Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 51 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
#41 PostWysłany: 16 Sty 2017 08:09 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1564
srebrny
Przedostatni dzień rejsu spędziliśmy w Meksyku.
Cozumel jest wyspą położoną w niewielkiej odległości od półwyspu Jukatan, znaną głównie z atrakcji turystycznych oraz rybołówstwa.

Dzień rozpoczął się wcześniej niż zwykle. Jeszcze przed wpłynięciem do portu w Grand Barze została wyznaczona "zbiórka" uczestników tych wycieczek organizowanych przez statek, których miejscem docelowym była jedna z lokalizacji na kontynencie i w przypadku których wymagany był transfer z wyspy Cozumel na półwysep Jukatan.
Bardzo sprawnie podzielono nas na grupy i przydzielono identyfikatory, które później pozwoliły nam na ustalenie numeru autobusu, który został przypisany do danej wycieczki. Warto wspomnieć, że logistycznie nie jest to banalne zagadnienie. W najbardziej popularnych lokalizacjach zdarza się, że w wycieczkach uczestniczy nawet połowa pasażerów statku - trzeba zatem zapewnić sprawną obsługę ponad 1000 osób biorących udział w zwykle kilkunastu różnych rodzajach wycieczek, z których każda dodatkowo podzielona jest jeszcze na grupy językowe.

Po przybiciu do portu okazało się, że szybki prom, który przewiezie nas do Playa del Carmen na półwyspie Jukatan stoi już zacumowany przy pobliskim nabrzeżu w porcie - konieczne było jedynie przejście przez meksykańską kontrolę celną.

Załącznik:
prom.jpg


Sama kontrola odbywała się w ten sposób, że należało powoli przechodzić przez wytyczony korytarz ze swoim bagażem w ręku a w tym czasie wyszkolone psy wybierały "podejrzane" osoby, które musiały oddać swój bagaż do rewizji. W 99% wyłapywały one próby przeniesienia na ląd żywności zabranej ze statku - od jakiegoś prowiantu na owocach skończywszy. Jak się okazało jest to surowo zabronione i każdy taki przypadek kończył się konfiskatą.

Po zakończeniu tej procedury sprawnie zajęliśmy miejsca w promie, który z bardzo dużą szybkością przetransportował nas w około 45 minut do Playa del Carmen. Jest to miejscowość turystyczna - jak później poinformował nas przewodnik w jej regionie w samych hotelach 5-gwiazdkowych jest prawie 50 000 miejsc.

Po wyjściu z portowego terminala pierwszym zadaniem było odszukanie "swojego" przewodnika - nie stanowiło to jednak żadnego problemu dzięki wcześniej dokonanemu (jeszcze na statku) podziałowi na grupy.

Załącznik:
zbiorka.jpg


Okazało się, że "moja" wycieczka ma charakter łączony - angielsko-niemiecki. Obsługiwało nas dwóch przewodników - każdy w innym języku. Przednią część autobusu zajmowały osoby z grupy angielskojęzycznej a tylną - z grupy niemieckojęzycznej. Całość funkcjonowała bardzo sprawnie i grupy ani przewodnicy nie przeszkadzali sobie nawzajem. W zasadzie razem funkcjonowaliśmy wyłącznie w autobusie ponieważ na miejscu już każda grupa poruszała się samodzielnie ze "swoim" przewodnikiem.

Celem naszej podróży była miejscowość Tulum - starożytna osada Majów, której początki notowane są na 5 wiek n.e. a której kres położyli hiszpańscy konkwistadorzy. Swojego czasu był to jeden z najważniejszych ośrodków Państwa Majów, w którym mieszkało ok. 10 000 mieszkańców. W porównaniu do ówczesnych miast europejskich była to metropolia; z drugiej strony w porównaniu do największych osad Majów (kilkaset tysięcy mieszkańców) - niewielka osada. Na półwyspie Jukatan znajdują się pozostałości wielu z osad dawnych Majów; co ciekawe nadal - w trudno dostępnych dla postronnych enklawach żyją Majowie, których liczba szacowana jest obecnie na 3 mln. Państwo Majów wykraczało jednak znacznie poza Jukatan i obejmowało swoim zasięgiem również inne prowincje obecnego Meksyku a także dzisiejsze sąsiednie państwa - m.in. Gwatemalę, Bezlie, Honduras czy Salwador.

Podróż do Tulum zajęła nam niespełna godzinę.

Załącznik:
tulum1.jpg


Jest to jedna z największych atrakcji turystycznych Meksyku i jako taka odwiedzana jest codziennie przez kilka tysięcy gości - na szczęście jej spory rozmiar powoduje, że zwiedzanie może się odbywać w całkiem przyzwoitym komforcie.

Teren starożytnego miasta otoczony jest murem o grubości do 8-u metrów a dodatkowo z jednej strony dostępu do niego strzeże brzeg morski (miasto położone jest na klifie) a z drugiej bagienny obszar zamieszkiwany przez odstraszające intruzów krokodyle. Położenie strategicznie idealne:-)
Wejście na teren miasta odbywa się przez wąską bramę nie do końca dostosowaną do "gabarytów" dzisiejszych ludzi - jak powiedział nam przewodnik Majowie byli niscy i raczej drobni więc nie stanowiło to dla nich problemu.

Załącznik:
tulum2.jpg


Po przejściu przez bramę ukazały nam się utrzymane w bardzo dobrym stanie pozostałości dawnego Tulum:

Załącznik:
tulum3.jpg

Załącznik:
tulum4.jpg

Załącznik:
tulum5.jpg


Główne obiekty miasta stanowiły świątynie dedykowane różnym bóstwom oraz strażnica pełniąca jednocześnie funkcję latarni morskiej.
Latarnia ta był umieszczona na wysokim klifie. U jego podnóża w przeszłości znajdował się port, do którego wpływały statki z towarami; dziś jest tam plaża dla turystów (akurat ze względu na wysoką falę w dniu naszej wizyty była zamknięta).

Załącznik:
tulum_latarnia.jpg


Na terenie miasta można spotkać liczne zwierzęta. W pierwszej kolejności rzuca się w oczy niezwykle liczna reprezentacja różnych gatunków iguany, które praktycznie okupują ruiny każdego z obiektów. Ich rozmiary oraz ubarwienie robiły nieprawdopodobne wrażenie.

Załącznik:
iguana.jpg


Oprócz tego rzucała się w oczy niezwykle aktywna (głównie w poszukiwaniu żywności i upominaniu się o nią u zwiedzających) grupa skunksów. Z wiadomych powodów jest to raczej zwierzątko, na które trzeba uważać...

Załącznik:
skunks.jpg


Swoistym ewenementem były obozy termitów, które jednakże nie były ulokowane typowo dla tych owadów czyli w ziemi ale na drzewach. Wynika to z faktu, że są tam bezpieczniejsze w okresie intensywnych opadów, których ziemne kopce nie byłyby w stanie wytrzymać.

Załącznik:
termity.jpg


Zwiedzanie Tulum zajęło prawie 3 godziny. Po jego zakończeniu udaliśmy się z powrotem do Playa del Carmen, gdzie można było oddać się zwiedzaniem okolicznych sklepów lub pobytowi na plaży.

Załącznik:
Playa_del_Carmen1.jpg

Załącznik:
Playa_del_Carmen2.jpg

Załącznik:
Playa_del_Carmen_beach.jpg


Późnym popołudniem wsiedliśmy na prom, który dostarczył nas z powrotem do portu, w którym czekała Costa Deliziosa. Cała wycieczka trwała około 10 godzin.

Po powrocie zmęczenie dało się we znaki ale zdążyliśmy jeszcze z poznanymi na statku osobami "zaliczyć" kolację i show w teatrze. Jutro dzień relaksu na morzu więc będzie można nabrać sił przed powrotem do domu:-)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#42 PostWysłany: 17 Sty 2017 01:08 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1564
srebrny
Ostatni dzień na morzu minął leniwie:-)

W trakcie dnia animatorzy zaplanowali szereg atrakcji z włoskim wieczorem i grą "Super Bingo" na koniec dnia.
Generalnie trzeba jednak powiedzieć, że cały dzisiejszy dzień minął pod znakiem włoskich klimatów.

Wśród nich jako ciekawostkę można wymienić zorganizowany przy basenach instruktaż jak prawidłowo przygotowywać różne rodzaje makronów. Okazuje się, że jest to prawie, że dziedzina wiedzy:-)

Załącznik:
italia1.jpg


Aby utrwalić wiedzę dot. sposobu przygotowania makaronu, w ramach dnia włoskiego kucharze przygotowali lunch pod znakiem makaronu: kilka różnych rodzajów makaronu, do tego sałatki makaronowe i różne dodatki zaspokoiły chyba każdy gust

Załącznik:
italia2.jpg

Załącznik:
italia3.jpg


Muszę przyznać, że smakowało wybornie...mniaaam:-)

Dzisiejszy dzień upłynął również pod znakiem przygotowań do jutrzejszego końca wycieczki. Aby wszystko przebiegło sprawnie dla zainteresowanych zostały zorganizowane krótkie prezentacje informujące o zasadach zejścia ze statku, rozliczenia statkowego konta oraz zasad wjazdu do USA.

Załącznik:
disembarkation.jpg


Ponieważ na statku jest prawie 2600 pasażerów, aby wszystko przebiegło sprawnie do kabin zostały dostarczone zawieszki bagażowe, które po wypełnieniu należy umieścić na walizkach (podobnie jak przy nadawaniu bagażu na lotnisku) a same walizki do północy wystawić przed kabinę.
Dzięki temu nie trzeba samemu schodząc ze statku zabierać ze sobą walizki - będzie ona czekała do odbioru w terminalu.

Załącznik:
bagaz.jpg


Zawieszki bagażowe mają różne kolory, które decydują o godzinie o której należy zejść ze statku. Generalnie jutro do 11 wszyscy pasażerowie z naszego rejsu powinni zejść ze statku a od 13 rozpoczyna się wejście kolejnej grupy i kolejna runda - po tej samej trasie co nasza.

Aby nikomu się nie nudziło, w ciągu dnia odbyły się dwa przedstawienia w teatrze i kilka mniejszych imprez rozrywkowych - a główne atrakcje są jeszcze zaplanowane na wieczór. Zobaczymy jak będzie to wyglądało:-)

Tym samym chcąc nie chcąc rejs (a tym samym moja relacja) powoli dobiega końca.
Na pewno będę go mile wspominał. Pomimo początkowych pogodowych niespodzianek i anulowania pobytu w Amber Cove na Dominikanie trasa była bardzo atrakcyjna, pogoda niezła, towarzystwo przednie a atmosferze na statku trudno coś było zarzucić.
Sam statek jest w bardzo dobrej kondycji a z perspektywy osoby, która zaliczyła już wiele rejsów mogę powiedzieć, że ekipa odpowiedzialna za rejs i rozrywki stanęła na wysokości zadania. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się wrócić w ten region.
Są też i drobnostki, nad którymi Costa musi popracować ale nie ważyły one na mojej ocenie całości.

Po dotarciu do hotelu w Miami podsumuję jeszcze jutro krótko całość.
Już teraz dziękuję wszystkim śledzącym tę relację i z góry przepraszam za ewentualne jej niedoskonałości. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że robiłem to pierwszy raz a warunki techniczne (średni jednak jak by nie patrzeć internet na statku przez łącze satelitarne) nie ułatwiały zadania.
Jeśli macie jakieś pytania piszcie śmiało:-)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#43 PostWysłany: 17 Sty 2017 10:02 

Rejestracja: 02 Sty 2013
Posty: 1947
Loty: 4
Kilometry: 17 154
srebrny
@‌greg2014‌ -super relacja! Dawno , dawno temu , jak jeszcze nie wpuszczano na gala dinner bez eleganckiego stroju :) pracowałem na takim statku , który pływał po Karaibach przez 3 lata. Czasami luz , jednak przeważnie mega cięzka , codzienna praca po 12-15 godzin , tylko za napiwki. Ale warto było. Szkoda , że odpuściłeś "Atlantis Resort " w Nassau ( jako załoga mieliśmy tam wstęp wolny + voucher na 25 usd do kasyna) Naprawdę super miejsce na relaks.
Góra
 Relacje PM off  
 
#44 PostWysłany: 17 Sty 2017 13:18 

Rejestracja: 20 Lis 2014
Posty: 2882
srebrny
Wielkie dzięki za relacje on-line przez łacza satelitarne!
Jak dla mnie trochę za mało o samym statku ;)
pytanie odnośnie końca rejsu i bagażu, rozumiem ze piżamę i szczoteczke do zębów masz w "podręcznym"
śniadanie pozwolą zjeść normalnie czy jakieś specjalne szybkie ?
Góra
 Relacje PM off  
 
#45 PostWysłany: 17 Sty 2017 20:00 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1564
srebrny
@samaki9: Mam przynajmniej powód, żeby odwiedzić Bahamy kiedyś jeszcze:-) Wtedy zaliczę "Atlantis Resort". A osoby pracujące na statku faktycznie mają harówkę - to jest poza dyskusją. Mój steward z Filipin mówił mi, że pracuje po 11 godzin dziennie (ciągle go widziałem więc raczej to jest prawda) na 8-o miesięcznym kontrakcie - bez wakacji, wizyty w domu itd. Osoby, które pracują na dole (np. w pralni) potrafią przez tydzień nie zobaczyć słońca. Kabiny załogi (miałem okazję taką widzieć podczas jednej z wycieczek po zapleczu statku - oprowadzający nas pokazał nam swoją kabinę) też są klaustrofobiczne i znacznie mniejsze od kabin pasażerskich.

@brzemia: Starałem się nie przesadzać z opisami tego co się dzieje na statku i bardziej skupiłem się na trasie. Jeśli masz jakieś pytania pisz śmiało - postaram się odpowiedzieć. Mogę też przesłać codzienne programy w PDF to da Ci obraz tego co działo się w poszczególne dni (w takim przypadku proszę o adres e-mail na PW).

Jeśli chodzi o końcówkę rejsu to bagaż zdaje się do północy poprzedniego dnia, na następny dzień zostaje się z podręcznym więc jakieś rzeczy na zmianę, kosmetyki, piżamę itp. zabiera się już w nim. Można też w ogóle nie zdawać bagażu ale na tym akurat rejsie (ze względu na to, że przypływaliśmy do USA) w takim przypadku trzeba było to zgłosić wcześniej do recepcji i opuścić statek (samemu zabierając bagaż-nie był wtedy zapewniany serwis bagażowy) do godziny 7:30 rano. W ostatnim dniu kolejne grupy schodziły ze statku wg kolorów swoich zawieszek (ja np. o 9:15) ale teoretycznie można zejść wcześniej (jest wtedy ryzyko, że w terminalu nie będzie jeszcze twojego bagażu i trzeba na niego czekać) albo później (ale nie później niż o 11). Jeśli chodzi o restaurację, bufet i bary to funkcjonują one normalnie - śniadanie było serwowane w bufecie w normalnym rozmiarze do 9:30 a w restauracjach do 8:30 więc nikt głodny ze statku nie musiał schodzić. Jedynym komplikatorem mogło być zamawianie napoi w barach. Jeśli ktoś przy wejściu na statek wskazał, że będzie rozliczał swoje konto kartą kredytową i podał tę kartę to nie ma problemu - automatycznie zakupy w barze w ostatnim dniu obciążą podaną kartę. Jeśli jednak wybrał rozliczenie gotówkowe i wpłacił depozyt, wówczas rano w ostatnim dniu (chyba do 7:30) musiał ten depozyt rozliczyć (odebrać nadpłatę lub dopłacić brakującą kwotę) a w barach płacił już gotówką. To jedyny przypadek kiedy w ogóle na statku używa się gotówki w barze. Generalna zasada jest taka, że kartą płatniczą na statku jest karta do pokoju, która zalicza wszystkie zakupy na nasze konto. Ta sama karta pełni również funkcję dowodu tożsamości przy schodzeniu na ląd oraz w portach.

Ja już jestem w Miami, jak dotrę do hotelu to wieczorem prześlę ostatnie fotki i "milowe" podsumowanie trasy, które dostaliśmy do kabin w ostatniej gazetce.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#46 PostWysłany: 18 Sty 2017 07:03 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1564
srebrny
Rejs (niestety) zakończony.

W Port Everglades zszedłem ze statku tuż po 9 po czym musiałem odstać swoje w kolejce do odprawy imigracyjnej przy wjeździe do USA. Zajęło to prawie godzinę.
Tym razem statek przybił do terminalu nr 19, który położony jest obok terminalu, z którego wypływaliśmy.

Ostatnie zdjęcie Costa Deliziosy w porcie:

Załącznik:
deliziosa.jpg


Po wyjściu z terminala zamówiłem Lyfta (dla przypomnienia: to firma działająca podobnie do UBER-a, korzystam tutaj z bonusu 5 USD na 10 kolejnych przejazdów przy pierwszej aktywacji). W ciągu kilku minut przyjechał kierowca Jewgienij (jak się okazało w rozmowie imigrant z Leningradu - celowo używam tej nazwy ponieważ podkreślał kilkakrotnie, że on wyjechał z Leningradu a nie St.Petersburga), który zawiózł mnie oraz poznane na statku Polki na przystanek kolejowy Fort Lauderdale Airport. Zajęło to dosłownie 10 minut i kosztowało ok. 8 USD.

Ja jechałem do centrum Miami, moje towarzyszki zaś na lotnisko w Miami.
Korzystając z zakupionej tuż po przyjeździe do USA karty Easy Card zakupiłem bilet na pociąg TRI-RAIL kursujący wzdłuż wschodniego wybrzeża Florydy:

Załącznik:
tri_rail.jpg


Na stacji Miami Metrorail Transfer przesiadłem się do kolejki miejskiej Metrorail, która porusza się po estakadzie i dociera do centrum Miami.

Załącznik:
metrorail.jpg


Dalszą podróż odbyłem w ciekawym środku transportu o nazwie Metromover, który funkcjonuje w centrum Miami. Porusza się on podobnie jak Metrorail na estakadach nad ulicami miasta w trzech pętlach obejmujących praktycznie całość centrum Miami. Co ciekawe jest on całkowicie bezpłatny - bilet musimy mieć dopiero wtedy kiedy z Metromovera przesiadamy się do innego środka transportu (np. autobusu, Metrorail itp.). Metrover to małe (pojedyncze lub podwójne) bezobsługowe wagoniki poruszające się pomiędzy położonymi stosunkowo blisko siebie stacjami.

Załącznik:
metromover.jpg


W ten sposób dotarłem do mojego hotelu położonego w centrum Miami, w którym zostanę przez kilka następnych dni.
Okolica to głównie szklane biurowce:

Załącznik:
miami.jpg



A wracając do rejsu: w ostatniej gazetce Costa tradycyjnie podsumowała przebytą trasę:

Załącznik:
trasa.jpg


A mniej więcej o godzinie, o której piszę tego maila statek z nowym kompletem pasażerów ponownie wypływa z portu w Fort Lauderdale rozpoczynając analogiczną jak moja trasę. Na pokładzie jak się okazało jest m.in. inny forumowicz, który mam nadzieję będzie miał równie udany rejs jak ja:-)

Jeszcze raz wszystkim śledzącym moją relację dziękuję za cierpliwość (i być może wyrozumiałość jeśli przynudzałem).
Zdaję sobie sprawę, że zaprezentowany w relacji sposób podróży na statku wycieczkowym nie jest może najbardziej typowy dla tego forum, mam jednak nadzieję, że wniosło to coś nowego:-) Pozdrawiam wszystkich i do następnego razu:-) AHOJ !!!

PS. Jeśli są jeszcze jakieś pytania, jestem oczywiście do dyspozycji.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez greg2014, 30 Sie 2017 13:25, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
 
 
#47 PostWysłany: 18 Sty 2017 10:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 Gru 2011
Posty: 5594
Loty: 169
Kilometry: 241 913
niebieski
Fajnie się czytało jakąś odmianę po samolotach. Jedna mała uwaga - to chyba nie był skunks tylko ostronos.
_________________
Blbec je blbec a blbcem zůstane
Ja tu tylko sprzątam
Image
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#48 PostWysłany: 18 Sty 2017 15:52 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1564
srebrny
Nie jestem przyrodnikiem więc nie będę się kłócił. Swoją drogą chwilę zajęło nam zidentyfikowanie tego zwierzątka ale jak widać i tak się nie udało zrobić tego poprawnie:-)
Góra
 Relacje PM off  
 
#49 PostWysłany: 19 Sty 2017 11:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Lut 2011
Posty: 574
Loty: 80
Kilometry: 171 925
niebieski
Nie trzeba żadnej wyrozumiałości, bo na pewno nie przynudzałeś ! Fajna, niecodzienna relacja, oby więcej takich :)
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#50 PostWysłany: 07 Mar 2017 15:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Paź 2013
Posty: 372
Loty: 88
Kilometry: 206 676
niebieski
Kiedys wybiorę się na taki rejs! dziękuję za relację :)
(Zdjęcie z plażą i statkiem w tle jest mega!)
_________________
Moje relacje:
2017 - Tajlandia/Kambodża
2016 - Bałkany
2015 - Zachodnie Wybrzeże USA
2014 - Maroko
Góra
 Relacje PM off  
 
#51 PostWysłany: 30 Sie 2017 13:46 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1564
srebrny
Witam ponownie:-)

Zachęcony przez kilka osób w końcu się zebrałem, aby dopisać ciąg dalszy.
Stanowi go osobna relacja z drugiego rejsu - tym razem z Miami przez Kanał Panamski.
Miał on miejsce kilka dni po zakończeniu opisanego powyżej rejsu na statku Costa Deliziosa.
Aby zachować porządek na forum, nową relację umieściłem w nowym wątku.
Jest on dostępny tutaj: rejs-wycieczkowy-przez-kanal-panamski,210,116609

Zainteresowanych zapraszam:-)
Góra
 Relacje PM off
mashacra lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
 [ 51 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group