Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 37 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
#21 PostWysłany: 10 Kwi 2015 11:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2719
srebrny
7. Northern Lights - how to guarantee the show ?

No właśnie, jak jadąc na daleką północ zagwarantować sobie, że na pewno zobaczymy zorzę polarną ? Okazuje się, że sprawa jest banalnie prosta. Trzeba po prostu zabrać ze sobą … własną czarownicę. Ja na szczęścia takową zabrałem :) Ale może po kolei.
Na zobaczenie zorzy mieliśmy tylko trzy nocki. Prognozy były w miarę dobre, raczej czyste niebo, ewentualnie czasowe małe zachmurzenia. Pierwszego wieczoru byłem nastawiony bojowo, prognoza pogody pozytywna, prognoza zorzowa wykazuje średnią aktywność, a nawet możliwość wystąpienia burzy słonecznej o poziomie G1. Pomyślałem, że jak nie dzisiaj, to kiedy ? Za dnia rozeznałem teren i okazało się, że nie ma co specjalnie jeździć na wcześniej wskazane punkty obserwacyjne (np. wzgórze Ounasvaara), bo praktycznie zaraz za naszym domkiem jest zamarznięta rzeka, która powinna zapewnić duży stopień zaciemnienia i dobry widok w kierunku północnym. Wystarczy zejść po schodkach za domkiem na rzekę i już jesteśmy na miejscu :)
Żona wieczorem padła na kanapie w salonie wymęczona podróżą z wieloma przesiadkami i atrakcjami, a ja przestawiłem się w stan czuwania. Drzemałem trochę na fotelu ale nie rzadziej niż co godzinę zakładałem kurtkę i schodziłem nad rzekę. Tak wytrzymałem do godziny 3 w nocy i w końcu poszedłem spać na dobre. Następnego dnia byłem przez to całe czuwanie tylko niewyspany, a żonka wręcz przeciwnie, bo przecież przespała cały wieczór i noc :)
Na drugą nockę byłem nastawiony już sceptycznie, bo prognozy były dużo słabsze, a do tego był to piątek 13-tego :) Żona za to powiedziała, że dziś zorza będzie na pewno !!! Na pytanie skąd ma taką pewność, powiedziała tylko, że wie to i już. Wieczorem ubraliśmy się ciepło i poszliśmy nad rzekę ale po niecałej godzinie nastąpił odwrót do domu na herbatkę. Potem była druga próba i znowu nic, tylko zmarzliśmy. Żona zaczęła nagle dziwnie podrygiwać, można by nawet rzec - tańcować i podśpiewywać pod nosem jakieś piosenki (jedną z nich rozpoznałem jako „Trzynastego” Katarzyny Sobczyk). Jak się za chwilę okazało, zorza już dłużej nie wytrzymała tej profanacji o charakterze wokalno-tanecznym i się po prostu nam objawiła :)
Najpierw las na północnym brzegu lekko zajaśniał. Potem to już wyglądało zupełnie jakby ktoś bladozielone ognisko rozpalił w lesie. Po chwili z tego ogniska wyskoczyły w górę klasyczne filary zorzowe. Kiedy zorza powoli przechodziła nad rzeką w kierunku zachodnim utworzyła małą eliptyczną koronę. Nie wiedziałem co mam robić, bo statyw do aparatu zostawiłem w domku, a nie chciałem stracić tych widoków. Kiedy po pół godzinie zorza zaczęła zanikać, pobiegłem dopiero po statyw. Na parkingu przed domkami spotkałem trójkę studentów, którzy mnie zawołali, bo myśleli, że nic nie wiem o zorzy. Powiedziałem im tylko, że z rzeki jest lepszy widok, bo jest ciemniej i pobiegłem do żony. Za chwilę studenci też zgramolili się po ośnieżonym stoku na rzekę (pewnie nie wiedzieli o schodkach). Trochę minęło czasu zanim wstrzeliłem się z odpowiednimi ustawieniami aparatu do warunków. Zdążyłem zrobić parę zdjęć i zorza przeszła nad las na drugim brzegu (znowu jakby ognisko). Żonka w tym czasie latała po rzece jak poparzona, szukając dobrego punktu obserwacyjnego, zupełnie nie przejmując się możliwością nagłego załamania 80 centymetrowej warstwy lodu na rzece :)
Zdjęcia nie są najlepszej jakości bo mój aparat kompaktowy zbytnio nie radzi sobie w warunkach słabego oświetlenia. Jako takie wychodzą jedynie zdjęcia przy ustawieniu czasu migawki rzędu 20-30 s.

Image
Nasza zorza (z lewej światła pierwszego domku, a przed nami studenci).

Image

Image
Kto tam pali po nocy te ogniska w lesie ?

Image

Image
Zorza już niestety powoli od nas odchodzi.

Trzeciej nocy zobaczyliśmy już tylko słabiutką bladą poświatę, którą ledwo co można było nazwać zorzą. Najśmieszniejsze jest to, że już dzień po naszym powrocie do kraju, była bardzo silna zorza (burza słoneczna G3), widoczna nawet w Polsce. To oznacza, że na północy musiały dziać się wtedy prawdziwe cuda na niebie. Już drugi raz rozminęliśmy się z prawdziwym mega spektaklem na północy o jakieś 2-3 dni. Rok temu tak było w Tromso, a teraz w Rovaniemi. Niemniej jednak i tak jestem zadowolony z naszej wyczarowanej zorzy, nie była może najsilniejsza ale była bardzo piękna :)
Na marginesie, jakby ktoś chciał wypożyczyć na wyjazd osobistą czarownicę do wywoływania zorzy, to zapraszam do kontaktu. Atrakcyjne stawki, zniżki dla studentów i seniorów, za dopłatą możliwość wynajęcia w pakiecie - gderanie, zrzędzenie, prawienie morałów :)


Ostatnio edytowany przez maczala1, 11 Kwi 2015 13:48, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
 
 
#22 PostWysłany: 11 Kwi 2015 11:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 Wrz 2014
Posty: 1298
srebrny
Specjalnie nie czytałam całej relacji, aż pojawi się ten post, żeby nie cierpieć katuszy oczekiwania na TEN właśnie odcinek ;)

Zorza piękna, relacja świetna, znalezione zakwaterowanie idalnie wpasowuj się w klimat. Nie gustuję co prawda w aż tak zimowych temperaturach, ale chyba już wiem, jaki letni kierunek zaproponuję jako kolejny mojemu rodzicielstwu :D Powinno się im spodobać, nawet i bez zorzy :)
_________________
Metia jest kobietą, powtarzam, metia jest kobietą.
Góra
 Relacje PM off  
 
#23 PostWysłany: 11 Kwi 2015 14:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2719
srebrny
Temperatury wbrew pozorom nie były złe. W dzień świeciło słońce i było zawsze trochę powyżej zera, w nocy mrozek gdzieś do -5 stopni. Połowa marca to już jednak początek końca zimy, nawet w Laponii :) Najgorszy był porywisty wiatr, który czasami się pojawiał.
Faktycznie domki Tohira wydają się doskonałą bazą wypoczynkową również na lato. Można na miejscu wypożyczyć rower, łódkę, czy kajak, a pomost na rzece jest zaraz za domkami.
Góra
 Relacje PM off  
 
#24 PostWysłany: 11 Kwi 2015 19:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2608
Loty: 436
Kilometry: 1 034 928
złoty
Przy dostepnosci internetu najlepiej sprawdzac status zorzy na kamerkach, nie trzeba wtedy wychodzic z domu. Ja zawsze patrze na Abisko i uk.jokkmokk.jp Oczywiscie jak w tamtych rejonach beda chmury to nie bedzie nic widac, ale zawsze to cos. Inna rzecz, ktora robie, to testowe zdjecie w rozne strony nieba, zeby zobaczyc czy cos tam wisi nad horyzontem. Przynajmniej wiadomo czy sa jakies szanse na wieczorny spektakl.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#25 PostWysłany: 12 Kwi 2015 10:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2719
srebrny
@Aga
Też czasami sprawdzam na kamerkach ale akurat w tym przypadku nie było sensu tego robić. Czas potrzebny do odpalenia tabletu byłby chyba dłuższy niż zejście nad rzekę. Poza tym chyba jednak zawsze przyjemniej popatrzeć na rozgwieżdżone niebo, niż na małą kamerkę :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#26 PostWysłany: 12 Kwi 2015 10:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2608
Loty: 436
Kilometry: 1 034 928
złoty
Ale nie trzeba sie ubierac za kazdym razem ;-) A jak jest bardzo zimno, to moze to troche zajac.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#27 PostWysłany: 13 Kwi 2015 10:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2719
srebrny
8. Here comes SANTA CLAUS.

Już słyszę te krytyczne głosy, lipa, farsa, komercja, Św. Mikołaj była kobietą i na pewno sporo w tym prawdy, no może akurat tylko nie z tą kobietą :) Uważam jednak, że naprawdę warto odwiedzić wioskę Mikusia, szczególnie jak jest ładna pogoda. Wszystko jest tam naprawdę fajnie urządzone i co bardzo istotne, jak się mocno chce, to można nie zapłacić ani grosza, a jednak frajdy jest całkiem sporo. Wejście na teren wioski jak i większości obiektów jest zupełnie bezpłatne ale oczywiście za ewentualne dodatkowe atrakcje trzeba już płacić. Nawet spotkanie z samym Mikusiem jest całkowicie „for free”, oczywiście z małym haczykiem. Nie wolno tam robić żadnych zdjęć, a zaraz po wyjściu otrzymujemy super ofertę w atrakcyjnych cenach – jedno wywołane zdjęcie za 25 € lub cały nośnik ze zdjęciami i filmem za 50 € :)
Całą wioskę można dokładnie obejrzeć na mapce:
http://www.santaclausvillage.info/?naytakartta=talvi

Image

Image
Większość budynków na terenie wioski ma charakterystyczne, strzeliste dachy.

Image
Ach ta wszechobecna komercja :)

Image
W tych domkach na terenie wioski można mieszkać ale cena jest 2-3 krotnie wyższa niż u Tohira :)

Image

Image
Mikołajowa główna placówka pocztowa.

Image
Sporych rozmiarów międzynarodowa choinka.

Image

Image

Image
No i jesteśmy na kole podbiegunowym.

Image
Nasi tu byli :)

Image
Jeszcze raz koło podbiegunowe, czyli równoleżnik 66° z groszami.

Image
Wejście do głównej kwatery bosa …

Image
… jest pilnowane przez bałwana na sterydach :)

W domu Mikusia wchodzimy za specjalne drzwi i trafiamy na wąską, zacienioną ścieżkę, która skojarzyła mi się raczej z gabinetem grozy, niż świętami :) Najpierw słychać jakieś dziwne, lekko psychodeliczne zimowe odgłosy, a potem trafiamy na ogromny zegar wahadłowy. Następnie są szerokie schody na górę, obwieszone zdjęciami różnych osobistości ze spotkania z Mikołajem, a dalej już tylko … długa kolejka azjatów, czekających na swoją audiencję :) Stwierdziliśmy, że nie ma dużego sensu tracić czas w kolejce i przynajmniej nie będzie pokusy płacenia za zdjęcie :) Był jeszcze drobny problem z odwrotem, bo głupio było wycofywać się tą samą droga pod prąd ale na szczęście można było przejść nad łańcuchem na stronę, skąd ludzie wracali z audiencji. Tak więc nawet jak ktoś nie wierzy już w Mikołaja i nie chce długo czekać w kolejce, to sam budynek warto jednak zwiedzić od środka.

Jeżeli chodzi o inne atrakcje w wiosce to warto rozważyć dwie: renifery i husky. Niestety za przejażdżkę zaprzęgami trzeba już płacić. Jakby ktoś się decydował, to chyba lepiej wybrać najkrótsze trasy, żeby poczuć klimat, a zapłacić stosunkowo najmniej, co oczywiście nie znaczy, że mało: renifery – 17 €, husky – 25 €.
http://www.santaclausreindeer.fi/reindeer-sleigh-ride/
http://www.huskypark.fi/?languageSelected=1
My zdecydowaliśmy się na krótką przejażdżkę reniferami i było całkiem zabawnie. Dostaliśmy miejscówkę w pierwszych saniach i dzięki temu mogłem osobiście prowadzić cały konwój. Nasz renifer o imieniu Tatu (lub Tato) był nieco psychopatyczny lub miał po prostu słaby dzień :) Przewodnik powiedział, że lepiej go głaskać tak bardzie z tyłu, a nie od strony rogów. Za każdym razem jak go próbowałem pogłaskać, to Tatu odwracał głowę w moją stronę, groźnie łypał oczami i wydawał jakieś mało przyjemne odgłosy. Chyba dobrze, że nie znam języka reniferów :) Powożenie reniferem nie jest w cale takie łatwe jakby się mogło wydawać. W wielkim skrócie Tatu mnie raczej olewał i robił to, co chciał. Jak chciałem przyspieszyć to on zwalniał, jak chciałem skręcić w lewo, to on odbijał w prawo, aż zakopaliśmy się w śniegu. Na szczęście przewodnik ubezpieczał nas biegnąc z tyłu i wyciągał z tarapatów. Jak się jednak okazało poszło mi chyba całkiem dobrze, bo przewodnik powiedział na koniec z uśmiechem „You are excellent driver”. To musiał być po prostu bardzo szczery gość :)
Zaprzęgiem husky nie jechaliśmy ale poszliśmy pooglądać jak jeżdżą inni. Fajnie popatrzeć jak te psiaki rwą się do jazdy, jakby od tego miało zależeć ich życie. Można tam też pooglądać z bliska psy w klatkach. Oczywiście najfajniejsze są szczeniaki, które były bardzo łase na pieszczoty i można było je spokojnie głaskać. Do innych klatek lepiej jednak rąk nie pakować, o czym informowały stosowne znaki :)

Image
Nasz Rudolf o imieniu Tatu.

Image
A tu prawdziwy biały jednorożec :)

Image
Przykryli nas skórami, żeby było ciepło - potem cały dzień otrzepywaliśmy się z powbijanej sierści :)

Image
Tatu tylko od czasu do czasu rzucał nam groźne spojrzenia, dające do zrozumienia, kto tu naprawdę rządzi :)

Image

Image
Zaśnieżone wejście do huskyparku.

Image

Image
Pocieszne szczeniaki husky.

Image

Image

Image
Jak ktoś oglądał „Śnieżne psy” to powinien rozpoznać herszta bandy husky – Demona :)


Ostatnio edytowany przez maczala1, 07 Paź 2015 07:58, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#28 PostWysłany: 13 Kwi 2015 20:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 Gru 2014
Posty: 623
Loty: 168
Kilometry: 209 236
srebrny
Arctic Circle brzmi znajomo :)
_________________
http://www.zb-szwoch.pl
Góra
 Relacje PM off  
 
#29 PostWysłany: 13 Kwi 2015 20:19 

Rejestracja: 12 Gru 2011
Posty: 962
srebrny
przepraszam za offtopic ale nie mogłem się powstrzymać...
jak przeczytałem tytuł pierwsze skojarzenie to jak przewieźć wodę ognistą wiadomej marki w podręcznym 100ml.... :D

Fajna relacja.
Góra
 Relacje PM off  
 
#30 PostWysłany: 14 Kwi 2015 07:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2719
srebrny
@opo
No faktycznie tytuł relacji może być dwuznaczny :)
Nawiązując trochę do tego tematu, to w fińskich Lidlach dostępny jest cydr Karlens. W Turku przetestowaliśmy kilka smaków i wybraliśmy naszego lidera - Arctic Berries, by w Rovaniemi już tylko pogłębiać tą znajomość :)

Image
Arctic Berries - najlepszy cydrowy smak i nazwa idealnie pasująca do klimatu wycieczki :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#31 PostWysłany: 15 Kwi 2015 12:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2719
srebrny
9. Snowmobiles are cool.

W wiosce Mikołaja w weekendy odbywają się czasami jakieś specjalne imprezy. My akurat przez przypadek trafiliśmy w sobotę na zlot weteranów snowmobili, czyli skuterów śnieżnych. Impreza rewelacyjna, przekrój wieku uczestników chyba od 2 do 80 lat i to obojga płci. W lesie na skraju wioski była przygotowana trasa slalomowa pomiędzy drzewami, którą uczestnicy zlotu jeździli na czas.

Image

Image
Już same kształty niektórych snowmobili wywoływały uśmiech.

Image
Tu na przykład snowmobil w wersji opancerzonej :)

Image
Wąsaty dziadek był bardzo aktywny i widać, że miał klasę - dobrał orzeszka pod kolor swojego wehikułu :)

Image
Kolejny uczestnik w sile wieku.

Image
Tutaj zapewne jedzie dziadek ze swoim wnuczkiem.

Image
Start / meta wyścigu …

Image
.. i starter w lapońskiej czapeczce.

Image
Czasy przejazdów były skrupulatnie mierzone i zapisywane.

Zjawisko masowego wykorzystania skuterów śnieżnych było dla nas czymś nowym i nie ukrywam, że bardzo mi się to spodobało. Na terenie podmiejskim skutery śmigały non stop po zamarzniętych rzekach. Starsi jeździli raczej spokojnie, a młodzi czasami szaleli z prędkościami zdecydowanie powyżej 100 km/h. Na początku nie wiedzieliśmy co jest grane jak w domku usłyszeliśmy od strony rzeki dźwięk podobny do tego, wydawanego przez strusia pędziwiatra. Skuter łatwo było usłyszeć ale trudniej zdążyć do okna, żeby go zobaczyć :)
Cały fenomen snowmobili wyjaśnił mi młody Fin, siedzący obok, podczas lotu powrotnego z Rovaniemi. W Laponii stanem normalnym jest śnieg, który średnio zalega przez 8 miesięcy w roku, a lato jest tylko krótkim okresem przejściowym :) Dlatego ludzie zdecydowanie więcej uwagi i środków przeznaczają na skutery, niż na przykład na motory. Trochę żałuję tylko, że sam nie skorzystałem z możliwości chociaż krótkiej przejażdżki. Myślę, że następnym razem już nie przegapię takiej okazji :)

Image
Współczesny snowmobil – pojemność 900.

Image

Image
Snowmobil w wersji rodzinnej 2 + 2.

Image
Grupa snowmobili przejeżdżająca po zamarzniętej rzece …

Image
… obok wędkującej rodzinki.

Image
Tutaj natomiast bardzo oryginalny snowmobil o mocy jednego konia nie-mechanicznego :)

10. ROVANIEMI - big city lights.

Jeżeli chodzi o samo miasto Rovaniemi, to co tu dużo mówić, szału nie ma, dupy nie urywa :)
Największym atutem miasta jest chyba jego okolica, a tą można najlepiej docenić jednak znajdując się poza centrum. My pojechaliśmy do centrum dopiero ostatniego dnia po południu na jakieś 2-3 godzinki. Myślę, że taki czas w zupełności wystarczy na obejście tej metropolii. Miasto zostało w czasie wojny kompletnie zniszczone i cała obecna zabudowa jest praktycznie nowa i w większości raczej średnio ciekawa. Z punktów obowiązkowych należy zaliczyć na pewno centralny deptak (o długości aż 400 m) z pomnikiem Lordi i dojść do rzeki z widokiem na most Lumberjack's Candle Bridge. I to by było na tyle :)
Nie no oczywiście jest coś jeszcze. Warte odwiedzenia są podobno dwa miejsca położone tuż obok siebie: muzeum Arktikum i centrum naukowe Pilke (są dostępne bilety łączone). My umieściliśmy te atrakcje na naszej liście zapasowej na okoliczność brzydkiej pogody ale ponieważ ta cały czas dopisywała, nie skorzystaliśmy jednak z tej opcji.
http://www.arktikum.fi/EN/home.html
http://www.tiedekeskus-pilke.fi/en/

Image
Główny plac Rovaniemi z centrum handlowym …

Image
… wieżą …

Image

Image
… i pomnikiem ku czci zespołu Lordi, lokalnej chluby, zwycięzcy konkursu piosenki Eurowizji :)

Image
Ten stateczek jest na stałe zacumowany …

Image

Image
… przy Lumberjack's Candle Bridge, moście z dwoma charakterystycznymi latarniami w kształcie tradycyjnych lapońskich „pochodni drwalskich”.



Image
Takich sklepików z pamiątkami jest tam bardzo dużo.


Ostatnio edytowany przez maczala1 07 Paź 2015 08:04, edytowano w sumie 2 razy
Góra
 Relacje PM off
ian.rebec lubi ten post.
 
 
#32 PostWysłany: 17 Kwi 2015 09:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2719
srebrny
10. Back to the south.

W niedzielę nadszedł niestety koniec naszej fińskiej przygody. Trochę ogarnęliśmy nasz domek, żeby Tohir nas później nie ścigał i zostawiliśmy lapońskim zwyczajem klucz w drzwiach. Jeszcze tylko stacja benzynowa naprzeciwko wioski Mikołaja i można jechać na lotnisko. Samo lotnisko jest dość małe ale całkiem przyjemne. Nie jest to na pewno jakiś barak typu Lubeki :). Nie znalazłem żadnych automatów do odprawy, więc pozostaje chyba tylko odprawa przy ladzie. Była jeszcze chwila konsternacji przy poszukiwaniu security. Siłą przyzwyczajenia szukaliśmy jakiegoś taśmociągu, a okazało się, że security to dwa stoliczki z kuwetami, które po zapełnieniu rzeczami trzeba samemu przenosić do skanera. Dopiero przy samym skanerze jest króciutki jednoosobowy taśmociąg. To podobno kolejny lapoński zwyczaj :)

Image
Jak ktoś ma jeszcze wątpliwości, to na lotnisku rządzi Mikuś …

Image
… i jak widać właśnie z tego miejsca startują jego sanie :)

Image
W czasie lotu mogliśmy jeszcze popatrzeć na miejsce gdzie kończył się zamarznięty Bałtyk.

11. HELSINKI – city of churches and Russian monuments.

W Helsinkach mieliśmy 4 godziny przerwy na zwiedzanie miasta. Oczywiście w takim czasie można było obejść tylko centralne okolicy i główne atrakcje.

Image
Główne wejście dworca kolejowego.

Image
To musi być ich jakiś symbol narodowy ale nie udało mi się go rozszyfrować.

Image
Boczne wejście dworca od strony zachodniej, tam w podziemiach mieści się przechowalnia bagaży (ceny umiarkowane, od 3 € za szafkę).

Image
Pomnik marszałka Mannerheima, który najpierw bił ruskich ile wlezie, a potem został prezydentem kraju :)

Image
Muzeum historii naturalnej z łosiem …

Image
… i żyrafami przy kawce :)

Image

Image
Na ulicach stolicy też można spotkać łosie i renifery :)

Czy komuś się to podoba, czy nie Helsinki najbardziej słyną z … kościołów. Jak ktoś się teraz mocno skrzywił, że to przecież straszna nuda, to trzeba wyjaśnić, że są tu również kościoły jedyne w swoim rodzaju :)

Image
Podchodzimy do pierwszego kościoła …

Image

Image

Image
… Temppeliaukio to kościół … wykuty w sakle z wyśmienitą akustyką …

Image
… i miedzianym dachem, przypominającym trochę spodek kosmitów :)

Image

Image
Na skałę można wejść …

Image
… ale na samą konstrukcję kościoła już raczej nie powinno się wspinać.

Image

Image
Ogromna skała w środku miasta wygląda dosyć intrygująco.

Image
Parking kościelny oczywiście też został wykuty w skale :)

Image

Image
To kameralna cerkiew Trójcy Świętej ...

Image

Image
… a zaraz obok najbardziej rozpoznawalny obiekt Helsinek – katedra …

Image
… usytuowana na szczycie wzgórza.

Image
Warto wejść do środka, żeby zobaczyć półkoliste organy w centralnej kopule katedry.

Image
Po zejściu ze stromych schodów trafiamy prosto na plac …

Image
… z pomnikiem cara Rosji Aleksandra II, pochodzącym z czasów gdy Finlandia była częścią imperium rosyjskiego (u nas by pewnie taki pomnik się nie ostał).

Image
Schody katedry są przy ładnej pogodzie ulubionym miejscem wypoczynkowym mieszkańców stolicy.

Image
Główna świątynia kościoła prawosławnego, czyli Sobór Uspieński.

Image
Przy rynku, który nazywa się zupełnie tak samo jak w Turku – Kauppatori …

Image
… znajduje się obelisk poświęcony … kolejnemu carowi Rosji Aleksandrowi I …

Image
… który rozpoczął ponad stuletnie rosyjskie panowanie, mianując się Wielkim Księciem Fińskim.

Image
Zwieńczenie pomnika w postaci rosyjskiego dwugłowego orła.

Image
Na samo nabrzeże portowe wyległy gromadnie żółwie :)

Image
Z jednej strony nabrzeża portowego stoi prom Viking Line …

Image
… a z przeciwnej strony konkurencyjny prom Silja Line – zupełnie jak w Turku :)

Image
Promy miejskie na wyspę Suomenlinna, załadowywane są nietypowo z boku (na wyspę warto popłynąć jak ktoś ma więcej czasu, szczególnie latem).

Image
Miejskie zielone tramwaje, trochę w stylu vintage :)

Image
Plac przy dworcu kolejowym zamieniany jest zimą w wielkie lodowisko …

Image

Image
… na którym trenują od najmłodszych lat przyszłe gwiazdy jazdy figurowej i hokeja :)

Image
Zaraz obok lodowiska stacjonuje kolorowa mobilna lodziarnia …

Image
… a tuż za lodowiskiem widać budynek Teatru Narodowego.

Na tym zakończyliśmy krótkie ale treściwe zwiedzanie Helsinek i udaliśmy się w drogę powrotną do domu, dokładnie naszą pierwotną trasą tylko w przeciwnym kierunku:
Onnibus / Turku / Best Western Hotel Seaport / Wizzair / Gdańsk :)

Image

Image
Po wylocie z Turku warto wyjrzeć jeszcze przez okno na setki wysepek różnej wielkości, rozsianych malowniczo na Bałtyku.

Co można powiedzieć, w krótkim podsumowaniu – zimowa północ potrafi tak samo uzależniać jak letnie południe. Już szukam odpowiedniego miejsca na kolejną zimę. Nie wiem jeszcze dokładnie gdzie to będzie ale wiem na pewno, że musi to być miejsce, w którym można zobaczyć zorzę polarną :)


Ostatnio edytowany przez maczala1 07 Paź 2015 08:13, edytowano w sumie 4 razy
Góra
 Relacje PM off
7 ludzi lubi ten post.
 
 
#33 PostWysłany: 17 Kwi 2015 20:18 

Rejestracja: 02 Cze 2014
Posty: 416
Fajna Twoja relacja. Wiesz, jestem Twoją "sąsiadką" jeśli chodzi o miasto i często wzdychałam że z Wrocławia, czy Katowic to takie super połączenia a od nas prawie tylko Skandynawia.... Może jednak powinnam się przekonać? I takie pytanko: jak Twoja żona -( ukłony dla niej ode mnie :) )- znosi Twoje małe, sympatyczne, ale jednak- złośliwości pod jej adresem? No święta kobieta... :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#34 PostWysłany: 17 Kwi 2015 21:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2719
srebrny
@asiasz
Wzajemne drobne uszczypliowści są przecież podstawowym fundamentem udanego związku po 25 latach :) Najważniejsze żeby nie przesadzić ale jak na razie nam się jakoś udaje. Ciągle bardzo lubimy razem podróżować, więc chyba nie jest jeszcze z nami tak źle :)
Góra
 Relacje PM off  
 
#35 PostWysłany: 18 Kwi 2015 00:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 Kwi 2013
Posty: 267
Hotel z lodu rządzi :>
Czy tam się w ogóle dało wytrzymać ?
Dałoby radę spać wewnątrz ? :D
Góra
 Relacje PM off  
 
#36 PostWysłany: 18 Kwi 2015 11:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2719
srebrny
W hotelu dają do spania specjalny zimowy śpiwór i do tego trzeba się odpowiednio ubrać - bielizna termiczna, grube skarpety, czapka. Wewnątrz jest utrzymywana temperatura około -5 stopni. Ludzie z reguły biorą tylko jedną noc, żeby przeżyć jakąś tam atrakcję. Ja bym na pewno się na to nie zdecydował, a poza tym nocka kosztuje tam 250 - 340 € za dwójkę.
http://www.visitkemi.fi/en/snowcastle - zakładka "Snow Hotel"
Jak już miałbym szastać kasą, to zdecydowanie wolałbym rejs lodołamaczem i pływanie w przeręblu na środku Bałtyku :)

Góra
 Relacje PM off  
 
#37 PostWysłany: 04 Cze 2015 10:18 
Moderator forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 Kwi 2014
Posty: 3170
Jak miło oglądać snieg w taki upał.
A zorza jak zwykle wymiata, choćby była taaaka malutka.
_________________
Ιαπόνκα76
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 37 posty(ów) ]  Idź do strony Poprzednia  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 3 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group