Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 3 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 23 Lut 2018 16:49 

Rejestracja: 23 Gru 2014
Posty: 101
Zainspirowany którym wątkiem o Kubie postanowiłem się dorzucić, proszę nie zwracać uwagi na nazwy miejscowości nie chce mi się ich korygować, piszę z pamięci i fonetycznie

Kuba 2003

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…………..

Gdy swego czasu ulubiony przyjaciel zapytał, nie miałbyś ochoty ponurkować na Kubie( w zasadzie to na Isla dela Juventud, przyznaję, że po minięciu początkowego szoku związanego z propozycją lotu na drugi koniec świata, zacząłem powoli oswajać się z tą myślą. Pierwsze co zrobiłem po powrocie do domu to przeszukiwanie internetu w poszukiwaniu strzępów informacji na temat turystyki kubańskiej. Podczas tej żmudnej pracy, nie to co teraz że można sobie prawie wszystko wygooglować, zobaczyłem fotkę, stary samolot coś jak DC 10 z czasów operacji Market Garden, pomalowany na aluminium z pasem żółto czarnej szachownicy na burcie, podpis brzmiał „tą taksówką powietrzną zawieziemy was na nurkowanie na wyspie młodości”. Przyznaję że perspektywa lotu (trzeciego w życiu) samolotem który lata dzięki silnikom odrzutowym budziła moje zaniepokojenie.
W nocy miałem sen, sen dotyczył sytuacji gdy po wylądowaniu w Hawanie oczekiwaliśmy na lot do Nowej Guerony. Samo lotnisko to było coś jak cepelia, podarki , pamiątki, pierwsza informacja brzmiała mamy dużo czasu, no to swoim zwyczajem kręcę się po lotnisku, zaglądam w różne dziury. Nagle łapie mnie zdenerwowana kobieta mówiąc że wszyscy siedzą w samolocie i czekają tylko na mnie. Wchodzimy do wnętrza samolotu i tutaj konsternacja, siedzenia wprawdzie z czerwonego pluszu, ale ustawione w pozycji desantowej. Moje siedzenia umożliwia mi akurat wgląd do otwartej kabiny pilotów i mam widok jakby siedział za sterami samolotu. Startujemy, niby już można by się wznosić po prędkość odpowiednia, ale pilot uparcie tego nie robi, w pewnym momencie orientuję się że on ma zamiar przelecieć przez tzw przełączkę w budynku widocznym w oddali. W Nowej Hucie gdzie się wychowałem mamy tzw szwedzki blok z dziurą która umożliwia przejście na skróty, tak to mniej więcej wyglądało. Przypominam że to był sen i to w miarę spójny, po wykonaniu owej sztuczki samolot wzniósł się w górę ale nie na długo, pod nami rozciągała się szeroka kilkupasmowa aleja, z mnóstwem samochodów poruszających się po niej. W tej samej chwili zorientowałem się że nasz pilot ma zamiar na owej alei wylądować. Wypuścił podwozie i zobaczyłem że nasz model zamiast kół ma kalosze, takie gumowce zamiast kół. W tym wszystkim nie martwiłem się że nie mamy kół, tylko czy nasz pojazd będzie w stanie tak szybko przebierać nogami aby się nie wywrócić. Nie wywróciliśmy się ale za nami parę pojazdów spanikowało i było trochę dymu i ognia. Koniec snu. Na drugi dzień podekscytowany, w końcu nie co noc ma się takie sny, lecę do znajomego, opowiadam całą historię i zastanawiam się czy to dobry pomysł aby lecieć.
Lot CDG-HAV był na środkach otępiających i zniosłem go całkiem dobrze. Byli tacy co bali się bardziej, jednego z pasażerów któremu ostatecznie skonfiskowano resztkę z 0,7 l armaniaku i prawie go chcieli wyprowadzić w kajdankach, pozwolono zostać powierzając opiekę nad nim reszcie jego rodziny, na szczęście przeszedł w fazę snu.
W Hawanie dostaliśmy się na krajowe i po chwili siedzieliśmy w niezniszczalnym AN24R, ze śmigłami jak się należy, widać że się kręci to się leci. Startujemy, pierwsze stewardesa tłumaczy wskazując na parę wodną wydobywającą się z sufitu, to klimatyzacja mówi wskazując palcem. Po jakiś 15 minutach zaczyna nerwowo patrzyć przez okienka, pyta się też pasażerów czy wszystko jest w porządku. W pewnym momencie staje przy kabinie pilotów i mówi „ pogoda w Nowej Gueronie jest zła i musimy wracać do Havany”.



Może i koledzy się trochę zdenerwowali, ale dla mnie to był luz, śmigła się kręcą wiara w zdolności płatowca była u mnie mocna, najwyżej wylądujemy jak szybowiec. Po wylądowaniu wysadzili na z samolotu a jednocześnie ekipy serwisowe rzuciły się aby oglądać jeden z silników. Na lotnisku ogołociliśmy wszystkie miejsca gdzie dostępny był alkohol, tak że w momencie gdy po około 2 godzinach podstawiono drugiego AN24R, wszyscy w lekkim nastroju powędrowali na pokład. W tym momencie wypada wspomnieć jeszcze o jednej mojej fascynacji Kubą, swego czasu w radiowej Trójce Wojciech Man prowadził audycję harcerską i puszczał kawałki kubańskiej, był tak zafascynowany że nawet sobie to nagrywałem na posiadany magnetofon ZK 140T, refren jednej z piosenek jestem w stanie zaśpiewać do dnia dzisiejszego, a wtedy 15 lat temu pamięć miałem jeszcze lepszą. Gdy samolot wystartował a wszyscy byli trochę spięci, stanąłem w przejściu między fotelami i zainicjowałem refren „Vasilon keriko vasilon, vasilon keriko vasilon” , przyznacie że nie było to trudne


W momencie gdy zacząłem śpiewać oczywiście wzbudziłem zainteresowanie również miejscowych szczególnie jednej korpulentnej Kubanki, która w momencie gdy ja zamiast tekstu zwrotki zacząłem mruczeć tylko la la la, ona zaczęła śpiewać słowa. Po chwili cała nasz polska grupa śpiewała refren a miejscowi, śpiewali zwrotki. To spowodowało że ten lot większość wspomina dobrze.
Gdy pewnego dnia między nurkowaniem wysadzili nas na pustej plaży gdzie było mnóstwo leżaków oczekujących na sezon statków wycieczkowych, na owej plaży znalazłem gumowce ze swojego snu.
Image
Co do wrażeń to było to ciekawe doświadczenie zobaczyć idee socjalizmu w kubańskim wydaniu i porównać je z naszymi realiami które odeszły w 89. Peso normale i convertible oraz czarny rynek z tym związany nie był dla nas czymś szczególnie obcym, może tylko skala upodlenia ludzi była dużo większa. Pamiętam jak gdzieś w bramie przeczepił się taki friend co to koniecznie chciał wymieniać dolary, wiedziałem że będzie wałek ale zainwestowaliśmy 20 USD w naukę. Wiedziliście o tych convertible ale w pierwszym zdaniu zdradziliśmy że jesteśmy pierwszy dzień, no to nas miał z kolegą na talerzu, upieraliśmy się że my możemy kupić tylko convertible i on nam pokazał na banknocie 100 peso słowo convertible. Wymieniliśmy za 20USD , gdy zobaczył że mamy więcej waluty to koniecznie chciał wymieniać resztę, ale doświadczenie z ZSRR mówiło stanowcze nie. Na pierwszej poczcie sprawdziliśmy siłę naszych pieniędzy, oczywiście były to peso normale i mogliśmy sobie kupić ewentualnie znaczki , ołówki, zeszyty do szkoły oraz ryż lub kurczaka gdybyśmy mieli kartki.
Na wyspie młodości byliśmy w takim turystycznym getcie, nasza przewodniczka, pewnie przy okazji agent tamtejszych służb , po pierwszym dniu pyta nas czy nie chcielibyśmy czegoś dodatkowo do śniadania. Jedna z koleżanek myślała że to tak na serio i zapytała czy byłoby możliwe zdobycie płatków śniadaniowych. W tym momencie nasza przewodniczka, stała się świadomą komunistą, wygłaszając tekst uświadamiający nas. Musicie wiedzieć że jesteśmy na wyspie młodości a nasza firma ma magazyny w Hawanie, transport jest bardzo drogi i odbywa się tylko raz w tygodniu. Po tym tekście padła propozycja że oczywiście jeżeli dostanie od naszej koleżanki pieniądze to przywiezie jej te płatki z miast.
To takie moje osobiste wspomnienia z Kuby, nie ukrywam że chciałbym jeszcze raz tam pojechać tym razem wspólnie z żoną

https://photos.app.goo.gl/3RTGcCpFKhtzmdYu1
Góra
 Relacje PM off  
 
#2 PostWysłany: 23 Lut 2018 18:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Paź 2016
Posty: 308
Czy Ty na tym zdjęciu jesteś bez gaci?
Góra
 Relacje PM off
JIK lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 23 Lut 2018 18:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Maj 2017
Posty: 150
Loty: 35
Kilometry: 57 300
Na pewno bez gaci, przecież gacie do kaloszy nie pasują.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 3 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group