Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 4 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 08 Lut 2016 22:39 

Rejestracja: 23 Wrz 2014
Posty: 28
Relacja z tourne po Wyspach Zielonego Przylądka: Santiago -> Sao Vincente -> Santo Antao -> Sal -> Boa Vista w okresie Bożonarodzeniowym 2015

Cabo Verde - Republika Zielonego Przylądka w rzeczywistości ma niewiele wspólnego z oryginalnym Zielonym Przylądkiem - najbardziej na zachód wysuniętym punktem kontynentalnej Afryki, łączy ją jedynie podobna szerokość geograficzna. Wyspy zostały tak nazwane przez portugalskich żeglarzy którzy dopływając do wybrzeża afrykańskiego pomylili widoczny skrawek ziemi z oryginalnym Zielonym Przylądkiem.

Obecnie kraj dzieli się na dwie grupy wysp - położone na północy, bardziej europejskie Ilhas de Barlavento i południowe, afrykańskie Ilhas de Sotavento.

Mieliśmy okazje podczas naszej wyprawy odwiedzić należącą do grupy południowej i zarazem główną wyspę archipelagu Santiago oraz północne -turystyczne - Boa Viste i Sal, kolebkę morny i kultury kabowerdyjskiej -Sao Vincente, a także rajskie i naprawde zielone -Santo Antao.

Jako termin wycieczki wybraliśmy przełom grudnia i stycznia, byliśmy ciekawi atmosfery panującej podczas okresu międzyświątecznego i sylwestra w tym w 90% katolickim kraju. Temperatury wachały się od 25 do 30 stopni, za wyjątkiem pojedyńczych chmurek na Boa Viscie, cały czas świeciło słońce. Zmrok zapadał około godziny 19( różnica pomiędzy Polska a Cabo Verde to -2h).

Na pierwszą wyspę na naszej trasie czyli Santiago dotarliśmy lokalnymi liniami lotniczymi TACV z Gran Canarii (na którą dolecieliśmy z polski Rayanairem). Zgodnie z opinią krążącą na różnych forach TACV nie należy do najbardziej punktualnych przewoźników ( wylecieliśmy z około 3-godzinnym opóźnieniem samolotem który leciał z Lizbony i miał międzylądowanie na Gran Canarii), zapewne główną tego przyczyną jest natura kabowerdyjczyków, którzy nie znają słowa "pośpiech". W ramach rekompensaty za opóźnienie otrzymaliśmy bon o wartości 12 euro na osobę, do wydania w punktach gastronomicznych na terenie lotniska.Już podczas lotu zaserwowano nam przekąskę składającą się z bułki z serem i coli lub wody do wyboru, co okazało się dość ubogim posiłkiem.
Załącznik:
DSCN4032 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3996.JPG


Na miejsce dotarliśmy około północy, czekaliśmy 30 minut na bagaże, drugie tyle na wymiane euro na escudos w lotniskowym kantorze (nie polecamy- gigantyczna prowizja,wymieniają max 100 euro. Escudos ma stały kurs w stosunku do euro: 1 euro = 110,265 CVE , kantory i banki naliczają jedynie stałą prowizje, niezależną od ilości wymienianych euro, najmniejsza w Novo Banco 250 CVE i Caixie 300 CVE), aż w końcu przed wejściem dopadł nas tłum taksówkarzy. Nie było mowy o targowaniu, stawka z góry ustalona- za dotarcie do oddalonej 4km od lotniska Praii 1000 CVE.
Załącznik:
DSCN4281.JPG


Pierwszy nocleg w hotelu Residencial Palace zaliczamy do zdecydowanie najmniej udanego podczas wycieczki- wygórowana cena za nocleg, prysznic z oddzielnym kurkiem do zimnej i ciepłej wody, karaluchy wychodzące ze zlewu, słabe śniadanie i do tego naburmuszona, źle traktująca zagranicznych turystów obsługa, nie wpominając o tym że mimo informacji na bookingu języki obce znała jedna recepcjonistka pracująca rano (na Cabo Verde językiem urzędowym jest portugalski, część mieszkańców mówi po francusku, w znajomości angielskiego rozbieżność między wyspami).
Załącznik:
DSCN4282 (Kopiowanie).JPG


Następnego dnia od razu po śniadaniu wyruszyliśmy na zwiedzanie stolicy i poszukiwanie banku. Nasza nawigacja znalazła filie Novo Banco po zachodniej stronie miasta, jak się okazało w dość ubogiej dzielnicy- mało brakowało a stracilibyśmy tam torebkę z aparatem, którą próbowało wyrwać dwóch młodzieńców. Po tym przykrym incydencie, jedynym podczas wycieczki, byliśmy bardziej ostrożni. Praia jest najniebezpieczniejszym miastem na Cabo Verde, w mniejszych miejscowościach podobno nie zdarzają się próby kradzieży.
Załącznik:
DSCN2817 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN2818 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN2820 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN2827 (Kopiowanie).JPG


Głównym ośrodkiem stolicy jest wzgórze -plato. Mieszczą się tu główne budynki urzędowe, ministerstwa, ambasady, główny deptak pełen sklepików i restauracji-R. Pedonal prowadzący do parku Praca Alexandre Albequerque, gdzie w okresie świątecznym znajdowała się szopka. Były to jedyne miejsca gdzie natkneliśmy się w Praii na zagranicznych turystów. Ze wzgórza rozciągał się widok na port, Praia Negra(podobno najgorsza plaża w stolicy, ale jedyna na którą zdąrzyliśmy dotrzeć) i latarnie morską.
Załącznik:
DSCN2768.JPG

Załącznik:
DSCN2769.JPG

Załącznik:
DSCN2772.JPG

Załącznik:
DSCN2784.JPG

Załącznik:
DSCN2785.JPG

Załącznik:
DSCN2801.JPG

Załącznik:
DSCN2802.JPG

Załącznik:
DSCN2807.JPG

Załącznik:
DSCN2830.JPG

Załącznik:
DSCN2850.JPG

Załącznik:
DSCN3017.JPG


Po drugiej stronie wzgórza znajdował się targ miejski- Sucupira a przy nim przystanek aluguerów ( aluguer lub hyace to główny środek transportu na Cabo Verde, są to najczęściej busiki w które wchodzi zdecydowanie więcej osób niż ich pakowność na to pozwala, lub terenówki z odkrytą paką) - ten sposób transportu nieznacznie różni się na poszczególnych wyspach. Na Santiago kierowcy raczej czekają na kilku pasażerów jadących w dane miejsce i po wyruszeniu zbierają pozostałych po drodze, zachęcając pasażerów do wsiadania sygnałami dźwiękowymi. Na niektórych wyspach kierowca pyta czy chcesz jechać aluguerem jako taxi(wyższa cena, ale dojazd w określone miejsce i możliwość umówienia się na powrót) czy jako "collective"( cena groszowa, ale czekanie z odjazdem na innych pasażerów i nieznana godzina powrotu- o ile w będzie w ogóle taka możliwość). Ceny za jazdę baaardzo różne, czasem, na tej samej trasie różnice o kilkaset CVE
Załącznik:
DSCN2858.JPG

Załącznik:
DSCN2859.JPG

Załącznik:
DSCN2861.JPG

Załącznik:
DSCN2862.JPG


Obiad zjedliśmy w restauracji przy R. Pedonal- owoce morza w dość europejskiej cenie.

Drugiego dnia wycieczki postanowiliśmy wybrać się na drugi koniec wyspy do Tarrafal, słynącego z przepięknej plaży i nieco mroczniejszej atrakcji- obozu zagłady, który sobie odpuściliśmy. Transport znaleźliśmy bez problemu, za niewielką cenę. Trasa prowadzi przez góry,w tym rezerwat Serra Negra i jast bardzo malownicza, chociaż sfatygowane busiki z trudem podjeżdżają pod strome zbocza, także na początku można mieć wrażenie że zaraz obładowany aluguer zsunie się z góry.
Załącznik:
DSCN2870 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN2871 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN2872 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN2881 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3023 (Kopiowanie).JPG



Po dotarciu na miejsce i ukojeniu pragnienia sokiem ze świeżego kokosa, oddaliśmy się plażowaniu. W trakcie dnia pożywiliśmy się fistaszkami sprzedawanymi przez młode dziewczyny na plaży i tuńczykiem z batatami i warzywami serwowanym w lokalu przy zatoce(zapewne ze względu na miejsce 800 CVE). Nie mogło też zabraknąć degustacji grogu- lokalnej odmiany rumu z trzciny cukrowej.
Załącznik:
DSCN2897 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN2910 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN2917 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN2939 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN2944 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN2958 (Kopiowanie).JPG


Wieczorem w centrum Tarrafal bez problemu znaleźliśmy aluguera jadącego do stolicy( wypchanego po brzegi, więc podróżowaliśmy na drewnianych deseczkach położonych między siedzeniami przez jakiś czas, towarzyszyła nam też głośna lokalna muzyka- zdecydowanie wesoły autobus) i dość szybko dotarliśmy do hotelu.Następnego dnia rano czekała nas wyprawa na kolejną wyspę.

Santiago odwiedziliśmy jeszcze przed powrotem na Gran Canarie, jednak mieliśmy tylko parę godzin które poświęciliśmy na degustacje kabowerdyjskiego wina z Fogo. Zdecydowanie była to wyspa najbardziej afrykańska pod względem ludności i odnieśliśmy wrażenie że mimo iż jest stolicą archipelagu, panuje tu największa bieda.Nie zwiedziliśmy wszystkich punktów obowiązkowych takich jak Citadela Velha- dawna stolica wpisana na liste światowago dziedzictwa UNESCO, ponieważ zabrakło nam czasu, ale polecamy wyspę tym którzy chcą poznać mniej skażoną turystyką, afrykańską twarz Cabo Verde.
Załącznik:
DSCN4284 (Kopiowanie).JPG


Na Sao Vincente dotarliśmy połączeniem między wyspowym TACV, tym razem bez opóźnień, szybko i sprawnie. Złapaliśmy taxi z lotniska (1000 CVE) i jeszcze przed południem, mijając wrak statku "Leopard", dojechaliśmy do miasta Cesarii Evory- Mindelo.

Hotel(Residencial Raiar) przyjemny,czysty, z dobrym śniadaniem i uprzejmą, komunikatywną obsługą, blisko plaży i centrum - godny polecenia.
Załącznik:
DSCN3198.JPG

Załącznik:
DSCN3201.JPG


Po rozpakowaniu od razu wyruszyliśmy zwiedzać miasto- pierwszy punkt spacer nabrzeżem ulicą Ave Marginal, po drodze mijaliśmy kolorowe budynki, typowe dla Mindelo Cabo Verde, w tym słynny dom Figueiry- kabowerdyjskiego artysty, a także kopie lizbońskiej wieży Belem. Przy końcu trafiliśmy na targ rybny a później na odkryte miejskie targowisko- Praca Estrella, pełne stoisk z owocami oraz handlarzy z senegalu próbujących udowodnić że hipopotam to zwierzę typowe dla Wysp Zielonego Przylądka.Plac ozdabiały błękitne obrazy z płytek "azelujos" przedstawiające miasto i sceny historyczne.
Załącznik:
DSCN3026 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3028 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3029 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3038 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3041 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3042 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3047 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3050 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3051 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3057 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3059 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3061 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3063 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3067 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3069 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3062 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3207 (Kopiowanie).JPG

Załącznik:
DSCN3209 (Kopiowanie).JPG



Następnie krążąc krętymi uliczkami dotarliśmy do miejsca w który rozsatwiana była scena na wieczorne- sylwestrowe koncerty, w pobliżu znajdował się główny miejski targ i pałac gubernatora.
Załącznik:
DSCN3079.JPG

Załącznik:
DSCN3080.JPG

Załącznik:
DSCN3090.JPG

Załącznik:
DSCN3093.JPG

Załącznik:
DSCN3099.JPG


Kolejnym punktem do odwiedzenia była marina- największa na Cabo Verde, a także port- Porto Grande, skąd odpływają statki na Santo Antao oraz inne wyspy archipelagu. Zaraz za portem znajduję się przepiękna plaża miejska-Praia de Laginha z widokiem na ptasią wyspę.
Załącznik:
DSCN3111.JPG

Załącznik:
DSCN3116.JPG

Załącznik:
DSCN3117.JPG

Załącznik:
DSCN3118.JPG

Załącznik:
DSCN3145.JPG

Załącznik:
DSCN3146.JPG

Załącznik:
DSCN3148.JPG


Po krótkim plażowaniu i zakupach sylwestrowych w lokalnej sieci marketów- Fragata, udalismy się na odpoczynek do hotelu, skąd juz od wczesnych godzin wieczornych było słychać zbierający się na ulicach rozśpiewany tłum. Przed północą z każdej uliczki wychodziły grupki ludzi udające się do portu aby oglądać imponujący pokaz sztucznych ognii, które rozbłysły chwilę po północy, ogłoszonej wyciem syren statków które przybiły tego wieczora do portu. Część widzów wskoczyła do wody, tańcząc i ciesząc się nowym rokiem. Następnie większość ludzi udała się do lokali lub tak jak my na koncerty w centrum miasta.
Załącznik:
DSCN3154.JPG


W noworoczny poranek obudziła nas zbierająca ludzi rozśpiewana, roztańczona parada. Wszyscy wychodzili z domów, składali sobie życzenia i dołączając się do tłumu szli dalej. Niestety nie mieliśmy już okazji zobaczyć karnawałowych popisów mieszkańców Mindelo, ale po cudownym sylwestrze można sobie wyobrazić że świętuje się tu w brazylijskim stylu.
Załącznik:
DSCN3183.JPG

Załącznik:
DSCN3185.JPG

Załącznik:
DSCN3193.JPG


Naszym głównym punktem jeśli chodzi o obiady, był plac Amilcara Cabrala (Praca Nova), główne miejsce wieczornych spotkań młodzieży. Obawialiśmy się o stan naszych finansów, więc mieszczące się tu budki z kabowerdyjskimi fast foodami typu batata fritas albo sandwiche d'ovo były ratunkiem dla naszych żołądków.

1 stycznia postanowiliśmy się wybrać na drugi koniec wyspy do małej rybackiej wioski Calhau. Tu z transportem nie było tak łatwo ze względu na dzień świąteczny, niewiele brakowało a czekałaby nas wieczorna 12 kilometrowa droga powrotna do Mindelo. Jezdnia z kocich łbów plus jazda "na pace" przy dość wietrznej pogodzie należała do ekstremalnych, mimo że prowadziła przez doline, pełną lokalnych plantacjii.
Załącznik:
DSCN3308.JPG

Załącznik:
DSCN3310.JPG


Na miejscu zastaliśmy pustą, dość kamienistą plażę z widokiem na wulkany. Wioska sprawiała wrażenie opustoszałej,zapewne ze względu na szczególny dzień, więc postanowiliśmy się wybrać na pobliską Praia Grande- przepiękną zatokę u zboczy gór. Mimo przeciwności zdecydowanie warto było odwiedzić tę część wyspy.
Załącznik:
DSCN3210.JPG

Załącznik:
DSCN3212.JPG

Załącznik:
DSCN3216.JPG

Załącznik:
DSCN3229.JPG

Załącznik:
DSCN3223.JPG

Załącznik:
DSCN3231.JPG

Załącznik:
DSCN3259.JPG

Załącznik:
DSCN3268.JPG

Załącznik:
DSCN3272.JPG

Załącznik:
DSCN3292.JPG

Załącznik:
DSCN3330.JPG


Do Mindelo dotarliśmy późnym wieczorem, jednak zdąrzyliśmy obejrzeć zachód słońca z widokiem na Monte Cara.
Załącznik:
DSCN3314.JPG

Załącznik:
DSCN3316.JPG

Załącznik:
DSCN3317.JPG

Załącznik:
DSCN3318.JPG

Załącznik:
DSCN3322.JPG


Kolejnego dnia czekła nas przeprawa promem na Santo Antao.

Mindelo zdecydowanie jest kulturalną stolicą Cabo Verde, miasto jest bardziej zadbane od stołecznej Praii, oferuje większą bazę noclegową, jest też bardziej komercyjne i turystyczne. Jednak jak każda z wysp archipelagu, Sao Vincente ma niezwykły urok i opuszcza się ją z pękającym sercem.

Kolejnym podpunktem relacji jest Santo Antao- moim zdaniem perełka na którą poświęciliśmy zdecydowanie za mało czas spośród odwiedzonych wysp.

Wczesnym rankiem udaliśmy się na prom płynący na Santo Antao. Na dzień dzisiejszy jest to jedyna możliwość dostania się na wyspę, ponieważ lotnisko zostało zamknięte ze względu na hulające tam silne wiatry i górzystą powierzchnię . Bilety na promy kilku przewoźników można było kupić w Porto Grande, kursy odbywały się 3-4 razy dziennie w obie strony. Podróż trwa około godzinę i właściwie już mijając "Ptasią Wyspę" na horyzoncie możemy ujrzeć zarysy szczytów wyspy świętego Antoniego. W trakcie rejsu dość mocno "bujało" więc przezorna obsługa rozdawała torebki na wypadek niestrawności :P
Załącznik:
DSCN3351.JPG

Załącznik:
DSCN3353.JPG


Po dotarciu do Porto Novo- głównego węzła komunikacyjnego wyspy, udaliśmy się aluguerem do Ribeira Grande, stolicy wyspy, gdzie zarezerwowaliśmy nocleg. Oczywiście po opuszczeniu promu na podróżnych czekał rząd aluguerów jadących w tamtym kierunku więc dotarliśmy na miejsce dość szybko i nie ponosząc zbyt wielkich kosztów. Trasa to około 38 km jazdy wybrzeżem podziwiając niesamowite widoki. Można też poszukać aluguera który zgodzi się jechać przez góry- droga o 4 km krótsza, ale czasowo dłuższa a także podobno baaardzo malownicza i dość niebezpieczna, jednak warta podjętego ryzyka. My w obie strony głównie ze względów czasowych wybraliśmy opcje popularniejszą czyli wybrzeże.
Załącznik:
DSCN3397.JPG

Załącznik:
DSCN3400.JPG

Załącznik:
DSCN3402.JPG

Załącznik:
DSCN3404.JPG

Załącznik:
DSCN3416.JPG

Załącznik:
DSCN3418.JPG

Załącznik:
DSCN3419.JPG


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez dj_toma 01 Mar 2016 20:03, edytowano w sumie 7 razy
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 18 Lut 2016 20:43 

Rejestracja: 23 Wrz 2014
Posty: 28
Na miejscu ulokowaliśmy się w apartamencie wynajętym u Paulino- właściciela mieszczącej się na dole restauracji Divin Art. Mimo że pokoje do wyboru tylko ze wspólną łazienką i dość spartańskim wystrojem, był to bardzo dobry nocleg. Zarówno właściciel jak i obsługa byli niesamowicie towarzyscy i chętnie opowiadali o historii wyspy, jej atrakcjach i lokalnych zwyczajach, wieczór spędziliśmy w ich towarzystwie przy degustacjii lokalnych trunków- likierów, ponczy i grogu, słuchając muzyki z winyli a później mini koncertu morny. Za oknem było widać góry i plantacje bananowców oraz trzciny cukrowej, przyjemnie było wypić poranną kawę i zjeść śniadanie z lokalnych produktów, w ogródku wdychając świeże powietrze. Zdecydowanie polecamy. Do centrum 10 minut pieszo.
Załącznik:
DSCN3650.JPG

Załącznik:
DSCN3659.JPG

Załącznik:
DSCN3663.JPG

Załącznik:
DSCN3672.JPG

Załącznik:
DSCN3680.JPG

Załącznik:
DSCN3681.JPG

Załącznik:
DSCN3683.JPG

Załącznik:
DSCN3685.JPG

Załącznik:
DSCN3688.JPG

Załącznik:
DSCN3689.JPG


Pierwszym obowiązkowym punktem zwiedzania wyspy była wyprawa do Fontainhas, małej wioski położonej w wysokich górach, do której prowadzi jedynie skalista, kręta i wąska droga w pobliżu wybrzeża. Zgodnie za poradą Paulino, wybraliśmy się aluguerem do Ponta do Sol, mieściny na wybrzeżu z dawnym lotniskiem, a stamtą pieszo udaliśmy się w góry.
Po około 1,5 h ujrzeliśmy na horyzoncie Fontainhas. Do samej wioski nie schodziliśmy, wystarczyły nam przepiękne widoki z góry.
Załącznik:
DSCN3502.JPG

Załącznik:
DSCN3506.JPG

Załącznik:
DSCN3508.JPG

Załącznik:
DSCN3515.JPG

Załącznik:
DSCN3531.JPG

Załącznik:
DSCN3538.JPG

Załącznik:
DSCN3562.JPG

Załącznik:
DSCN3454.JPG

Załącznik:
DSCN3468.JPG

Załącznik:
DSCN3568.JPG


W drodze powrotnej zaszliśmy do restauracjii w Ponta do Sol, skosztować lokalnej cachupy( jest to najsłynniejsze danie narodowe Cabo Verde, składa się z przeróżnych składników ale podstawą jest kukurydza, fasola,ryby lub mięso plus bataty, banany i inne wymyślne dodatki), bardzo sycący obiad. Samo Ponta do Sol jest spokojną, zadbaną miejscowością z przyjemną promenadą nad oceanem- bez problemu znaleźliśmy też powrotnego aluguera w godzinach wieczornych.
Załącznik:
DSCN3431.JPG

Załącznik:
DSCN3436.JPG

Załącznik:
DSCN3576.JPG

Załącznik:
DSCN3578.JPG

Załącznik:
DSCN3585.JPG

Załącznik:
DSCN3601.JPG

Załącznik:
DSCN3577.JPG


Zdążyliśmy jeszcze pospacerować po Ribeira Grande, klimatem różniącym się od innych "stolic", było tu spokojniej i mimo braku turystów, nikt specjalnie nie zwracał na nas uwagi.
Podobnie jak w innych miastach są tu większe sklepy, poczta, banki, a także centrum miasta czyli dwie stacje benzynowe, przy których swoje przystanki mają aluguerzy- i tu ważna uwaga, w zależności od tego w jaką stronę wyspy chcemy się wybrać, musimy udać się na określoną stronę pobliskiego mostu, ponieważ aluguerzy sa tu podzieleni na grupy, poza tym koniecznie trzeba ustalić w jakiej formie chcemy podróżować, ponieważ widząc turyste z góry zakadają że traktuje sie ich jak taksówkę i narzucają o wiele wyższą cenę za transport.
Załącznik:
DSCN3625.JPG

Załącznik:
DSCN3629.JPG

Załącznik:
DSCN3630.JPG

Załącznik:
DSCN3635.JPG

Załącznik:
DSCN3628.JPG

Załącznik:
DSCN3636.JPG


Kolejnego dnia odwiedziliśmy dwie "rajskie doliny" - Ribeira de Torre i Paul. Obie leżące pośród gór, spokojne i naprawde zielone. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu więc umówiiliśmy się z aluguerem że zawiezie nas do obu miejscowości, jako taksówka. Po drodze mijaliśmy rozległe plantacje trzciny cukrowej, głównego źródła utrzymania miejscowego rolnictwa. W niektórych dolinkach można też było dostrzec smokowce i tradycyjne białe domki miejscowych rolników.
Załącznik:
DSCN3697.JPG

Załącznik:
DSCN3710.JPG

Załącznik:
DSCN3720.JPG

Załącznik:
DSCN3731.JPG

Załącznik:
DSCN3765.JPG

Załącznik:
DSCN3771.JPG

Załącznik:
DSCN3800.JPG

Załącznik:
DSCN3822.JPG

Załącznik:
DSCN3827.JPG

Załącznik:
DSCN3838.JPG

Załącznik:
DSCN3842.JPG

Załącznik:
DSCN3868.JPG

Załącznik:
DSCN3777.JPG



Niestety już w godzinach popołudniowych musieliśmy udać się na prom płynący w drogę powrotną do Mindelo, podobnie jak w pierwszą stronę, na przystanku w Ribeira Grande czekał rząd aluguerów wiozących ludzi do Porto Novo. Godzinę później wysiedliśmy w Mindelo i udaliśmy się na lotnisko aby wyruszyć na kolejną wyspę tym razem tylko jednodniowy przesiadkowy przystanek- Sal. Jeśli chodzi o loty między wyspowe, niestety tylko niektóre z nich maja bezpośrednie połączenia, na pozostałe trzeba lecieć z przesiadkami, na szczęście zazwyczaj dość krótkimi. My naszą na Sal sami wydłużyliśmy.

Santo Antao pod względem widoków była najpiękniejsza z wysp, jej zaletą były nie plaże lecz pełne zieleni górskie doliny i naprawdę przyjaźni ludzie. Wymarzone miejsce na ucieczkę od codziennego pośpiechu i wyciszenie. Na pewno kiedyś tam wrócę.

Po dotarciu na następną wyspe -Sal, która była naszym punktem przesiadkowym od razu udaliśmy się do taksówki, nie wybrzydzając zbyt wiele, ponieważ godzina była późna a lotnisko mieściło się około 14 km od naszej bazy noclegowej- Santa Marii. Jest to główna miejscowość wyspy, która jest kolebką turystyki na Cabo Verde. To tu mieści się pierwszy luksusowy hotel - Morabeza. Najbliżej lotniska znajduje się mniej znana dawna stolica wyspy - Esparagos, dobry punkt wypadowy na pobliskie saliny oraz skalne oko Buracony.

Noclegi zarezerwowaliśmy w Dourada Studio - zwykłych apartamentach w pobliżu głównego targu miejskiego do którego prowadzi deptak z głównej aleii nad oceanem. Także lokalizacja dość korzystna, na plaże 15 minut pieszo. Warunki adekwatne do ceny, kuchnia wyposażona w potrzebne sprzęty, łazienka czysta, dość wygodne łóżka. Jedyny minus to towarzysząca za oknem muzyka i krzyki młodzieży- studio mieści się w zasadzie na zwykłym osiedlu, bez podwórka, obawialibyśmy się tam zostawić np, wynajęty skuter.
Załącznik:
DSCN3917.JPG


Z samego rana udaliśmy się do pobliskiego supermarketu po śniadanie- tu zakupiliśmy słynnego caboverdyjskiego tuńczyka w czerwonej puszce, niestety nie mamy fotki, ale polecamy skosztować ;)

Mieliśmy też wynająć skuter i pojeździć po wyspie, jednak zbyt dużo czasu zajęło nam "ogarnianie" tematu i kiedy wybraliśmy wypożyczalnie, była akurat przerwa południowa(wypożyczalnie są czynne w godzinach 9-12 a później 15-18, możliwe jest wynajęcie auta bądź skutera na doby ale w przypadku quadów możliwe godziny to 9-18 później sprzęt trzeba zwrócić).
Sal jest typową turystyczną wyspą oferującą wachlarz usług dla zwiedzających. Kiedy juz trafimy na główny nadmorski deptak, na każdym rogu możemy znaleźć wypożyczalnie quadów, samochodów, skuterów oraz agencje organizujące wycieczki po wyspie, nurkowanie albo lekcje bardzo popularnego tu kitesurfingu, nie wspominając o licznych restauracjach i sklepach z pamiątkami. Dla osób które mają ochotę na wypoczynek z plażowaniem i różnymi typowymi atrakcjami- Sal jest idealna.
Załącznik:
DSCN3918.JPG

Załącznik:
DSCN3926.JPG

Załącznik:
DSCN3932.JPG

Załącznik:
DSCN3940.JPG

Załącznik:
DSCN3968.JPG

Załącznik:
DSCN3973.JPG

Załącznik:
DSCN3974.JPG

Załącznik:
DSCN3976.JPG

Załącznik:
DSCN3980.JPG

Załącznik:
DSCN3987.JPG

W zasadzie jedyny dzień na wyspie spędziliśmy relaksując się na plaży i spacerując po Santa Maria. Następnego dnia rano opuściliśmy solną wyspę udając się na ostatni punkt wyprawy -Boa Viste.

Lotnisko na Boa Viscie zapowiadało klimat wyspy podobny do Sal. Poza tym czytaliśmy że jest to najbardziej rozwijająca się pod względem turystyki wyspa Cabo Verde. Owszem okazało się, że kompleksy hotelowe ciągną się tu kilometrami, natomiast nie było ośrodka podobnego do Santa Maria na Sal.
Załącznik:
DSCN4034.JPG


Nauczeni doświadczeniami z poprzedniej wyspy, postanowiliśmy szybko zarezerwować sobie środek transportu do zwiedzania. Zdecydowaliśmy się na wynajęcie quada na jeden dzień, resztę czasu poświęciliśmy na spacery po Sal Rei i opalanie (na Praia David i Praia de Cruz). Miasto niewielkie z portem i centrum w postaci placu otoczonego sklepami i restauracjami. Wpław można dostać się na Ilheu de Sal Rei z latarnią morską- Farol.
Załącznik:
DSCN4038.JPG

Załącznik:
DSCN4045.JPG

Załącznik:
DSCN4048.JPG

Załącznik:
DSCN4049.JPG

Załącznik:
DSCN4051.JPG

Załącznik:
DSCN4052.JPG


Nocleg zarezerwowaliśmy w Residential Salinas B&B,hoteliku na obrzeżach miasta prowadzonym przez włochów, u ich znajomej wypożyczyliśmy też nasz niezawodny wehikuł ;) pokoje czyste i przyjemne, natomiast nieco zawiedliśmy się na śniadaniach, były zbyt skromne. Na przeciwko mieścił się duży sklep, a w okolicznych uliczkach liczne lokalne punkty gastronomiczne z których chętnie korzystaliśmy, głównie ze względu na oszczędność. W menu dominowały grillowany kurczak, szaszłyki i frytki z batata.
Załącznik:
DSCN4061.JPG

Załącznik:
DSCN4041.JPG

Załącznik:
DSCN4058.JPG

Załącznik:
DSCN4269.JPG


Kąpieliska w Sal Rei są skromniejsze niż w Santa Maria, jednak w odległości maksymalnie kilometra od miasta zaczynają się rozciągać najpiękniejsze piaszczyste plaże Cabo Verde i to one są główną atrakcją Boa Visty.

W trakcie pobytu na wyspie odwiedziliśmy słynną Praia de Chave ( z jednym z symboli wyspy- starym kominem cegielni Chave, przy tej plaży mieści się większość hoteli), Santa Monica ( najpiękniejsza dziewicza plaża, trudny dojazd ale punkt do odwiedzenia na wyspie obowiązkowy) oraz Praia Cabo Santa Maria ( z kolejnym symbolem wyspy wrakiem portugalskiego statku Santa Maria. W okolicach Boa Visty znajduje się około 300 wraków- to dzięki silnemu polu elektromagnetycznemu wyspy). Jadąc w kierunku plaży Santa Monica po drodze mija się wzgórza Santo Antonio i Rocha Estancia a pomiędzy nimi można ujrzeć małą zagubioną kapliczkę Świętego Antoniego- krajobrazy prawdziwie księżycowe.
Załącznik:
DSCN4103.JPG

Załącznik:
DSCN4126.JPG

Załącznik:
DSCN4180.JPG

Załącznik:
DSCN4203.JPG

Załącznik:
DSCN4235.JPG

Załącznik:
DSCN4260.JPG

Załącznik:
DSCN4081.JPG

Załącznik:
DSCN4188.JPG


Udaliśmy się również na mieszczącą się w centrum i ciągle powiększającą się pustynie Viana. I tu uwaga, jeżeli zdecydujecie się na wypożyczenie quada i samotną jazdę, nie wolno wjeżdżać na wydmy pustyni i plaże, można poruszać się tylko po wyznaczonych ścieżkach, za złamanie zakazu grożą wysokie kary. Dlatego też przy wyprawie większą grupą lepiej jest wybierać zorganizowane wycieczki z przewodnikiem- wychodzą taniej i bezpieczniej).
Załącznik:
DSCN4228.JPG

Załącznik:
DSCN4230.JPG

Załącznik:
DSCN4232.JPG


Główne drogi wyspy są w dobrym stanie, jednak jeżeli chcecie dotrzeć sami na cudne plaże możliwe jest to tylko za pomocą samochodu terenowego lub quada, skuter odpada. Trasy nie są też zbyt dobrze oznaczone. My osobiście trochę pobłądziliśmy, jednak miejscowa ludność jest bardzo pomocna w takich sytuacjach i chętnie wskazuje drogę. Stacje benzynowe na wyspie znajdują się tylko w Sal Rei!

Boa Vista jak każda z Wysp Zielonego Przylądka jest zupełnie inna, jej główną atrakcją są przepiękne ciągnące się kilometrami plaże, ma też dość dobrze rozwiniętą infrastrukturę turystyczną - dla wymagających. Publiczny transport to taksówki i miejscowe autobusiki z których jednak nie korzystaliśmy i tak na prawdę nie jesteśmy pewni na jakiej zasadzie funkcjonują.

Po zaledwie dwóch dniach spędzonych na wyspie, udaliśmy się w drogę powrotną. Z Boa Visty na Santiago, a stamtąd na Gran Canarie i do Warszawy.

Niestety czas szybko minął i nie daliśmy rady skorzystać ze wszystkich uroków Cabo Verde. Jednak mimo to wyprawa była niezapomniana, wyspy bardzo różnorodne, nie tylko pod względem krajobrazów ale też mieszkających na nich ludzi. Przesiąknięte klimatem morny- muzyki żeglarzy stęsknionych za ciepłem domowego ogniska są prawdziwym przedsionkiem Afryki.

Podsumowanie kosztów wycieczki:
Przeloty Warszawa- Gran Canaria (w obie strony) -1000zł/os
Przeloty Gran Canaria- Cabo Verde (Santiago)- w obie strony- 300zł/os
Przeloty międzywyspowe:
-Santiago-Sao Vincente-Sal- Boa Vista- Santiago- 250 euro/os
Prom Sao Vincente-Santo Antao- Sao Vincente-około 15 euro/os

Dla przypomnienia: 1 euro = 110,265 CVE

Transoport z lotniska do:
Prai(Plateau) za całą taksówkę- 700-1000 CVE ( w zależności od pory dnia, dostępności taksówek i umiejętności negocjacji)
Mindelo- 700-1000 CVE
Santa Maria- 1000-1200 CVE
Sal Rei- 500-700 CVE

Transport z Porto Novo do Ribeira Grande za aluguera 400- 500 CVE/os

Przejazd Praia- Tarrafal ( w jedna stronę) 400-500 CVE/os
Mindelo-Calhau - 1500 CVE taksówka, 300 CVE aluguer/os
Ribeira Grande-Ponta do Sol - 600 CVE taksówka, 50 CVE/os aluguer
Ribeira Grande- Ribeira de Torre-Paul- taksówka 4000 CVE

Wypożyczenie
quada na Boa Vista- 8800 CVE + 1500 CVE paliwo( 100 CVE /1 litr benzyny)

Noclegi- około 100zł/osobe/noc ze śniadaniami + podatek turystyczny 220 CVE /os/noc
Na Santiago + 5% podatku
Na Sal podatek turystyczny 100 CVE/os/noc

Zakupy:
-butelka 1,5l wody niegazowanej- 100-150 CVE
-puszka tuńczyka 200g- 160 CVE
- bułka 35 CVE/sztuke
-piwo 1l- 300CVE lub 0,25l- 90 CVE
- paczka ciastek około 300 CVE
- świeży kokos 300 CVE/sztuka
- fistaszki na plaży szklanka 150CVE
- wino z Fogo- 800 CVE
- pocztówki 50- 100 CVE
- krem z filtrem 15 ,200ml- 800CVE
- szampan- 400 CVE

Znaczki do Polski- 60 CVE

Obiad:
-tuńczyk z dodatkami -800 CVE
-cachupa na Santo Antao- 500 CVE
- kurczak z frytkami i surówką - około 500 CVE
- kanapka z jajkiem sadzonym- 60-80 CVE
- frytki z batata-100 CVE
- fast foody- około 200 CVE (np. hamburger)

Całkowity koszt wycieczki(nie licząc pobytu na Gran Canarii) około 550 euro/ osoba plus przeloty między wyspowe i z Polski z przesiadką na Gran Canarii( 2300zł).


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez dj_toma 01 Mar 2016 21:54, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 27 Lut 2016 02:23 

Rejestracja: 15 Cze 2014
Posty: 1579
niebieski
Kiedyś kolega zniechęcił mnie do WZP - nic się nie dzieje, wszystko to samo, nastawieni na turystów max, itd. Wasza relacja każe mi spojrzeć na ten kierunek przychylniejszym okiem. :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 28 Lut 2016 23:31 

Rejestracja: 23 Wrz 2014
Posty: 28
Arekkk napisał(a):
Kiedyś kolega zniechęcił mnie do WZP - nic się nie dzieje, wszystko to samo, nastawieni na turystów max, itd. Wasza relacja każe mi spojrzeć na ten kierunek przychylniejszym okiem. :)


Warto ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 4 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot], gona31, Google Adsense [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group