Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 1 post ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 26 Mar 2018 19:46 

Rejestracja: 15 Sty 2014
Posty: 296
Dokąd: Izrael – Jerozolima
Kiedy: 20-22 Listopad
Skąd: Lotnisko Lublin


1 Czerwca – Dzień dziecka, w którym Polskie Linie Lotnicze LOT rozdają prezenty w postaci tanich przelotów do Izraela. Wiele terminów na przełomie Listopada i Grudnia. W sam raz na złapanie trochę promieni słonecznych przed mroźną zimą w Polsce.
Chwila poszukiwań i dwa bilety na koniec listopada , dla mnie i znajomego kupione. Cena niesamowita, 65zł na trasie Lublin-Tel Aviv – Lublin.

Po rozpoznaniu na forum miejsc, które można odwiedzić lądując na lotnisku Ben Guriona, rezygnujemy z Tel Avivu, który w oczach wielu jest bardzo podobny do europejskich stolic. To nasze pierwsze zderzenie z Bliskim Wschodem, więc celem staje się Jerozolima i jej okolice. by poczuć klimat tego regionu.
Czas do wyjazdu mija bardzo szybko. W między czasie chłonę wiedzę na temat Jerozolimy z innych relacji kolegów i koleżanek z forum (wielkie dzięki), czytam przewodniki. Główna informacja – jak tam jest drogo!

Ceny rzeczywiście zatrważające, dlatego czas poszukać w miarę taniego noclegu. Z promocją przychodzi Booking.com, który po powrocie zwraca nam 40 dolarów.
Decyzja podjęta – Abraham Hostel Jerusalem.

Opinie bardzo dobre, cena ostateczna jeszcze lepsza. Za łóżko w pokoju 6-osobowym oraz śniadania płacimy zaledwie 15 dolarów za noc.
Zbliża się czas podróży, lot wczesnym rankiem, więc równo o północy startujemy z Białegostoku zabierając jeszcze jedną osobę z BlaBlaCara.

W Lublinie żegnamy się ze studentem, szybkie śniadanie na Orlenie i o 4:30 zostawiamy samochód na jednym z parkingów fabryk obok lotniska. Lotnisko bardzo malutkie, kilkadziesiąt osób czekających na loty do Londynu i Tel Avivu. Odbieramy swoje bilety i przechodzimy przez szybką kontrolę. Służby lotniska jeszcze nie rozbudzone, pobieżnie sprawdzają bagaż, czego skutkiem będzie ciekawa sytuacja na powrocie z Izraela. Ci co podróżowali, wiedzą jak wygląda security w tamtym rejonie. My również się będziemy mogli o tym przekonać, ale to w kolejnej części relacji.

Lot mija bardzo szybko, próbujemy odespać nocną podróż do Lublina.
Lądujemy chwile po 10, na płycie lotniska wita nas ciepłe i przyjemne powietrze. W tym czasie w Polsce mieliśmy pierwsze opady śniegu, jest dobrze.
Czas się zmierzyć z tą straszną odprawą celną, o której tak dużo pisano. Stoimy w kolejce do okienka z celnikiem. Chwilę przed mną, widzę jak celnik odprawia jednego pana na bok, chwilę później następnego. Będzie ciekawie. Moja kolej, standardowe pytania, W jakim celu? Gdzie? Na jak długo? Z kim? I dostaję różową karteczkę, która daje moc wejścia do Izraela. Znajomy, dostał się jeszcze szybciej, mówiąc tylko, że przyleciał ze mną.

W strefie odbioru bagaży, przysiedliśmy na chwilę w celu skorzystania z Internetu. Po zaledwie 5 minutach, zaczepia nas ochrona lotniska z pytaniem, co tutaj robimy. Nie chcąc kolejnych tłumaczeń, szybko zmykamy do kantoru, wymieniamy pieniądze potrzebne na bilet autobusowy do Jerozolimy ( 16 Szekli). Nie warto wymieniać większej ilości, kurs typowo lotniskowy. Udajemy się do wyjścia nr.23 i czekamy na autobus 485 do Jerozolimy.

W drodze przyklejeni do okna oglądamy otoczenie. Sporo pól i upraw. Nic nadzwyczajnego. Internet w autokarze działa, ale bardzo słabo.
Po około godzinie jesteśmy już na Dworcu Centralnym w Jerozolimie. Jeżeli macie zamiar wracać na lotnisko tym samym środkiem, warto wyjechać wcześniej. W drodze powrotnej, autobusy potrafią się sporo spóźnić, a i korki w godzinach popołudniowych są bardzo duże.
Nasze nawigacje oczywiście nie umieją złapać zasięgu, z pomocą przychodzi nam pewien Kanadyjczyk, który także się udaje w naszym kierunku.
Docieramy w okolice hostelu, zahaczając o sklepik o ciekawej nazwie. Tu pierwsze starcie z handlem. Na półkach brak cen, tą ustala sprzedawca. Chleb typowy dla Izraela plus butelka wody 15 szekli. Cena oczywiście byłaby niższa gdybyśmy ją targowali, dopiero się uczymy, więc 1-0 dla sprzedawcy.
Image

W hostelu szybkie zakwaterowanie, śniadanko (Izraelskie chlebki plus Polska mielonka robiły robotę.) i prysznic.
Image

Hostel widać że nadszarpnięty zębem czasu lecz pokoje wieloosobowe wraz z prywatną toaletą czyste i zadbane.
Czas ruszać na rozpoznanie. Dowiadujemy się że wymienić pieniądze po dobrym kursie można na poczcie, która się znajduje na głównej ulicy prowadzącej w stronę Starego Miasta – Jafa Street.

Mamy już Szekle, więc kierujemy się spacerkiem w stronę murów. Błądzimy ciasnymi, kamienistymi i urokliwymi uliczkami dochodząc do Starego Miasta.

Image
Image
Image
Image

Przed nami wejście do jaskini handlu. Stare miasto to nic innego jak stragan na straganie, mieszające się co chwilę z budowlami i miejscami religijnymi.
Image
Image

Tu na nas czeka masa sprzedawców, próbujących sprzedać swój towar. Handlarze zachęcają do kupna w każdy możliwy sposób. Jedni krzycząc, inni zapraszając indywidualnie a jeszcze inni częstując swoimi wyrobami. Nic dziwnego, po jakimś czasie można zauważyć że co piąty sklepik ma te same wyroby. A to pamiątki, zaraz za tym przyprawy, wypieki, owoce i pyszne soki świeżo z nich wyciskane. I tak w kółko.


Przed nami kolejne zakupy, tym razem sok oraz miąższ z granatów. Coś niesamowitego i pysznego. Jak dla mnie „Must Drink” w Jerozolimie. Cena 15 szelki za kubeczek, mega drogo. Sprzedawca zanim jeszcze cokolwiek powiedzieliśmy wyciskał już granat. Mówimy mu że jest to za drogie i odchodzimy, przecież 5 sklepików dalej, znowu będzie możliwość kupna tego soku. Słyszymy w oddal „Hey Friends – 12 Szekli… 10 Szekliiii… Następny stragan, cena niższa. Podejmujemy rękawice. Chwila negocjacji- Sok 7 szelki, miąższ 5 szekli i każdy zadowolony. Od tego momentu był to nasz ulubiony napój, którego jeszcze nie raz próbowaliśmy.

Spacerując dalej, co chwilę napotykamy kolejne znane miejsca. Droga Krzyżowa, a przy każdej stacji sprzedawca zachęcający do odwiedzenia jego jedynego i niepowtarzalnego sklepiku.

Image
Image

Powoli zapada zmrok, a my docieramy do głównego miejsca świętego Żydów – Ściany Płaczu. Aby dostać się na plac, trzeba przejść szybką kontrolę bezpieczeństwa. Jest kilka wejść, a przy każdym stoi wojskowy oraz wykrywacz metali.

Image

Na placu czuć podniosłą i religijną atmosferę mieszającą się z tłumem turystów i młodych żołnierzy, którzy właśnie mają jakieś ćwiczenia.
Co do Ściany Płaczu można do niej podejść, zakładając jarmułkę, które znajdują się w pobliżu. Zdjęcia także można robić, lecz lepiej za mocno się z tym nie afiszować.

Image
Image

Czas zwiedzać dalej. Przed tym jednak zatrzymujemy się coś przekąsić. Wybór pada oczywiście po tym jak zatrzymał nas starszy restaurator i zaprosił do siebie na Falafela. Mimo że byliśmy wygłodniali smak nas nie powalił. Cena także – 15 Szekli.

Image

Jest już ciemno, docieramy na dachy Starego Miasta gdzie mali żydzi wracają do swoich domów. Miejsce gdzie po raz pierwszy można odczuć spokój i ciszę. Tuż pod dachami dalej tętni handlowy gwar.

Plątamy się chwilę po dachach i namierzamy z nich Bazylikę Grobu Pańskiego, do którego się teraz wybieramy.

Na miejscu ogrom turystów, każdy niecierpliwie czekający w kolejce do wnętrza grobu. W bazylice swoje siedziby mają przedstawiciele trzech kościołów: greckiego Prawosławnego , Kościoła łacińskiego reprezentowanego przez franciszkanów oraz Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego.

Nad porządkiem czuwają duchowni Prawosławia, którzy co chwilę poganiają turystów, którzy na dosłownie 10 sekund przyklękli przy grobie Jezusa.
Bazylika oprócz samego grobu ma jeszcze kilka kapliczek z relikwiami robiących ogromne wrażenie. M.in. Kamień Namaszczenia czy skala z Golgoty.

Image
Image
Image


Wychodząc o godzinie 19:00 trafiliśmy na rytualne zamknięcie bazyliki. Gdzie duchowni zbierają się wewnątrz świątyni przy bramie, a odwiedzający przed.
Drzwi do bramy zamyka kluczniku, który wchodzi po drabinie na bramę i barykaduje skobel. Klucznik za każde otwarcie i zamknięcie dostaje wynagrodzenie oraz oklaski od zgromadzonych.

Image

Wracamy do Hostelu wzdłuż torów tramwajowych, główną ulicą centrum – Jafa. Przy hostelu znajdujemy duży market oraz bazarek gdzie zaopatrujemy się w humus, chleb, owoce, i lokalne piwo. Ceny już troszkę niższe.

Image
Image

Chleb 4.90 Szekli
Opakowanie humusu 7 Szekli
Banany 2,00 Szekle/Kg
Mandarynki 1Szekl/Kg.
Lokalne piwo z niższej półki 20 szekli za trójpak.

Hostel jest dosyć wysoki, a dach otwarty i wyposażony w leżaki, huśtawki i ławeczki. Tam kończymy swój dzień, konsumując kolacje i racząc się średnio dobrym Izraelskim piwkiem.

W kolejnym odcinku wypad do Masady oraz nad Morze Martwe.

Image
Góra
 Relacje PM off
Grzes830324 lubi ten post.
 
 
 [ 1 post ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group