Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 3 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 08 Sie 2021 08:08 

Rejestracja: 04 Lut 2017
Posty: 247
Loty: 134
Kilometry: 135 689
niebieski
Małomiasteczkowej Ukrainy ciąg dalszy. Wcześniej wstawiałem relacje z Mościsk, Sambora, Drohobycza, Gródka, Sądowej Wiszni i Żółkwi, a teraz proponuję poczytać o Jaworowie. Trasa tradycyjna: dojazd z mojego miasta do przejścia granicznego Medyka-Szegini Neobusem za promocyjne 3 złote w dwie strony, potem marszrutka do Mościsk i stamtąd kolejna marszrutka do Jaworowa. Tym razem trafiłem na pojazd bogaty w środku – był i koc, i frędzle, i plusz.
Załącznik:
1.jpg

Na miejsce dotarłem około godziny 10 i bałem się, że będę musiał błąkać się po mieście, zanim zakwateruję się w hotelu od przewidywanej godziny 15.00, ale o dziwo nie było problemów z wcześniejszym wejściem do pokoju. Wyboru nie było wielkiego, bo w Jaworowie są bodajże dwa obiekty noclegowe. Ja skusiłem się na Motel Arta za 600 hrywien za noc ze śniadankiem (około 90 zł) i była to cena niższa, niż na booking.com. Pokój wyglądał dość ciekawie, a znajdował się w kompleksie podobnych pokojów, a nie w betonowym budynku.
Załącznik:
2.jpg

Dlaczego wybrałem Jaworów? Bo można tam dojechać dość prosto z granicy, bo ma polską historię, bo ma miejsca noclegowe. Reszta była niewiadomą. I jak to bywa, nie zawiodłem się. Będzie jak zawsze w moich opowieściach i coś poważnego, i coś lekkiego. Więc zaczynamy wędrówkę.
Jaworów ma kilkanaście tysięcy mieszkańców, a został założony w XV wieku. Jest dość mocno związany z polską historią, a najbardziej z postacią króla Jana III Sobieskiego. Tutaj był jego zamek, domek myśliwski, stąd wyruszał na bitwy. Według przekazów było to – obok Żółkwi – ulubione miejsce polskiego króla. Hmmm, ciekawe miejsce, wypatrzyłem stosowny napis na mapie w googlach i tam pomaszerowałem. Chodzę, szukam, chodzę, szukam i widzę tylko taki widok.
Załącznik:
3.jpg

Spotkani mieszkańcy prawie pukali się w czoło na wieść o zamku w tym miejscu. Okazało się, że mapy kłamią, a tak w ogóle to w Jaworowie nie ma już żadnego zamku, jest tylko dawny domek myśliwski na terenie niedostępnym dla zwykłych ludzi (coś związanego z armią) i jedynie można czasami przez bramę ujrzeć praktycznie w pełni oryginalny domek (to nie ta drewniana altanka, tylko pobliski budynek).
Załącznik:
4.jpg

Jak na kilkunastotysięczne miasteczko może zaskoczyć liczba świątyń. Są to przede wszystkim cerkwie, ale jest także świątynia ewangelików, sala świadków Jehowy i kościół katolicki. Najbardziej cennym zabytkiem jest drewniana dzwonnica z 1764 roku. Niestety, większość świątyń była na głucho zamknięta.
Załącznik:
5.jpg

Załącznik:
6.jpg

Załącznik:
7.jpg

Załącznik:
8.jpg

Chodząc po rynku odkryłem punkt informacji turystycznej, niestety także zamknięty na głucho. Udałem się do pobliskiej biblioteki, gdzie uprzejma pani skontaktowała mnie z prezeską Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej w Jaworowie. Przeurocza pani Zofia zjawiła się w bibliotece po dosłownie trzech minutach i była zachwycona, że ktoś przyjechał z Polski i jest zainteresowany miastem. Oczywiście porozmawialiśmy długo, potem oprowadziła mnie po okolicy pokazując rzeczy, których często nie ma mapach. Jej pasją jest upamiętnienie pamięci króla Jana III Sobieskiego, organizuje różne konferencje na ten temat goszcząc wielu gości z Polski. Jak przyznała, często musi mierzyć się z niechęcią ze strony miejscowych władz, jak na przykład w kwestii budowy tablicy i pomnika upamiętniających polskiego króla. Sprowadziła nawet stosowny duży kamień, miała wstępną zgodę władz, ale ostatecznie zdecydowały one, że w tym miejscu powstanie pomnik miejscowego bohatera Jurija Łypy, związanego z UPA i zamordowanego przez NKWD. A na „polskim” głazie pojawił się ukraiński trójząb.
Załącznik:
9.jpg

Udaliśmy się także na w większości polski cmentarz, który popada w coraz większą ruinę, oczywiście przez brak wystarczających środków. Udało się uratować kilkanaście mogił, ale to kropla w morzu potrzeb, a pozyskać pieniądze z różnych polskich fundacji jest bardzo trudno. Pierwsze pochówki miały miejsce w XIX wieku, jednak obecnie jest to już cmentarz zamknięty. Polskie mogiły upamiętnione są biało-czerwonymi wstążkami.
Załącznik:
10.jpg

Załącznik:
11.jpg

Załącznik:
12.jpg

Załącznik:
13.jpg

Załącznik:
14.jpg

Jednym z najważniejszych grobów jest mogiła dwóch polskich legionistów zamordowanych przez Ukraińców w obecnym budynku rady miasta.
Załącznik:
15.jpg

Pani Zofia jest oczywiście skarbnicą wiedzy o mieście i regionie. Pokazała mi m.in. budynek polskiej organizacji „Sokół”, który został odrestaurowany, ale już bez charakterystycznej rzeźby sokoła na dachu.
Załącznik:
16.jpg

W Jaworowie istniała jedna z dwóch w Polsce szkół zabawkarskich. Była szkoła dla dziewcząt, szkoła dla chłopców, kolegium nauczycielskie. Obecnie niewiele zostało polskich pamiątek, Polaków nie mieszka zbyt dużo, ale nie ma też poważniejszych tarć narodowościowych. Nigdy nie uszkodzono np. polskiego cmentarza, nie pojawiły się żadne napisy antypolskie, ludzie żyją ze sobą spokojnie.
Załącznik:
17.jpg

Załącznik:
18.jpg

Prężnie działającym ośrodkiem polskości jest kościół katolicki. Proboszczem jest ksiądz z Polski, a co ciekawe, w parafii pracują zakonnice z Ameryki Południowej. Sam budynek kościoła przechodził wiele perturbacji, był niszczony, odnawiany i dopiero od kilkudziesięciu lat wygląda tak, jak obecnie. W kościele można znaleźć relikwie którejś ze świętych (niestety, skleroza) i świętego Jana Pawła II (jego włosy). Jak powiedział proboszcz, obecnie zakleił relikwie, żeby wierni nie całowali ich i tym samym nie przyczyniali się do rozwoju pandemii. Bardzo praktyczne podejście. Cennym zabytkiem jest także kilkusetletni obraz w ołtarzu.
Załącznik:
19.jpg

Załącznik:
20.jpg

Załącznik:
21.jpg

Załącznik:
22.jpg

Załącznik:
23.jpg

Załącznik:
24.jpg

A tak wyglądała świątynia jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
Załącznik:
25.jpg

W Jaworowie są dwa muzea. Niestety, miałem pecha – na pierwszym była informacja o przerwie urlopowej. Budynek muzeum nie jest duży, w środku podobno przeważają tematy etnograficzne.
Załącznik:
26.jpg

Drugie muzeum teoretycznie powinno działać. Była karteczka, żeby dzwonić dzwonkiem, to otworzą, jednak mimo prób nie udało się nikogo przywołać.
Załącznik:
27.jpg

W budynku muzeum urodził się i spędził pierwsze lata życia ukraiński pisarz Makowiej. Nigdy o nim nie słyszałem, chciałem dowiedzieć się co nieco, ale niestety, nie udało się. Może informację, żeby nie przeszkadzać, „przemycał” ten oto widoczek spod drzwi wejściowych?
Załącznik:
28.jpg

Jak chyba w każdym ukraińskim mieście są miejsca upamiętniające poległych w czasie różnych wojen i podczas wydarzeń na Majdanie w Kijowie. Przy jednostce wojskowej były dwa monumenty (co ciekawe, na mapach Google jest puste pole, nie ma informacji o stacjonującej tutaj jednostce).
Załącznik:
29.jpg

Załącznik:
30.jpg

W centrum znajdują się kolejne monumenty. Lewa strona tablicy to upamiętnienie poległych w czasie rewolucji niezależności i godności w Kijowie (Niebiańska Sotnia), a prawa to żołnierze ze stacjonującej w Jaworowie 21 Brygady Zmechanizowanej polegli głównie w akcjach na wschodzie Ukrainy w ostatnich latach (tzw. wojna antyterrorystyczna ATO, czyli przeciwko Rosji, która zajęła Donbas).
Załącznik:
31.jpg

Załącznik:
32.jpg

Załącznik:
33.jpg

Na budynku szkoły gimnazjalnej umiejscowiono tablicę upamiętniającą czterech wychowanków poległych w Donbasie w ATO.
Załącznik:
34.jpg

W Jaworowie jest także stadion miejski. Hmmm, może to nazwa na wyrost, bo nie wygląda zbyt imponująco, ale pracowały na nim ekipy remontowe, więc jest szansa, że będzie lepiej, dużo lepiej. A to co najgorsze na terenie stadionu, pokażę pod koniec relacji.
Załącznik:
35.jpg

Załącznik:
36.jpg

Załącznik:
37.jpg

Załącznik:
38.jpg

Załącznik:
39.jpg

Załącznik:
40.jpg

Tak to wyglądało 27 godzin w Jaworowie. Pora przejść do luźniejszej części relacji.
Jak to na Ukrainie, na ulicach pełno jest perełek motoryzacji. A może warto określić te pojazdy perłami z lamusa?
Załącznik:
41.jpg

Załącznik:
42.jpg

Załącznik:
43.jpg

Załącznik:
44.jpg

Załącznik:
45.jpg

Załącznik:
46.jpg

Także typowa dla Ukrainy łamigłówka: czyj jest dany kabel?
Załącznik:
47.jpg

Transport marszrutkami jest mocno rozwinięty, można dojechać do wielu miejscowości bliższych lub dalszych Jaworowowi, ale tylko ten pojazd jeździł po samym mieście. Taka forma komunikacji miejskiej, może jednopojazdowej?
Załącznik:
48.jpg

Część budynków prosi się o remont. Swoją drogą zastanawia wielość kolorów, form wykończeń itp.
Załącznik:
49.jpg

Jest blok mieszkalny, ta strona, gdzie nie ma balkonów. Ktoś postanawia mieć balkon, wybił dziurę w cegłach, wstawił okno balkonowe, ale prace stanęły. No chyba że miał zamiar tylko tak zrobić?
Załącznik:
50.jpg

Mały akcent, a cieszy. Wszystkie betonowe kosze pomalowane są na różowo. A może na fioletowo?
Załącznik:
51.jpg

Jako że bardziej cenię wizyty w spelunkach, niż w restauracjach Michelina, to polazłem do przydworcowej mordowni. Wystrój ubogi i lepiej było nie zaglądać w część a’la kuchenną, bo ludzie o słabszej tolerancji na brud, rdzę i estetykę mogliby uciec przerażeni. Także panie sprzedające jedzenie i picie wyglądały jak z głębokiego PRL-u. Zamówiłem sobie jedno piwo butelkowe (niecałe 3 zł) i posiedziałem z kwadrans. Uwagę zwróciła zapyziała szklanka i girlandy z lepów na muchy.
Załącznik:
52.jpg

Załącznik:
53.jpg

Jak zauważyłem, wykwalifikowani pijacy biorą kielich gorzałki (obowiązkowe minimum 100 ml), w taką jak moją brudną szklankę małe piwo i tym piwem popijają wódkę. Taki zestaw to często taki jakby przerywnik w codzienności, bo klienci wpadają na chwilę, piją i od razu wychodzą. Panie sprzedające były nader tolerancyjne, bo do lokalu można było i wprowadzić rowery, i spożywać kupioną w sklepie gorzałkę. A gdy ktoś poczuł potrzebę fizjologiczną, to mógł udać się do ubikacji z takim to tronem wykończonym prawdziwym drewnem. PS. Nie, to nie moje siki, tak po prostu wyglądał ten przybytek.
Załącznik:
54.jpg

A’propos kibelków. Mam jakąś manię, bo mnie nic bardziej nie wkurza na Ukrainie, jak kible. Można w niespodziewanych miejscach naciąć się na kible tureckie, czyli porcelanową dziurę (np. dworzec kolejowy w Kijowie), ale to, co spotkałem na stadionie w Jaworowie, pobiło wszystko, co do tej pory widziałem. Osoby wrażliwe są proszone o pominięcie tego fragmentu.
Otóż na stadionie był budynek z kibelkami, z zewnątrz nawet w miarę wyglądający, ale już zbliżywszy się na kilka metrów zaczynało walić syfem, że aż mdliło. Zdołałem wejść tylko do przedsionka i poświęciłem się, żeby uwiecznić takie coś.
Załącznik:
55.jpg

Załącznik:
56.jpg

Dla objaśnienia szokujących widoków. Można sikać do tej rynny wzdłuż ścian. Można sikać lub robić kupę do tych strasznych dziur. Zauważyliście brak drzwi? Pomijając to obrzydliwe miejsce, można wyobrazić sobie podobny przybytek, ale w lepszym stanie. Wchodzicie i widzicie, że ktoś aktualnie sra. I co zrobicie? Dla mnie niewyobrażalne. Przepraszam za taką tematykę, ale to czasami jest proza życia. Nie muszę dodawać, że nie skorzystałem z atrakcji kibla na stadionie.
Powrót do Polski miał małe perturbacje. Z Jaworowa do Mościsk dotarłem marszrutką, ale na granicę musiałem wziąć już taksówkę, za którą zapłaciłem około 30 zł za kilkanaście kilometrów (nie było marszrutki, a dosyć się śpieszyłem). Na granicy zero ludzi, sprawne przejście po okazaniu potwierdzenia szczepienia i już znalazłem się w Polsce. Niestety, przygraniczna strefa załapała się w zasięg roamingu i skasowało mnie na polskim numerze na 22 złote za transfer 0,5 MB. Zabolała własna głupota, bo niepotrzebnie włączyłem ten numer. Do Rzeszowa dojechałem busem Neobusa z jedną osobą, a do swojego miasta piętrowym Neobusem. I to wszystko za 1 PLN.
Załącznik:
57.jpg

A na koniec relacji jakże czytelna informacja zamieszczona w Medyce na koszu na śmieci przy jednym z parkingów:
Załącznik:
58.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
wtak uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 08 Sie 2021 10:03 

Rejestracja: 22 Lip 2015
Posty: 792
złoty
Super są te relacje. Od jakiegoś czasu przymierzam się do podobnej podróży, ale jakoś nigdy nic z tego nie wychodzi. Jak tylko Neobus wrzuca nową pulę, to przez pół dnia prowadzę ze sobą wojnę jak bardzo bezsensowna jest taka podróż i jak bardzo chce gdzieś pojechać.

Takie bezdrzwiowe toalety, choć czystsze, to mam wrażenie spotkałem na dworcu w Odessie kilka lat temu. Tylko niestety, akurat były używane. Do tej pory mam uraz, tym bardziej, że były to czasy, kiedy nie wiedziałem o istnieniu tego typu przybytków z dziurami w podłodze.
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 08 Sie 2021 10:22 

Rejestracja: 13 Lis 2018
Posty: 2185
złoty
Takie bezdrzwiowe toalety to pikuś. W Chinach (Pekin) nie ma nawet przegródek. Panowie czytając gazetę lub pisząc smsy na telefonach podają sobie, kurtuazyjnie, papier toaletowy.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 3 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group