Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 58 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 10 Lut 2019 16:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Paź 2011
Posty: 306
niebieski
A mnie relacja (tekst) się podoba, dobrych zdjęć też nigdy za wiele... Choć ;) : chyba jedno jest zdublowane, w każdym razie nie umiem znaleźć różnicy w pierwszym i trzecim zdjęciu powyżej helikoptera (pani na tle skał).
_________________
Image

Naprawdę pisze się razem. Naprawdę!
Zresztą zresztą też.
Góra
 Relacje PM off  
 
#22 PostWysłany: 10 Lut 2019 16:49 

Rejestracja: 14 Wrz 2016
Posty: 99
@marcinsss

Zapytam jeszcze o te saloniki, bo pisałeś, że sam pierwszy raz korzystałeś :) No właśnie - jak to z tym jest? Przyznam, że jestem totalnym laikiem w tych kwestiach i zawsze zdawało mi się, że można z nich skorzystać tylko jak się leci w first, ewentualnie C lub jesli ma się jakiś tam status we frequent flyer. Jak to było u was? Można tak po prostu "kupić" wejscie, a jesli tak to ile taka przyjemnosc kosztuje? :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#23 PostWysłany: 10 Lut 2019 16:53 

Rejestracja: 10 Maj 2013
Posty: 1640
srebrny
@kieras86

Poczytaj np. ten wątek:
priority-pass-pytania-informacje,15,41799

To jedna z możliwości 'zdobycia' wejść do saloników. Inna to posiadanie odpowiedniej karty kredytowej, która PP daje w bonusie z limitowaną, bądź nielimitowaną liczbą bezpłatnych wejść. Odpowiednie wątki też są tu na forum.
Góra
 Relacje PM off  
 
#24 PostWysłany: 10 Lut 2019 16:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 633
Loty: 174
Kilometry: 216 328
srebrny
Zacne zdjęcie żółwia 8-) Świetna wyprawa, kajaki są, to i lajk musi być ;)
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off
tropikey lubi ten post.
 
 
#25 PostWysłany: 10 Lut 2019 18:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 Maj 2017
Posty: 820
srebrny
Zawsze staram się być szczery i nie bede komus słodzìł czy mydił oczu itd.
Blog , czy szersza relacja to tak jak z książką- jedni uwielbiają a inni nienawidzą.
Tak jak pisałem- styl mi nie przypadł w szerokim pojęciu, a Ty masz nic nie zmieniać, pisz jak piszesz, bądź sobą i nie próbuj się dopasowywać bo właśnie chyba za to inni cię właśnie lubią.
A ci do fotek to znów to samo- jak ktoś chce zobaczyć piękne i podrasowane to może to zrobić w googlach, oczywiście jak najbardziej popieram że fajnie jest się uczyć i wyciągać błędy z wcześniejszych prac ale to właśnie to że widać w nich rękę zwykłego podróżnika a nie fotografa profesjonalisty sprawia ta różnicę. Ja zdecydowanie wolę te amatorskie, prawdziwe, nie udawanie, nie podrasowane i robione na zamówienie pod danego klienta. Najważniejsze że gdy ponownie na nie patrzysz to chcesz tam wrócić.....
To jest właśnie ta nagroda!
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#26 PostWysłany: 10 Lut 2019 20:15 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 699
Loty: 63
Kilometry: 202 612
@Stasiek_T Miałeś rację, poprawione.

@kieras86 Ja Ci już powiedziałem najważniejsze. Da się i to kompletnie ZA DARMO! Reszta w Twoich rękach. Poczytaj wątek od @sranda albo co daje posiadanie karty Diners Club. Jak już wiesz, że się da, to resztę sobie ogarniesz. :) I to moja wielka satysfakcja, że z tego mojego pisania ktoś będzie miał wymierną korzyść. :D

@BooBooZB Troszkę o tych Twoich wyprawach czytałem. To co, następnym razem bierzesz taki kajaczek? :lol:

@lovenz "...Najważniejsze że gdy ponownie na nie patrzysz to chcesz tam wrócić....." Dokładnie. Najbardziej o to chodzi. :) To ja mam jeszcze jedną prośbę - napisz, która relacja (ew. nie wiem - blog, książka, reportaż ale lepiej, gdyby to było amatorskie pisanie, a ni jakiś tytan słowa pisanego) Ci się podobają. Tak z ciekawości chciałbym wiedzieć.
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off  
 
#27 PostWysłany: 12 Lut 2019 18:51 

Rejestracja: 14 Maj 2015
Posty: 19
Swietna relacja. Dzieki za dokladne i zabawne opisy. Zdjecia rewelacja, bardzo zazdroszcze; bardzo kojaco dzialaja na oczy podraznione smogiem. Mozna spytac, co to za filtr na aparat zalozyles i jaki aparat w ogole?
Ogolnie bardzo mnie inspiruje ta relacja, bo rozwazam wlasnie, gdzie by tu na 6ta rocznice slubu za pol roku. W zyciu nie sadzilam, ze Seszele moga byc dostepne finansowo, a tu prosze..
Z ciekawosci, wasze hotele mialy silownie? (I know, I know, brzmi to dziwnie, ale maz nie relaksuje sie na wyjezdzie, jesli nie moze pocwiczyc, wiec skoro ja zawsze wybieram gdzie, kiedy, co i jak, to on musi miec zawsze silownie.) Pytam, bo bardzo czesto dodatek silowni w hotelu jakos sie mocno spata ze znacznie wyzsza cena, niz hotele o takim samym standardzie, ale bez silowni.
Góra
 Relacje PM off  
 
#28 PostWysłany: 13 Lut 2019 01:02 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 699
Loty: 63
Kilometry: 202 612
Dziękuję za dobre słowa. :)
Filtr polaryzacyjny kołowy, a dokładnie: Marumi Fit + Slim Circular PL 72 mm. Bardzo pomaga robić lepsze zdjęcia. Ja do tej pory często miałem problem z niebem. Niby dla oka ładne, a na zdjęciu wychodziło słabe (zbyt białe, źle było widać chmury itp). Z tym filtrem jest dużo lepiej. Cena ok. 150 PLN.
Aparat podstawowy to Sony A6300 z obiektywem 18-105 i Samyang 12mm F2.0.
Mamy też jako drugi aparat Pentaxa MX-1. A część zdjęć jest i tak z iPada :lol:

Co do siłowni - na La Digue nie było, na Praslin będzie, ale to nie był tani hotel. ;) Poza tym ja się nie znam, ale to naprawdę musi być siłownia? Jest pływanie, biegi po plaży czy okolicznych górkach, rowery, kajaki i jeszcze parę innych sposobów na aktywność fizyczną. ;) Ostatecznie można się na palmy wspinać. :lol: No ale ja się nie znam. Jak się ma nie zrelaksować, to szukaj z siłką. Coś na pewno znajdziesz.
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#29 PostWysłany: 13 Lut 2019 01:39 

Rejestracja: 02 Mar 2012
Posty: 6301
HON fly4free
ankafly4free napisał(a):
brzmi to dziwnie, ale maz nie relaksuje sie na wyjezdzie, jesli nie moze pocwiczyc, wiec skoro ja zawsze wybieram gdzie, kiedy, co i jak, .

Zadbaj o to by dużo ćwiczył, nawet w pokoju ;) Zrelaksowany mąż ,bezcenny w podróży :P @marcinsss natomiast niech na razie się relaksuje pisząc ciąg dalszy.Czekamy :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#30 PostWysłany: 13 Lut 2019 11:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 Lis 2017
Posty: 7
Loty: 83
Kilometry: 206 850
to co z tym następnym wpisem? męczycie kapitana podróży siłowniami i krytyką reportażu, a ja nie mam czego czytać przy porannej kawie w pracy :<
Góra
 Relacje PM off  
 
#31 PostWysłany: 13 Lut 2019 14:03 

Rejestracja: 14 Maj 2015
Posty: 19
@marcinsss Dzieki za info o aparacie i filtrze. To ja juz rozumiem, czemu moje zdjecia nigdy nie maja ladnego nieba;) Maz rowniez obejrzal zdjecia i nie trzeba go juz namawiac na ewentualny wyjazd na Seszele:P
Tak, silownia musi byc, jesli to maja byc naprawde udane wakacje, bo "biegi, rower, kajaki etc to formy spedzania czasu z zona, a nie cwiczenia" (cytat). Jak co komu pasuje, prawda? :roll:
Swoja droga, te magiczne kajaki to naprawde rewelacja!
Góra
 Relacje PM off  
 
#32 PostWysłany: 13 Lut 2019 14:35 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 699
Loty: 63
Kilometry: 202 612
Czuję się mocno pogoniony i obiecuję, że dzisiaj pojawi się wreszcie ten kolejny wpis.
Może nie będzie za długi, ale zdjęć będzie sporo. ;)
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off  
 
#33 PostWysłany: 13 Lut 2019 14:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Lip 2017
Posty: 1401
Loty: 66
Kilometry: 132 538
Ostrzeżenia: 1
złoty
ankafly4free napisał(a):
"biegi, rower, kajaki etc to formy spedzania czasu z zona

Jakby to ująć, pszczółki, motylki, kwiatki zapylanie...

https://ok.ru/video/40175078107?fromTime=6399
_________________
Coito ergo sum
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#34 PostWysłany: 14 Lut 2019 01:37 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 699
Loty: 63
Kilometry: 202 612
@eskie w dziwnym kierunku zmierza ta rozmowa :lol: Wracajmy lepiej na Seszele...

Tour de La Digue.
(dzień 2 i 3)

Od kilku lat bardzo polubiłem kolarstwo szosowe, niestety, głównie w Eurosporcie, a nie jako formę aktywnego spędzania czasu. Wiąże się to trochę z podróżami, bo mam pomysł, żeby się w tym roku wybrać na kilka dni jako kibic na trasę któregoś z wielkich wyścigów. Najprawdopodobniej będzie to końcówka Vuelta a Espana, ale nie o tym...

Po La Digue jeździ kilka samochodów, kilka wózków elektrycznych, są za dwa minibusy i 2-3 mini-ciężarówki, ale królem ladiguańskich szos jest rower.

Image

Jeśli popłyniecie na La Digue, to wynajęcie roweru zaproponują Wam zanim jeszcze dobrze zejdziecie na ląd. Pamiętacie?
Miejscowi przedsiębiorcy na przystani napisał(a):
"Wynajmij od nas rower, a dostarczymy Twoje bagaże do hotelu bezpłatnie!"

My skorzystaliśmy z oferty pośrednictwa naszego hotelu. 150 rupii (ok. 50 PLN) za wynajęcie na 1 dzień, po 100 rupii za dzień, jeśli na dłużej. Wzięliśmy na dwa dni. Rowery były w dobrym stanie i nie mieliśmy z nimi żadnych problemów. Wynajem załatwiałem wieczorem poprzedniego dnia i tu po raz kolejny Mae (recepcjonistka) wykazała się talentem i wzorową dbałością o dobro klienta. Zadzwoniła do "rowerowni" i poprosiła o dostarczenie rowerów już dzisiaj wieczorem, bo "Sir and Madam" będą wyjeżdżać o 6:00. Zacząłem coś tłumaczyć, że gdzie o 6:00, o 8:00 najwcześniej... ale bardzo przekonywająco mi wytłumaczyła, że jak zamówię na 8:00, to mogę dostać i o 10:00, a jak przyprowadzą dzisiaj, to będą czekały. O Mae jeszcze będzie kilka razy...
Rano wyruszamy faktycznie około 8:00, zaraz po śniadaniu, bo jest piękna pogoda i szkoda dnia. Nasza trasa wygląda następująco:
Załącznik:
Tour de La Digue.JPG

Wrzucam mapkę, jakby było się tu można zgubić... :lol:
Pierwszy przystanek był nieplanowany - żółwie. Chcę wierzyć, że to są te wolne żółwie, chociaż trochę podejrzane jest, że tak sobie siedzą akurat koło małego baru... Może po prostu dobra miejscówka i ktoś je tu dokarmia. W każdym razie nie było widać, żeby ktoś je w jakiś sposób ograniczał.

Image

Pierwszy planowany przystanek, to Anse Severe. Ładna długa, piaszczysta plaża, z obu stron zakończona seszelskimi granitami. Podobno bardzo dobre miejsce na snurkowanie. Już miałem zakładać maskę i płetwy, ale Asia mnie przekonała, że póki piękna pogoda, to jedziemy dalej, a dłuższe postoje będziemy robić w drodze powrotnej. Jak się później okazało, to był bardzo dobry plan. Moja żona to bardzo mądra kobieta jest... Zatem kilka zdjęć i jedziemy dalej...

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Daleko nie ujechaliśmy. Północny kraniec La Digue to bardzo malownicze miejsce. Z jednej strony długa Anse Severe, z drugiej malutka, ale przecudnej urody Anse Patates, do tego skały, fale, palmy cudne słońce, a co za tym idzie, cudny kolor wody. Zresztą co ja będę pisał...

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Mam nadzieję, że nie przesadzam z ilością zdjęć :)
Żeby Wam troszkę oczy od turkusu odpoczęły, to garść informacji praktycznych - tym razem o jedzeniu. Jest drogo. Wchodząc do normalnej restauracji z zamiarem zjedzenia obiadu musicie się liczyć z tym, że za mniej niż 100 PLN, to nie dostaniecie tam NIC. Za jakiś normalny zestaw obiadowy trzeba pewnie liczyć raczej 200-300 PLN. Od osoby. Ale za to jedzenie podobno pyszne. Nie sprawdziliśmy tego. Nie było nas stać. ;)
Takie "gorsze" restauracje La Digue nazywają sie "Take away". My żywiliśmy się głównie w jednym z takich przybytków - "Take away GALA". Już przed wyjazdem wytypowałem go jako mający najwięcej pozytywnych opinii i dobre ceny,. Dodatkowo polecali nam go Polacy spotkani na kajakach oraz... nieoceniona Mae, która jeśli nie gotowała w domu, to jadła tylko w Gali.
Za ok. 20 PLN w GALI można się najeść. Za każdym razem jak byliśmy mieli co innego. Bardzo mi smakowała ich ryba, kurczak był niezły. Zielone curry było też dobre, ale baaaardzo ostre. Do tego makaron lub ryż. Do picia polecam lemoniadę. Droga ale dobra.
Poza tym tradycyjnie zabraliśmy trochę prowiantu z domu oraz poszliśmy na zakupy do supermarketu. W supermarkecie chciałem nas zaopatrzyć głównie w owoce, ale za pierwszym razem porażka - nie było praktycznie nic. Dopiero na drugi dzień udało mi się kupić spory zapas malutkich bananów, które zapewne nie spełniały żadnych norm UE ale za to smakowały bosko.... Banany można też było kupić na straganie przy ulicy, tyle, że tam kosztowały po kilka rupii za sztukę. W sklepie były na wagę i wyszło ok. 1 rupia za sztukę. :)
Takamaka (miejscowy rum w różnych smakach) - w markecie 280-350 rupii za 0,7. Waham się... ;) Ostatecznie coś tam kupiłem na Praslin, trochę taniej, w sklepie u Hindusa.
My tu gadu, gadu, a tymczasem nasza droga wreszcie nie idzie samym brzegiem i nie musimy się co chwila zatrzymywać na ochy, achy i zdjęcia plaż. Za to musimy się zatrzymywać na zdjęcia kwiatów i innych takich...

Image

Image

Powyżej hibiskus, ale to każdy rozpoznaje.
Poniżej passiflora (czyli po polsku męczennica). Bardzo ciekawa rodzina roślin obejmujące (ciocia Wikipedia podpowiada) 513 gatunków. Około 20 gatunków ma jadalne owoce, z czego 5 jest intensywnie uprawianych w różnych rejonach świata. Niektóre gatunki są uprawiane jako rośliny ozdobne.
Liście wielu gatunków mają właściwości przeciwskurczowe i uspokajające. Jednak wegetatywne części licznych gatunków oraz ich młode owoce zawierają duże stężenie glikozydów cyjanogennych, które mogą powodować śmiertelne zatrucia.
I jeszcze ciekawostka - Na tych roślinach motyle często składają jaja. W konsekwencji niektóre gatunki zaadaptowały się to tego niekorzystnego zjawiska – liście mają małe przyrosty, które imitują jaja motyli. Celem takiego przystosowania jest sprawienie wrażenia że liście są już zajęte. Inne gatunki mają liście, które przybierają kształty tych gatunków, na których motyle nie składają jaj

Image

Image

Image

Image

Image

Takich zielonych śliczności całkiem sporo było, tylko nie chciały grzecznie pozować. : A skoro było o bananach, to proszę, oto banany. Przyglądaliście się kiedyś, jakie mają piękne i nietypowe kwiaty?

Image

Image

Image

Jechaliśmy, jechaliśmy i przejechaliśmy. Całe 5,5 kilometra. I droga się skończyła. Za tym cyplem, który widać jest już Anse Cocos, ale nie będziemy się tam przebijać od tej strony. Drogę powrotną zaczynamy od... postoju. Ale jest ku temu dobry powód. A nawet kilka.

Image

Image

Image

Image

Pierwszym powodem są całkiem niezłe lody i sok wyciśnięty z ananasa (u mnie) lub lody i cola u Asi. Drugim powodem jest huśtawka.

Image

Image

Stałym bywalcem (mieszkańcem?) baru jest kot. Nami się za bardzo nie przejął, czekał na kogoś, kto zamówi kurczaka lub rybę. Wtedy będzie się zaprzyjaźniał. Za to miejscowy pies wziął sprawy w swoje łapy i sam sobie rybę upolował na płyciźnie. :)

Image

Image

Kolejny przystanek zrobiliśmy sobie na Anse Grosse Roche. Miejsce może nie jakiejś cudnej urody, ale za to kilkaset metrów plaży było tylko dla nas, jednej czapli i kilku tysięcy krabów.

Image

Image

Był plażing na piachu i łażing po wodzie, tylko niebo jakoś coraz gorzej wyglądało... W końcu przyszedł malutki deszczyk, który początkowo chcieliśmy przeczekać pod palmą, ale jak zaczęła przeciekać, to poszukaliśmy solidniejszej ochrony. :)

Image

Image

Image

Image

Malutki deszczyk szybko minął, niestety zaraz po nim przyszedł drugi, już nie taki malutki. Ponieważ nie wyglądało, żeby miał w najbliższym czasie przestać, to zapakowaliśmy wrażliwe przedmioty do torby wodoodpornej (zawsze warto taką mieć - kosztuje grosze u Chińczyków) i pojechaliśmy w ulewie. W życiu chyba w takim deszczu nie jeździłem na rowerze. Bardzo przydatna okazała się w tych warunkach czapka z daszkiem. Chroni on nie tylko od słońca ale i od zalewania oczu przez deszcz.
Deszcz, z krótkimi przerwami, padał już do wieczora i niemal cały kolejny dzień. Zdarzyło się jeszcze coś niedobrego - w nocy po naszej wycieczce rowerowej Asię dopadło (najprawdopodobniej to samo, przywiezione z Polski) choróbsko. Noc miała dość nieprzyjemną, za to cały następny dzień przespała (pamiętacie? faza druga...). W sumie to nawet dobrze się złożyło, że nam się załamanie pogody z chorobą zbiegło. Bo i tak byśmy raczej za daleko z hotelu nie wyszli.
Na zakończenie tego wpisu - za każdym razem rano mieliśmy lepszą pogodę, niż popołudniu. Nie wiem, czy to reguła czy tylko nam się tak złożyło, ale może warto to uwzględnić przy planowaniu atrakcji...


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
18 ludzi lubi ten post.
 
 
#35 PostWysłany: 19 Lut 2019 15:59 

Rejestracja: 14 Maj 2015
Posty: 19
Zdjecia swietne, skaly swietne, ale juz 5 dni minelo od relacji! Wiecej, prosze!
Góra
 Relacje PM off  
 
#36 PostWysłany: 27 Lut 2019 00:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Kwi 2013
Posty: 151
Loty: 34
Kilometry: 86 685
srebrny
Może to głupie pytanie patrząc na zdjęcia, do których można sobie przypisać profil turysty, ale... czy są tam jakieś pola kempingowe? Czy da się spać w namiocie?
_________________
Moje relacje:

Zachód USA mocno rozszerzony i skondensowany jednocześnie
Transsybirem do Chin
Indie z podręcznym
Autostopem po Jordanii
Góra
 Relacje PM off  
 
#37 PostWysłany: 27 Lut 2019 20:31 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 699
Loty: 63
Kilometry: 202 612
@Pietrucha Żadnych pól namiotowych ani nic podobnego nie widziałem. Nie widziałem tez nikogo śpiącego na plaży.
W 3 minuty znalazłem w internecie sporo wpisów, że namioty są zakazane i żadnego, że dozwolone, ale wszystko bez podania źródła.
Nie widziałem też żadnej policji patrolującej plaże w poszukiwaniu nielegalnych namiotów :lol:
Sprawdziłem też stronę Ministerstwa Turystyki (http://tourism.gov.sc/) i nic na temat namiotów nie znalazłem. Znalazłem za to ciekawy dokument z wytycznymi na temat zakwaterowania, ale to tylko jako ciekawostka. :) http://tourism.gov.sc/wp-content/upload ... licy-1.pdf
Pamiętaj, że na przylocie pytają o rezerwację hotelu (musiałem pokazać wydruk z potwierdzeniem).

Zapytałem też tą Filipinkę z recepcji. Pisze, że nie wolno, a jak zacząłem drążyć dlaczego nie wolno, to właściwie nie wiadomo. Dla bezpieczeństwa. :lol:

Cytuj:
- And about tents on the beach - if you sleep there, police will arrest you?
- can't be in tent just to be safe from thieves
- I think La Digue is safe place. Maybe not Mahe, but La Digue is OK. It si not?
- For sure not Mahe... La digue a little bit but still too risky
- OK, understood. Better go to hotel. 🙂

Bardziej wyczerpującej odpowiedzi nie dam rady udzielić. :)
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
Pietrucha uważa post za pomocny.
 
 
#38 PostWysłany: 27 Lut 2019 21:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Kwi 2013
Posty: 151
Loty: 34
Kilometry: 86 685
srebrny
@marcinsss ok, dzięki - najlepiej będzie to sprawdzić na własnej skórze :D
_________________
Moje relacje:

Zachód USA mocno rozszerzony i skondensowany jednocześnie
Transsybirem do Chin
Indie z podręcznym
Autostopem po Jordanii
Góra
 Relacje PM off  
 
#39 PostWysłany: 01 Mar 2019 10:21 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Sty 2011
Posty: 6881
@Pietrucha jest to pośrednio zapisane w warunkach pozwolenia na pobyt http://www.mfa.gov.sc/static.php?content_id=1
Cytuj:
has confirmed accommodation

a bezpośrednio (choć to ciężko znaleźć) na stronie ministerstwa środowiska
http://www.meecc.gov.sc/index.php/ufaqs ... onal-park/
Cytuj:
It is against the law to camp anywhere in Seychelles although special permission may be granted by the Seychelles Police after first obtaining the approval from the Seychelles National Parks Authority.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
Pietrucha uważa post za pomocny.
 
 
#40 PostWysłany: 01 Mar 2019 12:55 
Moderator forum

Rejestracja: 08 Lis 2011
Posty: 699
Loty: 63
Kilometry: 202 612
@Pietrucha Jedź i rób "lajfa". Duże szanse na relację miesiąca, a może i roku. ;)

A ja może wreszcie wrócę do głównego tematu tego wątku. Przepraszam za długą przerwę, ale tak to już jest, że czasami rzeczywistość nam psuje plany. W dodatku musiałem przeczytać wszystkie relacje nominowane do relacji roku, których nie czytałem wcześniej. Tak Pietrucha, Twoją też. ;)
Jeżeli ktoś nie czytał tych nominowanych relacji, to powinien natychmiast przerwać czytanie niniejszego i nadrobić zaległości. Tamte są naprawdę dużo lepsze.

Dla przypomnienia, skończyliśmy na potwierdzeniu matematycznej reguły, że dwa minusy dają plus (Asi niedyspozycja wypadła w bardzo deszczowy dzień, w który i tak byśmy nigdzie dalej nie poszli). Asia wypoczywała, a ja się nudziłem. Trochę poczytałem, załatwiłem zmianę terminu wynajmu rowerów na kolejny dzień, nadrobiłem zaległości w internetach i sporo czasu przegadałem ze słynną już filipińską recepcjonistką. ;) Na różne tematy:
Było o rozwoju turystyki na Filipinach i o tym, że szkolnictwo filipińskie bardzo dobrze przygotowuje do pracy w branży. Że uczą ich tam języków, zapoznają z pojęciem wysokiego standardu obsługi, przekazują podstawowe informacje o innych kulturach, zapewniają praktyki w hotelach i restauracjach.
Było o polityce i prezydencie Rodrigo Duterte. Bardzo mnie zaskoczyło jej wielkie poparcie dla tego człowieka. Stwierdziła, że dla większości Filipińczyków jest i będzie bohaterem i nikogo nie obchodzi, że na arenie międzynarodowej wielu uważa go za zbrodniarza. To jest ich prezydent i dba o swój naród.
Było o religii, że w zasadzie, to ona jest tolerancyjna, ale jeżeli chodzi o islam, to ma mieszane uczucia. Z jednej strony ma wielu przyjaciół tego wyznania, z drugiej zamachy oraz sposób traktowania kobiet czy "niewiernych". I mówiła to też jako osoba, która kilka lat pracowała w Dubaju, więc jakieś tam pojęcie miała.

Kolejny dzień Asia czuła się dużo lepiej, niebo było błękitne, zatem z samego rana ruszamy w kierunku trzech plaż po drugiej stronie wyspy. Kolejna POTĘŻNA trasa :lol:

Załącznik:
Trasa.JPG


Naczytałem się w internecie, jaka to przeprawa przez góry i że osoby nie będące stałymi bywalcami siłowni, sal gimnastycznych czy ścieżek dla biegaczy/rowerzystów przeżywają katusze po drodze na podjazdach. Pewnie byłbym wystraszony, gdybym nie sprawdził, że te POTĘŻNE podjazdy, to w sumie 50m w pionie. :lol: Tak że ten... jakoś daliśmy radę... ;) Ale muszę przyznać, że w drodze powrotnej, na samym początku podjazd jest tak stromy, że kawałek prowadziliśmy rowery.
Po drugiej stronie gór najpierw jakieś takie bajora napotkaliśmy.

Image

Image

Rowery zostawiliśmy na końcu drogi, w krzakach. Jest tam coś w rodzaju parkingu dla rowerów.

Image

A tuż za nim... Pierwsza tego dnia, Grand Anse. Wielka i niemal pusta.

Image

Trzymaliśmy się zasady, że najpierw dojdziemy do końca, a plażing to ewentualnie w drodze powrotnej. No to idziemy, przy plaży znowu jakieś bajora, może to skutki ostatnich opadów, a może są tam na stałe.

Image

Image

Image

Image

Image

Przejście z Grand Anse do Petite Anse to dosłownie kilka minut. Plaża bardzo podobna do Grand Anse. Liczyłem na tych plażach na jakieś spektakularne, wielkie fale, niestety nic takiego nas nie spotkało. Trochę większe fale były jak wracaliśmy, ale nadal nic nadzwyczajnego. Za to spotkaliśmy miejscową wersję parawanów plażowych. :)

Image

Image

Przejście z Petite Anse do Anse Cocos jest już trochę dłuższe. Trochę się idzie po kamieniach pod górę, trzeba też przejść przez jakieś podmokłe fragmenty. Ogólnie jakieś pół godziny spacerem i skala trudności odpowiednia dla osób od 6 do 106 lat. Niekoniecznie polecam japonki, ale jakieś sandały byłyby w sam raz.

Image

Image

Image

Image

Anse Cocos przez jakąś godzinę mieliśmy tylko dla siebie. :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Później pojawiała się para Szwedów z naszego hotelu. Przypadek? ;) Nie zatrzymali się obok nas, tylko poszli od razu na drugi koniec plaży, tak samo, jak kolejna para, która przyszła tuż za nimi. A cóż tam było takiego ciekawego? Ano taka mała plaża (niektórzy piszą basen) odgrodzona skałami od reszty. Też się tam po jakimś czasie przenieśliśmy. Trzy pary, to już tłok...

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Ciężko się pisze o całym dniu, w czasie którego właściwie nic się nie działo. :) Może więc po prostu zostawię Wam jeszcze kilka zdjęć.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W drodze powrotnej policzyłem ludzi na Anse Cocos - 11 osób. Po drodze jeszcze kilka spotkaliśmy. Wybraliśmy dobry moment, żeby się ewakuować, w tym tłumie to by już człowiek nie wypoczął... :lol: Zatrzymaliśmy się chwilę na Anse Petit - ja sobie popływałem, Asia się zdrzemnęła w cieniu. Przy okazji okazało się, że "parawany" mają swojego zarządcę, który pobierał "co_łaski" od osób chcących skorzystać, albo prosił o zakup kokosa w ramach transakcji wiązanej. Ale wszystko bardzo grzecznie, nie na zasadzie "Szefuńciu, popilnuję autka..."
Ponieważ zaczęło się chmurzyć, to wyruszyliśmy w drogę powrotną. W samą porę, a właściwie, to o jakieś 5 minut za późno, bo pod sam koniec powrotu znowu deszcz nas dopadł. Może by i nie dopadł, gdybyśmy się nie zatrzymali w Mimi's Café na pyszne soki owocowe.

Pod wieczór znowu się wypogodziło, więc na kolację pojechaliśmy do Gala Take Away.

Image

Zachód słońca podziwialiśmy jak zwykle z naszej hotelowej plaży. To był niestety ostatni zachód słońca na La Digue. Jeśli planujecie wyjazd na Seszele, to planujcie go tak, żeby przynajmniej 2-3 dni spędzić na tej wyspie. Naprawdę szkoda byłoby ją pominąć.

Image


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Moje relacje:
<USA - Roadtrip z namiotem na dachu>; <Seszele Luksusowo? Budżetowo? Panie, a nie można obu? Można!>,
<Islandia - lodowe góry i maskonury.>, <Ej, ale będzie widać góry? - Kirgistan Kazachstan>
<Wuchta problemów - Hong Kong, Filipiny>
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 58 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group