Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 9 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
Offline
 Temat postu: Polizać Jeju
#1 PostWysłany: 11 Cze 2015 16:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Wrz 2012
Posty: 7699
Loty: 15
Kilometry: 58 252
srebrny
Kilkukrotnie już przymierzałem się do napisania relacji, a widząc z jakim tematem się mierzę zawsze po powrocie rezygnowałem. Tym razem postanowiłem sam sobie "oszukać" i napisać ją w trakcie wyjazdu :D

Będę pisał z komórki z TT z małym opóźnieniem, z góry przepraszam za jakość zdjęć (te z aparatu postaram się podmienić / wrzucić po przyjeździe do domu), treść też pewnie podświadomie ucierpi, bo ileż można klepać w ekran :(


No to zaczynamy...
Kiedy wydaje się, że czas na najbliższe miesiące jest już wypełniony po brzegi przychodzi mail z newslettera "This is insane! MEGA cheap flights to Seoul just 152 EUR!" http://www.fly4free.com/this-is-insane- ... st-152-eur oczy zaczynają się świecić, puls się podnosi, oddech... zaczyna się polowanie.
Po kilkunastu minutach okazuje się, że jest minimalnie droższy termin na początek czerwca (w drugiej połowie miesiąca już zaklepany wyjazd rodzinny) 168 EUR i bilet jest mój.
Lecę tym razem sam, żona i dzieciaki ze względu na warunki urlopowe i terminy w szkole niestety nie mogą ze mną lecieć :(

Jeszcze nie robię żadnych planów, w sumie nie bardzo do mnie dociera, że ten bilet jest na mailu, a tu @tom971 wyskakuje z tematem od serca "[7C] Seul-Czedżu 174zl czerwiec" seul-czedzu-174zl-czerwiec,231,66523 no i znowu szybka decyzja, zostaję pierwsze 4 dni na Jeju, a na koniec wracam rzucić okiem na Seul, bo 2 doby w Seulu to za mało nawet, żeby go polizać, ale starczy na głębszy oddech byle nie z MERS :D

Ostatecznie udało się złożyć:
WAW-BUD-FCO-ICN GMP-CJU-GMP ICN-FCO-TXL-WAW za ok. 1k PLN

Do wyjazdu 3 miesiące, pierwsza myśl jak najtaniej dostać się do BUD z WAW (?)... do Krakowa PB (Lux Express nie pasowało z godzinami) i potem nocny przejazd Orangeways za 10 EUR, po kilku tygodniach śledzenia cen WAW - BUD W6 okazuje się, że w podobnej cenie zamknę się z małym podręcznym (u mnie udało się przejść z forclaz 40 wypełnionym do końca usztywienia i dodatkowo pustym forclaz 25 speed, czyli miałem szczęście, głupi tak podobno mają) ;)
Powrót z Berlina miał być SE, ale ostatecznie udało się skorzystać z promocji na loty z Niemiec w Air Berlin w taryfie Just fly (tylko normalny bagaż podręczny) + promocja za zapisanie się do programu milowego Air Berlin gratyfikowane wejściem do saloniku na TXL (akurat "śniadanie" w oczekiwaniu na lot do WAW :) ).

Noclegi zorganizowane dzięki kodom dostępnym na forum, punktom zdobytym we wcześniejszych promocjach sieci hotelowych za odbyte noclegi, ostatni nocleg to lotnisko FCO (Rzym), tak, żeby wyszło w miarę 4free.

W kolejnych wpisach zaczynamy lizanie, choć jak to w życiu bywa czasem przez papierek :P

P.S. Pewne elementy postaram się poprawić, dodać mapki itd. już po powrocie do domu.
_________________
Dancehall Masak-Rah
Junior Stress - Za Mało Cichej Wody W Rzece
ImageImage
Góra
 Profil Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
 
      
Wakacje w Rzymie ☕🍕 Loty piątek-poniedziałek i pobyt w hotelu ze śniadaniami za 1269 PLN 💚🤍❤️ Wakacje w Rzymie ☕🍕 Loty piątek-poniedziałek i pobyt w hotelu ze śniadaniami za 1269 PLN 💚🤍❤️
Tydzień na greckiej wyspie z wyżywieniem za 1829 PLN 🏖️🌊 Tydzień na greckiej wyspie z wyżywieniem za 1829 PLN 🏖️🌊
Offline
 Temat postu: Re: Polizać Jeju
#2 PostWysłany: 11 Cze 2015 16:33 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 4224
No, no :D
Dalej proszę.
Może w końcu i ja napisę jakąś relację. Ale teraz czekam na to azjatyckie lizanko.


ps. rany, ale to zabrzmiało
_________________
Ιαπόνκα76
Góra
 Profil Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
 Temat postu: Re: Polizać Jeju
#3 PostWysłany: 11 Cze 2015 18:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 Kwi 2014
Posty: 980
niebieski
No i czego się człowiek doczekał! I tym sposobem grupa "czerwonych" jest w komplecie :)
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
 
      
Offline
 Temat postu: Re: Polizać Jeju
#4 PostWysłany: 25 Cze 2015 15:24 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 4224
Miała być relacja na żywo. O rany, chyba tam nie zaginąłeś w akcji? Daj znać, że żyjesz.
_________________
Ιαπόνκα76
Góra
 Profil Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
 
      
Offline
 Temat postu: Re: Odp: Polizać Jeju
#5 PostWysłany: 25 Cze 2015 18:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Wrz 2012
Posty: 7699
Loty: 15
Kilometry: 58 252
srebrny
Napisałem prawie całą relację na komórce podczas 13h lotu, MERS mnie nie dopadł, ale następnego dnia miałem już kolejny wyjazd, a jutro kolejny ;)
A w pojedynczych wolnych dniach praca do późna. Postaram się wrzucić ją w całości do końca miesiąca. BTW teraz też siedzę na zebraniu w robocie :D
_________________
Dancehall Masak-Rah
Junior Stress - Za Mało Cichej Wody W Rzece
ImageImage
Góra
 Profil Relacje PM off
Gaszpar lubi ten post.
Qantas uważa post za pomocny.
 
      
Offline
 Temat postu: Re: Polizać Jeju
#6 PostWysłany: 21 Lip 2015 08:25 

Tak dobrze się zaczęło i koniec???
Góra
 PM off
mashacra lubi ten post.
 
      
Offline
 Temat postu: Re: Polizać Jeju
#7 PostWysłany: 11 Gru 2015 21:35 
Redaktor F4F
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Lis 2010
Posty: 6251
Loty: 228
Kilometry: 534 135
@mashacra dawaj dalej.
_________________
Image

https://www.instagram.com/jiku_ty_dziku/
Góra
 Profil Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
 
      
Offline
 Temat postu: Re: Polizać Jeju
#8 PostWysłany: 12 Gru 2015 10:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Wrz 2012
Posty: 7699
Loty: 15
Kilometry: 58 252
srebrny
No to żeście mnie zmotywowali :D zdjęcia pojawią się z małym opóźnieniem.
Staram się nie robić większej korekty tekstu po tych kilku miesiącach, to dla mnie nowe doświadczanie pisanie z przerwami przez 11 godzin lotu, na 4" ekranie Lenovo A820. ;)

Dzień pierwszy i drugi – 5 i 6 czerwca 2015

Priorytet na dziś, dostać się do Budapesztu W6 z za dużym bagażem.
W sumie nie latam W6 ze względu na ten mini bagaż, normalny podręczny w tradycyjnych liniach lub FR wystarczy na zapakowanie się na 2 tygodnie to, z małym w W6 pojawia się problem z wymiarami forclaz 40, zgodnie z zaleceniami z forum plecak wypełniony tylko do komina, do tego dopinam pusty forclaz 25 speed. Z tak zgrabną paczką podchodzę do check-in, jestem odprawiony w aplikacji, boarding pass wrzucony do aplikacji Passwallet, a bramka pika, że jest błąd, .....STRES.... okazuje się, że przesunąłem palcem na starą kartę pokładową sprzed miesiąca (moje pierwsze loty z W6, jedne z ostatnich bez przydziału miejsc przez system). Chwila napięcia... i jestem w samolocie :)

W Budapeszcie z lotniska kupuję bilet 24h wsiadam do lotniskowego autobusu 200E, potem jeden przystanek metra i jestem w hotelu Ibis Aero Budapest. Nocleg opłacony punktami Accor zdobytymi za poprzednie pobyty, do zapłaty tylko 0,12 EUR + podatki, z racji statusu otrzymałem kupon na napój powitalny, spokojny pokój z widokiem na park i późny check-out o 16.
Zostawiam plecak i lecę na miasto, nie mam jakoś ochoty włóczyć się po mieście (miesiąc wcześniej spędziliśmy z rodzinką cały tydzień), szybkie zakupy i wpadam do, polecanego na forum, Drum Cafe na coś węgierskiego. Za 1390 HUF zamawiam zestaw wegetariański (zupa z serem i grzankami, klasyczne węgierskie kluseczki z sosem i ciasto czekoladowe), po tygodniu stołowania się w maju, dochodzę do wniosku, że jest smacznie, ale to jedzenie jest chyba doprawiane jakimiś "ulepszaczami". Mam w kieszeni nie całe 4000 HUF z poprzedniego wyjazdu i w tej kwocie chcę zamknąć koszty pobytu w Budapeszcie (plan udaje się zrealizować wliczając w to koszt biletu dobowego, obiadu, zakupów na śniadanie i drożdżówki na podróż).

Następnego dnia wsiadam w metro i jadę na miasto, najstarsza żółta linia metra, park Városliget, akurat trafiam na jakieś zamieszanie pod pomnikiem Hősök emlékköve.
Plac oddzielony taśmami, wszędzie policja, a po chwili grupka Arabów z egipskimi flagami zaczyna krzyczeć, skakać i śpiewać, myślę sobie, pewnie jacyś przeciwnicy władzy protestują, ale nie, ważniak składający kwiaty to ich prezydent, jak oni go kochają ;) płacz, piski, przepychanki dorosłych facetów, kobiet tam raczej mało... gdy prezydent odjechał wszystko ucichło w pół minuty, a manifestanci się rozeszli, wyglądało to jak agitka ludzi z ambasady dla telewizji :D
Potem metrem jadę pod Parlament, gdy wracam myślami do Budapesztu, w głowie zawsze pojawia się ściana Ministerstwa Rolnictwa z markerami po kulach i wydarzenia z 1956 roku, dopiero potem całe piękno tego miasta. Polecam zajrzeć do sali pamięci, znajdującej się w podziemiach, między wyjściem z metra i budynkiem Parlamentu. A jak już tam będziecie warto zobaczyć uroczyste opuszczenie flagi wieczorem.
Stamtąd jadę zabrać bagaż z hotelu i ruszam na lotnisko, wsiadając do lotniskowego autobusu przykuwa moją uwagę para (a szczególnie fryzura chłopaka czarne kręcone długie włosy).
Na lotnisku czekam z godzinkę na otwarcie odprawy, i kto pojawia się przede mną w kolejce Oni :)

Z rzeczy które jeszcze zanotowałem tego dnia to podróż do Rzymu, trafiłem na ostatni kurs autobusu do EUR Magliana, byłem jedynym pasażerem, zza okna czarowało powietrze przesycone zapachem kwiatów rosnących przy drodze, kosmiczny kierowca przejechał prawie całą drogę w ciemnościach na długich światłach, pędząc jak wariat wąskim drogami, na autostradzie, zaczął mijać osobówki, potem GPS pokaże, jechaliśmy przez dłuższy czas ponad setką, chyba bardzo mu się śpieszyło do domu ;)
Bez większych sensacji trafiłem do hotelu za 4* Mercure Roma West ze śniadaniem do zapłaty 9 EUR (reszta opłacona punktami), na następny dzień zarezerwowałem darmowy bus na lotnisko (w głowie zapisałem sobie godzinę 11.30, choć w mailu z hotelu sprostowali, że bus jest o 11.00). Jak to wpłynie na dalszą podróż... w następnym odcinku, także o tym, gdzie są zdjęcia. ;)
_________________
Dancehall Masak-Rah
Junior Stress - Za Mało Cichej Wody W Rzece
ImageImage
Góra
 Profil Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
 Temat postu: Re: Odp: Polizać Jeju
#9 PostWysłany: 23 Cze 2016 11:22 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Wrz 2011
Posty: 2740
Loty: 281
Kilometry: 353 225
mashacra napisał(a):
A w pojedynczych wolnych dniach praca do późna. Postaram się wrzucić ją w całości do końca miesiąca. BTW teraz też siedzę na zebraniu w robocie :D


Do końca czerwca ale którego roku? :D
LOT zaczął latać do Seulu więc ja relacje z Jeju chętnie bym poczytał :)
Góra
 Profil Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
 
      
Offline
 Temat postu: Re: Polizać Jeju
#10 PostWysłany: 14 Kwi 2026 07:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Wrz 2012
Posty: 7699
Loty: 15
Kilometry: 58 252
srebrny
Widać na nadchodzącą 11 rocznicę rozpoczęcia pisana relacji warto wrzucić resztę bazgrołów z 2015 (żadnych korekt tak jak to wylałem z siebie lata temu, nie wiem co autor miał na myśli).

Fotki, to będę musiał poszukać, ale czym jest czas gdy mamy wieczność :roll:

"Dzień drugi - 7 czerwca
Rano budzę się wypoczęty, zjadam śniadanie, a o 10.20 postanawiam pójść jeszcze na basen w końcu
mam jeszcze 70 minut do odjazdu, woda jak zupa, gra muzyka, przyciemniane światła, bąbelki i
właśnie siedząc w bąbelkach pojawia się myśl o busie, o 10.45 wyskakuję z basenu, na recepcji proszę
aby na mnie zaczekali, lecę do pokoju, i w 5 minut jestem spakowany i gotowy, odjeżdżamy z 5-
minutowym opóźnieniem (wspominałem już o szczęściu głupiego?). Gdybym nie zdążył, to zamiast 30
minut miałbym 2 przesiadki i jechałbym ok. 2 godzin, przyjeżdżając na styk na lotnisko :)
Ale to jeszcze nie koniec atrakcji, mam dużo czasu, przechodzę security i siadam pod gate 3 (dane z
biletu i tablicy), w około dużo osób (wyglądających na Koreańczyków, w końcu lot do Seulu). Samolot
odlatuje 13.30, a o 13.10 jeszcze boarding się nie zaczął, wstaję, żeby sprawdzić na tablicy jaki jest
status lotu, a tam "final call" gate 13 (zmienili), lecąc z uśmiechem na twarzy wpadam na bramkę i
chyba jako ostatni wchodzę do samolotu. Pół godziny wcześniej żona pytała się mnie "czy nie chcę
wrócić do domu, zamiast lecieć do Korei?", o mały włos...
(nie kuszę losu, Opatrzność nade mną
czuwa, o szczęściu nie ma co więcej pisać :P).
Siadam na swoim miejscu, a dwa siedzenia dalej siedzi kto?,
Oni :)
W samolocie słychać sporo osób rozmawiających po czesku, polsku, jakoś tak mało włosko i koreańsko
na pokładzie :D
Wersja posiłku "Muslim" curry z ryżem, sałatka warzywna i sałatka owocowa na deser do tego 2
sikacze na sen.

Foto
Niestety ale dopiero po kilku dniach zorientowałem się, że komórka coś szwankuje i część zdjęć
zniknęła z karty :( więc nie wszystko da się zobrazować. Może z aparatu potem coś dorzucę.

Dzień trzeci - 7 czerwca
9.25 lądujemy na ICN, wszędzie chmury, nici z widoku :( po wyjściu najpierw pierwsze bramki
Immigration (formularz do pobrania w wersji angielskiej, są ściągi jak wypełnić, warto mieć własny
długopis, bo tych działających raczej mało). Dostaję stempelek i kolejna bramka z deklaracją odnośnie
wwożonych towarów. Jeszcze jedna ściąga :) zanim dotarłem do pociągu na GMP (cena 4550 KRW,
przejazd ok. 40 minut, do centrum 1 godzina, bilety kupujemy w automacie, z czego 500 KRW to
kaucja zwrotna za kartę) minęło 1,5 godziny. Bilet należy mieć pod ręką, ponieważ służy on także do
otwierania bramek podczas przechodzenia kolejnych "śluz" i wychodzenia potem z peronu. W pociągu
znowu spotykam "moją" parę, potem jeszcze widzę ich na lotnisku GMP, stamtąd lata Jejuair na
wyspę Jeju, mam sporo czasu do lotu o 16.30, dla szukających trochę spokoju, należy iść w lewą
stronę terminala (domestic) i tuż przy pokoju zabaw dla dzieci (chyba jest 4free, info dla rodziców), są
2 rzędy siedzeń, automat z wodą i toaleta, trafić można tam na odpoczywających pracowników
lotniska. Z nadmiaru wolnego czasu idę "zwiedzić" pobliski Lotte Mall, nic specjalnego, ja po prostu
nie jestem fanem takich miejsc.
Na security pierwszy raz w historii ktoś przyczepił się do mojego miniscyzoryka, 4 razy skanowali
plecak, potem miła dziewczyna go znalazła i kazała nadać plecak do luku, błagalny wzrok i pani
postanawia mi pomóc, bierze scyzoryk, prowadzi do stanowiska Jejuair przy gate i tam samotny
scyzoryk poleci w specjalnej kopercie. Wsiadam jako jeden z ostatnich na pokład idę na swoje
miejsce, a tam kto Oni, i to nie rząd dalej, albo po drugiej stronie ale siedzimy w trójkę obok siebie :D
po prostu przeznaczenie i ja i oni mamy znaczące uśmiechy na twarzy.
Na Jeju lata chyba 5 różnych linii, każda ma loty 1-2 razy na godzinę, w samolocie jest 180 miejsc i
akurat my znowu razem, ale to już po raz ostatni ;)
Jeju wita tymi samymi chmurami, co Seul i dokłada deszcz, z lotniska wsiadam do autobusu (cena za
bilet jak okaże się później to 1200 płatne u kierowcy, wrzuca się do "skarbonki z pleksi"), kierowca nie
zna angielskiego i macha ręką, że nie muszę płacić, pokazuję 5000 KRW kręci głową, pokazuję drobne
(pewnie z 800 KRW) przestaje kręcić i wrzucam wszystko do pojemnika, sam nie wiem czy dałem się
oszukać czy to ja orżnąłem kierowcę :)

Docieram o 19 do hotelu Benikea (BEstNIghtinKorEA to prawdziwe hasło tego hotelu). Skoro godzina
jeszcze młoda idę w mrzawce zobaczyć co można polizać, nie przechodzę nawet 200 m jak zaczyna lać,
a obok sklep seven eleven wchodzę kupuję dużą "zupkę chińską" z zamiarem zjedzenia w hotelu, ale
pani pyta czy zjem na miejscu, oczywiście "na miejscu" , pomaga mi przygotować zupę, najpierw
zalewa sam makaron, potem 3 min. czekamy, wlewamy wodę zalewamy jeszcze raz, dodajemy
przyprawy 2 min. i można jeść, do "zestawu" dostaję pałeczki (łyżki brak ;) ) jestem tak głodny, że nie
przeszkadza mi, ani miejsce, ani smak, ważne że gorące, a za oknem pada deszcz. Gdy skończyłem, już
chciałem wracać do hotelu, ale padać przestaje więc szukam kolejnych obiektów do lizania. Dwie
przecznice dalej znajduję całą uliczkę z knajpkami, wracając zachodzę do takiej najbardziej obskurnej i
"domowej" pani sprzedaje pierożki, biorę dwa na spróbowanie (mięso, warzywa, przyprawy.... pycha,
jeden trafił się łagodny drugi pikantny).
Wracam bocznymi uliczkami do hotelu, zamykam drzwi na zamek (w końcu nie wiem czym ta noc
może się skończyć, skoro ma być najlepszą w Korei :D) prysznic i padam na łóżko. Pierwszy dzień
lizania Jeju za mną.

Dzień czwarty - 8 czerwca
Obawiałem się jakichś tragicznych skutków jetlagu, ale wszystko odespałem, lizanie zaczynamy od
śniadania (niestety nie zrobiłem zdjęcia, ale potrawy będą się powtarzać w kolejnych dniach).
Standard czyli, tosty, jajecznicę i mleko z chrupkami sobie darowałem, zamiast tego na talerz trafiły :
pierożki smażone w głębokim tłuszczu, żeberka duszone z warzywami, kimchi (kapusta kiszona z chili),
sałatka z kilku różnych kapust, oraz sezonowa sałatka z wodorostów, w sumie wszystko mogę polecić,
nie brałem dokładki tylko kimchi, bo ta pojawia się przy prawie każdym daniu w Korei ;)
Oblizałem się i w ten pochmurny dzień ruszyłem na piechotę do miasta, nad morze, z autobusu ciężko
poczuć klimat miejsca, idąc różnymi małymi uliczkami obserwuję domy i podwórka, docieram nad
morze
Foto
Obok brud, syf i smród, ale kadr można znaleźć.
Z góry przepraszam za jakość zdjęć, większość to ujęcia z komórki, dodatkowo chmury i mgła nie
pomagają.
Idąc brzegiem morza, trafiam na przyportowe restauracje, gdzie na talerz trafia to co wybierzemy z
akwarium, ośmiornice, małże, ślimaki, kalmary, ryby...
Słońce zaczyna smażyć przez chmury, dzisiejszy dzień i tak przeznaczam na kręcenie się po Jeju-si (Jeju
City), znajduję na
maps.me
kawałek zieleni i udaję się w kierunku parku (przy okazji jest tam Muzeum
Historii Naturalnej). Przechodząc obok jednej z uliczek zauważam targ, ilość aromatów, kolorów i
"fetorów" jest oszałamiająca, świeże owoce morza, suszone na bieżąco ryby, kimchi, garkuchnie z cały
czas gotowanymi potrawami z ryb i wieprzowiny, stoiska z glonami... zmysły osiągają kosmos :)
Zatrzymuję się przy stanowisku z pierożkami smażonymi w głębokim tłuszczu, kucharka, oczywiście po
angielsku ani słowa, ale od razu za moimi plecami pojawia się pomocna młoda Koreanka, i wszystko
tłumaczy (fotka zaginęła :( w przekroju trójkątne, farsz "sajgonkowy" 3 szt. chyba 1000 KRW) pyszne,
kręcę się jeszcze po targu, wychodząc zauważyłem babinkę smażacą racuchy, taką z gwarancją jakości
w oczach, ale poszedłem 50 m i musiałem ich spróbować,
wziąłem jednego na spróbowanie (500
KRW) idąc do parku cały czas myślałem, czy nie wrócić po więcej (tłuste, słodkie, z aromatem
cynamonu który uwielbiam, jest to rzecz której najbardziej żałuję, że nie kupiłem po raz drugi, ale tak
w głowie tworzą się legendy dla wnuków :D ).
Wzgórze z parkiem i muzeum jest trochę rozkopane (robią nowe chodniki), w parku dużo starszych
osób, ćwiczą na parkowej siłowni, grają w gry planszowe, słuchają muzyki i tańczą, obrazek jak z filmu
propagandowego :P
Muzeum jest 4free, zobaczenie całości zajmuje ok. pół godziny, są też ekspozycje na zewnątrz,
zarówno przed wejściem jak i po wejściu do budynku (po powrocie napiszę więcej o tym miejscu),
jednego z mieszkańców muzeum spotkam jutro w wysokich górach.
Z parku ruszyłem w kierunku hotelu (pod koniec dnia zrobię ok. 30 km, BTW polecam sandały Source
Classic które przeszły test bojowy w mieście pełnym wzniesień). Wracając wzdłuż ruchliwej ulicy
towarzyszyła mi "nie za duża" górka, a jak mawiają niektórzy "Dzień bez górki, to dzień stracony",
więc nie chcąc go do końca zmarnować postanowiłem jeszcze ją "zaliczyć", trochę błądząc udało wejść
na szczyt i pewnie gdy nie ma chmur widoki są ekstra, aż do morza, ale tym razem chmury jednak były
:(
Ze wzgórza zostało tylko kilka minut do hotelu, po drodze trafił się duży market, czas na kolejne
lizanie, kupuję minimelona, "jabłko", piwo i Soju (piwo 0,5 i Soju 0,36 miały tę samą cenę, Soju na
etykiecie miało pędy bambusa, a młoda dziewczyna przede mną sama kupiła 4 butelki Soju... ale o
tym później ;) ). Postanowiłem jeszcze kupić zestaw 5 pierożków na parze (te same co dzień wcześniej)
cena 4000 KRW i tak zaprowiantowany wróciłem do hotelu.
Foto
Pierożki pycha, piwo (bez uniesień, ale zimne), otwieram Soju, spodziewałem się jakieś "wody z
bambusa", smak gorzki, myślę sobie to przez piwo, kolejny łyk i kolejny... no nie pasuje do
pierożków :P sprawdzam w internecie, sprawdzam etykietę no 40% jak nic, piwo do kolacji przy
lustrze to rozumiem, ale piwo i jeszcze 0,36 wódy... niekoniecznie. O melonie i tym drugim będzie w
kolejnych dniach.

Dzień piąty - 9 czerwca
O górkach już pisałem.... będzie więcej, plan na dzisiaj, szybkie śniadanie i najwyższa góra Korei
Południowej Mt. Hallasan.
Na śniadanie tym razem nie było pysznych żeberek tylko makaron z owocami morza, a zamiast
pierożków były minisajgonki, kimchi odpuścimy, sałatek z kapusty i drugiej z wodorostów nie
opuszczamy.
Pani na recepcji nie bardzo orientuje się w komunikacji miejskiej i przekonuje do taksówki, która ma
mnie zabrać na międzymiastowy dworzec autobusowy skąd autobusem 780 dojadę do parku
narodowego, na ten wygasły wulkan prowadzą trzy szlaki na zachodzie (żaden nie dociera jednak na
najwyższy punkt, aczkolwiek podobno docierają do granicy krateru), oraz dwa szlaki od strony
wschodniej, (szczegóły dopiszę potem).
Taxi to koszt 6100 KRW na trasie z hotelu na dworzec autobusowy, cena rozsądna (opłata za
trzaśnięcie drzwiami, czyli pierwszy km to 2800 KRW).
Na mapie wskazuję w kasie pierwszy szlak przy trasie autobusu koszt biletu 1300 KRW, bilet można też
kupić bezpośrednio u kierowcy, ważne, żeby nie pomylić kierunku, ponieważ 780 robi pętlę po wyspie
i możecie pojechać w odwrotnym kierunku.
Foto
I znowu Opatrzność nade mną czuwała, jadąc autobusem, zmieniam plany i postanawiam, że jadę tak
jak reszta do głównego wejścia do parku narodowego, o tym, że dobrze zrobiłem dowiem się za kilka
godzin.
Przy wejściu znajduje się kasa biletowa, ale pani w okienku nic nie chciała mi sprzedać i nikt nic nie
sprawdzał więc mogę uznać, że wstęp jest 4free :D
Ruszam na szlak jest tylko jeden, więc nie ma gdzie się zgubić, wzdłuż całego szlaku prowadzi
techniczna kolejka zębata hałasująca jak spalinowa kosiarka do trawy, wiem bo przez pierwszy
kwadrans uciekałem w górę przed tym dźwiękiem. Trasa super oznakowana tablicami pokazującymi
gdzie aktualnie się znajdujemy, ile przeszliśmy, ile zostało, info o nachyleniu trasy... to co dla jednego
jest plusem, ja zliczyłbym na minus, Góra przez to traci na swojej tajemnicy. Szlak jest podzielony na
trzy odcinki o różnej długości i nachyleniu, po każdym z nich jest punk na odpoczynek i toaleta, w
drugim z kolei można też kupić coś do jedzenia przed ostatnim podejściem.
Foto
W połowie drugiego odcinka pojawia się krótki szlak do pobocznego krateru i dodatkowo punktu
widokowego (znowu chmury :(), trasa opisana na 40 minut zajęła mi raźnym krokiem 30 minut
wliczając w to niecałe 10 minut na podziwianie widoków. Należy to ewentualnie uwzględnić przy
wchodzeniu na Mt. Hallasan.
Foto
Po drodze, aż do samego szczytu, wielokrotnie można spotkać tablice informacyjne "Jeżeli dotarłeś tu
po godzinie 13 należy zawrócić", taka tu panuje zasada, wspinaczka tylko do 13 :) takie myślenie za
turystę, żeby miał czas na zejście przed zmrokiem.
Foto
Dochodzimy do schroniska, menu ubogie, wybrałem "zupkę chińską" (1500 KRW) i choco cake
dla
podniesienia poziomu cukru (500 KRW), gratis reklamówka, bo każdy sam zabiera śmieci na dół,
można się tylko oblizać, ze smakowaniem nie ma co przesadzać.
Foto

I tu spotykamy naszego znajomego z muzeum, Koreańczycy też się cieszyli jak Polacy ze spotkania
świstaka w Tatrach.
Foto
O godzinie 12 przez megafon po koreańsku przypominają o tym, że została tylko godzina na
wspinaczkę. Nie wiedząc, czy naprawdę mnie nie zawróci jakiś strażnik leśny przed szczytem ;)
wolałem nie ryzykować szybko dojadłem zupę pałeczkami (trening z pierwszego dnia) i ruszam na
ostatni odcinek. Przy wejściu znajduje się informacja, że szlak którym pierwotnie chciałem wejść jest
zamknięty ze względu na osuwiska, oba szlaki łączą się na szczycie i normalnie można jednym wejść
drugim zejść.
Po ok. godzinie docieram na szczyt, na szczęście nikt nikogo nie zawraca, a na górze piknik :) tłumy
prawie takie jak na Giewoncie. Kilka minut na widoki (chmury :() i schodzi,
czyli ta mniej przyjemna
dla kolan część trasy.
Na dole łapię 780 do miasta kurs z parku kosztuje 1800 KRW (w tamtą stronę jechałem częściowo na
gapę). Wysiadam kilka przystanków przed dworcem, ponieważ wydaje mi się, że będę miał lepsze
połączenie do hotelu. Przy przystanku kupuję parówkę w cieście z frytkami (smaczne
1500 KRW) i
podpatrzone u dzieci slushy (delikatnie mówiąc nie polecam, 1000 KRW, powinno nazywać się
"splashy" :P).
Kawałek podchodzę i łapię autobus do hotelu, kolejny kierowca nie zna angielskiego i nie chce ode
mnie pieniędzy (a może oni są po prostu mili?) na szczęście nie pierwszy i nie ostatni raz można liczyć
na młodzież, dzieciaki wracające ze szkoły, przetłumaczyły co trzeba :D i pierwszy raz zapłaciłem tyle
ile trzeba za autobus czyli 1200 KRW. O tym, że nie powinienem był brać slushy dowiedziałem się w
hotelu. Na kolację zjadłem jabłko, w konsystencji było jak gruszka, w smaku mało wyraziste, a zapach
kojarzył się z morzem, glonami i rybami (spróbować i zapomnieć).
Podsumowując była górka, dzień nie był stracony, lizanie Jeju tylko przy śniadaniu. ;)

Dzień szósty - 10 czerwca
Znowu chmury, na śniadanie zestaw z dnia pierwszego na Jeju, tylko zamiast pierożków były kulki
ziemniaczane :P
Foto"

I tu powinna się pojawić relacja z Krowiej wyspy, najpierw niecała godzina do portu busem z terminala autobusowego Jeju-si, potem prom, można było wypożyczyć rower i asfaltem objechać ją kilka razy wzdłuż wybrzeża, mało pamiętam, ale to co zostało to możliwość kupienia i zjedzenia ślimaków morskich świeżo łowionych przez Haenyeo (nie próbowałem wtedy, a teraz bym spróbował z pasą chilli), lody fistaszkowe te spróbowałem, ale w ogóle mnie nie porwały i chyba można je sobie darować.
Więcej atrakcji nie pamiętam.

To tyle co udało się odnaleźć na dropbox, Seul przepadł, albo go nie opisałem, dziwne bo wspomnienia zostały z końcówki wyjazdu, a ja mam pamięć złotej rybki.
_________________
Dancehall Masak-Rah
Junior Stress - Za Mało Cichej Wody W Rzece
ImageImage
Góra
 Profil Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 9 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group