Będzie nowe duże lotnisko na Podlasiu? Zdecyduje referendum. Tylko czy jest ono potrzebne?
Budowa lotniska w Białymstoku przypomina odyseję z licznymi zwrotami akcji. Wszystko zaczęło się w 2014 roku, gdy społeczny komitet zebrał ponad 60 tys. podpisów mieszkańców województwa w sprawie zorganizowania referendum. Samorząd konsekwentnie odmawiał, tłumacząc, że nie ma na taką inwestycję pieniędzy. Jednak zwolennikom nie można odmówić zapału – ich sprawę trzy razy rozpatrywał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku i za każdym razem wydawał wyroki korzystne dla samorządu, czyli przeciw referendum. Jednak za każdym razem komitet odwoływał się do NSA w Warszawie, który kierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Ostatecznie w zeszłym tygodniu Naczelny Sąd Administracyjny wydał prawomocne orzeczenie w sprawie zorganizowania referendum.
Odbędzie się ono 15 stycznia w niedzielę, w juliański Nowy Rok. Jak czytamy w „Gazecie Wyborczej”, aby było ono ważne, musi w nim wziąć udział co najmniej 30 procent mieszkańców województwa uprawnionych do głosowania, czyli blisko 286 tys. osób.
Pytanie będzie brzmiało: „Czy jest Pan/Pani za wybudowaniem w województwie podlaskim regionalnego portu lotniczego?”.
Koszt organizacji referendum wyniesie ponad 4 mln PLN. Co ciekawe, sami inicjatorzy referendum po ogłoszeniu decyzji NSA byli skłonni zrezygnować z jego organizacji w zamian za zgodę samorządu na kontynuowanie prac przy budowie portu, jednak… Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła, że nie ma takiej możliwości.
Samorząd wciąż przeciwny
Przedstawiciele urzędu marszałkowskiego są rozczarowani takim obrotem sprawy.
– To referendum nie ma najmniejszego sensu. Przynajmniej 4 mln PLN pójdą z dymem – mówił w piątek Maciej Żywno, wicemarszałek Województwa Podlaskiego.
Zaraz jednak dodał, że wśród członków zarządu województwa nie ma przeciwników powstania lotniska regionalnego.
– Musimy mieć jednak na uwadze zmieniającą się sytuację gospodarczą, komunikacyjną. Powstają dwa lotniska lokalne, będzie ekspresowa droga do Warszawy, modernizowana jest kolej. To nie odpowiedź na pytanie czy chcemy mieć lotnisko regionalne, ale z czego to lotnisko zbudować i jak je potem utrzymać, jest istotniejsze. Gdybyśmy mieli te pieniądze, to może lepiej byłoby przekazać je decyzją sejmiku prezydentom Białegostoku i Suwałk na przyspieszenie budowy pasów startowych lotnisk lokalnych, gdzie prace są dużo bardziej zaawansowane – powiedział Żywno.
Jakby mało było komplikacji…
No właśnie, bo niezależnie od planów budowy nowego portu, na Podlasiu trwają prace związane z mniejszymi lotniskami. Białystok chce zmodernizować lotnisko Aeroklubu w Krywlanach – inwestycja polega na utwardzeniu pasa startowego o długości 1350 metrów wraz z infrastrukturą techniczną. Prace mają rozpocząć się w przyszłym roku, a ich całkowity koszt to 31 mln PLN. Po ich zakończeniu, lotnisko mogłoby przyjmować małe samoloty mogące pomieścić do 50 pasażerów.
Podobne plany mają Suwałki, gdzie także powstanie utwardzony pas startowy. Inwestycja ma ruszyć w drugiej połowie przyszłego roku, bo kilka dni temu Skarb Państwa przekazał samorządowi graniczącą z obecnym trawiastym lotniskiem działkę o powierzchni 37 hektarów.
I wydaje się, że Suwałki będą pierwszym lotniskiem na Podlasiu – pierwsze samoloty mają z niego odlecieć już za 2 lata.
Czy duże lotnisko na Podlasiu jest potrzebne?
Trudno powiedzieć – z jednej strony, z pewnością nie można odmówić mieszkańcom Podlasia argumentów. Najważniejszy to duża odległość od innych lotnisk. Do Szyman jest 185 km, a do obu warszawskich lotnisk ponad 200 km. I dopóki nie skończą się prace przy drodze ekspresowej S8, podróż samochodem do Modlina lub na lotnisko Chopina z centrum Białegostoku będzie trwała ok. 3 godzin.
Z drugiej strony, przykłady niedawno otwartych lotnisk nie napawają optymizmem. Weźmy lotnisko w Radomiu, które po otwarciu bardzo długo stało puste, po otwarciu pierwszych tras samoloty woziły powietrze, a teraz, gdy port lotniczy działa, liczba pasażerów wynosi średnio ok. 1000 osób miesięcznie.
Lepiej jest w otwartym w styczniu porcie Olsztyn-Mazury, który już obsłużył ponad 30 tys. pasażerów. Tu jednak daje o sobie znać duża sezonowość – z 4 przewoźników, którzy latali tu latem w sezonie zimowym został tylko Wizz Air. Od listopada dołączył do niego Ryanair, ale obie tanie linie latają na razie tylko na jednej trasie – do Londynu (Ryanair na Stansted, Wizz Air do Luton). To pokazuje jak trudno jest przyciągnąć przewoźników do nowo otwartego lotniska.