Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



 [ 4 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
 Temat postu: Arabii cienie i blaski
#1 PostWysłany: 25 Sty 2022 23:55 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 1218
srebrny
No to jedziemy z moim spojrzeniem na Arabię, na świeżo póki jeszcze wspomnienia nie uleciały z głowy. Yukon musi trochę poczekać.

To miał być wyjazd wielkanocny. Najpierw w 2020, potem z powodów wiadomych przełożony na 2021. Niestety powody wiadome cały czas trwały wiec w końcu przerobiliśmy to na wyjazd bożonarodzeniowy. Bez większej nadziei, że coś z tego wyjdzie, szczególnie po jesiennym sezonie omikronowym. Brak nadziei przekładał się też na brak jakiegokolwiek planowania, w myśl zasady: po co rezerwować jak i tak trzeba będzie potem odwoływać. Sprawdzałem tylko od czasu do czasu dostępność hoteli, przelotów wewnętrznych i biletów na inne atrakcje. Wszystko dostępne, widocznie tłumy turystów do Arabii nie jeżdżą.

W końcu termin wyjazdu nadchodzi i uzbrojeni we wszystkie możliwe wyniki testów, wizy i potwierdzenia jedziemy na lotnisko, żeby się odprawić. Obsługa sprawdza nasze wydruki jeden po drugim odhaczając punkty z checklisty. Nagle pada pytanie: kwarantanna wykupiona? My na to, że nie trzeba. Kobieta z checkinu na to, że owszem tak. To my jeszcze raz, że nie, pokazując reguły wjazdu z oficjalnej strony saudyjskiej. A ona na to, że trzeba bo wczoraj zmieniły się zasady wjazdu. I tak uprawiamy sobie słowny ping pong, dochodząc w końcu do zgniłego kompromisu: dostajemy karty pokładowe, możemy przejść przez kontrole a oni w międzyczasie ustala z Riadem czy możemy wlecieć czy nie. O naszym losie dowiemy się przed boardingiem.

W średnich nastrojach idziemy pod bramkę, dając sobie jakieś 50% szans na wylecenie. Tam kolejna osoba z obsługi powtarza ta sama historie o konieczności wykupienia kwarantanny, czytaj: pakietu paru nocy w hotelu zakończonych PCRem. I że to niby od wczoraj i wczoraj mieli jakiegoś pasażera, którego cofnięto z Riadu z powodu braku tejże. Nasz wyjazd ma trwać 10 dni, spędzenie polowy z nich w zamknięciu to średni pomysł. Ale ostateczna decyzje maja podjąć panowie sprawdzający tuż przed boardingiem jeszcze raz wszystkie papiery. No to stajemy karnie w kolejce, gdy przychodzi nasza tura jeszcze raz pokazujemy te same dokumenty co przy checkinie. I… to wystarcza, o kwarantannę ku naszemu zaskoczeniu nikt nie pyta. Dostajemy po pięknym szlaczku długopisem na boardingu i już chwilę potem siedzimy w samolocie.
Załącznik:
img_20211230_125525885 (1).jpg

Po przylocie do Riadu cala procedura wjazdowa przebiega bardzo sprawnie, po zaledwie paru minutach siedzimy w hali przylotów i korzystając z wifi łapiemy ubera. Pół godziny później jesteśmy w naszym hotelu.

No dobra, to jak już udało się wjechać, trzeba teraz zaplanować resztę wyjazdu. Hotel w Riadzie mamy ogarnięty za punkty do 2 stycznia, ogarniamy dwa przeloty wewnętrzne i samochody a tu nagle zonk: na pasujące terminy bilety do Hegry już zniknęły. Trochę lipa, największa atrakcja i mamy jej nie zobaczyć? Będziemy martwic się później.

Na zwiedzanie Riadu i okolic mamy następne dwa dni. Dzień pierwszy to kręcenie się po mieście, podjeżdżając uberem tu i tam bo odległości są spore. Szybko okazuje się, ze rzeczywistość nie pokrywa się z googlem: to co ma być czynne jest zamknięte i na odwrót. Do tego jest piątek czyli dzień wolny. Miejsca otwarte wcześniej niż późnym popołudniem można policzyć na palcach jednej ręki za to wstędze pełno jest mężczyzn z dywanikami w ręku idących do meczetu bądź z niego wracających. Większość z nich patrzy na nas wzrokiem będącym mieszanka zdziwienia i zaciekawienia.

Stolica Arabii piękna nie jest, przypomina raczej ogromny, porzucony plac budowy, po którym walają się śmieci i włóczą się koty. Niby bogaty kraj a poczucie czystości nie nadąża za ich rozwojem gospodarczym.
Załącznik:
img_20211231_121119137_hdr (1).jpg

Załącznik:
img_20211231_120911667 (1).jpg

Załącznik:
img_20211231_142926514_hdr (1).jpg

Załącznik:
img_20211231_143448378_hdr (1).jpg

Udaje nam się zwiedzić muzeum narodowe, za to w Al Masmak całujemy klamkę. Targ tez nieczynny, no bo piątek, znajdujemy za to otwarta kawiarnie, gdzie możemy ogrzać się przy kawie i daktylach. Tak, ogrzać bo w Riadzie jest zimno, jakieś 15 stopni i do tego pada deszcz. To chyba ich zima stulecia. Wieczorem fundujemy sobie kolacje, niby zestaw min dla dwojga, ale nakarmić można nim chyba wieloosobowa rodzinę.
Załącznik:
img-0222 (1).jpg

Na miły koniec dnia próbujemy wjechać na taras widokowy w Kingdom Center ale tez okazuje się, ze dziś są zamknięci. Za to wizyta w pobliskim centrum handlowym jest wywołuje dysonans poznawczy. Sklepy takie same jak w Europie, wliczając w to butiki z dosyć odważnymi strojami kobiecymi. A do tego parę znanych firm oferujących damska bieliznę. Widok opatulonej na czarno Arabki przeglądającej fikuśne stringi jest bezcenny, za wszystko inne zapłaci się kartą Master Card
Załącznik:
img_20211231_191548971 (1).jpg

Załącznik:
img-0230 (1).jpg

Załącznik:
img-0231 (1).jpg

Dzień drugi to wypad za miasto, w planach jest Edge of the World. Najtaniej dostać się tam własnym samochodem, wynajęcie SUVa jest tańsze niż zorganizowana wycieczka. No to jedziemy, najpierw sporo kilometrów przez miasto, które wydaje się nie mieć końca, a potem przez pustynie, na której nie ma zupełnie nic.
Załącznik:
img_20220101_115215390_hdr (1).jpg

Google prowadzi nas jak po sznurku, na prowincji nawigacja sprawdza się o wiele lepiej niż w Riadzie. Zjeżdżamy z drogi głównej na mniejsza, potem na jeszcze mniejsza aż w końcu odbijamy w bok z asfaltu i zaczyna się offroad. Na początku taki łagodny ale po pewnym czasie pojawiają się większe górki i dołki, przekraczamy koryta wyschniętych strumyków, jedziemy skrajem urwiska czyli jednym słowem robi się ciekawie. Aż w końcu trafiamy na głębszy rów, raczej umyślnie wykopany w poprzek drogi, dalej pojechać się nie da. Do Edge of the World mamy jeszcze 5 km, godzina drogi. Jest 14, ciemno robi się o 17 a na niebie deszczowe chmury. Jak zacznie padać tak jak wczoraj to nie ma szans, żebyśmy przejechali ta droga z powrotem. Mamy wprawdzie wysokie zawieszenie ale bez 4x4 a utkwić w środku niczego i to po zmroku to średnia perspektywa. Decydujemy się na odwrót.
Załącznik:
img_20220101_134118873 (1).jpg

Drugi punkt z naszego planu to Diriyah, historyczne miasto na przedmieściach Riadu. I tu po raz kolejny przegrywamy z saudyjska rzeczywistością. Na dzień dzisiejszy Diriyah to jeden wielki plac budowy, otoczony wysokim płotem z wizualizacjami jak to pięknie będzie kiedyś wyglądać ale teraz pełen błota (wspomniałem już, że pada?) i robotników z Bangladeszu. Kręcimy się po okolicy próbując znaleźć dojście do miejscowego muzeum i starych ruin widocznych na horyzoncie ale wszystko jest ogrodzone i zamknięte. Dajemy sobie w końcu spokój i wracamy do hotelu. Droga jest męcząca, po zachodzie słońca widoczność jest średnia, pasów ruchu na jezdni prawie nie widać a i tak nikt ich nie przestrzega wiec trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby w nikogo nie wjechać. Mamy dość Riadu. Jutro lecimy na północ, z nadzieja, że będzie lepiej bo póki co wyjazd jest co najwyżej średni.


Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Relacje PM off
14 ludzi lubi ten post.
2 ludzi uważa post za pomocny.
 
 
#2 PostWysłany: 26 Sty 2022 08:37 

Rejestracja: 18 Wrz 2013
Posty: 389
złoty
Po takim początku nie dziwię się zniecheceniu. Rijad taki zły nie jest, choć w deszczu i zimnie wszystko wygląda gorzej. Najbardziej szkoda Edge of the World. Od tego wału już się nie jedzie, tylko draluje piechotą.
Góra
 Relacje PM off  
 
#3 PostWysłany: 26 Sty 2022 11:38 

Rejestracja: 24 Paź 2012
Posty: 1218
srebrny
Moja spiskowa teoria jest taka, ze da sie dojechac do Edge of the World tylko jakos inaczej i tylko wtajemniczeni (=organizujacy takie wyjazdy dla turystow?) to wiedza. Po drodze na miejsce wyprzedzalo nas pare wypasionych samochodow terenowych z lokalnymi kierowcami ale ewidentnie nielokalnymi pasazerami a potem nie widzielismy tych samochodow na koncu drogi ani wracajacych. Stawiam na to, ze pojechali jakims scisle tajnym objazdem :-)
_________________
Yukon - tworzy sie
Azerbejdżan - zakończona

Laponia | Komory | Bahrajn | Senegal | Santiago de Chile | Guca | Ladakh | Palestyna | Athos | Ziemia Ognista | Syberia zimą

Instagram: @podruuznik
Góra
 Relacje PM off  
 
#4 PostWysłany: 26 Sty 2022 13:50 

Rejestracja: 18 Wrz 2013
Posty: 389
złoty
Do Edge of the World są dwie drogi, chyba tylko jedną pokazuje Google Maps i tam usypali wał ziemny. Druga jest dostępna z zupełnie innej strony, ale tamta jest ponoć jeszcze trudniejsza i w zasadzie tylko dla terenówek. A inna sprawa, że też widziałem samochody, które jakimś cudem ominęły ten wał, natomiast były to pełne terenówki.
Góra
 Relacje PM off  
 
 [ 4 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: cart, CommonCrawl [Bot] oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

  
phpBB® Forum Software © phpBB Group