Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 11 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 13 Paź 2021 21:23 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1708
Loty: 95
Kilometry: 137 177
niebieski
Santorini to najsłynniejsza wyspa grecka, gdzie biało-niebieska zabudowa, na wysokich klifach, kontrastuje z turkusową wodą Morza Egejskiego. Co roku ten rajski atol wabi miliony turystów, par i nowożeńców, albowiem uważana jest za jedną z najbardziej romantycznych scenerii.
Wielu (tak jak ja), przyjeżdża tutaj, aby obejrzeć ten najbardziej spektakularny zachód słońca. Nic więc dziwnego, że znajduje się na niejednej liście "must see".
Odwiedzenie Santorini było też moim marzeniem, właściwie nie wiem, od kiedy. Ukryte gdzieś głęboko w mojej głowie, w odpowiedniej szufladce.
Przypadek sprawił, że się spełniło :D

Image

Na sierpień miałam bilety lotnicze do Walencji, na tydzień. Tap Portugal tak mieszał w lotach, że w końcu się wkurzyłam i anulowałam bilety.
3 tygodnie przed wylotem zaczęłam szukać kierunku zastępczego. Wypadło na Santorini z Krakowa.
Na tydzień. Ne wiedziałam, czy to krótko, czy za długo. Tak mieliśmy wzięte urlopy. Teraz myślę, że 7 dni to optymalny czas, na zwiedzenie wyspy.
ALE jeśli miałabym wybór 1,3,5 dzień albo w ogóle, to wiadomo, co bym wybrała :)

Image

Bilety kupiłam na początku sierpnia, wylot 25 więc za dużo czasu na przygotowania nie było.
Czy sierpień to dobry czas na odwiedzenie wyspy? Zależy, co kto lubi.
Na pewno trzeba spodziewać się niemiłosiernego upału, rzeszy turystów i wysokich cen.
Lepszym pomysłem pewnie będzie kwiecień - maj i wrzesień - październik. Dzień wtedy krótszy, ale coś za coś.

Image

Zaznaczyłam sobie na mapie, co chcę zobaczyć. Planu jakiegoś, co konkretnego dnia robimy, nie mieliśmy.
Wszystko rodziło się jakoś podczas wyjazdu. Pewnikiem była Fira pierwszy i ostatni dzień bez samochodu.
Wszystko pozostałe wyłoniło się z chaosu :)

Image

Zdawałam sobie sprawę, że wyspa jest droga, ale nie wiedziałam, że aż tak.
Jak zaczęłam szukać samochodu i wyskakiwało mi grubo ponad 300 euro na tydzień, to myślałam, że to jakiś błąd.
Nie, to nie był błąd ;)

Image

Oczywiście można poruszać się komunikacją miejską, ale wtedy traci się masę czasu, bo wszystkie połączenia są przez Firę.
Ponadto do autobusu w Oia, po zachodzie słońca, ustawił się spory ogonek.
Czytałam, że autobusy są podstawiane na bieżąco. Nie potwierdzę, bo tak długo tam nie byłam :D

Image

Autobusem jechałam z/na lotnisko i te dni bez samochodu.
W autobusach są: kierowca i kasjer. Kasjer zawsze krzyczy, co to za przystanek.
Jak wychodzisz z lotniska, to od razu podchodzą do Ciebie taksówkarze, czy inni "łapacze" i proponują podwózkę, najtaniej za 10e od osoby.
Nasz hotel też proponował transfer. Ja długo się wahałam. M powiedział, że najwyżej będzie przygoda. Nie było :)
Jak wyszliśmy z lotniska, to autobus stał na przystanku, chociaż nijak mi to się miało do rozkładu.
Na powrocie w Firze, rzeczywiście autobusy odjeżdżały o określonej godzinie.

Image

Ten ich dworzec w Firze to w ogóle jeden wielki pierdolnik.
Jest informacja, wywieszone są wszystkie rozkłady a i tak wszyscy pytają: o której będzie autobus do … ? :lol:
Autobusy stoją w rzędzie i część ma wyświetlacze elektroniczne a część karteczki.
Ludzie chodzą wte i we wte, z bagażami. Do ostatniej chwili jesteś w napięciu, którym autobusem pojedziesz.
Bilety są sprzedawane przed wejściem lub w autobusie. To chyba zależy od kierunku.
Jak jechaliśmy na lotnisko, pan zbierał pieniądze do zwykłej reklamówki :)

Image

Można się też przemieszczać skuterem lub quadem. Są one bardzo popularne na wyspie.
Jednak one od razu odpadły u nas w przedbiegach. Nigdy w życiu nie wsiadłabym z M na skuter :D
Finalnie samochód zarezerwowany przez Motorinn na 5 dni. 290 euro. Opisałam to w odpowiednim wątku.
Wszędzie znaleźliśmy miejsce do parkowania, nawet w Oia przed zachodem słońca. Po też nie było jakieś tragedii z wyjazdem.
Podstawa to GPS i maps.me :)
W Kamari parkujesz tam, gdzie znajdziesz miejsce, oczywiście w dozwolonych miejscach.
Są też płatne parkingi 10-15 e za dobę. Miejscowi często wjeżdżają w ulicę jednokierunkową od tej strony z zakazem.

Image

Hotelem zajął się M. Nieraz czytałam o Santorini i kojarzyło mi się Kamari. Tak mu też powiedziałam, żeby tam zarezerwował hotel.
Później się okazało, że pomyliłam z Perissą. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Jakoś Kamari bardziej mi się podobało i wcale nie żałowałam.
Hotel Proteas, wg mnie idealnie położony.
Kilka kroków od plaży, pod oknami przystanek autobusu, z dala od głównego deptaka. Do sklepu krótki spacer.

Image

Pokój mieliśmy na piętrze z tarasem. Wieczorami fajnie było tam posiedzieć przy bezalkoholowym ;)
Minus tego hotelu to PRLowskie łazienki (czyste, ale stare) i monotonne śniadania. Przez 7 dni jedliśmy to samo.
I wracający po nocach, krzyczący turyści.
Podobno łazienki w przyszłym roku mają być odremontowane. Podaję go, bo może być punktem odniesienia.
Teraz podzieliłabym swój wyjazd na dwie lokalizacje a może nawet trzy.
Plaża i któreś miasto a może nawet jedna noc w luksusie.

Image

Przed wyjazdem rejestrujemy się na greckiej stronie i wypełniamy formularz, na maila dostajemy kod QR, który jest sprawdzany przed wejściem do samolotu.
My zaszczepieni więc przy bramce pokazujemy też paszporty covidowe. I „raj” stoi przed nami otworem 8-)

Image
_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 13 Paź 2021 22:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Sie 2013
Posty: 2680
Loty: 327
Kilometry: 453 293
złoty
Relacja fajna, ale czemu w dziale Bałkany a nie Grecja ?
_________________
Image

"Podróżować to żyć..."
Góra
 Relacje PM off
jekyll lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 13 Paź 2021 23:00 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1708
Loty: 95
Kilometry: 137 177
niebieski
Taka organizacja forum :)
_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 17 Paź 2021 20:11 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1708
Loty: 95
Kilometry: 137 177
niebieski
Zapomniałam dodać. 3 km od Kamari jest lotnisko.
Tak, słychać/widać w Kamari jak lądują samoloty.
Szczególnie w nocy jest to uciążliwe. Po dwóch dniach człowiek się przyzwyczaja. Przynajmniej u nas tak było ;)

Image

Pierwszego dnia, po przyjeździe do Kamari i zakwaterowaniu idziemy na rekonesans okolicy.
Kamari to jeden z południowych kurortów na wyspie. Za górą Mesa Vouno znajduje się jego bliźniaczy odpowiednik Perissa.
Mnie bardziej się podobało Kamari. Przy plaży jest promenada, wyłączona z ruchu, którą można iść chyba kilometrami.
Wzdłuż pełno barów, restauracji, tawern i sklepików. Pełno zieleni. Jest klimat :D

Image

Image

Plaża jest kamienista i mocno oblegana, jak na kurort przystało :)

Image

Image

Autobusy z Kamari częściej kursują do Firy niż z Perissy i można się dostać w więcej miejsc.

Image

Na zachód słońca jedziemy do Firy. Przystanek mamy po drugiej stronie ulicy. Autobus też staje przy plaży i w centrum.
O czym kasjer lub kierowca nas poinformuje.
Po ok. dwudziestu minutach jesteśmy w stolicy.
Idziemy za tłumem i trafiamy na plac z prawosławną katedrą.

Image

Po przeciwnej stronie jest taras widokowy. W końcu widzimy te bielone domki zawieszone na klifie.
Za bardzo nie spacerujemy, raczej szukamy miejsca na zachód. Na Firę będziemy mieli jeszcze ostatni dzień.

Image

Image

Image

Image

Ludzi jest całkiem sporo, ale bez problemu znajdujemy sobie miejscówkę. Zachód jak zachód. Trochę zachodów w swoim życiu widziałam.
Oczywiście w takich okolicznościach jeszcze nie. Ten dzisiejszy mi nic nie urwał ;)
Chyba zbyt wiele oczekiwałam. Tak to jest, jak się człowiek naczyta i naogląda po internetach.

Image

Image

Image

Zostajemy, aż słońce zajdzie i wracamy na dworzec. Akurat podjeżdża autobus i okazuje się, że będzie jechał do Kamari.
Wsiadamy, zajmujemy miejsca i czekamy chyba 15 minut na odjazd.
Po powrocie siadamy na naszym tarasie i obserwujemy lądujące samoloty.
_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off
Zeus lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 17 Paź 2021 21:21 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1708
Loty: 95
Kilometry: 137 177
niebieski
Drugiego dnia o 10:00 mamy odbiór samochodu. Wypożyczalnia znajduje się z 600 m od naszego hotelu.
Nie spiesząc się, zjadamy śniadanie i spacerkiem udajemy się na miejsce.
Jest kolejka, ale personelu jest wystarczająco. Po chwili z umową podchodzi do nas dziewczyna.
Wypełniamy co potrzeba, płacimy i podjeżdża chłopak. Plac przed wypożyczalnią jest niewielki, więc gdzieś indziej muszę te samochody parkować.
M zainteresował się samochodem, chłopak coś mu tam tłumaczy a M do mnie: Ty to jest automat.
Mówię, że zamawialiśmy manuala. Chłopak odchodzi i podchodzi do nas chyba szef.
Znów tłumaczę, jakie auto zamawialiśmy. Pan mi na to, że moje auto jest wypożyczone i będzie dopiero o 16.
Nie wiem, czy ktoś przedłużył wynajem, czy ta wypożyczalnia jest niepoważna.
Zastanawiamy się co robić. Szkoda stracić cały dzień. M podejmuje się wyzwania. Zuch chłopak :)
Umawiamy się, że jak auto nam przypasuje, to je zostawimy. Jak nie, to o 16 podjedziemy i wymienimy.
Spod wypożyczalni odjeżdżamy żabimi skokami. M w końcu łapie, o co chodzi. Robimy dwa kółka wokół Kamari i jest już naprawdę ok.
Dobrze, bo początkowo miałam serca w gardle i wizję, że się rozbijemy :)

Kolejny zonk. Nie możemy zaleźć miejsca do parkowania. Krążymy w kółko.
M wysadza mnie pod hotelem, spytam, może coś podpowiedzą, a sam jedzie na poszukiwania parkingu.

W hotelu w tym sezonie pracuje Polka (a może w poprzednich też).
Meldowała nas jakaś młoda dziewczyna, która świetnie mówiła po angielsku. Tym razem trafiam na starszą panią, która od razu woła Polkę.
Nie wiem, skąd wiedziała. Z tą panią, jak tylko się spotykaliśmy, ucinaliśmy sobie pogawędki. Przemiła osoba.
Jednak nic szczególnego się nie dowiedziałam. Parkuje się tam, gdzie jest miejsce w okolicznych uliczkach lub dalej.
Na szczęście wszędzie, gdzie później udaje nam się zaparkować, jest blisko. Z 5 minut marszu.

Szkoda siedzieć w hotelu, gdy mamy auto. Trochę czasu zmarudziliśmy przez to wszystko.
Dzisiaj jedziemy do Perissy, Emporio i Vlychady a po południu do Imerovigli i tam zostaniemy na zachód słońca.

Żeby dostać się do Perrissy, trzeba objechać Mesa Vouno, a to niby sąsiadka :)
Najpierw parkujemy przy plaży. Gdzieś chyba na jej końcu. Tak jakoś mało ludzi i knajpek.
O ile w Kamari plaża jest kamienista, tak tutaj jest czarny piasek.

Image

Image

Krótki rekonesans i jedziemy bliżej najstarszej części miasteczka.
Tutaj znajduje się największy kościół na wyspie Timiou Stavrou. Niestety był zamknięty.

Image

Image

Idziemy jeszcze w stronę plaży. Czytałam, że ta ulica wzdłuż niej wieczorami jest zamknięta dla ruchu i zamienia się w deptak.
Perissa jest spokojniejsza niż Kamari i taka mniej zadbana, jak dla mnie.

Image

Image

Image

Zaparkowaliśmy na tej płycie betonowej. Chociaż kojarzył mi się tam jakiś kościółek. https://www.google.com/maps/@36.3553713 ... 312!8i6656

Emporio

Największa miejscowość na wyspie, z tradycyjną zabudową skoncentrowaną wokół zamku.
W języku greckim nazwa miasta oznacza handel i podobno to właśnie tutaj było centrum handlowe wyspy.
Swój spacer rozpoczynamy przy pięknym kościele a może cerkwi. Dalej już wąskimi uliczkami wspinamy się do góry.

Image

Image

Mam zaznaczone na maps.me zamek. Widziałam jego zdjęcia. I ni cholery nie mogę go znaleźć.
Mam wrażenie, że ciągle wchodzimy nie w te uliczki, co trzeba. Jak w jakimś labiryncie.

Image

Image

Mijamy kościoły i knajpki.

Image

Image

Image

Znajdujemy nawet wieżę obronną zamku Goulas, która służyła do przechowywania zbiorów, ale także jako schronienie.
Podobno był tunel, który łączył Goulas z zamkiem.
Stąd roztacza się widok na wzgórze Gavrilos z ośmioma wiatrakami w rzędzie. Można je obejrzeć, jadąc drogą z Firy do Emporio.

Image

Image

Image

Zrezygnowana, swoim niepowodzeniem, człapię za M i nagle moim oczom ukazuje się Casteli.
Na wyspie zbudowano pięć ufortyfikowanych cytadel, w strategicznych miejscach, które były doskonałymi punktami obserwacyjnymi.
Pozostałe są w: Akrotiri, Pyrgos, Oia i Imerovigli.

Image

Podobnie jak pozostałe fortece na wyspie, nie są to stricte zamki, ale średniowieczne osady.
Domy zostały zbudowane wokół zamku i połączone mostami, gdyż kiedyś do osady było tylko jedno wejście.
Po erze piractwa, osada została rozszerzona poza ufortyfikowane granice.
Ten tutaj na pewno jest unikalnej urody. Wchodzimy do środka, jest wąsko.

Image

Kręcimy się tam chwilę i wychodzimy. Poniżej znajduje się kościół.

Image

Image

Zaparkowaliśmy tutaj https://www.google.com/maps/@36.3567732 ... 312!8i6656
Po przeciwnej stronie też jest parking ale był cały zapchany.

Vlychada
To niewielka miejscowość położona na południu Santorini. Właściwie, to nie wiem, gdzie jest centrum. Czy to marina, czy port.
Ja chciałam zobaczyć port, ale jak już byliśmy, to zajrzeliśmy też na plażę. I szczęka mi opadła.

Image

Plaża jest długa, pokrywa ją powulkaniczny, szary piasek. Otoczona wysokimi efektownie wyrzeźbionymi klifami. Wygląda to obłędnie.
Na początku plaży znajduje się beach bar i leżaki. Im dalej, tym bardziej „łyso”. Tłumy tylko przy barze.
Podobno, gdzieś tam przy końcu, wydzielona jest plaża nudystów.

Image

Port jak port. Jesteśmy coś koło 16-tej. Obiecuję sobie, że jeszcze tu wrócę, przed zachodem.

Image

W mieście można odwiedzić muzeum pomidora, które zostało przekształcone z upadłej fabryki.
Przy plaży jest parking i tam zaparkowaliśmy. Jeśli nie ma miejsca, samochody parkują wzdłuż drogi.

Wracając, przystajemy na parkingu skąd mamy widok na kalderę.
https://www.google.com/maps/@36.3826366 ... 312!8i6656

Image

Imerovigli

Położone mniej więcej pośrodku, w najwyższym punkcie kaldery. Nazwa miasteczka pochodzi od greckich słów: imera – dzień i vigla – punkt widokowy.
Mieścina znana jest z luksusowych hoteli, spektakularnych zachodów słońca i skały Skaros, na której była zbudowana jedna z pięciu zamkowych fortec.
Najważniejsza ze względu na swoje położenie.

Image

Image

Image

Wybraliśmy się trochę za późno. Słońce było już dosyć nisko. Przeszliśmy się szlakiem Fira – Oia, a następnie szukaliśmy miejsca na zachód słońca.

Image

Image

Image

W drodze powrotnej znaleźliśmy opustoszały hotel, z którego były fajne widoki.

Image

Image

To jednak nas długo nie zadowala. Przyciąga nas skała :)

Image

W drodze do auta zaglądamy jeszcze w jedno miejsce. Zaciekawiły nas chmury, które było widać w wąskim przejściu, nad kalderą :) Okazało się, bardzo fajna miejscówka.

Image

Tutaj zaparkowaliśmy, parking jest oznaczony:
https://www.google.com/maps/@36.4334694 ... 312!8i6656
_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 23 Paź 2021 20:55 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1708
Loty: 95
Kilometry: 137 177
niebieski
Kolejny dzień zaczynamy od wizyty w najwyżej położonym punkcie na wyspie, czyli Pyrgos.
Miasteczko dumnie osiadło na zboczach góry Profitis Ilias, co sprawia, że wyróżnia się z daleka.
Natomiast z góry zapewnia niesamowite widoki.
Mieszkańcy mówią, że jest to ukryta perła w środku wyspy.

Image

Zostawiamy auto na parkingu i plątaniną wąskich i krętych uliczek wspinamy się na wzgórze, na którym zbudowano jeden z pięciu kasteli (ufortyfikowanych osad) na wyspie. Najmłodszy.

Image

Image

Jest jak wisienka na torcie. Znaczy był, bo ucierpiał podczas trzęsienia ziemi w 1956 r.
Wewnątrz miasta znajdowały się kościoły oraz ciasno postawione obok siebie kamienne domy.
Pośrodku stała wieża – gulas, która została zniszczona.

Image

Image

Do zamku prowadziło jedno wejście, co wykorzystywali mieszkańcy do odstraszenia intruzów. Wylewali na nich wrzątek.

Image

Image

Image

Obecnie Pyrgos zachwyca biało niebieską architekturą. Z dala od zgiełku i rzeszy turystów.
Spacerując w górę, wąskimi uliczkami, zaglądamy do mijanych domostw.
Co mnie bardzo dziwi, nie spotkaliśmy żadnego kota.

Image

Image

Image

Nam to miasteczko, tak przypadło do gustu, że byliśmy tam na kawę, na coś słodkiego, na obiad, czy na zachód słońca.
Jest tam jakaś autentyczność, urok i klimat, że chce tam się wracać.

Image

Image

Image

Z zamku jest fajny widok na lotnisko i startujące samoloty. My akurat trafiliśmy na jakąś wycieczkę i na każdym zdjęciu kogoś widać.
Zdjęcie z kolejnego dnia. Tym razem samolot nie startuje.

Image

Megalochori
Nazwa w tłumaczeniu oznacza dużą wioskę, co nijak się ma do rzeczywistości. Bo to jest mała wioska z dala od gwaru i turystyki.
Centralny plac jest sercem wioski. Wśród rozłożystych drzew, które dają ukojenie przed upałem, znajdują się tawerny, restauracje i kawiarnie.

Image

Image

Image

Image

Spacerując brukowanymi, wąskimi i krętymi uliczkami można podziwiać stare tradycyjne domy i rezydencje. Istotną cechą tych domostw są wysokie mury, wewnętrzne dziedzińce i solidne drzwi wejściowe.

Image

Image

Image

Podobno miejscowi mieszkańcy, bardziej majętni, dokładają wszelkich starań, aby zachować cechy i piękno tej tradycyjnej osady.
Przez co wiele oryginalnych domów, które popadły w ruinę, zostało przywróconych do swojej świetności.

Image

Image

My spacerując, przechodziliśmy obok tego budynku, przy którym stała grupka ludzi, prawdopodobnie przewodnik opowiadał, że to najstarszy budynek w mieście.
Czy to prawda, nie wiem.

Image

Bardzo nam się podobało to miasteczko. Turystów jak na lekarstwo. Wszędzie spokój i cisza.
Samochód można zaparkować na tym parkingu

Po odwiedzinach Megalochori pojechaliśmy w stronę miasteczka Akrotiri.
Na południe od niego znajduje się najsłynniejsze stanowisko archeologiczne Grecji.
Po drodze znajdujemy wiatrak, który dekorowany jest na ślub oraz parking, z którego widoki są "nienormalne" :D

Image

Image

Image

Akrotiri – stanowisko archeologiczne
Akrotiri jest określane jako „greckie Pompeje” i to zadziałało na moją wyobraźnię.
Pompeje wywarły na mnie ogromne wrażenie, więc bardzo chciałam odwiedzić to miejsce.
Prehistoryczna osada rybacka (pierwsze oznaki ludzkiej działalności sięgają późnego neolitu) na przestrzeni wieków wyrosła na jedno z ważniejszych miast portowych w basenie Morza Egejskiego. Okres największego rozwoju datuje się na pierwszą połowę drugiego tysiąclecia p.n.e.
Bogactwo i jakość domów świadczą o dobrobycie i kwitnącym stylu życia miasta. Wzdłuż domów biegły wąskie, bukowane uliczki, poprzecinane placami.

Image

Image

Domy były przestronne, zazwyczaj do trzech kondygnacji, zbudowane z cegły glinianej.
Budynki posiadały balkony a wyposażone były w ogrzewanie podłogowe, toalety połączone z miejską kanalizacją.
Do niektórych domów doprowadzone były dwie rury z wodą.
Prawdopodobnie w jednej z nich była ciepła woda, pochodząca ze źródeł termalnych.
Ściany pokrywały okazałe malowidła i freski, przedstawiające życie codzienne ówczesnych ludzi.

Image

Image

Znaleziska dowodzą, że mieszkańcy utrzymywali bardzo dobre relacje z Kretą minojską i prowadzili interesy w basenie Morza Śródziemnego, m.in. z Cyprem, Syrią i Egiptem.
Kres prężnie rozwijającego się Akrotiri przyniosły potężne trzęsienia ziemi, kiedy to mieszkańcy w pośpiechu, opuścili swoje domostwa, a dopełnił wybuch wulkanu (ok. 1600 r. p.n.e.), który przykrył miasto grubą warstwą pyłów wulkanicznych i pumeksu. Ta straszna erupcja doprowadziła do rozpadu wyspy i powstaniu kaldery.

Image

Wykopaliska rozpoczęły się w 1967 r. i trwają do dziś. Odkopana została tylko część osady. Wokół wykopalisk wybudowano ścieżkę.
Można też zejść na poziom ulicy.

Image

Jak widać podobieństwo z Pompejami jest tylko, co do pokrycia miasta pyłami i pumeksem.
Istotną różnicą jest to, że nie znaleziono szczątków ludzi ani zwierząt. Poza tym Pompeje są sporo młodsze.
Znaleziska z wykopalisk można oglądać w Muzeum Prehistorycznej Thiry w Firze.

Parking przy stanowisku 5 euro. Wstęp 12 euro. Można kupić bilet łączony na 3 atrakcje: Akrotiri, antyczną Therę i to ww. muzeum w Firze, za 15 euro.
My się o tym dowiedzieliśmy dopiero, jak kupowaliśmy bilet do antycznej Thery.

Red beach – Czerwona plaża
Niedaleko stanowiska archeologicznego znajduje się najsłynniejsza i najpiękniejsza (tak mówią) plaża na Santorini.
Jej nazwa pochodzi od czerwonych, górujących nad nią klifach, powstałych z lawy wulkanicznej.
Czerwono czarny żwir pokrywający plażę w połączeniu z ciemnoniebieską wodą tworzy dość niepowtarzalne połączenie.
Parking przy plaży jest zapchany, pomimo że jest oficjalny zakaz wstępu na nią. Jak widzicie, amatorów kąpieli jest całkiem sporo.
Z czerwonej plaży można popłynąć na kolejną atrakcję, plażę białą.

Image

Image

Image

Niedaleko Akrotiri znajduje się Faros z latarnią morską. Do zachodu trochę czasu zostało, więc dzisiaj sobie darujemy zachód, ale jedziemy ją zobaczyć.
Zbudowana w 1892 r., wysoka na 10 m. Uważana za jedną z piękniejszych na Cykladach.

Image

Dzień kończymy na plaży, mojej ulubionej :D

Image

Image

Zaglądamy też do portu i z drogi na port.

Image
_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 30 Paź 2021 20:26 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1708
Loty: 95
Kilometry: 137 177
niebieski
Kolejny dzień zaczynamy od odwiedzenia małej wioski rolniczej Vothonas.
Zbudowana jest ona po obu stronach stromego wąwozu.
Właściwie domy są wykute w skale wąwozu. Zaciekawiło mnie to.

Image

Image

Image

Sam dojazd był niesamowity i robił wrażenie.
Jechaliśmy wąską, krętą drogą wśród wysokich wzniesień i skał, które później zmieniły się domy.
Dobrze, że nie jest to miejsce znane masowej turystyce, bo nie wiem, czy na drodze zmieściłby się drugi samochód.
Robi się coraz węziej, postanawiamy zostawić samochód i dalej iść pieszo.
Jak już wysiedliśmy, okazało się, że podjechaliśmy całkiem blisko.

Image

Image

Wędrujemy wąskimi, brukowanymi uliczkami, nie spotykając nikogo.
Za to, co jakiś czas napotykamy jakiś kościółek.
Bardzo tu cicho i spokojnie.

Image

Image

Image

W przewodniku czytałam, że jest jeszcze jakiś kościół wykuty w skale.
Idziemy go szukać. Znowu droga się zwęża i staje się byle jaka.
Coraz więcej pustostanów. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo zaniedbane posesje.

Image

Po kilku minutach ślamazarnego marszu M GO wypatruje. Wspina się po schodach.
Ja nie mam ochoty. Krzyczy do mnie, żebym weszła. Weszłam :D Widoki niesamowite :D

Image

Image

Image

W przewodniku jest napisane, że w czasach dominacji osmańskiej, służył jako schronienie.
Miejscowi wchodzili do niego po drabinie, po czym ją podciągali.
Jak teraz googlam ten kościół, to pokazuje mi się coś innego. Może było ich więcej.


Kolejny przystanek to Mesaria.
W drodze wypatrujemy wiatraki, w różnej postaci i kościółek.

Image

Image

Image

Image

Mesaria to bardzo urokliwe miasteczko położone w centrum wyspy.
Otoczona winnicami, które produkują największą ilość wina na wyspie.
Częściowo położone na kalderze (my tam nie dotarliśmy).

Image

Oczywiście żadnego planu, czy wytycznych nie mamy.
Najpierw odnajdujemy oryginalny Kościół św. Dimitra.
Jedyny taki widziałam na Santorini.

Image

Image

Spacerujemy wijącymi się i ukwieconymi uliczkami.
Jak w innych greckich miasteczkach dominuje biało-niebieska zabudowa.
Odnajdujemy kolejne placyki i kościółki.

Image

Image

Image

Przewodnik wspominał o jakiś willach, które są pozostałością po rozkwicie przemysłowym w tej części wyspy, ale my na żadną nie wpadliśmy.
A może żadna nie wpadła nam w oko :)
O ile w Vothonaus byliśmy sami, tak tutaj spotykamy turystów.

Image

Image

Image

Następnie zajeżdżamy do Karterados.
Jakiś szczególnych poleceń co do tego miasteczka nie czytałam, ale w przewodniku wypatrzyłam sobie zdjęcie.
A ja lubię zdjęcia :D Bardzo :D Zdjęcie było podpisane Karterados, więc wykoncypowałam, że jest to ścisłe centrum.
M wpisał tak w nawigację (centrum) i pojechaliśmy.
Parkujemy samochód obok wiatraka i się zaczął nasz spacer świra ;)

Image

Idziemy w dół. Skręcamy za rogiem, gdzie niby nam ma się wyłonić ten widok, to nie to. Wracamy do góry.
Dobra, to chodźmy w drugą stronę, skręcamy w jakąś wąską uliczkę. Zamiast iść do tego „centrum”, to się oddalamy.
Znowu schodzimy w dół. Krążymy po jakimś osiedlu. Wracamy.

Siadamy pod wiatrakiem, w cieniu. Słońce daje się we znaki.
Przewodnik mówi o jakiś schodach. Zarówno maps.me, jak i mapy google nic takiego nie znajdują.
Nic.
W końcu postanawiamy wsiąść w samochód i dojechać gdzieś najbliżej. Tylko sami nie wiemy, co to jest to „coś najbliżej”. :lol:
Znowu wjechaliśmy w jakieś osiedle, wąsko jak cholera, zostawiamy auto przy jakimś zaniedbanym wiatraku.
Jak wyjechać, będziemy się zastanawiać jak wrócimy.
Kręcimy się w kółko, bo nie znajdujemy tymi wąskimi uliczkami przejścia.
Odpuszczamy.

Image

Image

Nie wiem, czy powinnam się przyznawać, że podjęliśmy więcej takich prób, w kolejnych dniach i nie zobaczyliśmy tego „centrum” :lol:
Łajzostwo poziom … nie do określenia ;)

No dobra, nie to nie. Nie to miasteczko, to inne :)
Byliśmy już w Firze, byliśmy w Imerovigli to czas na trzecie miasteczko, które znajduje się między nimi.

Jedziemy do Firosefani, która funkcjonuje jako odrębna osada, a w rzeczywistości jest przedłużeniem Firy.
W języku greckim stefani znaczy korona, czyli korona Firy.
Jak w dwóch poprzednich, zabudowa jest w stylu cykladzkim, główny deptak i odchodzące od niego wąskie uliczki.

Image

Image

Image

Idziemy szlakiem, wzdłuż klifu, w stronę Firy. Podziwiamy kalderę z innej perspektywy.

Image

Image

Szlak z Firy prowadzi aż do Oia, ok. 10 km spaceru. Wędrówka zajmuje 5-6 godzin. Widoki w gratisie :D
My go całego nie przeszliśmy. Odhaczyliśmy fragmentami.
Nie wiem, czy to jeszcze Firistefani, czy już Fira.

Image

Image

Image

Wieczorem jedziemy na zachód słońca do Pyrgos.
Trochę spacerujemy, szukając miejsca, gdzie by zakotwiczyć.
Tłumów tu nie ma.
Najpierw idziemy na zamek, później w miasto.

Image

Image

Image

Jednak słabo nam idzie to szukanie.
Znaleźliśmy za to kota, a może kot znalazł nas.
Łasi się do mnie, a ja nie lubię kotów. M go przejął i sobie poszedł.
Taka moja strategia ;)

Image

Image

Image

Gdy już słońce było nisko poszliśmy z powrotem na zamek.
Znaleźliśmy schody, weszliśmy na jakiś tarasik i tam obserwowaliśmy cały spektakl.

Image

Image

Image
_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#8 PostWysłany: 16 Lis 2021 22:25 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1708
Loty: 95
Kilometry: 137 177
niebieski
Następnego dnia rano wstajemy na wschód słońca. Całe szczęście wschód jest przed 7 rano, nie musimy się zrywać w środku nocy. Uff ;)
Z 10 minut przed jesteśmy na miejscu. Myślałam, że będziemy zupełnie sami a w knajpach już krząta się obsługa i szykuje leżaki.
Wymieniamy uśmiechy i pozdrowienia.
Siadamy i w oddali widzimy jakieś mrugające światełko. W miarę jak się zbliża doznajemy olśnienia :)
Ląduje samolot 8-)

Image

Image

Image

Image

Skoro wstaliśmy tak wcześnie rano, to jako pierwsi pojawiliśmy się na „pysznym śniadaniu”. Tak zaczęliśmy nazywać ten codzienny zestaw, od którego zaczynaliśmy dzień.
Zaraz po nim jedziemy odwiedzić, to najpiękniejsze miasteczko Grecji (tak mówił przewodnik). Właściwie to będziemy tam urzędować prawie cały dzień.

Image

Bardzo byłam ciekawa Oia a kolejność zwiedzania Santorini nie była przypadkowa.
Chciałam najpierw zobaczyć inne części i miasteczka wyspy a TĄ „petardę” zostawić sobie na potem :D
Miasteczko jest położone na klifie, na wysokości 150 m n.p.m., dominuje tradycyjna zabudowa.
Bielone domy i wąskie kręte uliczki. Gdzieniegdzie można wypatrzyć kościółek. Przewodnik mówi, że jest ich 79. Wierzę w to :)
W miasteczku znajdują się dwa rodzaje budynków. Wykute w skale, które kiedyś należały do żeglarzy i zbudowane na szczycie klifu, które były własnością kapitanów i armatorów.
Większość odbudowana po trzęsieniu ziemi w 1956 r.

Image

Image

Image

Oia na pewno jest jednym z najczęściej odwiedzanych na Santorini. Najbardziej fotogenicznym i najbardziej zatłoczonym.
Dlatego chcieliśmy je zobaczyć najpierw rano.

Rano vs. popołudnie
Image

Żadnego planu nie mamy, jak zwykle. Na głównym deptaku idziemy po prostu za innymi turystami.
Nie wiem, czy tak dobrze się ich trzymaliśmy, czy w tym miasteczku nie da się zgubić.
Trafiliśmy we wszystkie miejsca, do których chcieliśmy dotrzeć.

Image

Image

Image

Główny deptak, wyłożony marmurem, oblepiony jest sklepami, butikami, pracowniami artystycznymi a od strony morza restauracjami i kafejkami.
Oczywiście z niebanalnym widokiem.
Odbijając z niego, trafiamy na dzwonnice i charakterystyczne niebieskie kopuły kościoła.

Image

Image

Image

Oczywiście rano jest sporo fotografów, którzy realizują płatne sesje. Czytałam, że taka sesja może kosztować 200 euro. Nie wiem, czy to prawda.
Nam jednak to nie przeszkadza. Powiem, że gorzej było po południu.
Przy dzwonnicach była sesja i czekałam, i czekałam, aż pani zrealizuje wszystkie swoje wymyślone pozy.
W innych miejscach, z których trzeba mieć zdjęcie, ustawiały się kolejki, żeby zrobić zdjęcie. Wcale niemałe.
Wiele przejść prowadzi do hoteli i jest zamkniętych.

Image

Image

Image

Image

Zeszliśmy też do portu Ammoudi. 260 schodków. Spacer w dół jest przyjemny. Powrót w w upale to masakra. Jednak podjęliśmy wyzwanie :)
Nie będę nic pisać o osiołkach, które osiołkami nie są. Można je najpierw poczuć a potem spotkać, w drodze do.
Port natomiast to szmaragdowa woda kontrastująca z czerwonym zboczem i spokojną atmosferą.
W porcie można zajrzeć do tawerny, gdzie można skosztować owoców morza, słuchając szumu fal i obserwując pluskającą wodę.
Można też kupić zimną wodę, na powrót, której nam brakło :D

Image

Image

Image

Drugi powód dlaczego odwiedziliśmy miasteczko rano. Chciałam sobie poszukać miejsca na zachód słońca.
Czytałam, że na zachód słońca w Oia trzeba przyjechać wcześniej (co najmniej dwie godziny) i że ściągają tam tłumy.
Trochę z tego kpiłam w myślach ;) No ile jest takich amatorów zachodów słońca jak ja :D
Ludzie mają wywalone, po prostu jadą odpocząć, a nie ścigać najlepsze światło do zdjęć.
Grubo się pomyliłam :lol:
Poniżej najlepsze miejsce obejrzenie zachodu słońca. Ruiny zamku weneckiego. Dwie godziny przed zachodem.

Image

Image

Image

Image

Pomimo że byliśmy dwie godziny wcześniej, wszystkie miejscówki, które sobie wytypowałam, były zajęte.
Normalnie ludzie się w nich ustawili i nawet o 1 cm się nie przesuwali.
Wcisnęliśmy się gdzieś koło tego kościółka w już ciasny szpaler ludzi. I czekaliśmy.

Image

W końcu stwierdziłam, że to bez sensu. Nie będziemy siedzieć tutaj jeszcze godzinę. Daliśmy ponieść się tłumowi.

Image

Image

Trochę krążyliśmy, było to na pewno przyjemniejsze niż sterczenie w miejscu. Na sam zachód dotarliśmy na sam koniec deptaka, do wiatraka.

Image

Image

Przed i podczas zachodu słońca takich tłumów jeszcze nie widziałam. Nigdzie.
Te tłumy odbierają całą magię całemu spektaklowi. Przynajmniej dla mnie.
Nie był on też najładniejszy, jaki w życiu widziałam, ale okoliczności były szczególne i na pewno, na długo go zapamiętam.
Zostaliśmy jeszcze chwilę po zachodzie.

Image

Image

Image

Image
_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 25 Lis 2021 23:04 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1708
Loty: 95
Kilometry: 137 177
niebieski
Dzisiaj ostatni dzień mamy do dyspozycji samochód. Z naszej listy "do zobaczenia" zostało już niewiele miejsc.
Na ten dzień wyznaczamy sobie dwa: starożytna Thira i Skaros Rock.
„Ruinki” i stare zamczyska/twierdze to to, co bardzo lubimy. Mają w sobie jakąś tajemnicę :D

Image

Starożytna Thira położona jest na szczycie góry Mesa Vouno, oddzielającej dwa kurorty Santorini: Parissę i Kamari.
Można sią tam dostać pieszo szlakiem z krótszym (z Perissy) lub dłuższym (z Kamari), bądź autem.
My oczywiście ruszamy z Kamari. Sam dojazd jest już sam w sobie przeżyciem.
Wąska, brukowana droga wije się zygzakiem w górę. Im wyżej, tym widoki coraz lepsze.

Image
Widok na Perissę

Image
Widok na Kamari

Na końcu drogi znajduje się rondo, gdzie można spokojnie nawrócić i zaparkować.
Jak nie ma miejsca, samochody parkują wzdłuż drogi. Co widać na zdjęciu.

Image

W pobliżu ronda jest kasa ale to jeszcze nie koniec wspinania, jeśli chcemy dotrzeć do ruin miasta.
Jest piekielnie gorąco, pot leje się po plecach, a my pniemy się do góry. Nie ma lekko.

Image

W VIII w. p.n.e. na Santorini przybyli doryccy koloniści ze Sparty wraz ze swoim przywódcą Therasem (od imienia którego wzięła się nazwa) i założyli osadę wzdłuż wąskiego grzbietu wzgórza.
Wysokość 360 m n.p.m sprawiała, że był to doskonały punkt obserwacyjny na morze a okoliczne skały stanowiły naturalną fortyfikację.
Z upływem czasu miasto się rozrastało i stało się ośrodkiem religijnym, administracyjnym i handlowym wyspy.

Image

Image

Jest to drugie co do ważności stanowisko archeologiczne na wyspie po Akrotiri.
Wykopaliska rozpoczęły się pod koniec XIX r. z inicjatywy niemieckiego archeologa. W XX w. kontynuowane przez naukowców z Grecji.

Image

Dzięki nim wiemy, że przez miasto przebiegała główna, szeroka i brukowana ulica, poprzecinana mniejszymi, poprzecznymi.
Początkowo rozwijało się ono wokół agory, która znajduje się naprzeciwko teatru wbudowanego w zbocze skały.

Image

Image

Image

Odnaleziono tutaj budynki użyteczności publicznej, świątynie, rezydencje. Funkcjonowały też łaźnie publiczne. Wszystko to ze spektakularnymi widokami.

Image

Odkopane w starożytnej Thirze artefakty świadczą, że wyspa utrzymywała kontakty biznesowe z innymi wyspami Cyklad, Grecją a nawet Afryką.
Zbiory można zobaczyć w muzeum w Firze.

Image

Image

Po południu jedziemy do Imerovigli. Naszym celem jest Skaros Rock.
Już raz się do niej przymierzaliśmy ale było strasznie gorąco. Teraz też tak jest.
Do końca się łudzę, że M odpuści :lol:

Image

Image

Image

Ścieżka zaczyna się przy kościele Agios Georgios

Image

Początkowo szlak prowadzi betonowymi, dużymi, dobrze utrzymanymi schodkami w dół, do kaplicy Agios Ioannis.
Im dalej schody stają się węższe, bardziej nieregularne, miejscami zamieniają się w żwirową ścieżkę.

Image

Image

Dochodzimy do występu skalnego. Stoimy tak w jakimś skromnym cieniu. Zastanawiamy się iść/nie iść?
Jeszcze nie jesteśmy aż tak daleko, żeby nie móc zawrócić ale na tyle już blisko, że prawie możemy dotknąć skały.
Nagle słyszę nasz ojczysty język. Para rodaków właśnie wraca. Zagaduję, chwilę rozmawiamy. Pytam, czy warto? Warto!.
Kurde. Nie ma odwrotu :mrgreen:

Image

Rzeczywiście opłacało się, cały trud i zmęczenie wynagradzają widoki.
Nie mogę się nadziwić, że kiedyś cały ten skalisty teren był zamieszkany i odegrał ważną rolę w historii wyspy.
Skaros było jedną z pięciu warownych osad (kasteli), która przez 600 lat swego istnienia nie została zdobyta.
Jedną z najważniejszych, bowiem tutaj mieściła się stolica wyspy.

Image

Image

Image

Jeśli ktoś chciałby zobaczyć, jak wyglądała twierdza, za czasów swojej świetności można zajrzeć tutaj i poszukać szkicu.
W obrębie znajdowało się około 200 domostw.
Liczne trzęsienia ziemi i najazdy sprawiły, że ludność przeniosła się w XVIII w. na bardziej płaski teren, do Firy.

Image

Image

Obchodząc skałę dookoła zauważmy, że u stóp klifu znajduje się kościółek. Niestety tam nie zeszliśmy a trzeba było.

Image

Droga powrotna nie była tak przyjemna jak w przeciwną stronę.
Schodek po schodku i jakoś poszło. Cali zlani potem wróciliśmy do domu.
Bezproblemowo oddaliśmy auto i wtedy M poczuł się wolny :)

Wieczorem poszliśmy na plażę i zachód słońca w Kamari. Oczywiście słońce zachodzi po drugiej strony góry. Myślałam, że może niebo będzie ciekawsze :D

Image
_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off
paweł p lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 29 Lis 2021 22:11 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1708
Loty: 95
Kilometry: 137 177
niebieski
To nasz ostatni dzień na wyspie i w dodatku bez samochodu.
Wczoraj wykupiliśmy sobie rejs na wulkan Nea Kamieni z przystankiem w gorących źródłach.
Rejs kupiony przez stronę www, 20 euro od osoby.
Do wyboru były dwie godziny: 11 i 13. Jakbyśmy mieli auto, pewnie wzięlibyśmy ten wcześniejszy rejs.
Jednak musimy dojechać do Firy autobusem, zejście do portu zajmuje około 20 minut więc wykupiliśmy ten późniejszy.
Nie chcemy się spieszyć i biegać z wywieszonym jęzorem w tym upale.

Image

Fira została stolicą wyspy po tym, jak Skaros uległ zniszczeniu, podczas trzęsienia ziemi i mieszkańcy przenieśli się właśnie tutaj.
Z czasem zasiedlała ją również ludność z innych części wyspy i osada zamieniła się w prężnie rozwijające się miasto.
Dzisiaj to centrum kulturalne, handlowe i rozrywkowe wyspy.

Image

Image

Do Firy dojeżdżamy grubo przed południem z zamiarem pospacerowania po niej.
Wysiadamy na dworcu i wychodzimy na placu z prawosławną katedrą.
Jak poprzednio stoimy chwilę na tarasie i podziwiamy bielone domy na skraju kaldery.
Widzimy też nasz dzisiejszy cel.

Image

Najpierw idziemy szlakiem w kierunku Oia. Jednak szybko dopada nas jakiś marazm, a może upał za bardzo doskwiera.

Image

Image

Image

Schodzimy do portu, siadamy przy bezalkoholowym i obserwujemy życie portowe.
O ile do portu w Oia prowadzi 260 stopni, tak tu jest ich podobno ponad 600.
Chciałam policzyć, ale się pogubiłam w połowie drogi :D

Image

Jak zacumował statek, to ruszyliśmy do niego. Ustawiła się kolejka. Podeszłam zapytać, czy to nasz? Nie nasz.
Miły pan wskazał mi miejsce, gdzie będzie nasz. I rzeczywiście za chwilę podpłynął.
Okazało się, że nasz voucher trzeba wymienić na bilet, o czym poinformowała mnie pani z kolejki przede mną.
Udaliśmy się, gdzie wskazała, tam trzeba było wypełnić jeszcze jakieś dokumenty.
Oczywiście my, zamiast zainteresować się wcześniej, to piliśmy piwo. Czas uciekał.
Prawie wskakiwaliśmy na statek, jak odbijał od brzegu.
Wszystkie najlepsze miejscówki były zajęte. My nie z tych, co się mazgają :)
Na pokładzie panowała wakacyjna atmosfera. Można było zakupić różne trunki, co też uczyniliśmy :D

Image

Pierwszy przystanek w gorących źródłach. Czytałam różne opinie, ale do mnie one jakoś nie przemówiły.
A jak ludzie zaczęli wracać umazani jakimś szlamem, to stwierdziłam, że podjęłam dobrą decyzję.
Czasu mieli 15 minut na kąpiel.

Image

Drugi przystanek to już wulkan. Cała wyspa należy do Narodowego Parku Geologicznego i za wstęp trzeba zapłacić. 3 euro.
Najpierw trochę historii, którą opowiadała nam przewodniczka, a potem mieliśmy godzinę na eksplorację terenu.
Dla nas godzina była w sam raz. Czułam się trochę tak, jakbym wylądowała na księżycu ;)

Image

Image
W oddali widać Oia.

Image

Nea Kameni, jak i jej sąsiadka Palea Kameni powstały w ciągu ostatnich dwóch tysiącleci, w wyniku powtarzających się erupcji.
Wyspa jest prawie okrągła i ma powierzchnię 3,4 km kwadratowych.
Jest to czynny wulkan, który znajduje się pod stałą obserwacją, a ostatnia erupcja wystąpiła w 1950 r.

Image

Image

Image

W najbardziej sejsmicznym miejscu wulkanu można poczuć zapach siarki i zobaczyć dym. A jak wiedzieć, gdzie przyłożyć rękę, to też ciepło.
Na zdjęciu raczej słabo to widać.

Image

W czasie rejsu tam i z powrotem podziwiamy Firę i pozostałe miasteczka z innej perspektywy.

Image

Image

Image

Nie polecam wybierać się w klapkach, bo ścieżka prowadzi po kamieniach (mniejszych bądź większych).
Woda to podstawa, bo trzeba maszerować po górkach (mniejszych bądź większych).

Image

Image

Po powrocie idziemy na kolejkę. Nie wyobrażam sobie wchodzić po tych schodach, w tym upale.
Wjeżdżać na osiołku tym bardziej. Zaraz po przybiciu do brzegu zjawia się pan i namawia na wjazd na czterokopytnym.

Image

Image

Spacerujemy jeszcze po Firze i wracamy do „domu”.
Wieczór znów spędzamy na plaży w Kamari.

Image

Image

Następnego dnia jedziemy do Firy a następnie na lotnisko autobusem.
Trochę czekaliśmy w Firze, bo autobus na lotnisko odjeżdża o pełnej godzinie.
Oczywiście do końca nie wiadomo który. Przez pomyłkę wsiedlibyśmy do autobusu do portu. Usłyszałam airport a kierowca mówił port :lol:
Bez problemu wsiadamy do samolotu.
Na lotnisku w Warszawie sprawdzali certyfikaty.

Gdyby ktoś miał pytania chętnie odpowiem :)
_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 07 Sty 2022 21:59 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1708
Loty: 95
Kilometry: 137 177
niebieski
Gdyby ktoś miał ochotę zobaczyć filmy z wyspy, to zapraszam :D Uprzedzam, że dopiero się uczymy filmować :)

_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off
AgaGy lubi ten post.
 
 
 [ 11 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group