Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 2 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 05 Lip 2018 22:59 

Rejestracja: 03 Gru 2012
Posty: 39
Witam! Jestem na forum od dawna i od dawna czytam z wypiekami na twarzy wasze relacje! Dzięki temu forum zaraziłem się podróżami i nie ma dnia gdybym nie myślał chociaż chwilę o kolejnej podróży:) Postanowiłem, że mogę też spróbować podzielić się z wami moimi wspomnieniami z mojej ostatniej podróży po Teneryfie! Ps. Bądźcie wyrozumiali to jest moja pierwsza próba i mam nadzieje, że chociaż trochę się spodoba :) Dobra to lecimy!!

19.06.2018
Nareszcie jest! dzień wylotu! Dzień, w którym zaczynamy nasze pierwsze spotkanie z Wyspami Kanaryjskimi i już teraz mogę powiedzieć, że na pewno nie ostatnie:) Zacznijmy jednak od początku! Nasza przygoda zaczyna się we Wrocławiu, Wyruszamy z samego rana na lotnisko Schonefeld (SXF) w Berlinie.

Image

Sama trasa na lotnisko mija bez większych przygód trafiamy na mały korek przed Berlinem, ale nie ma zagrożenia, że nie zdążymy na nasz lot. (Samochód zostawiamy na Mein-Parken 53e za tydzień, a na lotnisko odwozi nas darmowy bus. Sam parking polecam nie było żadnych kłopotów) następnie zostaje nam 5 godzinny lot i możemy zacząć się cieszyć Teneryfą!! Niestety okazuje się, że nasz lot jest opóźniony o 45min po czym o kolejne 30 min ostatecznie stanęło na 1,5 godzinnej obsuwie, na szczęście humory nas nie opuszczają :D

Image

Lecimy Ryanairem za bilety płaciliśmy po 70e za osobę więc całkiem niezłe pieniądze jeśli weźmiemy pod uwagę, że inne połączenia na podobny termin tyle tylko, że z Polski były grubo ponad 1000 zł. Jak do tej pory był to mój najdłuższy lot, ale nie mogę narzekać bo udało mi się zająć miejsce obok żony i siedzieliśmy w miejscu z większym miejscem na nogi. Dziękujemy pani obsługującej lot z Berlina! Lot mija całkiem nieźle (w towarzystwie Jona, Danki :D Tyriona czy Jamie’go zleciało bardzo szybko :D ) i z całkiem przyjemnymi widokami :)
Image

Po wylądowaniu na lotnisku Teneryfa południe (TFS) kierujemy się do biura Autoriesen załatwiamy wszystkie niezbędne formalności i po 10 minutach nasze portfele schudły o 107e, ale za to w ręce ściskałem kluczyki do naszego nowego środka lokomocji - citroena c4 cactusa. Początkowa ekscytacja mija gdy przejeżdżamy nim pierwsze kilometry. Powiedzmy sobie szczerze ja i motoryzacja hmm jakby to powiedzieć.. raczej się nie lubimy :lol: Może nie tyle, że się nie lubimy co ja nie przejawiam żadnego zainteresowania tą częścią życia i właśnie brak mojego zainteresowania troszkę storpedował nasz pobyt, ale o tym później. Dobra lecimy dalej.. odbywamy naszą pierwszą podróż cytrynką i poznajemy jej niesamowite możliwości :lol: Po ok 20 min docieramy do naszego apartamentu, gdzie odbieramy klucze od hosta, odbywamy krótką pogawędkę po czym się żegnamy z panią Maribelą i możemy po długim dniu odpocząć i zaczerpnąć kanaryjskiego powietrza na tarasie z którego doskonale widać najważniejsze miejsce na wyspie Teide!!(o kurde jak to się stało??!! Nie mam foty Teide z tarasu :shock: )
Cdn.
Góra
 Relacje PM off
Revan_ lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 06 Lip 2018 22:37 

Rejestracja: 03 Gru 2012
Posty: 39
20.06.2018
Mimo, że noc okazała się niespodziewanie krótka wstaliśmy wypoczęci i gotowi na nowe atrakcje, które na nas czekały. Plan na dzisiaj był prosty stawiamy na odpoczynek i chillout. Więc rano przy śniadanku zaproponowałem moim towarzyszom podróży (a no tak nie przedstawiłem wesołej –paczki :D pojechaliśmy w czwórkę: On czyli ja :D - Patrycjusz, ona czyli moja cudowna żona – Magdalena, jej siostra Katarzyna i mąż Katarzyny - Piotr) parę opcji na spędzenie dnia. Padło na słynną plaże Playa de las Teresites w San Andres. No tak wydawałoby się, że jeśli śniadanie zjedzone, kawa wypita, plecaki spakowane czas ruszać na podbój Teneryfy.. no tak wydawało by się.. Powiedzmy, że ¾ naszej ekipy było gotowe w tym samym momencie, lecz ku mojemu zdziwieniu i zdziwieniu mojej żony (Kasia nie dawała po sobie poznać, ale wiedziała o co kaman) okazało się, że mamy księżniczkę na pokładzie i trzeba na nią czekać.. tak naprawdę był to książę. Książę Piotr! Jak się potem okazało a raczej opowiedziała nam Katarzyna Piotr ma ciekawą przypadłość jeśli chodzi o organizowanie swojego czasu.. w skrócie mówiąc ZAWSZE się wszędzie spóźnia. Więc ten czas gdy czekaliśmy na naszą księżniczkę, Kasia opowiedziała nam kilka historii z Piotrem w roli głownej Powiem tak dawno się tak nie śmialiśmy! W drodze do naszego punktu docelowego zrobiliśmy dobie przystanek w miejscowości Candelaria. Samo miasteczko bardzo klimatyczne, kolorowe i miało w sobie to coś. Naszym głównym celem w Candelarii była jednak Plaza de la Patrona de Canarias czyli plac gdzie znajduje się Bazylika Matki Bożej a także 9 posągów wykonanych z brązu dawnych wodzów Teneryfy.
Image

Image


Dalej ruszyliśmy już w stronę głównego punktu dzisiejszego dnia – Playa de las Teresites. Sama plaża ta jest oddalona od stolicy teneryfy – Santa Cruz o ok. 7km i pełni główne miejsce gdzie wypoczywają w wolnych chwilach mieszkańcy Santa Cruz. Plaża gdy się ją zobaczy bez dwóch zdań powoduje uśmiech na twarzy i efekt WOW. Krótkie spojrzenie na żonę i już wiem nie tylko ja jestem nią zachwycony i był to dobry wybór na pierwszy dzień naszych wakacji! Długa szeroka z złocistym piaskiem, lazurową wodą, plażę od strony lądu otaczają wzniesienia gór Anaga. Widoki są obłędne! A w dodatku nie ma parawanów! Jupi!!
Image
Image

W koło plaży jest całe niezbędne zaplecze: przebieralnie, toalety, budki z jedzeniem, lodami, alkoholem itp. Odnośnie lodów mała rada nie najlepszym pomysłem jest kupienie ich i próba doniesienia do naszego miejsca na plaży no chyba, że ręczniki macie blisko wejścia na plażę. My mieliśmy kawałek do przejścia i niestety okazało się, że było dla tychże lodów za daleko.. dosłownie roztapiały się w oczach i zanim dotarliśmy do Kasi i Piotrka z lodami ich objętość spadła o jakąś 1/3 a nasze ręce były całe uwalone śmietaną Ciekawostką na temat Playa de las Teresites jest na pewno fakt, że jest to plaża w 100% sztuczna, powstała w 1973r a do jej zbudowania przywieziono ok 4 milionów worków piasku z Sahary. Plaża ta niejako powstała w wyniku rywalizacji Teneryfy z inną z kanaryjskich wysp – Gran Canarią otóż obie wyspy rywalizują ze sobą na wielu płaszczyznach, niestety jeśli chodzi o bajkowe plaże to Teneryfa nie miała się czym pochwalić ponieważ większość plaż jest tutaj czarna i nie aż tak spektakularne jak na sąsiedniej Gran Canarii. Następne kilka godzin spędzamy na plaży napawając się pięknymi widokami, kąpielami i po prostu odpoczynku. Ja raczej jestem z tych ludzi którzy nie bardzo lubią leżeć na plaży zbyt długo. No to myślę kamerka spakowana, obudowa spakowana, szelki spakowane no to montujemy sprzęt i idę do wody, ponagrywa się trochę podwodnego życia (sporo rybek pływało). Jak szybko wyjąłem tak szybko schowałem moje Xiaomi yi. Podczas zakładania obudowy na kamerkę pękło mi zamykanie od niej.. Sobie myślę trochę szkoda, ale co tam kupi się i w inny dzień i jeszcze będę mógł pobawić w operatora. Zrobiłem małe rozeznanie gdzie mogę kupić nową obudowę i padło na sklep Worten. Gdy zawitałem parę dni później do tego sklepu okazało się, że jak najbardziej jest stoisko z akcesoriami do gopro i jak najbardziej jest tam obudowa wodoszczelna. Nie przewidziałem jednak, że koszt takiej obudowy to bodajże 55e.. mina mi trochę zrzedła.. przecież za moją kamerkę zapłaciłem nieco ponad 60e to nie dam za to prawie drugie tyle.. Ostatecznie musiałem odpuścić i przeklinać siebie, że popsułem swoją starą wysłużoną już obudowę. Dobra koniec z rozpaczaniem ile to ja fajnych ujęć straciłem jak już pisałem na plaży spędziliśmy kilka godzin po czym zapakowaliśmy się w naszego Cactusa i ruszyliśmy dalej w kierunku punktu widokowego na Mirador Las Teresites. Punkt ten jest oddalony od plaży jakieś 5min drogi w kierunku gór Anaga. To właśnie stąd robione są wszystkie katalogowe zdjęcia promujące plaże w San Andres. Po raz kolejny tego dnia musiałem zbierać szczękę z podłogi.. widoki nieziemskie naprawdę robią wrażenie. Zostawiliśmy samochód w małej zatoczce przy drodze i ruszyliśmy na małą sesje fotograficzną ;) Na wzgórzu stoi kilka opuszczonych budynków, które na tle niesamowitych widoków dodają dodatkowego uroku. Budynki te całe pokryte są grafitii co powoduje, że czuję się tutaj niesamowity klimat, ale żeby nie było tak pięknie atmosferę psuje zapach gdy wejdzie się do takiego budynku.. śmierdzi i to bardzo! Ale warto zatkać na chwilę nos, wejść do środka i spojrzeć przez okno na plażę. Przez moment będąc w środku zastanawiałem się ale byłoby fajnie mieszkać w takim miejscu z takim widokiem.. widok wart miliona monet :D Na górze spędziliśmy ok 45min pewnie byli byśmy dłużej i napawalibyśmy się widokami ale trzeba było w końcu coś zjeść, brzuchy powoli dopominały się o jakieś smakołyki.

Image

Image


Nie czekając więc długo pożegnaliśmy piękne widoki wsiedliśmy do naszej cytryny i pojechaliśmy do stolicy na jakieś dobre jedzonko :D Siesta.. mówi wam to coś.. mi już tak.. jest siesta nie ma imprezy to znaczy obiadu przeszliśmy się trochę po Santa Cruz w poszukiwaniu otwartej restauracji niestety bez efektu, była godzina 18 na otwarcie czegoś gdzie moglibyśmy zjeść czekalibyśmy przynajmniej godzinę. Nie zastanawiając się zbyt długo odszukaliśmy nasze auto i ruszyliśmy w kierunku naszego apartamentu w El Medano. Samo Santa Cruz bardzo mi się podobało mieliśmy iść i je pozwiedzać troszkę bardziej niestety problem z obiadem spowodował zmianę planów i nic nie wyszło z planów jakie były, pozostaje mi wrócić na Teneryfe i zwiedzić to czego nie udało mi się tym razem a jest tego sporo!! Po godzince z małym hakiem dojechaliśmy do naszego apartamentu zostawiliśmy auto i plecaki, troszkę się odświeżyliśmy poczekaliśmy trochę na księcia :D i ruszyliśmy do knajpy niedaleko nas. Zdecydowaliśmy się na restauracje gdzie serwowali steki. Brzuch zarówno mój jak i mojej żonki uwielbiają steki więc byliśmy zadowoleni z wyboru a gdy pani podała nam naszą kolacje i spróbowaliśmy steka o stopniu wysmażenia medium po raz kolejny na naszych buziach malował się spory uśmiech! Były wyśmienite!! A dodatkową atrakcją podczas kolacji było towarzystwo :D Pełna knajpa Hiszpanów kibicującym swoim piłkarzom w meczu z Iranem. Dla mnie była bomba uwielbiam sport pod każdą postacią więc jedzenie pysznego steka w towarzystwie mojej lubej :D , Kasi i jej księcia, fajnej knajpie pełnej lokalsów oglądając piłkę na najwyższym poziomie czego chcieć więcej?? Razem z miejscowymi cieszyliśmy się z przypadkowej bramki Diego Costy i zwycięstwa La Furia Roja. Po meczu udaliśmy się spokojnym tempem ciężsi o dobry kilogram do domu na ostatniego drinka i dobry spokojny, zasłużony sen :)
Góra
 Relacje PM off
bozenak lubi ten post.
 
 
 [ 2 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group