Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 4 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 30 Sty 2020 14:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2825
Loty: 439
Kilometry: 1 037 948
niebieski
Relacja napisana tuz po powrocie w maju 2019, ale jakos nigdy nie wrzucily sie zdjecia, wiec nie opublikowalam wczesniej.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Spontaniczny wyjazd dzieki promocji KLM/Delty. Bilet za 1 euro + podatki i oplata paliwowa, kupiony 4 dni przed wyjazdem. Daty byly sztywne 2- 6 maja, nic innego nie dalo sie wyrzezbic. Z Dublina bylo taniej, bo nizsze oplaty, z Brukseli troche drozej. Musialam anulowac pare rzeczy w zwiazku z tym niespodziewanym wyjazdem, ale wszystko poszlo gladko.

Trasa przelotu: BRU-AMS-SEA-ANC i z powrotem. Dolot z Londynu do Brukseli zalatwilam milami BA. Nocleg w Ibisie na lotnisku. A z powrotem wysiadka w AMS i przelot BA za gotowke na Gatwick. Odrzucilam Dublin przy kupowaniu biletu, bo jak sprawdzalam wczesniej, to byly bilety na 1-6 maja na Hawaje, a ja nie dalabym rady dostac sie do Dublina na te date na 6.00 rano. Dlatego zaczelam sprawdzac bilety z Brukseli, do ktorej moglam dostac sie na 1 maja rano. Potem okazalo sie, ze Alaska tez dziala, ale tylko od 2 maja. Kupilam Alaske z Brukseli, a potem pomyslalam, ze przeciez na 2 maja to i do Dublina bym sie dostala. Nawet rozwazalam mozliwosc anulowania w 24h po kupnie, ale juz nie bylo tanich biletow z Dublina do Anchorage.

Bilet kupiony w niedziele (po sprawdzeniu prognozy pogody na najblizszy tydzien), zrobilam szybkie wyszukiwanie, zarezerwowalam samochod i hotel na pierwsza noc. Ulozylam tez z grubsza plan podrozy. Spakowalam rowniez bagaz, co bylo wyzwaniem, bo KLM ma ograniczenie 12kg, a przy sprzecie foto i ubraniach, to troche malo. Stwierdzilam, ze jak beda wazyli bagaze, to upchne najciezsze rzeczy w kieszeniach spodni i kurtki.

Sroda:
Na niedziele wieczorem mialam zaplanowany wyjazd do Holandii na dwa dni, z ktorego wrocilam w nocy z wtorku/na srode. W srode zdazylam tylko zmienic przedziurawiona opone w samochodzie i niedlugo potem wyruszylam transportem publicznym na lotnisko. Dojazd ode mnie z domu na Heathrow zajmuje 2h i byl to pierwszy raz, gdy nie jechalam samochodem, co zajmuje zwykle 40-60 minut i nie trzeba przesiadac sie 3 razy. W tym wypadku transport publiczny byl optymalny, bo wylatywalam z Heathrow, a wracalam na Gatwick.

Lot do Brukseli opozniony, nic sie nie zmienilo od mojego poprzedniego lotu w to miejsce. Na miejscu musialam czekac 25 minut na autobus do Ibisa, sprawdzalam autobus miejski, ale przejazd jednego przystanku kosztowal ponad 4 euro, wiec stwierdzilam, ze poczekam na ten darmowy transport. Zapomnialam, ze jestem srebrna w Accorze i zaskoczyl mnie welcome drink. Akurat w sam raz na wieczor w hotelowym barze, mieli tam jedno z moich ulubionych belgijskich piw. Co prawda poprzedniego dnia kupilam w Belgii maly zapas wracajac z Holandii. Wszystkie miejsca w barze byly zajete, glownie klienci biznesowi. Obok Ibisa jest sporo biurowcow.

Czwartek:
Dojazd z lotniska do hotelu zajmuje 10 minut, bo jest to pierwszy hotel na trasie autobusu. Na lotnisko jedzie sie troche dluzej, jest pare przystankow po drodze. Ja wybralam bus o 5.45 i bylam przed terminalem troche po 6.00. Odlot o 8.00. Lot bez dostepu do saloniku i bez sniadania. Ceny w punktach gastronomicznych na lotnisku szokujace w porownaniu do innych krajow. Sprawdzilam, ze przy bramce KLM nie ma wagi, wiec nie bawilam sie przepakowywanie ciezkich rzeczy. Samolot na trasie do AMS to E175, wiec male schowki. Mimo to, wszystkie bagaze zmiescily sie i nie bylo dramatu z szukaniem miejsca. Samolot wypelniony w 80%, trasa przelotu tylko 98 mil. Smiem podejrzewac, ze byl to jeden z moich najkrotszych lotow. Odlecielismy z 25 minutowym opoznieniem, ze wzgledu na czekanie na wyladowywanie bagazu nieobecnych pasazerow i czekanie na dostepny slot. Na miejscu bylismy z grubsza na czas.

W Amsterdamie mialam 1h20minut, akurat zeby przejsc miedzy bramkami D i E. Moja byla na samym koncu korytarza E. Trwal juz boarding klasy ekonomicznej i byla kolejka do wsiadania. Ja wybralam sobie miejsce na koncu samolotu przy przejsciu. Jak poprzedni raz lecialam Delta A330, to wybralam miejsce przy oknie na koncu i cierpialam wepchnieta miedzy sciane, a pana z dlugimi nogami, ktory zajmowal czesc mojej przestrzeni. Nie chcialam powtorzyc tego bledu. Musze pochwalic Delte za obsluge i caloksztalt. Byl to calkiem przyjemny lot w ekonomicznej. Obsluga byla widoczna przez caly czas, byl glowny posilek, snack i potem jeszcze jeden przed przylotem. Wylot z Amsterdamu o 10.20, przylot do Seattle o 11.34, wiec akurat zeby spedzic dzien w miescie.

Od czasu jak mam Global Entry, wyjscie z lotnisk w USA zajmuje mi chwile, tak bylo i tym razem. Oddalam bagaz do przechowalni przy pasie odbioru bagazu nr 8. 8 dolarow za 24h w przypadku podrecznego. W Seattle mialam 9h41 minut miedzy lotami, wiec pojechalam do miasta. Kupilam karte Orca i doladowalam biletem dziennym za 8 dolarow. Przegladalam swoja relacje z Seattle z 2015 i widze, ze wtedy bilety dzienny kosztowal tylko 6 dolarow.

Pogoda byla bardzo ladna, wiec pierwszy punkt wycieczki to Kerry Park. Lepiej byloby pojechac tam po poludniu, ze wzgledu na pozycje slonca, ale obawialam sie, ze potem moga nadejsc chmury (i mialam racje). Do Kerry parku mozna podjechac trolejbusem 2 i 13. Jak to wielokrotnie zauwazono na forum, w USA transportem publicznym jezdza glownie biedni i dziwni ludzie. Tak bylo w srodku dnia, dziwne typy, bezdomni z wozkami z dobytkiem, itp. Od przystanku idzie sie doslownie pare minut i jestesmy w parku. Widok w strone miasta byl ladny, slonce nie przeszkadzalo. A w drodze do parku minelam posesje z kwitnacymi ogrodami, wiosna w pelni.

Image

Nastepny punkt wycieczki, to park obok Space Needle. Mialam nie wjezdzac na wieze, bo juz bylam, ale nie bylo w ogole ludzi, wiec skusilam sie. Cena rowniez wzrosla od 2015, wtedy bylo 22 dolarow, teraz 28. Troche drogo, ale juz jestem, kto wie kiedy bede nastepny razem, zaplace. Bilety byly dostepne na juz, kolejka do windy minimalna. Na gorze tez malo osob. Spedzilam tam conajmniej godzine, jak nie wiecej, na zewnetrznym tarasie i na krecacej sie platformie, gdzie kiedys byla restauracja. Pojawilo sie wiecej chmur i widoki troche pogorszyly sie. Przy wejsciu na wieze robia zdjecia na zielonym tle, ktore sa za darmo. Mozna je potem obejrzec i wybrac sobie tlo na stronie lub w aplikacji Space Needle. Na gorze jest tez darmowe Wifi.

Image

Image

Image

Ze Space Needle udalam sie do Pike Market, jako ze nie zwiedzalam go poprzednio. Tam skusilam sie na jakis slynny chowder, ktory nie byl nadzwyczajny, szczegolnie w stosunku do swojej ceny. Wersja w chlebie prawie 2 razy tyle, co wersja w papierowym pojemniczku. Przeszlam przez caly market i zeszlam w dol przez browar. Na dole jest promenada nad woda, Sea Life Aquarium i inne atrakcje. Do tego czasu slonce juz kompletnie schowalo sie za chmury i zrobilo sie szaro. Cieszylam sie, ze zaczelam zwiedzanie od Kerry Park.

Image

Image

Image

Po zwiedzeniu marketu pojechalam ponownie do Kerry Parku, bo slonce powinno byc juz za plecami i oswietlac budynki w centrum. Tyle, ze slonca juz nie bylo. Tym razem w trolejbusie byli juz innego typu klienci, ludzie wracajacy z pracy. Z parku zjechalam do centrum i stamtad udalam sie juz na lotnisko. Bylam nawet troche wczesniej niz planowalam, ale tak wypadlo i nie mialam juz szczegolnej checi chodzic dluzej po miescie. Noszenie plecaka fotograficznego z jednym z obiektywow o wadze 1.5kg nie jest przyjemne.

Na lotnisku posiedzialam w srodkowej czesci terminala i porobilam troche zdjec samolotow przez okno. Moj samolot odlatywal dopiero o 21.15. Lot Delta do Anchorage byl ok, nic nadzwyczajnego. Znowu bardzo mila obsluga obecna przez caly lot. Przylot z malym opoznieniem po polnocy. Na miejscu udalam sie od razu do wypozyczalni Avis, gdzie czekal na mnie maly SUV. Dostalam Toyote 4runner, ktora malym suvem nie jest. Zaplacilam 85 dolarow (65 funtow) za 4 dni, bez zadnego ubezpieczenia. Dzieki temu, ze mam roczna polise excess hire, ktora ma pelne ubezpieczenie na USA, nie musze doplacac ekstra w wypozyczalniach. To samo auto na angielskiej stronie Avisa kosztowalo prawie dwa razy tyle z wliczonym LDW. W ogole samochody na Avisie byly bardzo tanie, od 60 dolarow za 4 dni, minimalna roznica miedzy modelami, dopiero powyzej kategorii malego SUVa bylo drozej. Juz okolo 1.00 w nocy dojechalam do swojego noclegu, Lakeshore Inn & Suites, 2km od lotniska. Jak sprawdzalam noclegi, to bylo to najtansze miejsce w okolicy. Na rachunku byla cena 74 dolarow, ale ja zaplacilam wiecej przez hotels.com. Hotel byl ok, wszystko dzialalo i bylo w miare cicho. Po 24h w podrozy nie trudno bylo zasnac.

Image

Piatek.
Obudzilam sie przed budzikiem, jakos po 5 rano. Ladna pogoda za oknem. Sniadanie bylo od 6.00 rano, wiec juz po 7.00 wyjechalam z hotelu i skoczylam na lotnisko zobaczyc co sie tam dzieje. Okazalo sie, ze moje ulubione miejsce na plane spotting jest bezuzyteczne, bo jest remont pasa polnoc-poludnie i samoloty laduja i odlatuja z drugiego wschod -zachod . W zwiazku z tym wybralam sie do supermarketu, zeby miec jakis zapas pozywienia na zwiedzanie i w droge. Celem podrozy bylo miasteczko Homer, do ktorego nie dojechalam w czasie poprzednich podrozy.

Jak zwykle, Turngain Arm przy Seward Highway oferowalo przepiekne widoki, to samo na Turngain Pass. Te widoki warte byly wydatkow na bilet i trudow podrozy. Potem zjechalam na Sterling Highway, zeby przeciac Polwysep Kenai w poprzek. Przed Copper Landing jest fajna miejscowka przy Sunrise Inn, mozna zejsc nad jezioro lub podjechac kawalek boczna droga do Old Cooper Landing Boat Launch. W zaleznosci od pory dnia i slonca, woda ma ladny turkusowy kolor. Od Copper Landing do miasta Sterling nie ma ciekawych widokow, jest plasko i dookola sa tylko choinki. Dopiero po dojechaniu do zachodniej strony polwyspu Kenai sa widoki na gory po drugiej stronie zatoki. Jedyny problem to brak dobrych punktow na zdjecia. Te sa dopiero kawalek dalej, blizej Homer niz Sterling. Samo Homer bylo troche rozczarowujace, to chyba raj sportow rybnych, jesli moge to tak okreslic. Same budki z wycieczkami na ryby. Jedna z nich byla otwarta i mieli jakies pamiatki, a tak to wszystko zamkniete, bo jak tam dojechalam, to bylo juz okolo 18.00. Bedac tam, zarezerwowalam nocleg w hotelu przy Kenai Airport. Sprawdzilam wczesniej ceny i bylam juz z grubsza przygotowana z wyborem noclegu, nie wiedzialam tylko jak daleko zajade i nie rezerwowalam nic wczesniej. Podczas postoju w Sunrise Inn pytalam sie o noclegi, mieli wolne, ale nie dojechalabym tam tego dnia, za daleko.

Turngain Arm.
Image

Image

Image

Turngain Pass.
Image

Nie obylo sie bez robot drogowych po drodze, jedne byly dosc drastyczne ze stromym odcinkiem bez nawierzchni.
Image

Image

Tutaj dodam, ze na Seward Highway jest odcinek, gdzie nie ma stacji benzynowej przez 85mil, wiec nalezy upewnic sie, ze mamy paliwo zanim wyjedziemy z okolic Girdwood przy Turngain Arm. Im dalej od Anchorage, tym drozsze paliwo. W miescie bylo po 3.32 dolara za galon, w Stirling bylo najtansze za 3.23 i potem w Homer za 3.44. Dotankowalam w Homer 3 galony, zeby starczylo mi na dojazd do Kenai. Toyota nie byla zbyt oszczedna. Komputer pokladowy pokazywal srednie spalanie 17.3 mpg US, co przelicza sie na ok. 13l/100km. Cala trasa przejechana z lekka noga i niskimi ograniczeniami predkosci. Niestety jest to wada duzych samochodow, ale gdzie wypozyczac takie potwory, jak nie w USA, gdzie sa duze miejsca parkingowe, szerokie drogi i relatywnie tanie paliwo (polowe tansze niz u mnie)?

W drodze do Kenai zatrzymalam sie tylko raz na zdjecia, bo slonce juz schodzilo nizej. Lotnisko w Kenai jest male, hotel tuz obok. Akurat w godzinach mojego pobytu nic nie latalo. Sa komercyjne loty do Anchorage, ktore trwaja 28 minut i jest ich kilka dziennie, obslugiwane przez Ravn. Loty pasazerskie stanowia maly procent lotow z Kenai, reszta to cargo, loty prywatne i wojskowe. W hotelu zostawilam walizke (duzy blad!) i pojechalam na zachod slonca do punktu widokowego na polnocy polwyspu - Captain Cook Recreation Park. Jest tam okolo 28 mil i jechalam 40 minut. Dojechalam w sam raz na chylace sie slonce i ladne pomaranczowe i rozowe kolory. W punkcie widokowym byl zakaz nocowania, co nie przeszkadzalo, ze byly tam zaparkowane dwie przyczepy. Najwyraznie poza sezonem nikt nie przejmuje sie zakazami.

Image

Image

Po zachodzie slonca zaczelam wracac do hotelu, ale zatrzymalam sie jeszcze w paru punktach. Jednym z nich byla miejscowosc Nikiski. Jest tam jakis port i platformy tam parkuja. W ogole w tej czesci polwyspu sa rafinerie i nie jest ona tak dzika jak sie spodziewalam. To wyjasnia tez dlaczego paliwo jest tam tansze. Przy porcie Nikiski porobilam troche zdjec i przeklinalam pomysl zostawienia walizki w hotelu, bo zapomnialam, ze jest w niej statyw i moze przydac sie. Akurat bylo stamtad widac gory, a przed nimi platformy wiertnicze i pomocnicze. Uzylam murku, ale ciezko bylo zrobic ostre zdjecia wielka tuba po zmroku. Do hotelu wrocilam po 23.30. Wykorzystalam caly dzien na zwiedzanie i podziwianie widokow, po to sie zyje :-). Przejechalam okolo 360 mil.

Image

Image

Sobota.
Musialam wczesnie wstac, bo mialam zarezerwowany rejs z Seward o 11.30 i trzeba bylo byc na miejscu godzine wczesniej. Nie bylo z tym problemu, bo obudzilam sie po 4.00 rano, szyszka spadla na dach czy cos podobnego. Zrobilam przeglad wiadomosci i netu, obejrzalam hotele na pozniej. Sniadanie w hotelu dopiero od 7.00, wiec spakowalam sie i pojechalam zatankowac.

Akurat za hotelem byla stacja samoobslugowa, gdzie dzialala moja karta kredytowa i moglam zatankowac do pelna bez zgadywania za ile dolarow kupic benzyne. Skoczylam na szybko na sniadanie i w droge do Seward. Po drodze byly roboty drogowe, ktore opoznily mnie o 10 minut. W paru miejscach widzialam bardzo atrakcyjne panie, trzymajace znaki STOP. Nigdy nie przestanie mnie to dziwic. Poza tym roboty drogowe maja to do siebie, ze grupaja samochody i potem jedzie sie w kolumnie. Zatrzymalam sie pare razy na zdjecia i zeby wyrwac sie z grupy. Znowu piekna pogoda. Ponowny stop nad Kenai Lake przy Cooper Landing, zeby zlapac poranne swiatlo i ladniejsza pogode. Odpuscilam przystanki po drugiej stronie Kenai Lake w rejonach Primrose, bo obawialam sie, ze bede za pozno na miejscu. W sumie moglam poswiecic na to z 10 minut, bo potem i tak czekalam na statek. Wiedzialam tez, ze nastepnego dnia ma byc brzydka pogoda i nie bedzie juz tak malowniczo.

Gdzies miedzy Kenai, a Sterling.
Image

Most w Cooper Landing, Jezioro Kenai.
Image

Jezioro Kenai, punkt widokowy przy Sunrise Inn.
Image

Gdzies po drodze.
Image

W Seward zaparkowalam na specjalnym parkingu Kenai Cruises. Jest stamtad shuttle bus do portu, ale to taki maly rzut beretem, ze poszlam na piechote. Z portu byly piekne widoki na lodki i gory z tylu. Wybralam rejs do parku Kenai Fjord National Park, pierwszy w tym sezonie. 6.5h, cena 160 dolarow ze znizka za rezerwacje online i podatkami, ktora zrobilam w srode przed wyjazdem. Plynie sie po zatoce wzdluz gor i potem do lodowca. Mapa wycieczki: https://randomcurrents.com/wp-content/u ... ur-Map.jpg

Port.
Image

Marina.
Image

Po drodze widzielismy: wydry morskie, lwy morskie, foki, orki, wieloryby humpback, szare wieloryby, kozy gorskie, czarnego niedzwiedzia, puffiny, itp. Ja mialam ze soba duzy obiektyw, specjalnie na te wycieczke. Robienie zdjec z ruszajacej sie lodki, ruszajacym sie zwierzetom, wielka ciezka tuba jest trudne. Nie udalo mi sie zrobic zadnego porzadnego zdjecia orkom, bo byly zwyczajnie za szybkie. Na wieloryby trzeba bylo czekac i nie bylo pewnosci gdzie wynurza sie, ale byly chociaz duze i w miare powolne. Szarego nie zlapalam, bo bylo ich mniej i nie zdazylam dobiec do burty. Zaloga wypatrywala zwierzat i lodka zatrzymywala sie. Wydra ladnie pozowala w porcie i z tego co widzialam w relacji Przemos74, to musi tez plywac na tyle blisko brzegu, ze da sie jej zrobic zdjecia z ladu. Foki i lwy morskie lezaly na kamieniach przy wyspach. Najtrudniej bylo zrobic zdjecia puffinom, bo sa male i jak wyzej pisalam, wszystko sie rusza. Puffiny o wiele latwiej sfotografowac w Anglii na Farne Islands. Rejs dal mi inspiracje, zeby wybrac sie tam ponownie, bo bylam ostatni raz 10 lat temu. Akurat jest odpowiedni sezon.

Wydra.
Image

Orki.
Image

Wieloryb.
Image

Ta czarna kropka, to niedzwiedz.
Image

Koza gorska, wszyscy obserwowali z zapartym tchem jak koza poradzi sobie z przeskoczeniem przez wodospad.
Image

To chyba lwy morskie.
Image

Foki.
Image

Puffiny.
Image

Glownym punktem wycieczki jest lodowiec, ale to akurat nie zrobilo na mnie duzego wrazenia, bo bylam juz wczesniej na lodowcu Matanuska. Kapitan powiedziala, ze lodowiec urosl o cwierc mili w porownaniu do tego dokad siegal we wrzesniu zeszlego roku, gdy byla tam ostatni raz.

Image

Przez caly rejs dopisywala pogoda, ale w niektorych miejscach bardzo wialo i trzeba bylo dobrze opatulic sie. Oczywiscie zawsze mozna bylo zostac w srodku. W cenie byl lunch w postaci kanapki z kurczakiem, chipsow i batonika. Potem wylozyli jeszcze pozostale kanapki dla wszystkich. Ja skosilam dwie, jedna na deser i druga mialam zjesc na kolacje, ale zostawilam ja w koncu na sniadanie.

Image

Do Seward wrocilismy okolo 17.30, ja wybralam sie do hotelu ktory zarezerwowalam rano, Hotel Seward. Pokazywal mi sie jako najtanszy nocleg w okolicy, nie bedacy hostelem i majacy prywatna lazienke. Na booking.com znalazlam jakas promocje na pokoj Executive, ktory nie byl juz tym najtanszym, ale mial dobra cene. To byl bardzo dobry wybor. Pokoj mial widok na zatoke, byl fajnie urzadzony i chcialo sie tam zostac dluzej. Lobby hotelowe bylo jak muzeum, ale w pozytywnym znaczeniu. Troche wypchanych zwierzat i mnostwo historycznych zdjec i artykulow z prasy. Cala historia hotelu, miasteczka Seward, Alaska Railroad, itp. W lecie jest tam pewnie niezle oblezenie i ceny z kosmosu. Ze znakow na drodze wynika, ze sezon jest od 1 maja do 10 wrzesnia. Wtedy to sa ograniczenia w parkowaniu w miescie i nie powinno sie jezdzic na oponach z kolcami.

Lobby hotelowe.
Image

Po obejrzeniu pokoju i odswiezeniu sie, postanowilam pojechac 30 mil na Seward Highway, zeby sfotografowac te miejsca, ktore widzialam wczesniej. Niestety po okolo 18 milach bylo juz pelne zachmurzenie, wiec wrocilam. W Safeway kupilam kurczaka z rozna na kolacje i na tym zakonczylam zwiedzanie. Nie szukalam punktu na zachod slonca, ale mialam nadzieje, ze bedzie troche pomaranczowego koloru odbijajacego sie w gorach. Nic takie nie zdarzylo sie.

Image

Zwierzyna w zatoce.
Image

Niedziela.
Obudzilam sie po 5.00. Znowy przeglad netu, wybor hotelu na wieczor, itp. Widok z okna i pokoj hotelowy byl na tyle przyjemny, ze zebralam sie do wyjscia dopiero po 8.00. Nie spieszylam sie nigdzie, ale szkoda marnowac czasu na siedzenie. Niestety pogoda sie pogorszyla, poza szaroscia zaczelo padac. W programie mialam wizyte w The Alaska Wildlife Conservation Center. Miesci sie ono przy Seward Highway, przy skrecie na Whittier. Po drodze jednak zatrzymalam sie pare razy na zdjecia i dojechalam godzine pozniej niz planowalam.

The Alaska Wildlife Conservation Center zostalo zalozone przez rodzine Miller w 1993 roku. Jest na terenach, gdzie kiedys bylo miasteczko Portage, ale po trzesieniu ziemi w 1964 przestalo istniec, bo grunty zapadly sie o 2.4m i zostaly zalane slona woda. Jest na ten temat specjalna ekspozycja. Na miejscu sa wydzielone wybiegi dla duzych zwierzat. Pierwsi mieszkancy zostali zakupieni z roznych instytucji w Kanadzie i USA, kolejni byli znalezione lub odratowani i tak trafily w to miejsce. Wildlife Center wypozycza zwierzeta do filmowania, np dostarczyli kilka do "Into the Wild".

Informacje o rejonie Portage i trzesieniu ziemi.
Image

Image

Drzewa zabite przez slona wode, ale rownoczesnie zakonserwowane przez nia.
Image

Wybiegi sa tak duze, ze mozemy nie zobaczyc wszystkich zwierzat. Na przyklad grizzli musial siedziec gdzies w krzakach, bo nie widzialam go podczas dwoch podejsc. Z kolei maly, brazowy niedzwiadek, jak rowniez jezozwierz siedzaly w swoich budach i nie wychodzily. Podczas zwiedzania zaczal wiac silny wiatr i pojawil sie deszcz. Zrobilo sie bardzo nieprzyjemnie. Po terenie osrodka mozna jezdzic samochodem, co troche ulatwia sprawe, ale i tak ciezko bylo stac na tym wietrze i deszczu. Bylam opatulona tak sam jak na rejsie, a i tak zmarzlam.

Muskox.
Image

Moose.
Image

Lis z nienaturalnum ubarwieniem.
Image

Wilk z Tundry.
Image

Mialam w planach wizyte na imprezie lotniczej w Anchorage, ktora akurat odbywala sie w ten weekend - Great Alaska Aviation Gathering. Jednak zanim zebralam sie z Wildlife Center i dojechalam do miasta, to stwierdzilam, ze juz pewnie nie warto tam jechac, bo zamykaja o 17.00. Pojechalam na chwile do sklepu outdoorowego, potem na burgera, ktory podobno mial byc bardzo dobry i dopiero na lotnisko, na punkt widokowy.

Tam spotkalam plane spottera z Wisconsin i akurat zalapalam sie na samoloty odlatujace po imprezie. Pan powiedzial, ze 3 wojskowe samoloty cargo byly wczesniej na wystawie i mozna bylo je zwiedzac. On przylecial specjalnie na te impreze. Postalismy tam z godzinke razem i porozmawialismy o samolotach, lotnisku i podrozach ogolnie. Potem on zebral sie na swoj lot do Chicago, a ja zostalam jeszcze troche. Podpowiedzial mi tez, ze przy ladnej pogodnej jest fajne tlo gor z tego punktu widokowego. Niedziela to troche slaby dzien na plane spotting w Anchorage, ale duzego wyboru nie mialam. W tym czasie przylecialo i odlecialo pare samolotow Cargo i sporo malych komercyjnych i prywatnych. Ciekawe, ze Cathay Pacific ma prawie zawsze jeden samolot obecny na lotnisku, jak tam stalam to odlecialo jedno 747 i natychmiast po nim wyladowalo nastepne.

Przy okazji czekania na kolejne odloty poczytalam troche o tym dlaczego Anchorage jest tak waznym portem lotniczym. Jak padlo to juz w innej relacji, jest to 5 najwiekszy na swiecie hub cargo. Lokalizacja Anchorage jest glownym powodem popularnosci, miedzy Azja, a Ameryka. W przeszlosci samoloty pasazerskie zatrzymywaly sie na tankowanie, a pasazerowie na zakupy duty free, ale zwiekszenie zasiegu samolotow pasazerskich zakonczylo te ere. Otworzenie przestrzeni powietrznej nad Rosja w 1989r, rowniez skrocilo trasy lotow. W latach 1980. lotnisko mialo obrot $120mln na zakupach duty free i bylo to najwieksze zrodlo przychodow. W chwili obecnej sklepy maja obrot zaledwie $15 mln rocznie. Teraz samoloty cargo uzywaja lotniska do tankowania, zmiany zalog i przeladowywania towaru. Przy transporcie cargo liczy sie zaladowanie wiekszej ilosci towaru, niz zatankowanie wiecej paliwa przy wylocie. Poza tym w 1996r. amerykanskie Ministerstwo Transportu - DOT nadalo prawo zagranicznym operatorom (oprocz tych z UK) do przeladowywania cargo miedzy zagranicznymi i amerykanskimi samolotami bez koniecznosci clenia, dotyczy to Anchorage i Fairbanks. Dzieki temu samoloty tego samego operatora wylatujace z innych miejsc, moga sie tu spotkac na tankowaniu i przeladowaniu cargo.

Bylo tez kilka DC-3 w malowaniu Ozark Air, ale trudno bylo im zrobic zdjecia. Od czasu tej wycieczki mam otwarte kilkanascie stron internetowych o samolotach na Alasce i czytam je po kolei. Kupilam tez pare albumow o historii DC-3.

Odloty po imprezie lotniczej.
Image

Standardowe cargo.
Image

Jak juz wystarczajaco zmarzlam ogladajac samoloty, to zebralam sie do swojego noclegu na ostatnia noc. Tym razem wybralam Puffin Inn, ktore bylo najtansze. Nie byl to zbyt dobry wybor, byl to dodatkowy budynek kupiony przez hotel, przy skrzyzowaniu ze swiatlami, wiec jak pickupy ruszaly, to slychac bylo ich glosne wydechy. Hotel z czwartku byl tuz obok, ale na bocznej ulicy i troche zalowalam, ze nie zatrzymalam sie tam ponownie. Poza tym pokoj w Puffin Inn wymagal dobrego sprzatania. Niektore przestrzenie nie byly dawno odkurzane, chociaz te glowne byly czyste, nawet dywan wygladal na w miare nowy. Wziawszy pod uwage, ze w hotelu planowalam spedzic nie wiecej niz 8h, to chcialam cos jak najtanszego.

Wyszlam jeszcze wieczorem na spacer nad Lake Hood, ale poddalam sie dosc szybko, bo padalo. W Muzeum, ktore jest po drugiej stronie i na lotnisku bylam juz podczas poprzedniej wizyty. Przy ladnej pogodzie, jest to dobre miejsce na spacer.

Poniedzialek.
Pobudka o 3.45, wyjazd na lotnisko o 4.15. Samolot Delty do Seattle o 6.00. Znowu wypchany do ostatniego siedzenia. W Seattle mialam 3.5h przerwy, ktore spedzilam na robieniu zdjec samolotom. Wybralam sie do bramek C, na sam koniec, skad widac starty. Potem przenioslam sie na poczatek bramek C, gdzie widac ladowania i starty mniejszych samolotow. Dopisywala piekna pogoda, a ja podziwialam sprawnosc i duzy ruch na lotnisku. Do tej pory nie rozumiem jak pracownikowi Alaski/Horizon udalo sie wsiasc w ich samolot, wjechac na pas i wystartowac bez spowodowania kolizji. https://pl.wikipedia.org/wiki/Porwanie_ ... _Air_(2018)

Image

Image

Poza tym na lotnisku SeaTac trwa remont niektorych czesci, wiec pewnie za jakis czas beda nowe sklepy i budki z jedzeniem. Wydaje mi sie, ze ceny jedzenia znacznie podrozaly, od mojego ostatniego pobytu. Pamietam, ze kiedys kupowalam chinczyka za 7 dolarow, a teraz kosztuje 11.

Po zakonczeniu plane spotting udalam sie do bramek S. Przyszlam akurat na boarding, ktory odbywal sie grupami. Ja bylam Main3, czyli 3 grupa w ekonomicznej. Nie bylo problemu z miejscem na polkach bagazowych mimo pelnego samolotu. Tym razem mialam miejsce przy oknie i na szczescie wspolpasazera o standardowym wymiarze. Jedzenie bylo gorsze niz na locie z Heathrow, a obsluga juz mniej nadskakujaca. Wylot byl ok. 13.30, a przylot do Amsterdamu o 8.30. W miedzyczasie za oknem podziwialam dlugi zachod slonca, a potem wschod. Niebo nie bylo ciemne ani przez moment.

Image

Wtorek.
Ucieszyam sie, ze wreszcie dolecialam do Amsterdamu i mam dostep do saloniku, moge odpoczac i cos zjesc. Salonik BA w AMS nie nalezy do najlepszych, ale lepsze to niz nic. O 10.00 wystawili juz jedzenie na lunch, wiec byl dobry wybor. Moj samolot na Gatwick byl opozniony, ale juz o 11.30 wyladowalam na miejscu. Huraaa, koniec podrozy. Jeszcze tylko dwa pociagi i bede w domu. Prawie jak w Rozmowach Kontrolowanych ;-)

Byla to bardzo fajna wycieczka, pogoda dopisala i ciesze sie, ze polecialam. Widoki wokol Anchorage sa zawsze przepiekne, niezaleznie od pory roku. Nie jestem pewna ile razy juz tam byla, zgubilam rachube. Chetnie zatrzymalabym sie w Sheratonie ze wzgledu na widoki, ale byly wysokie ceny, a wyjazd mial byc budzetowy. Oczywiscie ta budzetowosc to kwestia wzgledna, bo jak podsumowalam wszystkie koszty, to nie wygladalo to na tani wypad.

Po obejrzeniu zdjec i poczytaniu o katastrofie w Moskwie, moj zapal do latania zostal troche ostudzony i w najblizszym czasie chyba pojezdze samochodem, co i tak bylo w planie. (I tak sie stalo.)

Trasa przejazdu.
Image

Koszty:
Bilety na Alaske z Brukseli - 324 funty, 1620zl
Dolot do Brukseli i powrot z Amsterdamu - 17.5 funta (+4000 avios), 87.5zl i 25 funtow, 125zl.
Dojazd i powrot z lotniska w Londynie - 8.8 funtow, 44zl
Hotel Ibis w Brukseli - 50 funtow, 250zl
Hotel w ANC - 72 funty, 360 zl
Hotel w Kenai - 60 funtow, 300zl
Hotel w Seward - 74 funty, 370zl
Hotel w ANC - 50 funtow, 250zl
Wypozyczenie samochodu - 65 funtow, 325zl
Benzyna - 80 funtow, 403.25zl
Wycieczka po Fiordach - 160 dolarow, 620zl

Zdjecia w tej relacji pochodza glownie z telefonu Samsung S9+ i zmniejszone kopie z Canona 6D, ktore mialam na telefonie i wrzucilam je przed chwila. Mam troche lepsze kopie i moze zmusze sie ktoregos dnia na ich uaktualnienie. Cala galeria: https://photos.app.goo.gl/GFnKvBi9RJZQW45X9 Mam nadzieje, ze wszystkie wyswietla sie poprawnie w relacji.
_________________
Carpe Diem.


Ostatnio edytowany przez Aga_podrozniczka, 28 Lut 2020 12:41, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
17 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 27 Lut 2020 22:39 

Rejestracja: 07 Lis 2017
Posty: 46
Fajna relacja, płynąłem kiedyś tym rejsem pod lodowiec. Takiego samego miśka widziałem na brzegu :) Można spytać skąd to roczne ubezpieczenie i z jaką kwotą excess ?
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 28 Lut 2020 11:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2825
Loty: 439
Kilometry: 1 037 948
niebieski
To jest to ubezpieczenie: https://www.insurance4carhire.com/produ ... us-cdw-sli Warunkiem jest bycie rezydentem UK. Zaoszczedzilo mi wiele pieniedzy przy wypozyczeniach, bo biore "gole" auta bez zadnych ubezpieczen w USA. W tym roku planuje 3 wypozyczenia w USA, zwroci sie po pierwszym wyjezdzie.

Przez to, ze w koncu wrzucilam te relacje, sama zachecilam sie do kolejnego wyjazdu i mam juz bilety do Seattle na weekend majowy, zadnych kombinacji, lot z Heathrow. Z biletami na Alaske czekam na dostepnosc za mile i obserwuje ceny za gotowke. Tym razem 4 dni wypozyczenia samochodu w Anchorage wyszlo $129.88 (100 funtow), nie moglam znalezc nic tanszego, poprzednio byly 3 dni za 65 funtow, wiec troche taniej za dzien. Mam nadzieje, ze nie odwolaja Aviation Gathering w Anchorage z powodu wirusa.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 28 Lut 2020 11:25 

Rejestracja: 20 Gru 2011
Posty: 2800
srebrny
Zainspirowałaś mnie tą relacją. Szukam miejsca w kalendarzu :)
Góra
 Relacje PM off
Aga_podrozniczka lubi ten post.
 
 
 [ 4 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group