Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 5 posty(ów) ] 

czy byłeś kiedyś z wizyto w kraju baskuff?
może nie przy jedzeniu?!?! 17%  17%  [ 1 ]
tfoja stara 50%  50%  [ 3 ]
aupa athletic 33%  33%  [ 2 ]
Razem głosów : 6
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 24 Kwi 2016 20:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 Lip 2010
Posty: 2706
srebrny
Pomimo że w Hiszpanii mieszkam od 5 lat, nigdy jeszcze nie odwiedziłem północy kraju. Przymierzałem się do tego od dość dawna [ http://www.fly4free.pl/forum/polnoc-his ... ,1255,3845 ], raz nawet miałem już kupione bilety lotnicze [ http://www.fly4free.pl/forum/bilet-lotn ... io#p584159 ]. Gdy w styczniu tego roku zadzwoniła do mnie siostra, oznajmiając, że przylatuje w sprawach zawodowych na kilka dni Madrytu, ale będzie miała kilka dni wolnego i chętnie zobaczy coś innego niż Madryt i Barcelonę, myśli me skierowały się automatycznie ku zielonej północy 8-) . Na dodatek, gdy okazało się, że dla niej dostępne będą tanie bilety Iberią z Madrytu, plan był w zasadzie jasny.

Ostatecznie gdzieś pod koniec stycznia plan wycieczki został dopięty: siostra miała przylecieć 12 marca koło godz.13 do Bilbao, mój pociąg miał dojechać do Bilbao koło 14 [więc synchronizacja niemalże idealna, biorąc pod uwagę czas potrzebny na dostanie się z lotniska do centrum], a wyloty mieliśmy oboje w poniedziałek, ok. 20, w odstępie półgodzinnym. [dla zainteresowanych: bilet RT Madryt - Bilbao kosztował ok 75€, pociąg BCN->Bilbao koło 38, powrót Vuelingiem koło 40. Ceny podaję z pamięci, w rzeczywistości mogą się różnić o +/- 5€]. Gdy bilety były już zaklepane, pozostała jeszcze kwestia noclegu. Ja sugerowałem nocleg w hostelu - co prawda jestem już za stary na ekscytowanie się rozmowami „skąd jesteś i co robisz”, ale, zwłaszcza w miejscach nie-masowo-turystycznych, a jako takie jawiło mi się Bilbao, można często spotkać ciekawych ludzi; poza tym dobre hostele mają kuchnię, ping pongi i bilardy, które to mogą się okazać bardzo przydatne podczas wizyty w jakże deszczowym Kraju Basków. Moja siostra jednakowoż była stanowczo przeciw skutkiem czego zdecydowaliśmy się na opcję airBNB. Wynajęliśmy takie mieszkanko: https://www.airbnb.pl/rooms/4134706?elu ... 1755acd33c Jak okazało się na miejscu, był to wybór bardzo dobry – wyposażenie i czystość na 5, również na 5 [w minutach] oceniam odległość od najbliższej stacji metra, natomiast odległość spacerem od centrum oceniam na ok. 20 [akurat w dwóch ostatnich kategoriach im niższa ocena, tym lepsza]. Cena w marcowy weekend - 57€ za nocleg dla 2 osób.

I tu wszelkie przygotowania do wycieczki prawie się zakończyły. Prawie, ponieważ jedno z miejsc które mieliśmy zamiar odwiedzić [szczegóły w dalszej części tekstu] znajduje się spory kawałek od Bilbao, a dojazd do niego nie należy do najłatwiejszych [tzn. szczególnie skomplikowany też nie jest, ale po prostu w internecie nie można wyszukać informacji dot. transportu na niektórych odcinkach]. W związku z tym miałem przyjemność wymienienia kilku emaili z biurami informacji turystycznej w Bermeo i w Bilbao. W obu przypadkach jakość obsługi była bardzo wysoka, podane informacje bardzo dokładne a czas reakcji krótki [max. kilka godzin oczekiwania na odpowiedź]. I to na tyle przygotowań – szczególnie dokładnego planu zwiedzania Bilbao nie robiłem, plan ogólny był taki że w sobotę wieczór i w niedzielę zwiedzamy Bilbao, a w poniedziałek wcześnie rano wyjeżdżamy na objazd okolic.

OK, teraz akcja przenosi się w dzień 11 marca A.D. 2016. Godz. około 22, pakowanie + przygotowywanie tzw. słoików na podróż [pociąg do Bilbao to żadne tam TGV, podróż trwa 6.5h]. Następnego dnia rano pobudka, metro - linia zielona: Drassanes-> stacja Sants, tam śniadanko i boarding na pociąg, który odjeżdżał o 7.30.

W pociągu dość pustawo, na ekranikach [wielkość ok 15 cali] zainstalowanych u sufitu co parę metrów wyświetlany jest jakiś hiszpański film, a widoki za oknem są, hmmmm, całkiem zwyczajne. Z tego powodu postanowiłem obejrzeć sobie jakiś film na smartfonie – żeby było tematycznie, wybrałem film ‘8 apellidos vascos’, którego do tej pory nie widziałem. Film naprawdę przedni, choć część dowcipów może być niezrozumiała dla ludzi mało znających hiszpańskie realia. Nawet mimo tego, warto. Sam pociąg poruszał się dość żwawo: wg. prędkościomierza w moim telefonie prędkość osiągała długimi momentami 240-250 km/h. Niestety, rzut oka na rozpiskę stacji wystarczy by stało się jasne, że po osiągnięciu Zaragozy z pociągiem musi dziać się coś złego.

Image

I stało się! Nie wiem, czy to wina linii kolejowej, podczepionej lokomotywy [w Zaragozie skład rozdzielany był na dwie części, część jechała do Bilbao a część bodajże do Vitorii i może gdzieś dalej?] czy sił nadprzyrodzonych, fakt faktem, że od Zaragozy pociąg stracił znaczną część swojej dynamiki. W ramach rekompensaty, widoki za oknem zmieniły się na bardziej interesujące, zupełnie nieprzypominające tych zwyczajowo widywanych w dotychczas przeze mnie wizytowanych krainach Hiszpanii. Im bliżej Bilbao, tym bardziej krajobraz za oknem zaczynał przypominać coś na styku Irlandii i Kotliny Kłodzkiej.

Image

Image


Koło 14 zameldowałem się na stacji Abando. Sama stacja zachwyca głównie efektownym witrażem.

Image

Spotkanie z siostrą, potem szybka wizyta w informacji turystycznej celem pobrania mapki, następnie przespacerowaliśmy się do centrum, zjedliśmy na Plaza Nueva obiad, a następnie udaliśmy się do mieszkania, jako że na 17.30 byliśmy umówieni z właścicielką. Już sam spacer ze stacji Abando do centrum pozwolił nam po raz pierwszy rzucić okiem na Bilbao. Widok muszę przyznać niezwykle ciekawy – architektura zupełnie odmienna od tego, co zobaczyć można gdzie indziej w Hiszpanii, tuż za miastem [miasto nie jest szczególnie duże, więc nietrudno dojrzeć ‘za miastem’] zielone pagórki, wszędzie czysto i porządnie. Szybko można się też zorientować, że ilość turystów jest znacznie mniejsza niż w innych hiszpańskich metropoliach. Ta ostatnia refleksja towarzyszłya nam do końca pobytu w Kraju Basków.

Obiad na Plaza Nova smaczny, acz nieporywajacy. Szczerze powiedziawszy, nie było wcale łatwo znaleźć tam restaurację podającą menu del dia – zdecydowana ich większość podaje wyłącznie pintxos, czyli baskijską odmianę tapas. Po obiedzie spacer do mieszkania, odbiór kluczy, rozlokowanie się, i powrót na miasto celem spróbowania większej ilości pintxos.

Image

Po spróbowaniu parunastu pintxos, przedyskutowaniu tematów ważnych i ważniejszych oraz kupnie jakiegoś miejscowego wina, udaliśmy się z powrotem do mieszkania celem spoczynku.
Plan na kolejny dzień był jasny: trzeba zobaczyć wszystko, co chcemy zobaczyć w Bilbao, gdyż jest to nasz ostatni dzień w Bilbao [kolejny dzień mielismy spędzić poza Bilbao]. Wiedzieliśmy, że punktem obowiązkowym będzie muzeum Guggenheima, chcieliśmy również wjechać kolejką Artxanda na punkt widokowy by zobaczyć panoramę miasta, a co do dalszych atrakcji pewności ani planów nie mieliśmy i postanowilismy improwizować i zobaczyć to, co nam się uda, unikając nadmiernego pośpiechu. Udaliśmy się zatem metrem na Plaza Moya, skąd nieco okrężnym spacerem, idąc mniej-więcej w kierunku stadionu, dojść mieliśmy do muzeum Guggenheima. Spacer ten był bardzo sympatyczny - kolejny raz mogliśmy oglądać Bilbao i jego ciekawą i oryginalną tradycyjną architekturę [budynki przy Plaza Moya, Casa de Misericordia, czy budynki uniwersytetu Deusto] mieszającą się miejscami z architekturą nowoczesną [Torre Iberdrola czy TorreBBVA].

Image
Plaza Moya. W tle - Torre Iberdrola

Przed wejściem do muzeum zjedliśmy drugie śniadanie w barze znajdującym się tuż obok muzeum [bar nazywa się: Terraza Campa de los Ingleses]. Wspominam o tym mało znaczącym fakcie nie bez powodu – sernik, jaki nam tam podano był jednym z najlepszych serników, jakie w moim 32 letnim życiu jadłem i gorąco go polecam każdemu wizytującemu Bilbao! Samo muzeum jakoś mnie nie zachwyciło, przy czym znawcą ani wielbicielem sztuki nie jestem, także moja opinia jest mało znacząca. Natomiast pod muzeum, poza wspomnianym sernikiem, bardzo ciekawa była instalacja / rzeźba / postać znana jako ‘Puppy’. W kwietniu bądź maju widok musi być o wiele lepszy!!!


Image

Image

Image

Po wizycie w muzeum kolejny spacer, tym razem do stacji kolejki linowej Artxanda. Następnie wjazd do góry, a tam lekki zawód – mimo że na dole miasta wydawało się, że pogoda jest dość słoneczna, to jednak widoczność z góry była mocno ograniczona. Krótki spacer na górze, zjazd, a potem obiad przy stacji startowej kolejki.

Image
Murale na trasie Guggenheim - Artxanda

Image
Widok z Artxandy

Nie mieliśmy dokładnego planu co dalej robić, zdecydowaliśmy się zatem pojechać kawałek za Bilbao i zobaczyć o co chodzi z Mostem Biskajskim – w kilku miejscach napisane było że to most o ciekawej konstrukcji, ale dokładnie nie wiedzieliśmy co w nim takiego szczególnego. Okazało się, że był to bardzo dobry pomysł. Sposób działania mostu jest niezwykle rzadki [w klasyfikacji budowlanej jest to tzw. most gondolowy], a w ogóle był to pierwszy tego typu most na świecie. Zniszczony został podczas wojny domowej, potem odbudowany.... więcej info na wikipedii, https://en.wikipedia.org/wiki/Vizcaya_Bridge . Poniżej krótki filmik ukazujący jak działa ten most, choć jeśli ktoś wybiera się do Bilbao, to polecam nie oglądać go i zaskoczyć się na miejscu.



Potem sernik w barze nieopodal – z sympatii dla właścicieli baru nie podam nazwy tegoż przybytku, i przeprawa mostem na drugą stronę rzeki, ze strony Portugalete do Getxo. Można też wjechać na pylon mostu i obejrzeć go [i okolicę] z góry, ale nie zdecydowaliśmy się na to. Później powrót do Bilbao, krótka wizyta w budynku Alhondiga, czyli kiedyś winiarni odrestaurowanej i przemienionej w miejsce szeroko pojętego użytku publicznego [biblioteka, siłownia, bar + parę innych, których nie pamiętam], kilka pintxos w barach na 7 calles i szybki powrót do domu, jako że następnego dnia planowaliśmy wczesną pobudkę i wycieczkę za miasto.

Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy: wyjazd autobusem z Bilbao w stronę Bakio miał mieć miejsce o 9.30, natomiast wcześniej musieliśmy zawieźć nasze bagaże na stację autobusową Termibus, by zostawić je tam w przechowalni bagażu. Na tejże stacji zjedliśmy śniadanie, potem metro na Plaza Moya, a stamtąd już w autobus do Bakio. W Bakio mieliśmy jakieś pół godziny wolnego w oczekiwaniu na busik do głównej atrakcji dnia, czyli Gaztelugatxe. Bakio wydaje się być miejscowością typowo turystyczną, więc, jak można się domyślić, w połowie marca było zupełnie opustoszałe. Kilka fotek na plaży, rozmowa z jednym surferem przymierzającym się do surfowania o tym, jak twardzi są Baskowie że nie boją się wchodzić do lodowatej wody w marcu, krótka rozmowa z panem w kiosku / informacji turystycznej [sympatyczny i rozgadany gość, to on polecił nam odwiedzić miejscowość Mundaka, co też później tego dnia uczyniliśmy] i to tyle wizyty w Bakio.

Image
Plaża w Bakio


Następnie kilka minut w busiku i wysiadka na przystanku Gaztelu Begi, skąd kilkunastominutowy spacer dzielił nas od głównego punktu programu, czyli wysepki Gaztelugatxe i znajdującego się na niej ermitaża.

Co do samego Gazelugatxe to widok, jak i sam spacer są po prostu niesamowite i miejsce jest absolutnym must-see jeśli ktoś jest w tamtej okolicy. Nie będę się w związku z tym rozpisywał, tylko wrzucę kilka fotek [a informacyjnie tylko link: https://en.wikipedia.org/wiki/Gaztelugatxe] .

Image

Image

Image

Image

Image

Image
Tuż koło ermitażu znajduje się mały budynek przeznaczony na schronienie dla wędrowców, także można spokojnie, pod dachem i będąc osłoniętym od wiatru skonsumować przygotowane na podróż słoiki bądź kawior z szampanem. Warto też dodać, że szczęście [podczas całego pobytu] nam sprzyjało – w czasie 3 dni spędzonych w Kraju Basków nie padało ani razu! W dodatku przez większość czasu świeciło słońce. Jak na tamte tereny i połowę marca, jest to prawdopodobnie sytuacja niezbyt częsta. Po jakimś czasie udaliśmy się z powrotem w kierunku przystanku Gaztelu Begi, skąd busik miał nas zawieźć do Bermeo.
Samo Bermeo na pierwszy rzut oka jest ładne i zadbane, ale jak popytać miejscowych bądź pracowników punktu informacji turystycznej ‘co tu można u was ciekawego zobaczyć’, to robią nieco zdziwioną minę i zastanawiają się dłuższą chwilę, zanim udzielą odpowiedzi. W związku z tym z Bermeo zwinęliśmy się szybko – wsiedliśmy w Euskotren i pojechaliśmy w stronę Bilbao.

Image
plakat w tourist info w Bermeo


Ale już za parę kilometrów zatrzymaliśmy się i wysiedliśmy w polecanej nam wcześniej w Bakio miejscowości Mundaka. Miasteczko to faktycznie niewielkie, ale widok rozciągający się z nabrzeża był faktycznie interesujący [dowody poniżej], surferzy dopisali, a obiad w budynku starego kasyna [w knajpie na parterze, nie na piętrze, choć miejscowi polecali raczej właśnie knajpę na piętrze] naprawdę przepyszny.

Image

Po obiedzie powrót na stację EuskoTrenu i powrót do Bilbao. Chciałem jeszcze zatrzymać się na chwilę i zobaczyć miejscowość Guernika, ale moja siostra lubi być na lotnisku z dużym wyprzedzeniem, w związku z czym zbojkotowała ten pomysł. Jakaś kawa na stacji autobusowej, potem autobus na lotnisko i to tyle! Godzinny lot do Barcelony upłynął znacznie szybciej niż podróż pociągiem :mrgreen:

I to już koniec pierwszej części relacji z Kraju Basków. A czemu pierwszej części? Bo już niedługo wybieram się tam ponownie [choć tym razem do innego miasta], więc może i wtedy spłodzę relację. Choć nie obiecuję :mrgreen:

P.S. Jeszcze kilka słów odnośnie komunikacji miejskiej: do poruszania się po Bilbao, jak i okolicach wykorzystywaliśmy kartę Barik. Doładowywujemy ją dowolną kwotą, a później, zbliżając ją do kasowników, wymagana suma jest automatycznie odejmowana ze stanu karty [i sporo mniejsza niż przy kupnie standardowego, jednostkowego biletu, np podstawowy bilet na metro kosztuje 1.50€ a z Barikiem 87 centów]. Kartą Barik można płacić WSZĘDZIE – jedyne miejsce, w którym nie mogliśmy jej użyć to busik Bakio –> Gaztelu Begi / Gaztelu Begi -> Bermeo. Poza tym każdy za kazdy środek transportu opisany w relacji można było Barikiem zapłacić. Może też go używać ilość osób większa niż 1.

P.P.S. Gdyby ktoś chciał poczuć klimat baskijskich pintxos-barów, ale Kraj Basków byłby mu nie po drodze, polecam wizytę na Carrer Blai w Barcelonie – pintxos barów tam pod dostatkiem!

P.P.P.S. Szczegóły dotyczące dojazdu z Bilbao do Gaztelugatxe opisałem tutaj:
http://www.fly4free.pl/forum/gaztelugat ... 43#p734343
_________________
"lepiej nie jechać i nie żałować niż jechać i żałować" - Tony Halik
Image
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 28 Kwi 2016 01:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Lut 2014
Posty: 722
Loty: 74
Kilometry: 126 865
"Puppy" genialny, to mój pieseł jest tzn. west highland white terrier;-) Google pokazuje, że ukwiecony wygląda rewelacyjnie.
PS. Wkurzające jest to klikanie w zdjęcia.
PS2. Raz zdjąłeś czapkę :D
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 28 Kwi 2016 01:50 

LaVarsovienne napisał(a):
PS. Wkurzające jest to klikanie w zdjęcia.
PS2. Raz zdjąłeś czapkę :D

Dokładnie to samo pomyślałem :D
Góra
 PM off  
 
#4 PostWysłany: 07 Kwi 2018 13:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2010
Posty: 212
niebieski
rw30 napisał(a):
P
I to już koniec pierwszej części relacji z Kraju Basków. A czemu pierwszej części? Bo już niedługo wybieram się tam ponownie [choć tym razem do innego miasta], więc może i wtedy spłodzę relację. Choć nie obiecuję :mrgreen:



gdzie można przeczytać drugą część relacji z Kraju Basków?
_________________
Image
http://www.facebook.com/lifetripblog
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 07 Kwi 2018 15:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 Lip 2010
Posty: 2706
srebrny
póki co nigdzie, biorąc pod uwagę że 2 tyg temu wyprowadziłem sie z Hiszpanii, czas oczekiwania na część drugą może się wydłużyć :mrgreen:

[miałem bilety na weekend w San Sebastian parę miesięcy bo wizycie w Bilbao, ale z jakiegoś powodu nie mogłem polecieć]
_________________
"lepiej nie jechać i nie żałować niż jechać i żałować" - Tony Halik
Image
Góra
 Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
 
 
 [ 5 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 5 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group