Fly4free.pl

Czy nowe trasy Ryanaira będą hitem? Wielki eksperyment z przymusu i szansa na bardzo tanie latanie

ryanair
Foto: Pajor Paweł / Shutterstock
Zawieszenie tras do Ukrainy z powodu wojny sprawia, że Ryanair znacząco zwiększa liczbę lotów z Polski i mocniej wchodzi w loty krajowe, czyli segment rynku, który ucieszy wielu pasażerów, ale który dla irlandzkiej linii jest dość ryzykowny pod względem rentowności. Okoliczności sprawiają jednak, że irlandzka linia nie ma innego wyjścia, więc będzie mogła na własnej skórze przetestować potencjał połączeń krajowych.

Nowe trasy krajowe i międzynarodowe Ryanaira, które w czwartek dość niespodziewanie pojawiły się w systemie rezerwacyjnym, to kontynuacja decyzji irlandzkiej linii sprzed kilku dni. Przypomnijmy więc, że Ryanair od początku tego tygodnia zwiększał liczbę rotacji na wybranych trasach krajowych i międzynarodowych. Wśród najciekawszych zmian było m.in. zwiększenie liczby lotów krajowych na trasie Kraków-Szczecin do 3 połączeń w tygodniu, z kolei na trasie z Krakowa do Gdańska połączenia mają być realizowane już nie 3 razy w tygodniu, ale codziennie.

To jednak była tylko kosmetyka wobec czwartkowych nowości, które pojawiły się w systemie rezerwacyjnym. Spójrzmy na nowe trasy Ryanaira i spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, które z nich mają szansę odnieść sukces i… czy konkurenci irlandzkiej linii mogą zacząć się martwić?

Ryanair nie bardzo miał wyjście

Decyzja Ryanaira jest podyktowana obecną sytuacją geopolityczną, czyli rosyjską inwazją na Ukrainę i zawieszeniem wszystkich połączeń pasażerskich do tego kraju. W efekcie tej decyzji mnóstwo samolotów Ryanaira, które obsługiwały w sumie kilkadziesiąt tras z i do Polski do Ukrainy, pozostało z „wolnymi mocami” które należało gdzieś przenieść. Nie ulega bowiem wątpliwości, że Ukraina była niezwykle ważnym rynkiem dla Ryanaira w kontekście Polski. Linia nie podaje co prawda szczegółowych danych dotyczących liczby pasażerów na tych trasach, ale wystarczy spojrzeć na statystyki ULC z najpopularniejszymi kierunkami z Polski (to statystyka całościowa, a więc obejmująca też ruch generowany m.in. przez LOT i Wizz Aira). Wynika z niej jasno, że w ostatnich latach Ukraina była 5-6 najpopularniejszym rynkiem lotniczym w Polsce, jeśli chodzi o liczbę pasażerów. W 2019 roku przez polskie lotniska przewinęło się ponad 2 mln pasażerów na trasach Polska-Ukraina, w „covidowym” 2020 – 652 tysiące osób, a w trzecim kwartale ubiegłego roku (ostatnie dostępne dane ULC) – 408 tysięcy pasażerów.

Dlaczego jednak Ryanair zdecydował się na trasy krajowe i krótkie loty międzynarodowe, a nie np. nowe połączenia do Grecji czy Hiszpanii? Nieoficjalnie słyszymy, że to kwestia logistyki: większość połączeń Ryanaira z Polski na Ukrainę to krótkie trasy, z czasem lotu znacznie poniżej 2 godzin. Przewoźnik musiał więc znaleźć trasy o zbliżonym czasie lotu i rotacji. To dlatego, oprócz tras krajowych, irlandzka linia uruchomi bliskie połączenia międzynarodowe, takie jak Kraków-Berlin, Gdańsk-Wilno czy Modlin-Kowno. Jednak w tym kontekście zasadnicze pytanie brzmi czy nowe połączenia będą rentowne. Przyjrzymy się temu bliżej.

Foto: Dmitry Birin / Shutterstock

Dlaczego tanim liniom nie opłaca się latać na „krajówkach”?

Nie ulega wątpliwości, że z dzisiejszej decyzji Ryanaira najmocniej cieszy się Pomorze Zachodnie. Tamtejsi samorządowcy i pasażerowie byli bardzo niezadowoleni, gdy kilka lat temu Ryanair zawieszał połączenie z Lotniska Chopina do Szczecina. Mieszkańcom zachodniopomorskiego zostawał oczywiście LOT, jednak „współpraca” z narodowym przewoźnikiem też była dość skomplikowana, głównie z uwagi na wysokie ceny biletów dyktowane przez LOT. Doprowadzało to nawet do ostrych spięć, które przedostawały się do mediów.

Teraz więc Ryanair wraca z lotami ze Szczecina do stolicy, choć trzeba pamiętać, że nie jest to połączenie idealne. Irlandzka linia nie będzie bowiem latała na Lotnisko Chopina, a do oddalonego o 50 kilometrów od centrum stolicy Modlina, skąd do centrum Warszawy trzeba liczyć jeszcze godzinę na dojazd pociągiem. Nie ulega jednak wątpliwości, że to połączenie ma zdecydowanie największy potencjał na sukces.

Podobnie może wyglądać sprawa z lotami z Krakowa do Szyman, choć na tej trasie (w inne dni tygodnia) lata już LOT. Można się więc zastanawiać czy tak duży wzrost dostępnych foteli na tej trasie nie jest… nazbyt ambitny. W tym miejscu docieramy zresztą do clue naszych rozważań, czyli tego, dlaczego tanim liniom nie opłaca się otwierać połączeń krajowych?

Główna przyczyna to oczywiście rentowność takich tras, która dla tanich linii lotniczych jest siłą rzeczy mniejsza z uwagi na inny model biznesowy low-costów i tradycyjnych przewoźników. Przede wszystkim: dla linii tradycyjnych, operujących w modelu hubowym, spora część ruchu na trasach krajowych to pasażerowie trasnferowi, którzy przesiadają się na głównym lotnisku (w przypadku LOT – w Warszawie) i lecą dalej w świat. Druga kwestia to mniejsze samoloty: LOT dysponuje maszynami, zabierającymi na pokład od 70 do 90 pasażerów, których wypełnienie jest relatywnie prostsze. Tanie linie mają tu problem: samoloty Ryanaira zabierają na pokład 189-197 pasażerów, co oznacza, że w celu ich wypełnienia low-costy muszą mocniej schodzić w dół z cenami biletów. Ale to tylko część problemu – zupełnie inna kwestią są dodatkowe źródła przychodów dla tanich linii, a więc dodatkowy bagaż, wybór miejsca w samolocie, przekąski, napoje czy ukochane przez pasażerów zdrapki. Na tak krótkich trasach jak loty krajowe siłą rzeczy pasażerowie są mniej skłonni do jakichkolwiek zakupów, więc przewoźnik musi głównie polegać na przychodach z biletów, których ceny (jak pisaliśmy powyżej) zazwyczaj są dość niskie i tak… koło się zamyka.
To m.in. dlatego wielu czytelników dziwiło się, dlaczego Ryanair zawiesza połączenie z Wroclawia do Gdańska, skoro samoloty na tej trasie latały pełne.

Swoją drogą: aktualizując informacje z poprzedniego tekstu możemy dodać, że trasa Wrocław-Gdańsk także zostanie wznowiona! Choć z systemu rezerwacyjnego wynika, że dopiero od 1 czerwca. Loty na tej trasie mają być realizowane 4 razy w tygodniu: w poniedziałki, środy, piątki i niedziele.

Foto: Ryanair

Czy nowe trasy się sprawdzą i… czy konkurenci Ryanaira mogą na nich stracić?

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Teoretycznie można na przykład się spodziewać, że zwiększenie przez Ryanaira częstotliwości lotów na trasie Kraków-Gdańsk może uderzyć w PKP Intercity, gdzie po niedawnych podwyżkach cen za bilet w godzinach szczytu (podróż trwa ok. 5,5 godziny) na Pendolino trzeba zapłacić nawet 225 PLN w jedną stronę. Nie jest to jednak absolutnie przesądzone.

Ciekawa sytuacja jest za to na trasach obsługiwanych także przez LOT. O połączeniu z Krakowa do Szyman już pisaliśmy, jest jeszcze natomiast połączenie z Gdańska do Lublina, gdzie narodowy przewoźnik wykonuje 1 lot tygodniowo: w sezonie zimowym w soboty, a od niedzielnego rozkładu w niedziele. Z czysto turystycznego punktu widzenia można podejrzewać, że Ryanair „skasuje” narodowego przewoźnika oferując 2 loty w tygodniu (w piątki i poniedziałki), choć znów nie jest to idealne połączenie na przedłużony weekend, bo np. mieszkańcy Gdańska mają lot powrotny z Lublina w poniedziałek o godz. 9.45. Inną sprawą są bardzo atrakcyjne ceny na trasach krajowych: właśnie na trasie Lublin-Gdańsk większość biletów jest obecnie dostępna w cenie poniżej 100 PLN.

Co z pozostałymi trasami wrzuconymi do systemu przez Ryanaira, czyli połączeniami międzynarodowymi? Tu także trudno spodziewać się komercyjnych sukcesów. Weźmy na przykład połączenia na Litwę – teoretycznie kraj ten cieszy się dużą popularnością wśród Polaków. Praktycznie kilka lat temu z uruchomieniem połączeń na Litwę eksperymentował Wizz Air. I poniósł klęskę: zarówno połączenia z Gdańska jak i Warszawy do Wilna były zawieszane dość szybko po ich uruchomieniu.

Wszystko jak zwykle zweryfikuje rynek, a o wynikach tego niecodziennego eksperymentu przekonamy się już za kilka miesięcy.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Gdyby Ryanair  pomyślał i był bardziej cwany niż myśli, że jest. To miałby więcej pasażerów. Ale jak otwiera durne destynacje, to sam sobie kopie  w plecy.
Marek Idziak, 10 marca 2022, 19:27 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Tymczasem wro-lis skasowane od 23.03
Hubert Szulczewski, 10 marca 2022, 20:35 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »