Wolności. Jeśli chcecie robić nimi filmy lub zdjęcia, warto sprawdzić lokalne przepisy lub korzystać z aplikacji, które pokazują tzw. strefy „no-fly”. Są też kraje, które całkowicie zakazały dronów – m.in. Iran, Kuba, Indie, Barbados, Kuwejt, Madgaskar, Senegal, Korea Północna czy Maroko. Ich nielegalne używanie może skończyć się wysoką grzywną lub poważnymi problemami z prawem. Lepiej więc dwa razy się zastanowić zanim zaryzykujecie.

Znacie inne miejsca, które wprowadziły takie obostrzenia, wymagają dodatkowych opłat lub po prostu zakazały zdjęć? Dajcie znać w komentarzach!

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
W Polsce na terenie Parków Narodowych nie wolno używać dronów. Niektóre Parki za zgodą i opłatą na to pozwalają. Kara za niezastosowanie się do zakazu może wynieść nawet do 10.000 zł.
Dominik Kubica, 5 lutego 2020, 18:32 | odpowiedz

wybrzeze sardynii
#OdmrażamyPodróże: Oto kraje, do których na wakacje polecimy bez problemu »
REKLAMA

#OdmrażamyPodróże z Fly4free.pl

Nie wiesz, do których państw bez restrykcji pojedziesz na wakacje? Gdzie nie potrzeba testów, a gdzie zaszczepieni unikną kwarantanny? W tym roku #OdmrażamyPodróże a twój wachlarz możliwości jest bardzo duży. Sprawdź jak łatwo wybrać się na wakacje na Maltę czy Dominikanę, do Słowenii, Meksyku lub Kostaryki oraz wielu, wielu innych krajów! Podróżuj bezpieczenie i bądź zdrów!

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.