Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 7 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 18 Lis 2019 11:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 2277
Loty: 422
Kilometry: 477 331
platynowy
Zainspirowany po części relacją @Cart, jednak w większym stopniu moją niedzielną wycieczką rowerową, jak również zważywszy, że w najbliższym czasie nie czekają mnie podróże postanowiłem zdać relację z czegoś co jest odwrotnością podróży. Zdałem sobie bowiem sprawę, że o ile od wczesnej młodości zdarzało mi się wyjeżdżać (na pierwszy wyjazd zagraniczny do enerdówka rodzice zabrali mnie w wieku niespełna dwóch lat), a ostatnio robię to nawet całkiem często, to jednak większość czasu spędziłem w Warszawie, co więcej moja mała ojczyzna jest naprawdę malutka. Większa od Watykanu, jednak mniejsza niż San Marino.
Zaczęło się od szybkiego objazdu wokół Kępy Potockiej i Lasku Bielańskiego – miejsc w których byłem tysiące razy. Nazwałem wycieczkę Heimat Express, a w jej trakcie uzmysłowiłem sobie, że w obszarze w obrębie wyznaczonym trasą mojej wycieczki znajdują się budynki, w których spędziłem większość życia oraz trzy moje szkoły: podstawówka, liceum (ulubione) oraz uczelnia (którą aż dziw, że skończyłem).
Przez lub obok Lasku Bielańskiego prowadziły moje drogi do szkoły. Nad Kanałkiem zdałem na kartę pływacką, spędziłem mnóstwo czasu w barach: w Żagielku i u Araba.
Trasa porannej wycieczki wyglądała tak:

Załącznik:
rano.png


Po jej odbyciu zastanawiałem się jak długa będzie pętla obejmująca wszystkie moje miejsca stałego zamieszkania? Ponieważ pogoda nadal była prześliczna postanowiłem sprawdzić. Trasa popołudniowej wycieczki okazała się niewiele dłuższa. Pokonanie jej zajęło mi więcej czasu, ponieważ tym razem zatrzymywałem się, aby zrobić zdjęcia.

Załącznik:
popołudniu.png


Wewnątrz drugiej pętli oprócz wszystkich szkół (bo doszła jeszcze pierwsza podstawówka) i mieszkań znalazły się również wszystkie szkoły moich dzieci, a także miejsca dwóch istotnych imprez. Jednej ważnej dlatego, że miała miejsce w Szklanym Domu oraz osiemnastki z dnia 3 czerwca 1989 z której ci mający już 18 lat ku zazdrości pozostałych, poszli prosto na swoje pierwsze wybory.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.


Ostatnio edytowany przez pabien, 18 Lis 2019 20:02, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
 
#2 PostWysłany: 18 Lis 2019 12:12 

Rejestracja: 08 Sty 2019
Posty: 402
Ostrzeżenia: 2
srebrny
To sie zrobilo sentymentalnie, zdecydowanie wole relacje z podrozy w nieznane, niz te ze "starych smieci", zwlaszcz, ze nic nie jest juz takie same, chocby PKS Marymont, czy sam bazar (tam kupilem swoj pierwszy namiot majac 14 lat). Sam wychowalem sie na placu budowy - z jednej strony budowa metra, z drugiej kosciola, a po srodku moje, odgrodzone plotami podworko z polamanymi hustawkami, popsutymi latarniami i dziecmi zwinnymi, jak koty, bo owe budowy byly naszym placem zabaw...
_________________
Nie dyskutuj z debilem! Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 18 Lis 2019 12:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 2277
Loty: 422
Kilometry: 477 331
platynowy
Skoro już pojawił się PKS Martmont, to zanim przejdę do właściwej opowieści, historyjka stamtąd.

W jednym z okolicznych bloków, teraz zasłoniętym monstrualnym, nowym budynkiem mającym 666 (przepraszam 777 mieszkań) mieszkał dozorca startujący we wszelakich konkursach na najbardziej zadbany blok.
Tak się złożyło, że pewnego dnia moi koledzy grali w piłkę przed blokiem i nieszczęśliwie wybili szybę w drzwiach wejściowych. Wyszedł dozorca, zabrał piłkę i powiedział, że nie odda jej bo to jest 'corpus delicti'. Koledzy piłki nie odzyskali, jednak zawsze, gdy któryś z nich widział dozorcę wolał do niego 'Korpus, ty złodzieju, oddaj piłkę'
Wśród nieszczęsnych piłkarzy byli członkowie legendarnej punkowej kapeli z Żoliborza (tak wtedy Słodowiec, a nawet Chomiczówka były częścią Żoliborza).

Tamte okolice to także czytelnia na Duracza. Spędziłem w niej trochę czasu przygotowując różne prace w tym jedną, której tytuł pamiętam do dzisiaj (była pisana dla jaj, ale ponieważ nauczycielka mnie lubiła, ostatecznie dostałem za nią bodaj 6 (bo ja już wtedy miałem skalę 1-6 w szkole). Tytuł brzmiał "Ekologia i sukcesja ryjkowców łąk kośnych okolic Zabierzowa." Czas spędzany w czytelniach wspominam bardzo dobrze, trochę żal mi moich dzieci, które w dobie internetu zupełnie nie znają takiej formy nauki.
Góra
 Relacje PM off
oskiboski lubi ten post.
 
 
#4 PostWysłany: 18 Lis 2019 14:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 2277
Loty: 422
Kilometry: 477 331
platynowy
Wracając do właściwej opowieści. Pierwsze moje miejsce zamieszkania to niewielki bloczek na Piaskach. Moi rodzice postanowili trochę odizolować mnie od kolegów i koleżanek z podwórka i zamiast chodzić do szkoły, którą miałem dokładnie przed domem zapisali mnie do podstawówki im. Hanki Sawickiej obecnie Małego Powstańca. Odwozili mnie tam po drodze do pracy, a po lekcjach chodziłem do mieszkającej nieopodal babci. W związku z tą sytuacją szkolną z mojego bloku znałem jedynie dzieci z mojej I klatki. Mojego późniejszego wspólnika, który mieszkał w klatce III poznałem znacznie później, kiedy już od dawna nie mieszkałem na Piaskach.

Załącznik:
Piaski.jpg


Załącznik:
HankaS.jpg


Mieszkanie na Piaskach szybko okazało się za małe dla moich rodziców. Przenieśliśmy się do znacznie większego, jak na owe czasy wypasionego, dwupoziomowego lokum na osiedlu Ruda. Tam również szkołę miałem bezpośrednio pod blokiem i tym razem rodzice już nie wpadli na pomysł, aby mnie wozić co rano do odległej szkoły.

Jednym z pierwszych wspomnień ze szkoły było rozczarowanie w związku z przeniesieniem mnie z klasy A do D (nie pamiętam okoliczności, ale zostałem przyjęty do A, a po kilku dniach trafiłem do D). To był pewien problem, bo po pierwsze A miała zawsze zajęcia od 8, my później, po wtóre w roczniku profile klas prezentowały się następująco: A - kujony, B - w porządku, C - bandyci i D jak d...

Na koniec drogi okazało się, że nie było tak źle. U siebie w klasie znalazłem parę osób, które zdecydowanie do d. się nie zaliczały, przyjaźniłem się z kilkoma osobamo z klasy B. W rezultacie do mojego, wówczas elitarnego, liceum poszedłem z dwoma osobami z mojej klasy oraz dwoma z B. Moja stara szkoła niezmiennie jest podstawówką i nosi niezmienione imię Mariusza Zaruskiego, nadane jej w czasie solidarnościowej odwilży.

Załącznik:
Klaudyny.jpg


Załącznik:
Rudzka.jpg


Mój dzielnik może z perspektywy lat nie wygląda specjalnie atrakcyjnie, ale wtedy szczególnie ze względu na metraże mieszkań oraz fakt, że budynki nie były wykonane z wielkiej płyty, to było coś. Oczywiście wprowadziliśmy się tam w trakcie trwającej budowy, więc ulubionym miejscem zabawy były wykopy, a w szczególności kanały.

Wówczas najsłynniejszym mieszkańcem mojego osiedla był Janusz Gajos oraz legendarny ... Antoni Macierewicz - kiedyś zaprezentowany nam przez księdza antysemitę na lekcji religii.

O ile podstawówkę miałem pod nosem, moje liceum mieściło się trochę dalej, na dodatek w okolicy zupełnie niepasującej do szkoły dla olimpijczyków. Ul. Nocznickiego 7 znajdowała się bowiem prawie pod Hutą. Z czasem okazało się, że wiązało się to z jednym wielkim pozytywem. W okolicy zamieszkałej przez klasę robotniczą nawet w czasach największego kryzysu piwo musiało być. Jak nie w jednym sklepie, to w drugim, jak nie w drugim to w trzecim, jednak zawsze można było znaleźć. Asortyment był ograniczony do jednego gatunku: albo Królewskie albo Jasne Pełne z Sierpca.

Obecnie w budynku mojego dawnego liceum mieści się szkoła Przymierza Rodzin, liceum przeniosło się na Wawrzyszew i po zmianie dyrekcji zaliczyło spektalularny upadek. O ile za moich czasów była to pierwsza trójka lub piątka, teraz należy do trójki ostatniej. Ponieważ w po odejściu z LX LO nasza dyrektorka założyła kolejne liceum - Witkacego dość powszechnie traktujemy tę właśnie szkołę jako spadkobiercę Eksperymentu. Witkacy również mieści się w obrębie mojego Heimatu.

Załącznik:
Experyment.jpg


Załącznik:
witkacy.jpg


W liceum było wspaniale. Po pierwsze to był okres gnicia starego ustroju i aktywności rewolucyjnej, po wtóre panowała tam niezwykła atmosfera zmuszająca do myślenia, czytania, oglądania słuchania - wszystkiego w najlepszym wydaniu. Ja niestety trochę się w tym zagubiłem tzn bardzo we wszystkim uczestniczyłem, jednak niekoniecznie w ramach zajęć szkolnych. Byłem przekonany, że wygram olimpiadę z historii sztuki, więc reszta mi wisiała. Niestety, zostałem tylko finalistą. Przez to, przyznaję że bez sensu obraziłem się na naukę i wybrałem uczelnię nie kierując się jej jakością tyllko malowniczością drogi do niej. W ten sposób bardziej zaprzyjaźniłem się z Laskiem Bielańskim. Jakimś cudem udało mi się skończyć te studia. Długo po terminie, choć miało to jeden plus bo skończyłem już Uniwersytet, a nie Akademię.

Załącznik:
Las bielański.jpg


Załącznik:
ATK.jpg


Przy okazji obok kościoła Kamedułów, sąsiadującego z budynkamu UKSW znajduje się (nie ta) karuzela na Bielanach. Nadal jednak co niedziela jest okupowana przez rzesze chętnych kręcenia się w kółko. Tym razem dzieci nie dorosłych.

Załącznik:
karuzela na bielanach.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
4 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 18 Lis 2019 18:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 2277
Loty: 422
Kilometry: 477 331
platynowy
-- 18 Lis 2019 16:09 --

Zanim przejdę do kolejnego miejsca zamieszkania, jeszcze trochę o okolicach mojego dzielnika na Marymoncie. Dziś, korzystając z kolejnego ładnego, choć znacznie chłodniejszego dnia postanowiłem przejechać się po obu stronach Trasy Toruńskiej (Armii Krajowej), która jak się przypadkiem dowiedziałem nazywa się teraz Aleją Gen. Marii Wittek.

Zacznę od kościoła. W końcówce lat 80-tych na naszym osiedlu zjawił się ksiądz z misją budowy kościoła w krzakach. Na początku wzbudził sporo entuzjazmu, wszystko to miało taki trochę konspiracyjny charakter - Macierewicz pasował do tego jak ulał. Potem ksiądz okazał się wojującym antysemitą, lekcje religii były jedną wielką kłótnią z nim. Przytoczę jeden dialog:
- A ty wiesz jak wyglada Żyd?
- yyy?
- Spójrz na mnie! Spójrz mi w oczy! Żyd wygląda dokładnie tak!
Do tej pory nie wiemy o co mu chodziło. Czy o to, że miał ciemną cerę, czarne włosy i długą brodę, czy o to, że przebiegły Żyd może chować się w każdym.
Wojował, zdobywał jakieś krzyże papieskie, wieszał choinkę na dźwigu, zbudował tymczasowy kościół i w zasadzie na tym się skończyło. Później został zwolniony - ale raczej nie za antysemityzm, tylko brak postępów w budowie kościoła. Dziś przejechałem obok kościoła i okazuje się, że to jest jedyna mi znana porażka budowlana w dziedzinie budownictwa sakralnego. Obok tymczasowego kościoła powstał większy od niego dom parafialny, a budowa samego kościoła skończyła się tuż nad fundamentami. Teraz nawet dźwig tam nie stoi.

Załącznik:
kocioł.jpg


Jadąc w kierunku kościoła znalazłem wejście do mojego ulubionego kanału z dzieciństwa - oczywiście niedostępnego od lat wielu

Załącznik:
kanał.jpg


Spod koscioła jest już rzut beretem nad kanałek.

Na początku mocno zgentryfikowana budka z piwem. Nie dajcie się zmylić to jest arab oczywiście.

Załącznik:
Arab.jpg


W tych okolicach zdawałem egzamin na kartę pływacką. To było ciekawe doświadczenie, ponieważ woda w kanałku raczej nie ma więcej niż 80 cm.

Nad, Arabem już przy Wisłostradzie stoi coś, co było Jaskółką, lecz wyraźnie mniej się jej poszczęściło.

Załącznik:
jaskółka.jpg


Na początku Kępy Potockiej, nasz lokalny żoliborski artysta Maurycy Gomulicki postawił wspaniały neon z bąbelkami.

Załącznik:
bąbelki.jpg


Ja kanałek traktowałem jedynie rekraacyjnie, jednak jest to również miejsce, w którym moi znajomi stawiali pierwsze kroki jako restauratorzy. Na zdjęciu miejsce po ich zwijanej na sezon zimowy jurcie.

Załącznik:
jurta.jpg


W międzyczasie mocno się rozwinęli i oprócz tej jurty mają jurtę całoroczną na Bemowie, jak również Bistro Jaskółka przy Placu Wilsona oraz Cafe Iluzjon.

Wracając do siebie przejechałem obok mojego wejścia do Lasku Bielańskiego. Tego przez które chodziłem z domu na uczelnię. W sumie to było jakieś uzasadnienie wyboru szkoły, chociaż kiedy udzieliłem takiej odpowiedzi na pytanie dlaczego? członkowie komisji egzaminacyjnej trochę się dziwili.

Załącznik:
moje wejście.jpg


Nad laskiem znajduje się mój ulubiony basen z trzech na które chodziłem w podstawówce. To basen na AWF, najzimniejszy z nich, najgłębszy i jedyny istniejący w niezmienionej formie. Pozostałe 2 to basen w Elektroniku - od dawna nieczynny, tam nauczyłem się pływać i basen przy Liceum DeWuLot, które obecnie jest liceum sportowym im Kusocińskiego, gdyż nastąpiła zamiana miejsc pomiędzy tymi dwoma szkołami, a basen jest zupełnie nowy.

Załącznik:
basen awf.jpg


To chyba moja ulubiona bodowla na Bielanach. Bardzo przyzwoity jakościowo modernizm.

-- 18 Lis 2019 17:07 --

Tak się szczęśliwie złożyło, że kiedy miałem jakieś 21 lat moi rodzice obrazili się na najemcę mieszkania mojej babci (bo szpilkami robiła dziury w podłodze siędząc przy teleksie sic!) i udało mi się je zająć.

Swoją drogą tym najemcą była Barbara Komorowska i właśnie w mieszkaniu mojej babci rodziła sie Bakoma.

Załącznik:
Dubois.jpg


W ten sposób z Żoliborza na ładnych parę lat przeprowadziłem się na Muranów. Co to były za czasy! Byłem pierwszy wśród znajomych, który miał swoją chatę, na dodatek całkiem dobrze zlokalizowaną. Do czasu, kiedy mój kolega nie dostał mieszkania na Pl. Bankowym w zasadzie codziennie goście, co drugi dzień impreza.

Pewnego dnia przy wejściu do klatki obok spotkałem znajomego, który przez krótki czas uczył fizyki w moim liceum, szybko został zwolniony za deprawowanie młodzieży. Ja to akurat tylko piłem u niego w pokoju w czasie szkoły zimowej z innymi uczniami, którzy pojechali tam w nagrodę za szczególne osiągnięcia, ale chodziło o gorsze sprawy. Potem został spin doktorem Andrzeja Leppera, tworzył jakiś tajemniczy biznes internetowy, a na koniec został Piotrem T.

Na Muranowie mieszkało się cudownie, ale w pewnym momencie mój brat stwierdził, że to nie fair, że to ja a nie on tam mieszka. Trudno mi było odmówić mu odrobiny racji, postanowiłem zatem wyprowadzić się, po raz pierwszy na swoje. Akurat zaprzyjaźniona spółdzielnia budowała niewielki budynek na Piaskach. Cena była przewspaniała, płaciłem jakieś 2100 zł/m, sprzedałem znacznie drożej, ale było to raptem 5000 zł/m. Szkoda tych wszystkich sprzedanych mieszkań.

Załącznik:
żmija.jpg


Tak wróciłem na Żoliborz, który już wtedy był Bielanami. I w ten też sposób po mieszkaniu w modernistycznych blokach z lat 80-tych, a następnie w budynku z czasów Gomułki, pożegnałem się z budownictwem z czasów sprzed transformacji (z krótką przerwą, między sprzedaniem jednego mieszkania i odebraniem drugiego, kiedy zamieszkałem przy ul. Włosciańskiej obok Hali Marymonckiej i wspaniałej, jeszcze jakimś cudem istniejącej zajezdni autobusowej).

Na koniec opowieści okazało się, że z tym całym życiem w betonie (znaczy w blokach) to jednak nie do końca prawda, zwłaszcza że najdłużej, bo prawie 17 lat mieszkam w zupełnie innym otoczeniu, w ramach przedwojennego założenia urbanistycznego "Zdobycz Robotnicza". To dość myląca nazwa. Jednak tuż za niedawno wybudowanym przedłużeniem Alei Reymonta mam bardzo blokowy Wawrzyszew. Tam mieści się moja parafialna Biedronka. Tam równiez jest bazar na Wawrzyszewie, choć on bardzo się zmienił.

Kiedyś miał dwa oblicza we wtorek i piątek przyjeżdżali rolnicy, bywało że i furmanką. W sobotę i niedzielę można było kupić elektronikę, płyty. Według legendy, jeśli ukradziono ci radio z samochodu (to kiedyś była w końcu plaga), należało rano przyjść na Wawrzyszew, aby je odkupić po okazyjnej cenie.

Teraz bazar został otoczony nowymi pawilonami, a w środku handluje się jednak głównie towarami spożywczymi. Ponoć deweloperzy mają zakusy na ten teren. leży on bądź co bądź tuż przy stacji metra.

Załącznik:
Wawrzyszew.jpg


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#6 PostWysłany: 18 Lis 2019 20:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 Sie 2012
Posty: 2277
Loty: 422
Kilometry: 477 331
platynowy
Poniżej widok na blok przy ulicy Andersena, tuż obok mojego domu. Jeszcze niedawno szło się tam przez taki fajny rozpierdzielnik, niestety władze Warszawy postanowiły zrealizować dawno zaplanowane przedłużenie Reymonta w takiej formie jak pierwotnie zakładano. W rezultacie powstała trudna do sforsowania granica między cywilizacją a Wawrzyszewem z przeraźliwie długimi światłami i przejsciami co 500 m. Może więc tytuł mojego wypracowania nie był nadużyciem?

Załącznik:
wawrzy.jpg


P.S.

Moi rodzice zarzekali się, że na Klaudyny żyje im się znakomicie, mają tam wszystko czego potrzebują. Do centrum łatwy i szybki dojazd, łatwy wyjazd na wylotówkę z Warszawy. Jednak przeniesli się do nowego, mniejszego budynku i teraz ponownie mówią, że jest im jeszcze znakomiciej. Szybki dojazd do centrum i to na dodatek tramwajem, blisko do wylotówki z Warszawy, a nadodatek obok Lidl i Biedronka (czego akurat na osiedlu Ruda się nie uświadczy).

P.S. 2 ten drugi bar to Żagielek nie Jaskółka


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 20 Lis 2019 00:35 

Rejestracja: 08 Sty 2019
Posty: 402
Ostrzeżenia: 2
srebrny
Żoliborzanin, Żoliborczyk, czy Żoliborzak z krwi i kosci? 😉 Tylko pogratulowac sasiedztwa. Slyszalem, ze to dzielnica prezesow, przez duze "P".
U mnie na mokotowskim Wierzbnie (pomiedzy metrem, a kosciolem ;) dlugie lata mieszkal Papcio Chmiel - ten od Tytusa, Romka i Atomka oraz Jan Plucienniczak - ten od 997 😁 ...ale za to do podstawowki, z ktorej byl rzut beretem do Telewizji Polskiej przy Woronicza dosc czesto wpadali "lowcy talentow" i "wynajmowali" nas do roznych nagran - kiedys np w Teleranku na dzien dziecka w obradach sejmiku zwierzecego bylem...(boje sie nawet napisac), ale bylem 🦆. Ile bym dal za to nagranie, choc nie jestem pewien czy to powod do dumy 😜
_________________
Nie dyskutuj z debilem! Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 7 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 0 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group