REKLAMA

Bez bagażu i innych dodatków. „Gołe” bilety to najlepsze, co może spotkać pasażerów tanich linii

ceny biletów
Foto: Andrey_Popov / Shutterstock

Chcecie naprawdę tanich biletów? Podróży za 9, 29 czy 39 PLN? Niskokosztowe linie chcą utrzymać najniższe stawki, ale warunek jest jeden. Pasażer musi się dostosować. Dlatego z pozoru drastyczne cięcia darmowych usług, mogą wyjść nam na dobre. I znacząco ułatwić porównywanie cen.

Rosnące ceny ropy, wahania kursów walut, coraz większa konkurencja, potrzeba modernizacji floty – linie lotnicze nie mają lekko, a wiele z nich nie przetrwało tej próby. Tylko w ostatnich miesiącach obserwowaliśmy kilka upadków przewoźników – Primera Air, Small Planet, Azur Air, Cobalt. Problemy ma Wow Air, a nawet Etihad.

Tymczasem przyzwyczailiśmy się do niskich cen biletów i kochamy promocje, dzięki którym można polecieć gdzieś za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt PLN. Trzycyfrowa kwota za bilet po Europie wydaje nam się zdzierstwem. A jednocześnie coraz mniej z nas jest gotowych rezygnować z wygód, zapominając, że właśnie to było podstawą idei każdej taniej linii. Pojawia się więc problem, który linie mogą rozwiązać tylko w jeden sposób.

Jedyną rzeczą, którą pasażer powinien mieć zapewnioną kupując bilet, jest fotel, na którym będzie siedział w czasie, gdy przewieziemy go z punktu A do punktu B – powiedział kilka dni temu w rozmowie z Fly4free.pl Jozsef Varadi, prezes Wizz Aira. – O wszystkim innym powinien decydować pasażer – czy jakaś usługa go interesuje czy nie i czy chce za nią dodatkowo płacić – dodał.

Od razu pojawiły się głosy, że jak to, że tanie linie przesadzają oraz klasyczne argumenty w każdej z podobnych sytuacji: „niedługo to stojące miejsca będą sprzedawać” oraz „trzeba przestać z nimi latać to się ogarną”. A ja… nie mogę się tego doczekać!

Bez wiedzy o zasadach każdej linii ani rusz

Większość przeciętnych pasażerów, którzy podróżują na własną rękę, poszukuje tanich lotów przez porównywarki. Nawet, jeśli nie wiemy, dokąd chcemy lecieć zawsze można ustawić elastyczny cel i sortować po cenie.

Tylko że dziś sama cena to żaden wyznacznik. Muszę pamiętać, które linie oferują w tej cenie bagaż i w jakich rozmiarach, a przecież to dopiero początek. W grę wchodzą jeszcze rabaty ze względu na członkostwo w Wizz Discount Club, których wyszukiwarki nie uwzględniają, a w easyJet dopłata za obsługę rozłożona na wszystkie osoby z danej rezerwacji (czyli lepiej kupić bilet razem dla dwóch osób niż gdyby każdy kupił sobie sam). Dochodzi kwestia lotniska – wszak jedni latają do głównych portów, inni na te niskokosztowe, zwykle z dala od miasta. Mówiąc prościej – i Ryanair, i Air France latają do Paryża, ale jaka to różnica wie każdy, kto dojeżdżał do stolicy Francji z Beauvais. Pomyślcie, jak wiele informacji trzeba mieć w głowie, by posortowane już wyniki móc rzeczywiście ułożyć od najtańszych do najdroższych.

A przecież jeszcze niedawno nawet pomiędzy bardzo bliskimi liniami istniały drastyczne różnice. Ryanair już w zeszłym roku wycofał się z dwóch darmowych bagaży podręcznych, ale Laudamotion, na którą bilety kupujemy przez tę stronę, zmieniła politykę bagażową dosłownie kilka tygodni temu. Mało zamieszania? To przypomnę jeszcze, cena bagażu rejestrowanego w wielu liniach zależy od trasy czy sezonu, a pierwszeństwo wejścia na pokład też waha się kilka EUR w tą i w tamtą. Nie brakuje też innych dodatkowych opłat.

Wyjściowa cena nijak ma się do tego, ile rzeczywiście będzie mnie kosztowała podróż. Zapomnieliśmy już o tym, że tanie linie miały być tanie, tylko jeśli jesteśmy gotowi na wyrzeczenia – brak bagażu rejestrowanego, brak wybranego miejsca, gorsze lotnisko, płatne posiłki czy napoje. Skupiliśmy się na przedrostku „tanie”. Tymczasem może się okazać, że ten super tani bilet po doliczeniu bagażu, miejsc obok siebie, jednego posiłku i kawy przestaje być atrakcyjny cenowo w porównaniu do linii, które mają droższe bilety, ale w standardzie oferują o wiele więcej – latają na lepsze lotniska i nie pobierają opłat za odprawę na lotnisku.

Biorąc pod uwagę to, że Unia Europejska potrafi tygodniami debatować nad tym, czy ślimak jest rybą i jakiej długości powinien być ogórek, aż trudno uwierzyć, że wciąż nie ma przepisów, które wymagałyby ustandaryzowania taryf lotniczych. Tak, by nawet mniej doświadczony pasażer mógł je sensownie ze sobą porównać bez większego problemu.

samolot
Foto: Niyazz / Shutterstock

"Gołe" bilety to tylko kwestia czasu

Być może jednak nie trzeba będzie czekać na przepisy, a tanie linie wrócą do swoich podstawowych założeń szybciej niż się spodziewamy.

– “Rozbieranie” ceny biletu wynika z potrzeb rynku w Polsce i innych krajach regionu. Gdy zaczynaliśmy latać w Polsce w 2004 roku, samolotem latało 4 procent populacji. Dzisiaj ten współczynnik wynosi 20 procent, ale w Europie Zachodniej jest jeszcze wyższy i wynosi aż 45 procent populacji poszczególnych krajów – tłumaczył Varadi – Mamy więc ogromne pole do rozwoju, ale by zachęcić nowych pasażerów, musimy stać się konkurencyjni w stosunku do autobusu, pociągu i innych środków transportu, a możemy to zrobić tylko poprzez obniżenie bariery wejścia – powiedział.

Bariera wejścia to mówiąc po ludzku, najbardziej podstawowa cena biletu. I trudno się tym nie zgodzić. Zwłaszcza, gdy obserwujemy, że nawet najbardziej renomowane linie lotnicze nie tylko wycofują się z części darmowych usług, ale też deklarują przygotowania do zmiany strategii.

Jeszcze niedawno na przesiadkach pomiędzy lotami Emirates, pasażerowie dostawali vouchery na jedzenie na lotnisku. Ci, którzy lecieli z Qatarem mieli prawo do kilkugodzinnej bezpłatnej wycieczki po Doha. Pierwsza z tych rzeczy już nie funkcjonuje, druga owszem, ale za opłatą. Oczywiście wiele linii nadal podczas długich przesiadek oferuje bonusy, z których pasażerowie chętnie korzystają – wycieczki, hotele, wstęp do saloników. Ale z roku na rok ta oferta wydaje się być coraz bardziej okrojona.

To co kilka lat temu było standardem, dziś jest jedynie rozmytym wspomnieniem i odwrotnie, to co kilka lat temu było nie do pomyślenia, dziś nikogo już nie zadziwia – jak chociażby transatlantyckie loty bez kocyków, posiłków i bagażu. Nawet tradycyjni przewoźnicy zmieniają politykę, np. UIA, gdy zaczęła pobierać opłaty za odprawę na lotnisku.

Emirates już w zeszłym roku chciał stworzyć coś w rodzaju taryf modułowych, które pozwalałaby wybierać tylko te usługi, które interesują konkretnego pasażera.

– Mamy wielu, wielu pasażerów, którzy pokonują duże odległości tylko z plecakiem podręcznym. Nie chodzi o to, żeby wyciągać z pasażerów jak najwięcej, tylko o to, żeby dać im to, czego chcą – powiedział Tim Clark, prezes Emirates podczas spotkania Międzynarodowego Stowarzyszenia Transportu Lotniczego w Sydney kilka miesięcy temu.

Oczywiście wszystkie usługi dodatkowe – a w Emirates ma być ich nawet 50 – które nie wchodzą w skład najtańszej taryfy będzie można dokupić osobno.

pieniądze samolot
Foto: Montri Thipsorn / Shutterstock

Tanie linie mogą robić co chcą, a my musimy się z tym pogodzić

Wszystkie te zapowiedzi, mogą nam się nie podobać, ale w rzeczywistości nie zmienią naszego podejścia do tanich linii. Wystarczy, że raz czy drugi sypną pulą ultra tanich biletów i w kilka chwil zapominamy o wszystkich nienawistnych komentarzach skierowanych w ich stronę.

Kilka miesięcy temu w trakcie wakacyjnych strajków Ryanaira zapytałam dość retorycznie na łamach Fly4free, ile razy obiecywaliście już, że więcej z nim nie polecicie? Przypomniałam wtedy największe skandale, najbardziej drastyczne decyzje przewoźnika, najbardziej niekorzystne – z perspektywy pasażera – zmiany. Zainspirowana licznymi komentarzami odgrażającymi się, że z Irlandczykami to już nigdy, przenigdy, postawiłam tezę, że większość z nich jest kompletnie nic nie warta.

No cóż. Miałam rację. Podenerwowaliśmy się, ponarzekaliśmy i pozarzekaliśmy, a ostatecznie samoloty Ryanaira jak latały pełne tak latają. Nadeszły zmiany w polityce bagażowej, kolejne utyskiwania w komentarzach i obiecanki-cacanki, że zrywacie tę lotniczą znajomość raz na zawsze. Tymczasem kolejka pasażerów z pierwszeństwem wejścia jest dłuższa niż ta dla ludzi bez przywilejów, a zyski z tzw. usług pozalotniczych irlandzkiego przewoźnika rosną jak na drożdżach.

I teraz też jestem przekonana, że gdyby linie lotnicze faktycznie spełniły swoje obietnice dotyczące „gołych” biletów, wszyscy na tym skorzystają. Ci, dla których najważniejszy jest budżet, będą się potrafili spakować w każdy plecak, zniosą rozłąkę ze znajomymi w trakcie lotu i będą odprawiać się przez telefon, ale w zamian dostaną świetne oferty. A kto ma kupić bagaż, pierwszeństwo przejścia czy posiłek i tak to zrobi, jednocześnie pozwalając liniom zarobić gigantyczne pieniądze. Albo wcześniej dobrze to sobie przeliczy i być może zdecyduje się na tradycyjnego przewoźnika.

A o ile łatwiej byłoby szukać biletów…

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
"Musimy się pogodzić" brzmi jakby ten artykuł finansował Varadi albo O'Leary. Tymczasem prawda jest taka, że nie "musimy", a co najwyżej "możemy" się pogodzić... lub nie lecieć. Ja jestem zdania, że coraz większe dokręcanie śruby przez linie nie wyjdzie im w efekcie finalnym na dobre, a podstawa, czyli duży podręczny/kabinowy, powinna być zawsze w cenie. Widząc, że bilet kosztuje 19, 39, 49 zł, a do tego bagaż podręczny 50, 70, 100 zł linie łatwo wywołują wśród pasażerów głęboki niesmak i wrażenie bycia naciągniętym, oszukanym... co w efekcie wywołać może pewną tendencję "odejścia" od latania na rzecz innych środków transportu.
Raphael, 2 marca 2019, 2:21 | odpowiedz
Avatar użytkownika
"Mamy wielu, wielu pasażerów, którzy pokonują duże odległości tylko z plecakiem podręcznym. Nie chodzi o to, żeby wyciągać z pasażerów jak najwięcej, tylko o to, żeby dać im to, czego chcą..."kłamstwo. Gdyby tak było na serio że zalezy im na spełnieiu potrzeb klienta to wystarczyłby prosty zabieg - opcja OBNIZKI ceny biletu jesli ktoś rezygnuje z bagażu rejestrowanego. A nie goły bilet + doplaty po których bilt kosztuje więcej niz ten który 2 lata temu zawierał wszystko w cenie
okiemserca, 2 marca 2019, 12:10 | odpowiedz
Avatar użytkownika
"...A o ile łatwiej byłoby szukać biletów…"a może " A o ile tudniej byłoby szukać biletów…" gdy nie chesz lecieć PKSem w warunkach upadlajacych? (np. stać w kolejkach przepychajacych sie aby zdobyć miejsce na bagaż na półce zamiast pod nogami? ) Z perspektywy osoby pragnącej miec podczas dlugiej podrózy inimum komfortu i nie wozić kanapek z jajem - bedzie trzeba w tej twojej idelanej sytuacji spradxac DZIESIĄTKI dopłat w kazdej linii aby porównac cenę biletu. Dziekuje ale masz bardzo wąsko ukierunkowane spojrzenie. 
okiemserca, 2 marca 2019, 12:14 | odpowiedz
Dubrownik widok miasta
Najlepsza oferta

Wakacje: loty do Dubrownika za 236 PLN

Karolina Solecka | 2019-04-19 16:30
REKLAMA
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel