podróżnicy
5.07.2019

Bali ma dość żebroturystyki. „Przekażemy takie osoby do ambasady”

Turyści, którzy zamiast polegać na własnych oszczędnościach, wolą żebrać na ulicach, są w ostatnich latach plagą Azji Południowo-Wschodniej. To poważny problem, któremu trudno zaradzić, ale próbuje to zrobić wyspa Bali – jej przedstawiciele chcą pozbyć się odpowiedzialności za pseudo-podróżników.

Mają plecaki, plan na dalszą podróż i chęć poznawania świata – na pierwszy rzut oka wyglądają jak zwykli backpackerzy. To, co odróżnia ich od budżetowych podróżników, to żebranie. Bo zamiast zarobić na swój wyjazd, wolą wyciągać rękę po pieniądze od miejscowych.

Tajlandia przetarła szlak

Teraz ich temat wraca niczym bumerang, bo kolejne miejsce ma dość takiego procederu i nie zamierza dłużej przymykać oczu na kontrowersyjny sposób finansowania podróży. Władze na Bali zapowiedziały, że wszystkich żebrzących turystów będą przekazywać odpowiednim służbom.

– Cudzoziemców, którzy nie mają pieniędzy lub udają, że tak jest, odsyłamy do ambasady – zapewnił Setyo Budiwardoyo z urzędu imigracyjnego w oficjalnym oświadczeniu. – Musimy kontrolować sytuację i w razie potrzeby przerzucać opiekę na placówki dyplomatyczne. Wolałbym nie podawać jedzenia ludziom, którzy oszukują – dodał.

Władzom zależy przede wszystkim na pozbyciu się takich osób z ulic i zmniejszeniu kosztów, jakie często ponoszą kraje przez bezmyślność turystów. Są jednak świadomi, że dalsze działania mogą być ograniczone, bo większość takich osób przebywa w kraju legalnie i nie łamie prawa.

To jednak nie znaczy, że nie ma skutecznego sposobu na walkę z problemem. Dwa lata temu Tajlandia niespodziewanie zaczęła bardzo skrupulatnie egzekwować przepisy wjazdowe – zwłaszcza wobec tych, którzy odwiedzają ją wielokrotnie w krótkich odstępach czasu. Na granicy funkcjonariusze żądali nie tylko okazania paszportu, ale także zapasu gotówki „potrzebnego na czas pobytu”, który w tym kraju wynosi 10 tys. THB (ok. 1000 PLN) i biletu powrotnego. Przez krótki czas kontrole były bardzo intensywne i wymierzone w konkretny typ ludzi – tym samym Tajlandia dała znak, że kto nadmiernie korzysta z jej gościnności, zawsze może spodziewać się problemów.

Żebroturyści to współczesna plaga?

I trudno się dziwić, bo choć można ich zobaczyć także w Europie, to szczególnie w Azji Południowo-Wschodniej żebroturyści stali się bardzo poważnym problemem. Bez trudu można ich spotkać na ulicach Bangkoku, Hanoi czy Kuala Lumpur. Nie brakuje ich też w bardziej turystycznych lokalizacjach – Ubud, Phuket, Hoi An, Siem Reap – wszędzie tam wystarczy przejść się głównymi ulicami, by natknąć się na Brytyjczyków, Rosjan, Australijczyków, Niemców, a czasem i Polaków, którzy „nie mają pieniędzy na dalszą podróż”.

– Dwóch Holendrów z plecakami, siedzących na jednej z głównych ulic handlowych Pekinu i karton, na którym było napisane: „Skończyły nam się pieniądze na podróż, jedziemy dookoła świata, wesprzyj nas”. Jeden z nich sprawdzał coś na swoim iPhonie, obydwaj mieli na sobie porządne ubranie – wspominał Paweł Kunz na łamach Fly4free.pl – Wybrali się w roczną podróż dookoła świata. Każdy z nich wziął ze sobą po 2000 EUR, pieniądze skończyły im się już w Chinach, więc zbierają na dalszą część wyjazdu, nie chcąc wracać do domu – pisał.

To właśnie dlatego w języku angielskim tacy ludzie zyskali miano begpackerów, czyli mówiąc po naszemu po prostu żebroturystów.

Mimo tego, zdania podróżników na temat żebrania są podzielone. Jedni uważają, że nikomu nic do tego, jak kto zdobywa pieniądze na wyjazdy, inni nazywają to żenadą i wykorzystywaniem lokalnej społeczności, a niektórzy pytają, czym to się różni od crowdfundingowych zbiórek organizowanych jeszcze przed podróżą – wszak tu i tu zbieramy pieniądze od obcych? I poniekąd każdy ma rację. Pozostaje jednak pytanie, czy żebranie w miejscach, których mieszkańcy są kulturowo czy religijnie przyzwyczajeni do dzielenia się – bo wierzą w karmę lub uznają jałmużnę za jeden z filarów swojej wiary, nawet gdy sami nie do końca mają za co się utrzymać – naprawdę jest w porządku?

Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Dodaj jako źródło w Google
Sprawdź inne superokazje 🔥
Jeden kierunek, tysiące wrażeń 🌿💫 SRI LANKA za 3226 PLN 🌴 Loty i 4⭐️ hotel ze śniadaniami 🥰
Sri Lanka z Warszawy 2914 PLN

Jeden kierunek, tysiące wrażeń 🌿💫 SRI LANKA za 3226 PLN 🌴 Loty i 4⭐️ hotel ze śniadaniami 🥰

🔥 Cała mapa możliwości 🗺️💫 Zbiór lotów z Warszawy od 184 PLN 😍
Loty z Warszawy od 184 PLN

🔥 Cała mapa możliwości 🗺️💫 Zbiór lotów z Warszawy od 184 PLN 😍

😍 WARTO 😍 Miasto Gaudíego na przedłużony weekend 😎 City break w Barcelonie za 699 PLN 🤯✨
Barcelona z Krakowa 699 PLN

😍 WARTO 😍 Miasto Gaudíego na przedłużony weekend 😎 City break w Barcelonie za 699 PLN 🤯✨

Słoneczna Wyspa Afrodyty za 579 PLN ☀️🌊 Loty do Pafos i noclegi 🤩
Cypr z Warszawy 579 PLN

Słoneczna Wyspa Afrodyty za 579 PLN ☀️🌊 Loty do Pafos i noclegi 🤩

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

"Jeden z nich sprawdzał coś na swoim iPhonie, obydwaj mieli na sobie porządne ubranie –" Mieli sprzedać komórkę i ubrania? Śmieszne.
Kornel, 6 lipca 2019, 8:37 | odpowiedz
Tak. Dlaczego nie? Co w tym śmiesznego? Pasożyt to pasożyt. 
Kornel "Jeden z nich sprawdzał coś na swoim iPhonie, obydwaj mieli na sobie porządne ubranie –" Mieli sprzedać komórkę i ubrania? Śmieszne.
RosaVonJungingen, 6 lipca 2019, 11:40 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Jeb.. biede i biedakow :)
pkazz, 6 lipca 2019, 18:26 | odpowiedz
Sprzedaliby komórkę i parę ciuchów, po paru dniach sytuacja by się powtórzyła. Generalnie uważam, że należy zabezpieczyć kasę na wyjazd, ale niefrasobliwość i cwaniactwo się zdarzają. Tym niemniej, sugerowanie, że ktoś nie jest ok, tylko dlatego, że ma komórkę i lepsze ciuchy, jest nie w porządku.
RosaVonJungingen Tak. Dlaczego nie? Co w tym śmiesznego? Pasożyt to pasożyt. 
Kornel, 6 lipca 2019, 23:09 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Oczywiscie ze jest różnica miedzy crowdfundingiem a czyms takim. W crowdfundingu jest relacja pomiędzy finansującym a sponsorowanym - finansujący dostaje fajny content albo w niewymuszony sposób docenia wysiłek sponsorowanego. To nie jest to samo co nahalne  'powiem Ci szczerze - dorzuć mi sie do wina"
Bartłomiej Żogała, 7 lipca 2019, 14:21 | odpowiedz