Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 28 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 16 Wrz 2021 11:35 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
To nie będzie nic wielkiego - krótki, tygodniowy rejs po Morzu Śródziemnym. Trasa miej lub bardziej oklepana. Miasta po drodze bardzo popularne i wielokrotnie opisywane na forum w związku z tym niespecjalnie będę o tym pisał bo nie ma sensu powielać czegoś co inni zrobili na pewno lepiej. Zresztą mówiąc szczerze nie nastawialiśmy się od początku na jakieś wielkie zwiedzanie - bardziej statkowy plażing, lenistwo, drażnienie podniebienia, spanie do woli i generalnie miłe spędzanie czasu. W związku z tym bardziej skupię się w tej relacji na tym jak w ogóle ten rodzaj podróżowania funkcjonuje w obecnych dziwnych COVID-owych (a może po-COVID-owych - kto to w końcu wie) czasach i czego można się dzisiaj mniej więcej spodziewać na statku wycieczkowym. Czy tak to będzie wyglądało za miesiąc, nie wiem.

Ostatni raz zaliczyłem rejs na wycieczkowcu na przełomie listopada i grudnia 2019 roku. Kolejny rok to była rejsowa i generalnie podróżnicza porażka - trzy anulowane rejsy, w tym jeden na dzień przed wylotem z Polski i masa użerania się z tym, co oprócz rejsu składało się na wyjazd (głównie liniami lotniczymi i hotelami). Prób restartu biznesu w roku 2020 wycieczkowce miały ileś, większość z nich była średnio udana i trwała raczej krócej niż dłużej. Zresztą sytuacja była tak dynamiczna, że nawet nie próbowałem o niczym myśleć bo w większości to byłyby jakieś karykatury rejsowego wypoczynku, do którego jestem przyzwyczajony.

Dobra, wystarczy tego wstępu i przynudzania.

Po długich wahaniach zdecydowaliśmy się popłynąć w końcu gdzieś na próbę. Wybór padł na oklepane Morze Śródziemne, które gwarantowało brak wielkiego parcia na zwiedzanie (wszystkie porty z trasy są zaliczone) i żalu jeśli coś zostanie anulowane, trasa zmieniona, wprowadzone zakazy, komplikatory w podróżowaniu itp. itd. Można wręcz powiedzieć, że po raz pierwszy chyba w mojej rejsowej historii bardziej traktuję statek jako pływający hotel niż środek transportu umożliwiający zwiedzanie różnych miejsc.

Padło na rejs organizowany przez amerykańskiego Norwegiana, którego znam i bardzo mile wspominam. Akurat zrestartował się niedawno w Europie - najpierw zaczął pływać mniejszym statkiem po wyspach greckich a niedawno włączyli kolejne dwa - tym razem większe jednostki.

Statek, na który padł wybór to Norwegian Epic. Miałem okazję na nim być już dwa razy więc będzie okazja zobaczyć co się pozmieniało - czy to z racji COVID-u czy też po jego płaszczykiem.

Trasa wygląda tak:

Załącznik:
epic_mapa2.jpg


Załącznik:
epic_trasa.jpg


W kolejnych postach postaram się skrobnąć kilka zdań jak wygląda wejście na statek, jedzenie, rozrywka, funkcjonowanie barów i tym podobnych kwestii. Ale to później bo właśnie przynieśli mi piwo😊


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
25 ludzi lubi ten post.
4 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 17 Wrz 2021 13:21 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
Mówiąc szczerze na jednym piwie się nie skończyło :-)
W końcu usiadłem do dalszego ciągu relacji.

Żeby zachować porządek trzeba zacząć od samego wejścia na statek bo wygląda zupełnie inaczej niż za starych, dobrych czasów.
Już sam check-in, który wykonuje się elektronicznie w domu jest znacznie szerszy. Po pierwsze dobrze jest zarejestrować się na test COVID-owy, który dla armatora wykonuje zewnętrzna firma w terminalu. Sprowadza się to do wygenerowania QR-kodu, który pokazujemy potem w terminalu. Teoretycznie nie da się bez tego zakończyć procedury check-in ale jak okazało się w terminalu niektórzy tego nie zrobili - wtedy czeka ich wypełnianie druczków na miejscu.

W ogóle cały proces elektronicznego check-in wygląda tak, żeby operator statku w porcie nie musiał robić nic. Można dołączyć zdjęcie, które będzie wyświetlane później na terminalach na statku przy dokonywaniu zakupów, zejściu ze statku itd. Trzeba (i to akurat jest obowiązkowe) wybrać godzinę, o której chcemy przyjechać do portu - wybieramy z półgodzinnych przedziałów czasowych, potem obejrzeć film nt. bezpieczeństwa itd. Na nasz rejs do wyboru były godziny wejścia od 9:00 do 18:00 i to jest moim zdaniem jedna z najbardziej rewelacyjnych i pozytywnych zmian wprowadzonych w związku z COVID-em. Przyjeżdżasz do portu kiedy Ci pasuje i unikasz kolejek, podziału na grupy wejścia itd. jak to dawniej było. Mam nadzieję, że ten rodzaj zaokrętowania zostanie już na stałe.

Sama Civitavecchia jako port rozpoczęcia rejsu jest idealna. Dotarcie do niej jest banalnie proste. Przylot do Rzymu i potem pociąg z Termini, który kursuje średnio 2 razy na godzinę i kosztuje nieco poniżej 5 EUR od osoby. Na Termini można iść na ślepo nie sprawdzając rozkładu; należy się jedynie przygotować na to, że ten kierunek odjeżdża z najdalszych peronów (28-29) więc spacerek po dworcu może być konkretniejszy.

Podróż trwa około godziny i w zasadzie jak to z podróżą lokalnym pociągiem bywa, zwykle nie ma czego komentować. Z mojego punktu widzenia pociąg różni się od tego przed-COVID-owego przede wszystkim tym, że niektóre drzwi są oznaczone jako tylko do wysiadania, chociaż w praktyce nikt tego nie przestrzega. Paszportów COVID-owych przy przejściu na perony nikt nie kontroluje, trzeba tylko zeskanować na bramkach (a później tradycyjnie skasować) bilet - i to wszystko.

Na dworcu w Civitavecchii pierwsze zaskoczenie. Wyjście z budynku pełne umundurowanej i uzbrojonej policji albo wojska - nie wiem dokładnie nawet czego bo po pierwsze oni tych formacji mają tyle, że mam wątpliwości, czy sami panują nad tym która czym się zajmuje a po drugie zanim zdążyłem się nad tym choćby zastanowić, podszedł do nas jeden z mundurowych i zażądał paszportów. Szybkie skanowanie na przenośnym tablecie, wyskoczył zielony "ptaszek" i możemy iść dalej. Do tej pory nie wiem co sprawdzali - pewnie to, czy wypełniliśmy kartę lokalizacyjną przed przyjazdem do Włoch - ale może coś innego. Trudno powiedzieć. W każdym razie taką atrakcję zaliczyłem w tym miejscu pierwszy raz.

Dojazd do portu obecnie to dla mnie póki co jedna wielka zagadka. Zobaczymy jak będzie na powrocie. Przed dworcem nie ma (albo nie znaleźliśmy) żadnego oznaczenia przystanku autobusowego, z którego jeździłby do portu miejski autobus (dawniej taki był). W związku z tym ruszyliśmy na piechotę.

Po drodze mały rzut oka na nabrzeże, przy którym zwykle cumują wycieczkowce. Aktualnie jest to jeden wielki parking w większości "uziemionych" (chociaż w przypadku statków brzmi to dziwnie) wycieczkowców. Zaczynając od znanej mi Favolosy:

Image

...wycieczkowce ciągnęły się na całej, kilkukilometrowej długości nabrzeża

Image

...a dodatkowo zajmowały wiele miejsc w basenach przemysłowych przeznaczonych normalnie dla statków towarowych, promów na wyspy itp. Był wśród nich nawet statek nowej luksusowej linii Virgin, która planowała debiut w ub. roku a póki co nie udało im się nawet wystartować.

Po dotarciu na placyk, z którego standardowo odjeżdżały dotychczas autobusy portowe czekała nas niemiła niespodzianka. Szlaban opuszczony, placyk pusty a ochroniarz pokazał nam palcem nabrzeże i tyle. Komunikacja zerowa.

Do miejsca, gdzie czekał nasz statek jest naprawdę spory kawałek ale odważnie ruszyliśmy. Po drodze (w okolicy fortu Michała Anioła) dotarliśmy do prowizorycznego przystanku Fortezza z grupką chyba zdezorientowanych innych pasażerów czekających na autobus, który teoretycznie powinien jeździć. Teoretycznie bo nam nie udało się go doczekać - zabraliśmy się za 5 EUR z dwiema innymi osobami jakimś minibusem.

Poniżej mapka tego teoretycznego shuttle busa, będziemy go testować na powrocie:

Image

Gdy dotarliśmy do terminalu, pierwsze co rzuciło się w oczy to nieprawdopodobna pustka. Pusty parking przed terminalem, praktycznie zero ludzi a większość z tych, których było widać okazali się pracownikami NCL, którzy "sterowali ruchem" o ile w ogóle to można tak nazwać bo największy ruch robili właśnie oni. Dla pasażerów wytyczono ścieżkę, na której zaliczało się kolejne "stacyjki": tu zostawiasz bagaż, potem idziesz do namiotu, tam wskazują ci boks, gdzie robią ci test, następnie poczekalnia i oczekiwanie na wynik, w końcu przejście do właściwego terminala.

W namiocie wykonywane są testy antygenowe. Patyczek do jednego a potem drugiego nozdrza, 5 sekund i po sprawie. Dostajesz kod przypominający dawny serial number Windowsa i idziesz sobie do poczekalni:

Image

Szczerze mówiąc nie ma się w niej nawet co rozsiadać. Na tablicy wyświetlane są końcówki kodów, jak zobaczysz swój idziesz dalej. My na wynik czekaliśmy 9 minut.

Image

Ponoć zdarzają się wyniki pozytywne - wtedy wykonywany jest drugi test (tym razem PCR) i dopiero jeśli on potwierdzi, że jesteś zarażony wiadomo, że na statek nie wejdziesz ani ty ani osoby, które z tobą podróżowały albo miały być w tej samej kabinie. Prawdopodobieństwo niewielkie (NCL pozwala na rezerwacje tylko osobom zaszczepionym) ale teoretycznie jakieś jest. W takiej sytuacji, przy spełnieniu kilku warunków NCL organizuje Ci powrót do domu na swój koszt.

Nas to jednak nie dotyczyło - pracownicy NCL założyli nam opaski jak w hotelu AI i przekazali do następnej "stacyjki" którą tym razem była kontrola bezpieczeństwa po czym weszliśmy do właściwej części terminala. Takiej pustki jeszcze nie widziałem przy żadnym zaokrętowaniu więc musiałem z wrażenia to udokumentować:

Image

Kolejna szybka akcja: wydanie kart do wejścia na statek i ulotki dot. szkolenia bezpieczeństwa i to wszystko. Ponieważ byliśmy w porcie dość wcześnie a wejście na statek zaczynało się o 11, w końcu usiedliśmy na długość kilku łyków wody i ogarnięcia co się dzieje dookoła nas, po czym otwarto bramkę i bez wielkiego pośpiechu ruszyliśmy do wejścia na statek:

Image

Od momentu, kiedy stanęliśmy przed terminalem do wejścia na statek nie upłynęło w sumie więcej niż 30-40 minut. Dla mnie rewelacja i tego życzyłbym sobie w przyszłości - oczywiście z wyłączeniem testowania na COVID.

Jeszcze pierwszy rzut oka na kabinę. Wybraliśmy wersję z balkonem:

Image

Image

Norwegian Epic to jedyny znany mi statek we flocie Norwegiana, który ma bardzo nietypowo rozwiązaną w kabinach część łazienkową - łazienka nie jest wydzielona tylko zaraz za wejściem do pokoju po jednej stronie znajduje się kabina prysznicowa a po drugiej mała kabinka z toaletą. Można je teoretycznie oddzielić od reszty pomieszczenia zasłonką. Rozwiązanie trochę dziwne ale zaskoczenie tak naprawdę zaliczyłem ileś lat temu. Piszę o tym bo dla niektórych może to być mało komfortowe rozwiązanie.

Zanim zaczęliśmy korzystać z dobrodziejstw naszego nowego lokum z jego rozrywkowo-gastronomicznymi przyległościami czekał nas jeszcze tzw. muster drill czyli szkolenie na wypadek alarmu. Można krótko powiedzieć, że była to karykatura tego jak to powinno wyglądać i sprowadzało się to do tego, żeby o dowolnej godzinie zgłosić się na miejsce "swojej" zbiórki w statku (wg oznaczeń na kartach pokładowych i poniższej instrukcji) oraz odbić swoją kartę u czekającego tam jakiegoś biedaka (jaka to przyjemność czekać cały dzień w jednym miejscu na gości). Film ze szkoleniem trzeba było samemu obejrzeć przy elektronicznym check-in (bez tego nie da się zakończyć procedury - trwa tylko niecałe 2 minuty). I tyle.

Image

Gdybym był na statku pierwszy raz to po takim "szkoleniu" raczej nie miałbym pojęcia co zrobić, gdyby naprawdę ogłoszono jakiś alarm.

I tak zaczęliśmy nasze rejsowanie. Następnym razem napiszę kilka słów o maseczkach i tego jak teoretycznie i jak w praktyce wyglądają wymogi w tym zakresie.
Góra
 Relacje PM off
22 ludzi lubi ten post.
mezo23 uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 18 Wrz 2021 13:03 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
To co najbardziej różni obecny rejs od tych przedpandemicznych są niewątpliwie uciążliwości związane z noszeniem maseczek, wymogi dotyczące zachowania dystansu, ewentualne ograniczenia w schodzeniu na ląd w portach czy konieczność wypełniania kart lokalizacyjnych.

Zacznijmy zatem od maseczek.

Gdy zakładaliśmy rezerwację, NCL reklamowało rejsy jako "face mask-free" podkreślając wymóg, że wszyscy pasażerowie i załoga muszą być zaszczepieni. Przeglądając internetowe relacje z pierwszych rejsów NCL, które zaczęły w ostatnim czasie pływać na Alaskę czy po Karaibach można się dowiedzieć, że tam faktycznie tak one wyglądają. Europa zafundowała jednak operatorowi więcej komplikatorów, do tego dołożyła się zmienność i brak synchronizacji przepisów w różnych krajach i w opisie rejsów na stronie NCL zaczęły pojawiać się gwiazdki i inne ptaszki, które w legendzie informowały o wyjątkach, wyjątkach od wyjątków itd. W którymś momencie zaczęło to wszystko brzmieć tak absurdalnie (a pewnie było też uciążliwe do aktualizacji), że w końcu pojawił się - i chyba pozostał do dziś - krótki dopisek, że na rejsach w Europie maseczki mogą być wymagane ze względu na lokalne przepisy.

W teorii na Norwegian Epic maski obowiązują w pomieszczeniach wewnątrz statku a na zewnątrz tylko tam, gdzie nie można zachować dystansu społecznego, którego nie zdefiniowano. Tyle teorii. Praktyka pokazuje, że w tych prostych zasadach chyba sama załoga się trochę gubi. Żeby nie robić z tego tematu epopei podsumuję temat krótko:

* zdecydowana większość pasażerów maseczki nosi wewnątrz i nie nosi na zewnątrz
* nie widać ani nie czuć jakiejś wielkiej presji załogi jeśli kogoś zobaczą bez maseczki; wyjątkiem jest wejście do bufetu, gdzie w żartobliwy sposób obsługa przypomina wszystkim o maseczkach i myciu rąk
* w barach i restauracjach oczywiście siedzi się bez maseczek - bez względu na to, czy w danym momencie się je/pije czy nie
* w teatrze jest 50/50

Aha, - no i oczywiście w kabinach maseczki nie obowiązują :-)

Jest też w tym wszystkim trochę schizofrenii. Na przykład w spa teoretycznie maseczki obowiązują (bo jest zlokalizowane wewnątrz statku) ale sama pracownica powiedziała nam odkrywając przy tym Amerykę, że w saunie i łaźni parowej byłyby one trochę niepraktycznie a w pozostałych miejscach jak się rozłożymy na leżakach tak, że nikogo nie będzie w pobliżu to też nie ma takiego obowiązku. Z kolei w dzisiejszej statkowej gazetce odkryłem na ostatniej stronie dopisek (oczywiście małym druczkiem), że maseczki na statku są wymagane. Jak widać zasady się jakoś ucierają a życie toczy się swoją drogą opierając się na zdrowym rozsądku. I dobrze.

Z drugiej strony można śmiało powiedzieć, że maseczkowe zwyczaje na statku nie są szczególnie uciążliwe i problematyczne. Spokojnie można z nimi funkcjonować - szczególnie jeśli pod ręką ma się coś do picia :-)

Kończąc ten temat dodam tylko, że do kabiny dostarczono nam zestawy z maseczką z logo NCL i płynem dezynfekującym:

Image

Maseczka po otwarciu opakowania ma bardzo intensywny zapach jakiegoś środka dezynfekującego więc najpierw musi sobie trochę poleżeć, żeby z niej można było zacząć korzystać.
Jakby komuś było mało, może dodatkowe maseczki dostać przy basenie w punkcie wydającym ręczniki.

Przy okazji jeszcze kilka słów na temat wymogów dotyczących zachowania dystansu - o tym będzie krótko. Norwegian załatwił to w prosty sposób: leżaki przy basenie są porozkładane po dwa z odstępem od kolejnej dwójki, w restauracjach i barach niektóre miejsca lub stoliki są oznaczone jako wyłączone z użycia, to samo dotyczy teatru. Dotyczy to zresztą nawet pisuarów w toaletach czy automatów w kasynie. Do tego w niektórych miejscach oznaczono ciągi komunikacyjne - osobno wejście, osobno wyjście itp. W zasadzie uciążliwości nie generuje to żadnej - wręcz poprawia komfort funkcjonowania chociaż średnio wierzę, że operator będzie w stanie utrzymać taki stan, gdy zacznie sprzedawać 100% miejsc - obecnie oferowane jest tylko ok. 60-75%. Jedyne dwa minusy tych zasad dotyczą ograniczenia ilości osób w windach (4 zamiast 12 lub 16) i mniejsza ilość dostępnych miejsc w teatrze co utrudnia rezerwację na najbardziej oblegane show. Ale jakoś sobie z tym radzimy i plusy przyjętych rozwiązań raczej przewyższają minusy.

Następnym razem napiszę o kolejnej pandemicznej uciążliwości czyli o zasadach schodzenia na ląd w portach. W tym temacie dziwactw niestety nie brakuje.
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 18 Wrz 2021 15:30 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
Z tym schodzeniem na ląd to mówiąc szczerze chyba nikt do końca nie wie do końca, jak to działa. Wrócę znowu do momentu rezerwacji - według stanu na ten dzień miało nie być żadnego problemu i wszystko powinno funkcjonować po staremu tzn. chcesz iść zwiedzać miasto to schodzisz w porcie (sam lub na wycieczce) a jak nie chcesz to zostajesz na statku i korzystasz z jego atrakcji. Powód ten sam, o którym pisałem wcześniej: wszyscy pasażerowie i załoga muszą być zaszczepieni. Niestety niewiele później okazało się, że we Włoszech to nie będzie takie proste i zejście na ląd jest ograniczone tylko do wycieczek ze statku. Widać jednak, że w NCL pracują kreatywni ludzie bo zaraz wymyślili wycieczki z dopiskiem "on your own" lub "escorted", które polegały na tym, że cała grupa jedzie razem autobusem w jakieś ustalone miejsce, gdzie wszyscy się rozchodzą na samodzielne zwiedzanie a po iluś godzinach ma miejsce zbiórka i powrót na statek. Rządowi włoskiemu chyba nie o to chodziło:-). Pytanie, czy takie kreatywne podejście do wycieczek długo się utrzyma. Z drugiej strony sam zakaz też jest trudny do zrozumienia - skoro można przyjechać do Włoch i spędzić w nich ileś dni zmieniając do tego wszystkiego miejsca pobytu, trudno odkryć, co się zmienia jak już taka osoba wsiądzie na statek. No ale tu już zaczynam już wchodzić w tematy filozoficzne, a chyba nie warto.

Nasz statek pływa na trasie, którą wrzuciłem w pierwszym poście w kółko - i takich rundek zrobi jeszcze pewnie z 10 zanim wróci na zimę do Stanów. Patrząc na mapę rundka nawet na pierwszy rzut wygląda bezsensownie i nieoptymalnie - statek płynie z Civitavecchi do Neapolu a następnego dnia wraca do Livorno, robiąc bezsensowne kilometry czy mile. Te bezsensy są skutkiem braku synchronizacji przepisów i chęci poukładania portów w takiej kolejności, aby jednocześnie spełnić wymogi hiszpańskie i włoskie. Zresztą sama trasa była zmieniana wielokrotnie (pierwotnie obejmowała też porty we Francji) i nigdzie nie jest powiedziane, że jeszcze się nie zmieni. W końcu rundek do wykonania jeszcze trochę zostało.

Pasażerowie wchodzą na pokład w Barcelonie albo Civitavecchi - i wysiadają tydzień później w tym samym porcie, w którym zaczęli rejs. A ponieważ przepisy wjazdowe w obu krajach są różne skutkuje to tym, że przynajmniej na naszym rejsie pasażerowie, którzy wsiedli na statek w Barcelonie nie mogą zejść w portach włoskich nawet ze statkową wycieczką. Absurd trudny do zrozumienia. Żeby było "prościej" jeszcze inne zasady dotyczą pasażerów, którzy mieszkają lub w ciągu 2-óch tygodni byli w Wielkiej Brytanii. Nie wiem jak się to ma do tranzytu z USA np. przez Heathrow - czy to już pobyt na Wyspach czy jeszcze nie. Mówiąc szczerze jest to trudne do ogarnięcia i nie wiem nawet czy ma sens opisywanie tego, bo za tydzień może to wyglądać całkiem inaczej.

Z naszego punktu widzenia zasady wyglądają tak: jeśli chcesz zejść ze statku w porcie włoskim to tylko z wycieczką ze statku; w Hiszpanii można z kolei schodzić bez ograniczeń.

Nam to jakoś szczególnie nie przeszkadzało bo jak napisałem na wstępie z góry zakładaliśmy, że mogą się włączyć jakieś "komplikatory" a na zwiedzanie specjalnie nie byliśmy tym razem nastawieni. Inaczej pewnie bym myślał, gdybym przyjechał na rejs ze Stanów i na miejscu się okazało, że możliwości zwiedzania są ograniczone do wycieczek ze statku. Punkt widzenia jak zwykle zależy od punktu siedzenia.

Nasz plan był taki, aby w porcie w Neapolu skorzystać z wycieczki "Pompei escorted", która oznaczała de facto transfer do Pompei i możliwość samodzielnego zwiedzania. Po wejściu na statek okazało się, że wycieczka jest wyprzedana. Wpisaliśmy się na listę rezerwową (było już na niej 18 innych osób) ale nic z tego nie wynikło i pobyt w Neapolu spędziliśmy na błogim lenistwie na statku.

Generalnie jeśli chodzi o wycieczki organizowane przez NCL to większość jest naprawdę niezła (korzystałem z nich wielokrotnie - ale poza Europą) - ale trzeba powiedzieć, że z cenami operator odleciał ostatnio w przysłowiowy kosmos. W obecnych cennikach trudno znaleźć cokolwiek poniżej 100 USD a zdarza się, że 3-4 godzinna wycieczka bez żadnego lunchu potrafi kosztować blisko 200 USD. Dla mnie totalny absurd a w generalnie łatwej do samodzielnego zwiedzania i raczej bardziej niż mniej bezpiecznej Europie - absurd do kwadratu. Dla naszego rejsu katalog wycieczek wyglądał następująco:

Image

Image

Image

Od pewnego czasu NCL oferuje promocję "Free at Sea" w różnych wersjach w ramach której, za dopłatą uzależnioną od długości rejsu (np. dla tygodniowych - 99 USD/osobę) można otrzymać jeden lub kilka dodatków: pakiet napojów, posiłki w standardowo dodatkowo płatnych restauracjach tematycznych, dostęp do internetu, opłacone z góry napiwki czy w końcu upust 50 USD na wycieczki w każdym porcie. I jakoś tak się dziwnie składa, że odkąd oferowany jest ten ostatni dodatek, ceny wycieczek zadziwiająco podrożały. Dziwny zbieg okoliczności...

Co do Barcelony dostaliśmy dzisiaj paski na rękę, które pozwolą nam zejść ze statku ( i mam nadzieję, że również wrócić) ponoć bez problemu. Ale co ciekawe - osoby, które w ubiegłą niedzielę rozpoczynały rejs w Barcelonie muszą przed zejściem na ląd mieć wykonany test antygenowy 24 godziny wcześniej - i dopiero z wynikiem tego testu w ręku mogą opuścić statek. Dziwne. Dzisiaj (sobota na morzu) wykonywano właśnie dla nich testy.

I jak to wszystko zrozumieć ?

Na szczęście dla nas powyższe komplikatory nie są wielkim problemem - ale jeśli ktoś będzie rozważał rejs w najbliższym czasie i był nastawiony inaczej niż my na większe zwiedzanie, lepiej żeby się zapoznał z aktualnymi zasadami no i chyba liczył na to, że do czasu wypłynięcia nic się nie zmieni :-)

Pod tym względem w stosunku do czasów przed-COVID-owych zmieniło się bardzo dużo i cokolwiek by nie mówić, są to zmiany zdecydowanie na gorsze.
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
p99 uważa post za pomocny.
 
 
#5 PostWysłany: 19 Wrz 2021 17:32 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
Dzisiaj dla odmiany będzie o pobycie w Barcelonie. Dopłynęliśmy do portu bladym świtem, pobyt zaplanowany jest na cały dzień (do 18) ze sporą wymianą pasażerów. Rano było o dziwo zimno ale w ciągu dnia pogoda zmieniła się diametralnie - pewnie jak na tutejsze warunki nic specjalnego ale dla nas byłoby to piękne lato.

Dzień wcześniej dostaliśmy informację o konieczności wypełnienia formularzy lokalizacyjnych oraz bransoletki, które miały nas odróżnić w porcie od pasażerów dopiero rozpoczynających podróż:

Image

Samo zejście ze statku i logistyka wyglądają praktycznie tak samo jak w czasach przed-COVID-owych. Wszystko odbyło się bardzo sprawnie, o dziwno nie było żadnych kontroli - nikt nie sprawdzał ani paszportów COVID-owych ani kart lokalizacyjnych. Wyszliśmy z terminala prosto do autobusu portowego. Zmieniła się nieco jego trasa - teraz przystanek końcowy położony jest w okolicy WTC a nie kolumny Kolumba - ale to drobnostka. Zmieniła się również cena - obecnie przejazd kosztuje 4,5 EUR za osobę w dwie strony i 3 EUR w jedną.

Spacerek uwzględniający jedną z wersji "programu obowiązkowego" zajął nam kilka godzin.

Zaczęliśmy od La Rambli i jej bliskich okolic:

Image

Image

Image

Image

...po czym dotarliśmy na Placa de Catalunya:

Image

...a stąd metrem pojechaliśmy zobaczyć postępy na trwającej już dobrze ponad 100 lat budowie Sagrada Familii:

Image

Image

Porównując z 2019 rokiem, kiedy byłem w Barcelonie ostatni raz, turystów jest zdecydowanie mniej. W metrze i pomieszczeniach zamkniętych obowiązują maseczki i trzeba uczciwie powiedzieć, że są one traktowane bardzo poważnie - trudno zobaczyć kogoś bez niej.

Wracając do Sagrada Familii budowa trwa w najlepsze. Myślałem, że główna wieża Sagrady będzie już bardziej widoczna - ale widać muszę jeszcze poczekać. Być może pandemia miała na to jakiś wpływ - w końcu liczba turystów spadła radykalnie a opłaty za zwiedzanie bazyliki stanowią istotną część wpływów na jej dalszą budowę. Tak, czy inaczej widać, że budowa się toczy i mam nadzieję, że nic jej nie przerwie bo miejsce jest niesamowite - tak z zewnątrz jak i wewnątrz.

Kolejnym naszym przystankiem była Palca de Espanya:

Image

Akurat załapaliśmy się na przejazd kawalkady traktorów z jakimiś transparentami w eskorcie policji - jak widać rolnicy (chyba...) nie tylko u nas wyrażają w ten sposób swoje niezadowolenie z czegoś. Trudno powiedzieć o co chodziło ale sprzęt mieli całkiem niezły :-)

Image

Z Placu Hiszpańskiego przyjęliśmy azymut na Font Magica i położony wyżej Palau Nacional, w którym zlokalizowane jest muzeum sztuki katalońskiej. Trasę można spokojnie polecić - piękne widoki a do tego co krok schody ruchome więc trudno się zmęczyć :-)

Image

Image

Image

Będąc już na wzgórzu zaliczyliśmy małą wizytę w okolicach dawnych obiektów olimpijskich z 1992 roku - swoją drogą szacunek budzi to, że te tereny nie tylko żyją ale są cały czas wykorzystywane do jakichś imprez (na stadionie stała scena po imprezie a Palau Sant Jordi gościł jakieś targi albo sympozjum). Poza tym sporo piknikujących mieszkańców - totalny kontrast porównując do obiektów np. z Aten.

Image

Naszą wycieczkę zakończyliśmy przy forcie Castell de Montjuic, który niemalże "wisi" na wzgórzu nad portem, w którym zacumował nasz statek:

Image

Przy okazji była w końcu szansa na wykonanie fotki Norwegian Epic:

Image

Obok nas zacumował największy wycieczkowiec na świecie - Harmony of the Seas (zasłonięty częściowo na fotce przez jakieś silosy), chociaż obecnie pływają już trzy bliźniacze jednostki (a czwarta jest w drodze) więc w sumie trudno powiedzieć, który tak naprawdę jest największy:-)

Image

Na koniec kilka widoczków na Barcelonę, z obowiązkową dominującą Sagradą Familią:

Image

Image

Image

Miasto jak zwykle przepiękne. Byłem tu n-ty raz ale jakoś nigdy nie mam dość :-)
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
p99 uważa post za pomocny.
 
 
#6 PostWysłany: 19 Wrz 2021 18:05 

Rejestracja: 10 Maj 2014
Posty: 1726
Loty: 96
Kilometry: 145 319
niebieski
Też byłam w Barcelonie już kilka razy i tak mi się po obejrzeniu Twoich zdjęć zatęskniło, za rejsem też :)
_________________
http://www.ineedatrip.pl
Góra
 Relacje PM off
greg2014 lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 20 Wrz 2021 15:14 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
Kontynuując poprzedni wątek, po wypłynięciu z Barcelony płynęliśmy praktycznie równolegle do Harmony of the Seas. Tak wyglądał w świetle księżyca z naszego balkonu:

Image

Rano okazało się, że "zaparkował" naprzeciwko nas w porcie Palma de Mallorca:

Image

Tak w ogóle to port w Palmie wyglądał jak za najlepszych czasów biznesu związanego z wycieczkowcami. W sumie pięć statków z pasażerami, w tym dwa całkiem konkretne (nasz i wspomniany Harmony):

Image

Zanim wybraliśmy się na spacerek do Palmy, mały widoczek na stolicę Majorki:

Image

Image

...z dominującą katedrą nieporównywalną wielkością z czymkolwiek w mieście:

Image

Nasz statek zacumował przy nabrzeżu bliżej miasta (dalsze nabrzeże było zajęte przez Harmony of the Seas). Do Palmy wybraliśmy się piechotą - chociaż można skorzystać również z miejskiego autobusu za 2-3 EUR w zależności od nabrzeża; jeździ raz na godzinę (linia nr 1), bilety dostępne u kierowcy. Spacerek zajmuje niecałą godzinę, piękna promenada wzdłuż wybrzeża wręcz do niego zachęca:

Image

Image

A to kilka widoczków po drodze do centrum:

Image

Image

Sam port w Majorce to pokaz jachtowej mody - dosłownie setki jednostek. Duże i małe, z żaglem i bez żagla, wśród nich katamarany i oceaniczne jednostki niewiele mniejsze od małych statków wycieczkowych. Na niektórych z nich, ich pasażerowie rozkładali się do klimatycznego śniadania. Po prostu bajka. Zawsze miło popatrzeć:

Image

Image

Dla zainteresowanych: po drodze do portu jest biuro pośrednika zajmującego się sprzedażą jachtów - ciekawy biznes. Ceny promocyjne to nieco poniżej miliona euro, średnie jednostki to 2,5-3,0 miliony, przy naprawdę dużych cen nie było ale zapewne jest to odpowiednio więcej😊
Pooglądać zawsze można...

Absolutną dominantą Palmy jest katedra. Nic nie jest w stanie się z nią równać. Warto wiedzieć, że w jej wykończenie "maczał palce" Antonio Gaudi znany z Sagrady Familii, o której pisałem w poprzednim poście:

Image

Stare miasto Palmy to bajki ciąg dalszy. Co uliczka to jakaś atrakcja - jak nie zabytek to uroczy placyk czy ryneczek, platanowa alejka, kamieniczka od której nie można odwrócić wzroku....

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Zajrzeliśmy też na lokalny targ - Mercat de l'Olivar. Przyzwyczajony do chaosu południowców byłem aż zaskoczony jak porządnie podzielono go na sekcje - tu owoce i warzywa, tam mięso, jeszcze gdzie indziej gastronomia i owoce morza. Warto nacieszyć wzrok - chociaż w części przeznaczonej dla owoców morza trzeba być przygotowanym na intensywniejsze "zapachy" :-)

Image

Image

Image

Image

Naszą wycieczkę skończyliśmy na Placa d'Espanya:

Image

Image

...skąd po uzupełnieniu płynów złapaliśmy wspomniany na wstępie autobus na statek i po kilkugodzinnej wycieczce wróciliśmy do portu na nasz statek:

Image

Pogoda była rewelacyjna, w sam raz do zwiedzania. Zmysły podrażnione, ciekawość zaspokojona, nic tylko wrócić kiedyś jeszcze raz - na statku czy samolotem :-)
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
p99 uważa post za pomocny.
 
 
#8 PostWysłany: 21 Wrz 2021 14:56 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
Nadszedł czas, żeby napisać coś o kulinarnej stronie naszego pływającego hotelu - a naprawdę jest o czym pisać...

Jest tego tyle, że trzeba będzie chyba podzielić na kilka odcinków :-)

W podobny sposób jak na Norwegian Epic, gastronomia zorganizowana jest na innych statkach NCL więc pod tym względem nawet wybierając inny statek z ich floty można spodziewać się podobnych doświadczeń.

Zacząć wypada od opcji wliczonych w cenę rejsu - zawsze i w każdym przypadku tzn. bez względu na promocje, oferty specjalne itd. Nawet w najbardziej "gołej" wersji zakupionego rejsu można z nich korzystać do woli. Należą do nich:

* bufet (wewnętrzny i zewnętrzny) czynny z krótkimi przerwami praktycznie cały dzień
* "szybka" restauracja (notabene ze świetnym barem) O'Sheehan's czynna całą dobę
* dwie restauracje główne - Manhattan i Taste
* azjatycka restauracja Shanghai w skład której wchodzi również Noodle Bar

Do tego dochodzą płatne restauracje, o których napiszę osobno.

Tak wyglądają dostępne opcje kulinarne dla przykładowego dnia (zrzut z codziennego programu):

Image

Zacznę od bufetu. Ma kilkanaście sekcji specjalizujących się w różnego rodzaju daniach/dodatkach: mięsne dania dnia, zupy, dania gorące, dania azjatyckie, owoce, pieczywo, słodycze i desery, lody, sałatki... Praktycznie nie ma szans, żeby ktoś nie znalazł czegoś dla siebie.

Image

Image

Śniadania w poszczególnych dniach różnią się niewiele (ale wybór jest bardzo duży), z kolei lunch i kolacja mają zwykle jakiś motyw przewodni (np. dania hiszpańskie).

Jak funkcjonuje bufet każdy chyba wie :-) W stosunku do czasów przed-COVID-owych zaszły w nim pewne zmiany: wyłączona jest część stolików i miejsc, napoje nalewa wyłącznie obsługa; to samo dotyczy nakładania dań. Zresztą nawet talerze i sztućce podają dzisiaj kelnerzy przy wejściu do bufetu. Funkcjonuje to bardzo sprawnie i moim zdaniem dużo lepiej niż wcześniej - przede wszystkim wokół talerzy z daniami nie ma bałaganu. Zmiana na duży plus - mam tylko wątpliwość jak niektóre z tych zasad będą funkcjonowały w przyszłości przy pełnym obłożeniu statku (chodzi mi głównie o wyłączenie części miejsc). Poza tym wyraźnie zwiększona jest obsługa sprzątająca stoliki oraz liczba kelnerów, u których można zamówić coś z baru. Bufet moim zdaniem funkcjonuje znakomicie. Co ciekawe, jego szefem jest Polak :-)

Jeśli chodzi o napoje w bufecie to dostępne jest cały dzień tzw. kawa oraz herbata a do tego woda i zmieniające się w ciągu dnia mocno przesłodzone tzw. soki i napoje (po zmieszaniu 50/50 z wodą stają się pijalne - ale to moja ocena). Najlepsza jak dla mnie z tego wszystkiego jest lemoniada. Do tego lód bez ograniczeń. Co do kawy to jest to jeden z najgorszych napojów, który może kolorem miał przypominać kawę ale w smaku jest tak ohydny, że nawet nie będąc kawoszem człowieka dosłownie wykręca przy jej konsumpcji. Dodanie dużej ilości mleczka tylko trochę poprawia sytuację. Niestety to nie jest problem konkretnej stacji z kawą (jest ich kilkanaście) ani dnia - problem występował cały czas i naszym zgodnym zdaniem, gdyby był organizowany konkurs na najgorszą kawę ta z Epica załapałaby się raczej do ścisłej czołówki.

Nie chcę wyznawać spiskowych teorii ale dawniej tak nie było więc wiąże to z wprowadzeniem na statkach Norwegiana dodatkowo płatnego Starbucs'a, gdzie kawa smakuje tak jak powinna ale nie jest objęta żadnymi pakietami i trzeba za nią płacić.

Wymienione napoje w bufecie są w cenie rejsu i jeśli ktoś nie ma wykupionego żadnego pakietu napojów jedyne więcej co może dostać to woda w restauracji.

Drugim filarem statkowej gastronomii są tzw. restauracje główne (MDR = main dining room). Na Epic-u są dwie. Są czynne zawsze podczas kolacji, dodatkowo jedna z nich jest czynna zazwyczaj w czasie śniadań lub/i lunchu. Pierwszą jest restauracja Taste:

Image

Image

a drugą bardziej wytworny Manhatan:

Image

Image

W obu tych restauracjach obowiązuje to samo menu, którego część jest stała (tzw. klasyki) a część zmienia się każdego dnia. Mają one również wspólną kuchnię, w związku z czym tak naprawdę należy się w nich spodziewać tych samych wrażeń kulinarnych i nieco odmiennych estetycznych. Warto wspomnieć, że w Manhattanie podczas kolacji obowiązuje dress code - aczkolwiek mało wymagający (zakaz wstępu w krótkich spodenkach i w bezrękawnikach/T-shirtach).

Dla uzupełnienia przykładowe menu:

Image

Zamawiać można do woli - nawet po pięć przystawek i dań głównych :-) Jak ktoś będzie głodny to po wyjściu z Manhattanu może od razu iść do Taste, bufetu czy np. restauracji azjatyckiej. W tych miejscach jedzenia nikt nikomu nie liczy.

Kolejną restauracją, która jest wliczona w cenę rejsu jest Shanghai - restauracja azjatycka połączona z noodle barem:

Image

Image

Tu w odróżnieniu od restauracji głównych menu jest stałe - przy dłuższym rejsie i nadużywaniu może się znudzić :-)

Image

Image

Image

Fajnym uzupełnieniem wymienionych powyżej jest restauracja ekspresowa - O'Sheehan's połączona z jednym z lepszych barów na statku. Działa 24 godziny na dobę.

Image

Menu w tym miejscu nie jest zbyt wyszukane ale cieszy się bardzo dużą popularnością:

Image

Do tego dochodzi osobne menu śniadaniowe, z deserami itd.

Podsumowując najkrócej jak się da: głód na statku nikomu nie grozi - tym bardziej, że to, o czym napisałem powyżej nie wyczerpuje jeszcze kulinarnych możliwości na statku. Ale o tym napiszę w następnym poście.
Góra
 Relacje PM off
15 ludzi lubi ten post.
3 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#9 PostWysłany: 22 Wrz 2021 14:51 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
Oprócz opisanych w poprzednim poście restauracji wliczonych w cenę rejsu, Norwegian Epic oferuje kilka kolejnych możliwości - standardowo dodatkowo płatnych.

Należą do nich:

* dwa stekhousy (amerykański i brazylijski)
* restauracja włoska
* restauracja francuska
* restauracja japońska - Teppanyaki
* sushi bar

Na innych statkach Norwegiana opcje restauracji specjalistycznych są mniej więcej podobne - czasem czegoś nie ma ale z drugiej strony pojawiają się inne opcje (np. restauracja meksykańska czy z tylko owocami morza - ponoć bardzo popularne).

Wszystkie restauracje tematyczne są dodatkowo płatne ale dzięki co najmniej dwóm metodom, można tej uciążliwości uniknąć:-) Pierwsza jest powszechniejsza - NCL w ramach oferty "Free at Sea" proponuje za stałą cenę (99 USD/os.) wybór jednej lub większej ilości opcji dodatkowych. Tych opcji dodatkowych zazwyczaj jest cztery: pakiet napojów, dostęp do Internetu, kredyt na wycieczki oraz właśnie możliwość korzystania z restauracji specjalistycznych bez dodatkowej opłaty; czasem dochodzi do nich jeszcze piąta możliwość: brak konieczności odrębnego opłacania napiwków. Oczywiście każda z tych opcji ma swoje ograniczenia (np. dostęp do Internetu dotyczy określonego czasu) - dla restauracji tematycznych to ograniczenie uzależnione jest od długości rejsu. Dla rejsów tygodniowych w przypadku wyboru restauracji specjalistycznych dotyczy to wstępu do dwóch wybranych restauracji; gdyby rejs był dłuższy - liczba byłaby większa.

Mieliśmy to szczęście, że nie musieliśmy wybierać, które opcje dodatkowe nas interesują. Podczas naszej rezerwacji, obowiązywała promocja w ramach której włączono nam wszystkie wymienione powyżej cztery dodatki.

Oczywiście gdyby dwa wejścia były nam mało, kolejne można dokupić - albo w następnym pakiecie przed rejsem albo już bezpośrednio na statku.

Druga metoda na wejście do restauracji tematycznych bez opłat to vouchery za status w programie lojalnościowym NCL:

Image

Dzięki statusowi dostaliśmy zatem kolejne dwa wejścia. Moim zdaniem to jeden z najlepszych obecnie przywilejów statusowych - tym bardziej, że większość pozostałych obecnie albo nie ma sensu (np. priorytetowe wejście na statek) albo jest zawieszona (np. wycieczka po częściach statku niedostępnych dla pasażerów, spotkanie z kapitanem itp.).

W efekcie dysponowaliśmy czterema wejściówkami do restauracji tematycznych i siedmioma wieczorami. Dzięki temu udało nam się przetestować większość tego, co w temacie kuchni oferuje statek.

Na pierwszy strzał poszła japońska restauracja Teppanyaki. Tak wygląda tutejsze menu (dla porządku - do wszystkich cen w barach i restauracjach należy doliczyć 20% automatycznie naliczanych napiwków):

Image

Miejsce o tyle ciekawe, że w odróżnieniu od pozostałych restauracji charakteryzuje się wspólnymi stolikami (nas było w sumie 6 osób) zitegrowanymi z blatem roboczym kucharza oraz możliwością obserwacji przygotowania posiłku przez kucharza - o ile ktoś taki to jeszcze jest kucharz.
Latające tasaki, siekanie omletu z prędkością światła, masa dymu, piękne zapachy - nawet zwykłe wbijanie jajek urasta tutaj do rangi cyrkowych umiejętności :-) Mówiąc krótko - to nie tylko miła kolacja ale również niezłe show. Dynamika tego co się dzieje była taka, że trudno było zrobić dobre zdjęcie.
To wszystko działo się zresztą równolegle na kilku stołach (chyba 8-u lub 10-u). Wrażenia estetyczne naprawdę niezłe.

Image

Image

Image

Image

Jeśli chodzi o wrażenia kulinarne - jak najbardziej nam smakowało chociaż Teppanyaki nie zajęły najwyższego miejsca w naszym rankingu. Różniliśmy się trochę zdaniami ale można przyjąć, że otrzymały najniższe miejsce na podium.

C.D.N.
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
p99 uważa post za pomocny.
 
 
#10 PostWysłany: 23 Wrz 2021 10:45 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
Dopowiadając temat restauracji tematycznych na Norwegian Epic, dołączam jeszcze kilka zdjęć menu oraz wybranych dań z restauracji, w których byliśmy.

La Cucina (restauracja włoska):

Image

Image

Image

Image

Cagney's (steakhouse):

Image

Image

Image

Image

LeBitro (restauracja francuska):

Image

Image

Image

Image

Image

Jeśli chodzi o wrażenia kulinarne to w naszym subiektywnym rankingu absolutnym zwycięzcą została restauracja francuska, której dania (a szczególnie tatar z tuńczyka) nas dosłownie powaliły. Do tego świetne wino zaproponowane przez restauracyjnego somaliera dopełniło nasze wrażenia.
Kolejne miejsce w naszym rankingu zajął stekhouse. Absolutnie wart polecenia.
Jako trzecią wskazalibyśmy opisane już wyżej Teppanyaki a na ostatnim miejscu włoską La Cucinę. Nie chodzi o to, że była zła - bo wszystko w niej było absolutnie poprawne - a mozzarella buffalo była jedną z lepszych, jakie kiedykolwiek jadłem. Niestety inni byli lepsi :-)

Jeśli ktoś będzie miał okazję pływać na Epic-u (lub innym statku NCL) i miał w ramach promocji ograniczoną liczbę wejść do restauracji tematycznych, w pierwszej kolejności rezerwowałbym Le Bistro a w drugiej amerykański steakhouse.
Warto przy tym dodać, że rezerwacje warto zrobić od razu pierwszego dnia po wejściu na statek. Później może okazać się, że w interesujących nas godzinach nie ma miejsca. Największy problem z rezerwacjami dotyczy z oczywistych względów japońskiej restauracji Teppanyaki (najmniejsza liczba miejsc, obecnie dodatkowo ograniczona ze względu na wyłączenie części z nich).
Góra
 Relacje PM off
11 ludzi lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 23 Wrz 2021 16:43 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
Aby zamknąć temat dot. dostępnych restauracji, dla zainteresowanych zamieszczam jeszcze menu pozostałych dwóch restauracji specjalistycznych: Moderno (steakhouse grill) oraz Sushi. Nie korzystaliśmy więc żadnego zdania na ich temat nie mam:

Image

Image

We wszystkich restauracjach było również dostępne menu dla dzieci aczkolwiek na tym rejsie prawdziwych nie było dzieci widać a nastolatków było może z kilkunastu.

Image

Z obowiązku wspomnę o jeszcze jednym przybytku, o którym przynajmniej na forach rejsowych krążą legendy - restauracji Haven. Jest ona (podobnie jak bar Haven i kilka innych zastrzeżonych miejsc) częścią statku, do której nie mają dostępu zwykli zjadaczy chleba. Mówiąc inaczej to taki "statek na statku" ze swoim basenem, pokładem plażowym czy wspomnianymi przybytkami kulinarno-gastronomicznymi. Korzystać z niego mogą wyłącznie goście wynajmujący apartamenty Haven (część spośród wszystkich apartamentów). Ich powierzchnie dochodzą nawet do 100 m2 - to zupełnie inny level rejsowania. Jeśli ktoś byłby zainteresowany menu, mam prośbę o wiadomość - podobnie jak inne były dostępne w aplikacji Norwegiana w formacie PDF stąd miałem okazję przynajmniej je przejrzeć i się niestety obejść smakiem :-)

Co do samego funkcjonowania restauracji i zamawiania dań - można posługiwać się zarówno QR-kodami znajdującymi się na stolikach jak również tradycyjnym (papierowym) menu, które kelnerzy i tak zawsze przynoszą. Podobnie jest to zorganizowane w barach.

Przechodząc do barów - na statku jest ich zlokalizowanych kilkanaście. Część z nich jest ogólna, część mocno specjalizowana (np. whisky bar, martini bar itd.). Generalnie nie ma miejsca na statku, z którego do baru byłoby szczególnie daleko :-)

Image

Image

Image

Image

Poza tym po wszystkich ogólnodostępnych pokładach cały czas kręcą się kelnerzy, którzy przyjmują na bieżąco zamówienia - czasem się nawet nie wie, z którego baru przynoszą nam drinka.

Co do cen w barach do niskich nie należą - szczególnie jak się doda obowiązkowe 20% napiwków. My korzystaliśmy z pakietu napojów, który dołączony został do rezerwacji w promocji i zawsze jeśli tylko taka możliwość jest polecam z niej korzystać.
Jeśli chodzi o ceny to przykładowo (bez napiwków) piwo kosztuje 6-7 USD, popularne drinki (Mojito, Margarita itp.) 11-13 USD, napoje gazowane 3 USD. Bardziej wyszukane whisky potrafią kosztować nawet 20 USD. Pakiet napojów nie ma ograniczeń co do ilości drinków w ciągu dnia; jedynie co do ich wartości - jeżeli kosztują w karcie powyżej 15 USD płaci się tylko nadwyżkę. Z obowiązku dodam, że pakiet można rozszerzyć tak, aby nie zawierał tych ograniczeń a także wyłączeń (standardowy pakiet mimo nazwy "premium" nie obejmuje np. Starbucks'a, wyciskanych soków czy wody butelkowanej) - ale to droga impreza; może dla koneserów ma jakiś sens.

Wśród dziwniejszych barów jest bar lodowy - Skyy Vodka Bar, w którym panuje temperatura minus kilkanaście stopni. Przed wejściem obsługa zapewnia odpowiednią "kufajkę", aby nie zamarznąć. Jest tam serwowanych wyłącznie kilka drinków nie objętych pakietami napojów. Nie byliśmy więc wrażeń nie mamy żadnych.

Na koniec warto wspomnieć o barze Starbucks. NCL sukcesywnie wprowadza go na kolejne statki, teraz chyba jest już na wszystkich. Menu zamieszczam poniżej - nie zawiera ono raczej niczego zaskakującego a miejsce jest wystandaryzowane jak na lądzie:

Image

Żeby zamknąć temat barów, warto wspomnieć o ich przyległościach, z których można korzystać. Po pierwsze jest to gigantyczne kasyno z dziesiątkami automatów i gier stolikowych:

Image

Image

Do tego dochodzi kręgielnia:

Image

...i masa drobniejszych ale przydatnych sprzętów: np. stołów bilardowych czy automatów zręcznościowych.

Jak łatwo się domyślić, prawie nic z tych dodatków nie jest za darmo ale to chyba nic odkrywczego ani zaskakującego :-)
Góra
 Relacje PM off
13 ludzi lubi ten post.
p99 uważa post za pomocny.
 
 
#12 PostWysłany: 23 Wrz 2021 17:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Wrz 2017
Posty: 108
niebieski
Jak miałeś pakiet wejściówek do płatnych restauracji to jest on na jakąś kwotę czy jesz ile chcesz?
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 23 Wrz 2021 17:18 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
@rllDNL - jeśli wchodzisz do płatnej restauracji w ramach pakietu to wydaje mi się (ale głowy uciąć nie dam), że jakichś ograniczeń nie ma. Inna sprawa, co by było gdyby ktoś zamówił np. 5 steków :-) Np. w Cagney's nasz pobyt wycenili na 162 dolary - na koniec dostaliśmy rachunek, który od razu został wyzerowany.

Jeśli z kolei wchodzi się na voucher statusowy to są ograniczenia opisane w voucherze - np. jedna przystawka, jedno danie główne itd.
Góra
 Relacje PM off
rllDNL lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#14 PostWysłany: 23 Wrz 2021 20:01 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
Jeszcze kilka informacji na temat różnego rodzaju atrakcji dostępnych dla pasażerów Norwegian Epic.

Jedną z najbardziej popularnych atrakcji jest niewątpliwie statkowy aquapark z kilkoma basenami (raczej rekreacyjnymi) i jakuzzi oraz zjeżdżalniami:

Image

Image

Image

Całość jest zlokalizowana na najwyższym zewnętrznym pokładzie. W przypadku kiepskiej pogody jest też raczej bezużyteczna. To jeden z powodów, dla których Epic nie pływa praktycznie nigdy w okresie zimowym po wodach, gdzie temperatury są niskie. Tu zostawia pole wycieczkowcom z basenem posiadającym możliwość zasunięcia dachu.

Na rufie statku znajduje się wydzielona część rekreacyjna adresowana tylko do dorosłych (aczkolwiek na tym rejsie nie miało to wielkiego znaczenia ze względu na brak dzieci). Składa się na nią niewielki basen i dwa jakuzzi oraz strefa wypoczynkowa z rozłożonymi amfiteatralnie leżakami. W ciągu dnia nie jest tu odtwarzana głośna muzyka ani nie grają zespoły na żywo:

Image

W centralnej części statku zlokalizowane jest również boisko wielofunkcyjne, które w razie potrzeby pełni także funkcję lądowiska dla helikopterów:

Image

Dopełnieniem całości są dwie ścianki wspinaczkowe, na których codziennie organizowane było coś na kształt nieformalnego turnieju:

Image

Image

...oraz nieźle wyposażona siłownia:

Image

Image

Image

Wszystkie w/w atrakcje są dostępne dla wszystkich bez żadnych dodatkowych opłat, zapisów czy rezerwacji. Jedynie w siłowni mogą się pojawić opłaty w przypadku korzystania z zajęć grupowych lub indywidualnych z trenerem - ale samodzielne korzystanie z urządzeń jest możliwe dla każdego w cenie rejsu.

Norwegian Epic posiada również bardzo funkcjonalne spa ze strefą termalną. W jej skład wchodzi wewnętrzny duży basen whirpool, kilka saun oraz strefa wypoczynkowa. Ze względu na ograniczenia nie zamieszczam zdjęć z tej strefy ale można je bez problemu znaleźć na oficjalnych i nieoficjalnych filmach NCL np. na Youtube. Dostęp do tej strefy jest płatny (159 USD za osobę na 7 dni, w przypadku zakupu przed rejsem cena zwykle jest o 20 USD niższa). Strefa spa oferuje również wiele różnego rodzaju masaży i zabiegów - aczkolwiek moim skromnym zdaniem ich ceny odbyły podobną podróż w kosmos jak ceny wycieczek oferowanych przez statek.

W kolejnym poście napiszę kilka słów nt. tego jak funkcjonuje statkowa rozrywka.
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
p99 uważa post za pomocny.
 
 
#15 PostWysłany: 23 Wrz 2021 21:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 Sie 2011
Posty: 6687
HON fly4free
Jak komuś po tej relacji przyszła chrapka na rejs (o co na pewno nie trudno :D ), to podrzucam świeżą ofertę:

https://travel-dealz.eu/deal/msc-grandiosa

Statek inny, ale cena wydaje się dość atrakcyjna, choć ocenę pozostawiam fachowcom od tych spraw :)
Góra
 Relacje PM off
greg2014 lubi ten post.
p99 uważa post za pomocny.
 
 
#16 PostWysłany: 24 Wrz 2021 08:26 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
@tropikey - cena za rejs na MSC Grandiosa jest minimalnie niższa (ok. 20 EUR/os.) niż kosztowała cena kabiny wewnętrznej na Norwegian Epic gdy my rezerwowaliśmy rejs. Napiwki kosztują również nieco mniej. My dodatkowo wzięliśmy pakiet "Free at Sea" za 99 EUR/os. - pewnie MSC również oferuje jakieś dodatkowe pakiety. Rejs po tej samej części Morza Śródziemnego z nieco innymi portami. Główna różnica to brak możliwości indywidualnego zejścia na ląd na statku MSC (na Norwegian Epic nie było z tym problemu w Hiszpanii; we Włoszech można było korzystać z wycieczek). Statek prawie nowy, atrakcji znając życie nie brakuje :-)

Wracając do naszego rejsu jeszcze kilka słów na temat muzyki i rozrywki na statku.

Praktycznie cały dzień w barach można było zobaczyć występy różnych artystów na żywo. Zaczynając od sceny w strefie basenowej:

Image

Image

...kończąc na barach w okolicach kasyna:

Image

Image

Na statku dostępny jest również teatr z kilkuset miejscami na widowni:

Image

W teatrze mieliśmy okazję być 4-krotnie: na solowym występie wokalistki i skrzypaczki, która reprezentowała Islandię na Eurowizji, występie zespołu stylizowanego na Beatelsów oraz dwóch dużych show. W teatrze obowiązuje zakaz wykonywania zdjęć podczas show - zdaniem niektórych bardziej rygorystycznie egzekwowany niż obowiązek noszenia maseczek wewnątrz statku :-) W związku z tym mogę wrzucić tylko fotkę sprzed seansu:

Image

Dwa duże show, o których wspomniałem to musical z Broadway'u - Priscilla Queen of the Desert i show taneczne - Burn the Floor. Oba należą do najlepszych spektakli, jakie miałem okazję widzieć na statkach. Oba miałem zresztą okazję widzieć wcześniej jakiś czas temu na tym samym statku i byłem mile zaskoczony, gdy zobaczyłem ponownie tych samych aktorów w głównych rolach. Wykonanie naprawdę perfekcyjne, świetna muzyka, tancerze na scenie wykonują cuda. Zdecydowanie polecam.

Na oba te przedstawienia trzeba mieć rezerwacje - można je założyć w jednym z elektronicznych totemów na statku lub w punkcie rezerwacji obok teatru. Gdy weszliśmy na statek na oba były dostępne już tylko ostatnie miejsca więc mogę tylko poradzić, aby zrobić to od razu po wejściu.
Każde z show w programie dnia jest wystawiane dwa razy w godzinach wieczornych; przy czym Priscilla i Burn the Floor było można zobaczyć w dwa różne dni. Pomimo tego wszystkie miejsca były zarezerwowane:

Image

Brak rezerwacji nie oznacza całkowitego braku możliwości udziału w show. Na około 5 minut przed rozpoczęciem spektaklu mogą do teatru wejść osoby nie posiadające rezerwacji - o ile są jeszcze miejsca. I z reguły jakaś ich część wchodzi.

Z innych atrakcji warto wymienić jeszcze klub z duetem pianistów, którzy potrafią chyba zagrać wszystko :-) Koncert życzeń - wrzucasz do kapelusza karteczkę co chcesz usłyszeć, po każdym kawałku jest losowanie z kapelusza i tak cały wieczór :-)

Image

Wspomniani wcześniej Beatelsi z kolei występują w statkowym klubie Cavern - o ile nie mają w danym dniu występu w teatrze:

Image

Image

Dla spragnionych rozrywek umysłowych, kilkakrotnie w ciągu dnia były organizowane różnego rodzaju quizy:

Image

To wszystko uzupełniały imprezy na górnych pokładach statku w godzinach wieczornych:

Image

Image

Image

Również wybierając się na kolację do Manhattan Dining Room można było posiedzieć w bardzo miłej atmosferze:

Image

Image

Całość uzupełniały show cyrkowe (płatne) organizowane w dedykowanym do tego celu i stylizowanym na cyrk pomieszczeniu a także inne aktywności, które trudno zliczyć i spamiętać. Nuda raczej nie groziła nikomu :-)
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
p99 uważa post za pomocny.
 
 
#17 PostWysłany: 24 Wrz 2021 15:11 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
Tak jak pisałem wcześniej, w portach włoskich spędziliśmy czas na leniuchowaniu na pokładzie statku. Ale nie można powiedzieć, że nic nie widzieliśmy :-) Coś tam z pokładu było widać.

Zobaczyć Neapol i umrzeć - tak przynajmniej mówi popularne przysłowie. Akurat port dla statków wycieczkowych znajduje się blisko centrum miasta - aczkolwiek jego okolica od niepamiętnych dla mnie czasów jest jednym wielkim placem budowy. Pomimo tego niektóre widoczki nie mogą się nie podobać:

Image

Image

Image

Image

Z przeciwnej strony nad miastem dosłownie "wisi" Wezuwiusz:

Image

Odpływając z Neapolu do Livorno była jeszcze okazja rzucić okiem na popularne wśród turystów Capri:

Image

Drugie w kolejności Livorno to niewielkie miasteczko miasto, które przez większość statkowych turystów służy jako punkt wypadowy do Pisy ewentualnie Florencji (chociaż moim zdaniem to już daleko). Widoki zbyt powalające nie są również dlatego, że wycieczkowce cumują tutaj w porcie przemysłowym:

Image

Image

W Cagliari jeden jedyny dzień naszego rejsu pogoda się popsuła i do wczesnych godzin popołudniowych miejsce wszechobecnego wcześniej słońca zajęły chmury i całkiem porządnie się rozpadało. Później było tylko lepiej. To panorama na najstarszą część Cagliari:

Image

W porcie uwagę zwracał potężny jacht - znając życie jakiegoś szejka, sułtana lub innego oligarchy :-)

Image

W ten sposób relacja powoli dobiega końca. W kolejnym poście wrzucę jeszcze kilka fotek programów dnia dla zainteresowanych.


Ostatnio edytowany przez greg2014, 24 Wrz 2021 16:26, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
Złoty uważa post za pomocny.
 
 
#18 PostWysłany: 24 Wrz 2021 16:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Sty 2015
Posty: 1331
Loty: 273
Kilometry: 484 319
złoty
Mieszkańcy 150 tys. Livorno mogliby się obrazić, że nazywasz ich miasto " niewielkim miasteczkiem"
Góra
 Relacje PM off
greg2014 lubi ten post.
 
 
#19 PostWysłany: 24 Wrz 2021 16:25 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
@igore - bardzo słuszna uwaga, niniejszym odszczekuję i koryguję :-)
A tak na poważnie to miałem okazję być tam kilkukrotnie i uważam, że to naprawdę warte zobaczenia miasto. Jego problem niestety polega na tym, że Pisa i Florencja mają większą siłę przyciągania albo lepszy marketing.
Góra
 Relacje PM off
igore lubi ten post.
 
 
#20 PostWysłany: 24 Wrz 2021 19:30 

Rejestracja: 06 Gru 2015
Posty: 1553
srebrny
Jeszcze kilka słów na temat programu dnia. Dawniej był on dostarczany codziennie do kabiny - wieczorem na dzień następny. Obecnie pod płaszczykiem COVID (ale nie bardzo rozumiem o co chodzi) nie jest dostarczany, chyba że ktoś o to poprosi. My poprosiliśmy i codziennie wieczorem na nas czekał.

Poniżej wrzucam przykładowy program - będzie on uzupełnieniem tego co napisałem (z pewnością w relacji pominąłem to i owo):

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Sam program dostępny jest również za pośrednictwem aplikacji Norwegiana, którą naprawdę warto sobie zainstalować. Można za jej pośrednictwem nie tylko przeglądać program ale także rezerwować spektakle w teatrze, restauracje, wycieczki czy przeglądać saldo statkowego konta.
Są w nim dostępne również menu większości restauracji - to z nich korzystałem w poprzednich postach.

Uczciwie trzeba też powiedzieć, że radykalnie zmniejszyła się ilość innej makulatury dostarczanej do kabin - ulotek ze spa, promocji sklepowych, zaproszeń na zajęcia do siłowni, po zdjęcia do punktu foto itp. itd. Oficjalnie przyczyną jest COVID ale myślę, że ktoś w końcu włączył oszczędności w tym temacie - i chwała mu za to. Dla mnie to zmiana zdecydowanie na lepsze.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
MeHow uważa post za pomocny.
 
 
 [ 28 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group