Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 7 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Drohobycz
#1 PostWysłany: 04 Paź 2020 12:17 

Rejestracja: 04 Lut 2017
Posty: 183
Loty: 86
Kilometry: 91 162
srebrny
Po miesięcznym zamknięciu się Ukrainy na turystów wybrałem się tym razem do Drohobycza. Jak zwykle dojazd do granicy w Medyce Neobusem (3 zł RT za bilety z promocji), a potem marszrutkami na trasie granica Szeginia – Mościska – Sambor - Drohobycz. Koszt łączny marszrutek to ok. 11 złotych.
Z granicy dojechałem do Mościsk zwykłą marszrutką, czyli taką zużytą w 70 procentach, ale już do Sambora podróżowałem wehikułem, jakiego jeszcze nie widziałem. Zużycie praktycznie pełne i jeszcze ten niestandardowy układ siedzeń… Mini szok.
Załącznik:
1.jpg

Drohobycz to miasto z przebogatą historią, będące przez pewien czas w granicach Polski. To mieszanka różnych narodów, różnych kultur, raz w okresach prosperity, raz w okresach biedy. Drohobycz doświadczony został w czasie II wojny światowej, w mieście istniało spore getto. A przede wszystkim Drohobycz jest dumny z dwóch swoich wielkich i znanych synów: Bruno Szulca i Iwana Franko.
Dodam jeszcze, że Drohobycz leży kilka kilometrów od popularnego uzdrowiska Truskawiec, więc gdyby ktoś nie miał pomysłu, jak przedostać się z Polski do Truskawca, to jest to jedno z rozwiązań. Niezbyt wygodne, ale na pewno najtańsze i nie pytają o rozmiar i ilość bagaży. Byle tylko upchało się to wszystko w marszrutce.
Ogólnie atrakcje Drohobycza zlokalizowane są w centrum i jego okolicach, nie trzeba nigdzie jeździć, wszędzie jest blisko. W centrum od razu traficie na ratusz, w którym jest punkt informacji turystycznej, a w nim mapki, przewodniki i obsługa mówiąca po polsku. Pani poleciła mi zacząć zwiedzanie od wizyty na wieży ratuszowej, co też niezwłocznie uczyniłem. Widoki całkiem całkiem. Minusem dla opornych jest konieczność pokonania 157 schodów.
Załącznik:
2.jpg

Załącznik:
3.jpg

Załącznik:
4.jpg

Na wieży można poobserwować pracę zegara niejako od środka. Jest szafa z mechanizmem, jest zegar widoczny „od zaplecza”. Mała rzecz, a niezwykła. Dodam jeszcze, że w wieży ukrywała się w czasie okupacji żydowska rodzina Bienstock, o czym wspomina wmurowana tablica pamiątkowa.
Załącznik:
5.jpg

Załącznik:
6.jpg

Po podziwianiu pejzaży pomaszerowałem do hotelu, zostawiłem plecak i rozpocząłem łazikowanie po mieście z mapką w ręku. W centrum pełno ludzi, handlarze wszystkim i niczym, mnóstwo sklepów, czyli typowe ukraińskie miasto. Poczułem się nieco przytłoczony, czym mocno się zdziwiłem. Mimo to poszedłem zobaczyć dawny budynek NKWD, w którym dokonano ludobójstwa kilkuset ludzi w 1941 roku. Już w przeszłości budynek ten owiany był złą sławą, kryje wiele mrocznych historii. Na jego tyłach znajduje się memoriał poświęcony zamordowanym ofiarom.
Załącznik:
7.jpg

Załącznik:
8.jpg

Kurczę, łażenie z mapą to mój najbardziej ulubiony sposób zwiedzania, ale nagle poczułem, że czegoś mi brakuje. Jakby na pokuszenie w informacji turystycznej dano mi wcześniej namiary na polskojęzycznych przewodników i może dlatego podświadomie chciałem zwiedzić Drohobycz z klasą. Zadzwoniłem więc do jednego z nich, ale był zajęty, podał natomiast mój numer drugiemu przewodnikowi, który skontaktował się ze mną i za cenę 300 hrywien (ok. 40 zł) przez dwie i pół godziny razem chodziliśmy po Drohobyczu. Tak, to był zdecydowanie dobry pomysł.
Okazało się, że przewodnik jest jednocześnie opiekunem synagogi choralnej, która jest czynna tylko godzinę dziennie od 11.00 do 12.00. Mimo, że było już popołudnie, pan Leonid otworzył mi synagogę i przybliżył jej historię. Aż trudno uwierzyć, że obecny budynek prawie nie istniał, był tak zdewastowany, że nie przypominał świątyni.
Załącznik:
9.jpg

Załącznik:
10.jpg

Załącznik:
11.jpg

Załącznik:
12.jpg

Załącznik:
13.jpg

Załącznik:
14.jpg

Pan Leonid znał oczywiście mnóstwo ciekawostek z przeszłości miasta. W fazie rozkwitu będącego pokłosiem eksploatacji ropy naftowej w pobliskim Borysławiu, do miasta zjechało mnóstwo poszukiwaczy szczęścia i pieniędzy. A że byli to w większości sami panowie, to rynek usług dla nich opierał się głównie na knajpach i domach publicznych. I tu ciekawostka – w poniższej kamienicy funkcjonował najstarszy w Drohobyczu … burdel. Obecnie jest to zwykła kamienica z mieszkaniami.
Załącznik:
15.jpg

Ogólnie Drohobycz od zawsze był związany mocno z ludnością żydowską. W mieście działało jednocześnie kilkanaście synagog, a w czasie okupacji Żydzi zostali stłoczeni w getcie i byli stopniowo eksterminowani. W mieście był również duży cmentarz żydowski, na którym obecnie znajduje się osiedle mieszkaniowe. O pierwotnym przeznaczeniu tego terenu świadczy tylko mały pomnik zagubiony wśród bloków i drzew.
Załącznik:
16.jpg

Niedaleko od ratusza można znaleźć dwa ciekawe obiekty. Dawną dzwonnicę i kościół katolicki, będący miejscem spotkań Polaków i pielęgnujący polskie tradycje. Niestety, w świątyni rządzi niezbyt przyjemny proboszcz, który po prostu wyrzucił mnie z kościoła. Podłogę zmywało kilka pań, które wręcz zaprosiły mnie do środka, ale po minucie pojawił się pleban, któremu nie spodobało się to, że chodzę po mokrej powierzchni. Jedna z pań zauważyła, żebym nie przejmował się zgryźliwym proboszczem i kontynuował zwiedzanie, ale poszedłem sobie. Ze smutkiem dodała jeszcze, że gdyby nie on, to liczba wiernych na mszach byłaby zdecydowanie większa. Cóż, na pewno nie myliła się.
Załącznik:
17.jpg

Załącznik:
18.jpg

Załącznik:
19.jpg

Załącznik:
20.jpg

Załącznik:
21.jpg

Załącznik:
22.jpg

Załącznik:
23.jpg

Na murach kościoła znajdują się dwa ciekawe „eksponaty”: kula armatnia poświadczająca, że ściany były grube i solidne oraz dziwne rzeźby. Przewodnik podał dwa ciekawe rozwiązania zagadki, co to jest. Pierwsze to odwzorowanie pogańskiego bożka, a drugie to pierwotne źródło znanego powiedzenia „Ręka, noga, mózg na ścianie”. Czyżby rzeczywiście to powiedzenie pochodziło od tych trzech rzeźb? Ciekawostka, faktycznie.
Załącznik:
24.jpg

Załącznik:
25.jpg

Załącznik:
26.jpg

Drohobycz stał solą, w herbie miasta są nawet elementy związane z warzeniem soli. Sól pozyskiwano ze słonych źródeł, a jednym z miejsc, gdzie to czyniono, była ta oto warzelnia. Dzisiaj oczywiście jest nieczynna i zarasta zielskiem.
Załącznik:
27.jpg

Drohobycz szczyci się dwoma drewnianymi cerkwiami. Szlak polskich i ukraińskich cerkwi został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Przewodnik trochę żałował, że tylko jedna z drohobyckich świątyń jest na tej liście, bo według niego powinny znaleźć się obie.
Cerkiew, co ciekawe, nie była zbudowana w Drohobyczu, została bowiem zakupiona i przeniesiona do miasta. Według legendy miała kosztować tyle soli, ile zmieściło się w jej środku, ale to bzdura, bo byłaby to ilość soli przeogromna, za którą można by kupić kilka miast.
Wejście na teren świątyni jest płatne 40 hrywien plus dodatkowo płaci się za możliwość zrobienia zdjęć. Cerkiew była podobno pierwotnie zrobiona bez użycia jednego gwoździa, wyłącznie z drewna, ale obecnie jej elementy są połączone m.in. gwoździami, bo wiek jednak swoje zrobił. Co ciekawe, drzwi cerkwi otwiera się podobno autentycznym XVII-wiecznym kluczem, który prezentuje z dumą mój przewodnik.
Załącznik:
28.jpg

Załącznik:
29.jpg

Wewnątrz cerkiew jest klimatyczna, ciemna i podlega ciągłej restauracji. Ciekawostką jest fakt, że cerkiew jest piętrowa. Podobno istniała tradycja, że jednego dnia może odbyć się tylko jedna uroczystość, dlatego zrobiono niejako piętro stanowiące drugą cerkiew, co umożliwiło odbycie dwóch nabożeństw jednego dnia.
Załącznik:
30.jpg

Załącznik:
31.jpg

Załącznik:
32.jpg

Załącznik:
33.jpg

Załącznik:
34.jpg

Wejście na piętro to wyzwanie dla większych ludzi. Wąziutkie schody, prawie pionowe. Dałem radę.
Załącznik:
35.jpg

Druga drewniana cerkiew leży w pobliżu na terenie należącym do straży pożarnej. Nie ma ona charakteru turystycznego, po prostu stoi sobie zamknięta na głucho i nie można zajrzeć do środka. Można jedynie zobaczyć z zewnątrz pozostałości bogatych zdobień przy drzwiach wejściowych.
Załącznik:
36.jpg

Załącznik:
37.jpg

Wcześniej wspomniałem o Bruno Schulzu, pochodzącym z rodziny żydowskiej polskim rysowniku i pisarzu. W Drohobyczu uczył się, mieszkał, wykładał, a w czasie okupacji jego umiejętności doceniane były także przez Niemców. W punkcie informacji turystycznej można otrzymać nawet dedykowaną Schulzowi mapkę z 44 miejscami mniej lub bardziej związanymi z jego życiem i działalnością. W mieście nie może oczywiście zabraknąć akcentów związanych z Schulzem – jest i muzeum, jest i ulica jego imienia. Niestety, nie wiedzieć czemu, jest to nieduża ulica prowadząca od centrum do terenów mocno zapuszczonych i jej widok odbiega od standardów, jakich można by się spodziewać.
Załącznik:
38.jpg

Załącznik:
39.jpg

Załącznik:
40.jpg

Załącznik:
41.jpg

Załącznik:
42.jpg

Załącznik:
43.jpg

Załącznik:
44.jpg

Życie Schulza zakończyło się w Drohobyczu w 1942 roku. Gdy wyszedł z budynku Judenratu, czyli rady żydowskiej, został zatrzymany przez gestapowca i pozbawiony życia jednym strzałem w tył głowy. Budynek rady istnieje do chwili obecnej, oczywiście ma inne przeznaczenie, a miejsce naprzeciw Judenratu upamiętnia tablica wmurowana w chodnik.
Załącznik:
45.jpg

Załącznik:
46.jpg

Załącznik:
47.jpg

Kolejnym ciekawym akcentem jest pomnik Adama Mickiewicza. Niby pomnik jakich wiele, ale ma on dwie tablice. Jedną z przodu, z nieco przekłamaną datą jego powstania i jedną z tyłu, już prawidłową.
Załącznik:
48.jpg

Załącznik:
49.jpg

Załącznik:
50.jpg

Drohobycz to ogólnie miasto pomników i memoriałów. Oprócz Mickiewicza można znaleźć postaci m.in. Stiepana Bandery, Jurija Drohobycza, Iwana Franko, bohaterów Niebiańskiej Sotni z wydarzeń na kijowskim Majdanie. Nieco komicznie wygląda instalacja o nazwie „Wieczny ogień” upamiętniająca ofiary podczas II wojny światowej. Prezentuje się nawet przyzwoicie, tylko że … nie ma ognia. Palnik, czy jak to się prawidłowo nazywa, nie świeci, nie działa i nikt nie wie dlaczego tak jest.
Załącznik:
51.jpg

Załącznik:
52.jpg

Załącznik:
53.jpg

Nieco groźnie wygląda memoriał poświęcony ofiarom wojny w Afganistanie. Czy to Matka Boska, czy to może odwzorowanie śmierci? A może każdy ma sobie samemu odpowiedzieć na to pytanie?
Załącznik:
54.jpg

Na skraju Drohobycza znajduje się zabytkowy cmentarz, chociaż można znaleźć także groby w miarę współczesne. Lubię takie miejsca, można przeczytać na nagrobkach różne ciekawe informacje, podumać, zastanowić się nad przeszłością ludzi i danego miejsca. Obok siebie leżą i Polacy, i Ukraińcy, i Rosjanie. Niestety, cmentarz jest bardzo zarośnięty, brakuje gospodarza, który mógłby zrobić porządek.
Załącznik:
55.jpg

Załącznik:
56.jpg

Załącznik:
57.jpg

Załącznik:
58.jpg

Załącznik:
59.jpg

Załącznik:
60.jpg

Załącznik:
61.jpg

Załącznik:
62.jpg

W Drohobyczu bardzo dobrze będą czuć się miłośnicy architektury. Ilość kamienic, pałacyków i innych eksponowanych budowli jest bardzo duża. Niektóre fajnie odnowione, niektóre zaniedbane, ale i tak pokazują, że świetnie wyglądały w przeszłości.
Załącznik:
63.jpg

Załącznik:
64.jpg

Załącznik:
65.jpg

Załącznik:
66.jpg

Załącznik:
67.jpg

Załącznik:
68.jpg

Załącznik:
69.jpg

Załącznik:
70.jpg

Każdy słyszał na pewno o Schindlerze i jego liście, ale zakładam, że wszystkim obce będzie nazwisko Eberharda Helmricha. Był Niemcem, który już w latach 30-tych pomagał Żydom. Gdy został wysłany do Drohobycza, założył gospodarstwo rolne i pod pozorem pracy na rzecz Niemiec zatrudniał tam Żydów. Jego żona również uratowała mnóstwo osób. Niemcy nie zorientowali się, że służąc III Rzeszy jako żołnierz Wehrmachtu uratował wielu Żydów i dlatego przeżył wojnę. Został uhonorowany tytułem „Sprawiedliwy wśród narodów świata”. Obecnie w Drohobyczu znajduje się dom i tablica poświęcona Helmrichowi.
Załącznik:
71.jpg

Załącznik:
72.jpg

W Drohobyczu można znaleźć również park rozrywki. Cóż, nazwa szumna, miejsce średnio atrakcyjne. Z jednej strony znajduje się przyzwoity plac zabaw dla dzieci, w środku strasznie zasyfiony staw, a na końcu parku jest miejsce rozrywek typowo trunkowych na terenie skate parku. Gospodarzu?! Gdzie jesteś?!
Załącznik:
73.jpg

Załącznik:
74.jpg

Załącznik:
75.jpg

Drohobycz stara się otworzyć na turystów, nie tylko z Polski. Jest punkt informacji turystycznej, są oznakowania dróg do najważniejszych miejsc w mieście, jest swego rodzaju logotyp, przy którym można zrobić zdjęcie.
Załącznik:
76.jpg

A te kolorowe półkule to ograniczniki wjazdu dla samochodów. W centrum jest ich całkiem sporo, a co ciekawe, prawie wszystkie są kolorowe i niepowtarzalne. Podobno to dzieci pomalowały je według swojego uznania i tak już zostało.
Załącznik:
77.jpg

Na koniec chciałbym polecić mojego przewodnika. Leonid Goldberg to bardzo ciekawa postać, włada kilkoma językami, mieszka w Drohobyczu przez całe życie. Jeśli trzeba, to może pomóc również w wycieczkach do Truskawca, Borysławia lub Stryja, czyli w wyjazdach do okolicznych miejscowości. Jest również dziennikarzem lokalnej gazety internetowej. Może komuś przyda się kontakt do pana Leonida? Numer ukraiński to +380 67 676 32 81, e-mail pivtora_mista@yahoo.com.
Według mojego przewodnika ruch turystyczny w Drohobyczu i okolicach praktycznie zamarł. Od marca miał jedynie siedem wyjść, oczywiście z powodu pandemii. Drohobycz jest obecnie w strefie żółtej, czyli w miarę bezpiecznej, ale wcześniej znajdował się w strefie czerwonej, czyli o maksymalnym stopniu zagrożenia. Niestety, zamknięcie miasta, zakładów pracy i inne utrudnienia mocno dały po kieszeni wszystkim ludziom. Były również ofiary śmiertelne i sporo zachorowań wśród znajomych pana Leonida.
Żeby na smutno nie kończyć tej relacji, to napiszę, że z panem Leonidem odwiedziliśmy kilka miejscowych przybytków piwno-jedzeniowych. W jednym z nich zaserwowano nam taką porcję (w przeliczeniu ok. 5 zł). Co to jest?
Załącznik:
78.jpg

Pięknie przyrządzona i ozdobiona domowa słoninka, pocięta w cieniutkie plasterki, a dodatkowo marynowane pomidorki cherry. Naprawdę, bardzo smaczny zestaw.
Warto wybrać się do Drohobycza? Tak, warto. Na dzień, góra dwa. A gdy będzie się nieco dłużej, warto spojrzeć na mapę okolic i wybrać także inne ciekawe miasta. Już planuję ponowną wyprawę w tamte okolice.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
25 ludzi lubi ten post.
7 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
 Temat postu: Re: Drohobycz
#2 PostWysłany: 12 Paź 2020 14:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 Cze 2019
Posty: 27
Loty: 36
Kilometry: 92 680
Bardzo ciekawa relacja! W sumie nigdy nie myślałam o Ukrainie inaczej niz w kontekście Lwowa czy Kijowa czy teraz Czarnobyla, gdzieś tam w głowie mając opowieści o wszech obecnej korupcji , słabej infrastrukturze i ogolnej niechęci Ukrainców wobec Polaków , ale w sumie wiosną , na krótki wyjazd mogłabym się wybrać .
Patrząc na zdjęcia przypomina mi się Polska lat 90. więc nawet dla takiego zejścia na ziemię i docenienia tego co mamy, czuje się zachęcona wyruszyć jednak do sasiadów Dzięki za tę relację!
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Drohobycz
#3 PostWysłany: 12 Paź 2020 15:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 Sty 2013
Posty: 780
Loty: 102
Kilometry: 200 240
srebrny
Foto synagogi z 2013 r.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Drohobycz
#4 PostWysłany: 15 Paź 2020 11:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 Maj 2012
Posty: 1356
złoty
Szaconeczek. Jedną wizytą w Drohobyczu wycisnąłeś z miasteczka więcej, niż ja trzema :)
_________________
http://arturro.fly4free.pl/blog/1455/z- ... te-dunaju/
Góra
 Relacje PM off  
 
 Temat postu: Re: Drohobycz
#5 PostWysłany: 15 Paź 2020 11:38 

Rejestracja: 21 Mar 2018
Posty: 785
złoty
ann_a_k napisał(a):
.... gdzieś tam w głowie mając opowieści o wszech obecnej korupcji , słabej infrastrukturze i ogolnej niechęci Ukrainców wobec Polaków ...


Jeżdżę na Ukrainę regularnie od 20 lat, praktycznie w każdym roku jestem tam 2-3 razy (pandemiczny 2020 to pierwszy od lat, kiedy nie byłem ani razu). Mogę powiedzieć z całą pewnością, że te opowieści można w dużej mierze między bajki włożyć, a te o rzekomej niechęci Ukraińców wobec Polaków są zresztą częściowo umiejętnie rozdmuchiwane przez rosyjską internetową trollownię.
Ale co do konkretów:
- korupcja jest faktycznie potężnym problemem, ale turyści się z nią nie stykają. Przez 20 lat nie zdarzyła mi się sytuacja, żeby ktoś ode mnie za cokolwiek zażądał łapówki. Nieco gorzej może być przy jeżdżeniu po Ukrainie samochodem, ale znajomi, którzy tak podrożowali, też twierdzą, że nie ma dramatu, a opowieści o zatrzymywaniu aut na zagranicznych rejestracjach za wymyślone wykroczenia to już dawno historia (inna sprawa, że od pewnego czasu na zagranicznych rejestracjach jeździ pół Ukrainy).
- słaba infrastruktura - częściowo to rzeczywiście problem, ale głównie dla jeżdżących autem po prowincji. Noclegi, poruszanie się po miastach, pociągi międzymiastowe są całkiem OK.
- niechęć do Polaków? Tu jest wręcz odwrotnie. Bardzo często spotytam się z sympatią i pozytywnymi reakcjami. Zdarzyło mi się też kilka razy przy różnych okazjach porozmawiać z Ukraińcami określającymi się jako nacjonaliści, w tym nawiązującymi do Bandery, UPA itp. Wszystkie te rozmowy były przyjazne albo neutralne. Powtarzającym się motywem było to, że obecnie ten ich nacjonalizm jest skierowany przeciwko Rosji, co jest poniekąd w pełni uzasadnione, a przeciwko Polakom nic nie mają.
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
ann_a_k uważa post za pomocny.
 
 
 Temat postu: Re: Drohobycz
#6 PostWysłany: 02 Lis 2020 02:17 

Rejestracja: 25 Wrz 2015
Posty: 141
Loty: 90
Kilometry: 155 294
niebieski
Też , tak jak ty od kilku lat jezdzę regularnie na Ukrainę, potwierdzam pozytywne podejście do Polaków, choć jak jestem na głębokiej prowincji czuję też wyrażne zaskoczenie, a zarazem ciepło i serdeczność od spotkanych ludzi, zapewne też cię to spotyka. Ale właściwie to głownie chciałem napisać że ci bardzo zazdroszczę w tych nie podróżniczych czasach, udało ci się być na Ukrainie, bo mi niestety nie i chyba już w tym roku będzie trudno, a tęsknie...więc dzięki twojej relacji trochę mi ulżyło :D
Góra
 Relacje PM off
przem44 lubi ten post.
 
 
 Temat postu: Re: Drohobycz
#7 PostWysłany: 02 Lis 2020 20:11 

Rejestracja: 01 Lut 2015
Posty: 85
niebieski
Mnie się udało 2 tygodnie temu wybrać na Ukrainę (do Lwowa). Pierwszy raz swoim samochodem, tak to przynajmniej raz w roku jestem ? Raz zatrzymał mnie policjant bo nie wiedzieliśmy gdzie jechać i długo staliśmy na skrzyżowaniu ale był bardzo miły i pokazał nam dalszą drogę ? i wyjeżdżając z Ukrainy o mało co nie dostalismy mandatu bo podobno przejechałem kontrolę celna na granicy mimo iż miałem zielone światło. Ale jak to na Ukrainie wszytsko rozeszlo się po kościach. ? Ogólnie wyjazd super, dał nam siły na ten ciężki okres.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 7 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group