Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 57 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Temat postu: Namibia w 2 tygodnie
#1 PostWysłany: 15 Lip 2018 10:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
-- 15 Lip 2018 11:19 --

Bilety kupiłem Condorem w ich promocji z marcu tego roku. Wyszło po 2200 za osobę z dogodnymi przesiadkami we Frankfurcie.

Namibia to nie jest kraj, gdzie można podjąć spontaniczną decyzję o podróży. Trzeba dużo wcześniej załatwić samochód, noclegi oraz wizę. Ja przez długi czas chciałem wynająć sedana, ale po rozmowach z kilkoma osobami, zdecydowaliśmy się na terenówkę i był to doskonały wybór. Co prawda sedan prawie wszędzie dojedzie, ale wygoda zupełnie inna, no i musielibyśmy brać ze sobą cały sprzęt kempingowy, który jest normalnie na wyposażeniu terenówki. Załatwiłem także większość noclegów na kempingach, gdzie musiałem zapłacić z góry oraz wizę w Berlinie.

Czas ruszać. Jadę prawie jak zwykle z żoną i dzieckiem. Pakujemy się na maxa w 3 wielkie walizki, ale Condor ma ograniczenie do 20 kg, więc na lotnisku musieliśmy się jeszcze przepakowywać, żeby każda miała max 20.9kg. Na szczęście się udaje. Przy check-in LOT spędzamy sporo czasu i na koniec pani nas informuje o 50 minutowym opóźnieniu. Eh, a my mamy 1.5h na przesiadkę! Węszę kłopoty.
Udajemy się do saloniku i z ponad godzinnym opóźnieniem opuszczamy Warszawę. Jestem już pewien, że nie zdążymy na przesiadkę. Pytałem jeszcze w transfer desku czy mnie nie przerzucą na coś innego, ale kazali lecieć. Sprawdziłem, że ewentualnie można Ethiopianem jeszcze tego samego dnia.

We Frankfurcie wszystko jakoś w miarę szybko poszło i nasz gate był dość blisko. Jako ostatni meldujemy się do samolotu. Pytamy jeszcze na bramce czy nasze bagaże zdążą i pani nas zapewniła, że bagaż jest szybszy od nas.

Condor na szczęście miał sporo wolnych miejsc, więc się porozkładaliśmy by jakoś przespać noc. Danie jest jedno (wege) i napoje bezpłatne. Płatne alkohole.

Po 10h lądujemy w Windhuk. Wysiadamy z samolotu i idziemy z buta do terminala. Jest mega zimno, a ja w samej podkoszulce.

Image

Jest akurat wschód słońca.

Czekamy na bagaże i czekamy i nie docierają . Tego się bałem. Zgłaszamy sprawę do biura, ale tam mówią, że dopiero po 4h będzie coś wiadomo gdzie on jest. Na szczęście zaplanowałem pierwszy dzień/noc w stolicy, więc mam nadzieję, że kolejnego dnia dotrze. Problem jednak jest taki, że Condor przyleci dopiero za 3 dni.

Na lotnisku czekając w kolejce do bankomatu oglądam prognozę pogody - w dzień 25 stopni, a w nocy 0!!! A ja w samym t-shircie

Z lotniska odbiera nas firma, od której bierzemy samochód i wiezie nas do biura. Po drodze mijamy guźce i pawiany :-).
Mieliśmy odbiór dopiero o 14, ale o 10 już samochód był gotowy, więc bierzemy.

Przez godzinę wszystko tłumaczą, sprawdzamy razem oraz demonstrują rozkładanie namiotów, po czym sam mam wszystko zrobić.

Image

Mamy Hiluxa z przebiegiem 250kkm, ale samochód jest naprawdę świetnie przygotowany. Jedzie się nim jak czołgiem i trochę to różnica w stosunku do mojego sportbacka na co dzień ;-)
Jedziemy najpierw do naszego B&B, a potem do miasta na zakupy jakichś ubrań i kosmetyków. Świetne miejsce w centrum na zakupy to Wernhill.
Idziemy potem obejrzeć tych kilka zabytków Windhuk. Najpierw mauzoleum prezydenta:

Image

W środku są wystawy z walk narodu o wyzwolenie.

Obok jest słynny kościół, zwróćcie uwagę na nazwy ulic...

Image

Image

W roli głównej zbrodniarze..., ciekawe.

Idziemy z młodym na plac zabaw i oglądamy miejscowe dzieciaki.

Image

Image

Trochę nasz się z nimi bawi.

Po południu dzwonię na lotnisko pytać o mój bagaż, ale nic nie wiedzą. Zdenerwowany ich ignorancją sam piszę maila do Condora. Odpisali za godzinę, że nasz bagaż przyleci jutro Air Namibia! Z tą świetną wiadomością idziemy spać z zamiarem porannej pobudki i udania się na lotnisko.

-- 15 Lip 2018 11:23 --

Drugi dzień zaczynamy od jazdy z powrotem na lotnisko. To prawie 50 km pod miastem. Najpierw tankujemy furę, bo odebraliśmy z pustym bakiem - weszło 140 litrów :-). Są dwa zbiorniki i powinny starczyć na 1200 km. W praktyce potem jak sprawdzałem to palił mi 10l, więc starczyłoby na 1400 km.

Na lotnisku bagaże już na nas czekały, więc mogliśmy szybko je zapakować i wróciliśmy do centrum handlowego zrobić zakupy jedzeniowe. Wypakowaliśmy samochodową lodówkę do pełna, zjedliśmy wczesny lunch i ruszyliśmy w stronę Rehoboth i parku narodowego Nabim-Naukluft. Pierwsze 90 km było asfaltem z dozwolonym limitem 120 kph, a potem zjechaliśmy na szutr i trochę zaskoczenie:

Image

Można lecieć setką ;-). Problem jednak taki, że na większości szutrów, urządzenie monitorujące w samochodzie piszczy przy 85, ale na tej drodze akurat nie piszczał.

Jedziemy na szlak Naukluft Olive Trail. Tego dnia nie chciałem jechać od razu 350 km, więc szukaliśmy czegoś bliżej. Zresztą przez ten bagaż i spóźnione zakupy jesteśmy do tyłu z czasem.
Szlak jest na 4h, ale my idziemy trochę pod prąd i mamy 1.5h. Nie chciałem ryzykować jeżdżenia po nocy, zresztą jest to zabronione.

Image

Image

Image

Szlak piękny i szkoda, że całego nie przeszliśmy. Mamy jednak do przejechania jeszcze prawie 100 km do kempingu.
Jedziemy przez busz szutrami.
Gdzieniegdzie pojawiają się zwierzaki:

Image

Image

Zachód zbliża się nieubłaganie, kolorki zaczynają się fajne

Image

W końcu dojeżdżamy na kemping i dostajemy świetne miejsce z widokiem.
Mieliśmy niecałą godzinę na rozłożenie się i zrobienie kolacji, ale było to za mało. Nauczka na następny raz.

Dzieciak miał frajdę z pierwszego spania:

Image

Oglądamy zachód słońca. Ja tego koloru w fotoszopie nie dodałem...

Image

Zachód o 19, a o 20 można iść spać ;-)
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
18 ludzi lubi ten post.
wersus79 uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 15 Lip 2018 11:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Lip 2012
Posty: 3066
złoty
Tak z ciekawości, co tam żeście wpakowali, ponad 60 kg bagażu? :shock:
_________________
Mam alergię na "witam" i "w mojej ocenie".
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 15 Lip 2018 12:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
Ubrania na 2 tygodnie, bo nie ma gdzie prać. Sporo żarcia, trochę sprzętu kempingowego, 3 śpiwory, podstawkę dla dziecka do samochodu...
Sam byłem w szoku :)
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 15 Lip 2018 13:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Lip 2012
Posty: 3066
złoty
No tak, żarcie. A czemu braliście jedzenie z Polski? Na miejscu problem, drogo czy co? Od dłuższego czasu siedzi mi Namibia w głowie.
_________________
Mam alergię na "witam" i "w mojej ocenie".
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#5 PostWysłany: 15 Lip 2018 13:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
-- 15 Lip 2018 14:28 --

Większość rzeczy możesz kupić i tak też zrobiliśmy na miejscu, ale na część wyjazdu woleliśmy mieć swoje, no i żona nie je mięsa, więc też chciała być zabezpieczona.

-- 15 Lip 2018 14:57 --

Dzień 3 - długo się zbieramy z kempingu i jedziemy w stronę Sossusvlei, czyli słynnych wydm. W sumie to kawał drogi. Zatrzymujemy się w Sesriem, gdzie jest stacja benzynowa, sklep i prawdziwa kawa z ekspresu :-)

Jest też wystawa gratów:
Image

Image

Jemy lody i jedziemy dalej autostradą:

Image

Mijamy kolonię wikłaczy, których jest tu pełno:

Image

Dojeżdżamy do bram parku, meldujemy się na kempingu, jemy obiad i postanawiamy jechać do Deadvlei. To jeszcze 90 km, ale zaraz za bramą parku zaczyna się asfalt :-)
Mijamy fantastyczne widoki wydm po lewej i prawej stronie:

Image

Dojeżdżamy do końca asfaltu i tu jeszcze są ze 3 km po piachu. Włączam pierwszy raz napęd 4x4 i jedziemy pod Deadvlei.

Jeszcze piechotka kilometr i oczom się ukazuje to:

Image

Zawsze myślałem, że to jest większe. Idę szybko i jestem sam. Żona z dzieckiem oglądali z daleka, a ja miałem całe zaschnięte jezioro dla siebie.

No to trochę widoczków ;-)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wspinamy się na okoliczne wydmy i obserwujemy trochę widoki z góry.

Image

Nastaje wieczór, więc powoli uciekamy na camping. Jutro tu jeszcze wrócimy.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
22 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 15 Lip 2018 16:14 

Rejestracja: 01 Lip 2012
Posty: 120
Loty: 14
Kilometry: 90 771
niebieski
Nie doczytałem- w jakim miesiącu byliście? Podasz główne koszty na koniec?

Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka
Góra
 Relacje PM off  
 
#7 PostWysłany: 15 Lip 2018 20:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
16.06 - 1.07.
Koszty to 6600 przeloty, 4300 samochód, 5200 na miejscu.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 16 Lip 2018 10:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
Dzień 4. W nocy temperatura spadła chyba do 5 stopni. Najgorzej jest przed świtem. Żona tak zmarzła, że zeszła do samochodu i go odpaliła by się ogrzać. Ja się cały zapakowałem w śpiwór puchowy i było w miarę spoko.
Po świcie temperatura podnosi się dość szybko.

Jest rosa i mgiełka.

Image

Zbieramy się i wracamy do Sossusvlei, idąc tym razem na Big Daddy Dune.
Jedna z wydm po drodze:

Image

Mijamy zwierzaki:

Image

Powoli się wspinamy. Po piachu idzie się bardzo ciężko.

Image

Image

Image

Widoczki super. Sporo czasu nam tu schodzi, choć w dół postanowiliśmy zbiec na maxa ;-)

Wracamy na Dune 45. Tu to dopiero ciężko było. Przeklinałem, że przed nami trafiła się chińska wycieczka, ale we przejściu 5 minut w górę wszyscy zrezygnowali ze wspinaczki i mieliśmy ją dla siebie.

Image

Image

Z góry naprawdę widać przestrzeń...

Image

Młody miał niezłą zabawę z chyba największą piaskownicą w jego życiu.

Image

Image

Image

Image

Po południu idziemy jeszcze do Sesriem Canyon. Jest ok, ale wrażenia wielkiego nie robi.

Image

Spotykamy za to małą żmiję, która jest ponoć bardzo jadowita. Wtopiła się w otoczenie.

Image

Jeszcze jeden obrazek z okolicy i na tym kończymy dzień.

Image
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 16 Lip 2018 10:36 

Rejestracja: 04 Cze 2012
Posty: 3585
Loty: 291
Kilometry: 671 565
srebrny
Zdjęcia są mega!!
Mógłbyś coś więcej napisać o procedurze załatwienia wizy? Jak długo trwało?
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 16 Lip 2018 10:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
Wiza -
paszport, zdjęcia, wniosek, wydruk biletu lotniczego, wydruk rezerwacji samochodu, wydruk rezerwacji hoteli/campingów, 3-miesięczny wydruk z konta z pensją.
80 euro od osoby + 10 euro za odesłanie paszportu do Polski. Dla 3 osób to 250 euro :/. Zrobiłem przelew i wydrukowałem.
Wysłałem kurierem do Berlina, dostałem pocztą. Ambasada wyrobiła się w niecałe 10 dni, ale moja lokalna poczta nie stanęła na wysokości zadania. Mimo listu priorytetowego, jak podejrzałem tracking to okazało się, że leżała na poczcie przez 8 dni zanim listonosz łaskawie przyniósł mi do domu...
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#11 PostWysłany: 16 Lip 2018 15:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
Dzień 5.
Przed nami długa droga to Walvis Bay i Swakopmund. Same szutry, a samochód piszczy jak przekraczam 85 kph. Irytujące to jest, bo nie ma tempomatu by nastawić na 84 i trzeba się pilnować. Za oknem najpierw busz, a potem pustynia.

Robimy obowiązkowe zdjęcia ze Zwrotnikiem Koziorożca. Mój znak zodiaku.

Image

Przed Walvis mijamy kilka kopalni soli, ale nie wstępujemy.
Na wjeździe do miasta jest duże centrum handlowe. Zjadamy późny lunch, bo jest już prawie 14 i korzystamy po kilku dniach z internetu bo jest darmowe wifi.
Następnie jedziemy nad zatokę szukać flamingów. I oto one są. Wysiadamy z samochodu, a tu zimno i mega wieje.

Image

Są też dwa pelikany:

Image

Temu drugiemu zimno w szyję:

Image

Flamingom też zimno, bo stoją na jednej nodze ;-)

Image

Młody ma trochę zabawy z karmieniem:

Image

Po 20 minutach pakujemy się do samochodu zmarznięci. Objeżdżamy jeszcze okolicę oglądając piękne domy, które mają widok na morze. Miasto długo należało do RPA jako enklawa.

Swakopmund jest za 30 km, szybko dojeżdżamy i meldujemy się w hoteliku. Mamy tu 2 noce i miejsce jest fajne, bo mamy dwa pokoje.
Obok jest polski emigrant, który prowadzi piekarnię.

Image

Swakopmund to niemiecki kurort. Zbudowany od zera przez Niemców, którzy tu wszystko przywieźli z ojczyzny, nawet kamienie na falochrony. Pili też wodę przywożoną statkami. Ciągle jest ich tu sporo i jeżdżą całkiem wypasionymi furami.

Nie mieliśmy zbyt dużo czasu na oglądanie, bo już się ściemniało, więc resztę zostawiliśmy na następny dzień.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 16 Lip 2018 21:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
Dzień 6.
Z rana jedziemy na północ do Cape Cross Seal Reserve, gdzie jest ogromna kolonia fok.
Zaraz za Swakopmund zaczyna się nieprzyjemna pogoda, z której słynie Skeleton Coast - pustynia i mgła nadciągająca znad oceanu. Taka pogoda utrzymuje się właściwie do południa i trzeba jechać na światłach, bo dużo nie widać.

Kolonia fok jest fantastyczna i można by tam spędzić godziny, gdyby nie smród :-). Ostrzegano nas przed nim, ale dla mnie nie był tak zły. Synek jednak twierdził, że bardzo śmierdzi.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Trochę mi to przypomina obcowanie ze zwierzakami jakie miałem na Antarktydzie, ale tam nigdzie nie widziałem aż takiego skupiska zwierząt.

Na obiad wracamy do Swakopmund i wcinam stek. Mniam.

Po południu spacerujemy jeszcze po mieście:

Image

Image

W życiu bym nie powiedział, że to Afryka. Jest piękna plaża i molo, ale co z tego, jak temperatura wody to tylko 14 stopni. Jest to zimny prąd i mimo szerokości geograficznej Hurghady, warunki są tu zgoła inne.

A tych zwierzaków chodzi wszędzie pełno:

Image

Siadam jeszcze na browara i można zakończyć dzień.

Image
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#13 PostWysłany: 17 Lip 2018 08:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
Dzień 7.
Opuszczamy Swakopmund i jedziemy do Spitzkoppe. Większość drogi jest asfaltowa, a że to w miarę blisko to dojeżdżamy w 2h.

Spitzkoppe widać już z hen daleka, jak jeszcze mieliśmy ze 40km wg mapy.

Image

Jedziemy od razu do środka i okazuje się, że camping jest po prostu pośród tych gór. Nie ma niestety wody ani prądu, ale za to jakie widoki.

Image

Jedziemy pod koniec, od zachodniej strony by mieć ładny widok na zachód słońca. Okazuje się, że tu jest także dobre miejsce do obserwacji ptaków i wiewiórek. Karmimy je oczywiście.

Image

Image

Image

Robimy obiad i jedziemy zwiedzać. Widoczki super.

Image

Image

Jest też łuk skalny

Image

Ogrom skał oddaje porównanie. Znajdziecie wspinaczy?

Image

Zobaczyliśmy właściwie co trzeba w 2h i z można w zasadzie było dalej jechać, no ale wszystko rozplanowane. Jedziemy kawałek do wioski, ale tam nawet sklepu nie możemy znaleźć. Wolno więc objeżdżamy całe Spitzkoppe dookoła, już za ogrodzeniem. Fajna perspektywa z drugiej strony.

Image

Przed zachodem słońca skałki nabierają super kolorków.

Image

Image

I w takich okolicznościach przyrody idziemy spać.

Image
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 17 Lip 2018 09:43 

Rejestracja: 14 Maj 2016
Posty: 1091
srebrny
Widoki i kolorystyka ...incredible :P :P :P
Góra
 Relacje PM off  
 
#15 PostWysłany: 17 Lip 2018 09:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2014
Posty: 444
Loty: 149
Kilometry: 428 529
srebrny
@cart Super podróż,

My z braku tanich biletów zamieniliśmy Namibię na Tanzanię i zastanawiam się czy słusznie ;)
Widziałem zachód słońca co prawda obok w Botswanie i doskonale wiem, że to nie photoshop.

Baaardzo fajna rzeczowa relacja z ładnymi zdjęciami więc dziwi mnie taka mała ilość "lubię".

Osobiście czekam na Etoshę ;)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 17 Lip 2018 10:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
w Tanzanii też jest co robić...
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#17 PostWysłany: 17 Lip 2018 11:34 

Rejestracja: 01 Lip 2012
Posty: 120
Loty: 14
Kilometry: 90 771
niebieski
Z jakiej firmy brałeś furę?
Góra
 Relacje PM off  
 
#18 PostWysłany: 17 Lip 2018 11:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
Advanced Car Hire. Mieli ceny 20% niższe niż inni. Zapłaciłem z góry przelewem za całość i dostałem jeszcze 10% zniżki.
Samochód miał co prawda 250kkm, ale był super przygotowany i nie mieliśmy z nim kompletnie żadnych problemów. Wręcz przeciwnie, byłem nim zachwycony.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
Złoty lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#19 PostWysłany: 17 Lip 2018 12:03 

Rejestracja: 06 Cze 2018
Posty: 2
My jedziemy 2 sierpnia i też bierzemy auto z Advanced Car Hire, co prawda za 2 razy tyle :(. Jak negocjowaliście cenę? Za 16 dni z dopłatą za lodówkę mamy 30800 N$ za auto 2014/2015 double cab zero excess. Mieliście jakieś problemy z wynajmującym? Jakieś porady czego nie ma w aucie albo co stwarzało Wam problemy?
Góra
 Relacje PM off  
 
#20 PostWysłany: 17 Lip 2018 12:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Sie 2013
Posty: 714
złoty
Ja wziąłem auto z 2011/2012, ale nawet nie wiem który to finalnie rocznik był. Wziąłem zero excess, ale bez szyb i opon. Takie ryzyko, bo ponoć szyby i opony są najbardziej narażone.
Wiem, że od lipca ceny idą sporo w górę...

Problemów nie było i cały sprzęt był ok. Możesz wziąć jeszcze dodatkowe plastikowe talerze, nóż ewentualnie.

Dobrze pakuj, bo z tyłu się mega kurzy. Ponoć pomaga otwarcie małych szybek na pace z obu stron - wtedy robi się trochę ciśnienie w środku i kurz tak nie wpada przez tylną klapę.
_________________
Moje podróże - piotrwasil.com

Image
Góra
 Relacje PM off
TIT lubi ten post.
TIT uważa post za pomocny.
 
 
 [ 57 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group