Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 2 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 27 Paź 2016 01:18 

Rejestracja: 12 Maj 2016
Posty: 25
Relacji z Podróży do Iranu systematycznie przybywa. Zwłaszcza ostatnio - po wysypie promocji cenowych na loty do Teheranu. Miałem przyjemność z takiej skorzystać wraz z kolegą więc i ja pozwolę sobie rzucić Wam odrobinę światła na ten niezwykły kraj. Kraj, który ma się nijak do tego, co się powszechnie myśli i mówi o nim w Polsce. Jego egzotyka oczarowuje, panujący porządek i bezpieczeństwo zaskakują, a ludzie... ze wszech miar zachwycają gościnnością, serdecznością, uprzejmością. Serio. Ale po kolei:

Polecieliśmy do Iranu w październiku (4-14) - w okresie, gdy w Polsce było ponuro i każdego dnia lało, a tam codziennie kąpaliśmy się w ciepłym (a nie upalnym) słońcu. Do tego - i to warto podkreślić - zupełnie nieświadomie trafiliśmy przybyliśmy w przeddzień wielkiego szyickiego święta - Aszura, którego obchody były niezwykłym uświetnieniem naszej podróży.
A lecieliśmy Ukraińskimi Liniami Lotniczymi, z przesiadką w Kijowie. Wylot z Warszawy ok. 16-ej. Po niespełna 1,5 godz. byliśmy w Kijowie, gdzie mieliśmy 1,5 godziny do następnego lotu. Ok. 1 w nocy (czasu irańskiego, czyli półtorej godziny do przodu względem czasu polskiego) wylądowaliśmy na IKA, czyli Imam Khomeini Airport w Teheranie.
Dodam, że wizy wyrobiliśmy w Warszawie (instrukcja na stronie ambasady Iranu) więc po odprawie paszportowej i odbiorze bagażu (plecaki ważące po ok. 9 kg, w drodze powrotnej dwa razy tyle:) udaliśmy się prosto do wyjścia. Było szybko, sprawnie, bez jakiejkolwiek kontroli bagażu, osobistej czy pytań – jednym słowem „Welcome in Iran” (co później dane nam było słyszeć niemal na każdym kroku:-)

Zgodnie z przeczytanymi wcześniej poradami wymieniliśmy trochę EURO w kantorze na lotnisku (na górze, na ‘odlotach’). Kurs rzeczywiście jest tam bardzo dobry ale… to nie znaczy, że w podczas dalszej Podróży był jakoś zauważalnie gorszy. Nie. Tak więc nie ma sensu wymieniać od razu całej waluty.
Cena skupu wynosiła 40200 riali za 1 euro (35000 riali za 1 USD). Za 200 euro zgodnie z matematyką dostałem 8 milionów 40 tysięcy riali. Dzieląc to przez 10 otrzymamy 804 tys. ‘tomanów’, czyli alternatywnie nazywanej waluty, która generalnie upraszcza liczenie, jednak niewprawionym czasem komplikuje zrozumienie bądź negocjowanie cen. A skoro kurs jest taki jak wyżej to dla ułatwienia orientacji w cenach przyjęliśmy, że 10 000 riali to 1 polski złoty.

Jako ciekawostkę dodam, że pani w kantorze akurat nie miała grubszych nominałów i owe miliony dostałem w formie pokaźnego pliku banknotów o nominale 50 000 riali każdy. Przez dwa dni nosiłem je w reklamówce, bo w kieszeni ani tym bardziej portfelu się nie mieściły :-)

Kolejnym zakupem na lotnisku była irańska karta do telefonu. Najtańsza, irańskiej sieci IranCell, kosztowała w przeliczeniu ok. 17 zł i spokojnie wystarczyła do korzystania z Internetu (FB, WhatsApp) przez cały 9-dniowy pobyt (sms-ów ani mm-sów nie wysyłałem). Po zakupie kartę wkładasz i bodaj w ciągu 2 godzin jest w pełni aktywna (tylko trzeba zrobić restart telefonu). Aha - jak wiadomo wiele stron, w tym FB, Wp.pl czy Gazeta.pl jest w Iranie urzędowo zablokowanych. Rozwiązaniem jest korzystanie z nich przez VPN.

Krok 3 i ostatni na lotnisku to transport do centrum Teheranu (naszym celem był Imam Khomeini Sq). Nie ma tam busów, autobusów czy tramwajów. Na wprost wyjścia z hali przylotów stoją za to taksówki, które biorą za kurs tyle, ile jest oficjalnie napisane na widocznej przy wejściu, dużej tablicy, a cena zależy od modelu auta. Przejazd najtańszym – SAIPA (KIA Pride) – kosztuje 700 000 riali (ok. 20 USD). Jest to cena za całą taksówkę więc jadąc w kilka osób można tę kwotę między siebie podzielić. Można też spróbować się targować ale… dystans jest rzeczywiście spory więc nie ma co zgrywać polskiego sknerusa (zwłaszcza, że w powrotnej drodze – z miasta na lotnisko – zapłaci się mniej – 500-600 tys. riali). Podkreślę też - i to na samym wstępie - nie zdarzyło się aby ktokolwiek w Iranie nas oszukał czy naciągnął (mimo, że często gołym okiem było widać, że jak dzieci gubimy się w cenach, nominałach banknotów, przeliczeniach :-)

Dojechawszy bezpiecznie na wspomniany plac poszliśmy pustą o tej porze ulicą Amir Kabir i szybko znaleźliśmy hotel – pierwszy z brzegu, przy samym skrzyżowaniu z ulicą S Saadi. My wybraliśmy prosty i tani Hotel Baharestan (700 000 za dwójkę z łazienką) ale gdyby ktoś chciał coś lepszego to na S Saadi jest jeszcze kilka hoteli o różnym standardzie (np. 3-gwiazdkowy Shahriyar Hotel lub http://www.hotelfars.com za 2 mln riali za dwójkę ze śniadaniem). Idąc dalej ulicą Amir Kabir możecie wziąć też tańszy hotel – Mashad – w którym dwójka bez łazienki kosztuje 500 tys. riali. (uwaga – wejście do niego łatwo przeoczyć). Generalnie – na odcinku 300 metrów hoteli jest sporo i każdy znajdzie coś dla siebie.

Tej nocy, po długiej podróży poszliśmy już spać.

W środę (5.X) rano obudził nas uliczny zgiełk. To, co dzieje się na ulicach w tej części irańskiej stolicy, to istny Sajgon. Samochody, motory, skutery, furgonetki mkną hałaśliwie furkocząc, trąbiąc i solidnie psując powietrze spalinami. Z początku wygląda to mega chaotycznie, a przejście z jednej na drugą stronę ulicy, nawet na pasach, wydaje się być grą w rosyjską ruletkę:-) Jednak… po kilku udanych razach to zaczyna się podobać :-) Zasada jest taka: ty nie wykonujesz gwałtownych ruchów – oni cię nie rozjadą. Musisz iść odważnie ale z uwagą. I nie możesz się cofać! Niezwykłe, niby niebezpieczne, a jednak :-) Zastanawialiśmy się nawet czy nie podjąć próby przejścia ulicy z zamkniętymi oczami ;-) Zwyczajne przemykanie pomiędzy sznurami niezatrzymujących się(!) pojazdów szybko okazuje się bowiem czymś dość prostym, żeby nie rzec banalnym. No i nieustająco zabawnym. O tym, że sygnalizacja świetlna i pasy w tej części miasta mają jedynie znaczenie czysto teoretyczne chyba nie muszę pisać. Co innego w dzielnicach północnych – tam ruch odbywa się ‘po bożemu’, tj. tak jak w Europie (no, południowej Europie:)

Ok. pierwszy dzień w Teheranie spełzł nam na wchłanianiu miasta wszystkimi zmysłami. Jego wielka dynamik, natłoki dźwięków, różnorodność – witryn, ludzi, zapachów, smaków, itd. robi wrażenie. Nieomieszkaliśmy zajrzeć na położony blisko hotelu teherański bazar (wg spotkanego Irańczyka na 25 km2 powierzchni mieści się 200 tys. sklepów, w których zakupy robi każdego dnia 2 mln ludzi). Tam, na dzień dobry, zjedliśmy trochę świeżych pistacji, daktyli, wypiliśmy koktajl z melona (30 000 riali/0,4 litra), a dopełnieniem był wieeelki, pyszny falafel (35 000 riali).

Obowiązkowo w Teheranie przejechaliśmy się metrem (bilet jednorazowy 8 000 riali), obejrzeliśmy murale na ogrodzeniu dawnej ambasady USA, sprawdziliśmy repertuar teatru mieszcząc ego się w centrum kultury w Parku Honarmandan (koniec końców tego dnia zabrakło nam już czasu by udać się na spektakl).

Przerwę w szwendactwie stanowiła wizyta w barze, w którym zjedliśmy danie lokalnej kuchni, tj. zupę ‘dizi’, a mój kolega uświetnił to sobie zapaleniem fajki wodnej (uwaga: po persku to nie ‘szisza’ tylko ‘khaljun’:-)

Potem jeszcze sporo chodziliśmy, pojechaliśmy zobaczyć pomnik na placu Azadi, a także zajrzeliśmy do agencji turystycznej aby dowiedzieć się o ceny biletów lotniczych. Okazało się, że bilet do Shiraz na lot następnego dnia to wydatek niespełna 170 000 riali (ok. 180 zł). Skusiliśmy się więc bo to pozwoliło nam jednym szybkim skokiem (półtorej godziny lotu) dotrzeć do najdalszego punktu podróży i potem już spokojnie, autokarami podążać drogą powrotną przez kolejne, zaplanowane do zwiedzenia miasta - czyli z Shiraz do Jazdu, z Jazdu do Isfahanu i z Isfahanu do Teheranu. Dodam, że bilet na autokar VIP (wygodne, szerokie, rozkładane siedzenia z podnóżkiem a do tego poczęstunek) na przejazd każdego, liczącego ca 500 km odcinka kosztował ok. 300 000 riali. Nocne podróże w wygodnych warunkach zastępowały nam noclegi w hotelach.

Do Teheranu jeszcze wrócimy. Napiszę o tym, gdzie (naszym zdaniem) warto zajrzeć, a co świadomie pominęliśmy.

Relacje z kolejnych etapów podróży, ceny, wskazówki, a także wrażenia z obchodów święta Aszury, które towarzyszyły nam przez cały pobyt oraz niezwykłych spotkań z Irańczykami - w następnym odcinku (bądź odcinkach).

p.s. już widzę, że po zaledwie 9 dniach pobytu można by książkę napisać :-)
p.s. jeżeli ktoś z was chciałby zapytać o coś 'na szybko' to śmiało, zapraszam.


Ostatnio edytowany przez duganirelli, 28 Paź 2016 14:54, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
5 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 27 Paź 2016 01:28 

Rejestracja: 06 Lip 2011
Posty: 3244
srebrny
Zdjęcia, zdjęcia gdzie zdjęcia ;-)?
Góra
 Relacje PM off
marcino123 lubi ten post.
 
 
 [ 2 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group