7.04.2015
Horror, zaraza i podróże w czasie. Zobaczcie 10 najdziwniejszych wysp świata
Niektóre mrożą krew w żyłach. Ale pewne jest jedno: wszystkie te wyspy zaskoczą niejednego.
Myśląc o wyspach mamy zazwyczaj przed oczami egzotyczny raj. Piasek, palmy, błękitne morze i relaks. Czas jednak zburzyć wasze marzenia i pokazać wam wyspy, które przerażają i zadziwiają. Na szczęście czasem też cieszą. Od wysp jak żywcem wyjętych z horroru, przez mroki historii i podróże w czasie dotrzemy tam, gdzie jest ciepło, miło i bardzo przytulnie.
PoprzednieObraz 5 z 10Następne
Duchy i cmentarz lalek. Isla de Las Munecas, Meksyk
Miłośnicy horroru znają już na pewno dwie bardzo ważne życiowe prawdy - tę, że “klaun nie jest śmieszny w świetle księżyca” i tę, że “sowy nie są tym, czym się wydają”. Przy okazji horrory uczą także, iż lalki czasem nie są niewinnymi zabawkami. Ci, którym trudno uwierzyć w strach, jaki budzić mogą lalki, powinni choć raz wybrać się Mexico City i odwiedzić położoną nieopodal Isla de las munecas, czyli Wyspę Lalek. Zdjęcia z wyspy zna już chyba cały internet, jednak warto na własne oczy się przekonać, jak koszmarne wrażenie robi to miejsce oglądane na żywo. Zdjęcia zdecydowanie nie oddają pełni wrażeń.
Już pierwszy rzut oka na panoramę wyspy potrafi sprawić, iż niektórzy rezygnują ze zwiedzania. Na drzewach i krzakach rozwieszone są lalki, niektóre owinięte w nici przypominające koszmarnie wielką pajęczynę. Lalki pozbawione są choćby śladu dawnej świetności - pozbawione rąk, nóg, oślepione, brudne od ziemi i roślin pływających w okolicznych kanałach. Lalki są wszędzie. Ten widok pozbawia tchu.
Historia powstania osobliwego cmentarzyska lalek także podszyta jest opowieścią jak z horroru, a choć wersji ma kilka, efekt ocenić można jednym rzutem, (często przymkniętego) oka. Za tę osobliwą aranżację odpowiedzialny jest Julian Santana Barrera, znany w okolicy jako Don Julian. Zamieszkał on na wyspie położonej na kanałach dzielnicy Xochimilco po tragicznej śmierci swojej rodziny. Pewnego dnia zauważył, że młoda kobieta wpadła do pobliskiego kanału i zaczęła się topić (druga wersja opowieści mówi o małej dziewczynce). Choć Don Julian rzucił się jej na ratunek, było niestety już za późno. Kilka dni później, w środku nocy mężczyzna usłyszał upiorne zawodzenie. Przekonany, że nawiedza go duch dziewczyny, której nie potrafił pomóc, postanowił skorzystać z ezoterycznej wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie i odstraszyć udręczoną duszę za pomocą lalki powieszonej na drzewie. Druga wersja tej historii mówi, iż to dziewczynka zaczęła domagać się porzuconej podczas wypadku zabawki. Nieistotne jednakże, czyją duszą był upiór, dość powiedzieć, że okazał się duszą nieco zachłanną - uparcie powracał, a Don Juan równie uparcie zawieszał na drzewach kolejne laleczki. Wieść o dziwacznym człowieku i jego lalkach szybko rozniosła się po okolicy, a mieszkańcy Mexico City i przybywający z rozmaitych zakamarków świata turyści zaczęli przywozić na wyspę lalki, które Don Julian dodawał do swojej kolekcji. Mężczyzna zmarł w 2005 roku, bynajmniej nie na zawał serca lub z powodu wieloletniej udręki, a po prostu ze starości. Przed śmiercią udało zgromadzić mu się ponad tysiąc, które do dziś straszą (i cieszą) na dziwacznej wysepce. Mając w pamięci ducha i obawiając się pozagrobowej aktywności Don Juliana, niektórzy do dziś wieszają tu kolejne eksponaty. Zawsze lepiej się zabezpieczyć.
Fot. Eneas De Troya/Wikimedia Commons/ CC BY-SA 2.0
Miłośnicy horroru znają już na pewno dwie bardzo ważne życiowe prawdy - tę, że “klaun nie jest śmieszny w świetle księżyca” i tę, że “sowy nie są tym, czym się wydają”. Przy okazji horrory uczą także, iż lalki czasem nie są niewinnymi zabawkami. Ci, którym trudno uwierzyć w strach, jaki budzić mogą lalki, powinni choć raz wybrać się Mexico City i odwiedzić położoną nieopodal Isla de las munecas, czyli Wyspę Lalek. Zdjęcia z wyspy zna już chyba cały internet, jednak warto na własne oczy się przekonać, jak koszmarne wrażenie robi to miejsce oglądane na żywo. Zdjęcia zdecydowanie nie oddają pełni wrażeń.
Już pierwszy rzut oka na panoramę wyspy potrafi sprawić, iż niektórzy rezygnują ze zwiedzania. Na drzewach i krzakach rozwieszone są lalki, niektóre owinięte w nici przypominające koszmarnie wielką pajęczynę. Lalki pozbawione są choćby śladu dawnej świetności - pozbawione rąk, nóg, oślepione, brudne od ziemi i roślin pływających w okolicznych kanałach. Lalki są wszędzie. Ten widok pozbawia tchu.
Historia powstania osobliwego cmentarzyska lalek także podszyta jest opowieścią jak z horroru, a choć wersji ma kilka, efekt ocenić można jednym rzutem, (często przymkniętego) oka. Za tę osobliwą aranżację odpowiedzialny jest Julian Santana Barrera, znany w okolicy jako Don Julian. Zamieszkał on na wyspie położonej na kanałach dzielnicy Xochimilco po tragicznej śmierci swojej rodziny. Pewnego dnia zauważył, że młoda kobieta wpadła do pobliskiego kanału i zaczęła się topić (druga wersja opowieści mówi o małej dziewczynce). Choć Don Julian rzucił się jej na ratunek, było niestety już za późno. Kilka dni później, w środku nocy mężczyzna usłyszał upiorne zawodzenie. Przekonany, że nawiedza go duch dziewczyny, której nie potrafił pomóc, postanowił skorzystać z ezoterycznej wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie i odstraszyć udręczoną duszę za pomocą lalki powieszonej na drzewie. Druga wersja tej historii mówi, iż to dziewczynka zaczęła domagać się porzuconej podczas wypadku zabawki. Nieistotne jednakże, czyją duszą był upiór, dość powiedzieć, że okazał się duszą nieco zachłanną - uparcie powracał, a Don Juan równie uparcie zawieszał na drzewach kolejne laleczki. Wieść o dziwacznym człowieku i jego lalkach szybko rozniosła się po okolicy, a mieszkańcy Mexico City i przybywający z rozmaitych zakamarków świata turyści zaczęli przywozić na wyspę lalki, które Don Julian dodawał do swojej kolekcji. Mężczyzna zmarł w 2005 roku, bynajmniej nie na zawał serca lub z powodu wieloletniej udręki, a po prostu ze starości. Przed śmiercią udało zgromadzić mu się ponad tysiąc, które do dziś straszą (i cieszą) na dziwacznej wysepce. Mając w pamięci ducha i obawiając się pozagrobowej aktywności Don Juliana, niektórzy do dziś wieszają tu kolejne eksponaty. Zawsze lepiej się zabezpieczyć.
Fot. Eneas De Troya/Wikimedia Commons/ CC BY-SA 2.0
PoprzednieObraz 5 z 10Następne
Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Agata Połajewska Autor artykułu
Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze
Zaloguj się na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Ach ta pogoń za klikalnością na poziomie debila:) Byle sensacyjniej, byle kolorowo... Postępując tak, staczacie się do poziomu serwisów typu WP, Onet, zero wartościowej informacji, byle tylko zbiór obrazków napędzających oglądalność wyrobić. Wolicie robić to pod reklamodawców - ok, ale nie spodziewajcie się, że prawdziwi podróżnicy tu dłużej zostaną. Juz dziś siedzą głównie na forum (ale i stąd odchodzą, bo blokowaniu dostępu do TS). Fly4free zmienia się w pudelek dla miłośników podróżowania, nic dziwnego, że podróżnicy idą na konkurencyjne strony - gdy te się poważnie rozwiną, stracicie.
Jeszcze jedno - zdjęcie obrazujące artykuł jest co najmniej niesmaczne. Taki zbiór slajdów w portalu podróżników sugeruje głupie i bezmyślne rozkoszowanie się turystów widokami zniszczeń dookoła. Do pełni szczęścia brakuje tylko, by ta kolorowa dziewczynka strzelała sobie jeszcze słit focię na tle ruin.
mi się podobało, było dużo wartościowych informacji, o większości wysp słyszałam ale o części nie, a nawet o tych o których słyszałam fajnie przeczytać coś więcej. no i o części mam zamiar przeczytać jeszcze więcej. ogólnie bardzo na plus szczególnie po paru ostatnich zapychaczach.
Co do wyspy Okunoshima to autorowi coś chyba się poplątało (np. w 1929 r. nie miała miejsca wojna rosyjsko-japońska ;) https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%8Ckunoshima
