Kolejna linia ze stajni Etihad bankrutuje! To największy upadek od czasów Air Berlin
Air Berlin, Alitalia, a teraz Jet Airways – złośliwy mógłby napisać, że jeśli chcesz doprowadzić swoją linię do upadku, powinieneś do niej wpuścić szejków z Abu Zabi. Pogrążona w długach indyjska linia ogłosiła właśnie, że zawiesza ze skutkiem natychmiastowym wszystkie loty krajowe i międzynarodowe.
To kolejny upadek linii lotniczej po niedawnym bankructwie WOW Air i jednocześnie najgłośniejsze bankructwo od czasów Air Berlin, bo Jet Airways to naprawdę duża linia lotnicza. Przewoźnik jeszcze kilka miesięcy temu dysponował flotą 123 samolotów, zatrudniał ponad 16 tysięcy pracowników, a w 2018 roku przewiózł aż 27,2 mln pasażerów. Dość powiedzieć, że na szybko rosnącym rynku lotniczym w Indiach, Jet Airways był drugim największym przewoźnikiem (zaraz po IndiGo).
Przewoźnik zakończył jednak działalność: w środę linia lotnicza wysłała komunikat, w którym informuje, że “tymczasowo zawiesza wszystkie operacje lotnicze”. Choć zwrot “tymczasowo” jest chyba niezbyt na miejscu – przewoźnik nie będzie już latał, bo nie ma pieniędzy, by zapłacić zaległe rachunki za paliwo i inne podstawowe usługi. Nie wspominając już o tym, że od grudnia Jet Airways zalega pracownikom z wypłatą wynagrodzeń.
Jet Airways pogrążyły olbrzymie długi, szacowane na ponad 1,2 mld USD! Przewoźnik w ostatnich dniach rozmawiał z bankami w sprawie uzyskania ratunkowej pożyczki na kontynuowanie działalności, jednak żadna instytucja finansowa nie chciała się na to zgodzić.
Kolejna "ofiara" Etihad
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że 24 proc. udziałów w Jet Airways mają… linie Etihad, które niestety słyną z bardzo nietrafionych inwestycji. Wystarczy rzucić okiem na linie, w których Etihad miał lub ma udziały: Air Berlin zbankrutował w 2017 roku, Alitalia wciąż znajduje się na krawędzi bankructwa i działa tylko dzięki rządowej kroplówce, kondycja Air Serbia nie jest też taka, jakiej oczekiwałby serbski rząd.
Więcej na temat bankructwa Jet Airways napiszemy wkrótce.