Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 14 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
#1 PostWysłany: 09 Maj 2015 17:21 

Rejestracja: 08 Gru 2011
Posty: 540
W końcu mam trochę czasu i postanowiłem stworzyć relację z ostatniej podróży.

Planując tę wycieczkę chciałem złapać trochę włoskiego słoneczka i poczuć prawdziwą wiosnę, bo miałem już dość zimy. Niestety pierwszy raz w mojej podróżniczej karierze pogoda mi nie dopisała, ale znowu nowe doświadczenie, a też jest po co wracać.

Zwykle podróżuję w grupach 4-6 osobowych, kiedyś jak WDC działał inaczej to i w 10 osób się zdarzało, tym razem na wyjazd zdecydowałem się tylko ja i moja dziewczyna, bo znajomym termin nie pasował. Więc trochę przypadkowo zrobił mi się niby romantyczny wyjazd :D

3 dniowy wyjazd nad jezioro Como chodził mi po głowie od paru lat, pewnie można odnaleźć tutaj mój post chyba z 2012 roku, jeszcze przed moim pierwszym lotem w ogóle, gdzie opisałem mój plan. Po weryfikacji nasz plan zakładał:

Wylot w sobotę 25 kwietnia z lotniska Katowice Pyrzowice na lotnisko w Bergamo, następnie zwiedzanie Lecco i Varenny, prom do Menaggio i nocleg w tej okolicy. Drugi dzień czyli niedziela to zwiedzanie Bellagio oraz Menaggio, a dzień trzeci to wyskok nad Jezioro Lugano w Szwajcarii, a potem Como i jak starczy czasu również samo Bergamo. Powrót planowany był na czwarty dzień rano.

Bilety kupiliśmy jakoś w lutym w cenie 188 zł w dwie strony od osoby, pewnie można taniej, ale termin mi pasował więc brałem. Szukając noclegu postanowiłem pierwszy raz skorzystać z serwisu airbn i poszukać noclegu wykorzystując zniżkę za rejestrację.

Najlepiej cenowo prezentowała się ta oto miejscówka:
https://www.airbnb.pl/rooms/4498672?che ... s=2&s=LfB5

Wysłałem zapytanie, ale okazało się że w tym terminie miejsca w tym pokoju niestety nie ma. Jednak Mario, gospodarz tej miejscówki zaproponował nam nocleg za darmo w remontowanym mieszkaniu tuż obok, jedynie do łazienki mieliśmy musieć podejść kawałek na zewnątrz. Stwierdziłem, że miejscówka za darmo nad Jeziorem Como to super okazja i przystałem na tę propozycję. Szczegóły dogadaliśmy na "fejsie". Swoją drogą ciekaw jestem czy skoro moja prośba o rezerwację została odrzucona i niezrealizowana, to zniżka na airbn będzie mi przysługiwać przy kolejnej czy już przepadła?

W piątek po pracy skończyłem się pakować i ruszyłem przenocować do mojej panny, gdyż z Mysłowic znacznie bliżej na lotnisko niż z Beskidów :) Pobudka przed 4 rano i wyjazd samochodem na lotnisko. Tym razem nie parkowałem na "Pod skrzydłami", gdyż nie było miejsc, ale naprzeciwko też jest parking Alda, gdzie zostawiłem moją fiestę. Cena za postój od soboty rano do wtorku rano wyniosła 35 zł.

Do security była trochę kolejka, ja piszczałem na bramkach (czasem w KTW piszczę, a innym razem nie, nawet lecąc w tych samych spodniach :D), ale poszło sprawnie. W Baltonie kupiliśmy Żołądkową Gorzką, Żywca i Tatrę dla naszego gospodarza i piwko dla mnie przed lotem.

Ostatnio jak latałem to ciągle było zachmurzone, tym razem w końcu jakieś widoczki i namierzyłem z lotu ptaka Ostrawę.

Załącznik:
3.jpg


Przylot mniej więcej o czasie, ale musieliśmy trochę posiedzieć w samochodzie, bo czekaliśmy na karetkę, gdyż jeden z pasażerów zasłabł. Potem patrzyłem to do karetki wchodził o własnych siłach, więc chyba nic poważnego. Na lotnisku w kiosku nie udało się mi kupić biletów na autobus do Bergamo (a ostatnio jak byłem to były gdzieś w informacji turystycznej, teraz jakoś nie potrafiłem jej znaleźć). Poszliśmy więc na przystanek i w automacie kupiłem bilety za gotówkę, kolejka się trochę zrobiła, bo kilku rodaków miało lekki problem z obsługą maszyny i w rezultacie odjechał na pierwszy autobus, ale za jakieś 20 minut był kolejny. Bilet z lotniska do centrum Bergamo kosztuje 2,3 euro, jak ktoś planuje zwiedzać miasteczko to bardzo opłaca się kupić bilet 24 godzinny, ważny od momentu skasowania, za 5 euro.

Po dojeździe do centrum od razu idziemy na stację kolejową i kupujemy bilety w automacie Trenord do Lecco, cena 3,6 euro. Pierwsza karta mi nie chciała działać, ale drugą płatność przeszła. Uwaga bilet kupiony w automacie należy skasować w takim żółtym kasowniku ustawionym na peronie. Pociąg do Lecco odjeżdża z peronu oddalonego trochę od poczekalni, coś jak kiedyś peron nr 5 na dworcu w Katowicach, trzeba po wejściu na perony iść w prawo. Ja trochę się nabiegałem, bo sprawdziłem czy stoi pociąg, a potem wracałem do kasowników, ale niepotrzebnie bo stał jeszcze dobre 5 minut na peronie.

Dojeżdżamy do Lecco i oglądamy miasteczko. Jest naprawdę bardzo ładne, wypijamy tutaj kawkę i jemy rogalika. Odnajdujemy również sklep spożywczy sieci Simply, gdzie kupujemy sobie jakieś winka i browarka. Potem siadamy na ławeczce nad jeziorem i podziwiamy widoki racząc się winkiem Garzellino, które jest tanie i dobre, a także otwiera się jak szampan więc nie ma problemu z brakiem korkociągu.

Bulwar nad jeziorem wygląda naprawdę ładnie, niestety jak widać pogoda nie jest idealna, nawet zaczyna lekko kropić.

Załącznik:
8.jpg


Z ławeczki obchodzimy jeszcze sobie centrum Lecco i wracamy na stację na pociąg do Varenny. Koszt 2,9 euro.
Stacja w Varennie jest trochę na uboczu od centrum i trzeba trochę podejść, ale to nie problem. Problemem za to zaczyna być deszcz, ale nie zrażamy się tym i oglądamy okolicę. Na mapce mam zaznaczoną jedną z polecanych tutaj pizzerii, niestety akurat właściciele maja urlop i w tym tygodniu jest zamknięta. Szukam kolejnego miejsca i znajduję jakąś restaurację. Wcześniej wybieram pieniądze z bankomatu bodajże DB i prawie dostaję zawału, bo dostaję komunikat iż "your card is captured, please contact with bank" na szczęście po chwili karta wraca do mnie i pieniążki też wyskakują, nie wiem co to miało znaczyć. W restauracji zamawiamy pizzę i czuję się jak ktoś biedny, bo kelner jakby nie dowierzał, że bierzemy jedną na dwóch i do tego nie chcemy nic do picia. Pizza kosztuje 8 euro, a pomysłowi Włosi doliczają nam też 5 eurasków za obsługę. Cóż... bywa.

Po zjedzeniu pizzy deszcz nie przestaje padać, ale odważnie ruszamy na zamek Vezio. Wybieramy tę trudniejszą drogę na wejście i standardową na zejście, więc idziemy w odwrotnym kierunku niż Maciek z żoną w tej relacji:
tydzien-w-polnocnych-wloszech-jezioro-como-final-le-turyn,1506,60978

Powiem tak, uważam się za człowieka w dobrej kondycji i prawdę mówiąc czytając powyższą relację myślałem, że to będzie bułka z masłem. Tymczasem z racji deszczu jest dość ślisko, no i wysoko. Dotarliśmy oczywiście na szczyt, ale spodziewałem się lżejszego podejścia, osobiście radzę iść tą trasą jak jest dobra pogoda, bo śliskie kamienie mogą być niebezpieczne.

Jeden z gorszych fragmentów trasy:

Załącznik:
18.jpg


Na szczycie wchodzimy na zamek, bilet normalny kosztuje 4 euro, ulgowy jest za 3 euro. Kobietka pyta nas "are you students" co potwierdzamy, połowicznie zgodnie z prawdą, bo ja już edukację zakończyłem i wchodzę taniej - zaczynam spłacać tę pizzę w Varennie :D

Zamek jest fajny, z racji pogody nie ma innych turystów, więc można poczuć taką lekką grozę, potęgowaną jeszcze przez te kamienne "zjawy", niemniej chyba też spodziewałem się więcej. Alp niestety nie widać, bo pada i jest mglisto, ale widok nie najgorszy.

Załącznik:
22.jpg


Zejście w dół trasą standardową jest już znacznie lepsze, ale deszcz i mój niewłaściwy dobór obuwia zrobił swoje i jestem przemoczony. Przychodzimy na przystań promową i czekamy na prom do Menaggio, gdzie umówiłem się z naszym gospodarzem. Cena promu to 4,6 euro, przystań w Menaggio również jest na lekki uboczu, przechodzimy do centrum i spotykamy się z Mario, który zawozi nas swoim autkiem do domu.

Kwaterujemy się w naszym pokoju, niestety nie ma ogrzewania, a moje ciuchy są całe mokre, wkładam do butów gazetę, jemy coś, kąpiel w łazience w garażu i przykryci kocami idziemy spać bardzo wcześnie jak na mnie bo ok. 21. A byłbym zapomniał, jakieś 40 metrów od tej łazienki jest miejsce gdzie rozstrzelano Mussoliniego, następnego dnia rano są tam kwiaty, flagi itp. bo akurat przypada rocznica jego śmierci.

Rano pogoda niestety się nie poprawia, a buty nie wysychają do końca. Mimo to nie tracę dobrego nastroju i ruszamy pieszo na przystań do Tremezzo, to jakieś 4 km, kawałek dość ruchliwą drogą, ale ostrożnie da się dojść. Kupujemy bilet na prom do Bellagio (sprzedaż biletów rusza jakieś 10 minut przed przypłynięciem promu) i płyniemy.

Droga do promu w okół jeziorka

Załącznik:
32.jpg


Obchodzimy Bellagio, docieramy również na koniec półwyspu, skąd powinien być świetny widok na Alpy. Niestety leje i okolicę spowija mgła, więc nawet nie będę wrzucał zdjęć. Buty przemakają mi całkowicie więc kupuję japonki za 8 euro i tak pomykam :D
Na śniadanie jemy pizze na kawałki, a na obiad makaron z sosem. Obiad w restauracji "Art in flower", jedzenie smaczne, a ceny całkiem znośne, w Bellagio tańszego makaronu nie widziałem chyba był za 7-8 euro.

Ruszamy na prom do Menaggio, koszt znowu 4,6 euro. Przestało padać, a japonki dają radę, więc w dobrym nastroju zwiedzamy okolicę.

Dwie fotki z Mennaggio

Załącznik:
51.jpg


Załącznik:
53.jpg


Na dworcu autobusowym kupujemy bilet do Mezzegry, gdzie jest dom naszego gospodarza. Jego dotychczasowi goście już wyjechali, więc ten wieczór mamy spędzić w jego mieszkaniu. Bilet na autobus kosztuje 1,8 euro. Obok dworca jest sklep Conad, w niedzielę zamknięty więc nam nie udało się go odwiedzić.

Mieszkanie robi fenomenalne wrażenie, jest fajne stylowo, mnóstwo pamiątek zarówno z podróży jak i od goszczących tutaj ludzi, są też alkohole z Polski i pamiątki z całego świata. Mario opowiada nam, że niedawno był we Wrocławiu, a w tym roku planuje zobaczyć Kraków. Liczyliśmy, że uda się nam razem coś wypić i pogadać, ale Mario jest już umówiony z kimś i zostawia nas samych w mieszkaniu. Prosi, żeby nie zamykać drzwi, bo wróci pewnie w środku nocy, ale rano obiecuje zawieźć nas do Mennagio, skąd chcemy ruszyć do Szwajcarii. Mario oprowadził nas po mieszkaniu i zachęcał do czucia się jak u siebie w domu, tak więc, jem za darmo tosty z dżemem, wypijam darmowe włoskie piwko i oglądam mecz Realu z Celtą. Jakby tego było mało, gdy powiedziałem mu że przemokły mi buty, to jego mama przynosi mi grzejnik i udaje się je wysuszyć :)

Wstajemy rano i Mario zawozi nas do Menaggio, pamiątkowe wspólne selfie i ruszamy do Lugano. Autobus linii C12 kosztuje 6,3 euro. Droga wiedzie serpentynami, a kierowca jak to Włoch jedzie dość szybko i gwałtownie.

Cały czas leje i w Lugano pomykamy z parasolem, który dał nam Mario, zastanawiamy się tylko czy przejdzie na lotnisku (przeszedł bez problemów). Zwiedzamy dość szybko, bo buty znów przemakają, a na poprawę pogody się nie zanosi. Śniadanie w Mcdonald's, jakieś pamiątki w markecie tuż obok sklepów Prady itp.

Łabędź w Lugano

Załącznik:
68.jpg


Ogólnie w Szwajcarii jest drogo, więc koło południa idziemy na stację kolejową. Kolejka dowożąca pasażerów na stację jest w remoncie, więc trzeba pójść pieszo. Dworzec też remontowany, dobre 20 minut szukam automatów z biletami, ale udaje się kupić bilet. Kupując bezpośrednio z Lugano do Como cena to chyba 15 euro, polecam kupić do Chiasso i tam przesiadka w pociąg do Como. Bilet na trasie Lugano - Chiasso kosztuje 8,4 CHF, a potem pociąg do Como za 2 euro, ale nigdzie nie udaje mi się znaleźć kasy, więc wsiadamy do pociągu i szukamy konduktora.

Pociąg rusza, dochodzimy na sam przód, ale nikogo nie ma więc czekamy. Przekraczamy granicę (kontrola teoretycznie jest na stacji w Chiasso, ale nikt nas nie sprawdzał) i widać, że zaraz będziemy wysiadać, bo do przejechania jest jedna stacja. Nadchodzi konduktorka, mija nas i próbuje otworzyć jakieś drzwi chyba do jakiegoś swojego pokoiku albo do maszynisty. Męczy się z tym, a my stoimy. Dziewczyna mi mówi: "Chyba powinniśmy iść do tyłu", ale nadal stoimy i obserwujemy walkę konduktorki z drzwiami. Pociąg dojeżdża do stacji, chłopak przy drzwiach wygląda jakby też jechał na gapę, bo spogląda na konduktorkę, ale ta nadal walczy z drzwiami. Wysiadamy i tym sposobem spłacam to coperto w Varennie :)

Wydaje mi się, że ten odcinek Chiasso - Como można spokojnie przejechać za darmo, ale poczekać gdzieś w środku pociągu, wtedy raczej nikt nie sprawdzi biletu, ale oczywiście można jak my próbować go kupić.

W Como nadal pada, ale nie zrażamy się i idziemy pod katedrę zwiedzając bardzo ładną okolicę.

Załącznik:
75.jpg


Po zwiedzeniu kościoła, wzorowanego na katedrze w Mediolanie, siadamy pod takim zadaszeniem tuż obok i siłuję się z butelką wina. Niestety nie opanowałem otwierania wina łyżką, co kiedyś koledzy czynili bez kłopotu w Rzymie, więc ruszam zapytać do jakieś restauracji, ledwo wychodzę spod zadaszenia, a podbiega gość ze scyzorykiem i otwiera mi tę butelkę. Pyta dlaczego sobie takiego nie kupię, to tylko 20 euro :shock: Tłumaczę, że na lotnisku by mi go zabrali, muszę wyjaśniać że przyleciałem tylko z podręcznym. No, ale winko otwarte i wypijamy go przy kościele ;)

Po drodze kebab (bo pizzy tam akurat w czasie sjesty nie robią) i wracamy na stację. Kupujemy bilet do Bergamo z przesiadką w Monza. Oczywiście idziemy sprawdzić czy pociąg stoi i orientujemy się, że kasowników nie ma na peronie, pociąg odjeżdża za 2 minut, a z racji remontu trzeba iść dość daleko. Zauważam konduktora więc idę za nim peronem na sam przód pociągu i pytam czy muszę kasować bilet przed odjazdem. Mówi, że tak ale widząc moją minę wypisuje na bilecie dane pociągu i swój podpis, a my możemy wsiadać.

Do Bergamo jedziemy ok. 2 godzin, kupujemy bilet 24 godzinny i mimo późnej pory ruszamy w miasto. Nadal pada, a ja już miasto widziałem więc zwiedzanie jest dość szybkie, po drodze kupujemy truskawkowe wino, które od razu w sklepie nam otwierają. Wjeżdżamy na San Viglio ostatnią funicolarką, maszynista widząc moją otwartą butelkę mówi, że nie mogę z nią wejść, ale robię przepraszającą minę i pozwala mi z nią jechać. Wchodzimy na wzgórze i dopijamy winko, patrząc na zmrok zapadający nad Bergamo.

Załącznik:
DSC_1496.jpg


Potem szybki spacer śliską ulicą w dół, krótkie obserwowanie widoku z murów obronnych i wsiadamy w autobus na lotnisko.

Jest ok. godziny 22, sporo ławek już zajętych, ale znajdujemy swoje miejsce. Na zmianę idziemy się ogarnąć do toalety, a potem w ciągu nocy ja kilka razy idę suszyć buty, a po lotnisku pomykam w spodenkach i japonkach. Buty na szczęście wysychają i nie muszę wsiadać do samolotu w klapkach. Ok. 4 rano otwierają security, przechodzimy wraz z parasolem i kimamy dalej teraz już w pozycji całkiem leżącej. Po wyspaniu się wsiadamy w samolot i wracamy do Pyrzowic.

Wysiadając z samolotu uderza na nas promień Słońca i jest naprawdę ciepło, cóż czasem nie trafi się z pogodą ;)

Jak macie jakieś pytania to chętnie odpowiem :)


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Image


Ostatnio edytowany przez kleyo, 09 Maj 2015 23:29, edytowano w sumie 1 raz
Góra
 Relacje PM off
6 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 09 Maj 2015 18:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5180
Ostrzeżenia: 1
Zbanowany
srebrny
zdjęcia są niewidoczne.
:arrow: viewtopic.php?p=545480#p545480

samolot, pociąg, wino, pociąg, deszcz, spanie, wino, nie wino bo pewnie drogo, piwko, spanie, wino, i potem jeszcze jedno.
nie żebym się czepiał, ale odniosłem wrażenie, że Wasza wycieczka nie udałaby się gdybyście nie wypili parę butelek wina. jakiegokolwiek.
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
#3 PostWysłany: 09 Maj 2015 23:36 

Rejestracja: 08 Gru 2011
Posty: 540
Liczyłem, że uda się wrzucić fotki bez kombinowania z rozmiarem, ale na przyszłość będę pamiętał, dzięki za poradę, teraz powinno być ok.

Przykro mi, że odniosłeś takie wrażenie, owszem być może mogłem się bardziej rozpisać nad poszczególnymi miejscami, ale stwierdziłem że wystarczą wskazówki dotyczące transportu, bo to najbardziej się ludziom chyba przydaje, plus jakiś krótki komentarz do poszczególnych miejsc.

Nie aspiruję również tą relacją do konkursów, chciałem po prostu zawrzeć trochę informacji o takiej opcji zwiedzania w okolicy Bergamo. Rolę deszczu podkreślam, bo miała kluczowy wpływ na przebieg tego wyjazdu, gdyby pogoda była lepsza to pewnie byłoby znacznie lepiej. Natomiast co do wina, to uważam, że Włosi mają je bardzo dobre, więc czemu nie wypić paru będąc tam, tym bardziej że do kraju w podręcznym ich zabrać nie mogę.
_________________
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 10 Maj 2015 00:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Wrz 2011
Posty: 2589
Loty: 371
Kilometry: 601 471
namteH napisał(a):
nie żebym się czepiał, ale odniosłem wrażenie, że Wasza wycieczka nie udałaby się gdybyście nie wypili parę butelek wina. jakiegokolwiek.

Dobrze, ze jestem zbyt leniwy na pisanie relacji, bo dostalbym pewnie bana za alkoholizm :D
Góra
 Relacje PM off
8 ludzi lubi ten post.
 
 
#5 PostWysłany: 10 Maj 2015 00:06 

Rejestracja: 09 Mar 2014
Posty: 2598
złoty
Fajna relacja, dużo praktycznych wskazówek. A wino przy takiej pogodzie jest nieodzowne! ;)
Góra
 Relacje PM off  
 
#6 PostWysłany: 10 Maj 2015 00:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 Lis 2012
Posty: 5180
Ostrzeżenia: 1
Zbanowany
srebrny
Cytuj:
Dobrze, ze jestem zbyt leniwy na pisanie relacji, bo dostalbym pewnie bana za alkoholizm :D


wiesz, są relacje (ta tutaj akurat nie jest pod tym względem najgorsza) gdzie praktycznie co krok się wspomina co to ktoś nie wypił i z jakiej okazji. oczywiście dominują amatorzy bursztynowego trunku. no i to, chyba według większości, jest OK.
i tak się zastanawiam jak bym napisał relację, gdzie np cały dzień chodzę i pobijam sobie wódeczkę, trochę się zataczam...
jak wstanę, przed śniadaniem, w trakcie, po... ciekawe czy ktoś inny by coś zauważył czy po prostu była by to normalka a takie czepianie się jak moje wzięto by za brak luzu...?
_________________
Marzy Ci się wycieczka rowerowa po Hiszpanii? Zapytaj! Coś podpowiem ;)
Góra
 Relacje PM off
ewaolivka lubi ten post.
 
 
#7 PostWysłany: 10 Maj 2015 01:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Gru 2012
Posty: 1910
Loty: 61
Kilometry: 53 439
srebrny
Na problemy z otwarciem wina najlepsza jest lektura forum ;)
http://www.fly4free.pl/forum/slodowy-w-podrozy-wynalazki-zamienniki-i-inne-patenty,22,66528

Manual otwierania na YT (dzięki @asdop za linka)



Wycieczka bardzo fajna, szkoda trochę pogody...

I się nie czepiajcie tego wina, w kraju w którym nawet makaron gotują w winie a nie w wodzie to grzechem byłoby się nie dostosować :)
_________________
vivere militare est
Góra
 Relacje PM off  
 
#8 PostWysłany: 10 Maj 2015 09:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2703
Loty: 439
Kilometry: 1 037 948
złoty
kleyo napisał(a):
Droga do promu w okół jeziorka
Image

Zdecydowanie musisz wybrac sie jeszcze raz, zeby zobaczyc te same miejsca w lepsza pogode :-)

Image

Ja oszukiwalam, bo pojechalam tam ze wzgledu na dobra prognoze pogody, a bilety kupilam dzien wczesniej. Okolica niewatpliwie bardzo ladna i polecana. Wiecej fotek ze sloncem, zapomnialam wrzucic ich do relacji Maczala1 - http://picasaweb.google.com/AZMTKL/Lake ... ember2014#
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off
wojtkow lubi ten post.
 
 
#9 PostWysłany: 10 Maj 2015 10:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Sty 2012
Posty: 3690
platynowy
In vino veritas ;)
_________________
Jesli planujesz podroz dookola swiata to poczytaj tu o moich.. >>> Relacje
Image
Góra
 Relacje PM off  
 
#10 PostWysłany: 13 Maj 2015 09:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 Sty 2013
Posty: 2956
złoty
@kleyo
Kolejna szarada z gatunku "znajdź 5 różnic" :)

Image

Image

Dobitnie widać jak wiele zależy od pogody, a tej niestety nie jesteśmy w stanie zaplanować (pomijam "last minute" bo to jednak rzadkie przypadki w samodzielnych składakach). Nie ukrywam, że mnie okolica jeziora Como na tyle zauroczyła, że w ten weekend tam powracam. Po przeczytaniu Twojej relacji zacząłem nerwowo przeglądać prognozy pogody, bo nawet w najczarniejszych myślach nie zakładałem kiepskich warunków przez cały wyjazd.

Aga_podrozniczka napisał(a):
Zdecydowanie musisz wybrac sie jeszcze raz, zeby zobaczyc te same miejsca w lepsza pogode :-)

Nie pozostaje nic innego, jak tylko się pod tym podpisać :)
Góra
 Relacje PM off
thoth lubi ten post.
 
 
#11 PostWysłany: 13 Maj 2015 09:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 Sie 2010
Posty: 2924
Loty: 1
Kilometry: 1 425
srebrny
w pazdzierniku 2014
na polnocy jeziora Maggiore opalalismy sie na brzegu w Locarno /Szwajcaria/
na poludniu jeziora, minelismy granice włoska i w Arona wysiedlismy z auta, a na parkingu byly zamarzniete kaluze

tam na doslownie niewielkim dystansie kilometrow moze byc zupelnie inna pogoda
sadze, ze nad Como jest identycznie, by dodac jeszcze zmiennosc pogody, przyjechalismy krotko po powodzi, kiedy sprzatano jeszcze wiele drog,
a przez caly nasz pobyt swiecilo slonce - czego Wam zycze
Góra
 Relacje PM off  
 
#12 PostWysłany: 13 Maj 2015 09:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 Mar 2013
Posty: 2703
Loty: 439
Kilometry: 1 037 948
złoty
maczala1 napisał(a):
Dobitnie widać jak wiele zależy od pogody, a tej niestety nie jesteśmy w stanie zaplanować (pomijam "last minute" bo to jednak rzadkie przypadki w samodzielnych składakach). Nie ukrywam, że mnie okolica jeziora Como na tyle zauroczyła, że w ten weekend tam powracam. Po przeczytaniu Twojej relacji zacząłem nerwowo przeglądać prognozy pogody, bo nawet w najczarniejszych myślach nie zakładałem kiepskich warunków przez cały wyjazd.

Dlatego ja wlasnie zmienilam weekendowy styl podrozowania na last minute, zalezny od pogody. Oczywiscie pomaga mi w tym zapas mil lotniczych i promocje. Jak nie mam weny, gdzie skoczyc na weekend to sprawdzam prognozy pogody, a potem bilety na samolot. Ewentualnie moge skoczyc gdzies samochodem, ale od czasu jak jezdze Smokiem Wawelskim, to raczej latam. Moj wypad nad Como byl wlasnie z serii last minute za mile i dzieki temu nie moglam narzekac na pogode, no moze troche chlodno bylo, ale ladnie.

Maczala1 - udanej wycieczki.
_________________
Carpe Diem.
Góra
 Relacje PM off  
 
#13 PostWysłany: 24 Paź 2016 19:29 

Rejestracja: 03 Mar 2016
Posty: 3
Witam, planuję być w Bergamo w okolicy 8-10 grudnia. Myślicie, że warto zimą wybrać się nad jezioro Como, czy lepiej udać się do Mediolanu?
Góra
 Relacje PM off  
 
#14 PostWysłany: 25 Mar 2017 18:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 Gru 2013
Posty: 484
srebrny
Mnie 2 dni temu też pogoda nie dopisała nad Como. A dla tych, którzy by się chcieli wybrać na zamek Vezio, mała przestroga: generalnie zamek czynny, ale jak pada - to nieczynny. I domyślcie się tego będąc na dole. :cry: Albo dzwońcie i pytajcie, czy warto się wspinać.
Parę osób na forum pisało o tym, że się udało wejść i pozwiedzać mimo deszczu. Najwyraźniej te czasy minęły.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Góra
 Relacje PM off
2 ludzi lubi ten post.
 
 
 [ 14 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group