Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 28 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 01 Lis 2018 13:26 

Rejestracja: 03 Paź 2018
Posty: 69
Loty: 53
Kilometry: 113 137
niebieski
Cześć! Na wstępie może napiszę, że jest to moja pierwsza taka relacja z podróży także proszę o wyrozumiałość :).

Pod koniec kwietnia 2018 przez przypadek wybraliśmy się z partnerem na 3 tyg urlop do Panamy. Początkowo miała być Kuba, ale wyszło inaczej... Dość atrakcyjna cena biletów do kraju, gdzie mało kto był a jedyne co przychodzi na myśl to kanał Panamski więc stwierdziliśmy why not?!
Ponieważ na temat Panamy nie ma zbyt wiele informacji w internetach postanowiłam opisać nasz plan podróży, koszty (podsumowanie wszystkiego wrzucę na sam koniec relacji), co warto zrobić zobaczyć i ogólne odczucia po naszej pierwszej wizycie w Amerykach ;). Mam nadzieję, że komuś się przyda.

Bilety kupiliśmy w styczniowej promocji linii IBERIA: Berlin TXL -> MAD -> PTY -> MAD -> TXL za ok. 1900zł/os a dokładnie 930€ za 2 os.
Do Berlina z Wrocławia pojechaliśmy autem zostawiając je na parkingu przy lotnisku (koszt za 3 tyg ok 100€). Można też skorzystać z flixbusa, kupując odpowiednio wcześniej bilet oraz jeśli godziny pasują do terminów wylotu i przylotu.

Nasz 3 tygodniowy plan wyglądał następująco:

21.04, wylot ok 7:30 z Berlina
21-24.04 – Panama City
24-26.04 – San blas, Isla Diablo
27.04-01.05 – Bocas del toro, Isla Colon (Bocas Town)
01-05.05 – Boquete
05-07.05 – Santa Catalina/ Isla Coiba
07-10.05 – Valle de Anton
10-11.05 – Panama City
11.05 godz. 17 lot do PL.

Załącznik:
panama.JPG


PANAMA CITY

Na lotnisku w Panamie wylądowaliśmy ok. godziny 16:00. Wyjście z lotniska poszło dość sprawnie, w samolocie dostaliśmy do wypełnienia „Travelers sworn declaration”:
Załącznik:
IMG_20180421_124810.jpg

Załącznik:
IMG_20180421_124800.jpg

którą trzeba było wypełnić i oddać przy wyjściu z lotniska. Przy okazji celnik przeprowadził z nami krótki wywiad w jakim celu przylecieliśmy i gdzie się zatrzymamy. Tutaj proponuję podać jedno miejsce i adres noclegu, żeby poszło szybciej i bez problemów ponieważ osoby w okienku obok zaczęły opowiadać, że robią road tripa a pan celnik nie za bardzo ogarniał angielski więc zaczął je trochę maglować ;). Nam poszło gładko i po 30 min byliśmy już przy słynnym przystanku, przy którym trzeba prosić osoby posiadające kartę metrobus, (niestety na lotnisku jej nie kupimy, ale możemy ją doładować! :D) czy mogą się za nas odbić a my dajemy im gotówkę do ręki. Nam się nie udało, bo niestety bariera językowa robiła swoje jednak po 40 min stania i próbowania jakaś dobra dusza nas poratowała i zatrzymała busika „colectivo”, który zawiózł nas prawie pod sam hostel do dzielnicy biznesowej.
Jeśli nie macie ograniczonego budżetu możecie wziąć taksówkę. Cena to ok 20-25$ nam najniżej proponowali 15$. Najdroższe taxy są przy samym lotnisku proponuję wyjść trochę dalej za szlaban i iść w kierunku przystanku wtedy ceny automatycznie spadają o ok 5$. Natomiast, gdy macie ograniczony budżet możecie spróbować triku z autobusem albo przejść na drugą stronę ronda na przystanek i tam próbować złapać busika. Dla odważnych – można pojechać tak zwanymi chicken busami (koszt przejazdu coś ok 1$) :)
Poniżej filmik jak z lotniska dojść na przystanek:


Za busika zapłaciliśmy 3$ za 2 os i bagaż. W Panama City zatrzymaliśmy się w dzielnicy biznesowej, jest tam chyba największy wybór noclegów na każdą kieszeń i jest bezpiecznie. My spaliśmy w Hostel Villa Vento Surf. Fajny hostelik z basenem i ogrodem gdzie czasami przylatywały kolibry :D jednak pokój bez szału i nie było ciepłej wody, także w tej samej cenie można znaleźć coś lepszego (140,27$ za 3 noce w pokoju 2os. z łazienką i śniadaniami).
Załącznik:
IMG_20180421_173351.jpg

Załącznik:
IMG_20180421_184645.jpg

Po zakwaterowaniu w hostelu poszliśmy kupić kartę metrobus koszt to 2$. Z jednej karty spokojnie mogą korzystać dwie osoby, tylko wybijacie się po 2 razy w autobusie czy metrze. Osobiście polecam metro :). Bardzo dużo osób sugerowało nam ubera jednak my postawiliśmy podczas całego wyjazdu na lokalny transport i się nie zawiedliśmy.
Co warto robić/ zobaczyć w stolicy to już kwestia indywidualna chociaż Kanał Panamski wg mnie must see – w końcu jeden z inżynieryjnych cudów świata.
Na drugi dzień po śniadaniu pojechaliśmy na Kanał panamski w Miraflores skorzystaliśmy z metra (póki co mają 1 linię, druga jest w budowie, więc możecie się poczuć jak w Warszawie :P), którym dojechaliśmy do dworca Albrook – ostatnia stacja metra - i kładką przeszliśmy do dworca, z którego odjeżdżają autobusy w każdy zakątek Panamy.
Poniżej widok z kładki na chicken busy :)
Załącznik:
IMG_20180423_093635.jpg

Tam trzeba złapać autobus - szybko się zorientujecie bo na peronie będzie dużo gringos ;). Koszt przejazdu metro + autobus to 0,60$/os.
Autobus podwozi was pod samo muzeum. Wstęp do muzeum to 15$ za os. Jeśli chcecie zobaczyć jak przepływa statek warto wybrać się tam rano ok. 9-10 albo popołudniu. W samym muzeum zapoznacie się z historią powstania kanału, możecie wcielić się w kapitana statku, który przepływa przez kanał (symulator), jest wytłumaczone jak działają śluzy oraz opisana jest też fauna i flora. Nawet możecie sobie zmierzyć poziom wody w organizmie ;). Na samej górze znajduje się taras widokowy gdzie można zobaczyć kanał z góry. Na wizytę tam poświęciliśmy z 2-2,5 godziny (sam statek przepływał z 30 min, może trochę dłużej). Z ciekawostek obok jest wybudowany 2 kanał jednak nie jest udostępniony dla turystów jest on też bardziej nowoczesny. Jeśli ktoś zgłodnieje na miejscu jest bufet.
Załącznik:
IMG_20180422_105429.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_105409_1.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_103133.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_104510.jpg

Do Panama City wracamy tak samo, jednak trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo autobusy jeżdzą różnie w sensie nigdzie nie było ani rozkładu jazdy ani znaku „bus stop”.
Po wizycie w kanale wybraliśmy się do Casco Viejo. Widać, że inwestują w renowację, ponieważ bardzo dużo budynków jest odnawianych. Samo stare miasto nie jest duże jednak nam się bardzo podobało. Dość powszechnym widokiem są wózki z ichszymi lodami, czyli zwykły lód polany sokiem :P miałam nawet przyjemność zrobić takiego loda ;)
Załącznik:
received_2048227225388921.jpeg

Załącznik:
DSC_8941.jpg

Kupiliśmy tam pamiątki m. in. słynne tablice rejestracyjne, magnesy i inne tego typu pierdoły :) Jeśli zna się dobrze hiszpański można spróbować się potargować.

Trafiliśmy też na jakiś „festyn-jarmark” gdzie Indianie Kuna tańczyli, śpiewali sprzedawali rękodzieła itp. Bardzo fajny widok szczególnie przy zimnym piwku „Balboa” :D . Będąc przy Balbole (?) w Panamie można płacić dolarami, które są 1 do 1 z panamską walutą „Balboa” jednak występuje ona tylko w bilonie. Po piwku poszliśmy wzdłuż Balboa Av. - Ciclovía Cinta Costera, skąd pięknie widać dzielnice biznesową, ocean oraz można obserwować życie mieszkańców. Bardzo przyjemna trasa warto tam pochodzić. Do hostelu wróciliśmy na nogach, zjedliśmy kolację i standardowo wieczorem piwko i rozmowy przy basenie ;)
Załącznik:
DSC_8942.jpg

Załącznik:
DSC_8945.jpg

Załącznik:
DSC_8952.jpg

Załącznik:
IMG_20180423_170138.jpg

Załącznik:
IMG_20180423_162653.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_150252.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_163735.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_171440.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_174301.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_175236.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_180424.jpg

Na drugi dzień pobudka o 7 rano – niestety na wakacjach nie śpimy, zwiedzamy :D. Standardowo w Panamie jeśli śpicie w hostelach to większość ma w ofercie śniadania w postaci amerykańskich pancake’ów, które przyrządzacie najczęściej sami. Ciasto, patelnie, olej i syrop kukurydziany ew. klonowy jest przygotowany plus kawa/ hebrata do tego.
Tego dnia postanowiliśmy pojechać do Parque natural Metropolitano. Wszyscy nam mówili, że nie da się dojechać autobusem i mówili tylko o taxi bądź uberze. Oczywiście musieliśmy po swojemu i dojechaliśmy autobusem, bo DA SIĘ! Pojechaliśmy na Albrook a tam po wielu rozmowach z lokalsami tłumacząc gdzie chcemy jechać w końcu starsza Pani powiedziała żeby złapać autobus, w kierunku Uniwersytetu! Jedzie się jeden przystanek (niby można się przejść ale jest to dość ruchliwa ulica). Wysiedliśmy przy uniwersytecie i korzystając z map offline poszliśmy w kierunku parku. Niestety mam tylko 1 zdjęcie przystanku (poniżej) ale wysiadając przy uniwersytecie trzeba przejśc na drugą stronę iśc prosto ulicą Av. Ascanio Villalaz jest ona ruchliwa (4 pasy), nie ma przejścia dla pieszych ale dosłownie idziecie nia 100 m i skręcacie w prawo na Juan Pablo II Av. Mając doświadczenie w przechodzeniu przez ulicę w Azji pokonanie tych dróg nie było dla nas dramatem ;). Park jest dosłownie 5-10 min max od przystanku.
Załącznik:
IMG_20180423_141641.jpg

Powyzsze zdjęcie jest zrobione na przystanku powrotnym, z którego trzeba złapać autobus do Albrook. Jadąc do parku wysiada się po prawej stronie i przechodzi się na drugą stronę w ulicę Av. Ascanio Villaz mniej więcej na końcu tego ogrodzenia widocznego na zdjęciu :)
W końcu dotarliśmy na miejsce, pracownik parku pokazał nam jakie są trasy do wyboru, ofkors przeszliśmy wszystkie ponieważ ścieżki maja chyba max. 4km i nie są trudne. Cena biletu jest taka sama niezależnie, którą scieżkę się wybierze (4$/os).
W samym parku można spotkać leniwce, kolibry, małpy, zółwie, gryzonie aguti oraz wiele różnych ptaków i owadów:
Załącznik:
DSC_8978.jpg

Załącznik:
DSC_8982.jpg

Załącznik:
IMG_20180513_204536_473.jpg

Załącznik:
DSC_9077.jpg

Załącznik:
DSC_9095.jpg

Załącznik:
DSC_8990.jpg

Załącznik:
DSC_9020.jpg

Załącznik:
DSC_9035.jpg

Załącznik:
DSC_9087.jpg

Załącznik:
DSC_9055.jpg

Załącznik:
IMG_20180423_124344.jpg

Super wrażenie robił widok rozlewającej się dżungli w stronę miasta, tak jakby miała je pochłonąć.
Załącznik:
DSC_8960.jpg

Załącznik:
IMG_20180423_121135.jpg

Wracając z parku zajrzeliśmy do Mercado de Mariscos/ Fish Market niedaleko caso viejo. Codziennie mają świeże owoce morza, najedliśmy się ceviche pod korek :D oczywiście zapachy na tyłach marketu średnie ale za to pelikany robią wrażenie ;) .
Załącznik:
IMG_20180422_130149.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_132112.jpg

Załącznik:
IMG_20180510_161029.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_173014.jpg

Załącznik:
IMG_20180422_134904.jpg

Wieczorem wróciliśmy do hostelu niestety trzeba było iść szybko spać, bo kolejnego o 5 rano mieliśmy wyjazd na San Blas.

Podsumowując: Panama City to miasto kontrastów z jednej strony rozbudowana, nowoczesna dzielnica biznesowa, a z drugiej stare miasto częściowo zniszczone oraz inne mniej znane szemrane dzielnice. Ludzie są sympatyczni nie mieliśmy dziwnych sytuacji ( tylko raz zaczepił nas bezdomny) a patrole policji z M5 na ramieniu robią wrażenie :D jest respekt ;). Nam klimat stolicy przypadł do gustu i trochę żałujemy, że nie udało się odwiedzić Amador Causeway (Calzada de Amador). Jednak lepiej, żeby pozostał jakiś niedosyt..
Poniżej jeszcze trochę zdjęć spoza utartego szlaku :P
Załącznik:
IMG_20180423_085801.jpg

Załącznik:
IMG_20180423_144531.jpg

Załącznik:
IMG_20180423_172312.jpg

Załącznik:
IMG_20180423_172315.jpg

Jeszcze dzisiaj postaram się wrzucić relację z San Blas a na dniach resztę.
W razie pytań służę pomocą.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez ruda_laur, 23 Lis 2018 21:53, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
16 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 01 Lis 2018 16:46 

Rejestracja: 03 Paź 2018
Posty: 69
Loty: 53
Kilometry: 113 137
niebieski
SAN BLAS

San Blas, czyli Raj na ziemi takie karaibskie Malediwy tylko bez resortów i muzułmanów. Niestety nie jest to tania impreza, ale WARTO. Szukając informacji o Panamie, gdy natrafiliśmy na opisy i zdjęcia archipelagu SAN BLAS to stwierdziliśmy, że chociaż mielibyśmy przez jakiś czas jeść tynk ze ścian :P musimy tam być! I nie żałujemy te przeżycia i widoki są warte każdych pieniędzy.
Wycieczkę wykupiliśmy w El Machico Hostel. Wybraliśmy 2 noclegi na wyspie el Diablo w dormie 10 os. W sumie z dojazdem, wstępem na teren Indian Kuna, posiłkami (3 dziennie) i jedną wycieczką na miejscu zapłaciliśmy 400$/2os.
Załącznik:
IMG_20180421_171917.jpg

Koniecznie trzeba wziąć paszporty, ponieważ płacąc myto na granicy Panama – Rezerwat Kuna Yala są one sprawdzane. Z tego co się orientowaliśmy, koszty wyprawy na San Blas na własną rękę wychodzą bardzo podobnie i trzeba mieć auto z napędem 4x4, bo mogą nie wpuścić na teren rezerwatu a w przystani jest tylko mapka z wyspami i z tego co nam wiadomo, raczej nikt nie doradzi, którą wyspę wybrać. Zasada jest taka, że im dalszą wyspę się wybierze tym będzie drożej.

Rano ok. 5 przyjechała po nas lekko zdezelowana toyota land cruiser 4x4. Główny bagaż zostawiliśmy w przechowalni w hostelu i wzięliśmy tylko najpotrzebniejsze rzeczy + wodę oraz przekąski, ponieważ na miejscu nie ma sklepów (jak się później okazało był bar). Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w sklepie na małe zakupy (zwykły market a kupiliśmy tam najsmaczniejsze awokado ever! :D) i ruszyliśmy dalej. Droga była kręta i górzysta, więc czasami czułam się jak na karuzeli, także jeśli ktoś ma wrażliwy żołądek to polecam wziąć jakiś aviomarin. Po jakiś 3h dotarliśmy do przystani gdzie czekaliśmy na naszą łódkę.
A przystań wyglądała tak:
Załącznik:
IMG_20180424_083718.jpg

Załącznik:
YDXJ0649.jpg

Gdy łódka podpłynęła i się załadowaliśmy poinformowano nas, że nie można robić zdjęć tubylcom, ponieważ jest to zniewaga i brak szacunku.
Po dotarciu na miejsce zakwaterowaliśmy się w naszym „apartamencie” :D i zintegrowaliśmy z pozostałymi osobami z „ośrodka”.
Załącznik:
45099874_289329115256050_8917947313184309248_n.jpg

Załącznik:
IMG_20180426_080413.jpg

Załącznik:
IMG_20180426_080423.jpg

Ogólnie wyspa była piękna, biały piasek, rybki itp.(polecam wziąć maskę i rurkę). Można się poczuć jak robinson cruso’e.
Załącznik:
IMG_20180424_174130.jpg

Załącznik:
IMG_20180424_110257.jpg

Załącznik:
DSC_9128.jpg

Załącznik:
DSC_9121.jpg

Załącznik:
DSC_9111.jpg

Załącznik:
YDXJ0834.jpg

Załącznik:
YDXJ0958.jpg

Nasza wyspa widziana z wyspy na przeciwko :)
Załącznik:
IMG_20180425_134943.jpg

W dniu przyjazdu, po obiedzie mieliśmy wycieczkę na zatopioną już wyspę, gdzie widzieliśmy starfishe i mieliśmy okazję stać po pas na środku morza – swoją drogą ciekawe przeżycie. Spędziliśmy tam z godzinę.
Załącznik:
YDXJ0766.jpg

Załącznik:
YDXJ0756.jpg

Załącznik:
YDXJ0745.jpg

Rozgwiazdy są przepiękne, ale nie można ich wyjmować z wody ponieważ wtedy umierają. Dlatego trzeba trzymać je w wodzie i uważać, żeby nie zassały palca :D śmieszne uczucie. Ja o tym nie wiedziałam, więc jak mnie dziabnęła to się wystraszyłam i krzyknęłam a ludzie dookoła mieli ubaw po pachy :D
Załącznik:
YDXJ0760.jpg

Następnym punktem była wysepka, na której żyją lokalsi, nie była spektakularna ale miała swój klimat. Nawet w jednym gospodarstwie mieli świnki ;)
Załącznik:
IMG_20180424_140934.jpg

Załącznik:
IMG_20180424_141111.jpg

Na zachód słońca wróciliśmy już na naszą wyspę, gdzie urzędowaliśmy z ludzmi do późnych godzin nocnych ;). Gerenalnie super trafiliśmy, bo w naszym ośrodku było z 10 os. łącznie z nami :) a na całej wyspie może z 30 osób razem z mieszkańcami.
Drugiego dnia po śniadaniu zabrano nas na pobliską wyspę Isla Perro, przy której jest zatopiony wrak statku a cała wyspę można obejść w 3 minuty. Wyspa mnie oczarowała… RAJ. Żałowaliśmy, ze nie zatrzymaliśmy się właśnie na niej…
Załącznik:
IMG_20180425_134631.jpg

Załącznik:
DSC_9134.jpg

Załącznik:
DSC_9148.jpg

Załącznik:
DSC_9159.jpg

Załącznik:
IMG_20180425_125931.jpg

Załącznik:
IMG_20180425_131059.jpg

Załącznik:
IMG_20180426_162617_000.jpg

Wrak znajdujący się przy brzegu wyspy Isla Perro
Załącznik:
YDXJ0883.jpg

Załącznik:
YDXJ0928.jpg

Załącznik:
YDXJ0894.jpg

Jak się okazało na wyspie jest tylko jeden ośrodek (śpi się w słomianych domkach widocznych na zdjęciach powyżej) i BAR :D także wiadomo, trzeba było wypić napój orzeźwiający:
Załącznik:
IMG_20180425_135427.jpg

Ogólnie dwa dni spędziliśmy na leniuchowaniu i integracji z ludzmi z naszego dorma :D był też polski akcent:
Załącznik:
IMG_20180424_172226.jpg

Jeśli chodzi o jedzenie to były to chyba jedne z lepszych dań, które jedliśmy w Panamie. Na śniadanie na szczęście nie było pancakes'ów tylko głównie jajko, placek z platanów (tak myślę, że to były platany:)) i owoce + kawa/herbata
Załącznik:
IMG_20180425_075316.jpg

I nasze awokado <3
Załącznik:
IMG_20180425_162024.jpg

Na obiad i kolacje do wyboru mięso (kurczak) lub owoce morza i ryby (wyłowione tego samego dnia) + ryż bądź platany i trochę surówki.
Podsumowując nie da się pokazać San Blas na zdjęciach... na żywo wygląda dużo lepiej. Jest to wspaniałe miejsce na chillout i napawanie się widokami :). Warto mieć na uwadze, że będąc tam w sezonie wysokim (grudzień - marzec) turystów będzie dużo więcej i z tym chillem może być różnie. Jednak i tak myślę, że jadąć do Panamy nie można pominąć tego miejsca.
Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy i następnego dnia, po śniadaniu wróciliśmy do Panama City a stamtąd nocnym autobusem na wyspę Colon do Bocas Town o czym napiszę w kolejnym poście.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#3 PostWysłany: 01 Lis 2018 18:29 

Rejestracja: 14 Mar 2014
Posty: 1238
Loty: 85
Kilometry: 125 454
srebrny
Jak fajnie, że są kobiety co mają przyjemność w robieniu lodów ;) Na poważnie fajna relacja z rzadko odwiedzanego zakątka Świata, czyta się dobrze.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 01 Lis 2018 22:57 

Rejestracja: 03 Paź 2018
Posty: 69
Loty: 53
Kilometry: 113 137
niebieski
BOCAS DEL TORO
Następnego dnia auto podrzuciło nas pod hostel, w którym zostawiliśmy bagaże. Zabraliśmy plecaki i udaliśmy się metrem do Albrook, gdzie kupiliśmy bilety na nocny autobus do Almirante.
Przed wyjazdem radzę zaopatrzyć się w gotówkę, ponieważ na Bocas nie ma bankomatów!
Bilety na autobus spokojnie można kupić w kasie tego samego dnia, tylko lepiej być z 2h wcześniej.
Układając plan podróży korzystaliśmy ze stronki: http://horariodebuses.com/EN/pa/index.php. Jednak godziny odjazdów się nie zgadzały, ale za to wiedzieliśmy ile mniej więcej zajmie nam podróż i w jakich miastach są przesiadki. Na stronie nie wyświetlają się nocne autobusy…
Na miejscu okazało się, ze są 3 godziny odjazdów 19:00, 20:00 oraz 21:30. Czas jazdy ok 10h. Koszt 34$/os w tym bilet na łódź. Autobus mieliśmy o 20:00 a na dworcu byliśmy ok godziny 16, także poszliśmy coś zjeść do galerii przy której mieści się dworzec, resztę czasu spędziliśmy w poczekalni surfując po internecie i ładując telefony (na San Blas nie było prądu) :). W poczekalni radzę pilnować swoich bagaży – spotkaliśmy gościa, który nie mógł wrócić do rodziny, bo przysnął na krześle a jak się obudził to nic przy sobie nie miał i z tego, co mówił policja była średnio pomocna…
Ok 20:00 podjechał autobus. Jakie było nasze zdziwienie, że mając bilet nie możemy przejść przez bramki na peron. Pani z obsługi poinformowała nas, że musimy mieć specjalną kartę (koszt 2-3$ a przejście przez bramkę 0,25$) Ze względu na duże kolejki przy kasie, gdzie można nabyć kartę oraz kolejki na bramkach nie zdążylibyśmy na autobus. Koniec końców jakaś Pani się zlitowała i odbiła swoją kartę, żebyśmy mogli przejść. Ładnie jej podziękowaliśmy i chcieliśmy jej oddać pieniądze jednak ta się uśmiechnęła i pomachała ręką, że nie trzeba :).
Wrzucając bagaż do luku dostaje się bilecik, który trzeba trzymać cała drogę, bo na koniec podróży, pokazujemy go kierowcy w celu odebrania naszych rzeczy. Autokar był wygodny i mocno klimatyzowany (polecam wziąć kocyk bądź ciepłą bluzę) podróż przebiegła bez przygód i rano przed 6 byliśmy na miejscu. Do przystani można wziąć taxi (1$/os) albo przejść się (ok 10 min). Było ciemno, więc wybraliśmy taxę. Z portu popłynęliśmy pierwszą poranną łodzią do Bocas Town.

Bocas Town i wyspa Bastimentos

Bocas Town przywitało nas deszczem. Podobno jest to najbardziej deszczowa część Panamy i pora deszczowa trwa tam 9 miesięcy. W Bocas Town zatrzymaliśmy się w Hostal Mamallena Bocas (doba-45$/2 os. z łazienką + śniadania). Z ręką na sercu mogę polecić ten hostel o ile komuś nie przeszkadza zimna woda pod prysznicem ;), pokoje czyste, kuchnia i bar na tarasie nad wodą – klimat mega :). Pani z recepcji miło nas przywitała i przeprosiła, że nasz pokój będzie gotowy ok 12 (a była godzina 8) ale pozwoliła zrobić sobie pancakes na śnadanie i zostawić bagaże w recepcji. Gdy nasz pokój był gotowy poszliśmy się ogarnąć. Na szczęście w końcu zaczęło się przejaśniać więc mogliśmy zwiedzić Bocas Town.
Nasz hostel:
Znalazłam swoje miejsce w kuchni ;)
Załącznik:
45219444_721120851580039_6678033331864469504_n.jpg

Załącznik:
IMG_20180427_103958.jpg

Załącznik:
IMG_20180427_074339.jpg

Załącznik:
IMG_20180428_074359_1.jpg

Załącznik:
IMG_20180428_074209.jpg

Samo miasteczko jest malutkie ale bardzo klimatycze, tak właśnie wyobrażałam sobie typową karaibską miejscowość: kolorowe domki, ludzie odpoczywający na skwerku, nikt nigdzie się nie śpieszył, ze sklepów i knajpek było słychać lokalną muzykę no po prostu mega sympatycznie, chill na maxa :D
Główna ulica w Bocas:
Załącznik:
IMG_20180428_092326.jpg

Stąd odjeżdżają busy na drugi koniec wyspy do Boca del Drago/Playa Estrella:
Załącznik:
IMG_20180428_092452.jpg

Załącznik:
IMG_20180428_092516.jpg

Załącznik:
IMG_20180429_101110.jpg

Załącznik:
IMG_20180428_093414.jpg

Załącznik:
IMG_20180427_135918.jpg

Załącznik:
IMG_20180427_131706.jpg

Późnym popołudniem pojechaliśmy na słynną Playa Estrella. Busiki stoją w centrum i co kilkanaście minut jak się uzbierają ludzie odjeżdża. Cena w 2 strony za osobę to 5$. Żeby dostać się na plaże trzeba jechać do samego końca do Boca del Drago a następnie iść ścieżką do Playa Estrella. Nie jest to rajska plaża jednak ma coś w sobie i mi się podobała :D. Ilość rozgwiazd w wodzie powala (po 40 przestałam liczyć). Byliśmy tam dość późno więc na plaży nie było praktycznie nikogo, prócz właścicieli plażowych barów, krabów i leniwców (!) więc może, dlatego też starfisze podeszły bliżej brzegu
Załącznik:
IMG_20180427_155827.jpg

Załącznik:
IMG_20180427_155028.jpg

Załącznik:
IMG_20180427_170526.jpg

Załącznik:
IMG_20180427_202419_144.jpg

Załącznik:
IMG_20180427_231906_584.jpg

Ahh.. aż chce się wrócić :)
Drugiego dnia pojechaliśmy na wykupioną dzień wcześniej wycieczkę (60$/ 2 os) z biurze "Transparente tours", którego ja nie polecam (natomiast Lonely Planet tak..)! Wycieczka obejmowała:
- Dolphin bay
- Cayo Zapatilla (jak się później okazało tą większą – a mowa z panem z biura była o tej mniejszej, na której nam najbardziej zależało ;)
- Coral bay (snorkeling)
- Sloth Island
- Holywood Island
Była to najgorsza wycieczka zorganizowana, na której byliśmy w Panamie. Miły Pan mówiący po ang. zapewniał, że w cenie jest posiłek, butelka wody i puszka napoju, wszystkie wstępy itd. W trakcie wycieczki okazało się, że posiłek jest, ale na własny koszt w wybranej przez nich knajpce na wodzie pośrodku niczego (oczywiście ceny x2 – zwykły obiad dla dwóch os. z napojami to koszt od ok. 50$ w górę) napojów na łódce w ogóle nie mieli. Całe szczęście coś mnie tknęło, żeby wziąć butelkę wody, ale co to jest 1l dla 2 os na cały dzień, także musieliśmy dokupić wodę w tej całej restauracji 5$ (!) za 2 butelki 0.5l (większych nie było). Ale po kolei...
Rano ok 9 ruszyliśmy na Dolphin bay – zatoczka, w której obserowaliśmy delfiny. To było zdecydowanie na plus :)
Załącznik:
IMG_20180428_101207.jpg

Załącznik:
IMG_20180428_105254.jpg

Cayo Zapatilla – większa wyspa w parku narodowym, mieliśmy 2h wolnego czasu. Trochę pochodziliśmy, próbowaliśmy popływać z maskami, ale nic ciekawego tam nie było prócz kilku rybek także popluskaliśmy się w morzu :P
Załącznik:
YDXJ1041.jpg

Załącznik:
YDXJ1033.jpg

Załącznik:
IMG_20180428_120503.jpg

Załącznik:
IMG_20180428_141318.jpg

Załącznik:
IMG_20180428_122202.jpg

- Coral bay (snorkeling) – nie skorzystałam z tego, ale mój mężczyzn powiedział, że było ok ale bez szału :)

Lunch – ten temat przemilczę, bo byliśmy mega wkur***** i głodni :). Tyle dobrego, że miejsce było ładne i widzieliśmy jak pan wyciągał ogromnego ślimaka z muszli wielkości mojej głowy :D (takie muszle można kupić np. na straganie w Mienie za grube miliony ;))
Załącznik:
YDXJ1078.jpg

Załącznik:
YDXJ1077.jpg

- Sloth Island – wielkie rozczarowanie. Jest to zarośnięta namorzynami i innymi drzewami wysepka, na którą się nie schodzi. Leniwce o ile są ogląda się z łódki – widzieliśmy dwa, które siedziały gdzieś wysoko na drzewach i były mało widoczne. Także dla nas nie była to żadna atrakcja gdyż w Metropolitano Parku i na Playa Estrella mieliśmy je prawie na wyciągnięcie ręki.

- Holywood Island – małe wysepki namorzynowe, pomiędzy którymi jest wielka płycizna i miliony rozgwiazd jednak innych niż na playa Estrella. Gwiazdy są dużo mniejsze i mają cieńsze ramiona. Podobało nam się :)

Z dwóch ostatnich atrakcji niestety nie posiadam zdjęć.
Po powrocie mega głodni postanowiliśmy zaszaleć i udaliśmy się do restauracji El Ultimo Refucio polecanej przez Lonely Planet ($$). Na przystawkę wzięliśmy piwo i ceviche (klasycznie :D) a dania głowne ja – rybę niestety nie pamiętam nazwy ale była PRZE-PYSZ-NA, stary wziął stejka mignon :). Niebo w gębie. Wynagrodziło nam to nasze męczarnie na wycieczce :P. Czekając na jedzenie dodatkową atrakcją było obserwowanie płaszczek, które pod wieczór podpływają bliżej zabudowań, coś niesamowitego! Jedna płaszczka była wielkości stołu do ping-ponga serio!
Załącznik:
IMG_20180428_180144.jpg

Załącznik:
IMG_20180428_180321.jpg

Stejk mignon:
Załącznik:
45206627_187604168818716_5346500204889636864_n.jpg

Ryba:
Załącznik:
45166300_310563719762656_120341908437336064_n.jpg


Po kolacji wróciliśmy do hostelu odpocząć na naszym tarasie nad wodą, gdzie mogliśmy obserwować płaszczki i małe meduzy, które świeciły w ultrafiolecie.
Przepraszam za słabą jakość, ale ciężko mi było złapać te małe cholery :D
Załącznik:
IMG_20180428_201140.jpg


Bastimentos
Trzeciego dnia postanowiliśmy eksplorować wyspę Bastimentos. W tym celu udaliśmy się w stronę portu do którego przypłynęliśmy z Almirante. Idąc ulicą naganiacz z lokalnego biura podróży zwerbował nas i kupiliśmy bilety na boat taxi do miasteczka Bastimentos. Jeśli nie powiecie, że chcecie do miasteczka to zabiorą was od razu na Red Frog beach. Kupiliśmy bilet w jedną stronę (5$/os) ponieważ plan był taki, żeby z miasteczka przejść na Wizard Beach a tam ukrytą ;) „ścieżką” iść na Red Frog Beach i stamtąd złapać łódkę do Bocas.
Miasteczko iście karaibskie :) Jest jedna droga z betonowych płyt, ludzie żyją swoim tempem, nie ma samochodów no istna sielanka ;). Ścieżka na Wizard beach jest dobrze oznaczona – z miasteczka idzie się ok. 20 min. Polecam wziąć jakieś kryte buty, bo jest tam błoto. Na nasze nieszczęście my wybraliśmy się w japonkach :D ale o tym później. Sama plaża piękna, mało ludzi, ogromne fale i lokalsi na deskach a morska bryza rozchodziła się w powietrzu.
Załącznik:
IMG_20180429_103842.jpg

Załącznik:
IMG_20180429_103910.jpg

Załącznik:
IMG_20180429_104257.jpg

Ścieżka (później jest trochę stromo, ale nie ma dramatu):
Załącznik:
IMG_20180429_105052.jpg

Wizard Beach:
Załącznik:
IMG_20180429_113002.jpg

Załącznik:
DSC_9180.jpg

Załącznik:
DSC_9188.jpg

Posiedzieliśmy z godzinę i ruszyliśmy dalej. Wg Lonely planet wizard beach jest połączona ścieżką z Red Frog beach (niby idzie się nia pół godziny). Dodam tylko, że mieliśmy najświeższe wydanie przewodnika. Poszliśmy do końca plaży tam musieliśmy się po przedzierać przez powalone drzewa, skałki itp. aż w końcu dotarliśmy do ścieżki.
Załącznik:
YDXJ1098.jpg

Załącznik:
IMG_20180429_123026.jpg

Są to ostatnie zdjęcia z przeprawy na drugą plażę, ponieważ później było ciężko... Szło się dżunglą w błocie po moje pachy :P. Gdy chłopcy z plaży mijali nas na koniach to konie zapadały się w błocie po kolana! Generalnie przejście ścieżki zajęło nam godzinę no może więcej. W pewnym momencie tak zassało mi japonka, że się urwał, więc była zmuszona iść na boso przez dżunglę… ciekawe przeżycie szczególnie jak dookoła dzicz, drzewa z kolcami, za które się nie da złapać i bóg wie, co jeszcze było i żyło w tym błocie. Nie wiedziałam czy szłam po błocie czy końskim łajnie, ale po pewnym czasie było mi wszystko jedno.
Jakoś w połowie drogi spotkaliśmy dwie dziewczyny, które spytały się nas o drogę chwilę pogadaliśmy i jak się okazało szły z Red Frog Beach i wszyscy im odradzali, żeby iść tą ścieżką, bo niby okradają na niej turystów… na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Pod sam koniec szlak się rozwidlał i mój luby poszedł w lewo, żeby sprawdzić czy już widać plażę i czy to dobra droga. Okazało się, że nie i przy okazji idąc tą ścieżką napotkaliśmy słynne red frogi wielkości paznokcia, które są bardzo jadowite a my na boso… miałam dość, stanęłam na jakiejś porzuconej skrzynce po piwie i powiedziałam, że nie idę i będę płakać :P. Ale nie ma tego złego… i w końcu doszliśmy do plaży. Wyglądaliśmy dosłownie jak byśmy bili się z g*wnem. Błoto miałam na twarzy, tyłku (bo przecież kilka razy się przewróciłam), nogach, rękach – wszędzie. Zanim wyszliśmy do ludzi obmyliśmy się w strumyczku i poszliśmy na zasłużone PIWO! Zdjęć z naszej przeprawy przez dżunglę nie mam, bo w sumie nie mieliśmy do tego głowy. Teraz się z tego śmiejemy, jednak wtedy nam do śmiechu nie było. Także jeśli, ktoś chce iść w nasze ślady to na własną odpowiedzialność ;)
Na plaży w ogóle nie było żab, za to było sporo ludzi.
Załącznik:
DSC_9205.jpg

Plaża jak plaża szału nie było, więc po piwie poszliśmy na kolejną Polo Beach, która nas urzekła :)
Załącznik:
IMG_20180429_145522.jpg

Załącznik:
DSC_9225.jpg

Jakby ktoś chciał kupić wyspę, to może jeszcze będzie aktualne :p
Załącznik:
DSC_9226.jpg

Następnie wróciliśmy do portu i czekaliśmy na łódkę do Bocas. Za wstęp na plaże Red Frog nie płaciliśmy ale podobno, jeśli płynie się łódką bezpośrednio na plażę to opłata wynosi 6$/os. Od nas nikt pieniędzy nie chciał mimo, ze wracaliśmy z miejsca w którym pobierane są opłaty.
Takie cuda w drodze do portu:
Załącznik:
IMG_20180429_162534.jpg

Wieczorem po ciężkim dniu wjechał RUM ABUELO (polecam!).

Czwartego dnia wybraliśmy się taxi boat’em (3$/os w dwie strony) na pobliską wysepkę Carenero, którą chieliśmy obejść dookoła i przy okazji zahaczyć o bar Aqua Lounge. Jednak pogoda nie dopisała, więc nie mogliśmy obejść wyspy i pół dnia spędziliśmy w Aqua Lounge – mega klimat! Po południu trochę się przejaśniło, więc przeszliśmy się kawałek po wyspie.
Załącznik:
IMG_20180430_135109.jpg

Załącznik:
IMG_20180430_141505_1.jpg

Był też Coco co lubi coco ;) czyli pieseł, który wskakiwał do wody jeśli rzuciło mu się kokos i nam go przynosił. Słodziak :D
Załącznik:
IMG_20180430_152252.jpg

Załącznik:
IMG_20180430_164329.jpg

Załącznik:
IMG_20180430_170928.jpg

Załącznik:
IMG_20180430_172204.jpg

Ponieważ pogoda znowu zaczęła się psuć wróciliśmy do naszego hostelu.
Wieczorem pokręciliśmy się jeszcze po Bocas Town, żeby się pożegnać z tym świetnym miejscem oraz zaopatrzyliśmy się w panamski rum dla nas, rodziny i znajomych. Mimo, ze nie przepadam za rumem ten był dobry, chyba klimat był odpowiedni ;)
Załącznik:
45325803_558350704587867_5868731158220505088_n.jpg


Podsumowując Bocas... świetne miejsce, każdy znajdzie coś dla siebie. Można i odpocząć i poimprezować. Nam się bardzo podobała atmosfera no i przyroda ofkors :)

Następnego dnia wyruszyliśmy do Boquete.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
12 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#5 PostWysłany: 01 Lis 2018 23:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 Paź 2016
Posty: 454
Loty: 220
Kilometry: 341 828
niebieski
Na wstępie może napiszę, że jest to moja pierwsza taka relacja z podróży także proszę o wyrozumiałość

Dość spora ilość relacji zaczyna się podobnym zdaniem.
Myślę że zupełnie niepotrzebnie, nikt tu pasem nie bije. Ja tym razem zaczęłam czytać od końca i widzę, że jest wino! Więc jest dobrze :)
Góra
 Relacje PM off
ruda_laur lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 02 Lis 2018 14:28 

Rejestracja: 03 Paź 2018
Posty: 69
Loty: 53
Kilometry: 113 137
niebieski
BOQUETE

Następnego dnia wyruszyliśmy do Boquete. Rano kupiliśmy bilety na łódź do Almirante (6$/os), następnie z portu w Almirante poszliśmy w stronę małego „dworca” autobusowego – to samo miejsce, gdzie wysiadaliśmy jadąc z Panama City. Niestety z Almirante nie ma bezpośredniego autobusy do Boquete i trzeba się przesiąść w David. Za autobus do David zapłaciliśmy 8,50$/os. czas jazdy ok 4h. W David praktycznie od razu złapaliśmy autobus do Boquete wystarczyło przejść przez halę dworca. Bilety kupiliśmy w autobusie 3,50$/os. W ten oto sposób po godzinie byliśmy na miejscu :)
Dworzec w David:
Załącznik:
IMG_20180501_143520.jpg

Autobus do Boquete. Jeśli nie lubicie głośnej muzyki polecam siadać na końcu, ponieważ muzyka jest rozkręcana na cały regulator.
Załącznik:
IMG_20180501_143513.jpg

Boquete to rozciągnięta wzdłuż głównej drogi miejscowość, w której jest bardzo dużo Amerykanów, mieszkających tam na emeryturze, mają swoje domy w "hamerykańskim" stylu :). Miasteczko samo w sobie nie jest za ładne jednak jako baza wypadowa nadaje się idealne. Zatrzymaliśmy się w hostelu Mamallena Boquete. (25$/doba za 2 os. pokój ze wspólną łazienką + śniadanie). Budynek chyba ma już swoje lata, pokoje również ;) jednak było czysto, blisko do wszystkiego i w końcu mieliśmy ciepłą wodę! :D Jeszcze tego samego dnia wykupiliśmy półdniową wycieczkę na coffe tour (30$/os).
Załącznik:
IMG_20180502_134916.jpg

Załącznik:
IMG_20180501_161200.jpg

Drugiego dnia ok. 9 przyjechał przewodnik i zabrał nas oraz 2 dodatkowe osoby do Don Pepe Estate, gdzie produkuje się również najdroższą kawę na świecie Geisha (ok 600$ za 0,45 kg). Tereny i widoki przecudne. W trakcie wycieczki dowiedzieliśmy się między innymi jak uprawiana jest kawa, jak radzą sobie z chorobami np. grzybami na roślinach. Poznajemy proces suszenia, oddzielenia łupiny od ziarna, segregacją na podstawie średnicy ziaren, ile wynosi roczna produkcja itd. Na koniec wycieczki odbyła się degustacja :D. Ogólnie polecam, bo można dowiedzieć się ciekawych rzeczy :)
Załącznik:
DSC_9262.jpg

Załącznik:
IMG_20180502_095820.jpg

Załącznik:
IMG_20180502_095803.jpg

Załącznik:
DSC_9227.jpg

Załącznik:
IMG_20180502_092241.jpg

Załącznik:
DSC_9231.jpg

Załącznik:
DSC_9238.jpg

Załącznik:
DSC_9252.jpg

Załącznik:
IMG_20180502_103400.jpg

Załącznik:
IMG_20180502_101829.jpg

Jeśli chodzi o degustację smakoszem nie jestem, ale wg. mnie kawa była kwaśna. Jednak dało się wyczuć nuty czekoladowe bądź cytrusowe. Jeżeli chodzi o zakup kawy to polecono nam zaopatrzyć się w sklepie/kawiarni Kotowa przy Av. Central.
Załącznik:
DSC_9257.jpg

Załącznik:
IMG_20180502_104200.jpg

Ok. 13 wróciliśmy do hostelu i wybraliśmy się na obiad do knajpki poleconej przez przewodnika – Las Orquideas. Jest to niewielka rodzinna restauracja z domowym, smacznym oraz jak na Panamę bardzo tanim jedzeniem. Za obiad z napojem dla dwóch osób płaciliśmy 8-9$! Polecam spróbować koktajlu z platana – pycha :).
Załącznik:
IMG_20180502_130152.jpg

Załącznik:
IMG_20180502_125114.jpg

Załącznik:
IMG_20180502_123906.jpg

Po obiedzie musieliśmy zrobić zakupy i się zdrzemnąć, ponieważ razem z kilkoma osobami z hostelu postanowiliśmy iść na nocny trekking na wulkan Baru. Pani z hostelu zamówiła nam taxi Busa na godz. 23:30, który miał nas zawieźć pod wulkan (5$/os.).
Wulkan Baru jest to najwyższy szczyt w Panamie 3474 m n. p. m. wygasł ok. 500 lat temu a z jego szczytu przy dobrej widoczności widać zarówno Pacyfik jak i morze Karaibskie.
Droga na szczyt od strony Boquete jest szutrowa (można wykupić wycieczkę i wjechać tam jeepami – 100$/os) i bardzo dobrze oznaczona – co 1 km są ustawione tabliczki mówiące nam na jakiej wysokości jesteśmy i ile km zostało na szczyt. Sama trasa nie jest trudna jednak problemem jest wysokość. Zaczynamy od ok. 2800m i idziemy 13km na szczyt. Nie byliśmy w jakiejś super kondycji a daliśmy radę mimo, że pod koniec robiliśmy przerwy praktycznie co 50m… rzadsze powietrze robi swoje :). Na szczyt wulkanu szliśmy 5 godzin. Radzę zabrać ciepłą kurtkę, czapkę, szalik i ew. rękawiczki :P, bo na górze jest ok. 6-7°C i wieje. Także poszliśmy, zdobyliśmy i zobaczyliśmy - było WARTO! Chociaż anten więcej niż na Chrystusie w Świebodzinie :P widoki były niesamowite, burza nad Pacyfikiem i wschód słońca coś pięknego…
Załącznik:
DSC_9278.jpg

Załącznik:
DSC_8942.jpg

Załącznik:
IMG_20180503_061930.jpg

Po godzinie 6:00 zaczęliśmy schodzić, w końcu zobaczyliśmy jak wyglądała trasa :). drzewa porośnięte mchem i kilkadziesiąt kolibrów o poranku robiło wrażenie.
Załącznik:
IMG_20180503_073210.jpg

Załącznik:
IMG_20180503_073403.jpg

Na koniec drogi dochodzimy do szlabanu i budki pracowników Parku Narodowego Baru, gdzie trzeba się wpisać do zeszytu i zapłacić 5$/os. za wstęp. Następnie złapaliśmy busa do miasteczka (1,5$/os.) i poszliśmy spać :).

Trzeciego dnia pojechaliśmy do „The lost Waterfalls”. Busy w różnych kierunkach odjeżdżają z „Bus Stop For Alto Quiel” przy Calle 1a Sur obok marketu „Bruna”. My pojechaliśmy busem, który docelowo jechał do „Sendero Los Quetzales” (słynna ścieżka mająca 23km, której już nie zdążyliśmy zaliczyć :(). W każdym razie dojechaliśmy na miejsce wpisaliśmy się do zeszytu u Pana w budce i zapłaciliśmy 7$/os. Jeśli ktoś ma ochotę się kąpać pod wodospadami musi dopłacić. Niestety nie pamiętam ile ale nie więcej niż 5$. Trasa nie jest wymagająca jednak warto mieć chociaż adidasy, bo po drodze jest błoto. W sumie odwiedzamy 3 wodospady (do ostatniego idzie się z 1h). Wodospady robią wrażenie a po drodze widzimy i słyszymy mnóstwo różnych ptaków. Bardzo nam się podobało między innymi dlatego, że nie było praktycznie turystów :D.
Załącznik:
IMG_20180504_135234.jpg

Załącznik:
IMG_20180504_103126.jpg

Załącznik:
DSC_9296.jpg

Załącznik:
DSC_9298.jpg

Załącznik:
DSC_9302.jpg

Załącznik:
DSC_9316.jpg

Załącznik:
DSC_9334.jpg

Załącznik:
DSC_9349.jpg

Załącznik:
DSC_9365.jpg

Załącznik:
DSC_9390.jpg

Załącznik:
IMG_20180504_125257.jpg

Po 3h w wodospadach poszliśmy złapać busa i wysiedliśmy przy Pipeline trial (wstęp 3$/os). Sama ścieżka nie powala ale dostaliśmy cynk od lokalsów, że można tam zobaczyć przepiękne Quetzal’e i rzeczywiście BYŁY! Ptaki wyglądają niczym feniks! Widzieliśmy parkę, która miała dziuplę obok ścieżki (ok. 30 min od wejścia) i mogliśmy je obserwować dopóki nie zaczęło lać :D.
Załącznik:
DSC_9409.jpg

Załącznik:
DSC_9410.jpg

Załącznik:
DSC_9421.jpg

Załącznik:
DSC_9456.jpg

Załącznik:
received_2217574558260331.png

Do hostelu wróciliśmy busem z przystanku na przeciwko wejścia na szlak (trzeba machać bo inaczej kierowca się nie zatrzyma).
Po powrocie szybka kolacja i pakowanie, bo o 6 rano musieliśmy wyruszyć, żeby dostać się do Santa Catalina.

Podsumowując Boquete i okolice - świetne miejsce na trekkingi, piękna przyroda no i temperatury są bardzo przyzwoite ok. 25°C a w nocy spadają nawet do 10°C. Jedyne czego żałowaliśmy, to to że nie mieliśmy tyle czasu żeby iść na „Sendero Los Quetzales”. No ale może kiedyś... ;)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
9 ludzi lubi ten post.
J.1 uważa post za pomocny.
 
 
#7 PostWysłany: 03 Lis 2018 21:38 

Rejestracja: 03 Paź 2018
Posty: 69
Loty: 53
Kilometry: 113 137
niebieski
SANTA CATALINA

W hostelach Mamallena zarówno na Bocas jak i w Boquete są shuttle busy, które bezpośrednio jeżdżą na trasie: Bocas – Boquete – Bocas, Boquete – Santa Catalina – Boquete. Cena 35$/os. Więcej informacji tutaj: https://hellotravelpanama.com/.
My nie skorzystaliśmy z tej usługi, ponieważ był koniec sezonu i busy nie jeździły, także byliśmy skazani na lokalną komunikację, dlatego też wstaliśmy bardzo wcześnie, bo znaleźliśmy informację, że do Santa Catalina są tylko 3 kursy dziennie a ostatni jest o godz. 16. Później okazało się, że połączeń jest trochę więcej.
By dostać się z Boquete do Santa Catalina lokalnym transportem trzeba jechać Boquete - David - Santiago - Sona - Santa Catalina.
Załącznik:
IMG_20180505_161910.jpg

O 6 rano mieliśmy autobus z Boquete do David (3.50$/ os). W David byliśmy po 7 rano i kupiliśmy bilet na autobus o 8:00 do Santiago (9$/os). Jechaliśmy ok. 2,5h. Niestety autobus nie zajeżdza na ichszy PKS tylko zatrzymuje na przystanku przy ruchliwej ulicy. Złapaliśmy taxę, która podwiozła nas na dworzec (2$). Mieliśmy szczęście, bo autobus do Sona odjeżdżał w ciągu 10 min., także szybko kupiliśmy bilety (2$/os.) i po godzinie byliśmy na miejscu. W Sona musieliśmy czekać ok. 1,5h na bus do Santa Catalina (bilet 4,30$/os). Jeśli się nie zdąży na autobus to taxi z Sony do Santa Catalina kosztuje 40$.
Po południu dojechaliśmy do punktu docelowego i zatrzymaliśmy się w Villa Vento Surf (42$/doba za pokój 2 os. z łazienką i śniadaniami)- fajny czysty hostel ale ponownie bez ciepłej wody. UWAGA w większości hosteli nie ma wifi, ale nam łapało z pobliskiej szkoły ;).
Załącznik:
IMG_20180505_144605.jpg

Załącznik:
IMG_20180505_152550.jpg

Zdjęcie jest słabej jakości ale widać drzewa z mango, które będąc się gościem hostelu można było zerwać i zjeść :D
Załącznik:
DSC_8945.jpg

Samo miasteczko to jedna ulica z knajpkami, hostelami i szkołami nurkowania lub surfingu, bo głównie po to tam się jeździ. Nam zależało na snorkeling’u na Isla Coiba dlatego zdecydowaliśmy się tam pojechać.
Plaża wygląda tak:
Załącznik:
IMG_20180505_173211.jpg

Załącznik:
IMG_20180505_173156.jpg

W hostelu wykupiliśmy całodniową wycieczkę do Parku Narodowego Coiba jednego z największych parków morskich na świecie, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO, w którym występują endemiczne gatunki morskie. Za wycieczkę zapłaciliśmy 75$/os. w cenie był sprzęt do snorkeling’u a także obiad (opcja wege również dostępna, tylko trzeba to zgłosić wcześniej) i napoje. Rano stawiliśmy się na plaży skąd zabrała nas motorówka (akurat w grupie było nas 10 osób także idealnie :)). Mieliśmy swojego przewodnika, który poopowiadał nam o parku oraz był naszym „mentorem” w trakcie snorkeling’u. Pokazywał nam delfiny, żółwie, ryby, rekiny, mureny, płaszczki itd. Obiad mieliśmy na wyspie Coiba, na której było pełno iguan, aguti a w dżungli można było zobaczyć kapucynki :). Po obiedzie był dalszy ciąg "snurków" przy pobliskich wysepkach. Wrażenia niesamowite szczególnie jak pod nami przepływały płaszczki i żółwie (mega się jaram żółwiami zarówno morskimi jak i lądowymi, więc byłam wniebowzięta :D). Na minus ledwo widoczne mini meduzy, które parzyły i człowiek czuł się jakby wleciał w pokrzywy, ale dało się przeżyć :P
Załącznik:
IMG_20180506_114218.jpg

Załącznik:
IMG_20180506_114017.jpg

Załącznik:
YDXJ1143.jpg

Załącznik:
IMG_20180506_122228.jpg

Załącznik:
IMG_20180506_130311.jpg

Załącznik:
YDXJ1159.jpg

Załącznik:
YDXJ1161.jpg

Między szczelinami siedzi murena:
Załącznik:
YDXJ1174.jpg

Załącznik:
YDXJ1209.jpg

Załącznik:
YDXJ1210.jpg

Wieczorem udaliśmy się do restauracji El encuentro naprzeciwko naszego hostelu. W sumie restauracja to duże słowo, bo jest to po prostu budka z tarasem, w której serwowane jest chyba najlepsze peruwiańskie ceviche w Panamie.
Niestety słaba jakość, ale porcje mają ogromne (ceviche z krewetkami) :D
Załącznik:
IMG_20180506_200817.jpg

W Santa Catalina spędziliśmy 2 noce. Jeśli ktoś uprawia sporty wodne bądź nurkuje, może posiedzieć dłużej :). Poza tym nic tam nie ma, jest to głównie region rolniczy i wydaje mi się, że dość biedny. Ludzie jeżdżą na koniach i mało kto posiada auto.
Następnego dnia pojechaliśmy do ostatniego punktu naszej podróży mianowicie El Valle de Anton, miejscowości położonej w kraterze wygasłego wulkanu, otoczonej wzgórzami i lasami tropikalnymi.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
J.1 uważa post za pomocny.
 
 
#8 PostWysłany: 09 Lis 2018 16:10 

Rejestracja: 22 Paź 2017
Posty: 8
Dzieki za wrzucenie tej relacji szczegolnie informacji z autobusami z/do santa catalina, bo mam bardzo podobny plan do Twojego. Zamawialiscie wczesniej snorkling na Coibe czy wszystko jest do ogarniecia bez problemu na miejscu?
Góra
 Relacje PM off  
 
#9 PostWysłany: 10 Lis 2018 12:49 

Rejestracja: 03 Paź 2018
Posty: 69
Loty: 53
Kilometry: 113 137
niebieski
suawo napisał(a):
Dzieki za wrzucenie tej relacji szczegolnie informacji z autobusami z/do santa catalina, bo mam bardzo podobny plan do Twojego. Zamawialiscie wczesniej snorkling na Coibe czy wszystko jest do ogarniecia bez problemu na miejscu?


Wszystko jest do ogarnięcia na miejscu :) my braliśmy wycieczkę z hostelu tego samego dnia co przyjechaliśmy. Generalnie nie ma z tym problemu i można zrobić to z dnia na dzień (nie ma tam dużo turystów a biur dość sporo). Jednak radzę się przejść po miasteczku i porównać ceny, bo później się okazało, że trochę przepłaciliśmy i wycieczki całodniowe były już od 65$.
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 20 Lis 2018 23:24 

Rejestracja: 03 Paź 2018
Posty: 69
Loty: 53
Kilometry: 113 137
niebieski
EL VALLE DE ANTON

Rano pojechaliśmy busem z Santa Catalina do Sona (4,30$/os.) a tam wsiedliśmy w autobus, który jechał do Panama City. Potrzebowaliśmy się dostać do Las Uvas a stamtąd do miejsca docelowego. Bilet kosztował (9$/os). Po ok. 3h jazdy wysiedliśmy na przystanku Las Uvas przy panamericanie. Busy do El Valle odjeżdżały z przystanku po drugiej stronie ulicy, więc przeszliśmy szybko kładką i o dziwo bus już czekał a pan machał do nas. Podejrzewamy, że kierowca autobusu w międzyczasie skontaktował się z kierowcą busa, bo byliśmy jedynymi osobami, które wysiadły w tym miejscu i dlatego na nas czekali. Jednak jak było naprawdę nie wiemy, może po prostu mieliśmy szczęście :). Zapłaciliśmy za kurs (1,5$/os.) i po 30 min staliśmy pod naszym hostelem Bodhi Hostel & Lounge (35$/doba pokój 2 os. ze wspólną łazienką). Bardzo polecam tam nocleg jest czysto, spokojnie, jest ciepła woda a obsługa bardzo miła i pomocna oraz nie trzeba robić pancake’ów na śniadanie samemu ;). W hostelu dostajemy mapkę, pani nam zaznaczyła miejsca warte odwiedzin oraz ogólnie służyła pomocą w razie pytań.
Przystanek Las Uvas na którym wysiedliśmy:
Załącznik:
IMG_20180507_121132.jpg

Hostel:
Załącznik:
IMG_20180510_110020.jpg

Załącznik:
IMG_20180507_130938.jpg

Załącznik:
IMG_20180507_131941.jpg

Załącznik:
IMG_20180508_090600.jpg

Po podróży postanowiliśmy się zrelaksować i przeszliśmy się do Pozos Termales – wstęp 7$/os. w tym dostajemy możliwość wysmarowania się błotkiem :D. Czarne błoto jest do cery wrażliwej, beżowe do normalnej. Wysmarowaliśmy się od stóp do głów i tak siedzieliśmy ok. 20 min aż wszystko zaschło. Potem spłukujemy to z siebie i chillujemy się w basenach z wodą termalną, która ma 38°C. Z tego co się dowiedzieliśmy nie można siedzieć w tej wodzie dłużej niż 40 min.
Załącznik:
IMG_20180507_155438.jpg

Załącznik:
IMG_20180507_154255.jpg

: D
Załącznik:
46516525_1913166098804260_527721523557957632_n.jpg

Wieczorem pokręciliśmy się jeszcze trochę po El Valle. Miasteczko jest dość rozciągnięte i da się zauważyć sporo „letnich” willi, gdzie czas wolny spędzają bogatsi panamczycy bądź amerykanie na emeryturze. Generalnie miejscowość cieszy się sporą popularnością szczególnie w weekendy.
Załącznik:
IMG_20180507_141057.jpg

Drugiego dnia zrobiliśmy trekking na słynną La India Dormida (Śpiąca indianka) wchodząc przez La Piedra Pintada, a schodząc mniej więcej w połowie wzgórza (wyszliśmy przy drodze 71 niedaleko chińskiego minimarketu ;)).
Do La Piedra Pintada poszliśmy na piechotę – wstęp 3$/os. Są tam m. in. ogromne głazy ozdobione rzeźbami z okresu pre-kolumbijskiego. Po drodze mija się też kilka małych wodospadów. Ogólnie trasa jest dość lekka a na górę idzie się ok. 1h. Widoki cudne i trochę mi to przypominało nasze bieszczadzkie połoniny ;), chociaż momentami było bardzo stromo.
Załącznik:
46488286_274043749918719_2054750596795203584_n.jpg

La Piedra Pintada:
Załącznik:
IMG_20180508_103407.jpg

Załącznik:
IMG_20180508_103457.jpg

Załącznik:
IMG_20180508_104707.jpg

Załącznik:
IMG_20180508_105703.jpg

La India Dormida:
Załącznik:
received_2055286004683043.jpeg

Załącznik:
DSC_9471.jpg

Załącznik:
DSC_9474.jpg

Załącznik:
DSC_9473.jpg

Załącznik:
IMG_20180508_131637.jpg

Śpiąca Indianka w całej okazałości :)
Załącznik:
IMG_20180508_135507.jpg

Na szczycie trochę posiedzieliśmy by napawać się widokami (przy dobrej widoczności widać ocean), wypiliśmy po piwku i zaczęliśmy schodzić. Ponieważ byliśmy dość niedaleko Chorro Las Mozas, postanowiliśmy się tam przejść. Jest to pierwotne miejsce, gdzie prehistoryczne jezioro przełamało brzegi, tworząc malownicze kaskady i głębokie baseny. Dochodząc na miejsce okazało się, że jest zamknięte jednak lokalna para, którą spotkaliśmy powiedziała nam, że możemy tam wejść mimo, że nie ma nikogo z obsługi. Normalnie baseny są otwarte cały tydzień (wstęp 1$) jednak w nocy była ulewa, więc w dzień wodospady zamknięto ze względu na rwącą i brudną wodę w rzece, spływającą z gór. Weszliśmy na własną odpowiedzialność, ale się nie kąpaliśmy. Trochę żałowaliśmy, że nie udało się tam być gdy woda była lazurowa tak jak to pokazują w internecie. U nas wyglądało to tak:
Załącznik:
IMG_20180508_143301.jpg

Załącznik:
IMG_20180508_144626.jpg

Załącznik:
IMG_20180508_144635.jpg

Także jak widać szału nie było ;).
Wieczorem również poszliśmy na spacer i kolację do El Quijote przy calle Central. Pyszne jedzenie - zjedliśmy tam najlepszą jak do tej pory paelle! Pani była bardzo miła i strasznie chciała z nami porozmawiać ale niestety my nie znaliśmy hiszpańskiego a Ona angielskiego. Aż nam się zrobiło przykro bo była taka serdeczna. Wracając po zmierzchu całą drogę towarzyszył nam rechot żab, który jest bardzo donośny i specyficzny, także warto pokręcić się po zmroku po mieście ;P.
Ostatniego dnia wypożyczyliśmy rowery w naszym hostelu (6$/os. za dzień) i pojechaliśmy do Chorro El Macho, czyli najsłynniejszy wodospad w okolicy mający 35m wysokości. Przy okazji jest tam zrobiona ścieżka dydaktyczna i taki niby "conopy walk" a na koniec za dodatkową opłatą można wykąpać się w basenie zrobionym na zimnym potoku – polecam! Wstęp na ścieżkę kosztuje 5$/os. a kąpiel w basenie dodatkowo 2,5$/os.
Załącznik:
IMG_20180509_111519.jpg

Załącznik:
IMG_20180509_112034.jpg

Załącznik:
IMG_20180509_113326.jpg

Załącznik:
IMG_20180509_124300.jpg

Generalnie wodospad średni, po tym co widzieliśmy w Boquete, ale można zaobserwować tukany! Chodzenie po wiszących mostach też nam się podobało ;) a kąpiel w lodowatym basenie „miszcz” szczególnie, że byliśmy tam sami. W sumie fajna miejscówka, żeby spędzić tam nawet cały dzień. Mało ludzi, cisza i spokój – czego chcieć więcej?
Ponieważ mieliśmy jeszcze całe popołudnie stwierdziliśmy, że podjedziemy do ZOO El Nispero (wyczytaliśmy gdzieś wcześniej, że ludzie sobie chwalili), bo na trekking jednak było już za mało czasu. Wstęp - 5$/os. Co do zoo – nie polecam. Samo El Nispero nie jest duże można obejść w 30 min. są tam papugi, tukany, pawie, małpy, oceloty oraz całe mnóstwo !naszych! kur, gęsi, świń, kóz a nawet mają gołębie. Według mnie to była strata czasu ale jeśli ktoś lubi albo dzieci lubią to ok… Zdjęć z zoo nie posiadam.
Po powrocie poszliśmy na obiad i przez przypadek trafiliśmy na fajną knajpę, którą polecam - Refresqueria Santa Monica, znajduje się przy głównej ulicy naprzeciwko kościoła.
Załącznik:
IMG_20180509_173329.jpg

Załącznik:
IMG_20180509_173156.jpg

Wieczorem pozostał nam chill przy piwku a na drugi dzień ok. południa mieliśmy busa do Panama City.
Samo El Valle jest fajnym małym miasteczkiem, w którym można wypocząć oraz się zmęczyć chodząc po górach, bo szlaków jest kilka. Ogólnie nie jest to typ miasta imprezowego, raczej cisza i spokój. Nawet dało się to odczuć w naszym hostelu – zero imprez. Także jeśli ktoś szuka miejsca do imprezowania to może go tam nie znaleźć, no może w weekendy ;).

W przedostatni dzień przed naszym wylotem do PL z El Valle ok. południa złapaliśmy busa spod samego hostelu do Panamy – bilet 5$/os. Jechaliśmy ok. 2-2,5h. Bus zatrzymuje się na Albrook.
W ostatnią noc postanowiliśmy „zaszaleć” z noclegiem i w końcu odpocząć oraz robić nic :P. Zatrzymaliśmy się w Innfinit Hotel & Suites (77$ za pokój 2 os. ze śniadaniem), który ma na dachu basen infinity, także idealne miejsce na wieczorny i poranny relaks przed wylotem :).
Załącznik:
IMG_20180510_142525.jpg

Załącznik:
DSC_9485.jpg

Załącznik:
DSC_9481.jpg

Załącznik:
IMG_20180510_182243.jpg

Załącznik:
IMG_20180511_101342.jpg

Na lotnisko pojechaliśmy busem zamówionym z hotelu – 2$/os.
I tak oto nasza podróż po Panamie dobiegła końca. W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Madryt, tak jakby było nam mało ;).
Bye Bye Panama
Załącznik:
IMG_20180513_205707_153.jpg

Wyjazd uważamy za bardzo udany w końcu coś innego, a nie ciągle Azja i Azja ;P. A tak poważnie to twierdzę, że Panama jest bardzo niedocenionym krajem jeśli chodzi o kierunek „wakacyjny”, ale może to i lepiej, bo jeszcze nie jest tak skażona turystyką jak np. Tajlandia, która wg. mnie straciła swój urok już dawno temu.
W każdym razie BARDZO polecam, jest bezpiecznie (my nie czuliśmy się zagrożeni), cenowo podobnie jak w PL czasami trochę taniej, komunikacja w kraju bardzo fajnie działa i łatwo można się przemieszczać, jedzenie jest dobre, ludzie byli pomocni, fauna i flora – piękne, no i San Blas... Jedynym małym minusem jest to, że mało Panamczyków zna angielski, także warto znać chociaż podstawy hiszpańskiego, żeby np. nie tracić czasu gdy chcemy gdzieś dojechać lub czegoś szukamy. Mimo to myślę, że na pierwszy raz z Ameryką Środkową jest to idealny kierunek, my nie znaliśmy hiszpańskiego i daliśmy radę!

W następnym poście wrzucę podsumowanie kosztów.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
10 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#11 PostWysłany: 21 Lis 2018 00:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Wrz 2014
Posty: 434
Loty: 144
Kilometry: 409 963
srebrny
Lekka i rzeczowa relacja, wypoziomowane zdjęcia :D , wszystko tak jak lubię.
thumbs up!
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off
ruda_laur lubi ten post.
 
 
#12 PostWysłany: 21 Lis 2018 00:37 

Rejestracja: 03 Paź 2018
Posty: 69
Loty: 53
Kilometry: 113 137
niebieski
Kurde, dzięki! :D


Ostatnio edytowany przez marcino123, 12 Lip 2019 15:46, edytowano w sumie 1 raz
Cytowanie - nie cytuj całego postu poprzednika, jeżeli zaraz pod nim odpowiadasz
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 21 Lis 2018 10:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Paź 2015
Posty: 198
niebieski
Bardzo dobra relacja z uwzględnieniem istotnych informacji.
Wiele zdjęć które nadają się do naszego kalendarza, pozwoliłem również i sobie zapisać kilka ujęć.
Szczególne wrażenie robią te z wulkanu jak i dżungli.
Góra
 Relacje PM off
ruda_laur lubi ten post.
 
 
#14 PostWysłany: 29 Lis 2018 22:05 

Rejestracja: 03 Paź 2018
Posty: 69
Loty: 53
Kilometry: 113 137
niebieski
KOSZTY - PODSUMOWANIE

Poniższe ceny są podane dla 2 osób.

Bilety lotnicze TXL - MAD - PTY - MAD - TXL - 930.78 € (3909,30 zł - w dniu zakupu 1€ = 4,20 PLN)

Noclegi:
Ceny za pokój 2 os. z łazienką/łazienką wspólną + śniadania

Panama City "Hostel Villa Vento Surf" (3 noce) - 140,27 $
Bocas Town "Hostal Mamallena Bocas" (4 noce) - 180 $
Boquete "Hostel Mamallena Boquete" (4 noce) - 100,80 $
Santa Catalina "Villa Vento Surf " (2 noce) - 84 $
El Valle de Anton "Bodhi Hostel & Lounge" (3 noce) - 102,60 $
Panama City "Innfinit Hotel & Suites" (1 noc) - 77 $

Komunikacja:

Nocny autobus + łódź: Panama City - Bocas del Toro - 68 $
Autobusy + łódź: Bocas Town - Almirante - David - Boquete - 36 $
Autobusy: Boquete - David - Santiago - Sona - Santa Catalina - 37,60 $
Autobus: Santa Catalina - Sona - Las Uvas - El Valle de Anton - 29,60 $
Bus: El Valle de Anton - Panama City - 10 $

Transfer z i na lotnisko, metro, autobusy miejskie, taxa, busy colectivo, łódki itp. - 77,10 $

Wycieczki zorganizowane !W TYM SAN BLAS! (2 noce + pełne wyżywienie) - 670 $
Wstępy do parków, muzeum itp. - 113 $
Jedzenie na mieście - 456,15 $
Zakupy spożywcze, piwo, alko - 242,95 $
Pamiątki - 170,50 $
Inne (np.toaleta, rowery, pranie, znaczki, pocztówki) - 33,35 $

W dniu wymiany kasy 1$ = 3,40 PLN

RAZEM: 930,78 € + 2628,92$ ~ 12 847,60 PLN

Owszem można to zrobić jeszcze taniej np. przygotowując sobie jedzenie samemu w hostelu bądź nie kupować pamiątek dla całej rodziny ;) ale w końcu są wakacje i myślę, że za 3 tyg. w takim kraju cena 6420 zł/ os. nie jest zła :)

Oczywiście w podsumowaniu nie policzyłam ubezpieczenia (188zł/os.), parkingu w Berlinie (3 tyg. 119€) oraz paliwa (ok. 300zł), ponieważ to już kwestia indywidualna :)

Jeszcze jedna ważna rzecz. Mianowicie wszędzie czytaliśmy, że przy wylocie z Panamy na lotnisku trzeba zapłacić 30$/os. - jakaś opłata lotniskowa czy coś zamiast wizy. Jednak my nie zapłaciliśmy ani grosza, nikt nic nie mówił i nie prosił o żadne pieniądze, także to już chyba nieaktualne :).

Gdyby, ktoś miał jeszcze jakieś pytania można śmiało pisać :D
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
J.1 uważa post za pomocny.
 
 
#15 PostWysłany: 30 Lis 2018 00:22 

Rejestracja: 18 Sie 2015
Posty: 1357
złoty
a jak z przejazdem busem do Kostaryki, orientujecie się czy tam też dociera autobusowa komunikacja z Panamy ?
Góra
 Relacje PM off  
 
#16 PostWysłany: 30 Lis 2018 09:56 

Rejestracja: 03 Paź 2018
Posty: 69
Loty: 53
Kilometry: 113 137
niebieski
@kostek966 - z Panama City na pewno jeżdzą autobusy do Changuinola i tam możesz złapac busa do granicy, a już po 2 stronie łapiesz autobus gdzieś dalej. Wydaje mi się. że są również połączenia do San Jose, ale to do sprawdzenia.
ew. możesz poszukać tutaj: http://horariodebuses.com/EN/pa/index.php
Góra
 Relacje PM off
kostek966 lubi ten post.
 
 
#17 PostWysłany: 03 Gru 2018 11:02 

Rejestracja: 09 Lip 2013
Posty: 12
Dzień dobry. Super relacja z ładnymi zdjęciami. Zainteresowała mnie szczególnie, gdyż wybieram się niebawem w te same miejsca. Zaniepokoiła mnie natomiast ta karta potrzebna do przejścia na dworzec w kierunku Bocas del Toro. Wiem, że jest karta Metrobus do poruszania się komunikacją miejską, jednak ta jest dla mnie enigmatyczna. Jeśli możesz powiedzieć, jak się ona nazywa i kiedy mam ją kupić? Czy jest niezbędna zawsze, aby przejść przez bramkę na dworcu? Dziękuję z góry. Grzesiek
Góra
 Relacje PM off  
 
#18 PostWysłany: 03 Gru 2018 14:19 

Rejestracja: 03 Paź 2018
Posty: 69
Loty: 53
Kilometry: 113 137
niebieski
@gregorio - nie ma powodów do niepokoju, kartę można kupić na Albrook przed wyjazdem i od razu ją doładować. Niestety nie pamiętam ceny ale jest to koszt ok. 2-3 $. Karta nazywa się Rapid Pass i widzieliśmy, że ludzie używali jej tylko na dworcu w Panama City. W innych miastach na dworcach wystarczł tylko bilet i nie było żadnych bramek... może to też zależy od "przewoźnika". W sumie cięzko powiedzieć, jednak jeśli to ma być karta na raz to można albo ją kupić przed wyjazdem albo zamiast karty metro bus, bo z tego co rozumiem Rapid Pass można używać też na Panamskie metro i autobusy. Ewentualnie można kogoś poprosić, żeby odbił się za nas i oddać mu kasę :). W internecie znalazłam tylko to (niestety po hiszpańsku ale widać jak wygląda karta):
http://www.perroviajante.com/2015/08/13/la-tarjeta-de-transporte-publico-de-ciudad-de-panama/
Góra
 Relacje PM off
gregorio uważa post za pomocny.
 
 
#19 PostWysłany: 03 Gru 2018 20:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Paź 2014
Posty: 804
Loty: 138
Kilometry: 249 368
srebrny
Świetna wyprawa i mega relacja! :) Dużo praktycznych info, mam nadzieję kiedyś (jak najszybciej) skorzystać :))
_________________
Moje relacje:
Włochy - Liguria / Indonezja / Malmo+Kopenhaga / Dublin / Sri Lanka+Malediwy / Maroko / Amsterdam / Kaukaz
i: https://www.instagram.com/ola.javv/
Góra
 Relacje PM off
ruda_laur lubi ten post.
 
 
#20 PostWysłany: 04 Gru 2018 10:54 

Rejestracja: 04 Gru 2018
Posty: 1
Loty: 19
Kilometry: 51 783
Świetna relacja! Mage dużo zdjęci i praktycznych rad! :D
Góra
 Relacje PM off
ruda_laur lubi ten post.
 
 
 [ 28 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group