Masz długą przesiadkę? Linie lotnicze umilą ci czekanie: darmowy hotel, kino albo… zwiedzanie wulkanu i narty
Podróże, zwłaszcza na dłuższych trasach często wiążą się z koniecznością kilkugodzinnego koczowania na lotniskach. Aby zachęcić do siebie pasażerów, linie lotnicze coraz częściej stają na głowie, by umilić im ten czas. Nie robią tego jednak z dobrego serca. Ich cel jest prosty – zdobycie lojalności pasażera, który zachęcony dobrą obsługą będzie wracał do tego przewoźnika. Długie loty i oczekiwanie na przesiadki nadaje się do tego najlepiej, bo to na takich trasach linie zarabiają przecież najwięcej. A jakie atrakcje mają przewoźnicy? Zapraszamy na nasz przegląd najciekawszych ofert.

Jedną z najlepszych propozycji dla mających długie przesiadki ma linia Icelandair oferująca dość tanie połączenia na trasach transatlantyckich do USA (m.in. Boston, Nowy Jork, Chicago) i Kanady (Montreal, Toronto).
Oferta linii wydaje się niezła nawet dla Polaków, bo podróż do USA z Islandczykami mogą zacząć np. z Bergen albo Sztokholmu (dokąd z Polski latają tanie linie), nie ma też problemu, by niedrogo dolecieć do Reykjaviku (z Gdańska lata tam Wizzair, od maja także z Warszawy).
Ale miało być o ofercie przesiadkowej – nazywa się ona „Stopover Buddy”. W jej ramach każdy pasażer czekający na lot transatlantycki może przez jeden dzień zwiedzać Islandię z osobistym przewodnikiem – pracownikiem linii lotniczej, który pokaże nam to, co w tym kraju najlepsze i to zależnie od naszych preferencji.
W programie biorą udział wolontariusze - pracownicy linii. Można, więc spędzić dzień ze stewardessą, pilotem, pracownikiem obsługi, a nawet prezesem Icelandair - Birkir Holm Gudnason sam zgłosił się do programu i jak najbardziej można go sobie "zamówić".
Do programu może przystąpić każdy posiadacz biletu poprzez stronę internetową Icelandair. Wybieramy tam, jaki rodzaj atrakcji nas interesuje – można zdecydować się na: jedzenie, kulturę albo przygodę, a system skojarzy nas z konkretnym przewodnikiem.
W ciągu kilku godzin można, więc: zwiedzić Reykjavik, popływać w gorących źródłach, pojeździć na nartach, zobaczyć gejzery, wejść na wulkan, a jeśli trafimy na wyjątkowo gościnnego Islandczyka, nawet zjeść u niego w domu kolację. Koszty? Sama usługa jest darmowa – płacimy tylko za wyżywienie i bilety wstępu.
Usługa Icelandair wyróżnia się jeszcze z jednego powodu – inne linie oferujące udogodnienia dla przesiadkowiczów prawie zawsze wymagają, by wszystkie odcinki podróży były realizowane za ich pośrednictwem. U Islandczyków wystarczy, że masz bilet z Keflavik np. do USA.
Promocja „Stopover Buddy” trwa do 30 kwietnia.
Fot. Icelandair
