Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 6 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 31 Paź 2021 09:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
Parcie na Yonaguni mialam straszne od zawsze. Ale jakos nie bylo do tej pory okazji. Bo albo wszystkie miejscowki zawsze byly pelne, albo ja nie mialam wolnego. Hoteli na wyspie nie ma az tak duzo, trzeba rezerwowac z duzym wyprzedzeniem. W koncu przyszla zaraza, turystow ubylo, a na dodatek Yonaguni zaczelo sobie zyczyc negatywnego wyniku testu PCR. I ogloszono w Japonii stan wyjatkowy. W koncu mialam szanse! Niestety, razem ze stanem wyjatkowym zamknelo sie wiele hoteli i guesthouse’ow. Ale udalo mi sie znalezc cos, co bylo otwarte. Zrobilam rezerwacje. Zabukowalam samochod. Bylam gotowa.
Yonaguni!
Kraniec Japonii!

Przygoda!

Przygoda nieomal zakonczylaby sie zanim nawet sie zaczela. A to wszystko z winy ANA. I mojej. Na Yonaguni lata tylko JAL, ale tylko z Naha i Ishigaki. Wiec trzeba najpierw sie tam dostac. Chcialam zrobic sobie wycieczke, najpierw Naha, potem Ishigaki lecac ANA. A dopiero potem Yonaguni.
Załącznik:
fuji1x600.jpg


Ale ja glupia bylam i bilety kupilam przez OTA, a nie bezposrednio na stronie ANA. A to dlatego, ze przez OTA byly o jakies 200 dolarow tansze (wiec cenowo porownywalne z Peach'em). Ale, pech chcial, ze ANA zaczelo odwolywac loty. Niby z powodu zarazy, ale tak, nie oszukujmy sie, zeby nie latac z prawie pustymi samolotami. Wiec przebukowali mnie na inne loty. OTA natomiast powiedzialo mi, ze moje loty zostaly odwolane, a o przebukowaniu ani slowa. I ze moga mi dac ich wlasny OTAowski voucher.
Załącznik:
fuji2x600.jpg


I pewnie na tym by sie skonczylo, ale z ciekawosci zadzwonilam do ANA. I tak ja sobie z ANA gadu-gadu, az w koncu udalo mi sie namowic ich na bezposrednie polaczenia Tokio-Ishigaki. W swietnych godzinach. Bez dodatkowych oplat. I bez kontaktu z OTA. Jej! Przygoda uratowana! Ale niestety, o dwa dni krotsza. Bo cos za cos… I tak cud w ogole, ze byly miejsca w samolocie, bo ten weekend wrzesniowy, to takie mini-wakacje dla calego kraju. Poniedzialek wolny (dzien ku chwale starcow) i czwartek wolny (witamy jesien). Wszyscy moi znajomi, i ich znajomi, i znajomi ich znajomych mieli plany aby wziac wtorek i srode, i piatek wolne. I miec caly tydzien swawoli. I taki tez byl moj plan.
Załącznik:
minna-islandx600.jpg


Jako, ze to wciaz stan wyjatkowy, to autobus z mojej prefektury nie kursowal na lotnisko. Nie pamietam juz dlaczego nie chcialam jechac pociagiem. Jechalabym wlasnym samochodem, ale parking w okolicach Hanedy kosztowalby wiecej niz shinkansen tam i z powrotem. I tu zrobilam nadzwyczajne odkrycie. Ze istnieje cos takiego jak “shared taxi” i ze kurs na lotnisko kosztuje raptem 7500 jenow. Odbiora mnie spod domu. Nazywa sie to Chuo Taxi Airport Direct i jezdza do /z prefektur Gunma, Niigata, Nagano, Tochigi i Yamanashi. 24 godziny na dobe. Nawet jesli tylko jedna osoba chce jechac. Ta jedna osoba w niedziele rano bylam ja. Spalam przez cala droge. Od razu zamowilam kurs powrotny do domu.
Załącznik:
ishigaki-airx600.jpg


Lot do Ishigaki byl na czas, tajfun wlasnie sie skonczyl, pogoda piekna, samolot wypchany do granic mozliwosci. Okolo 1/4 samolotu to cudzoziemcy. Mowiacy po rosyjsku. Jak sie okazalo to jakas grupa mieszkajaca na Hokkaido i nalezaca do tego samego kosciola. Zorganizowali sobie wycieczke grupowa, bo tak bylo taniej.

I tu niestety, musze powiedziec, ze choc oni mieszkajacy na Hokkaido, to mentalnosc mieli bardzo rosyjska. Wniesli na poklad cale torby pelne puszek piwa i pili przez cala droge. Bylo glosno i bardzo nieprzyjemnie. I niestety, jako biala, bylam traktowana przez obsluge jako czesc tej grupy. Jak poszlam to toalety, to stewardesa zrobila wielki show pokazujac mi jak sie spuszcza wode. Serio, zanim pozwolila mi wejsc i sie wysikac, to otworzyla drzwi na cala szerokosc i glosno i wyraznie tlumaczyla, ze w Japonii spuszcza sie wode w kiblu. I pokazala mi jak sie to robi. Poprosilam ja, zeby zademonstrowala jeszcze raz, a ja to sfilmuje i wstawie na TikToka. Japonczycy siedzacy obok toalety parskneli smiechem. Po tym incydencie nie dostalam nawet “do widzenia” jak wychodzilam z samolotu.
Załącznik:
airport-busx800.jpg


Na lotnisku mialam zabukowany test PCR, bo… no wlasnie. Potrzebowalam go na dalsza podroz. Cena 5000 jenow. Wynik wedlug strony internetowej mial byc nastepnego dnia. Wedlug pani zabierajacej probowke ze slina, za dwa dni. Na maila.
Ale zaraz po wyjsciu ze strefy bagazowej zostalam “losowo” wyselekcjowana na… test PCR. Oprocz mnie, “losowo” wyselekcjowana zostala polowa rosyjskiej grupy z Hokkaido. Taki zupelnie przypadkowy zbieg okolicznosci, ze jedynie nie-Japonczycy zostali “losowo” wybrani. I tak to musialam pluc do probowki dwa razy pod rzad. Troche czasu mi to zajelo, bo mi sliny zabraklo. Dokladnie w tym samym punkcie testowym. Jeden test platny, a drugi darmowy.
Załącznik:
bus-schedulex600.jpg

(Rozklad jazdy z miasta na lotnisko.)

Do miasta w koncu udalo mi sie dojechac autobusem. Numer 4 i numer 10. Numeru 10 lepiej unikac, bo jedzie dluzej, zatrzymuje sie przy hotelu ANA Intercontinental. Oba jada z tego samego przystanku. Bilet w jedna strone to 540 jenow. Kiedy jechalam autobusem dzwoni telefon. To pan z wyspy Kuroshima, gdzie mialam zabukowany snorkeling na dzien nastepny. Mowie panu, ze jestem w autobusie, zadzownie do niego jak dotre do hotelu.
Załącznik:
Ishigaki-city-airport-busx800.jpg


W hotelu w koncu okazalo sie dlaczego moj pokoj byl taki tani. Bo byl na czwartym pietrze. Choc oni nazywali to 14-tym pietrem. Po japonsku numer cztery i slowo “smierc” brzmia tak samo, wiec przesadni Japonczycy nie chca miec z numerem cztery nic wspolnego. Mnie tam wszystko jedno. Hotel byl ten sam co poprzednim razem, nazywa sie Vessel i lubie go, bo ma swietnie wyposazona pralnie samoobslugowa na szostym pietrze, czynna cala dobe.
Załącznik:
ishigaki-mascotx600.jpg

Oficjalna maskotka Ishigaki

Załącznik:
ishigaki-city2x600.jpg


Zgodnie z obietnica dzwonie do pana z wyspy Kuroshima, z Fushima Marine Service. Pan sie mnie pyta czy jestem gaijinka (cudzoziemka). Ja mowie, ze tak, jestem. Pan na to, ze niestety musi odwolac moja snorkelingowa rezerwacje na jutro. Byl szczery az do bolu, ze skoro jestem gaijinka, to Japonczycy w grupie sie przestrasza, beda narzekac i wstawia mu zle recenzje w internetach. Bo w czasach zarazy Japonczycy bardzo boja sie cudzoziemcow. Wkurzylam sie strasznie, bo to juz godzina 17-ta i co ja teraz zrobie na dzien jutrzejszy? Pan na to, ze jak jest nas dwoch gaijinow, to moze nam zrobic grupe na popoludnie. Ja jestem jedna, a na popoludnie to juz mam plany. Pan sie rozlaczyl i tyle go widzialam, a raczej slyszalam.
Załącznik:
ishigaki-streetx800.jpg


Na dzien pojutrzejszy mialam juz zarezerwowany pakiet promowo-rowerowy na wyspe Hateruma przez Anei Kanko (firme promowa). Moze tak Anei ma cos do zaoferowania na jutro? Za pozno, zeby robic rezerwacje przez internet, wiec popedzilam do terminalu promowego do okienka Anei.

Załącznik:
ishigaki-portx800.jpg


Załącznik:
southern-cross-bridgex600.jpg


A tam, bardzo mily pan i rownie mila pani mowia mi, ze na snorkeling to juz za pozno, na zlowie tez juz za pozno. W zasadzie na wszystko co wymaga organizacji przez osoby trzecie – za pozno. Pytam sie wiec o wynajecie roweru i sama sobie ta cholerna Kuroshime objade. Mowia mi, ze zadzwonia, dowiedza sie i ze sie ze mna skontaktuja.
Załącznik:
artificial-islandx800.jpg


Załącznik:
boring-palm-treex600.jpg


Ja poszlam sobie na wczesno-wieczorny spacer (wszystko wszedzie bylo pozamykane), a jakies 20 minut pozniej faktycznie dzwoni telefon. Ze rower elektryczny jest dla mnie zabukowany na Kuroshimie. I ze prosze sie stawic przy okienku w terminalu promowym jutro o 7:30 rano i zaplacic 3700 jenow za bilet w obie strony i rower (ze znizka internetowa byloby 3330, ale rezerwacja przez internet musi byc dwa dni przed), plus extra 1000 jenow doplaty za wersje elektryczna. I tak to sie wypozycza rowery w czasie stanu wyjatkowego, kiedy oficjalnie wypozyczalnie sa niby zamkniete.
Załącznik:
ishigaki-street2x800.jpg


Załącznik:
east-china-sea-hotelx800.jpg


Kupilam jakas kanapke na obiado-kolacje, proszek do prania, zapasy coli zero i wrocilam spacerem do hotelu.
Usnelam ogladajac “Zaginiona dziewczyne” w telefonie.

Snila mi sie zemsta na panu z Fushima Marine Service.
I koty. Ale mnie sie zawsze snia koty.
Załącznik:
cats-of-ishigakix600.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 02 Gru 2021 10:18 

Rejestracja: 05 Lis 2014
Posty: 0
Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy ;)
Góra
 Relacje PM off
mayka lubi ten post.
mayka uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 21 Wrz 2022 07:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
Jezdem. Jezdem.


Prawie roczna przerwa, bo im dluzej Japonia byla zamknieta, w tym wiekszy marazm wpadalam. Ze niby po co pisac relacje, skoro i tak nikt nie da rady tu przyjechac. Ale teraz byc moze rychle otwarcie granic juz swita na horyzoncie, i ten fakt samopoczucie mi poprawia. I doszlam do wniosku, ze moze warto by bylo ta relacje kontynuowac. Tym bardziej, ze od tamtego czasu bylam juz na Yonaguni drugi raz i odwiedzilam juz wszystkie zamieszkane wyspy archipelagu Yaeyama. W kwietniu byl tez bonusik w postaci wypadu na wyspe Kumejima. A w nadchodzaca niedziele bedzie Miyakojima i Tarama.
No coz, jedni kolekcjonuja magnesy na lodowke, ja kolekcjonuje wyspy Okinawy. Ale magnesami, a szczegolnie tymi z wysp, tez nie pogardze.

Załącznik:
okinawa-magnetsx600.jpg


Jak sie plynie promem z Ishigaki, to Kohama jest w prawo, a Kuroshima na lewo. Rejs trwa jakies 35 minut. 1340 jenow w jedna strone, lub od razu powrotny za 2570 jenow. Ponoc ludzie nazywaja Kuroshime, wyspa serca (heart island), bo niby jak sie zmruzy oczy i popatrzy pod katem, jednoczesnie w tym samym czasie zezujac, to jest ona w ksztalcie serca. Ale tylko z lotu ptaka, rzecz jasna.

Załącznik:
kuroshima-map-ferry-terminalx600.jpg


Oprocz tego, Kuroshima slynie z krow.

Załącznik:
kuroshima-cow1x800.jpg


I tak tez pachnie. A raczej smierdzi. Lajnem, obornikiem, krowia kupa, czy jak to sie tam nazywa. Nie ma co zatykac nosa, bo ta won jest wszedzie. Lepiej od razu na samym poczatku brac gleboki oddech, zeby sie przyzwyczaic. I po kilku minutach juz jest po krzyku. Krowi smrod przestaje przeszkadzac. Nie wiem jak ludzie tam zyja. Jak mi powiedzieli, to rzeczywiscie tylko kwestia przyzwyczajenia. A fakt, ze i ciuchy, i wlosy, i wszystko inne przesiaka ta wonia? Jak wszyscy smierdza, to nie ma problemu!

Załącznik:
heartland-cowx600.jpg


A w liczbach wyglada to tak, ze na wyspie (dane z wrzesnia 2021 roku) jest 2739 krow i 235 stalych mieszkancow. Na innych wyspach podstawa gospodarki jest trzcina cukrowa. Na Kuroshimie - krowy.

Załącznik:
stuffed cowsx800.jpg


Kuroshima slynie tez z krowiego festiwalu, ktory odbywa sie pod koniec lutego. Mozna nawet wygrac sobie krowe na loterii. I ponoc z calej Japonii przyjezdzaja na ten festiwal, tylko i wylacznie po to, zeby w tej loterii wziac udzial. Osobiscie wolalabym wygrac koze, ale co kto lubi, no nie?

Załącznik:
iko-pier-rest-cow-seatx600.jpg


O dziwo, prom byl zapakowany do granic. Nie wiem dlaczego, bo to niby stan wyjatkowy, hoteli na Kuroshimie jako takich nie ma, wszystko niby oficjalnie pozamykane. Ale stateczek wypchany. Po drodze na Kuroshime plynie sie naokolo Taketomi, oprocz tego innych widokow nie ma.

Załącznik:
ferryx800.jpg


Jak tylko zeszlismy na lad, to ludzie sie rozpierzchli po katach, wlezli w jakies zakamarki i znikneli. Ale zaraz za rogiem juz bylo jasne, gdzie sie wszyscy podziali. Stali w kolejce do wypozyczalni rowerow. Kazdy trzymal w reku swistek rezerwacyjny z Anei Kanko (firmy promowej) i po szybkich formalnosciach wsiadal na rowerek i znikal. Spora grupa osob zostala rowniez odebrana przez faceta czekajacego na przystani ze znakiem “Marine Service Fushima”. Rozwazalam przez chwile czy by go nie popchnac do wody, ale to pewnie skonczyloby sie interwencja policji. A ja mialam juz plany na popoludnie. Zemsta na Marine Service Fushima bedzie musiala poczekac do przyszlego sezonu. Zamiast tego poszlam wiec odebrac moj rower.

Załącznik:
electric-bikex600.jpg


Załącznik:
road-to-villagex800.jpg


Okazalo sie, ze rower elektryczny nie mial koszyka, ja nie mialam ze soba plecaka, tylko torbe. No co robic? Przerzucilam torbe przez ramie i tez odjechalam. Mapki mi nie dali, twierdzac, ze nie mieli. No coz, trzeba bylo odpalic google. Ja z jedna tylko reka na kierownicy nie potrafie jezdzic. Szczesliwa nie bylam. Zatrzymalam sie przy plocie, za plotem krowy, i stalam tam gapiac sie w telefon az nauczylam sie rozkladu ulic na calej wyspie. Na szczecie wyspa jest w miare mala, jakies 13 km w obwodzie, inaczej chyba stalabym przy tych krowach az do teraz.

Załącznik:
kuroshima-cow2x800.jpg


Popedalowalam wiec do wnetrza wyspy wdychajac przy tym aromat krowich odchodow.

Załącznik:
es-jhs-kuroshimax800.jpg


Pierwszy przystanek, zaraz przy szkole (laczona szkola podstawowo-srednia, 12 uczniow w podstawowce, 8 w gimnazjum, 16 nauczycieli total, dane z zeszlego roku) to szumnie nazwana wieza obserwacyjna.

Załącznik:
view-tower2x800.jpg


W chwili obecnej najwyzszy punkt na wyspie. Ze szczytu mozna podziwiac okoliczne pola i pasace sie na nich krowy. Przy wiezy jest rowniez laweczka pod daszkiem, gdzie mozna sobie usiasc i zjesc cos, jesli komus krowie muchy nie sa straszne. Mnie sa straszne, ale bylam przygotowana. Mialam ze soba spray ochronny. Mialam tez poltora litrowa butle wody, ktora robila sie coraz ciezsza. Trzeba bylo troche tego wypic. Niestety po wypiciu potrzeba bylo toalety, a o te na wyspie jest trudno. Nawet oficjalna strona turystyczna o tym przypomina. Panowie latwo sobie poradza. Paniom juz tak przyjemnie nie bedzie. A dlaczego wiozlam ze soba picie i jedzenie? Ano dlatego, ze podczas stanu wyjatkowego absolutnie wszystko na wyspie bylo zamkniete.

Załącznik:
view-tower1x800.jpg


Załącznik:
kuroshima-view1x800.jpg


Załącznik:
kuroshima-view3x800.jpg


Załącznik:
pasture-no-cowsx800.jpg


Kiedy zmeczylam sie odganianiem much i podziwianiem pastwisk, przypomnialo mi sie, ze wujek google polecal wizyte na Iko Molo (Iko Pier). To kamienne molo obecnie jest celem YouTubersow i instagramowych influencerow. Jakies dziesiec minut jazdy rowerem od wiezy obserwacyjnej. Pewnie daloby sie szybciej, ale ja nie mialam wprawy w unikaniu krowich plackow na drodze.

Załącznik:
iko-pier-viewx800.jpg


Załącznik:
iko-pier-youtubersx800.jpg


Załącznik:
iko-pier-backx800.jpg


Załącznik:
iko-pier-restx600.jpg


Molo jak molo, najlepiej wyglada podczas przyplywu. Na molo juz byla para Youtubersow, ktorzy wkurzyli sie strasznie jak sie pojawilam.
Youtubersi byli, ale toalety juz nie. Byly za to krzaki. No coz, jak sie nie ma co sie lubi, to sie idzie w krzaki.

Kolejnym punktem mialy byc jakies widowiskowe skaly droga na prawo od mola. Ale droga skonczyla sie na wjezdzie do hodowli bydla, a zeby dotrzec do wybrzeza, to google polecal przedzierac sie przez pastwisko. Oczami duszy juz widzialam siebie zasuwajaca na rowerku na przelaj pastwiska uciekajac przed bykiem. Odpuscilam sobie.

Załącznik:
cows-farmx600.jpg


Załącznik:
cows-barnx600.jpg


Zamiast tego pamietalam, ze gdzies w poblizu miala byc latarania morska. Ale pomylilam zjazdy z glownej drogi i wyladowalam przy spalarni smieci. Dziadzio stroz bardzo sie zdenerowal jak mnie zobaczyl.

Załącznik:
kuroshima-lighthousex800.jpg


Latarnia okazala sie mala i brzydka i nie mozna bylo do niej wejsc. Google twierdzil, ze byla tam tez plaza, ale ja widzialam tylko skaly i malutki skrawek piasku. Odpuscilam sobie.

Załącznik:
beach-near-lighthouse2x800.jpg


Załącznik:
view-near-lighthousex800.jpg


Porzadna plaza miala sie znajdowac juz niedaleko, kilometr z hakiem dalej. Plaza Nakamoto jest ponoc slynna ze snorkelingu, ale mozna tam plywac tylko jakies 2 godziny przed i po odplywie. Przed pandemia podawali czasy przyplywow i odplywow na wyspiarskiej stronie fejsbukowej, ale przestali podczas pandemii. Przed pandemia byl tam rowniez punkt wypozyczenia rowerow, kapokow i sprzetu do snorkelingu. Wszystko pozamykane na glucho.
Na tej plazy znalazlam niemal cala ekipe z mojego promu. Narzekali na silny prad i brak ryb do ogladania. Kilka osob wspomnialo rowniez o tym, ze wiele koralowcow bylo bialych.

Załącznik:
nakamoto-coast-signx800.jpg


Załącznik:
nakamoto-beach2x800.jpg


Załącznik:
nakamoto-beach1x800.jpg


Ryb moze nie bylo, ale byly toalety!!! I automat z napojami. Coke Zero tez mieli!!! Odsapnelam troche i pojechalam w strone wioski. W tej czesci wyspy znajduje sie garstka pensjonatow i innych miejsc do spania.

Załącznik:
kuroshima-street3x800.jpg


Załącznik:
kuroshima-street2x800.jpg


Załącznik:
black-catx600.jpg


Wiekszosc z nich byla zamknieta na glucho. Bo pandemia i stan wyjatkowy. Kuroshima to taka wyspa, ktora wiekszosc ludzi odwiedza w ciagu jednego dnia. A ci, ktorzy zostaja na dluzej sa nurkarskimi twardzielami, albo interesuja sie zlowiami. Bo tak sie sklada, ze Kuroshima to jedyna wyspa w Japonii, gdzie trzy odmiany zlowi skladaja jaja: karetta, zolwie szylkretowe, i zolwie zielone.

Załącznik:
kuroshima-ticketx600.jpg


Załącznik:
sea-turtle-research-stationx800.jpg


Kuroshima Research Center to placowka obecnie pod nadzorem pozarzadowej organizacji Sea Turtle Association of Japan, i mozna ja odwiedzic i poogladac sobie jak pomagaja zolwiom w procesie rozmnazania. Przed pandemia organizowali tez wolontariaty z zolwiami, snorkelingi, wycieczki zorganizowane naokolo zolwi, itp itd.

Po drodze do tej placowki zatrzymalam sie przy puzumari - starej wiezy obserwacyjnej zbudowanej z koralowcow.

Załącznik:
puzumari-ruinsx800.jpg


Załącznik:
puzumari2x540.jpg


Technicznie podczas stanu wyjatkowego placowka byla zamknieta dla odwiedzajacych, ale jak widzialam kogos kto wychodzil z budynku, drzwi byly otwarte na osciez, wiec weszlam do srodka. Jakies dziewcze siedzialo przy wejsciu i bardzo sie moim widokiem wystraszylo. Pobieglo po porade do menedzerstwa. Menedzerstwo przyszlo, powiedzialo, ze mam zaplacic 500 jenow i pozwolilo mi odwiedzic czesc placowki.

Załącznik:
coralsx800.jpg


Załącznik:
fish2x800.jpg


Załącznik:
fish1x600.jpg


Załącznik:
turtle-eggsx800.jpg


Załącznik:
ughx600.jpg


Mieli zolwie i inne stworzenia morskie. Fajnie. Ale jeszcze fajniejsze bylo to, ze mieli toalety. Czyste. I wode i mydlo do umycia rak. Pelna kultura. Taka bylam zadowolna, ze nawet nie przeszkadzalo mi, ze nie moglam zobaczyc czesci z akwarium z rekinami. Pani menedzer poprosila mnie, zebym koniecznie wpisala sie do ksiegi gosci w moim ojczystym jezyku. I zapisala gdzies, ze ja z Polski. Byla z tego faktu bardzo dumna i wyraznie jej ulzylo, kiedy powiedzialam jej, ze mieszkam w Japonii. Bo martwila sie, ze bylam turystka z “wirusowej” Europy. Az sie zdziwilam, ze nie wiedziala, ze Japonia byla zamknieta dla turystow. Ale tak to jest. Dla wiekszosci Japonczykow, blada twarz rowna sie turysta.

Załącznik:
kuroshima-view5x800.jpg


Załącznik:
kuroshima-roadx800.jpg


Ta ogolna atmosfera Kuroshimy zaczela mi doskwierac. Choc pani w Kuroshima Research Center byla mila, to jednak jasno i wyraznie do mnie dotarlo, ze tamtejsi nie byli bardzo przyjaznie nastawieni do nie-japonskich twarzy. Jak oddawalam rower, to pan z wypozyczalni staral sie to jakos uprzejmie wytlumaczyc. Nie bardzo mu to wychodzilo. Ale mial mniej wiecej to na mysli: “dla lokalnych obca twarz jest jednoznaczna z Amerykanami z baz wojskowych na Okinawie. A tych sie nie lubi. Szczegolnie podczas pandemii, bo to wlasnie oni tak pogorszyli sytuacje covidowa na Okinawie. Nie nosza masek (ja mialam maseczke na twarzy przez caly czas), nie potrafia sie zachowac, mysla, ze wszystko sie im nalezy.”
I w koncu walna z grubej rury: “Okinawa byla przeciez kolonia amerykanska, starsi ludzie wciaz pamietaja tamte czasy, taka historia bardzo boli.”

(Dla tych co nie wiedza, od 1945 do 1972 Okinawa byla de-facto terytorium amerykanskim, a w tej chwili stacjonuje tam okolo 26tys zolnierzy amerykanskich, plus ich rodziny, plus cywilni pracownicy baz wojskowych. Nie podlegaja oni japonskiej imigracji, nie maja japonskich wiz, sa na specjalnym statusie militarnym, i lokalne prawa ich nie obowiazuja.)

Wiec tak, nie ma co ukrywac, stosunki amerykansko-okinawskie sa dosyc napiete, pandemia tylko to napiecie podkrecila. Bardzo niefajnie, delikatnie mowiac.

Załącznik:
kuroshima-view4x800.jpg


Załącznik:
kuroshima-village1x800.jpg


Załącznik:
new-toriix600.jpg


Załącznik:
kuroshima-view2x800.jpg


A tak na marginesie, jak mialam przesiadka w Naha, to na lotnisku akurat byla grupa zolnierzy amerykanskich, nie wiem czy przylatujacych, czy wylatujacych. I jeden z nich mnie zaczepil, dziekujac mi za wsparcie, i ze jeszcze wygramy. Nie mialam pojecia o co mu chodzi. Dopiero po chwili do mnie dotarlo, ze mialam na glowie czerwonawa czapke z daszkiem marki Montbell (goretex i w ogole) i on myslal, ze to trumpowa MAGA czapka. Od tamtej pory juz jej nie nosze, kupilam zielona. Tak bezpieczniej.

No dobra, ale wracamy na Kuroshime. Po wizycie w centrum badan nad zolwiami zostal mi tylko jeden punkt na mapie do odwiedzenia. Plaza po drodze do portu. Nazywa sie Nishihama, czyli Zachodnia Plaza i o matko, co za raj. Przepiekna.

Załącznik:
nishihama6x800.jpg


Załącznik:
iriomote-from-kuroshimax800.jpg


Załącznik:
nishihama3x800.jpg


Załącznik:
nishihama-turtle-rockx800.jpg


Ale niestety nie mozna tam plywac. Powody sa dwa. Jest to rejon zolwich jaj i silnych pradow. Ale siadlam tam sobie, zjadlam pognieciona kulke ryzowa z nadzieniem z tunczyka z majonezem i napawalam sie widokiem. Do wody wlazlam, ale tylko do kolan. Zeby potem nie bylo, ze jak cudzoziemka to oczywiscie nie potrafi sie dostosowac do lokalnych przepisow. Wiec sie dostosowalam.

Załącznik:
nishihama5x800.jpg


Załącznik:
nishihama4x800.jpg


Załącznik:
nishihama2x800.jpg


Załącznik:
nishihama1x800.jpg


Potem juz tylko na przystan i czekanie na prom. W promowej poczekalni maja maly sklepik z lokalnymi wyrobami. Kupilam lokalne okinawskie paczki i recznik z krowami. I butelke wody. Paczki byly suche i ciezko sie je jadlo. Nie ma koszy na smieci, wszystko trzeba zabrac ze soba z powrotem na Ishigaki.

Załącznik:
cow-towelx600.jpg


Popoludniowy prom byl zapchany tubylcami plynacymi na zakupy na glowna wyspe.
Powiem szczerze, ze odetchnelam z ulga, kiedy doplynelismy do Ishigaki.

O, i jak oddawalam rower, to po naszej rozmowie pan z wypozyczalni zrobil mi kopie mapki wyspy. Okazalo sie, ze mial i rano, tylko mi nie dal, bo myslal, ze ja Amerykanka.

Załącznik:
rental-cycle-mapx800.jpg


A po poludniu Andy, Niemiec, ktory prowadzi Ishigaki Blue Space, zabral mnie na snorkeling. Jak zawsze, bylo fajnie.

Załącznik:
sea-snakex600.jpg



A nastepnego dnia w planach byla Hateruma.
I tu cala historia zmienia sie na lepsze. Duzo lepsze...

stay tuned...


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#4 PostWysłany: 23 Wrz 2022 15:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 Maj 2014
Posty: 124
Loty: 66
Kilometry: 189 466
Relacja-rewelacja! Czekam na ciąg dalszy! (oby nie w rocznych odstępach) ;) :D
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
2catstrooper lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 23 Wrz 2022 23:21 

Rejestracja: 02 Kwi 2014
Posty: 19
Bardzo fajna relacja z poczuciem humoru. Czekam na ciąg dalszy.
Góra
 Relacje PM off
2catstrooper lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 10 Paź 2022 14:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 Sie 2019
Posty: 359
srebrny
Hateruma. Moja milosc. Druga zaraz po Yonaguni...
Rejs promem byl bezproblemowy. Pogoda piekna. Cos tam skrzeczyli w wiadomosciach o tajfunie, ale niebo bylo niebiesciutkie i wiaterek taki ledwo ledwo.

Załącznik:
anei-kankou-ferry1x800.jpg


Z Ishigaki do Haterumy jest kawal drogi. W zaleznosci od trasy, okolo 80 minut, albo wiecej. W zaleznosci od rozkladu (ktory ma to do siebie, ze sie zmienia, warto sprawdzac strone przewoznika), prom albo poplynie prosto na wyspe, albo zatrzyma sie najpierw na Iriomote.

Załącznik:
hateruma-mapx800.jpg


Jak system działał, juz sie nauczylam na Kuroshimie. Wiec prosto z promu pognalam za gromadka ludzi do wypozyczalni samochodowo-rowerowej. Jedynnej czynnej. A w zasadzie, to oficjalnie nieczynnej, bo stan wyjatkowy i takie tam (rok 2021).
Podalam moj swistek od firmy promowej i dostalam rower. Elektryczny. Tym razem z ogromnym koszykiem. Super.
Nie dostalam mapki. Mniej super. Ale spojrzalam na prawo i lewo i mapki nikt nie dostal. Okej, nadal super.

Załącznik:
nishihama6x800.jpg


Hateruma jest za duza, zeby na pamiec nauczyc sie calego rozkladu ulic, wiec skupilam sie na pierwszym punkcie programu - plazy Nishihama, czyli Zachodniej Plazy. Tak, taka sama nazwa jak na Kuroshimie. Nie wysilali sie zbytnio z tymi nazwami w tym archipelagu.

Załącznik:
nishihama-road1x800.jpg

Załącznik:
hateruma-stickerx800.jpg


Z przystani jest tam raptem jakie 700 metrow. Mozna by z buta tak na upartego, jesli nie chce sie odwiedzic innych miejsc na wyspie. I widzialam sporo osob, ktore tak wlasnie robily. Ale potem dowiedzialam sie dlaczego tak robily - o tym za chwile.

Załącznik:
nishihama2x800.jpg


A jak tam ta plaza? Piekna. W rankingach najpiekniejszych plaz w Japonii zawsze plasuje sie w scislej czolowce. Wiem, wiem, takie rankingi mozna sobie czesto o kant czterech liter obic, ale tym razem nie klamaly. Jedyny mankament, i to dosyc powazny jesli jedzie sie z dziecmi, to fakt, ze woda od razu robi sie gleboka. Plusem dla innych jest to, ze na plazy po prostu nie ma rodzin z dziecmi.
W zeszlym roku staly tam platne schowki na rzeczy, w tym roku zauwazylam, ze zniknely. Jest cos w rodzaju prysznica - szlauch zamocowany do kranu, sa toalety (czasem nawet z papierem toaletowym, ta plaza to jedno z nielicznych miejsc w Japonii, gdzie papieru toaletowego czasami nie ma). Jest tez budka, gdzie mozna wypozyczyc sprzet do snorkelingu, itp, itd.

Załącznik:
nishihama4x800.jpg


W guesthousie z widokiem na plaze jest tez cafe, ale nie wiem kiedy jest otwarta, bo i w zeszlym roku, i w tym byla zamknieta.
Dobra, zaparkowalam rower. Jak na wszystkich innych wyspach Yaeyamy oprocz Ishigaki, rower nie mial zamykadla. Rowery maja naklejki z numerami, i trzeba zapamietac nasz numer. I potem szukac roweru z odpowiednim numerem.

Załącznik:
nishihama1x800.jpg


Poszlam na plaze, posiedzialam chwilke, zrobilam pare zdjec, pospacerowalam w te i we te i sprawdzilam droge do drugiego punktu, ktory mnie interesowal.
Wracam na parking, a tam mojego roweru nie ma. No kurzasz twarz. Sprawdzam jeszcze raz i nie ma. Dzwonie do wypozyczalni, tlumacze dziadziowi co sie stalo. Przyjechal do mnie z innym rowerem. Mowil, ze mam sie nie martwic, ze pewnie, ktos przez pomylke zabral. Taaaa...
Tak bylo w zeszlym roku.

Załącznik:
butterfliesx800.jpg


W tym roku bylam na plazy znacznie dluzej, snorkowalam (nie bylo interesujaco, prad byl dosc silny tez), wrocilam na parking, i znowu nie bylo mojego roweru. Wkurzylam sie strasznie. Nikt nie odbieral telefonu w wypozyczalni, ani w hotelu, do ktorego wypozyczalnia nalezy (hotel Oceans, tak przy okazji, wyglada bardzo fajnie, chyba sie tam zatrzymam nastepnym razem). Wiec poszukalam innego roweru z naklejka Oceans, “pozyczylam” go sobie i pojechalam do tego hotelu sie awanturowac. Ten rower, ktory "ukradlam" byl rozklekotany i bateria tylko na 20%.
Pani w hotelu od razu wykumala co sie stalo. Powiedziala, ze ktos przez pomylke pewnie wzial moj rower i dala mi nowy. Powiedziala, ze mam sie nie martwic, bo kazdy rower ma airtags, sprawdzila nawet, jezdzil sobie po wyspie. Zapytalam sie czy nie moze baterii zdalnie wylaczyc, czy cos. Spojrzala na mnie dziwnie i powiedziala, ze to rower, a nie Tesla.

No nie wiem, dwa razy pod rzad to samo i ta sama wymowka? Potem w sklepiku na wyspie spotkalam babki, ktore tam byly przez kilka dni i one w koncu wytlumaczyly co i jak. Ich rowery rowniez zniknely z tej plazy. A dlaczego?

Ano dlatego, ze wypozyczenie roweru elektrycznego tanie nie jest, 2200 jenow na dzien i trzeba miec rezerwacje. Wiec cwaniacy bez rezerwacji ida prosto z promu z buta na plaze i potem lapia rower z tlumu na parkingu i gotowe. Przed pandemia lokalesi obwiniali za to zagranicznych turystow. W zeszlym roku zagranicznych turystow nie bylo, a znikajace rowery byly nagminne. A to dlatego, ze oficjalnie, podczas stanu wyjatkowego, wypozyczalnie nie byly otwarte, a ludzie, ktorzy nie wykupili pakietu wycieczki nie mieli jak sie poruszac po wyspie. Wiec z buta na plaze, i po klopocie. W tym roku rowery podwedzaly raczej leniwe typy, ktore przyplynely na wyspe porannym promem bez uprzedniego zaklepania srodka transportu.
I to tyle w temacie uczciwych i przestrzegajacych prawa Japonczykow.

Załącznik:
another-beachx800.jpg


Po Nishihama pojechalam dalej wzdluz wybrzeza. Plaza za plaza, wszystkie piekne. Oficjalnie plywac tam nie mozna, ale widzialam ludzi w wodzie. Ale na wlasne ryzyko, bo prad jest naprawde silny. Do tego stopnia silny, ze na plazy Nishihama sa tablice, ze oficjalnie wolno plywac tylko w kamizelce ratunkowej. Bo ratownikow nie ma.

Załącznik:
another-beach3x800.jpg

Jesli planuje sie jechac naokolo wyspy, to najlepiej wlasnie zaczac od plazy Nishihama, i potem kierowac sie na poludnie mniej wiecej wzdluz wybrzeza. Trasa szczegolnie wazna jesli chce sie poplywac w oceanie, a nie wzielo sie ze soba ciuchow na przebranie. Wtedy, nawet jak sie jezdzi na rowerze w mokrych, to do ostatniego promu beda juz suche. Bo w mokrych na prom nie wpuszcza. I warto tego przestrzegac, szczegolnie jesli chce sie wracac ostatnim promem, bo panowie promowi sa nieublagani i nie ma zmiluj.

Załącznik:
another-beach2x800.jpg

Załącznik:
pei-beach2x800.jpg

Załącznik:
pei-beachx800.jpg


A dlaczego warto kierowac sie na poludnie? Ano dlatego, bo poludnie to najwieksza atrakcja turystyczna calej wyspy. Na Haterumie znajduje sie najbardziej poludniowy punkt w calym kraju, jesli bierzemy pod uwage zamieszkale wyspy. Bo oficjalny najbardziej poludniowy punkt to jakies tam bezludne skaly, ktorym blizej do Guamu i Palau niz Japonii. Ale jesli chodzi o zamieszkale wyspy, to Hateruma ma zaszczyt bycia ta najbardziej poludniowa.

Załącznik:
south-spot-obelisk2x800.jpg

Załącznik:
souther-spot-cloudsx800.jpg


Wiec jesli jest sie w archipelagu Yaeyama, to mozna od razu zaliczyc dwa najbardziej ekstremalne punkty Japonii - poludniowy na Haterumie, i zachodni na Yonaguni.

Załącznik:
south-spot-markerx800.jpg

Załącznik:
south-point1x800 copy.jpg

Załącznik:
south-point-flagx800.jpg

Załącznik:
flag-coinsx800.jpg


W najbardziej poludniowym miejscu stoi glaz z napisem “najbardziej poludniowe miejsce w Japonii” i jesli podejdzie sie do krawedzi klifow, sa tam ladne widoki. Jest tez miejsce pod dachem, gdzie mozna sobie usiasc i odsapnac. Nie ma toalet.
Załącznik:
south-point-cliffx800.jpg

Załącznik:
south-point-cliffx800 copy.jpg

Załącznik:
south-green-pointx800.jpg


Toalety sa kawalek dalej przy wiezy obserwacyjnej. Wieza obserwacyjna jest zamknieta i nikt nie wie, kiedy znowu ja otworza. Po trzech latach zamkniecia wymaga remontu, a funduszy na to nie ma. W toalecie ostroznie, bo na tylach budki pod winklem dachowym wisi ogromne gniazdo os. Powiedzmy tyle, spadalam stamtad w podskokach, a moj rower jechal z predkoscia, ktora wedlug producenta, powinna byc niemozliwa.
Załącznik:
hateruma-observation-towerx800.jpg

Nocami, kiedy niebo jest bezchmurne, ludzie koczuja nieopodal tej wiezy, zeby zobaczyc Krzyz Poludnia. Jest to jedyne miejsce w Japonii, gdzie mozna ta gwiazde zaobserwowac.

Załącznik:
view-tower-distancex800.jpg

Załącznik:
cliffs-southx800.jpg

Załącznik:
cliffs-south2x800.jpg

Załącznik:
cliffs-entrance2x800.jpg


Od wiezy jest juz sie blisko dawnego lotniska. Kiedys latal tam Ryukyu Air Commuter (czyli JAL), teraz to oficjalnie lotnisko wojskowe, ale uzywane jedynie jako baza helikopterow ratunkowych i tego typu dzialan. Kilka razy do roku odbywaja sie tam tez cwiczenia wojskowe, bo tak jak i Yonaguni, Hateruma ma bardzo strategiczne polozenie.

Załącznik:
hateruma-lighthousex800.jpg

Potem jest sie obok latarni morskiej, ktora nie znajduje sie na morzem, ale w glebi wyspy, prawie w samym srodku. Nie da sie na nia wejsc, niestety. Dalej to juz pola trzciny cukrowej i trzciny cukrowej i trzciny cukrowej. Klimat jest na tyle dobry, ze trzcine cukrowa hoduje sie tam przez okragly rok. Wiec w tym samym czasie mozna zobaczyc mlode pola, stare pola i pola juz zebrane.

Załącznik:
sugar-cane-againx800.jpg

Załącznik:
sugarcane2x800.jpg

Załącznik:
hateruma-view-canex800.jpg

Załącznik:
hateruma-field2x800.jpg

Załącznik:
hateruma-field1x800.jpg


I tu taka ciekawostka. Po dlugim, upalnym, wilgotnym lecie, kiedy przyplynie sie na Haterume we wrzesniu, powietrze pachnie tam slodko. Przy pierwszej wizycie tam, myslalam, ze halucynuje z glodu i wyczerpania. Ale druga wizyta potwierdzila, ze to nie urojenie. Powietrze naprawde ma tam slodki zapach.
Załącznik:
hateruma-viewx800.jpg

Załącznik:
village-streetx800.jpg

Załącznik:
hateruma-fieldsx800.jpg


Osada, gdzie mieszkaja tubylcy jest wewnatrz wyspy. Sa tam dwa sklepiki, ktorych godziny otwarcia wywieszone na drzwiach nie pokrywaja sie z rzeczywistoscia. Sa jakies miejsca restauracyjno-podobne, otwarte nie wiem kiedy. Na pewno nie w porze lunczowej.
Sa automaty z napojami, jeden jest na tyle slynny, ze nawet swojego czasu figurowal na google maps jako “sklep”. I jesli widzi sie funkcjonujacy automat, to polecam zaopatrzyc sie w napoje. Bo kolejnej okazji moze nie byc.
Załącznik:
vending-machine2x800.jpg

Załącznik:
vending-machinex800.jpg


Sa rowniez jakies bary, gdzie serwuje sie miejscowy alkohol. Ale kiedy sa otwarte, to chyba wiedza tylko lokalni ludzie. A tak w ogole, to nie wiem po co lokalesi chodza do tych barow, bo prawie kazdy nielegalnie pedzi wlasny trzcino-cukrowy bimber.
Toalet publicznych nie ma (oprocz plazy Nishihama i wiezy obserwacyjnej).

Załącznik:
stone-watch-tower2x800.jpg

Załącznik:
stone-towerx800.jpg


Jest tez szkola, tak samo jak na innych wyspach, laczona podstawowo-gimnazjalna. Fajna sprawa jest, ze jako pamiatke, mozna sobie kupic oficjalna koszulke druzyny sportowej tejze szkoly. Sprzedaje je jeden ze sklepikow, jesli trafi sie, jak akurat jest otwarty. Sklepik z pamiatkami w terminalu promowym tez niby je ma, ale w ograniczonych rozmiarach. Lepiej probowac w wiosce. Ceny sa dokladnie takie same.

Załącznik:
community-shopx800.jpg


Załącznik:
community-shop2x800.jpg

W tym tutaj powyzej sprzedaja upominki. Pani za lada jest rowniez duzo milsza niz w tym pierwszym sklepiku. Oba dzialaja na zasadzie spolecznosciowej. Miejscowa ludnosc placic za przywilej posiadania sklepiku. Oczywiscie lokalny rzad to rowniez dofinansowuje. Sklepy zamawiaja dokladnie takie produkty na jakie mieszkancy skladaja zamowienia. Oprocz tego, lokalne babcie rowniez robia luchowe bento, kulki ryzowe i takie tam, i te sklepiki to sprzedaja. Wiec o ile ma sie szczescie i sklep jest otwarty, to jesli cos kupimy to bezposrednio wspomagamy lokalnych wyspiarzy.

Załącznik:
goatx3x800.jpg

Załącznik:
goats2x800.jpg


Oprocz tego jest na wyspie kilka hotelikow, ale nie jest latwo zrobic rezerwacje, bo miejsca na sezon letni rozchodza sie w ekspresowym tempie. Z reguly mozna rezerwowac dopiero jakies 3 miesiace przed data, ktora sie chce, i przed sezonem to jest jak jakies Hunger Games. W odpowiednim dniu lapie sie telefon i dzwoni z samego rana. Ale najczesciej linia jest juz zajeta, a wolne miejscowki chrapniete przez szybszych.

Dla stalych bywalcow reguly sa inne, ci szczesliwcy moga rezerwowac rok naprzod. Ale dla swiezynek, ten proces to test wytrzymalosci. Poza sezonem reguly sa inne i jest latwiej, ale niestety ja mam wolne, kiedy cala Japonia ma wolne. Wiec konkurencja jest ogromna.

Załącznik:
cliff-roadx800.jpg


Jesli chce sie nurkowac, to guesthouse, gdzie sie spi, pomoze to zorganizowac. Jesli chce sie nurkowac podczas jednodniowki z Ishigaki, to trzeba dzwonic po hotelikach i pytac gdzie bedzie grupa w danym czasie. Moze sie udac. Ale niekoniecznie. Na Haterumie obowiazuje “czas wyspiarski”, ludzie nie oddzwaniaja, olewaja potencjalnych klientow, i generalnie maja wszystko i wszystkich w nosie. Im nie zalezy. Tobie zalezy i to ty masz sie starac, zeby sobie cos zorganizowac. Bardzo niejaponsko.

Załącznik:
anei-kankou-ferry2x800.jpg


Na wyspe plywaja jedynie promy Anei Kanko. Cena w jedna strone to 4070 jenow, lepiej oplaca sie kupic od razu powrotny za 7830 jenow. A najlepiej oplaca sie bukowac Anei Kanko dzieny pakiet prom plus rower za 8500 jenow, ze znizka jesli bukuje sie przez ichna strone internetowa. Wtedy cena jest okolo 7650 jenow (na dzien dzisiejszy). W cenie jest tylko zwykly rower, za elektryczny trzeba doplacic.
Załącznik:
ferry-terminal-haterumax800.jpg


Na trasie Ishigaki-Hateruma sa trzy rejsy dziennie. W teorii. W praktyce moze byc, ze ostatni rejs bedzie odwolany z najrozniejszych przyczyn. Prognoza pogody prognozuje deszcz. Bam. Rejs odwolany. Wiaterek przybiera na sile. Bam. Rejs odwolany. I co wtedy? Robi sie nieciekawie. Jesli ostatni rejs jest odwolany, to przed srodkowym rejsem bedzie zapowiedz przez wsiowe glosniki, ze to ostatnia szansa na dzis, zeby opuscic wyspe. Jesli akurat jest sie w wiosce i slucha sie uwaznie i uda sie zrozumiec, co tam przez ten glosnik jazgocze, to trzeba dzikim pedem walic do przystani. Ja mialam akurat takie szczescie w zeszlym roku. Przygodna babcia nawet mnie zagadala, czy aby na pewno nie powinnam pedzic do przystani. I ciesze sie, ze zagadala, bo ja komunikaty przez glosniki z reguly ignoruje. No bo kto tego slucha, no nie? Ale na Haterumie trzeba. Jesli leci cos z glosnika przez godzina 13-sta, to nawet jak sie niczego nie rozumie, to warto pojechac na przystan, zeby zobaczyc co sie dzieje. Inaczej mozna sie znalezc w malo komfortowej sytuacji. Ja mialam nastepnego dnia lot na Yonaguni, wiec ta przygodna babcia swoim zagadaniem ocalila mi zycie.

Załącznik:
ferry-portx800.jpg


Albo jesli jezdzi sie po wyspie i komunikatu sie nie uslyszy, to wtedy tez, no coz, ma sie problem. Wtedy trzeba placic lokalesowi, zeby nas zabral wlasna motorowka na wyspe Iriomote i stamtad mozna juz promem do Ishigaki wrocic. Ile taka przyjemnosc kosztuje, tego nie wiem. Ale z doswiadczenia na innych wyspach (ahem, ahem… ktos byl glupi, ale sie nie przyznaje) to sa to kwoty rzedu 10,000 jenow wzwyz.
Jesli do Ishigaki nic nas nie goni, albo zaden lokales nie ma ochoty plynac do Iriomote, to trzeba blagac o miejsce do spania w jakims hoteliku. Tego patentu jednak nie polecam, bo jesli pogoda sie nie poprawi, to mozna utknac na Haterumie przez dlugie dni. No i oczywiscie, taka przyjemnosc rowniez sporo kosztuje. Jedynie gotowka jest akceptowana na wyspie.

Co jeszcze mozna robic na Haterumie? Absolutnie nic. Mozna gapic sie na kozy na pastwisku, przedzierac sie przez trzcine cukrowa. Sluchac szumu fal. Wdychac slodkie powietrze. I podziwiac blekit oceanu, ktory to odcien ma nawet oficjalna nazwe - Hateruma Blue.

Załącznik:
nishihama-treex800.jpg


Ja Haterume uwielbiam. Ale ja rowniez uwielbiam ramen z kiszona kapusta i nalesniki z natto. Wiec, tego tam… moja opinia jest bardzo subiektywna. 
Jednak uwazam, ze pomimo kosztow, warto poplynac na jeden dzien, zeby samemu sie przekonac.

Tak wygladalo to na promie, kiedy nagle turysci zorientowali sie, ze to ostatni rejs tego dnia. Cos a'la ewakuacji uchodzcow.
Załącznik:
on-the-ferryx800.jpg


Jak juz doplynelismy do Iriomote, to nagle niebo wygladalo tak. Teraz juz bylo jasne, dlaczego pozniejszy rejs zostal odwolany.
Załącznik:
iriomote-cloudsx800.jpg



PS. Mecze sie nad filmikami, zeby wstawic na YouTube. W miedzyczasie wrzucam krotkie klipy na TikToka.
Warto spojrzec co tam jest. A jest tego juz sporo. I codziennie dokladam nowe.
https://www.tiktok.com/@2catstrooper


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
~~~ Do or do not. There is no try. ~~~
Podroze i zycie w Japonii na TikToku
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
 [ 6 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 5 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group