Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 12 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 12 Kwi 2015 22:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2506
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
Z gory uprzedzam, ze relacja jest dluga i trzeba wytrwalosci, zeby przeczytac ja w calosci. Przepraszam tez za anglicyzmy.

Pomysl na wakacje na Hawajach polaczonych ze zdobyciem statusu Gold w programie British Airways Executive Club przyszedl mi do glowy po przeczytaniu watku o promocjach w klasie biznes na tym forum. Temat nie jest nowy, ale jakos nigdy sie tym nie interesowalam. Watek http://www.fly4free.pl/forum/dub-hnl-1500tp-2000eur,234,58573, ktory wpadl mi w oko, byl z pazdziernika 2014, a przeczytalam go dopiero w grudniu. Mimo wszystko zlozenie kombinacji lotow opisanych na forum bylo ciagle mozliwe i to nawet za nizsza cene. Przez kolejny tydzien edukowalam sie w wyszukiwaniu lotow, miejsc w samolocie w okreslonej taryfie, itp. W koncu zlozylam wycieczke do Honolulu, ktora daje 1200 Tier Points / punktow statusowych, troche mniej punktow niz trasa z forum, ale nie chcialam zameczyc sie lataniem. Do statusu Gold potrzebne jest 1500 TP, wiec brakujace punkty "dorobilam" kilkoma przelotami po Europie. Sprawdzalam wczesniej bilety na Hawaje w klasie ekonomicznej i z Londynu w BA kosztowaly okolo 800 funtow z jedna przesiadka w Los Angeles. W zwiazku z tym przelot na tej trasie w biznes za ok. 1100 funtow (ok. 6000zl) mozna uznac za tani.

Trasa przelotu:

26/3 LHR-DUB - lot pozycjonujacy (okreslenie z forum FlyerTalk)

27/3 DUB-LCY 8.45-10.00
27/3 LCY-JFK 1250-1815
28/3 JFK-LAX 1735-2115
29/3 LAX-HNL 1845-2133

5/4 HNL-LAX 2030-0448
5/4 LAX-JFK 0900-1755
6/4 JFK-LCY 2145-1015
7/4 LCY-DUB 1425-1540

7/4 DUB-LHR - lot powrotny

Glowna atrakcja tej trasy to przelot tzw. babybus - Airbusem A318 w konfiguracji biznes. W samolocie sa tyko 32 miejsca, British Airways ma dwie sztuki (G-EUNA, G-EUNB) i lata nimi dwa razy dziennie z London City (LCY) do Nowego Jorku (JFK). Ze wzgledu na krotki pas startowy w LCY i ograniczenie masy samolotu, nie jest on tankowany do pelna i wymaga dotankowania w Shannon. W czasie tankowania pasazerowie przechodza tzw. pre-clearance i dzieki temu po przylocie do USA unika sie kolejek do kontroli imigracyjnej. Ze wzgledu na skrocone godziny pracy amerykanskich urzednikow, tylko pasazerowie pierwszego lotu przechodza pre-clearance. Popoludniowy lot stracil ten przywilej kilka lat temu. Jako ciekawostke warto dodac, ze A318 uzywa kodow lotow, ktore kiedys nalezaly do Concorde, BA001 - BA004.

Fakt, ze BA posiada tylko dwa A318 oznacza, ze dosc czesto dochodzi do anulowania lotow z roznych przyczyn. Na przyklad w styczniu 2015 byly problemu techniczne z silnikiem w jednym z samolotow, a na poczatku kwietnia 2015 jeden z nich zostal uszkodzony na Gatwick, gdzie parkuje gdy nie lata (okres wielkanocny).

Kolejnym powodem lotu z London City, zamiast z Heathrow, bylo to, ze przelot A318 daje wiecej Tier Points, bo jest liczony jako pierwsza klasa (oficjalna nazwa klasy LCYCW). Niestety od 28 kwietnia 2015 zmieni sie to i loty beda dawac tyle samo punktow statusowych co w zwyklej klasie biznes z Heathrow. Rowniez liczba lotow i przystankow w planie powyzej jest zwiazana ze zdobyciem duzej ilosci punktow.

Jak widac w liscie przelotow, bilet jest z Dublina do Honolulu i z powrotem. Wlasnie dzieki startowi z Dublina, cena jest tak niska. Niedawno byla promocja na loty biznes zaczynajace sie w Oslo lub Kopenhadze. Do wszystkich tych miast mozna tanio doleciec, wiec start poza UK nie jest problemem.

26/03/2015, dzien pierwszy.
Do Dublina polecielismy dzien wczesniej z Heathrow, lotem w srodku dnia, zeby uniknac problemow w razie anulowania lotow, braku mozliwosci przerzucenia na kolejny, itp. Przy samym lotnisku w Dublinie sa 2 hotele, ale poniewaz zatrzymywalam sie juz wczesniej w Radisson SAS i uznalam, ze jest dosc zmeczony zyciem, to wybralam Hilton Airport ok. 15 minut jazdy od lotniska. Hotel oferuje shuttle bus, ale nie jezdzi on zbyt czesto, wiec skorzystalam z taksowki. Ceny pokoi spadly po tym jak dokonalam rezerwacji, wiec zamienilam najtanszy pokoj za 129 euro na Suite. Suite jest na rogu budynku i sklada sie z dwoch pokoi. Nic nadzwyczajnego, ale dobra jakosc do ceny.

Pokoj dzienny i kawalek czesci jadalnej ze stolem:
Image

27/03/2015, dzien drugi.
Pobudka okolo 6.00, szybkie sniadanie w hotelu, przejazd taksowka na lotnisko i nadanie bagazu do JFK. Przy tej okazji odkrylam, ze Dublin T1 ma jednak Fast Track przez kontrole bezpieczenstwa, tylko nie zauwazylam tego podczas poprzedniego pobytu, bo nie oddawalam bagazu.

Zaraz za kontrola bezpieczenstwa jest jedyna Lounge - salonik lotniskowy na T1, prowadzona przez firme DAA. Tam bylam umowiona na spotkanie z kilkoma osobami z forum Flyer Talk, ktore rowniez lecialy do Nowego Jorku. Okazalo sie, ze wszyscy forumowicze sa z tej samej branzy co ja i ogolnie bardzo milo sie rozmawialo.

Z Dublina do LCY lecielismy samolotem zastepczym, wynajetym z firmy Jota Aviation. Zakupili oni starego BAe-146 (G-SMLA), ktory nota bene latal kiedys dla BA pod marka CityFlyer. Obawialam sie, ze standard obslugi moze byc gorszy niz w samolocie BA, ale wszystko bylo w porzadku. Dostalismy nawet maly posilek na tym krotkim locie. Przy okazji okazalo sie, ze jest jakis blad w systemie BA i po tym jak zarezerwowalam online posilek wegetarianski dla towarzysza podrozy, ten sam posilek zostal przypisany do mnie.

Image

Po przylocie na LCY musielismy wyjsc i wejsc z powrotem przez kontrole bezpieczenstwa, gdyz nie ma tam strefy transferowej. Niestety na tym lotnisku nie ma tez zadnej lounge, ale przy wyjsciu uzywanym do odlotow A318 jest specjalna gate-lounge. Obsluga serwuje szampana i inne alkohole, jest spory wybor innych napojow, lacznie ze smoothies, przekaski, itp. Na zdjecie zalapali sie moi nowy znajomi.

Image

Na plycie staly oba A318 i zastanawilismy sie, ktorym bedziemy leciec, optujac za G-EUNB, jako ze G-ENUA miala wczesniej problemy z silnikiem. Okazalo sie, ze bedzie to G-EUNA. Pytalismy sie tez obslugi czy nasze walizki sa na pewno na pokladzie. Z tego co widzielismy, to liczba bagazu rejestrowanego byla bardzo mala i kazdy z pasazerow dostal nowa karte pokladowa z kodem bagazu, potrzebna pozniej do pre-clearance w Shannon, gdzie trzeba wskazac/potwierdzic ktora walizka jest nasza.

Image

Przy 32 pasazerach, nigdy nie ma problemu z kolejka do wsiadania czy ludzmi rzucajacymi sie do wyjscia. Wszystkie miejsca byly zajete, oprocz jednego. Podobno sprzedali wiecej biletow niz miejsc, ale jedna osoba nie przyszla, a druga zrezygnowala na ochotnika dzien wczesniej i wynegocjowala przelot w pierwszej klasie z Heathrow. Byl to jeden z forumowiczow, ktory mial sie z nami spotkac.

Konfiguracja siedzen to 2 +2 z rozkladanymi fotelami na plasko, do spania. Samolot nie ma ekranow do systemu rozrywki, obsluga rozdaje iPady po wylocie z Shannon. Wada tego rozwiazania jest to, ze nie ma mapy pokazujacej gdzie obecnie sie znajdujemy. Szkoda, ze nie ma wireless tak jak w Norwegianie, gdzie mozna sobie sprawdzac mape przelotu na wlasnym urzadzeniu. Mielismy miejsce w ostatnim rzedzie, tam gdzie przypisal nas system. Tydzien przed wylotem, kiedy moglam wybrac miejsce za darmo, nie bylo juz zadnych innych dostepnych.

Image

W czasie krotkiego lotu do Shannon dostalismy maly posilek. Potem zabralismy wszystkie rzeczy i przeszlismy do kontroli bagazu, a nastepnie paszportu. Pobierane sa rowniez odciski palcow. Przejscie przez caly proces zajelo moze z 10-15 minut, poczekalismy potem przez chwile przy wyjsciu i z powrotem wsiedlismy do samolotu. Na zdjeciu mala poczekalnia w Shannon.

Image

Dopiero po odlocie z Shannon zaczyna sie lot wlasciwy. Zaloga rozdala iPady, amenity kits (zestawy toaletowe) i zaczela zbierac zamowienie na posilki. Ponownie okazalo sie, ze system BA przypisal mi taki sam specjalny posilek, ktory wybralam dla meza. Stewardesa powiedziala, ze czesto widza ten problem i ze ona zmieni to w systemie, zeby nie powtarzalo sie to pozniej. Na szczescie mieli wiecej standardowych posilkow i moglam zjesc, to co zamowilam wczesniej. Przez wiekszosc lotow byly serwowane napoje, wiec jak ktos chcial skonsumowac duza ilosc szampana czy innego alkoholu, mial te opcje. Ja dowiedzialam sie od obslugi, ze Baileys nie jest popularnym wyborem, po tym jak po 4 drinku skonczyl sie zapas na pokladzie.

Salatka przed glownym posilkiem.
Image

Standardowy posilek glowny, wybor jeden z czterech, wedlug menu: Braised beef cheek with lobster and Cheddar macaroni and grilled asparagus. Wolowina nie byla za dobra, krab byl w porzadku.
Image

A to posilek dla cukrzyka, zamowiony przez meza, w ramach zdrowego wyboru. Nie wyglada zbyt zachecajaco, ale moze i jest zdrowy (malo cukru).
Image

Do Nowego Jorku dolecielismy z opoznieniem okolo pol godziny, w rejonach 18.30 czasu lokalnego. Faktycznie nie musielismy przechodzic przez zadna kontrole paszportowa, tylko moglismy wyjsc od razu z terminalu. Bagaz byl dostarczony szybko, czekalismy przy odbiorze moze 2 minuty.

Wiem, ze jako uzytkownik fly4free i oszczednego podrozowania powinnam skorzystac z transportu publicznego, ale nie chcialo mi sie sprawdzac jak jezdzi metro i wyszukiwac polaczenia do hotelu. Rozwazalam taka opcje, ale stwierdzilam, ze jestem za bardzo zmeczona na to. Do taksowek byla kolejka, ktora nijak sie nie ruszala. W koncu po jakis 10 minutach przyszla nasza kolej i jechalismy jakas hybrydowa wersja Crown Victoria. Taksowkarz pochodzil z Nigerii i przez cala trase rozmawial z kims z rodziny przez telefon. Czulam sie jak prawie jak w pracy, bo mam troche Nigeryjczykow w biurze.

Do hotelu przy Times Square dojechalismy w 40 minut, oplata z JFK do Manhattanu jest stala, 52 dolary i 80 centow za przejazd tunelem. Takze nie bylo niespodzianek przy placeniu, ale trzeba jeszcze dorzucic napiwek. Moje wrazenie z tego przejazdu: dobrze, ze nie musze jezdzic samochodem po NYC, bo to istne zoo.

Zatrzymalismy sie na jedna noc w Hilton Times Square. Dostalismy narozny pokoj na ostatnim pietrze z widokiem w strone dolnego Manhattanu. Pokoje niby niedawno remontowane, ale chyba nie za dobrze im to poszlo, bo bylo widac gdzie dolozyli swiezy tynk. Remont pewnie polegal na malowaniu scian i tyle. Po szybkim odswiezeniu sie wyszlismy od razu do miasta w celu zdobycia Top of The Rock. Po wyjsciu z hotelu wszedzie byly tlumy ludzi. Przedarcie sie przez ulice i potem Times Square bylo ciezkie.

Widok z pokoju. Po lewej widac Empire State Building.
Image

W Rockefeller Center kupilismy bilety bez zadnych kolejek, na wejscie za 40 minut. Chcialam zarezerwowac bilety online przed wyjazdem, ale moja karta kredytowa nie przepuszczala tej platnosci, mimo telefonu do banku i zapewnienia, ze za drugim razem na pewno przejdzie. Nie chcialam placic prowizji za przewalutowanie na innej karcie, wiec odpuscilam. W te 40 minut pokrecilismy sie troche po okolicy, ja porobilam troche nocnych zdjec. Widok z Top of the Rock jest faktycznie imponujacy, przynajmniej po zmroku. Na biletach jest napisane, ze uzywanie statywow jest zabronione, ale nikt nie zwrocil mi uwagi jak rozstawilam swoj i zaczelam robic zdjecia. Widzialam jeszcze pare osob ze statywami.

Times Square.
Image

Radio City tuz przy Rockefeller Center.
Image

Lodowisko przy The Rock. Czesto widywane w filmach, szczegolnie tych romantyczych.
Image

Widok z gory.
Image

Image

Do hotelu wrocilismy innymi ulicami, zeby ominac Times Square i tlumy. Okolo 23.00 wiele sklepow bylo otwartych, ludzie z dziecmi byli obecni w wielu miejscach. Nowy Jork jest niewatpliwie miastem, ktore nigdy nie spi. Drugi dzien podrozy byl dlugi, zaczal sie o 6 rano w Dublinie skonczyl sie o 23.00 w Nowym Jorku (3.00 w nocy czasu GMT), czyli zagospodarowalismy 21h z 24h doby.

28/03/2015, dzien trzeci.
Pobudka okolo 6.00-7.00, sniadanie w hotelu (darmowe w ramach przywilejow HHonors). Restauracja byla praktycznie pusta, wybor jedzenia gorszy niz w Hiltonach w Europie. Aczkolwiek mozna bylo zamowic omlety czy jajka, jak rowniez desery. Niestety nie zauwazylam tej informacji i pozywilam sie tym co bylo wystawione. Zamowilam za to gofra na deser, ktory bardzo ladnie sie prezentowal :-)

Image

Wyszlismy z hotelu o 8.20 na druga ture zwiedzania miasta. Mielismy jechac taksowka do Brooklyn Bridge, ale pan w recepcji zasugerowal skorzystanie z metra. W porownaniu do metra londynskiego, nowojorskie nie prezentowalo sie najlepiej. Na dodatek nie moglismy do konca rozpracowac na ktora linie mamy sie przesiasc, jak juz rozpracowalismy, to i tak musielismy czekac 7 minut na pociag. A ze stacji metra i tak trzeba bylo dojsc do mostu.

Image

Spodziewalam sie, ze z Brooklyn Bridge jest lepszy widok na wiezowce i bylam rozczarowana tym co zobaczylam. Przeszlismy sie mostem do rzeki i z powrotem i stwierdzilam, ze pojedziemy do Staten Island Ferry, bo z niego jest na pewno ladny widok na budynki. Tym razem nie marnowalismy czasu na transport publiczny i podjechalismy kawalek taksowka.

Staten Island Ferry kursuje co pol godziny i jest za darmo. Jest to bardzo dobra metoda na obejrzeniu dolnego Manhattanu z daleka, jak rowniez Statuly Wolnosci. Przejazd w te i z powrotem zajal nam okolo godziny, widoki byly zadowalajace. Pomijajac szarosc tego dnia.

Image

Image

Nastepnym punktem programu byl Central Park, ale tym razem nie bawilismy sie w transport publiczny tylko zlapalismy taksowke. Jechala pol godziny czyli tyle co metro wczesniej i kosztowala 14 dolarow. Metro za dwie osoby 6.5 dolara, wiec roznica nie jest duza.

Central Park wygladal szaro, a pogoda nie zachecala do dlugich spacerow, jako ze zaczal pruszyc drobny snieg. Po godzinie wymieklismy i postanowilismy wrocic do hotelu, ogrzac sie i powoli zbierac sie na lotnisko. Mielismy ustalony late check-out o 14.00.

Image

Image

Ponownie skorzystalismy z taksowki by dostac sie na lotnisko JFK. Tym razem trafila sie taksowka typu SUV i kierowca byl mily i towarzyski. Lot byl z terminalu 8. Przeszlismy do czesci Priority Access, gdzie w ogole nie bylo ludzi. Torba zostala odprawiona do Los Angeles. Z racji tego, ze mielismy sporo czasu, obeszlismy terminal zobaczyc co jest w sklepach, ludzac sie, ze moze znajdziemy jakies interesujace pamiatki. Jak juz mielismy dosyc spacerow, to udalismy sie do lounge AA Admirals Club. Ktos, kto jest przyzwyczajony do salonikow w Europie lub na Bliskim Wschodzie, moze przezyc maly szok. Oferta napojow bezalkoholowych bardzo ograniczona, jedzenie znikome. Dostalismy vouchery na drinki premium (woda butelkowana tez do nich nalezy), a za porzadne jedzenie trzeba placic.

Lot do LAX, tzw. transcon (transcontinental) jest obslugiwany przez AA Airbusami A321T. Samolot ma 3 kabiny, 10 miejsc w First, 20 miejsc w Business i 72 miejsca w ekonomicznej. My lecielismy w srodkowej czesci. Siedzenia bardzo wygodne, rozkladajace sie na plasko, duze ekrany i w miare bogaty system rozrywki pokladowej. Do tego sluchawki Bose z tlumieniem halasu. Jedzenie podczas tego lotu bylo najlepsze ze wszystkich z calej wycieczki. Maz mial zamowiony posilek dla diabetyka (zeby bylo zdrowiej, malo cukru), ja zamowilam stek wolowy. Stek byl bardzo dobry, szczegolnie jesli wezmie sie pod uwage, ze to jedzenie samolotowe. Posilek meza tez prezentowal sie bardzo smakowicie. Na deser lody z wybrana polewa.

Kabina biznes.
Image

Ale napoje serwowane w platikowych kubeczkach, nie w szklankach jak w BA. Polecam trzymac kubeczki w reku przy starcie, bo A321 ma kopa ...
Image

Do LAX dolecielismy godzine przed czasem, co zawsze jest mile. Zdziwil mnie troche uklad lotniska, a dokladnie to, ze do czesci gdzie odbiera sie bagaz moze wejsc kazdy z ulicy. Nie kradna tam bagazy? Po wyjsciu z terminalu poszlismy na przystanek autobusu hotelowego. Autobusik Marriottu najpierw pojechal do Marriott, a potem do Courtyard. Oba hotele sa niedaleko siebie. Wybralam Courtyard, bo jest najblizej lotniska i myslalam, ze w ten sposob szybko dostane sie do terminalu i bede mogla odebrac zamowiony na nastepny dzien samochod. Jednak na lotnisku zauwazylam, ze wszystkie wypozyczalnie maja swoje autobusy i wywoza pasazerow z lotniska, co oznacza, ze parkingi sa poza lotniskiem i nie ma sensu tam wracac. W recepcji hotelu powiedzieli mi, ze byc moze beda mogli mnie podrzucic na parking Hertza hotelowym transportem.

Courtyard jest typowym lotniskowym hotelem, zadnego widoku, zadnych atrakcji. Pokoj byl bardzo duzy, ale mial jedna nietypowa rzecz - umywalke poza lazienka. Wiedzialam o tym z recenzji, wiec nie zdziwilo mnie to na miejscu. Lozko bylo wygodne i wyspalismy sie bez problemu.

29/03/2015, dzien czwarty.

Dzieki zmianie czasu nie mielismy problemu by wstac wczesnie rano. Zeszlismy na sniadanie do hotelowej kawiarni, gdzie okazalo sie, ze mamy po prostu wybrac jedno danie z menu i napoj. Wybor nie byl duzy, wiec skusilismy sie na najwiekszy zestaw. Zdrowe to sniadanie nie bylo, ale dobre. Pokoj ze sniadaniem byl tylko $10 drozszy niz bez, wiec powiedzmy, ze 2 sniadania za $10 to dobra cena.

Image

Okolo 8.00 wymeldowalismy sie z pokoju i zostawilismy bagaze w hotelu. Niestety nikt nie mogl nas podrzucic do Hertza, wiec pojechalismy taksowka, ktora kosztowala pare dolarow. Parking Hertza bardzo duzy, ale tego spodziewam sie po wypozyczalniach lotniskowych. Pani z obslugi byla bardzo mila i starala sie znalezc jakis fajny amerykanski samochod w ramach upgrade'u. Niestety wszystkie Mustangi i Camaro byly zarezerwowane i w koncu wzielam Mercedesa C-klase. Stwierdzilam, ze porownam sobie do poprzedniego modelu. Przed wyjazdem na Floryde w zeszlym roku (ktory nie doszedl do skutku) czytalam duzo recenzji amerykanskich wypozyczalni i spodziewalam sie okropnej obslugi, ktora bedzie starala sie wmusic mi wszelakie ubezpieczenia. Nic takiego nie mialo miejsca, a nawet okazalo sie ze mam juz wszystko wliczone w cene. Wiedzialam, ze moja rezerwacja ma wszystkie ubezpieczenia, chociaz nie koniecznie ich potrzebowalam, ale myslalam, ze sa z firmy trzeciej, przez ktora dokonalam rezerwacji, a nie z Hertza. Ja i tak mam oddzielna polise na udzial wlasny na caly swiat.

Na codzien jezdze automatem, wiec nie mialam problemu z przystosowaniem do amerykanskiego samochodu, zajelo mi tylko troche czasu rozpracowanie, ze biegi zmienia sie wajha przy kierownicy. Szybko przyjrzalam sie przyciskom na wszystkich panelach, jako ze wnetrze nowej C-klasy rozni sie od poprzedniego modelu. Auto nie mialo wbudowanej nawigacji, ale mialo urzadzenie Hertza z dolaczonym przewodnikiem. Byla lista najpopularniejszych atrakcji i bez problemu znalazlam tam pierwszy punkt wycieczki: Santa Monica Pier. Ruch w niedziele rano byl maly, wiec szybko dojechalismy do celu. Parkowanie tez bylo bezproblemowe, przy Ocean Drive.

Tego dnia wisiala nad miastem mgla i nie bylo dobrej widocznosci. Co dalo sie zauwazyc w parku nad woda, ze jest tam bardzo duzo bezdomnych. Spali na srodku trawnikow w wielu miejscach. Mimo wczesnej pory bylo juz troche ludzi na plazy i spacerowalo po molo. Na szczescie wialo nad woda, wiec nie ugotowalismy sie od razu. Po Nowym Jorku mielismy szok termiczy ;-)

Image

Image

Santa Monica Pier czesto widac w filmach i serialach, takze warto zobaczyc go na zywo. Jest na nim duzo barow i restauracji no i oczywiscie wesole miasteczko. Na koncu jest restauracja i punkt widokowy. Podobal mi sie samochod lokalnej policji.

Image

Image

Nastepny punkt wycieczki to Aleja Gwiazd w Hollywood. Znalazlam w nawigacji cel podrozy i wyruszylismy. Jazda przez Beverly Hills byla bardzo przyjemna, ale im blizej Hollywood Boulevard, tym coraz gorsze widoki. Zaparkowalismy na placu przy skrzyzowaniu Hollywood B. i Argyle Avenue. $10 za dzien, cena nie zachecala, ale ruch byl bardzo gesty i nie chcialo mi sie szukac miejsca parkingowego na ulicy. Przespacerowalismy sie Hollywood B. az do North Orange Drive, do wysokosci Chinskiego Teatru.

Na poczatku, w rejonach stacji metra Hollywood/Vine bylo nawet w miare czysto, a na chodniku byly gwiazdy znanych osob. Jednak im bardziej na zachod, tym bylo brudniej i smierdzaco i bardzo malo ludzi. Dopiero w rejonach centrum handlowego i Chinskiego Teatru pojawily sie tlumy i ulica byla czystsza. Ranga chodnikowych gwiazd tez wzrosla. Szlismy tylko po jednej stronie, zeby nie palic sie w sloncu, ale i tak znalezlismy gwiazdy naszych ulubionych artystow. Szukalismy tez kawalka ulicy z "Pretty Woman", od gwiazdy Elli Fitzgerald do Freda Astaire. Trafilismy na niego zupelnie przypadkiem na koncu spaceru.

Przy stacji metra.
Image

Mniej atrakcyjna czesc ulicy.
Image

Centrum turystyczne.
Image

Przed obecnym Doner Kebab byly krecone sceny z Pretty Woman. Akurat mialam ten film na telefonie i specjalnie sprawdzilam przy jakich gwiazdach staly bohaterki filmu.
Image

Nastepny punkt wycieczki to znak Hollywood. Mialo byc jeszcze Rodeo Drive, ale zupelnie o tym zapomnialam. Nawigacja wybrala mi trase do znaku przez boczne ulice. Mielismy dodatkowa wycieczke waskimi i kretymi uliczkami, ale bez problemu dojechalismy do punktu docelowego. Czesto jezdze po takich waskich drogach w roznych krajach, wiec nie przeszkadzalo mi to. Lake Hollywood Park to plaski teren uczeszczany przez wlascicieli psow. Mozna parkowac wzdluz ulicy, a w samym parku jest duzo lawek pod drzewami, w cieniu.

Image

Widok z Lake Hollywood Park.
Image

Mielismy okazje przekonac sie, ze Amerykanie potrafia opowiedziec historie zycia nieznajomym spotkanym w parku. Obok nas siedzialy dwie kobiety z psami i jedna opowiadala drugiej o swojej karierze i jak trafila do Los Angeles. Niektorzy przyjedzaja do parku poczytac gazete, na przyklad zaobserwowany wlasciciel BMW i8 :-)

Mimo, ze w parku bylo bardzo przyjemnie, nie chcialam za dlugo siedziec, bo obawialam sie pozniejszych korkow w drodze na lotnisko. Nastepny punkt wycieczki, to przejazd Mullholand Drive do jej zachodniego kranca, gdzie wjezdza sie na Freeway z San Francisco do Los Angeles. Zaraz na samym poczatku jest Hollywood Bowl Lookout z widokiem na Los Angeles. Jest tam niby maly parking, ale busy wycieczkowe, ktore przyjezdzaja co chwile blokuja dostep do miejsc parkingowych. W zwiazku z tym musialam zaparkowac na poboczu, co grozi mandatem (No parking at any time).

Widok z Hollywood Bowl Overlook.
Image

Widok na znak Hollywood z tego samego miejsca.
Image

W sloneczny dzien bez mgly lub wieczorem, widok musi byc super, chociaz nawet podczas naszej wizyty nie byl zly. Busy zawracaja tam i zjezdzaja z powrotem do miasta, wiec dalsza przejazdzka po Mullholand Drive oznacza bardzo maly ruch. Nawet mnie to troche zdziwilo, ze jest tam tak spokojnie. Zdaje sie, ze wzdluz tej ulicy mieszka duzo znanych osob, ale nie znam adresow zadnej z nich i nie interesowalam sie tematem. Zatrzymalam sie jeszcze w kilku punktach widokowych, az w koncu dojechalismy do Freeway i udalismy sie w strone hotelu, gdzie zostaly nasze bagaze. Korka nie bylo, wiec mielismy wiecej czasu niz trzeba, ale nie mialam pomyslu, gdzie by tu szybko skoczyc i nie utknac.

Odbior bagazu z hotelu i zwrot samochodu przebiegl bezproblemowo. Z parkingu bus Hertza na lotnisko, odprawa bagazu przy stanowiskach American Airlines Priority i bylismy gotowi do zwiedzania terminalu. Na T4 jest tylko lounge Admirals Club, ktora nie oferowala wiele wiecej niz ta na JFK. Jedyna zaleta, ze byla wieksza i miala wydzielona cicha czesc, gdzie byl zakaz rozmow przez telefon.

Lot do Honolulu byl obslugiwany przez starego Boeinga 757, ktory ma dwuklasowa kabine, w zwiazku z tym ta z przodu nazywa sie szumnie First. Smiem podjerzewac, ze jest to najgorszy First w First World ;-) Owszem jest bardzo duzo miejsca miedzy siedzeniami i sa one szerokie, ale nie sa to flat beds. Nie ma tez indywidualnego systemu rozrywki. Mozna bylo pocieszyc sie jedynie serwowanymi drinkami, obiadem i deserem lodowym. Nie ma co walczyc o miejsce przy oknie, bo widok jest praktycznie taki sam przez 5 godzin, woda.

Macademia Nut Chicken.
Image

W Honolulu wyladowalismy na czas. Ponownie okazalo sie, ze pasy odbioru bagazu sa dostepne dla kazdego z ulicy. Na naszym pasie mialy pojawic sie bagaze z dwoch lotow. Po jakis 15 minutach oczekiwania wyjechaly pierwsze walizki, ale nie z naszego lotu. Lacznie czekalismy okolo pol godziny. Jak juz udalo sie wyjsc z terminalu, to udalismy sie do autobusow wypozyczalni samochodowych. Zakladalam, ze jest podobnie jak w LAX, parkingi poza lotniskiem. Na przystankach wypozyczalni byl prawdziwy sajgon. Busiki sa male, a ludzi sporo. Niektorzy ledwo sie miescili. Na szczescie do Nationala nie jechalo duzo osob, wiec nie trzeba bylo tloczyc sie. Wyobrazcie sobie moje zdziwienie, gdy odkrylam, ze wypozyczalnie sa praktycznie rzut beretem od wyjscia z terminalu i zupelnie niepotrzebnie czekalismy na transport.

Ponownie mialam rezerwacje na najtanszy samochod i chciano mi dac Fiata albo VW. Nie wiem czemu wyobrazilam sobie Fiata Punto i stwierdzilam, ze nie ma mowy zebym jezdzila Punto albo Polo po Hawajach. Dopiero pozniej skojarzylam, ze to byl Fiat 500, ktorym lubie jezdzic i ostatecznie moglabym go wziac. Powiedzialam, ze chce cos Amerykanskiego, bo nie po to przyjechalam na Hawaje, zeby jezdzic europejskim samochodem. Dostalam Forda Fusion, ktory jest odpowiednikiem Forda Mondeo w Europie. Auto pare segmentow wyzej od zamowionego, zadnej doplaty za upgrade.

Nie ogladalismy auta zbyt dokladnie, bo bylo ciemno i nie bylo widac w jakim jest stanie. Na liczniku bylo tylko 1600 mil, wiec zalozylam, ze przy takim malym przebiegu pownien byc bez uszkodzen. Mam ubezpieczenie od szkod, wiec w razie czego moglabym wystapic o zwrot do nich. Dojazd do Honolulu zajal okolo 20 minut. Zanim jednak rozladowalismy bagaze, zaparkowalismy samochod byla juz 23.36. Okazalo sie, ze recepcja w Ali Tower w Hilton Hawaii Village jest czynna tylko do 23.30 i musze wrocic do glownej recepcji i stac tam w kolejce z innymi. Nie bylam zadowolona z takiego obrotu sprawy, bo specjalnie wybralam Ali Tower z wlasna recepcja, po przeczytaniu o kolejkach do glownej recepcji. Niby kolejka HHonors powinna byc szybsza niz zwykla, ale wszyscy goscie byli HHonors, wiec odstalam co swoje.

Pokoj mialam wybrany juz wczesniej przez online checkin i dokladnie ten pokoj dostalam, Front Ocean View, upgrade za punkty Hiltona. Widok na plaze ladny, ale nie dalo sie wychylic na bok, zeby zobaczyc miasto. Wydaje mi sie, ze Diamond Head View na wysokim pietrze, w Ali Tower, bylby lepszy. Pokoj dobrze wyposazony we wszelki kosmetyki i inne akcesoria.

Uff, to jestesmy na Hawajach po 4 dnia podrozowania :-)
_________________
Carpe Diem.


Ostatnio edytowany przez Aga_podrozniczka 29 Kwi 2015 11:07, edytowano w sumie 3 razy
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 12 Kwi 2015 23:36 

Rejestracja: 09 Lut 2012
Posty: 150
Dzieki za relacje, miło ze ktoś z UK ma podobne zainteresowania . Czekam na więcej . W wakacje robię podobny trick ale tylko do LA


Sent from my iPhone using Tapatalk
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 17 Kwi 2015 19:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2506
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
Honolulu, 30/03 - 01/04

Hilton Holiday Village w Waikiki to ogromna machina turystyczna. Kilka wiezy z pokojami hotelowymi o roznym standardzie, oddzielny budynek z mieszkaniami wakacyjnymi, sklepy, restauracje, baseny. Wiedzialam w co sie pakuje, ale chcialam skorzystac z mozliwosci dofinansowania pobytu punktami Hiltona i skorzystac z darmowych sniadan. Niestety sniadania okazaly sie byc $20 kredytem dziennym na pokoj. Za te kwote nie da sie zjesc sniadania na miejscu, dla dwoch osob. W zwiazku z tym kazdego dnia jedlismy sniadanie gdzie indziej, zadne z nich nie bylo zdrowe i nie moge powiedziec, ze bylo bardzo smaczne, ale to kwestia gustu. Osobiscie nie przepadam za ziemniakami w roznych formach o tak wczesniej porze. Uzbierane $60 kredytu zuzylismy na kolacje ostatniego dnia pobytu.

Rainbow Tower widziana z daleka.
Image

Hotelowa plaza o poranku, gdy slonce bylo z tylu. Widok z naszego pokoju w Ali Tower.
Image

I w pelnym sloncu, z dobrze widocznymi rafami koralowymi. Widok z naszego pokoju w Ali Tower.
Image

Image

Pierwszego dnia w Honolu zrobilismy sobie wolne popoludnie i przespacerowalismy sie plaza Waikiki. Wzdluzy plazy sa same wiezowce hotelowe roznych sieci. Z zewnatrz wygladaja podobnie i trudno ustalic czy ktorys z nich oferuje lepszy lub gorszy standard. Do hotelu wrocilismy glowna ulica, gdzie jest mnostwo butikow drogich firm, np: Cartier, Tiffany, Chanel, Louis Vuitton, itp. Ta ostatnia firma ma sklepy doslownie na kazdym rogu, jakby ktos jednak chcial kupic kolejna torebka lub inne akcesoria.

Honolulu jest pelne Japonczykow, japonski jest drugim jezykiem we wszystkich miejscach turystycznych. Sa specjalne autobusy i atrakcje tylko po japonsku, itp. Sadze, ze sklepy tez sa glownie dla nich, bo nie wiem czy Amerykanie przyjezdzaja tam specjalnie na zakupy.

Informacja w sklepie ABC.
Image

Na popoludnie mielismy rezerwacje na zwiedzanie USS Arizony w Pearl Harbor. Bilety sa udostepniane 2 miesiace wczesniej i mozna zarezerwowac termin za darmo, ale jest oplata za rezerwacje $1.5 od osoby. Jak sprawdzalam dostepnosc okolo poltora miesiaca wczesniej, to byly juz tylko wolne godziny popoludniowe, wiec wzielam bilety na 14.30. Podobno 2 dni wczesniej dodawana jest nowa pula biletow do rezerwacji, ale nie sprawdzalam. Oczywiscie mozna tez przyjsc z samego rana i zarezerwowac cos z marszu, ale zdaje sie, ze sa kolejki. Poza tym Pearl Harbor jest poza miastem i trzebaby tam specjalnie jechac.

Wedlug nawigacji i Google, dojazd do Pear Harbor zajmuje 20 minut, ale nam zajal godzine z powodu korka przy Ala Moana Mall i spoznilismy sie na wejscie o 14.30. Wpuscili nas juz po rozpoczeciu projekcji filmu dokumentalnego o ataku na port. Po filmie przechodzi sie na lodke i jedzie do zatopionej Arizony. Nad statkiem jest memorial z nazwiskami wszystkich, ktorzy tam zgineli. Oprocz Arizony mozna zwiedzac lodz podwodna, okret wojenny i jest troche ekspozycji tematycznych. Ktos bardziej dociekliwy moze tam spedzic pol dnia lub dluzej. My jeszcze nie bylismy przyzwyczajeni do wysokich temperatur i po powrocie z Arizony obejrzelismy jeszcze pare innych wystaw i wrocilismy do samochodu. Parking jest darmowy, mozna tez dojechac autobusem z centrum Honolulu za $2.5 Wiem, ze niektorzy korzystaja z wycieczek zorganizowanych, ale moim zdaniem nie ma to zupelnie sensu, skoro mozna przyjechac z miasta za $2.5 lub podjechac taksowka czy wynajetym autem.

Image

Image

To co zostalo na powierzchni wody po USS Arizona.
Image

W drodze powrotnej wstapilismy do Ala Moana Shopping Mall, zobaczyc co tam daja w najwiekszym centrum handlowym na wyspie. Znowu byla cala aleja drogich sklepow, a poza tym typowe sklepy, ktore mozna znalezc w UK i USA. Jest tez food hall, w ktorym jest okolo 15 roznych restauracji. My skusilismy sie na japonski grill. Cena za posilek dla dwoch osob, to okolo $25.

Kolejny dzien rozpoczelismy od wycieczki do krateru Diamond Head. Czytalam w przewodnikach, ze najlepiej pojechac tam z samego rana. Bylismy chyba okolo 7.15, a niektorzy ludzie juz wracali z gory. Wejscie na gore zajelo mi 21 minut, ale byl to bardzo zwawy krok i zmeczylam sie po drodze. Zrobilam zdjecia w kazda strone, z kazdego punktu widokowego i bylam z powrotem na dole przed uplywem niecalej godziny, z czego 5 minut na gorze stracilam na czyszczenie obiektywu.

Widok na punkt widokowy na gorze.
Image

Sciezka na zboczu gory.
Image

Wejscie pod gore.
Image

Punkt widokowy.
Image

I wreszcie widok z gory.
Image

Z krateru Diamond Head pojechalismy do Zoo, ale poniewaz bylo jeszcze zamkniete, to poszlismy na sniadanie do Lulu's, tuz obok. Kolejne hawajskie sniadanie i znowu ziemniaki, tym razem w innej formie. Maz skusil sie na sniadanie z ryzem i wieprzowina.

Image

Image

Zoo w Honolulu nie jest duze i mozna je dosc szybko zwiedzic. Niektore wybiegi sa zamkniete do remontu. Palace slonce nie sprzyjalo zwiedzaniu i po 2h wyszlismy. Popoludnie spedzilismy na kapielach morskich.

Image

Wieczorem postanowlismy wybrac sie do Premium Outlet, ktory jest jakis 5 mil za Pearl Harbor. To byl powazny blad, bo z jakiejs przyczyny na glownej drodze wschod zachod byl mega korek i spedzilismy 2h, zeby przejechac 15 mil. W Outlecie nie znalezlismy nic co by nas interesowalo, wybor byl gorszy niz w centrum handlowym Ala Moana.

Trzeci dzien pobytu zaczelismy od wizyty w Hanauma Bay. Jak w przypadku Diamond Head, bylo polecane by pojechac tam jak najwczesniej, przed tlumami. Bylismy na miejscu okolo 6.30, idealnie na wschod slonca. Nie trzeba bylo placic za wjazd na parking, ani bilety, bo wszystko bylo zamkniete. Na plazy bylo juz troche ludzi, ale jeszcze nie tlumy. Po recenzjach i zdjeciach w internecie spodziewalam sie super rafy i ryb. Troche sie rozczarowalam, bo rafy przy brzegu to zapiaszczone kamienie. Faktycznie ryby plywaly przy samym brzegu, ale nic nadwyczajnego. Wieksze lawice ryb byly nieco glebiej, w rejonach silnych pradow. Obawialam sie troche wyplyniecia poza slupki ostrzegajace o pradach, bo faktycznie ciezko sie tam plywalo.

Image

Image

Ryby przy samym brzegu.
Image

Image

Image

Lawica na glebokiej wodzie.
Image

Patyki do selfie przydatne rowniez w wodzie.
Image

Jak ktos nigdy nie snorkowal lub nie byl w miejscu, gdzie sa piekne rafy koralowe, to Hanauma Bay ujdzie, ale dla osoby, ktora juz cos widziala, nie jest to bardzo atrakcyjne miejsce. Sama zatoka wyglada natomiast bardzo ladnie z gory i niewatpliwie jest warta uwiecznienia na zdjeciu. Jak wychodzilismy o 8.30, to byla dluga kolejka do kasy biletowej.

Image

Musielismy wymeldowac sie z hotelu o 12.00, gdzie dostalam bardzo dlugi rachunek za pobyt. Jak to w Ameryce, kazda noc miala kilka pozycji, podatek taki, podatek siaki, do tego resort fee, parking i podatek od nich.
_________________
Carpe Diem.


Ostatnio edytowany przez Aga_podrozniczka, 29 Kwi 2015 11:14, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 28 Kwi 2015 22:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2506
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
Polnocna czesc Oahu, Windward Side of Oahu, 01/04/2015.

Nasz drugi hotel, Paradise Bay Resort, byl na polnocnej czesci wyspy. Dojechalismy tam w 40 minut i na szczescie nie musielismy czekac, bo nasz pokoj byl juz gotowy. Wybralismy pokoj, ktory szumnie nazywal sie Waterfront Cottage. Z cottage, to nie mial nic wspolnego, bo domek byl podzielony na 4 apartamenty, o cienkich scianach. Ze zdjec wydawalo mi sie, ze to cudo bedzie troche wieksze niz bylo naprawde, ale w sumie rozmiar byl ok. Widok taki sobie, ze wzgledu na nisko wiszace chmury.

Gora w oddali po prawej podobno "wystepowala" w Battleship i paru innych filmach.
Image

A to domki widziane z wody.
Image

Polnocna czesc wyspy nie jest tak sloneczna jak poludniowa. Chmury zwykle wisza nad pasmem gor, ktore przechodza przez srodek wyspy. Jest tak samo cieplo, tylko slonce nie parzy. Do tego jest wietrznie i wilgotnosc jest znacznie wyzsza. Nasz hotel byl w malej zatoce wiekszej zatoki, wiec woda byla spokojna. Warto wspomniec, ze poza Honolulu jest bardzo malo hoteli, wybor jest ograniczony, a ceny raczej wysokie.

Po zostawieniu rzeczy w hotelu skoczylismy do centrum najblizszego miasteczka - Kaneohe. Jest to najwieksze miasto po tej stronie wyspy, a obok jest jeszcze Kailua. Miedzy tymi dwoma miastami, na polwyspie, jest duza baza wojskowa MCB - http://en.wikipedia.org/wiki/Marine_Corps_Base_Hawaii. Baza jest de facto oddzielnym miastem z populacja okolo 10tys. osob. Prawie codziennie lataja tam samoloty wojskowe, glownie robia kolka nad woda, podchodza do ladowania i odbijaja sie do gory. Z tego co zaobserwowalismy to jednym z samolotow jest Globmaster C4. Wiecej o flocie tutaj - http://www.mcbhawaii.marines.mil/Portal ... Assets.pdf Loty treningowe nie zaklocaja spokoju na wybrzezu.

W Kaneohe, po dwoch stronach drogi, znajdowaly sie sklepy i centrum handlowe. Skusilismy sie na koreanskie BBQ po 10 dolarow za porcje. To chyba byl posilek, ktory oferowal najwieksza wartosc w stosunku do ceny, podczas calej naszej wycieczki. Szybko przebieglismy po sklepach i wrocilismy do hotelu, bo chcialam sie wybrac na wycieczke lodka na zolwie.

Wycieczka byla oferowana przez hotel, oczywiscie ekstra platna, $50. Poplynelismy na rafe, gdzie mialy byc zolwie. Oplynelam cala rafe dookola, ale zolwia nie widzialam zadnego. Rafa sama w sobie malo ciekawa. Potem mielismy jeszcze "polowac" na skaczace Manta Rays, ale nie bylo zadnych. Wycieczka nieudana, tyle ze zobaczylam okolice z lodki.

Image

Image

02/04/2015
W czwartek rano wybralismy sie na wycieczke w strone Turle Bay. Droga idzie nad sama woda i sa bardzo ladne widoki, ale monotonna jazda 35mph daje sie szybko we znaki. Przy Turtle Bay jest cala wioska z domkami wypoczynkowymi, polem golfowym i hotelem o takiej samej nazwie jak miejsce. Hotel nie nalezy do tanich, wiem bo sprawdzalam pod katem pobytu. Niestety byly duze fale i nie zdecydowalam sie na plywanie i szukanie zolwi.

Niedaleko Turtle Bay jest Sharks Cove, ktore jest opisywane w internecie jako miejsce warte odwiedzin i snorkowania. Jest to mala, skalista zatoka. Wejscie do wody jest bardzo trudne i nie polecam bez odpowiedniego obuwia. Ja obuwia nie mialam, wiec musialam niezle nagimnastykowac sie, zeby znalezc dobre miejsce na wejscie do wody. Trzeba tez troche polawirowac miedzy skalami, zeby wyplynac na glebsza wode. Jak tylko zaczelam plynac, to jacys panowie powiedzieli mi, ze przy skale jest zolw. Faktycznie byl, wisial sobie i jadl lunch. Troche go rzucaly fale rozbijajace sie o skaly. Zrobilam mu cala sesje zdjeciowa, az do momentu, gdy zniknal po drugiej stronie zatoki, gdy ktos przeszkodzil mu w posilku i zaczal go klepac po skorupie.

Image

Image

Image

Image

Zostalam w wodzie najdluzej jak sie dalo, bo wiedzialam, ze nie bede chciala wchodzic ponownie przez te wszystkie skaly. Wyjscie bylo prawdziwym wyzwaniem, bo doplynelam do zlej czesci zatoki i fale co chwile rzucaly mnie na skaly. Ciezko bylo ustac na kamieniach bo slisko i trzeba bylo wspomagac sie rekami, zeby jakos wygrzebac sie. Zakonczylo sie to lekko pokaleczonymi rekoma. Rodziny z dziecmi siedzialy na piaszczystej plazy przy drugiej czesci zatoki. Weszlam na chwile z tamtej strony polywac, byl to naturalny wewnetrzny basen z ciepla woda o pieknym kolorze.

Jazda z Sharks Cove do naszego hotelu byla bardzo nudna, 35mph i kolejka wlokacych sie samochodow przed nami. Ponownie udalismy sie do centrum handlowego w Kaneohe, tym razem na pizze. Zamowilismy dwie male pizze i poleglismy oboje po zdjedzeniu polowy. Pizza byla przepyszna, ale nie wiem co nas tak bardzo nasycilo w niej.

03/04/2015
Kolejny dzien zaczelismy od wycieczki do Pali Lookout. Jest to punkt widokowy nad autostrada z polnocy na poludnie wyspy. W przeszlosci byl tylko szlak pieszy, potem zrobiono szersza droge piesza i pozniej dla samochodow, a w latach 1950. zbudowano droge w tunelach pod gorami. Niestety ze wzgledu na nisko wiszace chmury i ogolne warunki pogodowe, widok nie byl pocztowkowy. Slonce jest z tylu przez wiekszosc dnia, wiec nie ma problemu z robieniem zdjec pod slonce, trzeba tylko trafic na czyste niebo.

Image

Image

Z Pali Lookout jest bardzo blisko do ogrodu botanicznego Ho'omaluhia. Ogrod jest na tyle duzy, ze jezdzi sie po nim samochodem. W centrum informacyjnym mozna pobrac mape z zaznaczonymi parkingami. Przeszlismy sie kawalek po pierwszej czesci ogrodu i doszlismy do wniosku, ze lepiej jezdzic samochodem. Nie swiecilo slonce, ale wilgotnosc byla bardzo wysoka. Dalsza czesc ogrodu objechalismy. Z drogi sa dobre widoki na zielone pasmo gorskie.

Dowiedzielismy sie z czego robi sie kapelusze panamskie:
Image

Image

I jak wyglada kakao na drzewie:
Image

Image

A to droga wewnetrzna w ogrodzie:
Image

Po powrocie do hotelu postanowilam poplywac na kajaku i zobaczyc czy da sie posnorkowac gdzies blisko brzegu. Problem z plywaniem solo jest taki, ze trzeba kajak gdzies przyczepic, zeby nie odplynal. Poplywalam troche po zatoce, ale jakos nie czulam sie zachecona do snorkowania i sprawdzania jak latwo wchodzi sie na kajak z glebokiej wody.

Po poludniu pojechalismy do Kailua Bay poplywac, ale zapomnialam, ze poza zatokami sa duze fale i mozna raczej poskakac przez fale, niz spokojnie poplywac. Kolor wody bardzo ladny, jak w innych miejscach.

Image

Chcielismy sprobowac lokalnych hamburgerow i stekow i za rada recepcji hotelowej pojechalismy do Teddy's Burgers. Byl to typowy fast food z plastikowymi stolami. Burger jak burger, nie zachwycil mnie jakos.

Przeszlismy sie jeszcze po lokalnym centrum handlowym i odkrylismy bardzo interestujacy sklep Whole Foods Market. Wiele ciekawych produktow warzywnych i owocowych, przerozne rodzaje orzechow na wage, kolorowe, naturalne kosmetyki, itp. Taki sklep z zabawkami dla smakoszy. Z ciekawostek znalazlam tam Vodka Sauce i Pierogi. Mozna tez kupic gotowe posilki, a raczej zlozyc sobie z baru salatkowego i miesnego/rybnego. Znacznie lepszy pomysl niz burgery.

Nie widzialam jeszcze kolorowych kalafiorow, ale moze to nic nadzwyczajnego.
Image

Orzechy, owoce i inne produkty:
Image
_________________
Carpe Diem.


Ostatnio edytowany przez Aga_podrozniczka 29 Kwi 2015 11:20, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
Grzegorz40 lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 28 Kwi 2015 22:54 

Rejestracja: 23 Gru 2012
Posty: 299
Loty: 225
Kilometry: 284 723
Super podroz,
a co do:

,Szkoda, ze nie ma wireless tak jak w Norwegianie, gdzie mozna sobie sprawdzac mape przelotu na wlasnym urzadzeniu'

ja nawet w Ryanair gdy telefon czy tablet mam w offline, wlaczam gps i po paru minutach lapie sygnal i na goggle maps pokazuje gdzie sie znajduje, do tego mam aplikacje gps spedometer ktora pokazuje wysokosc samolotu i predkosc z jaka leci, wszystko dziala ale trzeba siedziec przy oknie
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 28 Kwi 2015 23:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2506
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
04/04/2015
Kolejna wycieczka na snorkowanie hotelowa lodka. Tym razem byl inny kapitan i przewodnik. Przewodnik byl biologiem morskim dorabiajacym sobie w weekendy. Przekazal nam bardzo duzo ciekawych informacji o okolicy, o roznych filmach kreconych w poblizu, jak rowniez o tym co spotkamy w wodzie.

Poplynelismy na te sama rafe, co pare dni wczesniej, ale tym razem zolwie baraszkowaly radosnie w okolicy i bylo widac je juz z daleka. Te zolwie byly duzo wieksze niz ten widziany w Sharks Cove. Niestety woda byla glebsza, wiec zdjecia wychodzily troche gorzej. Po jakis 15 minutach zolwie zwinely sie i odplynely. Nie ma sie co dziwic, grupa okolo 20 osob zaczela krazyc w okolicy i zaklocac spokoj. Sama rafa tak samo nieciekawa jak pare dni wczesniej.

Image

Image

Image

Drugi punkt wycieczki, to przystanek na Sand Bar. Duza plycizna z przepieknym kolorem wody. Lodki z turystami przyjezdzaja tam praktycznie codziennie. Dwa katamarany z japonskimi turystami byly zacumowane, siatka do gry w siatkowke byla juz zamocowana w piasku. Nasz przewodnik sie smial, ze na tych katamarach maja najdrozsze hamburgery w okolicy. Szkoda, ze nie zostalismy tam dlugo, bo miejsce jest przepiekne i warto je odwiedzic. Mozna doplynac tam kajakiem z hotelu, w ktorym bylismy, ale podobno zajmuje to godzine.

Image

Image

Atrakcja wieczorna bylo spotkanie z forumowiczami Flyer Talk, ktorzy byli w Honolulu, korzystajac z tej samej promocji lotow co ja. Czesc z nich byla na Tier Point Runs, czesc na wakacjach. Najwiekszy twardziel obskoczyl Skandynawie po drodze na Hawaje, zeby wyrobic pelne 1500 TP. Bylismy na kolacji w Lulu's przy plazy i Zoo. To samo miejsce, gdzie wczesniej jedlismy sniadanie. Moge polecic stek, byl dobry.

05/04/2015
Ostatni dzien na Hawajach. Niestety nasz hotel nie mogl zaoferowac nam pozniejszego wymeldowania, poniewaz ktos mial rezerwacje na nasz pokoj, na ten sam dzien. W zwiazku z tym zarezerwowalam 1 noc w najtanszym pokoju w tym samym hotelu, w ktorym bylismy w Honolulu, Hilton Holiday Village. Przejazd miedzy hotelami zajal nam tylko pol godziny, dostalismy pokoj w Kali Tower z widokiem na polnocna czesc wyspy, parking i okoliczne wiezowce. Widac bylo roznice w standardzie wyposazenia pokoju w stosunku do tego w Ali Tower, ale spokojnie moge poleciec te najtansze pokoje. Nic im nie brakowalo, byly czyste i widok nie byl zly.

Image

Zalapalismy sie nawet na tecze:
Image

Ostatnie zakupy zrobilismy tuz obok hotelu w Souvenir Outlet, duzy wybor pamiatek i przyzwoite ceny. Trzeba tylko zwrocic uwage, ze czesc rzeczy jest wyprodukowana w Chinach. Reszta dnia to czysty relaks, kapiele w turkusowej wodzie, drinki w barze, itp. Nie moglismy zostac za dlugo na plazy, bo nie chcielismy spalic sie na sloncu. Nie jestesmy stworzeni do dlugiego plazowania.

Lokalne drinki i menu z opisem:
Image

Image

Image

Image

Pani w recepcji troche zdziwila sie, ze wymeldowujemy sie tego samego dnia, ktorego przyjechalismy i myslala, ze jest jakis blad w systemie. Dojazd na lotnisko przebiegl bez problemow, po drodze zatankowalam samochod. Zwrot auta byl trudniejszy niz spodziewalam sie, glownie dlatego, ze wszystkie duze wypozyczalnie dziela ten sam parking i jest malo miejsca w czesci, gdzie zwraca sie auta. National mial tak duzo samochodow zaparkowanych, ze tablica ze strzalka, gdzie oddawac auta, byla zaslonieta. Musialam objechac caly parking jeszcze raz, wyjechac do terminala i wrocic. Wiedzialam juz gdzie mam trafic, ale musialam zablokowac troche droge dojazdowa, bo zwyczajnie nie bylo miejsca na parkingu. Auto mialo obtarcie na zderzaku, ktore najwyrazniej bylo od czasu wypozyczenia, ale nie bylo w ogole brane pod uwage. Dostalam od razu potwierdzenie, ze nie bedzie dalszych obciazen. Z parkingu do terminalu idzie sie okolo 5 minut.

Terminal odlotow w Honolulu jest dosc dlugi. Jak juz w koncu doszlismy do odprawy AA, to bylo pare nieporozumien. Np pytalam sie dlaczego nasza torba nie dostaje naklejki Priority, skoro lecimy biznesem. Pani powiedziala, ze komputer jej nie pokazuje takiej informacji, wiec nie nakleja, ale nakleila po tym, jak zwrocilam na to uwage.

Najblizsze przejscie przez kontrole bezpieczenstwa bylo zamkniete i wysylali wszystkich do jedynego otwartego w calym terminalu. W waskim przejsciu nie ma klimatyzacji. Pasazerowie przekierowani do Gold Lane kisili sie w kolejce, ktora prawie nie ruszala sie, gdy tymczasem pasazerowie w glownej kolejce zwawo posuwali sie do przodu. Beznadziejna organizacja. Czesc terminalu tuz za kontrola nie ma klimatyzacji, poniewaz jest to otwarta przestrzen bez okien. Dopiero przy przejsciu do bramek jest troche chlodniej, bo jest to w pelni oszklony terminal.

Nie sprawdzalismy juz zadnych sklepow, ani restauracji, tylko poszlismy prosto do Sacura Lounge. Tam przynajmniej bylo chlodno. Do jedzenia byla tylko zupa i jakies drobne przekaski. Nie wiem czy byl bar, nie sprawdzalam. Pani przy wejsciu od razu powiedziala, ze jak nie jedlismy kolacji, to poleca zejscie do restauracji i mozemy wrocic z jedzeniem do lounge, mimo ze bylo wyraznie napisane, ze nie mozna wnosic jedzenia z zewnatrz. Na lotach AA po 20.00 i przed 5.00 rano, nie serwuja jedzenia, poza paroma wyjatkami, ktore nas nie dotyczyly. Dla mnie to szokujace, ze nawet w biznes/first nie ma posilkow w tych godzinach.

Image

Do Los Angeles lecielismy ponownie starym B757 z dwuklasowa kabina. Jak zobaczylam tych wszystkich ludzi przy wyjsciu, to zaczelam zastanawiac sie jak oni zmieszcza sie do samolotu. AA ma dobry system boardingu. Pasazerowie wsiadaja wedlug scisle okreslonej kolejnosci: First & Military, Business, statusowi pasazerowie i reszta w podziale na grupy. Dzieki temu nie tworzy sie kolejka przy Priority Access i nie ma sytuacji, ze pasazerowi stutusowi klasy ekonomicznej robia tlum i wsiadaja pierwsi przed First/Business, co jest nagminne na lotach BA. Pierwsza klasa byla pelna, duza rodzina byla rozrzucona po kabinie i zamieniali sie z innymi podroznymi na miejsca, zeby siedziec razem. Jak juz skonczyli, to wsiadl pasazer, ktory stwierdzil, ze ma miejsce, na ktorym siedzi glowa rodziny. Skonczylo sie tak, ze ojciec wyladowal w kabinie ekonomicznej. Nie wiem jakie bylo dokladnie wytlumaczenie i jaka byla sytuacja, ale nie protestowal. Pierwszy raz widzialam, zeby pasazer business/first byl przesadzony do tylu.

Maly posilek na poczatku lotu, mimo ze mialo nie byc jedzenia.
Image

B757 nie jest zbyt komfortowy i nie spalam w ogole, ale na szczescie lot trwal tylko 4,5h. W Los Angeles poszlismy prosto do Admiral's Club, gdzie skorzystalismy z prysznica i zjedlismy sniadanie. O dziwno rano, da sie znalezc cos do jedzenia w lounge.

O 9.00 kolejny lot, LAX - JFK. Tym razem jedzenie nie bylo takie dobre, jak w druga strone, zapewne dlatego, ze byla to pora sniadania - brunchu. Nie bylo tez pysznego deseru lodowego. Pamietajcie, zeby trzymac swoje drinki w czasie startu, chyba ze lubicie nieoczekiwane kapiele w slodkich napojach. Samolot mial takiego kopa przy starcie, ze plastikowy kieliszek po prostu odlecial.
Image

Venice Beach i Santa Monica, start z Los Angeles.
Image

AA najwyrazniej nie ufa swoim pasazerom, bo zbiera sluchawki tlumiace halas okolo pol godziny przed ladowaniem. Do Nowego Jorku dolecielismy godzine przed czasem, ale musielismy czekac na wolne miejsce postojowe. Niestety na JFK nie ma przejscia airside miedzy terminalami i musielismy wyjsc z T8, przejsc do pociagu i podjechac jedna stacje do T7, gdzie ponownie trzeba bylo przejsc przez kontrole. Na szczescie T7 jest maly i kontrola Fast Track jest w zupelnie innym miejscu niz ogolna. Obsluga BA byla bardzo mila i poinformowala nas gdzie jest lounge, ze nas bagaz jest w drodze, itp.

Hura, prawie w cywilizacji, lounge BA na T7 ma oczekiwany standard, prysznice, SPA Elemis i pre-flight dining. Do prysznicy byla kolejka, ale obsluga znowu byla bardzo mila i dostarczyla wszelkie potrzebne kosmetyki. Nie bylo tez problemu z rezerwacja masazu w SPA. Pre-flight dining bylo ok, nic zachwycajacego, wybor przyzwoity i dzialajaca klimatyzacja.

Image

Image

Lot JFK-LCY byl na czas, jak doszlismy do wyjscia, to nie bylo kolejki, pasazerowie wchodzili na biezaco. Lot ponownie prawie pelen. Tym razem obsluga nie byla tak troskliwa jak z LCY, drinki byly skromne i obsluga szybko zmyla sie za zaslona. Nie serwowano posilkow, nie rozdano iPadow z filmami. Dzienny lot byl znacznie przyjemniejszy. Godzine przed ladowanie serwowano dwu daniowe sniadanie: owoce, a potem cieply posilek.

Po przylocie na LCY, maz udal sie do domu, a ja zostalam na lotnisku w oczekiwaniu na lot do Dublina, dokad leciala nasza torba. Na szczescie w ciagu dnia LCY nie jest zatloczone i czas dosc szybko uplynal mi na przegladaniu zdjec z wyjazdu i czytaniu forum fly4free.

Lot do Dublina mial mila obsluge, nawet podano menu z wyborem posilkow. W czesci biznes bylo oprocz mnie dwoje pasazerow, z ktorymi odbylam cala wspomniana wyzej trase oraz jeden przypadkowy podrozny.
Image

Image

W Dublinie, odebralam torbe i od razu poszlam do odlotow nadac ja z powrotem. Widzialam, ze para, ktora leciala ze mna, zrobila dokladnie to samo, tylko oni poszli do stanowisk Ryanair. Przejscie przez kontrole Fast Track i znowu bylam po stronie airside. Od razu poszlam do lounge, zeby wykapac sie, ale okazalo sie, ze prysznice maja tylko w lounge DAA, w Terminalu 2, gdzie mnie odeslano. Tam juz na mnie czekano i od razu wskazano prysznic. Prysznic jest dostosowany dla niepelnosprawnych, nie ma zadnej kabiny i woda pryska na cale pomieszczenie, wiec trzeba uwazac, zeby nie wykapac przy okazji swoich rzeczy. Swieze reczniki i kosmetyki leza na szafce.

Lounge DAA na T2 w Dublinie.
Image

Image

Zostalam juz w T2, zeby nie krecic sie w te i z powrotem. Jak wychodzilam okolo 18.30, to bylam chyba ostatnia osoba. Lot na Heathrow byl na czas. Jednego dnia lecialam 3 razy nad Irlandia i Walia. Nie sadze, zeby zdarzylo mi sie to ponownie w najblizszej przyszlosci. Moje wakacje zakonczyly sie o 21.00, gdy dojechalam z Heathrow do domu.

Podsumowanie:
Ciekawa wycieczka, ale nie planuje jej powtarzac. Nie wiem czy wybiore sie ponownie na Hawaje, jesli tak, to na pewno nie starymi B757 AA i na inna wyspe. Podobno zalogi AA trenuja juz na Airbusach i B757 maja przejsc do historii w polowie roku.

Jesli wybiore sie ponownie do USA, to postaram sie wybrac loty z pre-clearance albo z LCY jak bedzie jakas promocja w przyszlosci lub z Dublina czy Shannon. To co czytalam o kolejkach do kontroli emigracyjnej na pewno nie zacheca mnie do sprawdzania tego osobiscie. Ladowanie jako paser krajowy jest idealnym rozwiazaniem.

Lounges - saloniki lotniskowe amerykanskich lini sa bardzo skromne, powiedzialabym, ze zenujace. Nie mialam okazji sprawdzic AA Flagship Lounge, ktora jest podobno w porzadku.

Czytajac forum British Airways na Flyer Talk, dochodze do wniosku, ze mialam niesamowite szczescie, ze wszystkie moje loty odbyly sie zgodnie z planem, nie bylo opoznien, bagaz dolecial razem ze mna. Ludzie wracajacy dzien pozniej mieli problem z anulowanymi lotami na trasie JFK-LCY, z powodu uszkodzenia A318 na Gatwick. Z kolei spora grupa pasazerow zostala na lodzie w Dublinie pare dni pozniej, z powodu mgly. Pare osob utknelo w Shannon, gdy A318 popsul sie. Z Shannon wyslano ich z powrotem na Heathrow i stamtad bezposrednio do Los Angeles, bez przystanku w Nowym Jorku.

Koszty przelotow:
Bilety biznes w promocji ex-DUB: £1,121.62 x 2
Bilety do Dublina: £90.91, £126.11
Heathrow Parking - £112

O reszcie kosztow nie bede pisala, bo te mozna zminimalizowac, a ja tego nie zrobilam.

Zebrane Avios:
Maz - 37,442, 1170TP
Ja - 45,838, 1220TP
Total Avios 83280

Jak dobrze wykorzystam zebrane Avios, to powinnam wycisnac z nich okolo 9 lotow w Europie, liczac po 200 funtow kazdy, czyli przy dobrych wiatrach moze odzyskam £1800. Korzystanie z lounges wszedzie gdzie sie da, przy lotach klasa ekonomiczna, tez da jakies oszczednosci na jedzeniu i drinkach i na pewno podwyzszy komfort podrozowania.

Wpadlo tez okolo 44tys punktow Hiltona, ktore wlasnie wykorzystalam na rezerwcje w Conradzie w najblizszy weekend.

Gratulacje dla tych, ktorzy przebrneli przez calosc :-)

-- 28 Kwi 2015 21:23 --

tomalo77 napisał(a):
Super podroz,
a co do:

,Szkoda, ze nie ma wireless tak jak w Norwegianie, gdzie mozna sobie sprawdzac mape przelotu na wlasnym urzadzeniu'

ja nawet w Ryanair gdy telefon czy tablet mam w offline, wlaczam gps i po paru minutach lapie sygnal i na goggle maps pokazuje gdzie sie znajduje, do tego mam aplikacje gps spedometer ktora pokazuje wysokosc samolotu i predkosc z jaka leci, wszystko dziala ale trzeba siedziec przy oknie

Probowalam na Nokii, ale nie lapalo mi "zasiegu" GPS'a. Moze samolot byl jakis pancerny albo nie czekalam wystarczajaco dlugo.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 04 Maj 2015 00:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Kwi 2015
Posty: 11
hej,
ciekawa relacja, widać że spędziliście sporo czasu na przeszukiwaniu ofert i zaplanowaliście wszystko od A do Z. Co do samych Hawajów to szkoda że tak krótko, w kilka dni nie byliście w stanie zobaczyć tego co tak naprawdę daje Oahu. Mnostwo czasu straciliscie w samolotach, no ale wiazalo sie to ze zdobyciem statusu Gold, co naszym zdaniem i tak było nieoplacalne po krotkim przeanalizowaniu Waszych kosztów. Jednak taką podjeliscie decyzje, która daje suma sumarum nieodparte wrazenie że ta podroz nastawiona byla na porownywanie standardow lotniskowych niż sam wypoczynek, a plaż było co nie miara.

Pozdrawiamy
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 01 Cze 2015 10:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2506
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
Oplacalnosc lub nieoplacalnosc to kwestia wzgledna. Z Twoich postow wynika, ze Wy chcieliscie dostac sie tanio i szybko na Hawaje. My chcielismy podelektowac sie podroza, a ze przy okazji wpadl Gold, to dobrze. Z mojego punktu widzenia cena byla atrakcyjna niezaleznie od uzyskania statusu. W tej chwili jest podobna promocja na loty z Dublina.

A pierwsze zniwa zebrane z Golda, poza dostepem do lounges, to chociazby upgrade w obie strony na loty z Londynu do Hong Kongu. O milach nie wspomne, bo te sie zuzyja z czasem.

Moj pierwotny plan zakladal miesieczny wypad solo na Hawaje, ale po tym jak kazdy przewodnik ostrzegal przed zostawianiem czegokolwiek w samochodach, wlamaniach i samotnymi podrozami kobiet na szlakach, zmienialam zdanie. Nie lubie stresowac sie w podrozy i martwic sie czy okradna mnie. Wybralam wersje turystyczna z osoba towarzyszaca. Kompromis miedzy tym co chcialam zrobic, a niczym. Teraz mam jakies doswiadczenie i wiem juz mniej wiecej jak to wszystko wyglada i moge pojechac sama na inna wyspe.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 01 Cze 2015 11:05 

Rejestracja: 20 Gru 2011
Posty: 2424
platynowy
Ja zdecydowałem się na tą drugą opcję - spędziłem miesiąc z żoną i dwójką malutkich dzieci :) Pamiętam dyskusję na forum, gdy omawiana była trasa - fajnie było przeczytać jak wyglądała jej faktyczna realizacja. Przy okazji potwierdzam lot B757 AA LAX-HNL to jeden z moich najgorszych koszmarów lotniczych. Leciałem economy GROUP 4 z córką na kolanach.
Góra
 Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
 
 
#10 PostWysłany: 26 Cze 2015 16:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2506
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
Wrzucilam pelne albumy z wyjazdu:

Oahu - http://picasaweb.google.com/AZMTKL/OahuHawaiiMarch2015
Honolulu - http://picasaweb.google.com/AZMTKL/Hono ... iMarch2015
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 26 Cze 2015 16:53 

Rejestracja: 09 Lut 2012
Posty: 150
Dzieki Aga_podrkzniczko
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 28 Wrz 2015 16:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2506
Loty: 432
Kilometry: 1 028 838
złoty
Google Street View dodalo mozliwosc zwiedzania samolotu A318, ktorym lecialam do Nowego Jorku.

http://www.dailymail.co.uk/travel/trave ... ounge.html
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 12 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group