Czy to koniec turystyki na Ibizie? Alarmujący apel włodarzy wyspy
W te wakacje Hiszpanię odwiedzi rekordowa liczba turystów. Jest to efekt strachu przed zamachami terrorystycznymi, w wyniku których urlopowicze omijają Tunezję, Egipt czy Turcję. Dla Hiszpanii oznacza to duże zyski z turystyki, ale też problemy – już teraz w niektórych kurortach można usłyszeć narzekania na przepełnione plaże i dzikie tłumy na ulicach.
Sytuacja na imprezowej Ibizie jest jednak znacznie poważniejsza.
– Na wyspie zaczyna brakować wody pitnej. Nie mamy też wystarczającej infrastruktury ani służby medycznej, by przyjąć tak wielu turystów – mówi Vincent Torres, szef departamentu turystyki Ibizy.
– Nasza baza noclegowa to ok. 100 tys. łóżek dla turystów, a oficjalnie na wyspie mieszka tylko 13 tys. ludzi. Ibiza ma tylko 572 kilometry kwadratowe, a to oznacza, że więcej turystów po prostu się tutaj nie zmieści – alarmuje Torres.
Ibiza planuje zorganizować dużą kampanię informacyjną, by turyści zaczęli oszczędzać wodę. Jednocześnie Torres dodaje, że część winy za problem ponosi niewydolny system wodociągów. Na jego usprawnienie Ibiza wyda w najbliższym czasie 40 mln EUR.
Podatek nie zniechęcił turystów
Ibiza z każdym rokiem przyciąga coraz więcej turystów. Widać to choćby po statystykach miejscowego lotniska. Jeszcze w 2009 r. obsługiwało ono 4,5 mln pasażerów rocznie, w 2015 – już 6,337 mln, w tym roku zaś przewinie się przez nie ponad 6,5 mln ludzi.
Aby trochę ograniczyć liczbę turystów, władze Balearów (oprócz Ibizy także Majorki i Minorki) wprowadziły od 1 lipca nowy podatek dla przyjezdnych. Teraz w zależności od klasy hotelu, w którym nocujemy, musimy zapłacić od 1 do 2 euro od osoby za każdą dobę. Na razie nie widać, by nowa danina zniechęciła turystów.