Fly4free.pl

Zwiedzamy Koh Ker, nowy zabytek na liście UNESCO. Wkrótce będzie tam więcej ludzi niż w Angkor Wat?

Foto: Cocos.Bounty / Shutterstock
Kształtem przywodzi na myśl piramidy Majów lub Azteków. Powstało na wiele lat przed zbudowaniem Angkor Wat, realizując unikatowe założenia architektoniczne oraz rewolucyjne innowacje. Nic dziwnego, że Koh Ker inspirowało budowniczych miast i świątyni przez wiele kolejnych pokoleń, a teraz zajęło zasłużone miejsce na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO podczas ostatniej sesji podjął decyzję o wpisaniu na słynną listę 13 nowych obiektów. Jednym z nich jest Koh Ker, ukryty w dżunglach Kambodży kompleks świątynny i dawna stolica starożytnego Imperium Khmerów z wyjątkową konstrukcją w jej sercu – piramidalną świątynią zbudowaną w oparciu o starożytne hinduistyczne koncepcje wszechświata.

Foto: Nhut Minh Ho / Shutterstock

Jest coś hipnotyzująco-romantycznego w odwiedzaniu pozostałości i reliktów dawnych cywilizacji. Nocna jazda do Angkor Wat, by zobaczyć słońce wstające nad wieżami najsłynniejszej świątyni była dla mnie doświadczeniem niemal mistycznym. Tak samo jest w przypadku Koh Ker: podróż przez dżunglę, by dotrzeć do pochłoniętego przez tropikalne lasy stanowiska archeologicznego oraz pomnika dawnej chwały minionej cywilizacji było doświadczeniem, które na długo zostanie w mojej pamięci.

Foto: Foto: Rafał Waśko / archiwum prywatne

Kilka słów wprowadzenia

Koh Ker to współczesna nazwa stanowiska archeologicznego w północnej Kambodży, około 120 km od Siem Reap. W inskrypcjach pochodzących z okresu panowania khmerskiego imperium wymieniane są dwie nazwy: Lingapura oraz Chok Gargyar. Pierwsza z nich odnosi się wprost do Lingi, czyli abstrakcyjnego wyobrażenia jednego z atrybutów bóstwa Shivy, czołowej postaci hinduistycznego panteonu.

Budowa Koh Ker zakończyła się w 921 r., a kompleks zajmuje imponujący obszar 80 km2, do dziś skrywając ponad 180 świątyń, budowli obronnych oraz kanałów skrytych w dżungli. Dla nadania sprawie właściwego kontekstu wypada wspomnieć, że największa (i najbardziej znana) świątynia dawnego khmerskiego imperium zbudowana została dopiero w połowie XII w., czyli niemal 200 lat później. Oznacza to, że gdy w Koh Ker biło polityczne, religijne i kulturalne serce imperium, tereny na których dziś znajduje się Angkor porastały jedynie lasy oraz bagna.

Foto: Rafał Waśko / archiwum prywatne

Stolica dawnego imperium

Lokalizacja pośród dżungli na północy Kambodży dawała strategiczne położenie w sercu dawnego państwa: pomiędzy terenami dzisiejszego Angkor Wat, a leżącą na północy świątynią Prasat Preah Vihear. Powstałe z początkiem IX w. Imperium Khmerów przetrwało niemal do połowy XVI w., by u szczytu swojej potęgi obejmować obszar dzisiejszej Kambodży, Tajlandii oraz Laosu. Natomiast Koh Ker, wzniesione przez króla Dżajawarmana IV, za jego życia, było jedyną stolicą regionalnego hegemona w latach 928 – 944.

Po śmierci władcy stolica imperium przeniesiona została do Hariharalayi (dzisiejsze Roluos), a Lingapura pustoszała, by popaść w zapomnienie i zostać pochłoniętą przez dżunglę. Ślady tego procesu widoczne są do dziś, a drzewa porastające pozostałości dawnych budowli przypominają majestatyczne korony pokrywające świątynię Ta Prohm, którą możecie kojarzyć z filmu o przygodach Lary Croft i którą być może widzieliście w okolicach Angkor Wat.

Na ślady Koh Ker ponownie natrafią dopiero francuscy odkrywcy w kolonialnych czasach. Pierwsze wzmianki o „piramidzie ukrytej głęboko w dżungli” pochodzą z XIX w., jednak światu zostanie ona ponownie przedstawiona dopiero na początku XX w. Dziś stanowisko archeologiczne obejmuje liczne świątynie i sanktuaria, rzeźby, inskrypcje, fortyfikacje i budowle obronne oraz kanały.

Foto: Rafał Waśko / archiwum prywatne

Co czyni to miejsce tak wyjątkowym?

Krótka odpowiedź? Wizja jego twórców, rozmach, z jakim zostało wybudowane oraz fakt, że przetrwało do naszych czasów w niemal niezmienionym kształcie.

Niekonwencjonalne (i rewolucyjne, jak na tamte czasy) cechy urbanistyczne oraz architektoniczne stanowią bezpośrednie odzwierciedlenie ogromnych ambicji politycznych króla Dżajawarmana IV. Misternie zdobione, artystyczne rzeźby i inskrypcje kontrastują z monolitycznymi, kamiennymi blokami, z których wykonano budowle. Pozycja dawnych władców swoje odbicie znajdowała właśnie w architekturze, a wznoszone przez nich monumentalne świątynie miały utrwalić pamięć o ich osobach na wieki. Trzeba przyznać, że akurat Dżajawarmanowi IV wyszło to świetnie.

Władca zrealizował bardzo ambitny plan: za jego życia wzniesiono około 40 świątyń wchodzących dziś w skład stanowiska archeologicznego Koh Ker. W tym unikalną, 7-poziomową piramidę oraz imponujących rozmiarów baray (zbiornik wodny) otaczający kompleks.

W okolicy znajduje się również kilka mniejszych, powstałych w różnych latach oraz zachowanych w różnym stanie świątyń. To m.in. Prasat Pram, Prasat Neang Khmau czy Prasat Chrap, której główne wejście skierowane jest na zachód (inaczej niż w przypadku pozostałych budowli, co czyni ją ewenementem w okolicy).

Foto: Rafał Waśko / archiwum prywatne

Nic więc dziwnego, że zaraz po ukończeniu prac król zdecydował się przenieść stolicę imperium właśnie do Lingapury. I choć zachowała ona swój status jedynie przez 20 lat (co wydaje się być jedynie „mrugnięciem oka” w perspektywie setek lat), wywarła trwały wpływ na późniejszą ekspresję artystyczną i architektoniczną w państwie, inspirując również sąsiednie mocarstwa.

Centralnym oraz najbardziej charakterystycznym punktem kompleksu jest Prasat Prang, czyli słynna piramida. Zbudowana na planie kwadratu o boku długości 62 m, wznosi się na wysokość 36 m. Na szczycie znajdował się niegdyś ogromny, czterometrowy Lingam, symbolizujący witalność, płodność, a także odrodzenie i długowieczność. Obecnie istnienie możliwość wejścia na samą górę budowli.

Do piramidy prowadzi droga przez dawny zespół pałacowy. Na jego końcu moim oczom ukazuje się niezwykły widok, a pierwszym wrażeniem, które mnie uderza jest majestat budowli oraz ogrom przedsięwzięcia. Równiutkie bloki kamienia, niemal idealna harmonia oraz przytłaczający wręcz monumentalizm – a to wszystko zaprojektowane bez pomocy AutoCADa oraz zbudowane bez współczesnych maszyn budowlanych, budzi tym większy szacunek.

Pomimo początkowego wrażenia pompatyczności jest to zadziwiająco spokoje miejsce, które skłania do tego, by siedząc w cieniu zastanowić się nad losami dawnego miasta lub jak było w moim przypadku – po prostu gapić się z niedowierzaniem, starając się pochłonąć każdy detal misternej budowli.

Po chwili zadumy czas ruszyć na szczyt piramidy. Krótka wspinaczka (spokojnie, schody, które prowadzą na górę zostały dobudowane w czasach współczesnych) została wynagrodzona obłędną panoramą okolicy. Moim oczom ukazują się – wydawałoby się – nieskończone połacie dżungli, pośród której wyrasta jedynie Koh Ker. Jest cicho i spokojnie, bowiem nieliczni turyści, którzy dotarli tam z Siem Reap zadają się wiedzieć, po co przyjechali.

Foto: Rafał Waśko / archiwum prywatne

Dlaczego o nim zapomniano?

W szczytowym okresie kompleks z zamieszkiwało nawet 10 000 ludzi, a materiały do jego zbudowania (m.in. lateryt, piaskowiec oraz cegły) pozyskiwano nawet z dna pobliskich rzek, wykorzystując siłę pracy ludzkich rąk oraz słoni. Wypada w tym miejscu wspomnieć o tych szlachetnych zwierzętach: słoń miał specjalną symbolikę w dawnym khmerskim imperium, a na terenie miasta znajduje się nawet Grobowiec Białego Słonia, nawiązujący do słynnej legendy z Azji Południowo-Wschodniej.

Założenie Koh Ker było jedyną w historii imperium próbą ustanowienia stolicy państwa poza obszarem Angkor. Lingapura położona jest w górzystej okolicy, która znacznie różni się od równinnych obszarów będących trzonem państwa Khmerów. Koh Ker pełniło rolę stolicy tylko przez okres 20 lat. Co zatem poszło nie tak? Naukowcy spierają się do dziś: być może była to śmierć Dżajawarmana IV oraz następująca po niej zmiana polityczna. Pod uwagę bierze się również czynniki zewnętrzne oraz scenariusz, w którym król nie był prawowitym władcą imperium, a jedynie uzurpatorem, który zdecydował się przenieść centrum państwa bliżej własnych ziem.

A może był to… nieudany projekt inżynieryjny? Zdaniem naukowców kanał mający doprowadzać wodę z pobliskiej rzeki został niewłaściwie wykonany i nie radził sobie z jej przepływem od samego początku. Brak odpowiedniego zaopatrzenia w wodę mógł okazać się najważniejszym (oraz najbardziej prozaicznym) powodem porzucenia tego imponującego miasta, a nawet doprowadzić do kwestionowania legitymizacji władzy monarchy.

Foto: Rafał Waśko / archiwum prywatne

Kult Shivy obecny był na tamtejszych ziemiach na długo przed powstaniem Koh Ker, natomiast Dżajawarman IV był jego wiernym wyznawcą. W późniejszych latach, gdy państwo Khmerów przeszło konwersję z hinduizmu na buddyzm, z gorliwością godną lepszej sprawy przystąpiono do „poprawiania” dotychczasowych świątyń, dzieł sztuki oraz budynków. Koh Ker, ze względu na swoje geograficzne oddalenie uniknęło tego losu.

Tego samego nie można niestety powiedzieć o jego dziełach sztuki, rzeźbach i zabytkach. Ze względu na swoje odosobnienie oraz trwającą przez wieki niestabilność polityczną wielokrotnie padało ofiarą rabusiów. Niektóre artefakty w czasach kolonialnych została wywieziona poza granice Kambodży, a duża ich część znajduje się w Musée Guimet w Paryżu. Pozostałe dla ich bezpieczeństwa przetransportowano do Muzeum Narodowego w Phnom Penh, gdzie można je zobaczyć do dziś.

Foto:

Kiedy najlepszy czas na wizytę i ile to kosztuje?

Koh Ker znajduje się około 120 km na północ od Siem Reap. Aktualnie nie dojedziecie tam pociągiem ani publicznym autobusem, ze względu na odległość sztuka ta nie uda się również tuktukiem, ani skuterem. Najprostszym sposobem pozostaje wynajęcie auta z kierowcą. W tym wypadku, biorąc pod uwagę stan miejscowych dróg, podróż powinna zająć 2-3h w jedną stronę (z Siem Reap). Cena zależeć będzie od liczby pasażerów, sezonu oraz oczywiście waszych zdolności negocjacyjnych. Wycieczkę bez problemu zarezerwujecie w każdej agencji turystycznej w mieście, a prawdopodobnie także w hotelu, w którym się zatrzymacie. Nie ma złotego środka, dlatego polecam poszukiwania na własną rękę oraz zajrzenie na jedną z podróżniczych grup na Facebooku – w moim wypadku właśnie tam padła najtańsza propozycja, czyli 70 USD (ok. 295 PLN) za wynajem samochodu wraz z kierowcą (w niskim sezonie). Pamiętajcie, że pora deszczowa w Kambodży to nie monsun ani huragany, więc deszcz nie powinien zakłócić waszego zwiedzania. Wokoło dominować będzie za to żywa, soczysta zieleń!

Plusem takiego rozwiązania będzie również możliwość zatrzymania się przy kilku interesujących miejscach po drodze. W tym miejscu mogę polecić wizytę w świątyni Prasat Beng Mealea (do jej odwiedzenia konieczne jest posiadanie Angkor Pass), postój przy O Thmor Dab (starożytnym kamieniołomie) oraz przystanek przy jednym z punktów widokowych oferujących panoramę Parku Narodowego Kulen.

Wstęp na teren stanowiska archeologicznego to wydatek rzędu 15 USD (ok. 63 PLN). Zła wiadomość jest taka, że nie ma możliwości kupna łączonej wejściówki z Angkor Wat, dobra – że bilet do Koh Ker jest ponad dwukrotnie tańszy, niż wstęp do Angkor. Tradycyjnie pora sucha w Kambodży rozpoczyna się w listopadzie i trwa do kwietnia, natomiast szczyt sezonu to okres od grudnia do lutego. Prawdopodobnie nawet wtedy nie zastaniecie tam tłumów (jeszcze), ale wkrótce może się to zmienić. A jak wy uważacie, czy po wpisaniu na listę UNESCO Koh Ker podzieli los innych znanych na całym świecie zabytków i będzie musiało zmagać się z napierającymi tłumami turystów?

Foto: Rafał Waśko / archiwum prywatne
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »